PRZEMYŚLENIA i Wielkanocny start.

Wierzycie w silę ENERGII???? takiej energii wszechświata? Ja – tak. Wielu z nas nazywa ją BOGIEM, wielu nie potrafi jej nazwać, ale odczuwa, choćby to, że jest wszechobecna …Ja czuję jej oddech na karku, słyszę jej słowa w myślach, ostrzega mnie w snach przed złem, pokazuje dokąd iść… Przypływa także do mnie z ludźmi, którzy potrzebują pomocy….Tak już jest…od wielu lat. Przyzwyczaiłam się :) …po prostu. Nawet mój Paweł też do tego już przywykł. Czasami czuję się wręcz jak jakaś magiczna BRAMA, przez którą co poniektórzy muszą przejść żeby dalej żyć w harmonii ze samym sobą…Nie wierzę w przypadki i bezcelowość. Głęboko jestem za to przekonana, że nasze życie jest kilimem z wyborów i konsekwencji, że sami dobieramy jego koloryt, strukturę i sami decydujemy o efekcie końcowym. Ludzie, których spotykam i z którymi rozmawiam nie są przypadkiem. Opowiadają mi swoją historię, a potem coś się wydarza:). Myślę, że większość z nas coś takiego przeżyła – to drugi człowiek bowiem często ma wpływ na nasze czyny, na to jak postąpimy i co zadecydujemy w ważnych dla nas sytuacjach życiowych. Czemu o tym piszę??…bo dostałam maila, który mnie głęboko poruszył…..i po raz kolejny poczułam się jak BRAMA…a ta osoba trafiła do mnie właśnie przez mój blog.

mobile

Lubię otaczać się rzeczami, które wprowadzają wraz z prawem posiadania dodatkowo – swoją OPOWIEŚĆ, a zwane są rzeczami z DUSZĄ…I tak – np. nasz kredens kuchenny ma ponad 100 lat. Dużo rzeczy, których używamy w codzienności tętni swoim własnym życiem – kiedy one sie naradzały, mnie nie było nawet w planach. Firanki, lambrekiny, serwetki, które mamy w domu są zazwyczaj dużo starsze ode mnie. Jaki stworzyliśmy klimat w naszych 4 kątach widać mam nadzieję na zdjęciach. Chcieliśmy połączyć wiele historii z różnych zakątków i czasów Polski z naszym Tu i Teraz. A mnie najbardziej cieszy fakt, że udało mi się zarazić ciekawością przedmiotów z przeszłością mojego życiowego wybranego. I już bywa tak, że jeśli uda mi się coś magicznego nabyć, to cieszymy się z tego obydwoje:) A udało się ostatnio, więc chwalę się: Komplet pojemników kuchennych CHODZIEŻY z około 1900 roku, /rarytasik:)/… 2 emaliowane pojemniki z około 1920 r. na SODĘ I MYDŁO, oraz duży, owalny, piękny cały czas jeszcze CHLEBAK emaliowany z czasów przedwojennych. Nie będę pisała za ile nabyłam owe cuda – bo po co mam Was wkurzać:)????? Pojemniki powędrowały na mały kredensik kuchenny, co się właśnie „tworzy”. Czas poskładał na nich pocałunki w postaci licznych spękań, przetarć, uszczerbków – śliczne są z tymi buziakami:) Dołożyłam im do towarzystwa na półeczkę OSESKI współczesne – szklane pojemniczki, czekające na zawartość (jak znam życie, to będą pojemnikami na herbaty wszelakie smakowe:). Chlebak trafił na komodę, stając się nowym domem dla świeczek ikejek, zaś pojemniki sodowo mydlane dostały również nową życiową rolę – są świecznikami do dużych świec…..A ja patrzę na te starowinki i myślę sobie tak po cichutku w duszy: ” A gdzie Wy żeście wszyscy byli przedtem???….jakim kobietom wiele lat temu służyliście, jakiej zjawiskowej mowy polskiej słuchaliście, jakiej muzyki i przyśpiewek domowych???, jakie szlagiery Wam zapadły w ucho???” Kredens nasz np. żył sobie pod Rzeszowem, szydełkowe zasłonki z okna kuchennego – są z Mazur. A te emaliaki?..nie wiem niestety – a chciałabym… Patrzyłam dziś porannym słońcem na mój chlebak stareńki……i tak jakoś nostalgia zatańczyła mi
w myślach…dzielę się nią z Wami.
Ale – tak na koniec…

dekoracke
WIELKIEJ NOCY zbliża się czas:)…..w naszym domu wydmuszki gęsie już przygotowane, oczekują retro stylowego przybrania:):) Powolutku zaczęłam już nad tym pracować:), koroneczki, koraliczki, atłaski i piórka już na starcie:)….

DOBRANOC:)

Podziel się...Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterEmail this to someone

Dziękuję za Twój komentarz.

19 komentarzy

  • comment-avatar
    Anonimowy 19 lutego 2009 (09:44)

    Twoje „zdobycze” są fantastyczne. Pojemniki na przyprawy, chlebak i emaliowane naczynia na mydło i sodę – uf!! – naprawdę można pozazdrościć. Te ostatnie chyba najbardziej mnie poruszyły, zwłaszcza odpęknięcia emalii – dodaje im to jeszcze większego uroku. A sam pomysł, że „robią” za świeczniki – rewelacyjny!
    Pozdrawiam i życze jeszcze wielu podobnych „zdobyczy”, które dodają dużo uroku i swoistego klimatu w każdym wnętrzu.
    Jagoda

  • comment-avatar
    GreenCanoe 16 lutego 2009 (22:28)

    Przemiłe babeczki (męskiego głosu nie usłyszałam:) – dziękuje Wam za tyle ciepła w komentarzach….Wasze słowa tylko mnie utwierdziły w przekonaniu, że nie mnie jednej jest tak tęskno do tego co juz było i chyba raczej nie wróci…do rodzinnych klimatów pełnych spokoju, tradycji, radości bycia razem. Każda z nas ma swoje rodziny, każda wie, jak to jest – „gonić” za pieniędzmi i to często nie dlatego żeby mieć więcej, a raczej żeby się po prostu utrzymać – siebie, swoją rodzinę. Ludzie ostatnimi czasy naprawdę ciężko pracują..i odnoszę również wrażenie, że zagubiły nam się priorytety w tym wszystkim. Fajnie wiedzieć, że nie ja jedna mam takie przemyślenia…..
    Serdecznie Was wszystkie pozdrawiam – a Yrsie chce dodatkowo powiedzieć, że napisała o MOJEJ Babci:):):):):):) Dziękuję jeszcze raz.

  • comment-avatar
    Roszpunka 16 lutego 2009 (18:53)

    Ehh łapie oddech po twoich przemysleniach
    Ot co nic dodac nic ujac Naładowałas mnie pozytywna energia
    Dziekuje ze piszesz bloga:):) Pozdrawiam

  • comment-avatar
    anai 16 lutego 2009 (11:52)

    Pięknie macie urządzony domek :) I naprawdę przyjemnie się Ciebie czyta. Bardzo bardzo się cieszę, że Ty „stanęłaś” na mojej drodze i teraz mogę tu zaglądać :)

  • comment-avatar
    edi-bk 15 lutego 2009 (18:14)

    Zaglądam tutaj od pewnego czasu urzeczona pięknem miejsca, myśli, słów… Jak to miło wiedzieć, że jest więcej osób które szanują stare meble, koronki, makatki, przedmioty i zaklęte w tym wszystkim historie. Pozdrawiam cieplutko.

  • comment-avatar
    Elle 15 lutego 2009 (14:15)

    Jak pięknie napisane :) Jestem pod ogromnym wrażeniem Ciebie jako osoby i Twojego uroczego, ciepłego domku :)
    Lawendowa półeczka i pojemniczki – cuda!
    Pozdrawiam ciepło – Elle.
    Jeśli pozwolisz będę tu częstym gościem :)

  • comment-avatar
    joanna 15 lutego 2009 (07:57)

    Asiu, już wiem, że byłaś u Pauliny i że podoba Ci się pomysł.
    Dziękuję :))
    Pozdrawiam ciepło…

  • comment-avatar
    joanna 14 lutego 2009 (22:26)

    Przy okazji dzisiejszej daty wywiązała się fajna dyskusja, a być może powstanie coś jeszcze…
    Jeśli znajdziesz trochę czasu zajrzyj do Pauliny http://design-gallery.blogspot.com/
    Ciekawa jestem Twojej opinii :)

    A pomysł z pokazywaniem wartosciowych blogów jest znakomity :)) Jestem pełna uznania dla Jagody :))

  • comment-avatar
    monika 14 lutego 2009 (21:27)

    O takiej kuchni właśnie marzę :) I te pojemniki, z POLSKIMI napisami.. cudo :) To co piszesz – no cóż, nic dodać, nic ująć.. Cieszę się bardzo, że trafiłam na Twój blog :)

  • comment-avatar
    aagaa 14 lutego 2009 (20:53)

    Przeczytałam Twój post i naprawde się wzuszyłam.Tak pozytywnie…..Brak mi słów ,żeby opisać to co w tej chwili czuje….Bardzo gorąco Cię pozdrawiam….

  • comment-avatar
    Jo-hanah z Wrzosowej Polany 14 lutego 2009 (20:32)

    Jaki piękny wpis! Mądry, ciepły i świadczący o Twojej ogromnej wrażliwości…
    Jakże mi miło, że nosimy to samo imię i że myślimy podobnie….
    Pozdrawiam Cie bardzo gorąco

  • comment-avatar
    Yrsa 14 lutego 2009 (18:42)

    To co piszesz to „święta prawda” jak mówiła moja babcia . Gdy ja byłam uczennicą szkoły podstawowej lubiłam przesiadywać u moich dziadków i słuchać jak wspominają. Często opowiadali o czasach przedwojennych i czasach wojny , ale nie tylko ,opowiadali o swoim dzieciństwie , młodości o ważnych zdarzeniach z ich życia i teraz gdy ja mam więcej lat , a dziadków już nie ma pamiętam to wszystko i nie wspominam ich jako starszych ludzi , ale jako kogoś bliskiego . Stali mi się bliscy właśnie przez to ,że dzielili się swoimi wspmnieniami śmiesznymi , przyjemnymi , strasznymi lub wzruszającymi. Gdy biorę do ręki książki ,które wcześniej były własnością babci widzę jej twarz i słyszę głos , nikomu wcześniej o tym nie mówiłam , ale Ty czujesz podobnie i w starych przedmiotach odnajdujesz przeszłość bliskich lub obcych ludzi .W posiadaniu mojej rodziny jest serwis z porcelany chodzieskiej jeszcze przedwojenny , używamy go tylko do wieczerzy wigilijnej bo tak robiła babcia , a wolne miejsce przy stole to tak jakby czekało na nią i dziadka , a nie kogoś obcego .
    P.S. przepraszam , ale musiałam to napisać .
    Twoja kuchnia jest piękna , babcina kuchnia też była biała , a firanki babcia robiła na szydełku i miała koronki własnej roboty przypięte do każdej półki w szafie . Przy takim wieczorny świetle słuchałyśmy w soboty ukochaną audycję babci „Matysiakowie”.
    Tym postem wybiłaś mnie zupełnie z rzeczywistości – dziękuje . Pozdrawiam, ucałuj Leo na dobranoc ode mnie .

  • comment-avatar
    asia 14 lutego 2009 (13:08)

    Bardzo mądre to co piszesz!Dobrze jest przeczytać coś co zostanie w pamięci.Twój dom jest piękny i taki POLSKI!
    Pozdrawiam J:O)

  • comment-avatar
    joanna 14 lutego 2009 (11:13)

    :))
    Piękne myśli:)
    Mądrze spisane, otwarcie…
    Dziękuję, że jesteś :)

  • comment-avatar
    Ania. 14 lutego 2009 (09:50)

    Hejka.Oj strasznie ostatnio zaniedbalam podczytywanie ulubionych blogow.A to wszystko za sprawa,ze wciagnelam sie bezgranicznie w nierealny swiat ksiazek.Taka to oto moja wymowka:)Dzis ,gdy odwiedzilam ciebie jako pierwsza,poczulam niesamowity przylyw nadziei.Nadziei na to,ze dzieki ludziom takim jak Ty,nie zapomnimy o tym,co jest najwazniejsze-o milosci,rodzinie,tradycji i o tym kim jestesmy.Ciagle za czyms podazamy. Pedzimy tak szybko,ze nie zauwazamy nic poza pieniedzmi,kariera i dobrym bytem.Ty jestes ta osoba,ktora kaze nam przystanac na chwilke ,aby pomyslec nad wlasnym zyciem.Do takich wlasnie refleksji „zmusilas mnie” dzis swoim postem.Stoje tu wiec ,aby podziekowac ci za wspaniale slowa.Nawet nie wiesz jak bardzo trafily do mego serca i przeszyly moj umysl niczym lsniaca blyskawiaca,dzielaca kazdy kawalek mego ciala na tysiace czesci. Potrzebowalam tego ,jak kwiat wody.Ty nieswiadomie „podlalas” mnie i mam nadzieje,ze moje korzenie pojda w dobrym kierunku.Dziekuje raz jeszcze :)
    P.S.Masz przesliczny domek pelen przedmiotow z historia, ale „niesmiertelna” czyni cie twoja dusza,twoje piekne wnetrze pelne milosci!Nie zmieniaj tego na zadne skarby swiata! Sliczny synek.Pozdrawiam goraco .Ania

  • comment-avatar
    MADZIOREK 14 lutego 2009 (09:05)

    ślicznie tu u Ciebie, i ślicznie piszesz, potrafisz dobrać słowa do myśli i to mi się też strasznie podoba, gratuluję takiej łatwości wypowiedzi. zaglądam tu z przyjemnościa i napewno nie przestanę. a jak zamykam oczy przenoszę się na chwilę to Twej fajnej i ciepłej chatki…..

    http://myslipisane.blog.onet.pl/

  • comment-avatar
    magoda 14 lutego 2009 (08:34)

    Asiu, Asiu droga! Czekałam na twój kolejny wpis, sprawdzałam, czekałam… I jest!!!
    Pierwsza myśl w trakcie czytania: to moje przemyślenia – mogę się pod tym podpisać! Wyjęłaś mi to z ust, ze tak nieapetycznie powiem.Zanim doszłam do wpisu o naszej chatce, miałam łzy w oczach a mam swoje lata, twarda jestem i niełatwo się wzruszam.
    U nas też znalazły azyl przedmioty z różnych światów – czasem je głaszczę i czuję, że im dobrze u nas. Też wyobrażam sobie ich poprzednie losy.
    Też wierzę w Energię i bywam BRAMĄ. Też omijam mentalnie komercyjne święta, też…też…
    Dzisiaj miałam o tym napisać!
    Ale Ty zrobiłaś to lepiej, piękniej i mądrzej niż ja bym potrafiła. Dziękuję Ci zatem, że JESTEŚ!
    Asiu! Zrobiłaś piękny gest w naszą stronę. Uprzejmym dziękuję nie da się tego podsumować.
    Powiem tylko, że poruszyłaś nasze serca i, że jest nam z tym bardzo, bardzo ciepło i dobrze.

  • comment-avatar
    llooka 14 lutego 2009 (07:32)

    Szczęśliwa kobieto, pozwól,że pobiorę trochę tej wspaniałej energii. Cudownie tak z czystym sumieniem stwierdzić – jestem szczęśliwa!
    Choć lubię inspirować się obcą kulturą, to doceniam polskie wyroby – porcelanę, meble, i cudowne polskie lny. A Twoje nabytki są perełką i te piękne napisy. I w dodatku po polsku, że mydło to mydło a nie soap. Pojemnik „Korzenie” – unikat! Twój dom to przykład na to ,że można żyć nowocześnie nie rezygnując z tradycji! Pozdrawiam ciepło spod metrowej zaspy śniegu!

  • comment-avatar
    Karina 14 lutego 2009 (07:20)

    PIęknie u Ciebie….nie tylko w domku ale też tutaj, dzięki temu, co piszesz……… POzdrawiam

Skomentuj

Szanuję Twoją prywatność, Twój adres mailowy nie będzie widoczny.