MÓJ NIEZBĘDNIK przydomowy i DZIEJE SIĘ:)

Oj moi mili, jak bardzo widać, że wiosna Was przebudziła na dobre:):):) Tyle maili i pytań odnośnie ogrodu i samego domu już dawno nie dostałam:) Bardzo dziękuje za zaufanie, którym mnie darzycie. Co prawda, zdecydowanie nie czuję się specjalistą od technicznych zagadnień dotyczących budowy itd. ale już o ogrodowych aspektach czy samego domu – chętnie pomogę.
Wybaczcie, że znów mnie mniej na blogu – w dalszej części postu opowiem wszystko, jak na spowiedzi.

Żeby jakoś pogrupować Wasze pytania i w ogóle zagadnienia ogrodowo – przydomowe zamknęłam je w jednym temacie, a mianowicie mojego prywatnego MUST HAVE przydomowego. Ciągle mnie pytacie o to, co warto mieszkając w domu mieć, w co zainwestować, a co jest niepotrzebne. Moli mili – tak naprawdę nie da się tego jednoznacznie określić. Każdy dom generuje inne potrzeby. Dom w mieście na średniej wielkości lub wręcz małej działce, z niezbyt dużym ogrodem – to inne potrzeby niż nasz, czyli dom położony przy lesie, z dużym ogrodem, warzywnikiem i ze zwariowanymi zwierzętami jako lokatorami:)  Moja lista potrzebnych sprzętów i tzw. „przydasi” przy naszym 8 letnim doświadczeniu mieszkania na wsi – sama się właściwie „napisała” – przez doświadczenie. Ale zaznaczam – to jest nasza lista i nasze potrzeby:). Dzielę się nią z Wami nie jako ekspert – lecz gospodyni domowa, a moje doświadczenia korzystania ze sprzętów, o których za chwilę napiszę są bardzo subiektywne i oparte na doświadczeniu moim i Pawła – w przeciągu tych kilku lat.  Listę omówię w kolejnych postach, by nie było za dużo tematów na raz – i mam nadzieję, że pomogę tym wszystkim, którzy właśnie stali się dumnymi posiadaczami własnego dachu nad głową z kawałkiem ogródka:) Zaczynamy od zewnętrznego aspektu domu – czyli ogrodu właśnie i pierwszych 3 pozycji.

 
1. KOSIARKA i WERTKULATOR.
Nie wyobrażam sobie prowadzenia ogrodu bez tych 2 sprzętów. Kwestia samej kosiarki jest chyba dla wszystkich jasna – dobieramy ją mocą i solidnością do powierzchni, na której ma pracować. I myślę, że warto tu zainwestować w miarę dobry sprzęt, bo będziemy ją jednak wykorzystywali – raz na tydzień lub 2 tygodnie. Pamiętać trzeba jednak, że przy tej „najwyższej półce” sprzętowej w przypadku, gdy zepsują nam się poszczególne części (a wbrew pozorom jednak się psuja, czego sami doświadczyliśmy), np. śmigło/ostrze –  zazwyczaj nie opłaca się ich wymiana. Kosztują często tak dużo, że lepiej jest już dołożyć i kupić po prostu nowy sprzęt. Po doświadczeniu z topową dość drogą kosiarką, której właśnie wysiadło ostrze,  zainwestowaliśmy w owszem dobry sprzęt ale marki, która nie jest  postrzegana jako premium/topowa – uważana jest jednak przez innych użytkowników za bardzo solidną. Jak na razie działa bez zarzutu :) I warto chyba przy okazji kupowania sprzętu – popytać właśnie  innych ludzi, znajomych –  jakie mają doświadczenia, co przeżyli, co polecają? Ich doświadczenia mogą nam bardzo pomóc przy podjęciu decyzji. Naszą kosiarkę jak i wertykulator kupiliśmy TUTAJ. Starzy czytelnicy już wiedza, a nowym wyjaśniam – właściwie wszystko kupuję przez internet:) Meble, dywany, kosmetyki, ubrania, czy właśnie ogrodowy sprzęt:):) Szkoda mi czasu na chodzenie po sklepach.

 
O ile przy kosiarce zawsze patrzyliśmy głównie na jakość – o tyle wertykulator kupujemy ze średniej/ niższej półki cenowej:)  Dlaczego? Ano dlatego, że nasza ziemia jest tragiczna – pełno w niej żwiru i kamieni. Nie ważny jaki sprzęt byśmy kupili – i tak każdy po 2 góra 3 sezonach składa wypowiedzenie:) Przy dość intensywnym użytkowaniu na bardzo słabej ziemi np. z kamieniami – wertykulator wytrzymuje podobno góra do 4 lat. Inna sprawa – jeśli mamy niewielką działkę, ze ślicznym trawnikiem i na dobrej glebie – wtedy możemy myśleć o dobrym sprzęcie, bo posłuży nam na pewno dużo dłużej. Fajnym pomysłem jest kupienie sprzętu na „spółkę”. Moi przyjaciele wraz z 3 innymi sąsiadami złożyli się na dobry wertykulator – i korzystają z niego na przemian. Wszyscy mają działki w okolicach 300 metrów do koszenia czy wertykulowania.
Naszego wertykulatora używamy 2 razy w roku:  na wiosnę i późnym latem/wczesną jesienią – kiedy to przygotowujemy trawnik do zimy. Ten, który mamy obecnie jest tej samej marki co kosiarka – czyli HECHT i sprawdza się bardzo dobrze.

2. MYJKA CIŚNIENIOWA – ratuje nas każdego sezonu:) Tak się bowiem składa, że uroczy las, który mamy rozpostarty z tyłu domu, oprócz śpiewu ptaków, jagód na wyciagnięcie ręki i zapierającego dech w piersiach widoku z okien niesie również ze sobą wątpliwą przyjemność w postaci zielonego obleśnego nalotu…osadzającego się dosłownie wszędzie – najczęściej w zaciemnionych miejscach. Praktycznie co roku, czyścimy z niego wszystkie elementy drewniane tarasowe, chodniki, część elewacji domu.

I teraz kwestie praktyczne – jeśli myjki ciśnieniowej używać będziecie bardzo sporadycznie od tzw. „wielkiego dzwonu”, można kupić najtańszą wersję w okolicach 280 – 300 zł. Te myjki najczęściej mają plastikową pompę, która przy częstym używaniu po prostu się psuje – pęka itd. Jeżeli więc, tak jak my, używać będziecie myjki dość często i intensywnie – lepiej dołożyć 200 zł i kupić myjkę z aluminiową pompą, która to wytrzyma o wiele więcej godzin pracy. Kwestia samego ciśnienia – zależna jest już od tego co chcecie czyścić. Przy pracach około domowych wystarczy myjka od 130 do 200 bar. Pamiętać trzeba, że silne ciśnienie potrafi wręcz zedrzeć warstwę np. farby czy drewna, dlatego raczej używa się go przy czyszczeniu chodników, kamieni, słowem – bardzo twardych nawierzchni.

W ostatnich dniach mieliśmy właśnie poważną „kąpiel” :) wszystkich elementów drewnianych. Nie używam żadnej chemii przy czyszczeniu – tylko sama woda. Wyczyściłam m. inn. wszystkie białe elementy architektury ogrodowej, pergole, ławeczki, deski z tarasu kuchennego no i moje leśne białe biuro – z owego zielonego nalotu. A by pokazać Wam jak duża potrafi być różnica pomiędzy czyszczonymi elementami – zrobiłam zdjęcia czyszczonych w piątek kuchennych dech tarasowych. To coś ciemniejsze co widzicie  – to właśnie ów nalot z lasu. Tak oczyszczone deski przygotowane są już do olejowania – o sposobach zabezpieczania drewna, jak i o kolejnych niezbędnych mi narzędziach porozmawiamy już niedługo, w następnych postach.

 

 
 3. SIEWNIK
Zapewne zdziwicie się, że wymieniłam go już na 3 miejscu – ale tak bardzo ułatwił mi ogrodowe życie, że nie wyobrażam już sobie ogrodowych prac, a przede wszystkim nawożenia, bez siewnika właśnie. Raz – że wysiewamy z jego pomocą równomiernie trawę przy zakładaniu trawników, a dwa – rewelacyjnie i bardzo SZYBKO możemy za jego pomocą nawozić istniejące już trawniki. Na samym początku robiłam to ręcznie – efekty były bardzo różne. Czasami śmieszne – bo np. takie nierównomierne ręczne rozrzucenie nawozu powodowało potem dziwne wzory i esyfloresy na trawie. Bywało jednak mniej śmiesznie – bo np. zbyt wiele nawozu mi się rzuciło – i później trawa w tym miejscu była zniszczona/wypalona. Odkąd mam siewnik – idę z nim po prostu szybszym krokiem po trawniku i dosłownie w kilka minut mam nawiezioną prawie 1,5  tys. powierzchnię. Jak pisałam wcześniej – nasza gleba jest bardzo, ale to bardzo słaba. Czasami mam ochotę mówić o niej PIACH a nie gleba. Gdyby nie to, że co roku nawozimy nasze trawniki ( 3 razy w sezonie), to po prostu byśmy ich nie mieli….
Od początku założenia ogrodu używałam produktów SUBSTRAL – a od kilku lat,  już jako oficjalny Ambasador tej marki – tym bardziej je polecam. Z tego głównie powodu, że nigdy, ale to nigdy się na nich nie zawiodłam. Są świetnie wyważone, o dobrze zbilansowanych składzie. Właśnie tydzień temu „rozsiewnikowałam” je na naszej murawie. Używamy  nawozu na 300 dni, lub osmocote, który powolutku przez cały sezon uwalnia związki odżywcze. Wszystkie sprawdziłam osobiście i z czystym sumieniem zielono czółnowym czytelnikom polecam:)

W tzw. międzyczasie używamy jeszcze nawozu naturalnego w postaci suszonego nawozu kurzego, który także rozrzucam równomiernie za pomocą siewnika. Jeśli macie duże przestrzenie do pracy, naprawdę polecam używanie siewnika – dzięki niemu zaoszczędzicie sporo czasu, i co najważniejsze – równomiernie wysiejecie trawę, bądź naniesiecie nawóz na trawę.  

 
BARDZO roboczo weszliśmy w tegoroczną wiosnę. I to dlatego właśnie nie było mnie blogowo dość długo. Zaraz po świętach założyłam 3 rabaty ze 100 lawend i 2 rabaty z 80 wrzosów, które kupiłam jeszcze zimą. Wymarzyły mi się łany lawendy przy wejściu na taras i cała rabata wrzosowa przy wejściu do domu. Zaraz obok rosną gigantyczne hortensje Anabell, o których pisałam TUTAJ. Wkleiłam zdjęcia z lata:)  Jestem przekonana, że jesienią właśnie kolorowe wrzosy będą pięknie się z nią komponowały.  Na razie na rabacie zamieszkały „dzidziusie” wrzosowe jak to mawiam o malutkich roślinkach:) Ale ja jestem cierpliwa:) Za dwa lata pokażę Wam jak urosły. Lawendę wysadziłam dookoła rabaty podniesionej kamiennej – w środku na górze są róże, lawenda i naparstnica, na dole zaś sama lawenda…już się nie mogę doczekać kiedy wszystkie krzaczki zakwitną:) Powoli ogród zaczyna budzić się do życia…Nawet wysadzone wszędzie tydzień temu niebieskie bratki dumnie prężą płatki:) Bardzo je lubię.  A to, co widzicie w tle za rabatą lawendową…to nowe dechy tarasowe, gdyż…

 
 
 
 

 

 …w tym samym czasie, gdy ja szalałam z myjką ciśnieniową i sadziłam owe setki roślin, stare DESKI tarasowe przeżywały swoją ostatnią podróż –  zrywane z tarasu przez Pawła. Zeszłoroczny sezon postawił kropkę nad „i”, trzeba je było zdecydowanie wymienić. Wzięliśmy więc byka za rogi i zdecydowaliśmy się na generalny remont i metamorfozę głównego wejścia do domu, ale że to już naprawdę duży projekt – pozwólcie, że poświęcę mu oddzielne posty. A tak oto dziś wygląda nasz BYŁY już taras:….no nie ma po czym chodzić:)

 

To jeszcze nie koniec:):):):) Również w kwietniu ruszył z kopyta projekt WARZYWNIK……i nie mam tu na myśli kilku skrzyneczek:):):):) Generalnie ziemię i obornik zwoziły traktory z przyczepami, a później musieliśmy wspomagać się pracą sprzętu trochę bardziej większego niż łopata i taczka:):):) O tych pracach także za jakiś czas Wam opowiem:) Ale zanim to nastąpi, postanowiłam pokazać Wam tzw. PRZED. Oglądacie zazwyczaj na czółnie ładne zdjęcia, czy to aranżacyjne wnętrzarskie czy  kwitnący ogród – zadbany, ukwiecony, jak z bajki. Ale za takimi ładnymi obrazkami kryje się mnóstwo pracy i właśnie owo PRZED. Bo zanim jest ładnie moi mili – musi być najpierw np. tak:…….czy czujecie ten klimat ???:):):):)

 
 

 

Gdy za kilka miesięcy będę pokazywała Wam to samo miejsce – będzie wyglądało już zdecydowanie… inaczej:) Ale z premedytacją umieściłam dziś takie brudno robocze zdjęcia – chciałam wyraźnie zaznaczyć, że efekt końcowy każdego pięknego ogrodu, zapierającej dech w  piersiach ukwieconej rabaty itd… jest zawsze poprzedzony tygodniami przygotowań i ciężkiej fizycznej pracy, no i  mało ładnego widoku w pierwszej fazie prac:)

UFFFFF….koniec na dziś tej roboczej treści…Mam nadzieję, że moja nieobecność została usprawiedliwiona – jeśli komuś zaś z moich czytelników się np. nudzi, lub brakuje mu ruchu  to zapraszam do czółna – do naszych prac ogrodowo polowych:)

W następnych postach odpowiem oczywiście na resztę pytań,  oraz zdradzę kolejne pozycje MUST HAVE z  ogrodowo domowej listy…ale dziś zmykam już na odpoczynek – naprawdę mi się należy:)
Uściski ciepłe i wiosenne SERDECZNOŚCI Wam wysyłam:) Czy Wy także tak zapracowani? Czy raczej korzystacie z wiosennych dni i się relaksujecie?
 

 

Podziel się...Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterEmail this to someone

Dziękuję za Twój komentarz.

102 komentarze

  • comment-avatar
    Anonimowy 7 czerwca 2015 (20:18)

    Asiu, możesz powiedzieć jaką wybrałaś odmianę róż na rabatę z lawendą?

    Pozdrawiam.
    Beata z Drewnianego Domku.

  • comment-avatar
    Grażyna Kościółek 1 maja 2015 (12:10)

    Dzień dobry, mam do Pani ogromną prośbę oraz pytanie. Jakiej firmy mogłaby Pani polecić kosiarkę elektryczną? Bardzo proszę o odpowiedź.

    • comment-avatar
      GreenCanoe 1 maja 2015 (12:15)

      Sprawdziliśmy STIGA i HECHT – i te marki na pewno polecam.

  • comment-avatar
    Anonimowy 27 kwietnia 2015 (12:20)

    Asiu,napisz proszę czym impregnowałaś i malowałaś białe elementy drewniane w swoim ogrodzie? Pozdrawiam serdecznie!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 1 maja 2015 (12:15)

      Biała farba akrylowa do drewna. Nic więcej;)

  • comment-avatar
    Anonimowy 27 kwietnia 2015 (10:22)

    Asiu!
    Bardzo często tu jestem i podczytuję… jestem pod wrażeniem Twojej radości życia i kreatywności!
    Pięknie mieszkasz w lesie, w otoczeniu przyrody.
    W związku z tym mam pytanie: jak sobie radzisz z codziennym zagrożeniem ze strony os, komarów, kleszczy, muszek itp. ?

    • comment-avatar
      GreenCanoe 1 maja 2015 (12:17)

      Jedyną uciążliwością są rzeczywiście kleszcze – co roku się ich obawiam.
      A reszta – jakoś bez problemu. Os tu nie ma, muszki owszem – ale w ilościach, które nie są męczące. Komary również są…no ale w końcu mieszkamy na wsi:)

  • comment-avatar
    Zuzia Kopytkowa 26 kwietnia 2015 (15:58)

    Bardzo inspirujesz do pracy! Ja wracam do formy i biore się za swój wymarzony ogródek warzywny i ziołowy, który juz za mną tyle czasu chodzi:) Pozdrawiam i zapraszam na rozdanie do mnie:

    http://kopytkowa.blogspot.com/2015/04/candy-u-kopytkowej-zgos-sie-i-wygraj.html

  • comment-avatar
    Marilyn MM 26 kwietnia 2015 (10:57)

    Praca w ogrodzie to sama przyjemność, wiem coś o tym, choć nie mam ogrodu,tylko balkon, a efekty pracy zawsze są zadowalające.Mieć ogród to marzenie…Proszę o więcekj zdjęć tego kwiatowo-warzywnego raju:)Pzdr

  • comment-avatar
    Aginka 25 kwietnia 2015 (12:18)

    Nie odpoczywam droga Asiu, pracujemy, tzn, odpoczywam tylko jak piję kawę, ale nie siedzę tylko chodzę i oglądam te moje zasadzenia :))) W ogrodzie , warzywniaku praca ciężka, ale satysfakcjonująca. ja u siebie może pokażę jaka orka jest z pomidorami zwłaszcza jak się ich ma cały namiot foliowy – ok . 200 sztuk :) Pozdrawiam bardzo Aginka http://domwielopokoleniowy.blogspot.com/

  • comment-avatar
    Piosenki o miłości 25 kwietnia 2015 (09:14)

    U mnie też wlaśnie się zaczęło, przybyło trochę roślinek :) teraz nawożenie i walka z chwastami :)

  • comment-avatar
    Анна Мозговкина 24 kwietnia 2015 (21:18)

    Приглашаю в свой новый блог Плюшевый мишка и его друзья!
    Сейчас можно записаться на розыгрыш слоника Таши http://mozgovkina.blogspot.ru/mozgovkina.blogspot.ru/2015/04/candy.html

  • comment-avatar
    Anna D. 24 kwietnia 2015 (19:46)

    Asiu bardzo dobrze, że pokazałaś "ciemne" strony prac ogrodowych. Jest w tym wiele przyjemności, ale i jednocześnie wiele, wiele trudu. Sama nie raz łapię się na tym, ze gdy oglądam zdjęcia pięknych ogrodów myślę sobie "kiedy i ten mój taki będzie, bo jak na razie tylko praca, praca":) U mnie za to żyzna gleba, ale to tak bardzo, że nie nadążam z pogonią za chwastami itp.:) Kwiaty i roślinki wynagradzają później wszystko:)

  • comment-avatar
    NaszWymarzonyDom 24 kwietnia 2015 (10:54)

    W Naszym ogrodzie pierwszy raz wysialiśmy trawę i teraz czekamy z niecierpliwością, aż zacznie wschodzić:).
    Mam do Ciebie pytanie związane nie z ogrodem (przynajmniej na razie;)) ale z tarasem. A dokładnie chciałam zapytać o użytkowanie desek tarasowych. Mamy kawałek tarasu wylanego betonem, nie chce żeby były na nim kafle/gres, marzą mi się deski… Boję się jednak, że są trudne w utrzymaniu, ciężkie w pielęgnacji i że za kilka sezonów będzie trzeba je wymienić- a nie ukrywajmy u nas klimat bardzo zmienny, więc taras będzie narażony na różne czynniki atmosferyczne.
    Z góry dziękuję za informację:)'
    Pozdrawiam,
    Daria:)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 24 kwietnia 2015 (17:52)

      Owszem drewno na pewno jest trudniejsze w utrzymaniu niż płytki/gres.
      Olejowane trzeba co jakiś czas olejować, zabezpieczone woskiem lub jakimś gruntem /drewno chronem – tez musi być odświeżane, w ogóle trzeba o nie dość często dbać, odświeżać. Jeszcze dużo zależy od tego jakie drewno byście położyli – bo jeśli byłoby twarde – północne typu modrzew, albo egzotyczne – to kłopot byłby mniejszy. Miękkie drewno, a już w ogóle iglaste typu sosna , świerk – to więcej zachodu…my mieliśmy dechy świerkowe i niestety poprzedni właściciele nie zadbali o nie odpowiednio – dość szynko były do wymiany.
      Jeśli taras będzie zadaszony – mniejszy problem, ale gorzej jeśli jest cały odsłonięty. No i jeśli chcesz kłaść drewno na beton – pamiętaj, że pod spodem musi być odpływ na wodę – jeśli taras jest odsłonięty. Niedługo będę pokazywała naszą konstrukcję.
      Drewno pięknie wygląda, co tu gadać:) Jeśli dobrze byście o nie zadbali na pewno cieszyłoby oko wiele lat.

  • comment-avatar
    bloody_rose 23 kwietnia 2015 (19:49)

    Asiu, mam takie, może głupie, pytanie, ale naprawdę początkująca ze mnie ogrodniczka. Jak się nazywa ta roślina na fotografii pod zdjęciem z hortensją, ta mająca białe dzwonkowate kwiaty. Mam taką w ogrodzie, nie ja ją sadziłam, i kurczę nie wiem, co to jest :-/ Pozdrawiam serdecznie!

  • comment-avatar
    Anonimowy 23 kwietnia 2015 (19:34)

    Agnia83 :) Asiu, piekny ogród, zawsze piszesz o tym co mi w sercu sie rodzi i Twój blog jest jak światełko w tunelu :) :) pytanko mam w sprawie myjki;) prosze o podpowiedź, czy to cisnienie 130 bar wystarczy żebym mogła sobie wyczścic wielka donice z kamieni? czy ściany domu (już pomalowane)moge tez tą mykla potraktowac żeby zedrzec starą farbe i przygotowac do kolejnego malowania czy leiej nie ryzykowac?

    • comment-avatar
      GreenCanoe 24 kwietnia 2015 (17:43)

      donice spokojnie wyczyścisz, natomiast jeśli chodzi o farbę – raczej nie. Możesz ja zapewne miejscami zetrzeć, ale to nie jest taka moc by móc nią zrywać warstwy farby – jedynie wymyć ścianę.

  • comment-avatar
    Dorota 23 kwietnia 2015 (16:33)

    Sama dobrze wiem ile to wszystko kosztuje pracy, bo moi rodzice mają działkę prawie 2 hektarową… Ja za to marzę o dużo mniejszej, z pięknym ogrodem, a każdy Twój wpis o działce działa na mnie bardzo zachęcająco. Mam nadzieję, że kiedyś spełnię to marzenie, bo mimo tego, że lubię mieszkać w mieście gdzie wszędzie jest blisko, to nadal marzę o domku z ogrodem :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 23 kwietnia 2015 (17:36)

      Najlepiej byłoby mieć jednio drugie, prawda?:):)

    • comment-avatar
      Dorota 24 kwietnia 2015 (14:56)

      Dokładnie tak! :)

  • comment-avatar
    Zylwijkowo 23 kwietnia 2015 (15:12)

    Asia!!!!!!!!!!!!! Gratuluję energii, sama mam taką i wiem jak ciężko jest usiedzieć w spokoju na miejscu prawda? Ja też działam ogrodowo, jeśli masz u siebie hortensje (czyli kwaśne ph) to polecam Ci różnego rodzaju PIERISY, też lubią kwaśną glebę i są cudowne:) A taras będzie boski, nasz też czeka na olejowanie:) Co do wertukulatorów to…takie buty wertykulujące gdzieś widziałam, padłam ze smiechu, kolce pod spodem:):) widziałas taki wynalazek???????? :)::):) Buźki przesyłam. Sylwia

    • comment-avatar
      GreenCanoe 23 kwietnia 2015 (17:35)

      Mam, mam pierisy oczywiście, porosły mi jak szalone! :) A te buty mój pablo kupił, jak tylko tu zamieszkaliśmy – ale to jest taki pic na wodę fotomontaż:) Tzn na 100 metrowy trawniczek to mogą być:):):)

  • comment-avatar
    Anonimowy 23 kwietnia 2015 (14:23)

    A ja mam pytanie odnośnie desek tarasowych, które już zdjęliście – ile lat wytrzymały i czy to też był modrzew syberyjski?
    Ania

    • comment-avatar
      GreenCanoe 23 kwietnia 2015 (17:34)

      Aniu poprzednie deski były ze świerka, nie były zakładane przez nas tylko przez poprzednich właścicieli i niestety nie zaimpregnowali ich – dość szybko zaczęły się "sypać" Wytrzymały 5 lat – potem jedna po drugiej były do wymiany, w końcu podjęliśmy decyzję o całkowitej wymianie.

  • comment-avatar
    Katarzyna Sompolińska 23 kwietnia 2015 (14:03)

    A mnie urzekła ścieżka po której stąpasz przy hortensji anabelle,czy to takie płaskie kamienie polne czy otoczaki?

  • comment-avatar
    Agnieszka Szpilki w Szafie 23 kwietnia 2015 (12:15)

    O ja Cię przepraszam , ale się dzieje ! :) Tosz tylko czekać tych wspaniałości ! :) ja w tym roku z ogródkiem to chyba nie poszaleję, jednak jak patrze na Twoje wyczyny to mobilizuje :)

    A.

  • comment-avatar
    Anonimowy 23 kwietnia 2015 (09:23)

    Tak zupełnie z innej beczki… Piszesz Asiu o zakupach w internecie, proszę podpowiedź gdzie kupujesz ubrania (po wczorajszej wizycie w wielkiej galerii mam uczulenie:-( i prędko tam nie wrócę…
    Piękny ogród!
    Pozdrawiam
    Stała podczytywaczka:-)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 23 kwietnia 2015 (17:26)

      Na allegro często:):):) i w zalando np.

  • comment-avatar
    Anonimowy 23 kwietnia 2015 (09:13)

    Piękny ten czółnowy ogród. Jak sobie pomyślę, ile pracy trzeba w niego włożyć każdej wiosny i jesieni, to zastanawiam się, czy Pani nie jest czasami na baterie:):):) i to takie, które nigdy się nie wyczerpują:) Jednocześnie niecierpliwie przebieram nogami w oczekiwaniu na własny skrawek ( całkiem spory zresztą) ziemi. Póki co, pod te nogi spadają urzędnicze kłody i już tracę nadzieję na pokonanie zmieniających się na naszą niekorzyść przepisów. I jeszcze jedno…czytając bloga i komentarze jakoś tak zatęskniłam za pozytywnymi ludźmi wokół. Jaka szkoda, że Wy wszystkie takie wirtualne:)

    ciepło pozdrawiam
    Mamusia Kajtusia

    • comment-avatar
      Anonimowy 23 kwietnia 2015 (15:36)

      Wcale nie wirtualne:) wszystkieśmy z krwi i kości. Pozytywnych ludzi naprawdę jest sporo wokół nas, trzeba tylko ich namierzyć:) Ale co do załatwiania spraw urzędowych to prawda, że potrafią zszargać nerwy, i to nie przez czyjąś złą wolę, ale bzdurne przepisy. Pozdrawiam i życzę wytrwałości w walce o własne miejsce na ziemi:)
      Ania

    • comment-avatar
      Marzeniami malowane 23 kwietnia 2015 (15:51)

      Nie wirtualne, Mamusiu Kajtusia, tylko z najprawdziwszej krwi i kości! :)))
      Tak jakoś się wtrąciłam, pozdrawiam ;)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 23 kwietnia 2015 (17:25)

      No oczywiście, że nie wirtualne, tylko prawdziwi ludzie z krwi i kości:):):) Mamo Kajtusia – nie dołuj się, z urzędnikami sobie poradzisz, zobaczysz….jak to mawiał Lec – wszystko mija, nawet najdłuższa żmija:):):):)

    • comment-avatar
      Anonimowy 24 kwietnia 2015 (07:34)

      Całe szczęście, że wszystkie jesteście prawdziwe:))) pozdrawiam serdecznie każdą z Was:)
      Mamusia Kajtusia

  • comment-avatar
    basja 23 kwietnia 2015 (09:05)

    cierpliwość nie jest chyba moją mocną stroną, ALE ogród jej uczy ;)
    I pocieszam się zawsze jak przeraża mnie przez moment ilość pracy do wykonania, że wszystko wymaga czasu, nie od razu zbudowano Kraków ;)
    My na razie rozplanowaliśmy działkę dla różnych zadań i teraz będziemy kosić 30 arów z (c)haszczy :)))
    pozdrowienia!
    Basia

    • comment-avatar
      GreenCanoe 23 kwietnia 2015 (17:24)

      Basiu – ja mam mnóstwo zakątków nie porobionych, i nawet jeszcze kilka miejsc nie sprzątniętych po zimie….ale nie na wariata wszystko, w końcu ogród to ma być przyjemność tez a nie ciągła tyra, prawda:)?

  • comment-avatar
    Anonimowy 23 kwietnia 2015 (08:14)

    Asiu, jakie masz odmiany magnolii? Kupowałaś je w sklepie funkie? Ściskam :))

    • comment-avatar
      GreenCanoe 23 kwietnia 2015 (17:23)

      Nie pamiętam już, pójdę do ogrodu i sprawdzę bo mam ich sporo. Z funkie.pl będę teraz kupowała black tulip. Ostatnio sadziłam od nich właśnie funkie do zacienionych miejsc

  • comment-avatar
    Anonimowy 22 kwietnia 2015 (21:32)

    Nareszcie normalność, która jest cudownością. Wiem, co mówię, bo sama kosiłam 27 arów pokrzyw po pas i mierzwy trawy nie koszonej od dziesięcioleci. Ogród uczy pokory i cierpliwości, ale u Ciebie to już widać. Piękne efekty.

    • comment-avatar
      GreenCanoe 23 kwietnia 2015 (07:43)

      ŁO MATKO!!!!!! tyle terenu….
      Uściski wielkie i wytrwałości przy koszeniu:):):):)

  • comment-avatar
    Doranma 22 kwietnia 2015 (20:14)

    Asiu, to następnym razem wrzuć jeszcze plan sytuacyjny Waszej działki, bo ja już się pogubiłam co gdzie, zwłaszcza jak zobaczyłam tak duży obszar pod warzywnik – gdzieś Ty to zmieściła? Drzewa usuwaliście, czy co? Lawendy i wrzosy piękne będą :) Buziaki :)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 23 kwietnia 2015 (07:42)

      Mamy działkę podzieloną na 4 części. Jakbyś kwadrat krzyżem podzieliła. pełna różne funkcje. I jedna z tych części stała niezagospodarowana, bo czekała właśnie na warzywnik:)
      Szalejesz w ogrodzie???:):):)

  • comment-avatar
    aldia arcadia 22 kwietnia 2015 (20:02)

    Domek w lesie, tylko o tym marzę ;)) Ogród to dużo pracy, tym bardziej efekty cieszą. Powodzenia! Pozdrawiam :)

  • comment-avatar
    Anonimowy 22 kwietnia 2015 (18:44)

    Asiu, praca w ogrodzie sprawia mi ogromną frajdę (prawdę mówiąc, stałam się rodzinnym ekspertem od ogrodów i roślin, co jeszcze bardziej mobilizuje mnie do pracy i poznawania możliwości kreowania swego otoczenia), wiem też, że poza totalną zimą to nieustanna niemal praca, aby efekt był taki, o jakim piszesz. Ale te Twoje lawedny to całkiem przyzwoite sadzoneczki (moje rabaty- obwódki powstawały z siewek, ale wystarczyły 3 sezony, a już ładnie wypełniły miejsce).
    Co do trawników: naszemu ten polecany przez Ciebie nawóz nie służył, bo dośc szybko granulki, któe miały się rozkładać przez niemal cały sezon, zostały wciągnięte przez kosiarkę. O wiele lepsze efekty zielonego, gęstego trawnika uzyskaliśmy stosując nawóz innej znanej firmy z żelazem.
    Pozdrawiam Cię baaardzo serdecznie,
    Aneta B.

    • comment-avatar
      GreenCanoe 23 kwietnia 2015 (07:40)

      Anetka – my nawóz osmocote wysiewamy bezpośrednio po porządnym wertkulowaniu – tak, by owe granulki powpadały w szczeliny w glebie powstałe po wertykulacji – one nie leżą na wierzchu. I od razu porządnie zlewamy trawnik. Tym sposobem ogromna część granulatu chowa się w system korzeniowy, a nie leży na glebie.
      A nawóz na 300 dni – rozpuszcza się bez problemu.
      Uściski i pozdrowienia:)

    • comment-avatar
      Anonimowy 25 kwietnia 2015 (16:51)

      O! Może to i najwłaściwszy sposób !:) Już nie pamiętam, kiedy my zastosowaliśmy ten nawóz; wertykulacja jest obowiązkowa co roku!
      Pozdrawiam serdecznie!!!

  • comment-avatar
    Marzeniami malowane 22 kwietnia 2015 (14:40)

    Oj, tak, tak, przytupuję juz z niecierpliwością na Twoją serię ogrodniczych postów. Jestem właśnie przed totalnym "ogrodowym remontem", który trwać będzie ładnych parę lat (o czym dobrze, że piszesz i podkreślasz ten fakt) i każda cenna rada doświadczonych ogrodników jest dla mnie na wagę złota!
    Ale będzie pięknie u Ciebie!
    Wiosenne pozdrowienia
    Ewa

  • comment-avatar
    pastelowa karusia 22 kwietnia 2015 (13:46)

    Dla mnie również takie posty są zbawienne, stoimy z narzeczonym przed gruntownym remontem domu, w którym mamy zamieszkać za rok. Znalazło się parę mebli do przemalowania, dębowe schody do odświeżenia, zaniedbany ogród do odratowania i cała masa wątpliwości. Jak to zrobić,żeby było ładnie, a jednocześnie nie pochłonęło fortuny? To pokrzepiające, że większość prac wykonujecie z mężem własnoręcznie! Macie piękny dom i ogród wyśniony, nawet boję się myśleć ile to wszystko kosztowało wysiłku, zakwasów, siniaków i nerwów, bo przy remontach chyba właśnie one są najgorsze:)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 23 kwietnia 2015 (07:37)

      No tak…masz rację, ale nie od razu Kraków zbudowano – pamiętaj, że my to wszystko robimy od 7 lat:):):)
      Zobaczysz, zanim się obejrzysz – już będziecie po głównych remontach:)

  • comment-avatar
    Fabryczka hand made by I.B. 22 kwietnia 2015 (12:37)

    Podziwiam Twój ogród od dawna :)Motywacje do pracy w swoim ogrodzie mam ogromną. Zgadzam się, że warzywniak wymaga sporo pracy, ale jak widzę moje dzieciaki zajadające się pomidorkami prosto z krzaczka, albo wysmarowane i szczęśliwe, bo właśnie zrobiły spustoszenie w truskawkach, to zapominam o bolącym kręgosłupie:) Wymyśliłam sobie już dwa lata temu małe poletko lawendy. W ubiegłym roku kupiłam i posadziłam kilka na próbę. Jak dziecko cieszyłam się, że przyjęły się i pięknie kwitną, były saszetki, były ciasteczka lawendowe, cukier i sól z lawendą:) Nabrałam ochoty na jeszcze inne eksperymenty z tą roślinką, a Twój post przekonał mnie, żeby już teraz powiększyć lawendowy kącik:) Dziękuję za bezcenne podpowiedzi. Pozdrawiam cieplutko. Iwona

    • comment-avatar
      GreenCanoe 23 kwietnia 2015 (07:36)

      Dzięki Iwona -i odbijam pozdrowienia! :)
      Smacznych truskawek w tym roku!:)

  • comment-avatar
    Monika - White Valley 22 kwietnia 2015 (12:17)

    Asiu, na takie posty warto czekać :). Mnie przerwy w blogowaniu o tej porze nie dziwią, poza tym u mnie w tym temacie też posucha, aż wstyd :D. Ale i pracą zawodową jestem zawalona ostatnio :).
    U nas również warzywnik i kwiaty, na parapetach nie mam już miejsca :). W tej chwili dojrzewa tam rozsada: godecja, lobelia, czarnuszka, lewkonia, posiałam szałwię powabną, która cudnie wzeszła (nie mogłam się doczekać :D) i maczek syberyjski. Niektóre dziewczyny pójdą chyba do szklarni, żeby zrobić miejsce na nowe, chociaż nie wiem, czy jest sens siać jeszcze w domu, bo coraz cieplej na dworze ;)).
    Miałam pytać o lawendę, ale znalazłam odpowiedź wyżej :). Bardzo chcemy mieć jak najwięcej roślin miododajnych dla pszczółek i przygotowuję sobie własną rozsadę :). Mam tą samą odmianę, już wysiana i czeka w ciemności, tzn. ja czekam na nią, mam nadzieję, że uda się coś wyhodować ;).
    Pozdrawiam cieplutko, i z przyjemnością poczekam na dalsze relację, choćby nie wiem ile to trwało :). Uściski! :)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 23 kwietnia 2015 (07:11)

      Oj to zazdroszczę – chyba ze 3 razy próbowałam sama wysiać lobelię i ciągle mi się nie udawało. A dziś jadę właśnie kupić nasiona kwiatków jednorocznych – na warzywnik, chce zrobić długą na 14 metrów rabatkę kwiatkową przy warzywniku:)
      Uściski Moniu!

  • comment-avatar
    Anonimowy 22 kwietnia 2015 (11:55)

    Ogród piękny:) zazdroszcze mieszkania w lesie. Tez chce w tym roku posadzić wrzosy i to cale mnóstwo, ale czy z początkiem maja nie będzie zbyt późno? Gdzie kupowalas swoje sadzonki i jakie odmiany? Właśnie grzebie w internecie w tym temacie. Pozdrawiam mariola

    • comment-avatar
      GreenCanoe 23 kwietnia 2015 (07:09)

      Nie, nie będzie późno. Pamiętaj tylko y młode sadzonki miały cały czas dobre nawilżenie – nie mogą wyschnąć, i przygotuj im odpowiednie podłoże – wrzosy lubią kwasny odczyn gleby, czyli np. możesz je posadzić w sąsiedztwie z azaliami, rododendronami, hortensjami.
      Ja mam różne odmiany, różnie kwitnące – zależało mi, by stworzyć kolorowy dywan:)

  • comment-avatar
    MLS.blog 22 kwietnia 2015 (11:05)

    Jak zwykle zwarta, gotowa i zorganizowana! Pozazdrościć! A u mnie wszystko na bakier jak zwykle zresztą ;) My w tym roku kupiliśmy kosiarkę przez net ale to niewypał totalny, M. się wkurza, a Mama, która u nas kosi ma dość no ale trudno trzeba się teraz pomęczyć do czasu aż będziemy kupować nową ;) Warzywnik będzie cudny, profesjonalny! U nas też dość spory, co prawda mamy własny nawóz z kompostu, ale nie nawieźliśmy dobrej ziemi tylko sadzimy na tej co jest na działce i niestety sporo z tym roboty. Może kiedyś się zdecydujemy na takie rozwiązanie. Na szczęście Mama ma czas, żeby go ogarniać, bo ja niestety nie mam kiedy :( Buziaki!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 23 kwietnia 2015 (07:07)

      Przed zakupem sprzętu – sprawdzam tysiąc razy, jakie parametry, co ludzie na forach piszą, jakie generalnie są opinie. Tylko RAZ zdarzyło mi się oddać zakupioną rzecz – bo była niezgodna z opisem na aukcji.
      Odnośnie kompostu – w zeszłym roku podsypałam kompostem róże…za kilka tygodni patrzę…a tam wysiane dzieci sadzonek pomidorów:):):):) – z kompostu się przyjęły:)
      Do ogrodu co 2 sezony kupuję cała dużą przyczepę od traktora obornika – mamy tu bardzo słabą ziemię, gdybyśmy nie nawozili roślin – nie urosłyby. Kompost traktuje raczej jako taka ot odżyweczkę:):):):)
      BUZIAKI!

  • comment-avatar
    Ali 22 kwietnia 2015 (10:11)

    U nas dopiero dzisiaj pieknie świeci i pogoda zachęca do wyjścia na zewnątrz. Czas szaleństw ogrodowych zaczynam w tym roku późno ale ciągle jest coś w domu do zrobienia, a i imieniny męża w sobote więc na ogród brak czasu. Jutro planuję wysiew warzywek. Jestem ciekawa Twojego warzywniaka i ogrodowych postów, zawsze coś ciekawego można się dowiedzieć i podpatrzeć, a że praca pali się Wam w rękach to miło dobrej energii też podłapać . Ściskam i życze pięknej pogody i udanej pracy

    • comment-avatar
      GreenCanoe 22 kwietnia 2015 (10:39)

      Dziękuję za tyle miłych słów – uściski i pozdrowienia wiosenne!

  • comment-avatar
    Anonimowy 22 kwietnia 2015 (09:40)

    Czy mogę prosic o namiar na myjkę którą Pani Asia "Czółenko" używa – mam do odnowy krzesła, drabinki z drewna…..pomysł w z myjką EXTRA – (miałam czyścić papierem ściernym…..), i jeszcze pytanie techniczne: czym potraktować drewno po myciu…malowane były kiedyś olejem BONa bezbarwnym…ale dość szybko drewno poszarzało…co Pani …nieustannie korzystam z Pani rad. Teńka

    • comment-avatar
      GreenCanoe 22 kwietnia 2015 (10:38)

      Pani Asia czółenko:):):):) i jej mąż czółenkowy:) używaja myjki Black&Decker PW1700SPL
      o takiej:
      http://www.agito.pl/black-decker-myjka-cisnieniowa-pw1700spl-pl-761199-pw1700sl/pd/DJ3HPMBBM/

      Drewno będziemy olejować olejem Tikkurili – barwionym akurat na szaro, ale możecie wybarwić go na odcień jaki chcecie, jest wiele odcieni typu teak czy mahoń do wyboru.
      Ten olej ma rewelacyjne opinie.
      BUZIAKI Teńko!:)

    • comment-avatar
      Anonimowy 23 kwietnia 2015 (07:01)

      nie dosyć, że pomysłowa, pracowita to jeszcze dowcipna…kumulacja zalet…dziękuję za info (myjka już jedzie w łódzkie)…obiecuję jeszcze więcej korzystać rad z Pani "czółenkowej"…pozdrawiam Teńka

    • comment-avatar
      Anonimowy 23 kwietnia 2015 (11:01)

      Agnia83 :) no ja właśnie takie pytania miałm tez zaadać :) i jeszcze prosze o odpowiedź czy to cisnienie 130 bar wystarczy żebym mogła sobie wyczścic wielka donice z kamieni? czy ściany domu (już pomalowane)moge tez tą mykla potraktowac żeby zedrzec starą farbe i przygotowac do kolejnego malowania czy leiej nie ryzykowac?

  • comment-avatar
    Jaga Bunia 22 kwietnia 2015 (09:32)

    Bardzo ciekawy i pomocny post. Ja wprawdzie jestem posiadaczką niewielkiego ogródka w mieście, w dodatku nadal w fazie ogradzania, równania terenu i rusztowań przy elewacji, ale już z wielkim zainteresowaniem czytam takie wpisy jak Twój licząc na to, że choć trochę wiedzy wyniosę bo to mój pierwszy w życiu ogród i wiedzę mam znikomą. Na razie z przerażeniem stwierdziłam, że nawet wspomniane tu nazwy urządzeń (poza kosiarką) są mi obce.. Z tym większą ciekawością będę czytać Twoje kolejne wpisy na ten temat. A na post o tarasie czekam z niecierpliwością :) Będę wdzięczna za uwagi dotyczące wyboru drewna na taras bo taki mi się marzy. Pozdrawiam serdecznie!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 22 kwietnia 2015 (10:35)

      My wybraliśmy modrzew syberyjski. Bardzo dobry gatunkowo, za pieniądze do "przełknięcia". Oczywiście świetne jest drewno egzotyczne – bardzo twarde i odporne, ale niestety kosztuje dużo więcej, a po 2 większość tego drewna w Europie pochodzi z nielegalnych wycinek lasów…

    • comment-avatar
      Jaga Bunia 22 kwietnia 2015 (11:44)

      Dziękuję :) Mam nadzieję, że taras zrobimy jeszcze w tym roku. Z pewnością wstawię wówczas fotki na blogu, a póki co będę śledzić i podglądać Twoje poczynania..

  • comment-avatar
    Elżbieta A. 22 kwietnia 2015 (09:10)

    OCh ile bym dała za mały balkonik, nie mówiąc już o takim!!! ogrodzie…ale marzę dalej i podziwiam Asiu u Ciebie.

    • comment-avatar
      GreenCanoe 22 kwietnia 2015 (10:32)

      Elu – dziękuję i życzę Ci z całego serca spełnienia marzeń:)

  • comment-avatar
    H anka 22 kwietnia 2015 (09:01)

    Dobrze, że nam podpowiadasz, co i jak. Dziękuję :)) Ja mam baardzo duży ogród, z dużym warzywnikiem i rabatami kwiatowymi. Koszenie spędza nam sen z powiek,, bo robimy to na okrągło, by utrzymać taką powierzchnię w dobrej kondycji. Pracy na działce jest ogrom, cieszę się na Twoje podpowiedzi, bo wiele ułatwiają. Np. post o borówkach amerykańskich, bardzo mi ułatwił ich pielęgnację. Teraz też skorzystałam :)) pozdrawiam :))

    • comment-avatar
      GreenCanoe 22 kwietnia 2015 (10:32)

      Haniu – bardzo się cieszę:) Pozdrawiam serdecznie koleżankę ogrodniczkę! :)

  • comment-avatar
    Petronelka 22 kwietnia 2015 (08:47)

    Asiu, bardzo dziękuję za ten post, jest on dla mnie nieocenionym żródłem wiedzy na tematy do tej pory mi obce. Od niedawna jestem dumną posiadaczką małego ogródka, co prawda na razie jest to 400 metrowy ugór, ale mam nadzieję zmienić to.
    Pozdrawiam cieplutko:)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 22 kwietnia 2015 (10:32)

      Proszę:) a 400 metrów to całkiem sporo – na pewno wyczarujesz na takim metrażu swój własny raj!

  • comment-avatar
    Anonimowy 22 kwietnia 2015 (07:45)

    Asiu jak ja cenię takie posty – dziękuję ci bardzo. Jesteśmy na etapie totalnego rozgardiaszu dookoła domu :) pomalutku ogarniamy przestrzeń i twoje rady w tej kwestii są dla mnie osobiście bardzo cenne. Jako że mnóstwo pracy przed nami z zapałem podglądam wasze realizacje i korzystam z podpowiedzi. Dziękuję i pięknej wiosny życzę Ania

    • comment-avatar
      GreenCanoe 22 kwietnia 2015 (08:11)

      Aniu – proszę bardzo i ściski wysyłam!:)

  • comment-avatar
    naszakocanka 22 kwietnia 2015 (07:39)

    A no właśnie – piękne zdjęcia kolorowych roślin są zawsze zwieńczeniem ogromnej pracy. A to co dzieje się "przed" świadczy wiele o ogrodniku pasjonacie, bo przecież często są to litry wylanego potu, niedomytych rąk od piachu, bóle kręgosłupa i wieczna walka z przeciwnościami losu. Od 2 lat staram się stworzyć wiejsko-angielsko-sielski ogród, ale póki co muszę uzbroić się w potworną cierpliwość. Wiele prac pozostało jeszcze do zrobienia.

    A poza tym to miło popatrzeć jak wszystkie panie ogrodniczki dzielnie buszują na swoich rabatkach i warzywniach :-)

    Pozdrawiam serdecznie

    • comment-avatar
      GreenCanoe 22 kwietnia 2015 (08:11)

      Buszują to pewnie mało powiedziane – SZALEJĄ:):):):):)
      Uściski wielkie – super rabatę z wikliną zrobiliście:)

  • comment-avatar
    Paulina Labus 22 kwietnia 2015 (07:04)

    Asiu, w kwestii kosiarek poleciłabym ci zdecydowanie spalinową. elektryczna, którą pokazałaś na zdjęciu nadaje się do malutkich trawników. Przy większych łatwo skończyć przecięciem kabla, wielką awarią nie wspominając już o walce z tym kablem. Pięknej wiosny ci życzę! wszystkiego dobrego.
    Zajrzyj na moją wieś w wolnej chwili

    • comment-avatar
      GreenCanoe 22 kwietnia 2015 (07:20)

      Paulina – przecięte kable?????:):):):) ani razu nie przecięliśmy kabla…a kosimy w sezonie raz w tygodniu:) od wielu lat.
      Dzięki za podpowiedź, ale nie kupię kosiarki spalinowej – przede wszystkim dlatego, że jest głośna.
      Gdy nasz sąsiad 3 domy dalej jej używa, wie o tym cała wieś:):):) a ma właśnie takiego BYKA na duże tereny, ja zaś mam ochotę wtedy uciekać gdzie pieprz rośnie…nie tylko ja zresztą…ptaki zapewne też. Wolę zdecydowanie naszą cichszą elektryczną, która bez problemu sobie tu radzi….a sam kabel – no jest:) ale jakoś nas nie uwiera. To chyba kwestia już prywatnych preferencji.
      Tak swoja drogą – zaskoczyłaś mnie z tym przecięciem…trzeba być chyba nieźle zamyślonym/zakochanym/zakręconym, żeby go nie widzieć:):):):)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 22 kwietnia 2015 (07:24)

      Acha – na zdjęciu jest wertykulator – nie kosiarka.

  • comment-avatar
    Anonimowy 22 kwietnia 2015 (07:01)

    już się nie mogę doczekać kolejnego posta :):) uwielbiam ten czas wiosenny kiedy tak jak pani pisze pracy jest od groma ale satysfakcja jak to wszystko potem pięknie rośnie i kwitnie jest ogromna :) to prawda trzeba włożyć mnóstwo pracy w zadbany ogród , zaczynając od wczesnej wiosny aż do lata żeby cieszyć oko , praca w ogrodzie oprócz zimy trwa nieustannie.
    Pani Asiu fajnie że pokazuje pani "od podstaw" jak wygląda ta praca w ogrodzie, bo ludzie którzy nigdy nie mieli do czynienie z walką z chwastami , szkodnikami roślinnymi itp nie zdają sobie sprawy ile pracy trzeba włożyć aby ogród był tak śliczny jak pani latem prezentuje , a poza tym daje pani takiego mobilizującego kopa tymi postami żeby ruszyć się z miejsca -grabić sadzić i pielęgnować własny ogród od dzisiaj, od teraz !!:) Dzięki wielkie za mobilizację :) Pozdrawiam i życzę miłego wypoczynku po ciężkiej ogrodowej pracy:) Kasia

    • comment-avatar
      GreenCanoe 22 kwietnia 2015 (07:09)

      Kasiu – dziękuję bardzo i wysyłam moc pozdrowień:)

  • comment-avatar
    Not too serious blog 22 kwietnia 2015 (06:56)

    Ach jaki ten ogród piękny, a będzie jeszcze piękniejszy :) Bardzo lubię tu zaglądać!

  • comment-avatar
    Barbara Wolny 22 kwietnia 2015 (06:35)

    Oj jak bardzo te ostatnie zdjęcia przypominają moją działkę. Kopara ostatnimi czasami zadomowiła się u nas na dobre. Właśnie jestem przed sianiem trawnika wiec bardzo Ci dziękuję za te dwa ostatnie wpisy. Teraz już wiem, że muszę kupić sobie siewnik :-) No I widzę u Ciebie te same dechy tarasowe co u mnie . U nas akcja taras za jakieś dwa miesiące najpierw tynkowanie domku. Czekam więc na post odnośnie zabezpieczania takich desek tarasowych czym i jak. Mam pytanie jeszcze odnośnie lawendy jaka to odmiana i gdzie kupowałaś, czy też przez internet? Zapraszam do mnie forum muratora mój dom w lubczyku. Pozdrawiam

    • comment-avatar
      GreenCanoe 22 kwietnia 2015 (06:59)

      Basiu, od razu Ci odpowiem, na wypadek gdyby tarasowe posty były później niż weźmiesz się za pracę – dechy tarasowe będziemy olejować olejem Tikkurila barwionym na szarość, ma świetne rekomendacje. A jeśli chodzi o lawendę kupowałam ja przez net oczywiście – była kopana z gruntu. Piękne dorodne krzaki odmiany MUNSTEAD – odpornej na przemarzanie ( co dla nas było bardzo ważne) i o kwiatostanach co prawda dość małych – ale bardzo aromatycznych….z tej odmiany właśnie często wykonywane są saszetki czy olejki eteryczne. Dorasta wg definicji do około 40/50 cm – ale nasze rosną większe…być może zależne jest to od tego, czy im konkretne miejsce przypasuje. Niestety ten sprzedawca już ich nie ma, bo nawet ostatnio chciałam dokupić jeszcze kolejnych 30- i już nie było. Ale poszukaj u innych ogrodników, na pewno gdzieś będą do kupienia.
      Zaraz wejdę na Twój watek na forum:) pozdrowienia ciepłe!

  • comment-avatar
    Anonimowy 22 kwietnia 2015 (06:26)

    Widzę ,że będą rabaty podniesione, też mi się marzą, tylko zastanawiam się jak jest z podlewaniem, pewnie szybciej się przesuszają takie ? Pracę naprawdę doceniam, wiem ile potrzeba wysiłku, czasu i pieniędzy ogród. Ja, jak wyjdę u siebie to dostaję oczopląsu, im dłużej jestem w ogrodzie tym widzę więcej ile trzeba zrobić, mnoży się normalnie praca… Ewka

    • comment-avatar
      GreenCanoe 22 kwietnia 2015 (06:50)

      Nie zauważyłam by się szybciej wysuszały szczerze mówiąc…U nas, akurat w tym miejscu – to była konieczność, mamy różnicę w terenie do 1 metra – trzeba było ów spadek jakoś zniwelować.
      Mam to samo Ewa – wychodzę do ogrodu i tylko liczę co jeszcze trzeba zrobić:):):)
      Ale potrafię się i cieszyć z tego co już jest:):))

  • comment-avatar
    Magdalena 22 kwietnia 2015 (05:42)

    Moda na własne warzywa zaraźliwa niczym wiosenne przeziębienie :) Oj, na wielu blogach takie rewolucje widzę, co mnie osobiście niezmiernie cieszy – nie ma to jak chrupiąca sałata z własnej grządki, pachnące pomidorki zbierane wczesnym rankiem do smacznego śniadania :) No i wiemy co jemy – bez chemii, bez oprysków, bez wspomagaczy… Trzymam kciuki za dalsze prace, bo o ile w ogrodzie ozdobnym praca z czasem się "stabilizuje", rośliny się rozrastają, a prace zwalniają, o tyle w warzywniku jest ona na okrągło, bez chwili wytchnienia! A mam tylko 40 metrów kw warzywnych grządek:) Pozdrawiam serdecznie !

    • comment-avatar
      GreenCanoe 22 kwietnia 2015 (05:56)

      No i fajnie, że coraz więcej ludzi decyduje się na własny warzywniak. Nie wyobrażam sobie nie mieć go mieszkając na wsi:) To jest nasz drugi:) Gdy tylko się tu przeprowadziliśmy od razu założyłam warzywniak/zielnik – najpierw mniejszy a potem na ogromnych 2 podniesionych rabatach. Ma już 5 lat:) I masz rację Madziu – pracy przy nim co niemiara. Ale za to jakie pyszności na stole i potem w zapasach na zimę:)
      Buziaki ogromne!:)

  • comment-avatar
    Urtica 21 kwietnia 2015 (21:04)

    Oj i ja wiem coś o roboczej wersji ogrodu. U mnie za razie ciągle robocza, bo na efekty muszę trochę poczekać. Ale będzie pięknie, jak i u Ciebie! Mam nadzieję!

  • comment-avatar
    Filipek 70 21 kwietnia 2015 (21:01)

    Joasia u mnie też się dzieje na maksa ..ile pracy trzeba włożyć żeby potem cieszyć się widokiem zadbanego ogrodu poniekąd wiem …mam działkę :)))))) ale teraz mam już swoje połacie i wczoraj sadziłam na nich krzewy kaliny koralowej …..krzyczą na mnie ,że jeszcze budowa trwa ,a ja ogród zakładam :)))))))))))) ale oni sobie budują w jednym końcu ,a ja sadzę w drugim :)))))))))powiedz mi kochana jakie deski kupiliście na swój taras ??? tzn z jakiego drzewa są ??? i czy myślisz że wsadzanie etraz krokusów ,cebulic ,żonkili itp ..pod jabłonie ma sens ?? czy lepiej to na jesieni uczynić ????dziękuję z góry za odp …życzę wielu sił w zakładaniu warzywnika i pozdrawiam :)))

    • comment-avatar
      GreenCanoe 21 kwietnia 2015 (22:38)

      zdecydowałam się na modrzew syberyjski. Cebulski sadzę wczesną jesienią.
      A kalinę bardzo lubię:)
      Coś czuję , że załapałaś bakcyla??:):):)

    • comment-avatar
      Filipek 70 22 kwietnia 2015 (19:10)

      ja już z dawien dawna zainfekowana :)))))))) jeździłam na działkę po babci na wieś i odkąd mam dziecko, nie wyobrażam sobie nie mieć własnych warzyw :))))) ale teraz sprzedaliśmy mieszkanie i budujemy się na własnym :)))))) i od nowa Polska Ludowa :))))) dziękuję za odpowiedź :))))

  • comment-avatar
    Wichrowe Wzgórza Ostoja 21 kwietnia 2015 (21:01)

    Praca wrze:) Tak jest szefowa.Nie ma czasu:) Ciężka praca popłaca.Wiemy o tym:)
    Poszalałaś z warzywnikiem..U nas też grube zmiany.Nareszcie ułożone bruki przed domem 110m2 w 3 dni:) Jest lotnisko:) w końcu po 6 latach mieszkania.Taras też już lada chwila do raportu .W międzyczasie ogród.Chętnie poczytam co planujesz w warzywniku? Czu kupujesz sadzonki,czy z nasion? Pozdr.

    • comment-avatar
      GreenCanoe 21 kwietnia 2015 (22:31)

      Z nasion, właśnie jutro będziemy obsiewać rabatkę warzywną Leosia:)
      A w warzywniku …wszystkiego po trochu:)

Skomentuj

Szanuję Twoją prywatność, Twój adres mailowy nie będzie widoczny.