KOLORKI i… czwartek, po prostu.

Tak trudno mi uwierzyć, że to już końcówka października. Jakoś tak mignął, świsnął, zadął wiatrem i praktycznie po październiku… Kątem oka udało mi sie jednak uchwycić jego barwy. W trakcie pokonywania tras z… do.. patrzyłam z zachwytem na drogi, dróżki..a właściwie na okalające je drzewa. Majestatyczne buki i dęby, rozłożyste klony, krzaczaste derenie. Totalny kolorystyczny odlot:)
Kończymy magazyn, w związku z czym mam ostro zachwiany system postrzegania dnia i nocy:) Jakoś się mi wszystko w jedno zlało :), śpię raptem po kilka godzin…Ale jesteśmy za to prawie na mecie. A w domu jesień nam się złoci jedynie za oknami, bo w domowych kątach jakoś tak…no nadal nam kolorowo:) Nie będę dziś zbyt długo pisała – wracam zaraz do pracy. Tylko kilka migawek chciałam Wam pokazać dzisiejszych…Wracaliśmy samochodem do domu, tą samą trasą – co zwykle.  I jak zwykle się zachwycałam niczym egzaltowana nastolatka:)…aż w pewnym momencie pomyślałam, że przecież nie pokazałam Wam właściwie nigdy, czym ja się tak zachwycam w związku z tą naszą wsią….Poprosiłam Pawła, by zatrzymał auto, kilka szybkich zdjęć – i już dzielę się z Wami moimi dzisiejszymi zachwytami….Co prawda pogoda – SZKLANA, siąpiło od samego rana…ale i tak jest magicznie, prawda?. Takie oto mamy sąsiedztwo:) i taki czwartek…

 


 

Kominek pracuje całą parą, w domu ciepełko i blogi klimat. To właśnie o tych chwilach pisałam kiedyś, mówiąc o tym, że lubię jesień – właśnie za to. Za poranki przy pięknej muzyce, wspólne śniadania, twarożki z ostatnim szczypiorem z ogródka, za miarowe siąpanie za oknem albo i nawet ulewy – nic mnie i one nie ruszają, gdy polana trzaskają w kominku, a  bliscy są na wyciągnięcie ręki. Właśnie dziś powiedziałam Pawłowi, że kominek w domu – ciepło bijące od niego, wylegiwanie się na grubaśnym dywanie i inne okoliczności związane z żywym ogniem za szybką – działają na mnie tak kojąco, że nie wiem co innego miałoby jeszcze podobną moc :)  No…to teraz te śniadanka i kulinarno – rodzinne okoliczności:)


Na zdjęciach widać owocki…Wiecie cóż to za sztuki??:) O żółte pytam, bo te najprawdopodobniej możecie znać, choć nie są niestety jeszcze zbyt popularne. A szkoda, uchodzą za witaminowe żółciutkie BOMBKI:) O zielonych opowiem od razu – są rzadkością w Polsce, ale od wiosny przyczynię się do tego, by ów stan zmienić:). Zamierzam bowiem zrobić dla tych pyszności sporo miejsca w  ogrodzie. A mówiąc pyszności mam na myśli ATKINIDIĘ – pnącze pochodzące z Dalekiego Wschodu.  W naszym klimacie – nawet na mroźnych Kaszubach:):) z powodzeniem  można
uprawiać aktinidię ostrolistną (Actinidia arguta) o mniejszych niz kiwi, ale równie smacznych i nieowłosionych owocach. Nadają się one zarówno do jedzenia na surowo ze skórką (Paweł twierdzi, że smakują  bosko  – jak kiwi połączone z truskawką), jak i do różnego rodzaju przetworów i
wypieków. Dziś zajadaliśmy się więc malutkimi kiwi, które z zaprzyjaźnionej mi szkółki Clematis przybyły bardzo niespodziankowo:)
To co.?:)..narobiłam Wam zapewne smaka na noc?….:):) Bez żadnych wyrzutów sumienia zapowiadam, że na tym nie przestanę:) Bowiem już za chwilę…będą różne przepisy na szybkie pyszności. Wraz z przyjściem jesieni, nachodzą nas bowiem rodzinnie różne kulinarne ochoty….Leoś chodzi, chodzi i nagle oznajmia: Mamusiu, jestem głodny na deserek:). Pablo chodzi, chodzi i oświadcza: ale bym zjadł jakąś petardę – i tu się zgadzamy, bo ja także ostatnio odczuwam potrzebę podgryzania ostrych papryczek, dodawania do dań wykrzywiających facjatę przypraw i innych piekielnych wynalazków:) Robię więc wszelkiej maści smakołyczki na tzw. ząb – i podzielę się nimi z Wami,a jakże …ale to już następnym razem.
A na dziś – dobranoc. Jesiennie kolorowych snów:)
Widoczne na zdjęciach:
Skorupy:)
Białe kubki porcelanowe i talerze -porcelana Ćmielów ROCOCO www.as.cmielow.com.pl
Bialy durszlaczek – Minty House www.sklep.mintyhouse.pl/
Miętowe miski, kokilki, naczynie z dzióbkiem – Villa Nostalgia www.villanostalgia.pl
Różowe filiżanki, spodki, talerze – skorupy zdobyczne wyszperane:) w sklepie z antykami i starociami.
Szczotka kuchenna do mycia, miętowa w różowe groszki – Malabelle www.malabelle.pl
Pozostałe:
Pled robiony na szydełku –  pracownia Lawendowy Kredens www.lawendowykredens.blogspot.com
Girlanda z trójkątów – pracownia Mała szwalnia www.malaszwalnia.blogspot.com

Podziel się...Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterEmail this to someone

Dziękuję za Twój komentarz.

87 komentarzy

  • comment-avatar
    Anonimowy 22 listopada 2012 (17:11)

    Do poprzedniego postu, poprawka
    http://www.figurine.pl

    a nie figurki – przepraszam, szewc bez butów…:)

  • comment-avatar
    Anonimowy 22 listopada 2012 (17:08)

    Super post i świetne zdjęcia :). Czekam na zapowiadane przepisy…
    Tak z dziennikarskiego obowiązku, skorupy na zdjęciach powinny mieć inny adres internetowy. W Ćmielowie są dwie fabryki, też to niedawno odkryłam,
    sklep z serwisem (talerze i kubki)Rococo to
    http://sklep.porcelana-cmielow.pl/,
    a ten drugi http://www.as.cmielow.com.pl to sklep z figurkami.
    Tutaj też http://www.figurki.pl
    Pozdrawiam serdecznie

  • comment-avatar
    jadwiga 1 listopada 2012 (17:18)

    żółte owocki pigwowiec, aromatyczny pyszny, ja z niech robię nalewki różne z miodem, z cukrem wariacje na temat pigwowca mozna dodać owoców pigwy i zrobić nalewkę również, później zlać nalew a do owoców dodać cukru i uzywac do herbaty pycha, szczególnie gdy płoną drwa w kominku
    j

  • comment-avatar
    oh-my-home 30 października 2012 (19:10)

    Tak przytulnie u Was! Aż czuć ten klimat! Nie mogę się doczekać nowego magazynu, jestem głodna nowości i inspiracji. To będzie kultowe wydarzenie :)
    Masz rację, kominek i niestraszna zawierucha za oknem. Doceniam go od tygodnia jeszcze bardziej :)
    pozdrawiam zabiegana Kobieto!
    marta

  • comment-avatar
    Natalia Giesa 29 października 2012 (14:21)

    Jest Pani perfekcyjna w każdym wydaniu:) Nigdy nie mogę napatrzeć się na Pani zdjęcia:) Uwielbiam ten BLOG!!!!!!

  • comment-avatar
    Anonimowy 29 października 2012 (10:49)

    Ja też podczytuję Twojego bloga i się zachwycam nieustannie. Cieszę się na nowy magazyn. Kaszuby są przepiękne nie tylko jesienią, mnie zachwycają całorocznie:)A powietrze szczególnie w lesie, jest takie, że czuje się radość z każdego oddechu. Kolory, klimat (co tam, że surowy), cuda natury co krok, ja się od razu czuję "na wakacjach", nawet jeśli akurat na drugi dzień trzeba wstać do pracy. Piękne miejsce do życia znaleźliście. Zdjęcia, jak zwykle przepiękne i energetyczne tak, że po prostu od razu "chce się chcieć". Ja też bardzo lubię owoce pigwowca ale jeszcze się nie dochodowałam własnych. Niby krzaczek rośnie jak szalony a owoców w tym roku nie miał wcale. Te, które dostaję, przerabiam na sok, konfitury i naleweczkę, wszystko bardzo zdrowe i godne polecenia, nie tylko na przeziębienia. Pozdrawiam ciepło :)

  • comment-avatar
    Anonimowy 29 października 2012 (07:21)

    Podglądam i podczytują tak z ukrycia :) Nie mogłam się tym razem powstrzymać i muszę skomentować. Te złociste piłeczki to owoce pigwowca, Agnieszka z Mierzei Wiślanej wspomniała o pigwie. Pigwa jest większa, jak gruszka i nieco bardziej łaskawa w obróbce :) Ale, kto by się tam przejmował takimi drobiazgami :) Tak czy inaczej, polecam nalewkę z pigwy, konfitury do herbaty – rewelacja :) pozdrawiam ciepło. Magda

  • comment-avatar
    Lawendowy Blog 28 października 2012 (21:04)

    Bardzo lubię Twojego bloga. Pełno tu fajnych pomysłów i pięknych zdjęć.Istna sielanka:)Bardzo fajnie że dzielisz się z nami pięknymi zakątkami Twojego domu. Pozdrawiam serdecznie

  • comment-avatar
    Gliniany Garnek 28 października 2012 (09:46)

    Witaj :) Od dawna do Ciebie zaglądałam ale jeszcze nie blogowałam. Lubię do Ciebie wpadać i tak posiedzieć…:) Pozdrawiam, Basia.

  • comment-avatar
    Anonimowy 28 października 2012 (08:27)

    Pani Asiu nie moge znalesc tych kubeczkow i talerzykow rococo na stronie cmielow jaka moze byc przyczyna.pozdrawiam.Basia

  • comment-avatar
    Sielskie Klimaty 27 października 2012 (21:40)

    Kolorami jesieni cieszyłam się do dzisiaj, bo nas Asiu – ZASYPAŁO!!! I niestety nie przestaje. Dzieciaki dzisiaj ulepiły pierwsze bałwany i wykradły mi ostatnie ogródkowe marchewki ze spiżarki:-)
    Owoce aktinidii są faktycznie przepyszne. Podjadam je u sąsiada:-) W dodatku cudnie wygląda pnącze tworząc śliczny parasol. Coś tylko mi się obiło o uszy, że aby owocowały muszą być posadzone obok siebie okazy męskie i żeńskie. Od dwóch lat przymierzam się do ich posadzenia i … może w przyszłym roku.
    A te maleństwa to chyba pigwowiec? W ramach wymiany "własnoręcznych przetworówek" dostaliśmy w prezencie pyszną naleweczkę z tego owocka… Ściski dla Was duże!

  • comment-avatar
    co by tu zjeść? i Na górze róże 27 października 2012 (16:57)

    Piękne zdjęcia ,jesień wszędzie zaraz zima a tu takie ciepło u ciebie bije.Miło jest a będzie milej:) z niecierpliwością czekam na następny magazyn:)

  • comment-avatar
    DecoRose 27 października 2012 (15:16)

    fiuuu fiuuu ile fotek pieknych…

  • comment-avatar
    Blog przedPORODEM.pl 26 października 2012 (22:33)

    Cudnie tu Asiu u Ciebie. Pozdrawiam – Iza, koleżanka z BFG :D

    • comment-avatar
      GreenCanoe 27 października 2012 (12:13)

      Izulka – buziaki ogromniaste!!!!

  • comment-avatar
    Niezapominatka 26 października 2012 (21:59)

    Rzeczywiście droga i jesienne jeziorko – piękne! :) Od niedawna mieszkam z mężem i córeczką na wsi. Biegamy jak szaleni zachwycając się każdym widoczkiem w okolicy, każdym nowo napotkanym zwierzakiem, nowym zapachem, czy ciekawą roślinką. Znajomi i rodzina kraczą, że zaraz nam się to znudzi, opatrzy. Jednak patrząc na Was żyję nadzieją, że ich słowa okażą się nietrafione i że do późnej starości będziemy cieszyć się tym co nas otacza :)
    Pozdrawiam z wielkopolskiej pipidówki ;)

  • comment-avatar
    Agnieszka 26 października 2012 (21:39)

    kolorystyka na zdjęciach cudna… ale te owoce;)… pozdrawiam ciepło

    • comment-avatar
      GreenCanoe 27 października 2012 (12:12)

      Agus buziaki wielkie!
      Czy Ty w ogóle będziesz miała czas, żeby dla mnie ten pled teraz wykonać??? Usłyszałam po kątach, że Cię zawalili ludziska zamówieniami:):):)

  • comment-avatar
    scraperka 26 października 2012 (17:56)

    jak zawsze fantastyczny post i mnóstwo zdjęć:)))
    uwielbiam tutaj zaglądać:)
    najbardziej podobają mi się kuchenne migawki i te stópki!

  • comment-avatar
    Agnieszka z Mierzei Wislanej 26 października 2012 (17:53)

    Choć nie lubie jesieni to musze przyznac, że sama zachwycam sie barwą kolorów drzew, a spacery do lasu z synami to nasz co dzienny rytuał :)

    Ten zółty malutki owoc to pigwa – ukochany owoc mojego męża. Herbatka z tym owocem to raj dla podniebienia :) a zapach mmmmmmmmm poezja :D mam w ogrodzie z 5 krzaczków i czekam każdego roku na urodzaj :p

    Te zielone cudo mnie zaciekawiło – kusisz, kusisz :)

    Czekam na kulnarny raj :)

    pozdrawiam

  • comment-avatar
    katyaparise 26 października 2012 (15:09)

    A gdzie ten przepis na pasztet dyniowy?
    Czekam i czekam a tu nic:(
    Albo ja nie widzę…
    Cóż… Narazie skorzystam z innego " zawieszonego w necie przepisu:(
    Ale na ten Wasz mam OGROMNĄ ochotę:)

    Pozdrawiam cieplutko:*

    • comment-avatar
      GreenCanoe 27 października 2012 (12:07)

      No tak…obiecałam i zapomniałam…
      Postaram się szybko kupoić nastepną dynię i wykonać szybko niebawem.

  • comment-avatar
    agnesha 26 października 2012 (12:57)

    ,,te male zielone,, atkinidia o smaku kiwi z truskawka od razu wyobrazilam sobie razem z dynia w konfiturach, dzemach, Probowalas takiego polaczenia? Pozdrawiam :)

  • comment-avatar
    dorota rybczyńska 26 października 2012 (12:16)

    świetny blog zapraszam do mnie rybczynska.blogspot.com

  • comment-avatar
    Blue-Anna 26 października 2012 (10:42)

    Ślicznie:) Pigwóweczka u nas już zrobiona;)

  • comment-avatar
    Chenia 26 października 2012 (10:28)

    Fajnie się Ciebie czyta i ogląda :)

  • comment-avatar
    Ola_83 26 października 2012 (10:21)

    Asiu i u mnie taka jesień:-)Każdemu spacerkowi z Cerberem towarzyszą moje zachwyty nad kolorami drzew, przyrody, nad poranną mgłą i zapachem jesieni:-) Ja zawsze najbardziej wolę tę zimniejszą porę roku, dlatego teraz czuję,że żyję:-) A dziś u nas i śnieg się pojawił i piękne słońce:-)
    Niestety, domowo u mnie brak dekoracji, mój Artur do połowy w gipsie:-((wiec ja biegam między pracą, studiami, korepetycjami, spacerami z psem, gotowaniem i pomocą mojemu mężowi w codziennych czynnościach…typu zawiązywanie sznurówek:-) O blogowym życiu na moment musiałam zapomnieć…Ale dziś napawam oczy Twoimi zdjęciami i spokojem z nich bijącym i marzę o takich chwilach, których ostatnio nie mam:-( Oczywiście, podtrzymuję propozycję odnośnie jesiennego wydania magazynu (chętnie, wiesz co:-))buziaki!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 27 października 2012 (12:06)

      Nasz DON HUAN jest połamany???????
      Matko, Olu nic nie wiedziałam, bardzo mi przykro, zaraz do Ciebie zajrzę a jesienną propozycję przyjmuję z wielgą ulgą:)
      Buziaki wielkie dla Was , ale dla Artura jeszcze dodatkowo uściski!!!

    • comment-avatar
      Ola_83 27 października 2012 (16:10)

      Wyrwany, wybity i zwichnięty bark:-( cały tułów i prawa ręka w gipsie…ćwiczył muskuły i drążek zleciał…w końcu Don Huan:-)) buziaki i czekam na magazyn, to będzie bardzo miła odskocznia:-)

  • comment-avatar
    Dreamy Alex 26 października 2012 (10:21)

    Miałam okazję jeść aktinidię i jest boska! Podobno lubią ją też koty, więc trzeba chronić rośliny przed tymi łobuzami ;) Piekne zdjęcia. zazdroszczę kominka, moje najwieksze marzenie…

  • comment-avatar
    Marzeniami malowane 26 października 2012 (09:55)

    Zielony owoc o smaku kiwi z truskawką bardzo mnie zaintrygował. Nie znałam tego cudu. ;) A pigwa leży na parapetach i dojrzewa w naleweczce…
    A Kaszuby są jesienią najpiękniejsze. W weekend wracałam właśnie wiejskimi drogami i co rusz wzdychałam: jak pięknie, jak pięknie…
    Pozdrawiam jesiennie (właśnie zaczął padać śnieg za oknem!)
    Ewa

    • comment-avatar
      GreenCanoe 27 października 2012 (12:04)

      :):):) przyznaję Ci rację – jest bajkowo. Chyba dlatego, że rosnie tu duzo pomieszanych gatunków drzew, tym samym w jednym momencie widzisz: zieleń, wszelkie odcienie żółtego, rudości brązy i czerwienie.
      A nasz synek, pytany : jakiego koloru sa liście jesienią? Z błyskiem w oku odpowiada: FIOLETOWE :):):)

  • comment-avatar
    jabloniee 26 października 2012 (09:37)

    Mimo nieciekawej pogodu u Ciebie można znaleźć piękne kolory i nabrać optymizmu na kolejne ponure dni. Czekam z niecierpliwością na magazyn i życzę spokojniejszych dni i nocy. Pozdrawiam

  • comment-avatar
    Maryś 26 października 2012 (08:44)

    a ta filiżanka niebieska w białe groszki to jest nadal obiektem moich westchnień, zawsze ją gdzieś wypatruję na Twoich fotografiach… Achhhh :)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 27 października 2012 (12:02)

      Maryś – a to dla Ciebie specjalnie:) Proszę bardzo , za całe 8 zylka:)
      Allegro, sprzedający DOMOWE DETALE
      http://allegro.pl/promocja-20-domowe-detale-oslonka-filizanka-i2710032663.html
      Te filiżanki( taki kolor piękny mają zwany akwamaryna, czyli mięta z turkusem – bardzo jasny, kropki białe), to nie są takie do picia tylko…jakby doniczki na kwiatek, a ja trzymam w nich orzechy, ciasteczka i inne takie – podgryzacze:)
      Mam nadzieję, że ucieszysz się namiarem:)
      Buziaki wielkie – i udanych zakupów!

    • comment-avatar
      co by tu zjeść? i Na górze róże 27 października 2012 (16:58)

      I ja się ucieszyłam:)

    • comment-avatar
      Maryś 4 listopada 2012 (09:48)

      o rety… ja dopiero zaglądam :D a gapa widziałam kilka razy, ale ta dziura mnie zmyliła!!!

    • comment-avatar
      Maryś 4 listopada 2012 (09:48)

      d z i ę k o w a m :)***

  • comment-avatar
    Anonimowy 26 października 2012 (08:42)

    Cudnie tam u Ciebie Asiu :) Na owoce rzeczywiście narobiłaś mi ochoty…no i znowu pełna pozytywnej energii :) Ciepło od ciebie bije niesamowite :)
    Uściskaj Leonka od 'cioci Nadii'. Stópki boskie, szkoda że nie pamiętam, żebyś się Leonkiem pochwaliła w całej 'okazałości'.. zrób mu kobieto porządne zdjęcie, co by wszystkie ciotki mogły zobaczyć to cudo dokładniej, niż od tyłu lub na drugim planie ;) Może nie robisz tego celowo, ale ja jestem szalenie ciekawa tego twojego Skarba!! :) No chyba, że robisz to specjalnie- no to szanuję Twoją decyzję :)

    A co do kubeczków z Ćmielowa, to ja właśnie wczoraj zrobiłam dosyć pokaźne zamówienie właśnie tej porcelany na tej stronie:
    http://swiat-agd.com.pl/Order/Customer.html
    Do picia zamówiłam tylko filiżanki, ale ty mnie natchnęłaś na 'domówienie' kubeczków :) Mąż stwierdził:"kup od razu 10, i wywalimy to stare badziewie.." No to jestem zachwycona, że nie tylko od święta będziemy pić z porcelany. Tak pięknej moim zdaniem.. :)

    Strona sama w sobie nie wygląda za ciekawie, ale mają dosłownie wszystko z tej serii i dużo, dużo więcej. No i ceny super. Czasami zdarzy się gat. I z II mieszany, ale to naprawdę niewielkie 'niedociągnięcia' produkcyjne, których właściwie nie widać.

    Może komuś to pomoże, bo ta strona którą ty podałaś jest jakaś 'oporna' w obsłudze i nie mogłam tam znaleźć tych kubeczków… :)

    Ściskam, całuje, pozdrawiam :)
    Nadia

    Ps. Normalnie mi się śniłaś już kilka razy :)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 27 października 2012 (11:52)

      Dziękuję w imieniu wszystkich za dobre namiary. To mój ulubiony serwis – i używamy go na co dzień:) Uważam, że życie jest za krótkie, by tak piękne rzeczy trzymać na jedynie świąteczne okazje. I tak, świątek, piątek, wtornik i środnik:) – jadamy na porcelanie, łącznie z Leonkiem.

      I ciociu Nadio kochana:) – raczej Leonkiem w całości chwalić sie nie będę:)Co innego stópki, co innego cały wizerunek dziecka. Jak będzie duży i sam zechce – to sobie założy bloga:)
      Buziaki dlacałej twojej rodzinki i niechaj sie ROCOCO dobrze Wam sprawuje:)

    • comment-avatar
      Anonimowy 27 października 2012 (12:11)

      Trudno..jak już napisałam – szanuję Twoją decyzję :)

      Ps. Mąż bloga nie założył, a w całej okazałości się pochwaliłaś :P
      No dobra, dobra..nie nudzę już ;)

  • comment-avatar
    Deilephila 26 października 2012 (08:22)

    Jeżu kolczasty!!! Pisze tak żeby nie używać niecenzuralnych słów – zachwytu oczywiście!! ja jestem w szoku! chyba przez całe 30 lat mojego życia skupiłam się na tym, że nie lubię jesieni, szaruga, mgły, krótkie dni, brak słońca, ale to co dzieje się w tym roku i kilku poprzednich latach – toż to kaskada cudowności!! a jak tak uwielbiam i zółty i czerwony!! Powaliła mnie ta jesień na łopaty kolorami!!!
    Oj cudnie tam macie!!!
    Pozdrawiam

  • comment-avatar
    Home Boutique 26 października 2012 (08:18)

    Przepiękne migawki jesiennego krajobrazu :)) Aż szkoda, że już lada moment te złociste liście całkiem opadną. Ale kolorki ceramiki za to bardzo optymistyczne i pogodne, na pewno umilą ciemne, zimowe popołudnia :))
    Pozdrowienia!
    Beata

    • comment-avatar
      GreenCanoe 27 października 2012 (11:47)

      O tak, to moje ukachane naczynia – miętowe:) chyba nigdy mi się nie znudzą.

  • comment-avatar
    Karmelcia 26 października 2012 (07:27)

    Z niecierpliwościa czekam na nowe przepisy.
    Zdjęcia jak zwykle zabójcze.

  • comment-avatar
    Monika POźNIAK 26 października 2012 (07:19)

    CUDOWNE ZDJĘCIA I WSPANIAŁE DODATKI!

  • comment-avatar
    Dorota Narwojsz-Szal 26 października 2012 (07:18)

    Przepraszam za zwrócenie uwagi. Literówka – Aktinidia.
    Jedna z jej odmian to Aktinidia smakowita czyli kiwi.

    Pozdrawiam :o)

  • comment-avatar
    Kasia 26 października 2012 (07:16)

    Odpłynęłam, super sielskie klimaty – zazdroszczę kominka :)

  • comment-avatar
    Iza - Jasminum 26 października 2012 (07:13)

    Piękna droga i owszem,
    ale serce mi skradło zdjęcie ze stópkami wystającymi spod pledu…:)

  • comment-avatar
    Avrea 26 października 2012 (07:13)

    piękne widoki masz :)
    te zółte to pigwy ?
    pozdrawiam
    Ag

  • comment-avatar
    Goniaa 26 października 2012 (07:13)

    Uwielbiam październikowy las. Powrót do domu taką drogą od razu zmienia nastrój. Ja niestety mieszkam na co dzień w dużym mieście a jazda w korkach nie ma nic z magii. Na szczęście mam też swoją wieś, do której jeździmy w weekendy i swoją drogę przez las, dzięki temu mogę ładować akumulatory. Piękne połączenie koloru pomarańczowego z miętowym. Jak zwykle śliczne zdjęcia. Pozdrawiam.

  • comment-avatar
    Mereo 26 października 2012 (07:08)

    Super zdjęcia :)

    Rzeczywiście październik minął jak z bicza strzelił, a tak na niego czekałam żeby jakieś jesienne zdjęcia zrobić:P koniec końców kilka mi wyszło :)

    Pigwa – czyżby pigwówka?

    • comment-avatar
      GreenCanoe 27 października 2012 (11:45)

      za mało mam owoców – po prostu wkraja sobie plasterki do herbatki – o, teraz np. piję herbatkę z pigwą własnie:)

  • comment-avatar
    designAnia 26 października 2012 (06:38)

    Witaj, ja też nigdy nie słyszałam o takich owocach….wyglądają apetycznie i są bardzo fotogeniczne:)Piękne masz kuchenne akcesoria; zazdroszczę pięknych misek, miseczek no i zwłaszcza kominka:)pozdrawiam cieplutko:)

  • comment-avatar
    Brydzia 26 października 2012 (06:38)

    Witaj Asiu!
    Ja podobnie jak Ty także kocham jesień za to wszystko, co ze sobą przynosi… U nas też pięknie za oknami, tylko bardziej żółto , bo same dęby i brzozy… Gdybyś miała ochotę zobaczyć, to zapraszam serdecznie :D
    http://ubrydzi.blogspot.com/2012/10/taka-jesien-kocham.html
    Pozdrawiam cieplutko z deszczowego dziś Podkarpacia :))

  • comment-avatar
    Minty House 26 października 2012 (05:52)

    Teraz i moja Ignasiowa mała para cieplutkich stópek spod pledu wystaje ;) Owoce rzeczywiście wyglądają zachęcająco. Cieszę się, że skorupka jest u Ciebie :) Trochę jej nawet zazdroszczę tych pastelowo- kominkowych klimatów jesiennych ;)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 27 października 2012 (11:44)

      a ja jeszcze zamówie sobie taki kolorowy, jak Twój! :)

  • comment-avatar
    LittleKa 26 października 2012 (05:46)

    Cudownie masz w domu i cudownie poza nim!
    Ślicznie, kochane i urocze dodatki, które z pewnościa sprawiają, że Twój dom jest niepowtarzalnie przyjemny.
    Masz kominek i już Ci tego zazroszę do granic możliwości :) I masz w ogóle ślicznie! :)
    Pozdrawiam i cudownego weekendu zycze.!

  • comment-avatar
    bozenas 26 października 2012 (04:23)

    Pięknie starasz się żyć:))) I jeszcze dzielisz się tym pieknem z nami:)Okolica cudna:))Jadłam takie małe kiwi,rzeczywiście są świetne w smaku,a pigwa -baja-zapach jest niepowtarzalny,a nalewka najlepsza z nalewek jakie robiłam w domu:))pozdrawiam cieplutko :)))

  • comment-avatar
    Iza 25 października 2012 (21:59)

    oj lubię kolorki oj lubię.. :) to zółte wyglada mi na pigwę.. :)

  • comment-avatar
    Bramasole 25 października 2012 (21:36)

    Piękna ta Twoja droga:) W tym roku jesień rozpieszcza nas tymi kolorami:) Ach kominek, mogę tylko pozazdrościć bo my na naszym mikro poddaszu nie mamy, ale zastanawiamy się czy w jednym kącie jakaś koza by się nie zmieściła:)
    buziaki ślę

    • comment-avatar
      GreenCanoe 27 października 2012 (14:48)

      Aga – a nad czym sie tu zastanawiać!!!:):):) Już – poproś ładnie męża coby wykuł dziurke na rurę – komin – i zakupujce Kozę:)

  • comment-avatar
    Myszka 25 października 2012 (21:19)

    Patrzałam na te zielone coś i zastanawiałam się co to jest? Teraz już wiem, choć nigdy nie słyszałam o takim cudeńku. Fajna taka kolorowa, pastelowa jesień:)

  • comment-avatar
    maszka 25 października 2012 (20:57)

    Jak ja Wam zazdroszczę tego kominka. u mnie ciągle w przebudowie. kto to widział na zimę remontować ogrzewanie. Własciwie to latem zaczęli. Ech. Ogrzeję sobie stópki u Ciebie ,bo tradycyjnie oczywiście na bosaka biegam.A te drzewa to naprawdę dzisiejsze? U mnie już pospadało wszystko. Piekności. Aktinidia to po polski kiwi tylko ,że w naszych warunkach nigdy nie urośnie takie wielkie jak nowozelandzkie ale smaczek ma dla mnie agrestowo truskawkowy. Na magazyn czekam . Nie wiem czy mam iść spać ?

    • comment-avatar
      GreenCanoe 27 października 2012 (11:44)

      U nas Maszko jeszcze mnóstwo liści, a na trawie niestety zatrzęsienie igieł sosnowych – w tym roku jakas klatwa iglasta:)
      buziaki!

    • comment-avatar
      Anonimowy 27 października 2012 (14:25)

      Hejka:) To nie żadna klatwa ,iglaki tak po prostu się zachowuja ,nie tylko sosna,tuje i inne podobnie :)One co kilka lat tak robia :) dziekuję Asiu za witaminową bombę optymizmu .Wszystkie fotki przesliczne :) Mieszkasz w urokliwym miejscu na ziemi .Tak trzymaj .Usciski dla Prezesa od babci S :) Uklony dla Ciebie .
      Wlkp .pokrywa się pierwszym sniegiem .

    • comment-avatar
      GreenCanoe 27 października 2012 (14:47)

      a owszem:) rok rocznie spadają sobie nawet już się przyzwyczaiłam. Ale w tym roku igieł jest zatrzęsienie.
      Naprwdę duzo więcej niż w zeszłych latach.
      Prezes bardzo dziękuje za uściski:)
      Buzka!

  • comment-avatar
    Maedlein ♥ 25 października 2012 (20:42)

    Nie słyszałam wcześniej o tych pysznych owocach. Ale już się poprawiam, i idę nieco o nich poczytać :) Bardzo przypominają mi pigwę.
    A co do kominka, to zdrowo zazdroszczę ! :) Taka jesień musi być cudowna.
    Podobne widoki mam też w moich stronach, i już nie mogę się doczekać , kiedy w poniedziałek znów w nie zawitam :)
    Pozdrawiam ciepło.

  • comment-avatar
    EdiPassione 25 października 2012 (20:38)

    Super! dzieki za odnośniki już szperam po sklepikach

    • comment-avatar
      GreenCanoe 25 października 2012 (20:47)

      bardzo proszę:)
      Ciesze sie bardzo, że system się sprawdził.
      Uściski,

  • comment-avatar
    Anonimowy 25 października 2012 (20:38)

    Asiu Droga, podczytuje Twoj blog regularnie. Jest jak piekna historia opowiadana niespiesznie wieczorowa pora… Dziekuje, ze Jestes. Sprawiasz, ze moj swiat choc przez chwile napelnia spokoj i jakas nostalgia za idealnym miejscem na ziemii. Pozdrawiam cieplo z deszczowego Londynu. Angelika

    • comment-avatar
      GreenCanoe 25 października 2012 (20:46)

      Angeliko – wszystko można powiedziec o naszym życiu, ale na pewno nie to, że jest idealne…zresztą – ja nie wierzę, że można tak do końca idealnie żyć. Każdy ma swoją drogę, każdy – swoje krzyże. My też swoje mamy.
      I idealnych miejsc też chyba nie ma….:):):) przypomina mi się w tym momencie zima sprzed 3 lat, gdy 2 miesiące nie mieliśmy w ogóle wody – bo zamarzły rury we wsi:):)

      Bardzo ciepło Cie pozdrawiam…i widzisz – mnie się marzy sobie strzelić kilka dni w Londynie, albo i dłużej:)

  • comment-avatar
    Anonimowy 25 października 2012 (20:33)

    Piękne krajobrazy ale tak sobie myślę, że zimą to musi być ciężko taką dróżką przejechać :) Pozdrawiam Marta

    • comment-avatar
      GreenCanoe 25 października 2012 (20:38)

      Moja kochana -to jest DROGA :) Porządna szeroka, nawet sie można mijać:)
      A tak na serio – własnie zimą, tu nie W OGÓLE problemu z odsnieżaniem, gmina bardzo ładnie sobie radzi z drogami. Wyobraż sobie – sobota wieczór, sypie piekielnie…w niedziele o 7 rano miły pan osnieża całe drogi w naszej wsi – a nasza aż pod moją bramę:) ze sportym placem na manewry zawracająco cofające…
      wszyscy nasi znajomi z miasta są własnie zszokowani tym, jak to u nas na wsi zimą jest wszystko ładnie poodśnieżane.

  • comment-avatar
    Puchacz w pniu 25 października 2012 (20:33)

    Mnie też nic a nic nie ruszają deszcze siąpiące za oknem. Lubie nawet ten zacinający stukot (o, właśnie teraz go słyszę :)). Ciepła herbatę z pomarańczami i goździkami i wspólnie spędzony czas :)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 25 października 2012 (20:39)

      :):):) no to sie rozumiemy bez wiekszej ilości słów:)

  • comment-avatar
    making baking and creating 25 października 2012 (20:24)

    jesień nas porozpieszczała w tym roku to fakt:)A zielone owoce to dla mnie absolutna nowość, te żółciutkie natomiast zadomowiły się u nas w kuchni jakiś czas temu. Pozdrawiam.

  • comment-avatar
    Ivalia 25 października 2012 (20:11)

    Ach, te dwie gołe piętki pod pledzikiem… ;)))) Dziś wieczornie mój Janko położył mi na kolanach swoje kopyta, z drugiej strony Tosiek ułożyła łepetynę na moim ramieniu i było błogo, przy cieple bijącym od kominka ;))
    Kolory jesieni uwielbiam, tegoroczna jesień bardzo mnie rozpieściła, po raz pierwszy od lat również cieszyłam się jej ciepłem i barwami jak nastolatka – bardzo fajne uczucie :)))

    • comment-avatar
      GreenCanoe 25 października 2012 (20:40)

      noooo…:):):):) fajne:):):)

  • comment-avatar
    Mery Selery 25 października 2012 (20:06)

    Przepiękne zdjęcia! Przepiękne jesienne widoki :) Pyszne smaki, piękne zapachy! I kominkowe ciepło :) Bardzo przyjemnie u Ciebie jesienią :)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 25 października 2012 (20:41)

      Selerku – masz cudownie rozkoszniacko nietuzinkową kreskę!:) Mówię o ilustracjach….
      właśnie podziwiam:)

  • comment-avatar
    Villa Nostalgia 25 października 2012 (20:03)

    Piękna ta "Wasza" droga. Taki, spokój i nostalgia ..dobrze, że się zatrzymałaś i pokazałaś nam swój kawałek świata.U mnie wokoło same mury ceglarza więc zobaczyć taki raj to miła odskocznia;-)Ciesze się, że miseczki Wam służą. Swoją drogą jak taki mały drobiazg umilić życie, prawda?biały durszlaczek jaki słodziasty a tych małych zielonych to nigdy nie jadłam.Asia trzymaj się dzielnie i do następnego razu.buźka

  • comment-avatar
    Jo 25 października 2012 (20:02)

    a ja byłam pewna, że to kiwi, bo podjadam takie prosto z rodzicielskiego krzaczka, a żółte to pigwowce, które niczym talizmany trzymam w szufladach, torebce, kieszeniach i zapach uwielbiam,jakby sprzedawali perfumy, podaj proszę markę :)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 25 października 2012 (20:42)

      masz jak w banku:)
      ja dodaje je do herbatki – i robie takie "na wódeczce" z miodem:)

Skomentuj

Szanuję Twoją prywatność, Twój adres mailowy nie będzie widoczny.