Wiosenne OCZYSZCZANIE.

Wiem, wiem. Ja w tytule szastam wiosną:), a za oknem to, co widać.  Ale prawda jest taka, że wiosna JEST…tylko się biedna nie może przebić przez te zaspy. Roślin jednak nic nie oszuka. W domu zaczął robić nam się busz:) Roślinki, które „zadołowałam” czyli po prostu włożyłam do pojemników z ziemią na przetrwanie – zaczęły sobie rosnąć zadowolone. A choćby piwonie, zaś pomidory mają już po 20 cm:)! A tu śnieg za oknem…W zeszłym roku o tej porze miałam już wysprzątane rabaty…w tym rzucam się z synkiem śnieżkami:) W naszym lesie ptaki drą dziubasy jak oszalałe – jakby chciały co najmniej wywołać swoim śpiewem cieplejsze dni, a dalie właśnie  wystawiły łebki z gleby. Kwiecień plecień…prawda?

Dziwna aura za oknem zbiera żniwo – wszyscy wokół znów zawirusowani. Z kim nie rozmawiam – albo jest sam chory, abo ktoś z rodziny. My jakoś się trzymamy i ODPUKAĆ :) ale nie brakuje nam animuszu:) Mało tego – właśnie wiosennie się oczyszczamy. Całą rodzinką nie jemy chleba, potrawy przygotowujemy na parze i bardzo, bardzo dużo pijemy. Nie lubię pić czystej wody. Odkąd pamiętam  – tak właśnie miałam. Dlatego, co rano zaparzam dla nas cały 2l dzban herbatki z suszu malinowego i do południa go wypijamy, po południu – woda z cytryną i miodem. Piję jeszcze inne ziółka:) Dla Leosia ów napar z malin zastępuje na co dzień soczek. Nie słodzę takiej herbatki – Leo od początku był przyzwyczajony, że nie słodzimy napojów, no chyba że miodem. Odkryłam niedawno rewelacyjne gospodarstwo/firmę produkującą ziołowe leki i właśnie susze do picia. I to niedaleko nas! Na pewno latem zajadę tam zrobić sesję – 50 hektarów ekologicznych upraw!!! melisa, kozłek lekarski, mięta pieprzowa, serdecznik – po prostu muszę to zobaczyć i poczuć!!!:) Wśród zalewu pseudo ekologicznych produktów na rynku – taka perełka warta jest rozgłaszania i wychwalania. Zobaczcie sobie, TUTAJ znajdziecie wszystkie ich produkty ( tylko naturalnie wytwarzane, bez żadnych E, bez przedłużaczy przydatności, bez dodatków smakowych – po prostu zioła!) i do tego – jest to rodzinna polska firma, z tradycjami i poparta kierunkowym wykształceniem oraz pasją, z jaką Ci ludzie od lat robią to, co robią – jestem nimi zachwycona! :) A TUTAJ sama strona Labofarmu i bezpłatny magazyn – o stosowaniu ziół i zdrowym trybie życia. Być może dlatego udaje nam się jakoś trzymać i dawać opór wirusom czy przeziębieniom – bowiem od dłuższego czasu łykamy sobie ziołowe odstraszacze chorobowe:)  Moja suszona malinka, którą zbieraliśmy całą rodziną latem ( widzicie te rozwichrzone włosy:):):):)??, została połączona z malinowymi herbatkami, gdzie malina stanowi 100% produktu:):) Uwierzycie w to, że jeszcze tak można??? Po prostu, uczciwie? Jaka nazwa – taka zawartość:) Dzielę się nimi z Wami – niczym skarbem:)

A jak już jesteśmy przy temacie zdrowia, oczyszczania, gotowania itd – podzielę się jeszcze czymś  – moim małym sposobem na to,  by w najgorszym – zimowym i mało aromatycznym czasie czuć w potrawach smak i zapach ziół. Latem podzieliłam się szybkim sposobem na ziołowe mrożone kosteczki, o TUTAJ znajdziecie ów przepis. A dziś – najprostsza rzecz na świecie ZIOŁOWA SÓL do potraw. Suszone zioła ( np. lubczyk z pietruszką) mieszamy w naczyniu w proporcjach 60% ziół 40% soli. Można dodać inne składniki – dedykowane dla danych potraw( czyli np. jeśli dużo w naszym domu potraw włoskich sól plus bazylia plus oregano – też taką wersję mamy:). Czyli samemu przyrządzamy gotowe przyprawy. Moja ziołowa sól służy nam oczywiście jako dodatek do wszech maści zup, ale również dodaję ją do gotującego się makaronu – gwarantuję Wam, że jego smak jest wtedy zupełnie inny! Woda, do której dodamy nasz specyfik łapie delikatny zielonkawo- żółty odcień lekko barwiąc gotujące się w niej produkty, w domu zaś zaczyna pachnieć niesamowicie – aż się chce człowiekowi gnać na taras, do ogrodu!!! zrywać pęki świeżych ziół…

O matko…jak ja TĘSKNIĘ za ciepłymi dniami! :) Żeby się nie dać szaroburemu dołowi, powyciągałam kuchenne turkusy i pastele, poprawiam sobie nastrój czym tylko mogę:)

A wisienkę na na torcie i na poprawę nastroju zostawiłam na koniec:) Otóż przed Świętami również i do mnie osobiście przykicał Zajączek:). Niespodziewany i tak wstrzelony w mój i gust i ogromną potrzebę koloru – że chyba nie mógł być bardziej trafionym prezentem:):). Moi bliscy wiedza, że baaaaaardzo lubię pościele…to chyba mój fetysz życiowy :) Uwielbiam dobre gatunkowo satyny….zmieniające się kolory i wzory – w zależności od nastroju. Jedne babki kochają buty, inne maja fisia na punkcie kosmetyków – ja lubuję się w bieliźnie pościelowej:) Zresztą – napiszę kiedyś o tym oddzielny post, bo temat wnętrzarski jak rzeka i firm do wychwalenia, nawet z rodzimego rynku ( co jeszcze do niedawna pod względem wzornictwa było nieosiągalne)  – już się kilka wybiło. Dziś kilka jedynie ENERGETYCZNYCH MIGAWEK:) Właśnie tak sobie poprawiam nastrój, gdy za oknem szaro i  buro – śpię w rajskim ogrodzie!!! i odpoczywam na kanapie z takim bajecznym wałkiem pod głową:)

 

 

A leżąc w takiej pościeli marzę tylko o jednym:

To już za 3 miesiące!!!Znów będziemy piknikować, raczyć się darami lata i jeść świeże warzywka:) No i wygrzewać na słoneczku.

Kochani, na koniec małe ogłoszenie – prośba do dziewczyn mieszkających we Francji, które do mnie pisały – ustalam trasę sesji i w ogóle naszej francuskiej podróży:) Zagubiłam maile, z zeszłego roku z Waszymi namiarami i zaproszeniami – możecie mi je ponownie wysłać? Przepraszam bardzo, ale po tym jak padł nam dysk, okazało się, że niektórych danych z poczty nie udało się odzyskać.
Także proszę – napiszcie jeszcze raz, jeśli nadal macie ochotę na zdjęcia lub samą kawkę:) w naszym towarzystwie.

I drugie ogłoszenie: od 26 do 28 kwietnia odbędą się pierwsze warsztaty w ramach POZYTYWNEJ AKADEMII Green Canoe.
Odbędą się one w „Sielskiej Chacie”, którą opisywaliśmy latem w magazynie:). Kierunek – Łeba:)
Zaczniemy od podstaw FOTOGRAFII. Tak wiele z Was pisało mi, że chciałoby nauczyć się robić zdjęcia, że postanowiliśmy od tego właśnie zacząć.
Jest tylko 10 miejsc wolnych. Chcemy stworzyć kameralną atmosferę.
Koszt warsztatów – 580,00 PLN. ( cena obejmuje 2 noclegi, pełne wyżywienie, warsztaty – część teoretyczną i praktyczną oraz inne atrakcje – typu ognicho nocne:)) Wszystkie szczegóły dotyczące całych warsztatów, oraz tego, co będziemy w ogóle w Sielskiej Chacie oprócz części warsztatowej w tym czasie robić – wyślę zainteresowanym na maila:)

Pozdrawiam wszystkich bardzo ciepło i  bardzo kolorowo!!!:),
w wielkiej  nadziei, że ten upierdliwy śnieg kiedyś w końcu się roztopi:)
Wasza – bez zmian ZIELONA:)

Widoczne na zdjęciach:
bajeczna pościel rajski ogród:) – MALABELLE www.malabelle.pl
miętowe i turkusowe akcesoria kuchenne: VILLA NOSTALGIA www.villanostalgia.pl, MINTY HOUSE www.sklepmintyhouse.pl, GREEN GATE /WONDERHOME www.wonderhome.pl
pojemnik na sól ziołową –  TK MAXX www.tkmaxx.pl
białe garnki emaliowane – TESCO www.tesco.pl
donice ozdobne  – ARMONIA www.armonia.pl
kwietnik biały ażurowy – IKEA www.ikea.pl
leki ziołowe, susz malinowy LABOFARM www.labofarm.pl

Podziel się...Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterEmail this to someone

Dziękuję za Twój komentarz.

109 komentarzy

  • comment-avatar
    AZgotuj! 6 maja 2013 (13:58)

    Pięknie rosną roślinki u mnie też już kiełkują:)

  • comment-avatar
    Anonimowy 22 kwietnia 2013 (08:28)

    a teraz jest termin spuszczania soku brzozowego, polecam, zdrowy, oczyszczający i taki dobry, mniam ;)
    Magda

  • comment-avatar
    caro78-Pysia 14 kwietnia 2013 (08:42)

    Ja mam pytanie o inne terminy warsztatów ? Bardzo chciałabym się wybrać ale ten termin nie za bardzo :(
    Pozdrawiam ciepło i wiosennie oraz zapraszam do siebie http://tworypysi.blogspot.com/

  • comment-avatar
    Anonimowy 13 kwietnia 2013 (17:31)

    Asiu
    cudnie tu u Ciebie!!
    mam pytanie dotyczące bluszczyków ;)pisałaś w poprzednich postach,że sadzisz je w donicach z innymi kwiatami, Zastanawiam się czy to jakaś konkretna odmiana czy może to być taki domowy zwyczajny bluszczyk?
    pozdrawiam Cię serdecznie z coraz bardziej wiosennych kaszub.
    Lusi

  • comment-avatar
    Halinka 11 kwietnia 2013 (11:58)

    Ale roślinek!!!! Sól ziołową kupuję gotową. Muszę spróbować sama sobie zrobić. Na pewno będzie smaczniejsza :))) A tak w ogóle to ślicznie u Ciebie!!!!Pozdrawiam

  • comment-avatar
    11 kwietnia 2013 (11:07)

    A jak można ususzyć maliny? :/ że sok – to proste, wiem i robię, ale jak ususzyć coś co ma tyle soku? a liście tez się wykorzystuje ?czy to tylko z owoców.
    U nas maliny rosną w kącie samym i w sumie póki nie było dzieci niezbyt się nad nimi rozczulaliśmy – teraz jednak kiedy maluchy pochłaniają sok malinowy- zostaną one ( krzaki ) dosadzone na jakieś zaszczytne miejsce w ogrodzie, co prawda wiele go już nie zostało :)
    Tylko jak je obsadzić żeby się tak nie rozrastały dziko?

    P.S
    a co z "zielonym pociągiem "- czy będzie jeździł po naszych ogrodach?
    Tak żeby coś doradzić – podpowiedzieć?
    pozdrawiam serdecznie;
    A

  • comment-avatar
    kasiexa z Malinowych ogrodów 10 kwietnia 2013 (21:13)

    Super pomysł z tym oczyszczaniem wiosennym…my w malinowym Ogrodzie też to robiliśmy ..dziką różą i cukrem brzozowym..,zgadza się w dzisiejszych czasach nie można wierzyć żadnym producentom, wszyscy chcą się dorobić oszukując innych, do Herbapolu tez straciłam zaufanie.. kosztem innych…i jesteśmy zdani sami na siebie wracamy do czasów…pierwotnych jeszcze zanim szewc szył buty, każdy mógł uklejnic je sobie ze słomy…jak zwykle bajecznie i kolorowo..podziwiam:))

  • comment-avatar
    Ange76 10 kwietnia 2013 (14:12)

    W tym malinowym chruśniaku wyglądasz na bardzo zadowoloną :) maliny musiały być pyszne, ale skoro leśne, to nie wątpię :)

    pięknie Ci wszystko kiełkuje i chyba rzeczywiście Was zarośnie w domku zanim ta wiosna przyjdzie :) ja melduje posłusznie, ze za Twoją zachętą zasadziłam dalie, a do towarzystwa dosieje im maciejkę :)

    i mam pytanie: czym bieliłaś wiklinowy koszyk? mam taki koszyczek miernej urody i chciałabym go pobielić (lub pobielić z odcieniem niebieskiego lub fioletu) i używać na tarasie jako doniczkę (jest obity w środku folią). pewnie w Castoramie mi coś doradzą, ale jeśli masz coś sprawdzonego, to będę wdzięczna za pomoc.

    wiosenny magazyn GC Style z wielka przyjemnością przejrzałam w Święta, bo wyjątkowo miałam dużo wolnego. bardzo mi się podobał :)

    • comment-avatar
      Ange76 10 kwietnia 2013 (14:48)

      własnie doczytałam na temat tej farby do koszy :) chyba sobie poradzę :)

  • comment-avatar
    Meble do sypialni 10 kwietnia 2013 (13:08)

    Piękne zdjęcia, bardzo dobrej jakości wszystko przejrzyście widać, sól ziołowa hm.. tak się zastanawiam jakie zioła tam się znajdują . Serdecznie Pozdrawiam .

  • comment-avatar
    Anonimowy 9 kwietnia 2013 (16:51)

    Ja też kupuję pomysł na sól ziołową. I z ciekawości zapytam (bo nigdy nie byłam na diecie)- co jecie zamiast chleba?
    Rena

  • comment-avatar
    MojE AtElier 9 kwietnia 2013 (08:07)

    bardzo mi się spodobał pomysł na sól ziołową, a post czyta się niezwykle przyjemnie.pozdrawiam serdecznie.

  • comment-avatar
    scrapkowa maniaczka - Dorota 71 8 kwietnia 2013 (15:04)

    Niezly busz. A herbatki z chęcią się napiję, takiej malinowej. Katar mnie dopadl.

  • comment-avatar
    Elliza 8 kwietnia 2013 (08:10)

    Sol ziolowa wlasnej produkcji i koncepci to wspanialy pomysl. Za wiosna nie tesknie, ale to juz inna bajka.
    Pozdrawiam serdecznie.

  • comment-avatar
    Anonimowy 8 kwietnia 2013 (07:45)

    Pani Asiu,
    w poście w kontrze do zimy przedsyawiła Pani piekne kompozycje (osłonka korona i patera z jajami), wykończone nieznana mi ozdobą, jakby siateczka z wodorostów w kolorze zileonym i kremowym. Co to jest? z góry dziekuję za odpowiedz. pozdrawiam Ela

    • comment-avatar
      Anonimowy 9 kwietnia 2013 (20:19)

      To jest chrobotek suszony – szukaj na allegro. Pozdrawiam

    • comment-avatar
      Anonimowy 25 kwietnia 2013 (06:18)

      dziekuję bardzo za podanie nazwy. pozdrawiam ela

  • comment-avatar
    wszystko anielsko 8 kwietnia 2013 (07:11)

    A ja jestem zauroczona i zostaje tu na wieki pozdrawiam cieplutko.

  • comment-avatar
    Home Boutique 8 kwietnia 2013 (06:33)

    Ależ piękna ta pościel, kolory jak solidny energetyczny koktajl, cudo!
    W ogóle tyle cudowności u Ciebie, że trudno to ogarnąć od razu, trzeba się delektować na spkojnie ;))
    A przepis na sól ziołową jest znakomity, próbowałam i bardzo polecam :))
    Serdeczne pozdrowienia i jak najwięcej wiosennego słonka życzę :))
    Beata

  • comment-avatar
    amiareczka 8 kwietnia 2013 (05:43)

    Pięknie jak cały zresztą blog wszystkie zdjęcia opisy nie opuszczam i nie opuściłam żadnego wpisu i żadnej gazetki chodź rzadko się loguję Uwielbiam mogłabym siedzieć i gapić się bez końca jak można tak wspaniale mieszkać coś wspaniałego a jeżeli jeszcze można zamówić wydanie papierowe to ja bardzo mocno bym chciała amiareczka@o2.pl

  • comment-avatar
    aimił 7 kwietnia 2013 (21:40)

    Może wiosny za oknem nie widać, ale można zrekompensować to sobie z nawiązką oglądając te zdjęcia. Są piękne, soczyste, barwne, rośliny cudowne, dodatki dopieszczone.

    Zaglądam często i to jest lepsze niż espresso z rana!!!!
    Podziwiam energię i zazdroszczę szczerze!też chyba zacznę pić te maliny:)

    pozdrawiam;

    P.S
    pomysł i sama inicjatywa warsztatów jest SUPER.

  • comment-avatar
    Anna z www.dziecioblog.blogspot.com 7 kwietnia 2013 (10:39)

    Moja mama ma herbatki Labofarmu w aptece i rzeczywiście widać, że to prawdziwy susz z malin, a nie 99% hibiskusu (oby tylko jego) i 1% malin. Niestety apteka jest w Bydgoszczy, a my w Poznaniu, więc tylko od czasu do czasu nam się dostanie jakieś pudełeczko. Gdyby nie małolaty już bym się pakowała do Łeby i wcale nie tylko po to by nauczyć się czegoś o fotografii, ale głównie by pobyć w miłym towarzystwie. :-))) Obca z kanapy

    • comment-avatar
      Anonimowy 7 kwietnia 2013 (16:45)

      hej. podpowiem, że w necie na Labofarmie jest najtaniej!

  • comment-avatar
    Deilephila 7 kwietnia 2013 (10:15)

    Ja mimo, że z medycyna stykam się codziennie nie lubie łykac leków. Wychowana na wsi nauczyłam się leczyc z natury i to działa:)
    Mój mąż tylko na mnie dziwnie patrzy, kiedy boli go gardło a ja przygotowuje mu sól z ciepła wodą. Ale po tylu latach stwierdził chyba, że pomaga:)
    Może i w tym roku uda i się zrobic jakies przetwory, suszone zioła i koniecznie sok z kwiatów czarnego bzu.
    Pozdrawiam dzis na leżąco wygrzewając się w słoneczku – przez szyby nieźle grzeje:D

    • comment-avatar
      GreenCanoe 7 kwietnia 2013 (19:51)

      OOOO tak – soczek z bzu to jest to!:)
      zazdroszczę tego grzejącego słoneczka:)

  • comment-avatar
    maszka 7 kwietnia 2013 (06:35)

    Ależ masz gąszcz Asiu. Jak tak dalej pójdzie to róże będą Ci kwitły końcem kwietnie jak w Toskanii. A mnie zakwitła własnie hortenska, którą musiałam przynieść z ciemnego garazu bo zaczęła wypuszczać blade listki. Pomidory szczęśliwie wysiałam trochę poźniej więc mam nadzieję ,że nie urosnądo sufitu. Ale nie marudźmy. W przyszłym tygodniu ma by 18 na pusie. Będzie się działo.Susz owocowy robię sobie sama z malin, poziomek , jagód ,jeżyn . Dodaję do czarnej herbaty. Uwielbiam zioła więc mnie przekonywać nie musisz ale fajnie ,że dałaś namiar na te ekologiczne plantacje. Chciałabym ich powonieć. A ja uciekam z kolorów w sypialni i skłaniam się powoli ku bieli. Fakt ,że nie łatwo jest znaleźć coś dobrego gatunkowo .Całuski

    • comment-avatar
      GreenCanoe 7 kwietnia 2013 (19:50)

      Maszko – biel to ja mam wokoło w ilościach baaaardzo sporych:) I dlatego te mocno energetyczne akcenty.
      O róże troszkę się martwię, muszę je bardzo późno wysadzic do ogrodu, żeby być pewną, że mi nie podmarzną w zośkowe przymrozki. 3 lata temu miałam taką samą sytuację tutaj – tez nam sie zima przedłuzyła.Wysadziłam róże po 16 maja i rosną cudnie do dziś. Także liczę na taki sam sukces w tym roku:)Uściski dla Ciebie:):):)!!!

  • comment-avatar
    Pasje Celi 7 kwietnia 2013 (06:33)

    Ta pościel…cudo ! ale nie na moją kieszeń….Papa!

  • comment-avatar
    Katarzyna 6 kwietnia 2013 (23:07)

    Asiu, dziekuje za Labofarm, skorzystam!!
    I juz do Ciebie pisze mejla.

    U nas niesmiala wiosn- wysylam!!:))

    Kasia z Alazcji

  • comment-avatar
    zacisze 6 kwietnia 2013 (22:01)

    Ty dalej kolorujesz blogosferę:), u nas dziś było już WIOSENNIE!!!!! Nawet troszkę w ogrodzie popracowaliśmy, ale najfajniej było powchłaniać te promienie:).
    Sciskamy:)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 7 kwietnia 2013 (19:47)

      Ale wam zazdroszcze, u nas wszystko pod sniegiem jeszcze…ech….
      Buziaki dla całej rodzinki!

  • comment-avatar
    LadyDi 6 kwietnia 2013 (18:19)

    Pięknie, kolorowo …. Jak chciałabym, żeby było już cieplutko …
    pozdrawiam

    • comment-avatar
      GreenCanoe 7 kwietnia 2013 (19:46)

      oj chyba my wszyscy byśmy chcieli:)

  • comment-avatar
    http://uwielbiamczarowac.blogspot.com/ 6 kwietnia 2013 (18:11)

    Dziękuję za adresy sklepów;) Zazdroszczę Ci tej wiosny i TAKIEJ PIĘKNEJ JAKOŚCI ZDJĘĆ:) Super te roślinki w domu, jak w szklarni.

  • comment-avatar
    Avrea 6 kwietnia 2013 (16:42)

    och jak kolorowo u Ciebie piekna pościel :)
    pozdrawiam
    Ag

  • comment-avatar
    Anonimowy 6 kwietnia 2013 (13:38)

    super wiosna u Zielonej!!! dzięki!!! tej energii nam trzeba!

  • comment-avatar
    Małe Formy 6 kwietnia 2013 (11:25)

    Takie gospodarstwo, to prawdziwy skarb :) Sama wcześniej nie zwracałam większej uwagi na jedzenie, chociaż nie jadłam bardzo niezdrowo :) ale od kiedy mamy córcię staram się, żeby jak najwięcej produktów było z gospodarstw – mamy miód z pasieki, mąkę prosto z młyna, zioła od tamtego roku z własnej uprawy, a w tym roku dojdą do tego jajeczka od kurek :))
    Pozdrawiam serdecznie :)

  • comment-avatar
    Asumini 6 kwietnia 2013 (08:47)

    A'propos produktów Labofarmu, moje koty uwielbiają ich ziołowe tabletki uspokajające. Walerianka działa na nie pobudzająco, nawet jak śnieg za oknem. Zieleni w naturze jak najszybciej Wam wszystkim życzę

    • comment-avatar
      Anonimowy 7 kwietnia 2013 (16:41)

      ja też daję te tabletki kotu! i sama też zażywam. działają;) pozdr kotki

    • comment-avatar
      GreenCanoe 7 kwietnia 2013 (19:45)

      :):):) wariatki normalnie pozytywne:):)):):)

  • comment-avatar
    Anonimowy 6 kwietnia 2013 (07:49)

    … polecam gorąco Ziołowy Zakątek na Podlasiuhttp://ziolowyzakatek.pl/ , miejsce o którym dowiedziałam się z programu http://tvnmeteo.tvn24.pl/magazyny/maja-w-ogrodzie,13,1,3,635263,0.html .
    Wypatruję wiosny, pocieszeniem jest poranny śpiew ptaków oraz przelatujące wczoraj nad moją miejscowością (Otmice, woj. opolskie) dwa bociany.
    Zapytuję jednocześnie, czy na miesiące lipiec-sierpień planowane są jakieś warsztaty (tematyka, miejsce).
    Pozdrawiam i dziękuję z góry za informację.
    Danusia

    • comment-avatar
      GreenCanoe 7 kwietnia 2013 (19:45)

      Danusiu, dziękuje Ci bardzo za namiar!!!:)
      Lipiec warsztatowo odpada na pewno, w sierpniu zobaczymy. Raczej maj i czerwiec.

  • comment-avatar
    Monika POźNIAK 6 kwietnia 2013 (07:41)

    npisałam dużo i zmazałam :(
    to krótko:
    wałek boski!
    piknik cudny!
    zioła – ważne!
    :D

  • comment-avatar
    dede51 6 kwietnia 2013 (06:55)

    jakie piękne letnie zdjęcia …az się chce zieleni, kwiatow i slonca.pościel cudna,zazdroszcze :) a Labofarm z checia odwiedzę bo my tez zwracamy uwagę na to co kupujemy, a moje dzieciaki uwielbiają herbatki ziolowe i owocowe :)dużo słoneczka zycze i wiosny wreszcie :)pozdrawiam!

  • comment-avatar
    iska_k 6 kwietnia 2013 (06:44)

    Asia przyznaj się, Ty im coś śpiewasz, że tak pięknie rosną? Ja jestem anty ogrodnik nawet najbardziej proste w obsłudze roślinki padają … Chyba je przelewamy :-( Pościel CUDOWNA. My też właśnie przeziębieni i wiadomo dlaczego Was omija. Przecież Twoje wszystkie zabiegi i zdrowe ziółka to sam skarb! Na pewno kupię ich produkty. Dzięki za namiary! A i piękne donice. Ja muszę chwilowo ograniczyć wydatki na deco bo wciąż jeszcze dużo do zrobienia z ciężkich tematów no i mebli mi brakuje, żeby to stawiać ;-) Jak będziesz miała chwilkę to zapraszam Cię do mnie … Kulinarnie to pewnie Cię nie oczaruję, ale kawkę mam podobno smaczną ;-) Ale może zobaczysz u mnie coś ciekawego do krytyki hehehe Buziole !!!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 7 kwietnia 2013 (19:43)

      no właśnie NIC nie robię, zadołowałam je we wiadrach, żeby mi nie usłchły, a te jak SZALONE – jak ruszyły, to zaraż mi chałupe opanują:):):)
      A tak na serio – matko, jak ja już nie moge wytrzymać, żeby wyjść, zasadzić, przesadzić, pokopać…no cokolwiek po prostu:)

      A gdzie Wy urzędujecie? – mam kilka sesji niedługo do zroienia, w Polskę ruszę, pisz gdzie jesteście, to zajadę na kawę:)

    • comment-avatar
      iska_k 7 kwietnia 2013 (20:17)

      Zapraszam i na kawkę jak będziesz przejazdem i też do mnie na bloga :-) Jestem z okolic Krakowa. Jakbyś się wybierała to daj znać, prześlę Ci adres i nr tel. Ale zdjęć to u mnie nie zrobisz choć byłoby to pewnie spełnienie jednego z moich marzeń … Dom nadal nie jest wykończony w całości ale za kilka lat kto wie ;-) W każdym razie drzwi są otwarte :-) Dzisiaj rano MM leżało na stole i opowiadałam Asi o Tobie ;-) podziwiała zdjęcia z Twoich wnętrz zresztą nie tylko Ona, ja z Alą (starsza córka) też :D

  • comment-avatar
    katrin.deco 6 kwietnia 2013 (06:32)

    Joasiu wiosna w pełni zagościła w Twoim domu. Wszystko pięknie rośnie i zakwitnie dużo wcześniej niż w innych ogrodach.Super. A na Bawarii już wiosna i myślę,że wielkimi krokami zbliża się do Polski.
    Pościel bajkowa a malinki przywołują lato.
    Słoneczne pozdrowienia.
    Kaśka

    • comment-avatar
      GreenCanoe 7 kwietnia 2013 (19:41)

      nie kus bo zaraz tam zajadę:) do Was:)

  • comment-avatar
    Ulencja 6 kwietnia 2013 (05:43)

    Asiu tak mi się zrobiło cieplej na duszy ….tak wiosennie od rana…Pościel cudna…"Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma… " Cieplutko całuję , miłej rodzinnej niedzieli…

    • comment-avatar
      GreenCanoe 7 kwietnia 2013 (19:40)

      Ulu – odsyłam tak samo serdeczne pozdrowienia i uściski!!!:)

  • comment-avatar
    Ewka 5 kwietnia 2013 (23:03)

    Jaki ciepły wiosenny post :) Dość naprawdę tej zimy, ile można?
    Kolejny raz widzę tą pościel. Kusisz, oj kusisz :D
    Jest cudowna.
    A te warsztaty, oj bardzo chciałabym tam się wybrać…. ale nie tym razem.
    Pozdrawiam ciepło i wiosny życzę :)

  • comment-avatar
    Ankha 5 kwietnia 2013 (22:40)

    Oj zaraz namierzam poleconą firmę, bo mój Młody uwielbia ziołowe herbatki a już malinowa to w ogóle (nazywa je "strażackie" – ze względu na kolor chyba..). Nawet parzony majeranek lub tymianek łyka bez mrugnięcia okiem. A woda akurat u nas idzie w hektolitrach :D
    Sól mnie zachwyciła – na pewno w tym roku poszykuję zapasy!

  • comment-avatar
    artemisia 5 kwietnia 2013 (21:47)

    Moja ciotka- wykładowca farmakognozji na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym zna właściciela Labofarmu i od lat wychwala jego leki ziołowe pod niebiosa. Ja miałam "okazję" próbować tabletek na niestrawność zwanych u nas w rodzinie "panem Pawełkiem" i niestety nigdy mi nie pomogły. Niezawodna jest natomiast mięta i dziurawiec z własnego ogródka. Jednak nie wszystko w ogródku mam, więc chętnie wypróbuję inne produkty. Dziękuję, że mi o nich przypomniałaś, tym bardziej, że są polskie i niedrogie.
    Co roku suszę włoszczyznę na domową "wegetę" i oczywiście zioła na różne mieszanki przyprawowe, dlaczego nie wpadłam na pomysł suszenia malin?
    U nas po świątecznym obżarstwie też jutro zdrowy, warzywny, lekki obiad. Na deser sorbet z mrożonych malin.

    • comment-avatar
      GreenCanoe 7 kwietnia 2013 (19:39)

      Ja sie do tych państwa naprawde wybieram latem – na sesję:) Marzęo polach pełnych melisy:) jaki tam musi byc zapach w powietrzu!!:):)
      nazwanie leków "panem Pawełkiem" jest po prostu urocze:)

  • comment-avatar
    Babska rzecz 5 kwietnia 2013 (21:13)

    Narobiłam sobie smaka po oglądnięciu tylu wiosenno letnich obrazków z tego posta. Przy takiej zimowej aurze faktycznie nie pozostaje nic innego jak rozgrzewać się herbatkami z malinami ;)
    Pozdrawiam

  • comment-avatar
    violet lila 5 kwietnia 2013 (20:21)

    Odnośnie życiowego fetysza, to moja osobista mama ma takowego na tle firan :) Nic jej tak nie rajcuje jak oglądanie, dobieranie, kupowanie, a przede wszystkim zmienianie na nowe. To dopiero odpał ;)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 7 kwietnia 2013 (19:38)

      oj tam zaraz odpał:):):) Jak się ma 90 par butów to jest dopiero odpał – a znam takie babeczki co mają tyle:)

  • comment-avatar
    Qchenne-inspiracje, Małgosia 5 kwietnia 2013 (19:50)

    Widzę, że u Was wiosna stoi już za progiem i tylko czeka na "znak sygnał" :) Piękne są te sadzonki, kwiaty …… A pościel mnie urzekła i kolorem i wykonaniem.

  • comment-avatar
    Doranma 5 kwietnia 2013 (19:47)

    Brawo! tak trzymaj :) Też gotuję niemal wszystko z solą ziołową, a konkretnie z lubczykową, którą robiłam latem. Ach ten Twój ogród… rozmarzyłam się :)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 7 kwietnia 2013 (19:37)

      Dorotko, ja bez tej soli nie wyobrażam sobie naszej kuchni. U nas kostek rosołowych ani gotowych przypraw na bank nie zobaczysz:)

  • comment-avatar
    magda 5 kwietnia 2013 (19:02)

    Gdy dziś rano wyszłam z domu, to pomimo śniegu poczułam wiosnę – tak jakby powietrze się zmieniło. Cierpliwości, ciepła wiosna już nadchodzi (chociaż mój 3,5-latek twierdzi, że wiosna leży pod płotem :)
    Ta pościel jest przecudowna!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 7 kwietnia 2013 (19:36)

      SUPER synek to wymyslił…rzeczywiście jakby troszke jej sie gdzieś zapiło, zagapiło:):):)

  • comment-avatar
    agnie szka 5 kwietnia 2013 (18:52)

    Ale Kobieto u Ciebie kolorowo!!! Wprost nieprawdopodobnie :))))

    • comment-avatar
      GreenCanoe 7 kwietnia 2013 (19:36)

      a u nas dzis było tu sloneczko! :) i kolorki nawet:) takie z natury.

  • comment-avatar
    livebeautifully 5 kwietnia 2013 (18:37)

    Witam serdecznie,
    ale się ucieszyłam ;). Warsztatem. Bo wszystkie wpisy i zdjęcia – o nich pisać nie będę, bo zawsze są cudne.

    W jaki sposób można się zapisać na warsztaty w Łebie?

    pozdrawiam serdecznie,
    Ania

  • comment-avatar
    vintage atelier 5 kwietnia 2013 (18:21)

    Kochana post wspaniały, wiosenny. Pościel i wałek cudne, w takiej pościeli można się porządnie zrelaksować. Oj jak ja żałuję, że nie mogę być na tych warsztatach, ale mam nadzieję, że na inne się załapię i przyfrunę z Francji. Swoją drogą ciekawa jestem, gdzie będziesz we Francji i w jakim terminie? Buziaki ślę.

    • comment-avatar
      GreenCanoe 7 kwietnia 2013 (19:35)

      Chyba wszędzie będę:):):) mam sporo zdjęć do zrobienia:)

  • comment-avatar
    dom.ogród.las 5 kwietnia 2013 (18:16)

    Po pierwsze cudne zdjęcia … takie optymistyczne … wiosenne … ach …
    A po drugie, też nie lubię samej wody … za to z cytrynką i miodem pychaaa ….
    I na koniec po trzecie … taka dobra gatunkowo pościel … rewelacja, a ta na zdjęcia piękna :))

    • comment-avatar
      GreenCanoe 7 kwietnia 2013 (19:34)

      No własnie gatunkowo jest świetna. Bez dwóch zdań:)
      Dziekuję Ci za miłe słowa:)

  • comment-avatar
    Berceuse - Art 5 kwietnia 2013 (18:11)

    A ostatnio marzyłam o malinach….
    hmmmm i teraz marzę jeszcze bardziej

    Pozdrawiam
    Marta
    http://marta-berceuse.blogspot.com/

  • comment-avatar
    GreenCanoe 5 kwietnia 2013 (18:10)

    Kasiu – napisz proszę maila do mnie, odpowiem na niego:) pozdrawiam Cię ciepło:)

  • comment-avatar
    Kasia 5 kwietnia 2013 (18:07)

    Witam, byłabym zainteresowana warsztatami. Czy mogłabym dowiedzieć się czegoś więcej na ich temat,
    Pozdrawiam Kasia
    http://www.mojdom-mojemiejsce.blogspot.com

  • comment-avatar
    entomka 5 kwietnia 2013 (17:58)

    Jak patrzę za okno to tylko 3 miesiące brzmi dla nieco najmniej jak pół roku…..
    Przykrzy się już ta zima ale co tam my już planujemy weekend majowy wyjazdowy i mam nadzieję że zdomkiem na kółkach…. to już za niecały miesiąc…..
    U ciebie tak wiosennie więc wierze że pogoda dopisze, wszystko zakwitnie i z uśmiechem przywitamy Morawy.
    Pozdrawiam

    • comment-avatar
      GreenCanoe 5 kwietnia 2013 (18:06)

      SUPER weekendu życzę Wam:)! Musi być słoneczko i pogoda!!Na pewno będzie. Ściski ogromne :):):)

  • comment-avatar
    Ola_83 5 kwietnia 2013 (17:57)

    Asiu, u mnie też zmiany żywieniowe nastąpiły wraz z pierwszym poświątecznym dniem, dziś czwarty dzień bez chleba:-) I właśnie nabyliśmy profesjonalny parowar i jutro będzie pyszny, lekki obiad:-) Mam też w planach post na ten temat. Z Monią się razem dopingujemy:-) A mnie tak natchnęło po artykule Eweliny w magazynie GCS:-)

    Ale fajne kolory u Ciebie i roślinki jak rosną:-) Ja zasiałam zioła i wyrosły!!Wow, chyba pierwszy raz w życiu:-)

    Buziaki wielkie!!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 5 kwietnia 2013 (18:04)

      NOOOO – to się rzeczywiście, babki rzeście normalnie zawiosnowały na FIT :)
      Ola – ja uwielbiam potrawy przygotowane na parze. Wszystko smakuje inaczej – pełniej. A ziemniaki tak "gotowane" to jest po prostu majstersztyk:) rozpływają się w ustach i mają słodki posmak. Uwielbiamy!!! Chyba najbardziej Leoś.
      Ciekawa jestem jak Artur sie odnajdzie – podobno facetom jest sie trudno przestawic, chociaz Paweł zaprzecza tym teoriom:)
      Mało tego – sam własnie tak dla nas gotuje.
      BUZIAKI dla was kochana!!!!
      Zbieram sie od kliku dni żeby zadzwonic, i zawsze mi cos wypada.

  • comment-avatar
    angelisia.k 5 kwietnia 2013 (17:52)

    Jak tu pięknie i wiosennie! Cieszę swoje oczy soczystymi kolorami….

  • comment-avatar
    magdalenia 5 kwietnia 2013 (17:50)

    Asiu, Dziołcho Kochana, zachwycasz i zadziwiasz z każdym nowym postem! Ty o zdrowym odżywianiu tu piszesz a ja próbując zrzucić zbędne kg po ciąży zajadam się….czekoladowymi jajcami jeszcze z Wielkanocy:( Dzięki za ten post, od jutra biorę się za siebie!
    Nawet nie wiesz jak baaaaardzo chciałabym pojechać na te warsztaty!!!!! Moja wiedza foto ogranicza się do przesłony i ISO:( Może jak Kalina podrośnie będziesz jeszcze takie kursy organizować bo odległość dla mnie w tym wypadku nie ma żadnego znaczenia:)
    Cudny post, dzięki! Jeszcze raz se poczytam na spokojnie teraz bo wiesz jak ja wpadam do Ciebie to najpierw się zachłystuję zdjęciami, potem lecę wzrokiem po tekście, potem czytam już ze spokojniejszym tchem a potem po raz kolejny już na luzie, wariatka jestem nie?:)
    Uściski ogromne!!!!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 5 kwietnia 2013 (17:59)

      Madziu, tęskni mi się za Tobą:)…Za Wami…
      A mój małżonek, gdy jadł nasz świąteczny żurek, posmakował, śtwierdził, że dobry, a potem dodał: Kochanie SORRY, ale jednak żurek Madzi wymiata wszystkie żurki świata:):):)
      Także moja droga – jesteś dla niego po prostu żurkowym ideałem:):):)

    • comment-avatar
      magdalenia 5 kwietnia 2013 (18:04)

      Naprawdę?! Toć to jo Mu teraz cały garniec żuru uwarza i wyśla pocztom!:)
      Całuski!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 5 kwietnia 2013 (18:08)

      Słowo honoru!:):) Nawet się nie obraziłam…bo Twój żurek rzeczywiście jest najlepszy na świecie:):):)

  • comment-avatar
    bajowka 5 kwietnia 2013 (17:49)

    Potrzebowałam tego postu, tych kolorów, ponownie wierzę, że wiosna jeszcze powróci:)

  • comment-avatar
    caro78-Pysia 5 kwietnia 2013 (17:28)

    Świetny post :) w tym roku też zasuszę malinki jak mi ich nie zjedzą łasuchy :(
    Pozdrawiam

    • comment-avatar
      caro78-Pysia 6 kwietnia 2013 (07:49)

      A do zielarni już zaglądoałami lista zamówienia poczyniona. Dziękuję za nakierowanie :*

  • comment-avatar
    OLQA 5 kwietnia 2013 (17:28)

    szkoda,że Łeba tak daleeeeko:(

  • comment-avatar
    MagOOmama 5 kwietnia 2013 (17:22)

    Jo, dziękuję za herbatkę malinową bo znaleźć w 100% malinę z malin graniczy z cudem, no a pościel – cudo – mogłabym cały tydzień się w takiej kokosić :)przede wszystkim za tę piękną Twoją wiosnę dziękuję – buziole posyłam :-*

    • comment-avatar
      GreenCanoe 5 kwietnia 2013 (17:34)

      Madziu – ja tez oszalałam ze szczęścia:) W końcu jakas firma uczciwie oferuje to, co na opakowaniu:)
      Pościel jest po prostu bajeczna! :)

  • comment-avatar
    diabelska :) 5 kwietnia 2013 (17:10)

    Jak zwykle cudne zdjęcia! I te kolory… Stanowisz dla mnie inspirację i dzięki Tobie staram się ogarnąć temat fotografii:)
    Ale teraz najbardziej zaintrygowały mnie suszone maliny…? Napiszesz o tym coś więcej?

    Pozdrawiam cieplutko

    • comment-avatar
      GreenCanoe 5 kwietnia 2013 (17:33)

      pisałam już latem…znajde ten post i podeślę:)
      dziekuję za miłe słowa:)

    • comment-avatar
      Ula 6 kwietnia 2013 (09:17)

      Aj, aj, aj !!! Mnie też zainteresowały suszone maliny. Ciekawa jestem jak je suszyć i przechowywać ? Może będzie jakaś powtórka tematu ? Pozdrawiam :))

    • comment-avatar
      diabelska :) 7 kwietnia 2013 (12:26)

      Jesteś kochana. To może żeby nie robić Tobie kłopotu, przypomnisz tytuł tego posta, to sobie go odszukam sama:)
      Z góry dziękuję.

  • comment-avatar
    bozenas 5 kwietnia 2013 (17:10)

    Siedzę opatulona kocem w róże z malinową herbatką w dłoni:)))Też potrzebuję kolorów jak Ty i otaczam się nimi:)))oby do prawdziwej wiosny,kiedyś na pewno przyjdzie:))))a wtedy nic mnie już nie zatrzyma w domu pod kocem:)))pozdrawiam

  • comment-avatar
    Anonimowy 5 kwietnia 2013 (17:10)

    A kto te warsztaty poprowadzi? Jakiś profesjonalista czy samouk?

    • comment-avatar
      GreenCanoe 5 kwietnia 2013 (17:31)

      Oczywiście, że profesjonalista. Czynny zawodow i bardzo zdolny:) Swoją drogą, samoucy także moga być profesjonalistami. Znam wielu fotografów – którzy pracują w branży bez tzw. papierka.

    • comment-avatar
      Anonimowy 6 kwietnia 2013 (09:39)

      Czyli rozumiem, że będzie to Twój brat?

    • comment-avatar
      GreenCanoe 7 kwietnia 2013 (19:52)

      Nie:)

  • comment-avatar
    http://bzuziolandia.blogspot.com/ 5 kwietnia 2013 (17:09)

    Z tą pościelą to dokładnie rozumiem, bo mam to samo:)))
    Ślinka mi spływa kiedy myślę o malinach prosto z krzaczka :)Jestem ciekawa jak je suszysz. Napisz proszę co sik, to w tym roku i je dołączę do zapasów.
    Dziękuję i pozdrawiam
    bZuzia

    • comment-avatar
      GreenCanoe 5 kwietnia 2013 (17:29)

      Te, które widac na zdjęciu – takie kuleczki, to sa nasze maliny zrywane w lesie. Suszyłam je w specjalnym naczyniu do suszenia grzybów. A takie herbatkowe – napary malinowe odkąd odkryłam Labofarm -piję tylko od nich.w końcu 100% maliny w malinie:)

    • comment-avatar
      Anonimowy 8 kwietnia 2013 (16:58)

      Witam, muszę sie odezwać w temacie pościeli. Niedawno założyłam stronę na Facebooku pt. "Do snu". Wkrótce otworzę sklep internrtowy z piękną kolorową pościelą. Tkaniny mam z różnych miejsc i krajów. Prace trwają. Przez osiem lat mieszkałam w Szwajcarii i tam wszystko się zaczęło. Zwariowałam na punkcie pięknych wzorów i kolorów, nietypowych połączeń: kratek, kropek, kwiatków. Teraz mieszkam w Warszawie i Gdańsku :)no i moje pomysły chcę wprowadzić w życie.Trzymajcie kciuki żeby się udało. Na razie mam małe pojęcie o sprzedaży internetowej…Podziwiam zdjęcia na stronie Green Canoe. Moje nie są takie ładne, ale popracuję nad tym. Podziwiam pomysły i Pani zapał. Zapraszam do mojego na razie małego kącika – Do snu. Poinformuję tam o otwarciu sklepu. Pozdrawiam serdeznie. Ewa

  • comment-avatar
    scraperka 5 kwietnia 2013 (16:48)

    kochana ten post przywrócił mi wiarę, że wiosna wreszcie przyjdzie:) ta pościel i wałeczek! no obłędne ma kolory i wzory… tak śpiąc w niej tylko o pikniku bym marzyła…no i o wakacjach oczywiście:))) fajnie, że piszesz o takim oczyszczaniu organizmu. to bardzo eko, a ja kocham wszystko co eko. O lobofarmie słyszałam, choć nigdy nie próbowałam…po tym poście to się zmieni:))) przysłowie rzeczywiście mówi o tym przeplataniu w kwietniu, tylko, że ja nie widzę, aby gdzieś to lato było… trzymam kciuki za przyszły tydzień! :)) uściski

  • comment-avatar
    Weranda Eulalii 5 kwietnia 2013 (16:43)

    Jak zwykle pozwalasz cieszyć oczy takimi pięknymi zdjęciami. Rewelacyjne. Ja czekam z utęsknieniem na ciepłe dni. A jak na razie walczę z jakimś przeziębieniem. O zgrozo, dopadło mnie kiedy karmię piersią. Mam nadzieję, że szybko przejdzie. Może jakieś złote rady i domowe sposoby dla mamy karmiącej? Pozdrawiam serdecznie.

    • comment-avatar
      GreenCanoe 5 kwietnia 2013 (17:25)

      Raczej nie chorowałam, gdy karmiłam Leo. Ale ja tam jednak zawsze leczę się naturalnie:) – czosnek, miód, malinowe, lipowe napary.

    • comment-avatar
      Anonimowy 5 kwietnia 2013 (21:09)

      Asiu, przepraszam, że wtrącę się do dyskusji…
      Eulalio też jestem mamą karmiącą (zresztą już po raz trzeci;-) i polecam bańki. Jakieś 3 miesiące jedziemy już tym sposobem stawiając bańki zaraz na początku infekcji, która po prostu…znika bez leków. Jestem zachwycona! Wszystkim moim znajomym sprzedaję ten sposób leczenia bo jest eko i naprawdę superskuteczny!
      Asiu, zdjęcia piękne, jak zawsze!!!
      iskierka

Skomentuj

Szanuję Twoją prywatność, Twój adres mailowy nie będzie widoczny.