Inspiruje mnie świat – POLSKA/Podlasie.

Gdy zastanawialiśmy się z KOŁO – mecenasem naszej kolejnej podróży, gdzie wyruszymy po inspiracje oraz czego będę tam wypatrywać, pomyślałam sobie, że chciałabym pojechać do…Polski. Tak – postanowiłam wyruszyć po inspiracje i zachwyt w rodzime strony. Do rejonu, który jest mi tak bliski sercu, jak żaden inny. Dlaczego? Ze względu na przyrodę i na LUDZI. Nie wiem czy mieliście okazję być dłużej na Podlasiu? Posłuchać tamtejszej śpiewnej mowy? Przebywać z tamtejszymi mieszkańcami? Być może zdziwi Was to, co teraz napiszę – ale za każdym razem, gdy jestem na Podlasiu, z niebywałą mocą uświadamiam sobie prawdę, która tam właśnie zdaje się wybrzmiewać każdego dnia: PROSTE RZECZY SĄ DOBRE. Owa prostota…zdaje się być w dzisiejszych czasach coraz częściej zagubiona. Przez nas samych i ogólnie w wielu sferach życia, a przecież…życie tak naprawdę jest proste – a to co proste, jest bardzo często szlachetne.

I tak jak proste, czyste formy są w designie cechą stanowiącą o jego wartości – i to one właśnie potrafią zachwycić ( co zresztą KOŁO udowadnia nam doskonale), tak na każdej płaszczyźnie życia i ludzkich relacji – owa prostota, choćby w relacjach powinna być dla nas codziennością…Czy jest?

Na Podlasiu głęboko zielone puszcze rozkochują w sobie najbardziej zaciętych naturosceptyków:) Odurzają zapachem, otumaniają misterią splątanych koron drzew. W końcu – wywołują pokorę… PROSTA zasada – nie ma nas bez przyrody, bez natury. Dzięki niej funkcjonujemy, ona nas kieruje, wyznacza cykle…Często o tym zapominamy, prawda? Przyroda podlaska jawi mi się jako pełna … tajemnicy i pradawnej mądrości. Dobrze było poprzebywać z nią sam na sam. Pochowane w gęstwinie puszczy dzikie stawy, spotykane po drodze stada kaczek, i ta wszechobecna cisza wokół. Czasami musiałam pracować – na chwilę ładowałam więc telefon, później wykonywałam kilka rozmów, i znów… wycieczka w naturę. Grudzień nie podarował jej słońca czy błękitnego nieba, było bardzo szarawo – ale i tak pięknie. SPOKÓJ.

Na Podlasiu ludzie mówią to co, myślą. I z moich obserwacji wynika, że częściej mówią także sobie nawzajem dobre rzeczy. Pawią komplementy, żywo słuchają tego, co Ty mówisz. Jesteś dla nich ważny…Częściej się uśmiechają. Ci najstarsi zaś, zwłaszcza w małych miasteczkach czy wioskach, spragnieni są kontaktu z drugim człowiekiem – od razu skojarzyło mi się to z ludźmi w Toskanii. Pamiętacie? Pisałam Wam, że zachwycili mnie tamtejsi seniorzy, którzy mimo sędziwego czasami wieku – żyli pełnia piersią, szukali kontaktu z drugim człowiekiem. Dokładnie tak samo odbieram ludzi z Podlasia. PROSTA zasada – dostajesz to, co dajesz. Jeśli drugi człowiek jest dla Ciebie ważny – to pokaż mu to. Jeśli oczekujesz od świata dobrej energii pomyślności i radości – daj ją pierwsza/y. Po prostu – zacznij od siebie. I zaakceptuj to, kim jesteś czy wręcz zawalcz o to, by siebie polubić, bo:

„Zaskakujące jest jak wiele ludzi idzie przez życie nie uświadamiając sobie, że ich uczucia względem innych ludzi są w dużej mierze determinowane przez uczucia wobec samego siebie. A jeśli nie czujesz się komfortowo ze sobą, nie możesz czuć się komfortowo z innymi.”

Sidney J. Harris

PROSTA zasada, prawda? Trzeba otwierać drzwi DO SIEBIE samych…nawet wtedy, gdy ostatni raz robiliśmy to dawno temu. I cały czas zadawać sobie pytanie: kim jestem, gdzie idę, co jest dla mnie ważne?

 

W przeciągu podlaskiego tygodnia naśmiałam się tak dużo – że mam naładowane baterie na wiele miesięcy:) Spotkaliśmy się z przyjaciółmi, z rodziną. I dostaliśmy tak wiele dobrego, że poczułam się aż skrępowana. Bo ową sympatię rozdawano nam pełnymi garściami. Popatrzyłam na naszych bliskich, którzy mieszkają w tamtym regionie, z którymi nie widzieliśmy się wiele lat. A zdawać by się mogło, że było to zaledwie wczoraj, bo przywitali nas jak najbliższych sercu. Poczuliśmy się wyczekiwani. Bo PROSTA zasada: rodzina to siła. Rodzina to wielka wartość…nie ważne ile się nie widzimy. Gdy spacerowaliśmy pewnego popołudnia w Supraślu, patrzyłam na moich chłopaków. Ojciec i syn. Gen z genu, miłość w miłość. Dłoń w dłoni…PROSTA prawda – bliscy dają nam moc i takie pokłady miłości, których nie są wstanie podarować nam żadne dobra rzeczowe. Oglądaliśmy supraślane domy – niziutkie, otoczone starymi płotkami. Część z nich została pięknie odrestaurowana, część jeszcze czeka. Piękny ten Supraśl – zgarbiony niczym staruszka, pełen nostalgicznych fasad, domów, futryn…magiczny nawet w pochmurne dni.

Owa prostota, o której piszę…to nie jest wiedza tajemna czy dostępna tylko wybranym. PROSTE zasady w życiu, może przecież stosować każdy z nas – śmiem nawet twierdzić, że tak naprawdę najczęściej według nich nadal żyjemy. Tylko czasami…można się zagubić. W końcu nasz świat jest coraz szybszy, coraz bardziej kuszący i coraz głośniejszy –  to nie ułatwia dokonywania PROSTYCH wyborów. Nawet wnętrzarskich – w gąszczu tralek, kryształków, drapowań i ornamentów trudno czasami docenić proste formy.

Lubię proste, jasne sytuacje. Lubie proste wyznania:) Prosty, szlachetny design, proste zasady życia. Jak co roku, w styczniu,  w specjalnym zeszycie spisuję sobie marzenia na resztę danego roku. Wiecie co między innymi wpisałam sobie na 2017?

spędzać więcej czasu z Pawłem i Leo, odwiedzać częściej bliskich, częściej chodzić do lasu, być zdrową, pojechać latem na Podlasie:)

A jakie są Wasze PROSTE marzenia na ten rok?


Mecenasem podróży podlaskiej było KOŁOmarka najlepszej jakości ceramiki łazienkowej, której produkty stanowią unikalne połączenie dopieszczonego do perfekcji designu oraz funkcjonalności. Zdobywca Red Dot Design Award 2016 oraz Must Have 2016, nagrody Łódź Design Festival. Co warto podkreślić, KOŁO jest obecne na polskim rynku od 50 lat. Od zeszłego roku właścicielem marki jest szwajarski Geberit.  W zakładach wprowadza się nowoczesne rozwiązania proekologiczne, mające na celu ochronę środowiska i poprawę warunków pracy, doceniane wieloma wyróżnieniami. Prostota i jakość idą tam razem w parze :) W końcu KOŁO nie na darmo ma hasło „Zawsze w dobrym stylu”.

BARDZO dziękuję za tak wyśmienite „towarzystwo” w podlaskiej podróży:)

Podziel się...Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterEmail this to someone

Dziękuję za Twój komentarz.

30 komentarzy

  • comment-avatar
    Ewelina 6 lipca 2017 (14:45)

    Podlasie jest cudne.
    Dziękuję za info o niekole. Nazwa Koło powinna zmienić brand- u mnie [po latach użytkowania] jest skreślona jak każda wykupiona polska firma. Prosta wskazówka.

  • comment-avatar
    Blueanna 8 lutego 2017 (20:05)

    Marzyłam o Podlasiu kilka lat. Zrealizowałam w zeszłym. Jeździliśmy rowerami po małych wioskach, polnych drogach, zatrzymując się przy cerkwiach, krzyżach na rozstajach dróg, domach z malowanymi okiennicami. Przyglądałam się ludziom, pytałam ich o drogę, drogę tę znając, tylko po to by usłyszeć ich głos, ich mowę. Odpoczywaliśmy na ławeczkach przed płotem, albo na trawie. Nie byłam jeszcze w wielu miejscach, to dobrze, wrócę tam.

  • comment-avatar
    Alicja 3 lutego 2017 (21:17)

    Asiu! rozpędziłam się… wybacz! Pozdrawiam serdecznie i czekam na Twoje nowe wpisy.

  • comment-avatar
    Alicja 3 lutego 2017 (20:26)

    Asiu! Jestem miłośniczką Twojego bloga. Czytam regularnie Twoje posty i polecam ich lekturę swoim koleżankom :) Dziękuję, że napisałaś tyle ciepłych słów na temat mojej Małej Ojczyzny. Mam ogromną ochotę (o ile wyrazisz zgodę, bo to Twój blog i Ty jesteś tu Panią), dorzucić, jako uzupełnienie Twojego opisu, linki do moich dwóch telewizyjnych reportaży pt.”Wiedźma” i „Ławeczka”. Bohaterami filmów (20min.) są otwarci, szczerzy ludzie oraz piękna, nieskażona, podlaska przyroda… czy mogę ? Alicja

    • comment-avatar
      Green Canoe 3 lutego 2017 (21:01)

      Myślę, że mecenas naszej podróży nie będzie miał nic przeciwko:) wrzuć w komentarz. I pozdrawiam ciepło!

  • comment-avatar
    Beata 2 lutego 2017 (20:47)

    Witaj !
    Asiu od kilku lat czytam Twojego bloga ! Jesteś dla mnie źródłem inspiracji i balsamem dla duszy !
    Zgadzam się , że trzeba mówić sobie nawzajem dobre rzeczy każdego dnia, żeby nie żałować niewypowiedzianych słów.
    Dokładnie identyfikuję się z Twoimi poglądami na wiele tematów, podzielam również Twoją opinię o Podlasiu !
    Serdecznie pozdrawiam !

    • comment-avatar
      Green Canoe 2 lutego 2017 (22:46)

      Beata, bardzo dziękuję Ci – za poświęcany od tylu lat czas:) i za ten wpis. Zrobiło mi się bardzo miło. UŚCISKI:)

  • comment-avatar
    Jola 2 lutego 2017 (14:03)

    …I szkoda, że nie mogę tych paru nadbiebrzańskich fotek załączyć do swojego komentarza…Jola.

  • comment-avatar
    Jola 2 lutego 2017 (13:55)

    Witaj Asiu…o jak dobrze Ciebie rozumiem i jak się cieszę, że wspomniałaś o Podlasiu.
    Mój nieżyjący już Tato pochodził z Podlasia, dokładnie z okolic Goniądza. Pamiętam z dzieciństwa, jak opowiadał o swojej ojcowiźnie, o koszeniu łąk nad Biebrzą, o jedzeniu czarnych jagód (o cierpkim smaku i jasnych środkach), o urokach drewnianych domów (rysował mi konstrukcyjne szczegóły swojego rodzinnego domu zbudowanego bez gwoździ i pokrytego strzechą), o cmentarzu z rodzinnym kamiennym krzyżem, który przypominał drzewo z sękami.
    Byłam tam z rodzicami wielokrotnie, ale jako dziecko i młoda dziewczyna nie doceniałam tych nadbiebrzańskich uroków. Ale, gdy pojechałam tam dwa lata temu, na Boże Ciało, by mojemu 14-letniemu synowi pokazać miejsce pochodzenia jego Dziadka…PRZEPADŁAM…zaraziłam się tym, wszystkich, co zobaczyłam, co usłyszałam. Specyficzny wiosenno-letni czas…dopełnił uroku. OJCOWIZNA, czyli łąki znane z opowieści oraz bagienne lasy są dzisiaj rezerwatem przyrody…ale nadal należą do naszej rodziny. A spotkani tam ludzie są , jak opisujesz życzliwi, pogodni i chętni do rozmowy. I można tam zjeść prawdziwą swojską wędlinę i pieczony w kamiennym piecu chleb. W tym roku również jedziemy na Boże Ciało do Goniądza i chcemy zobaczyć uroki podlaskiej przyrody z tratwy, płynąc Biebrzą. Już nie mogę się doczekać spotkania z wyjątkowymi ludźmi, podziwiania wspaniałej przyrody i kosztowania pysznych regionalnych potraw…I nie dziwie się, że mnie tam ciągnie.
    Warsztaty fotograficzne, na których się poznałyśmy pozwoliły mi zrobić piękne zdjęcia podlaskiej przyrody…dziękuję.
    Pozdrawiam

  • comment-avatar
    Basia 1 lutego 2017 (17:05)

    A ja mieszkam na Podlasiu,w Białymstoku.To zaledwie dwadzieścia minut samochodem szosą,wśród sosnowego lasu do Supraśla.I od maja do września „latamy”tam z moim Piotrem.Ot tak, na parę godzin. Bulwary nad rzeką,soczysta,zielona trawa,wierzby i jesiony,pochylone nad wodą-to malownicze widoki tuż za Monastyrem.A za rzeką łąki pełne ptaków i…ciszy.Cudny czas.Zapraszam Cię, Asiu do Supraśla właśnie wtedy.

    • comment-avatar
      Green Canoe 1 lutego 2017 (18:36)

      Może uda nam się na kawie spotkać? :)

  • comment-avatar
    Ewka 1 lutego 2017 (07:57)

    Zwiedzenie Podlasia to moje marzenie i mama nadzieję, że się niedługo spełni, dlatego fajnie mi się dziś czytało ten post, zwłaszcza ,że byłaś z firmą, która swoją marką rozsławia moje miasto :) Co do rodziny, to trzeba ją doceniać, kontakty pielęgnować. Lubię bardzo rozmawiać zwłaszcza ze starszymi członkami rodziny, poznawać historię rodziny, słuchać ich wspomnień, to są ulotne chwile, bo te osoby tak szybko odchodzą. Pozdrawiam

    • comment-avatar
      Green Canoe 1 lutego 2017 (10:41)

      Ewa – pozdrowienia wysyłam do Ciebie a co do rodziny – dokładnie tak, jak piszesz. Nawet nie wiemy kiedy mija czas i nasi najbliżsi odchodzą…

  • comment-avatar
    Inka 31 stycznia 2017 (18:43)

    Ja również nie zapisuje marzeń, mimo że mam ich wiele. Już dawno, dawno temu zauważyłam, że one mnie w jakiś – niezauważalny – sposób prowadzą. I wszystko wokół sprzyja ich realizacji, a one po spełnieniu się „robią” miejsce dla kolejnych marzeń.
    Mam pytanie a propos książki, która dała się sfotografować. Jaki to tytuł?

  • comment-avatar
    Ewa 31 stycznia 2017 (15:16)

    Pani Joasiu też jestem chora i czytam właśnie Pani bloga.Jestem od Pani dużo starsza i oczywiście mam własne zdanie na pewne tematy. Niektóre Pani wypowiedzi mnie wzruszają, inne wręcz denerwują lub śmieszą. Od dawna wiem co lubię , z kim mi po drodze ,na co szkoda czasu. Niezmiernie cenię szczerość i prostotę, uwielbiam naturalne wnętrza.I nigdy nie zapisuję marzeń( te mam w głowie) tylko zadania do wykonania. Pozdrawiam Panią serdecznie.

    • comment-avatar
      Green Canoe 31 stycznia 2017 (16:56)

      A ja lubię zapisywać marzenia:) Sama ta czynność już daję mi kopa – do ich realizacji:) Pozdrawiam serdecznie.

  • comment-avatar
    Ola 31 stycznia 2017 (15:07)

    Co do Podlasia, zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości wypowiedzi. :-) To magiczny region Polski.
    Supraśl – bardzo podobny do Tykocina.
    Moje proste marzenia? Kochać i być kochaną, częściej chodzić na spacery no i… zdrowy wnuk (lub wnuczka). :-)
    Pozdrawiam. Ola M.

  • comment-avatar
    Lidia 31 stycznia 2017 (14:35)

    Asiu, Piękny wpis, piękne krajobrazy, piękni WY i Wasze wnętrza

  • comment-avatar
    ANA 31 stycznia 2017 (13:51)

    Jak tam spokojnie, tak można się naładować tym spokojem i potem działać :)

    • comment-avatar
      Green Canoe 31 stycznia 2017 (14:41)

      tak Aniu – spokój czuć było na każdym kroku, brak pośpiechu i piękno wokół przyrody, historycznych budynków. To był świetny czas.

  • comment-avatar
    Krysia 31 stycznia 2017 (13:35)

    Fantastyczny wpis, bardzo ujęły mnie piękne zdjęcia, klimat i przekaz przypomina mi filmowy cykl „U Pana Boga za piecem”, miedzą… itd., ujmuje prostota, bliskość przyrody, architektura zabudowań, fajne uwagi, które z których można korzystać – tak u siebie, w życiu, niby takie zwyczajne spostrzeżenia, a są jak olśnienie…

  • comment-avatar
    Marta 31 stycznia 2017 (13:10)

    Przepięknie oddałaś klimat Supraśla, to naprawdę niesamowite miasteczko. Uwielbiam Podlasie i zawsze z przyjemnością tam wracam. Na nowy rok chciałabym także spędzać więcej czasu z rodziną. Pozdrowienia dla Ciebie i dla Koła! Miło widzieć razem dwie firmy które lubię.

    • comment-avatar
      Green Canoe 31 stycznia 2017 (14:41)

      tego więc Ci życzymy – i ja i KOŁO:)

  • comment-avatar
    Avrea 31 stycznia 2017 (12:45)

    tak Rodzina , to siła , piękną podróż odbyłaś :)

  • comment-avatar
    Karina 31 stycznia 2017 (12:43)

    Joasiu, jakie magiczne zdjęcia! Supraśl widziany twoimi oczami jest rzeczywiście niezwykły. Uwielbiam takie miejsca z klimatem. KOŁO cenię i mam w domu. Pozdrowienia!

    • comment-avatar
      Green Canoe 31 stycznia 2017 (14:42)

      dziękuję i odbijam je w Twoja stronę:)

Skomentuj

Szanuję Twoją prywatność, Twój adres mailowy nie będzie widoczny.