JAK DBAĆ O TRAWNIK po zimie.

To co ujrzeliśmy po stopnieniu śniegu…wprowadziło nas w stan osłupienia. Trawa – w stanie bardzo umęczonym, z dużymi placami pleśni…Jeszcze takiego trawnika tu nie mieliśmy. Naprawdę był w złym stanie. Tak długa zima i zalegający śnieg nie przyniósł mu nic dobrego. Szybko z Pawłem pośpieszyliśmy na ratunek i generalnie – ogród nas wessał wiosennie, zaś za wykonaną pracę zapłacił  bólem krzyża oraz poranionymi od jałowców i iglaków dłońmi:). Inni ogrodziarze znają ten stan doskonale:) Prawda? Jeszcze tylko kilka dużych rabat zostało nam do oczyszczenia. W sobotę zaprzyjaźniony rolnik przywiózł nam obornik, całą przyczepę od ciągnika – nie muszę chyba opowiadać, jak tego dnia „pachniało” na naszej ulicy:) Warzywnik przekopany, część rabat również.
Chodzę znów raniutko po ogrodzie, doglądam, troskliwym okiem oceniając straty po tegorocznych śnieżycach. Obsadziłam też donice tarasowe – bratkami, pelargoniami, a nawet petuniami. Na noc chowam je do domu, obawiając się przymrozków,  ale w przeciągu dnia wystawiam na świeże powietrze….bardzo, ale to bardzo tęskno mi już do lata:) A Wam?
Pisze ostatnio do mnie sporo osób, które albo właśnie kupiły domy i zaczynają pracę na swoimi ogrodami, lub takich, które już mają ogród, ale trawnik zaczyna w nim podupadać. Jako że co roku ratujemy nasz po zimie – a potem prezentuje się dość okazale:) przedstawiam w małej pigułce – dla wszystkich zainteresowanych –  nasze krok po kroku, jak o niego dbać.
TRAWNIKOWE ABC…po zimie.
Prawidłowo pod koniec marca ( u nas z wiadomych względów w tym roku było to dużo później) – dokładnie trawnik wygrabiamy pozbywając się tzw. filcu, zeschniętych ździebełek trawy, mchu i igieł. Te pozostałości utrudniają dopływ powietrza i wilgoci do gleby – stąd nie mam dla nich litości:) To dość żmudna praca, zwłaszcza jak się ma trawnik o bardzo dużej powierzchni – ale warto ją wykonać.
Jeśli trawnik jest w dość kiepskim stanie – przeprowadzamy wertykulację lub aerację. U nas robi to Paweł, ot taki męski wiosenny rytuał.:) I choć trawnik nie wygląda po tych czynnościach na początku za dobrze – wiemy, że taki zabieg zawsze stawia go na nogi:)
Ostatnim etapem  zabiegów pielęgnacyjnych wiosennych jest jego odpowiednie nawożenie. Dzięki niemu, nasza trawa rok rocznie odżywa – nawet po najcięższych zimach i później cieszy oko. W tej chwili producenci mają tak szeroki wachlarz nawozów do wyboru, że naprawdę można sobie dobrać go odpowiednio do metrażu i rodzaju trawnika. My używamy nawozów długo działających, np. osmocote Substrala lub działające 100 dni. Mamy dość spory obszar trawnika – i wcale nie uśmiecha mi się biegać z nawozami co jakiś czas. Wolimy z Pawłem odżywki, które zaoszczędzają nam czas i uwalniają się same powolutku do gleby ( a my w tym czasie na hamaczkach:):):):).
Przy nawożeniu trawników pamiętajcie o dwóch podstawowych zasadach – po pierwsze używajcie ich w ilościach podanych przez producenta, po drugie – jeśli nie pada deszcz – po nawożeniu porządnie podlejcie trawnik. Widzieliśmy, jak kilkoro z naszych sąsiadów spaliło dosłownie darń – w bardzo słoneczne dni rozsypali nawóz i w ogóle nie podlewali trawnika. Efekt zdecydowanie odbiegał od tego, na co liczyli. Aby nasz trawnik był bujny i zielony należy go bardzo systematycznie podlewać. Im gorętsze dni  –  tym częściej. Najlepiej robić to wcześnie rano, albo wczesnym wieczorem. Gleba zaś powinna pozostać wilgotna na głębokości kilkunastu centymetrów.
Reasumując: 4 kroki pozimowego ratunku dla trawnika:
 1. Wyczesujemy filc, igły, obumarłe liście itd.
 2. Wertykulujemy.
 3. Nawozimy
 4. Podlewamy.
 Za około 2, 3 tygodnie – można wykonać pierwsze koszenie.
A oto nasz domowy mistrz ceremonii:)

A po skończonej pracy…chwila zadumy:)

Na dziś mam zaplanowany drugi warzywnik do przygotowania – wracam zatem do pracy:).
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie, trzymam kciuki za wszystkich uzdrawiaczy trawników:)
a ogrodziarzom macham z naszego ogrodu w lesie:) Do usłyszenia!:)
Wasza zarobiona wiosennie,
Zielona:)

 

Podziel się...Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterEmail this to someone

Dziękuję za Twój komentarz.

83 komentarze

  • comment-avatar
    Anonimowy 6 maja 2013 (17:55)

    błagam…niech Twój ogrodnik nie "nosi" w ten sposób kabla na ramieniu podczas pracy kosiarki czy innego elektrycznego urządzenia!!!!!!……..Leon na to patrzy…rozumiem wygodę, ale aż mnie zmroziło.

  • comment-avatar
    Katarzyna 2 maja 2013 (17:26)

    Jak zdrowie, angina poszla precz??

    Nie wiem, jak to sie stalo ale nasz trawnik do niedawna byl najladniejszy w okolicy. Moze dlatego, ze cala zime popiolem go nawozilam, takim " spod kozy".Swietny jest bo odzywia rosliny, trawniki a nie powoduje wzrostu.

    Ale cos mnie podkusilo i trawnik, juz piekny nie jest, zachcialo mi sie chemia chwasty potraktowac, kurka. Mamy trawe w zolte kropy, feeeee. Glupiam, Do tej pory metodycznie wyrywalam te perze, mlecze, taszniki i inne. Odchwaszczaczom od dzis, mowie :nie! Goraco pozdrawiam z Alzacji. Kasia
    ps.Asiu wyslalam mejle, nie wiem czy doszly…

  • comment-avatar
    aldia arcadia 2 maja 2013 (09:30)

    Oh, tak bardzo, bardzo tęskno za latem!
    Niestety nie mam trawnika, ale lubię patrzyć na Twój :))
    Uwielbiam Twoje koty :))
    Dużo zdrówka dla Leosia :)

    Pozdrawiam ciepło i majowo, choć za oknem deszczowo…
    Aldia (wcześniej Aldona) natchniona Twoim cudnym blogiem stawiam także swoje pierwsze, małe kroczki.
    :*

  • comment-avatar
    madziaila 1 maja 2013 (19:11)

    Witaj! Cudne zdjęcia. Bardzo ładny blog. Życzę wytrwałości w ogrodzie i satysfakcji z pracy w późniejszym czasie.
    Pozdrawiam – Magda

  • comment-avatar
    kasiexa z Malinowych ogrodów 30 kwietnia 2013 (20:31)

    ech moje prawie dwadzieścia osiem arów …trawnika…trzeba się narobić..a gdzie sianie , sadzenie,..przycinanie , plewienie..ogrodowe rozkosze,,, pozdrawiam ciepło i zdrowia dla Leosia

  • comment-avatar
    Biały Domek 30 kwietnia 2013 (08:38)

    Cenna rada ta temat chowania kwiatków do domu na noc, pelargonie najzwyczajniej już mi zmarzły, dziś jadę po nowe kwiatuszki, pewnie noce będą jeszcze troszkę zimne więc pochowam na noc.Dziękuję za "przepis na trawnik" trzy dni wydrapywałam mech, prawdę mówiąc podobnie w zeszłym roku nie przeszkadzał mi tak bardzo, ręce opadają jak patrzę na moją trawkę a raczej jej brak, mam pod tujami wysokimi na 2 metry pas szeroki na pół metra długi na 10 m i trawka nawet nie chce wschodzić – czarny paskudny pas :( może coś źle robię, trawki nie ma, nawet do nawozu musiałam się przekonać i nic. Nawet napowietrzałam ziemię takimi nakładkami z kolcami na buty, pewnie zostanie mi poczekać na darninę z rolki. Może to będzie rozwiązanie. Co roku jest tak samo. Czy cień może tak wpływać, myślałam że trawa to wszędzie urośnie.
    Przynajmniej lepiej mi idzie z mini ogródkiem :)
    Życzę zdrówka Leosiowi :)
    Kociak przesłodki. Zdjęcia śliczne.
    Pozdrawiam

  • comment-avatar
    Renews way 29 kwietnia 2013 (13:27)

    świetny rudy kociak!! uwielbiam koty <3

    Masz ochotę na wzajemną obserwację? :)
    Jeśli tak to zapraszam do siebie,
    Renews xxx

  • comment-avatar
    SkandiChic 29 kwietnia 2013 (07:24)

    Fajne, klimatyczne zdjęcia. Ogródek super :) !

    Skandynawska moda i wnętrza – zapraszam :) http://www.skandichic.pl

  • comment-avatar
    zacisze 28 kwietnia 2013 (20:41)

    Oj laska, jaki twój Pablo french- chic- Style przy tej wertykulacji:):):)prezentuje, no proszę:):):).
    U nas w tym roku, nie wiem dlaczego, ale mamy w sumie poduszkę mchu zamiast trawnika. Jest go tyle że zniszczenie tego będzie trudne. Więc postanowiliśmy że mech zostanie z nami, a trawa jak będzie na tyle silna to go troszkę wyprze, no musi się z nim dogadać jakoś. A dwa ciągle coś przekopujemy, przesadzamy, więc i tak trawnik ciągle zmienia swój kształt.

  • comment-avatar
    Dobre Czasy 26 kwietnia 2013 (16:04)

    Witaj-pięknie,pięknie.Jestem pod ogromnym wrażeniem.Wszystko zachwyca i cieszy oko.Zostaję u Ciebie na długo,a może jeszcze dłużej.Pozdrawiam z Dobrych Czasów-zapraszam w wolnej chwili w odwiedzinki.FANTASTYCZNY JEST TEN TWÓJ BLOG-SUPER

  • comment-avatar
    Beata - Hungry for ideas 26 kwietnia 2013 (10:59)

    My już po pierwszych trawnikowych pracach. UUfff… Teraz czekamy na pierwsze cięcie:) pozdrawiam,

  • comment-avatar
    Beata - Hungry for ideas 26 kwietnia 2013 (10:56)

    My już po pierwszych trawnikowych pracach. UUfff… Teraz czekamy na pierwsze cięcie:) pozdrawiam,

  • comment-avatar
    STARA LADA kasia 24 kwietnia 2013 (20:05)

    Bardzo ładne zdjęcia, wiosennie, przepięknie. Zapraszam do mnie http://www.staralada.blogspot.com i na CANDY i do składziku http://www.staralada.pl pozdrawiam kasia

  • comment-avatar
    Anonimowy 24 kwietnia 2013 (13:11)

    Witam,

    jestem zachwycona wiadrem z pierwszego zdjecia ;-))Zakladam ze jest ono gumowe…szukam czegos podobnego na swoj balkon zeby moc ladnie i niestandardowo przechowywac "brudaski" ktore na balkonie przy roslinach po prostu musza sie pojawiac…Gdzie ja Pani kupila??? I jakich jest ono wymiarow? jakby co to z gory dziekuje za odpowiedz ;-))

    Blog sledze od niedawna ale juz przeczytalam wszystko!!!
    I zaczelam upiekszac dom….;-)) Maz patrzy poblazliwie ale pozwala ;-))

    Pozdrawiam
    AniaM2004

    • comment-avatar
      doris 1 maja 2013 (04:06)

      Wiadra są w Iysku w stałej sprzedaży i w 2-3 kolorach.

    • comment-avatar
      doris 1 maja 2013 (04:07)

      Wiadra sa w Iysku w stałej sprzedaży

  • comment-avatar
    dom.ogród.las 23 kwietnia 2013 (18:44)

    Też robimy z trawnikiem …. dosialiśmy i czekamy … trochę popadało, więc wkrótce coś zacznie wychodzić … A i jeszcze jedno …. UWIELBIAM Twoje zdjęcia :))

  • comment-avatar
    Anonimowy 23 kwietnia 2013 (13:37)

    KU przestrodze, serio!!!!!!
    Apeluję do wszystkich mam, aby uważały właśnie na anginę.
    Mój synek jak miał dwa latka, nabawił się mega anginy, tak, tak:(
    Zaczęło się od tego, że pediatra stwierdził gardło lekko czerwone i wysłał nas do domu i cóż nadeszła niedziela, a tu ból ucha i gdzie tu szukać pomocy, wreszcie jeden z lekarzy zgodził się nas przyjąć o 19 prywatnie i co….ano dwa antybiotyki, jeden w zastrzyku, wymioty, odwodnienie itd. masakra:(:( i dłuuuuuuuuuga rekowalenscencja:( a poza tym źle leczona angina możę dać ogromne powikłania-proszę zatem uważać na dzieci:) Edyta.

  • comment-avatar
    Marzeniami malowane 23 kwietnia 2013 (09:45)

    Zdrówka dla Leona, a Tobie sił na dalsze prace ogrodowe. Ja się jeszcze boję, że cosik mi zmarznie na balkonie, więc szaleję baaardzo ostrożnie.
    Pa, Ewa

  • comment-avatar
    Ange76 23 kwietnia 2013 (09:29)

    Asiu, a ten trawnik to trzeba tak zaraz nawieźć, czy może być np. w maju lub czerwcu? Bo u nas jeszcze różne cuda się tam będą działy w rodzaju wytyczania ścieżki, walcowania, dosiewania, dowożenia ziemi oraz kopania rowu pod kabel od oświetlenia. No i nie wiem, czy się wykosztowywać na nawóz, jak może część trawnika zniknie pod ścieżką, a część nawozu w rowie od oświetlenia :)

    U nas tez praca i praca, ale trawnik wygrabiony, choć przebrzydki ;)

  • comment-avatar
    Anna z odinspiracjidorealizacji@interia.eu 23 kwietnia 2013 (08:29)

    Piękne kolory w Twoim ogrodzie!!! :)
    U mnie malowanie altany i sadzenie kwiatów w toku :D
    Pozdrawiam, Ania

  • comment-avatar
    Aba 23 kwietnia 2013 (07:01)

    i u nas robota w toku, liczę że juz niedługo trawnik dojdzie do siebie :)

  • comment-avatar
    Monika POźNIAK 23 kwietnia 2013 (06:23)

    Leonowi – zdrówka!
    Trawnik umęczony ale i tak wszystko wygląda ślicznie!!!
    Fotki, tu nic nowego nie powiem – CUDOWNE!

  • comment-avatar
    zmiloscidomarzen 22 kwietnia 2013 (22:56)

    Roboty wykonaliście co niemiara. Super. U mnie niestety nie tak uroczo, w środowy bardzo wczesny poranek przeklęty mróz, mam nadzieję, że ostatni przymroził wszystko co pozieleniało – brzozy, róże, bez. Sece się kroi. Czekam na lepsze dni. Pozdrawiam

    • comment-avatar
      GreenCanoe 23 kwietnia 2013 (07:47)

      …ojej, bardzo mi przykro – wiem jak się człowiek czuje bezsilnym w zderzeniu z takimi pogodowymi niespodziankami.
      Pozdrawiam Ciepło i zycze juz samych ciepłuych dni – nam wszystkim:)

  • comment-avatar
    LelumPolelum 22 kwietnia 2013 (22:48)

    W końcu coś do poczytania :-)
    Macie naprawdę kawał roboty do "odwalenia" ,ale chyba dośc sprawnie Wam to idzie :-)
    Asia.. ja to się zawsze zastanawiam , jakim cudem masz czyste dywany przy psach , które sobie tam dreptają ? Bo może ja coś źle robie ;-)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 23 kwietnia 2013 (07:46)

      Nasze psy i koty zresztą też, mają zakaz wstępu na dywany:) – mogą w domu łazić po dechach, po płytkach, ale nie po dywanach. Od małego je tak nauczyliśmy i jakoś się podporządkowały tej zasadzie.Nawet jak sie ganiają, to omijają dywan:0 śmiesznie to wygląda:)
      tak sobie myśle, że to jak z dzieckiem – jak od najmłodszych lat czegos nauczysz – to będzie to później normą. Leoś np.spożywa posiłki tylko przy stole – nie ma chodzenia po domu z kanapkami itd…od malucha go tego uczyliśmy i teraz jest to po prostu czymś normalnym. Z psiakami też – od szczeniaka pewnych rzeczy je uczyliśmy.

      Pozdrawiam Cię ciepło! i powodzenia w szkoleniu psiaka:)

  • comment-avatar
    artemisia 22 kwietnia 2013 (22:29)

    Ja właśnie jadę zmierzyć się z moim ogrodem po raz pierwszy w tym roku. I już się martwię, czytając wieści od Was. Nasz dom dopiero się "robi" i mieszkamy w nim tylko przez lato. Na szczęście to ostatni rok życia na dwa domy i wtedy to dopiero zacznę szaleć w ogrodzie! Po poprzednich właścicielach odziedziczyliśmy trawnik w postaci pastwiska-nieużytku. Nie zakładałam nowego trawnika, bo to prawie pół hektara. Koszę do bólu, podlewam i wykopuję niepożądane rośliny. Murawa angielska się z tego nie zrobi raczej nigdy, ale w zeszłym roku już było w miarę OK. Mam za to problem z kretami i nornicami. W marcu naliczyłam ponad 300 kopców, które teraz będę musiała rozgrabić. Moja córka właśnie wygrzebała się z maratonu chorobowego: zapalenie oskrzeli-liszajec zakaźny- uraz stopy (po zrzuceniu stołka)- angina. W całym swoim 5,5-letnim życiu tyle nie chorowała. Życzę więc Wam zdrowia i czekam na kolejne inspiracje domowo-ogrodowe. Trochę zżera mnie zazdrość, że u Ciebie zawsze tak pięknie i jeszcze mąż pomaga… Mój mąż na trawie, to tylko położyć się z książką lubi.

    • comment-avatar
      GreenCanoe 23 kwietnia 2013 (07:40)

      To kuksnij męża…jak chce miec ładnie – niech też sie angażuje.
      Ale jak znam zycie – w takich wypadkach faceci mówią, że tak właściwie to im nie zalezy żeby było ładnie, że może być tak, jak jest:):):):):)

      Maratonu chorobowego nie zazdroszczę….więć wysyłam mnóstwo dobrej energii.:) Oby się choróbska odczepiły!

  • comment-avatar
    iska_k 22 kwietnia 2013 (21:20)

    Oj dała nam zima popalić … U nas działka prawie 30 arów i jest co kosić. My w ogóle mamy problem z naszym trawnikiem, bo grzybów i mchu dużo. Zobaczymy co będzie w tym roku. Na razie nie wygląda tak tragicznie. A warzywnik to królestwo mojej mamy :-) też już aktywowany ;-) Tyrzmam kciuki za zdrówko! Buziole!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 23 kwietnia 2013 (07:38)

      Na mech jest specjalny środek – suypiesz i za jakiś czas wyczesujesz. Oj chciałabym by mi pomagano przy warzywniku…czasami naprawdę tam sporo pracy. Pozdrówka!

  • comment-avatar
    GAJA 22 kwietnia 2013 (21:09)

    Ból krzyża, to wiosenna przypadłość ogrodników. Ale mnie boooli…
    Powiedz, że zdjęcie czystych kaloszków z woreczkiem na nasionka, to stylizacja, bo u mnie zabłocone kalochy i poszarpane torebeczki wszelkiej maści.

    • comment-avatar
      GreenCanoe 23 kwietnia 2013 (07:53)

      Nie:):):) To nie stylizacja – te kalosze tam naprawdę stoją, nawet w tej chwili,wiadro różowejest normalnie używane – nosze w nim narzedzia ogrodowe. Torba z nasionkami również, to normalnie moja robocza torba jest, uszyła ją dla mnie Beatka z Dekodomu:) i bardzo ją lubie – gdy sie wybrudzi nawet, wrzucam do pralki i już jest czysta. Właśnie wysiewałam nasionka do warzywnika. A kalosze są czyste – bo po każdym użyciu je myję. Już mam taki nawyk.
      Ale spokojnie – oczywiście mam jeszcze jedne kalosze- takie do "gównianej" roboty:):):) czyli gdy przekopujemy z obornikiem warzywnik i rabaty – te kalosze wyglądają zdecydowanie nie do zdjęcia:)
      pozdrowionka Gaju!

  • comment-avatar
    Małgorzata R 22 kwietnia 2013 (19:45)

    Asiu , kto jak kto , ale Wy sobie poradzicie z tym trawniekiem i latem na pewno wszystko będzie bujne i soczyście zielone. Pozdrawiam Gosia z homefocuss

  • comment-avatar
    Paulina L 22 kwietnia 2013 (19:41)

    Jak to milo popatrzeć na prace w ogrodzie. U mnie też pełną parą tak więc pozdrawiam

  • comment-avatar
    Anonimowy 22 kwietnia 2013 (19:30)

    Asiu, a mogłabyś – jeśli to nie rodzina tajemnica – podać przepis na te ciasteczka, które z zapałem pomagał robić Leo?
    Dziękuję
    Pozdrawiam ciepło
    Ania

    • comment-avatar
      GreenCanoe 23 kwietnia 2013 (07:35)

      Oczywiście, że tak, tylko odszukam – robie ciasteczka g przepisu Pana Łebkowskiego, zawsze wychodzą. Odnajdę go i wpiszę tutaj:)

  • comment-avatar
    Minty House 22 kwietnia 2013 (19:08)

    Jak ja Ci zazdroszczę faceta w ogrodzie ;) Mój może jedynie przerzucić kiełbasę na grillu ;) Nasz trawnik też zmasakrowany, wygląda jak łaciate cielę. Dziś go ratowałam. Ale za to warzywniak już reaktywowany na całego :D
    Ściskam mocno :)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 23 kwietnia 2013 (07:37)

      OOOO to ja Pawła musze pochwalić. Bardzo angażuje sie w trawnikowe opowieści – i letnie koszenie trawy jest w jego gestii:) Anaprawdę mamy co kosić:)
      Ewus uściski!

  • comment-avatar
    GreenCanoe 22 kwietnia 2013 (19:02)

    Dziekuję :)

  • comment-avatar
    Agata Rak 22 kwietnia 2013 (17:28)

    podziwiam i pozdrawiam…

  • comment-avatar
    katrin.deco 22 kwietnia 2013 (16:54)

    Trawnik odpłaci się Wam piękną i soczystą trawką. Mój polski trawnik po dokładnym wygrabieniu dostał nawóz i wygląda super. Ten w Niemczech został posypany piaskiem, pod kultywator wpadnie w środę bo ostatnio dużo padało, a na koniec nakarmię go polskim substralem. Kupiłam już dwa wiaderka. A potem tylko leżeć na trawie:-)). Z części trawnika zrobiłam kwitnącą i bardzo pachnącą łączkę. Wygląda bajkowo. Jak zakwitnie wyślę fotkę.
    pozdrawiam domu pod brzozą
    Kaśka

    • comment-avatar
      GreenCanoe 22 kwietnia 2013 (19:02)

      :):):) Kasia ja tez uwielbiam leżeć na trawie! I lampić się w niebo:):) Rzekłabym, że to moje jedno z ulubionych zajęć letnich:)! Napiszę maila do Ciebie, juz wiem, kiedy jedziemy – i do Was zajedziemy:)

    • comment-avatar
      katrin.deco 23 kwietnia 2013 (11:28)

      Super Już się cieszymy i czekamy:-)))))

  • comment-avatar
    dede51 22 kwietnia 2013 (15:51)

    oj, skad ja znam te walki z trawnikiem … u nas tez był beznadziejny ale już jest po areacji i nawożeniu i zaczyna wygladac ładnie :) no i zresztą pogoda u nas w Wielkopolsce jest cudowna ostatnio, słoneczko i ciepełko wiec musze tez zabrać się za obsadzanie donic, chociaż na razie brak koncepcji :( dużo zdrowka dla małego kucharza i wiosenne pozdrowienia dla Ciebie Asiu :)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 22 kwietnia 2013 (19:01)

      Dziekujemy bardzo!:) Uściski i powodzenia w obsadzaniu.

  • comment-avatar
    ula 22 kwietnia 2013 (15:46)

    u nas trawnik od strony południowej wygląda całkiem super, natomiast ten od północy – masakra – prawie zniknął- może doradzisz jaką trawę sadzić tam gdzie prawie cały dzień jest cień czy dać sobie spokój… i żwiru nasypać wreszcie:))- mój małżon wertykuluje też z upodobaniem, ale ma o wiele mniej do przerobienia :))
    buziaki! i zdrówka dla Leonka :))

    • comment-avatar
      GreenCanoe 22 kwietnia 2013 (19:00)

      Ula – a macie tam wysianą specjaną trawę? Jest taki rodzaj trawy przeznaczony właśnie na zacienione miejsca, bo wiadomo – w takich trawki sobie rzeczywiście duzo gorzej radzą. U nas tam gdzie ciemno – zaraz mech sie panoszy….mam tyle tego trawnika, że nawet juz z tym mchem czasami nie walczę:):):)

    • comment-avatar
      ula 22 kwietnia 2013 (19:45)

      nie, dwa razy kładliśmy z rolki, ze 3 razy dosiewaliśmy ale zawsze po mocnej zimie zdycha,ręce opadają i majtki i cycki na raz… żeby chociaż ten mech zechciał się urobić, to byłoby pół biedy, a tam tylko taka szczecina jak na dziku ;)) oj jak ja nie lubię tego trawniczka… rozejrzę się za jakąś trawcią od cienia i dam jej ostatnią szansę w tym roku ;)
      buziaki!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 22 kwietnia 2013 (19:52)

      "szczecina jak na dziku" – ryczę w głos:)
      i chciałabym zobaczyc opadające cyzki z majtkami:):)
      Ula, ale mi poprawiła humor na dobranoc:)
      ŚĆISKI wielkie i kup trawę do cienia – jak juz ta nie pomoże, to rzeczywiście – żwir:):)

    • comment-avatar
      ula 23 kwietnia 2013 (05:52)

      :)) lepiej nie… to zawsze mało cudny widok, koleżanka z pracy kiedyś mi opowiadała jak jej gacie na randce spadły bo kiedyś były gacie na taka zwykłą gumkę :))) guma strzeliła i gacie bach na ziemię… che che, wyobraźnia działa co nie ;)))

  • comment-avatar
    Aga 22 kwietnia 2013 (15:45)

    Zdrowia zyczymy kucharzowi. U nas angina od 1,5 tyg oporna na antybiotyki. Dostalismy 2 dni jeszcze na poprawe a jak nie to szpital :-(

    Trawnikowe rady bezcenne. Zaraz podsylam rodzicom, niech reanimuja swoj.

    • comment-avatar
      GreenCanoe 22 kwietnia 2013 (18:59)

      O matko, Aga nie strasz.
      Jak to odporna? Nie reaguje organizm? Czym sie to Wam objawia?
      TRZYMAM MOCNO kciukasuy, żeby poszła w cholerę. Tak mi żal maluchów – dorosły jakos tam sobie jeszcze radzi, ale dla dzieci to udręka.

    • comment-avatar
      Anonimowy 22 kwietnia 2013 (20:33)

      Hejuś Zielona, Omnibusie Trawiasty, Pracusiu Roztomiły!
      Piszę do Ciebie, cobyś sie nie lękała anginy antybiotykoodpornej. Mówi Ci to matka, co to za radą mądrego lekarza, odrzuciła antybio precz.Moje dziecię gdy lat miało 3, ciągle tę zarazę łapało, dziś chwała Bogu ma lat 14 i ani razu nie zachorzało, a to dzięki Mercuruis solublilis Lehning.Pani doktor w przychodni, w onym czasie, jak zobaczyło dziecko, a nie wiedziała, że leczone było prywatnie, tymże wyżej wymienionym lekarstwem, wydała okrzyk zachwytu, jak to pięknie migdałki do zdrowia powróciły, wierząc durna, że to za sprawą antybiotyku. Nic się nie przyznałam, bo państwowe doktory, nie lubio jak im się w parade wchodzi, z jakimiś wynalazkami. Może zechcesz skorzystać, a i innym z anginą, też się przydać może. Łoj,alem się rozpisała! Zdrowia życzę i sukcesów na zielonej niwie, czekam na relacje, jak trawa rośnie i co wniej piszczy.Pozdrawiam Magdusia
      Ps.Merc.sol.tabletki bez recepty, w aptece można zamówić.

  • comment-avatar
    Ulencja 22 kwietnia 2013 (15:12)

    Identycznie jest u mnie, jeszcze wszystko nie zrobione….Pracy ogrom…Wiosna opóźniona jest na Mazurach strasznie, jeszcze w niektórych miejscach jest śnieg…)))) Zdrówka życzę wam wszystkim…Miłego tygodnia ….pozdrawiam pa..

    • comment-avatar
      GreenCanoe 22 kwietnia 2013 (18:57)

      No własnie Ulu słyszałam, że macie taka sama obsuwę jak i my. Zresztą chyba i na mazurach i na Kaszubach panują podobne warunki – jak zima to na całego i długo. :)

  • comment-avatar
    Patti 22 kwietnia 2013 (15:11)

    Czytam i już wiem że wszyscy "ogrodziarze" w poprzednich dniach robili to samo:)))
    Ostatnie soboty to przycinanie, formowanie……….zostało jeszcze grabienie!

    Mój trawnik po ostatniej zimie jaki i po inwazji pędraka jest w stanie opłakanym!!
    Praktycznie cały do wymiany……reanimacja chyba już tu nic nie da:((
    Koszty nowego trawnika zwaliły mnie z nóg………więc chyba będzie w tym roku byle co….nawet chyba nie będę sypać nawozem. Zresztą z moich obserwacji trawnik wymaga chyba najwięcej "zachodu". Rośliny raz przycięte , nawiezione rosną i cieszą oko…….a wkoło tego dywanu trzeba chodzić non-stop.

    Życzę udanego łikendowego wypoczynku i szybkiego powrotu Leosia do zdrowia:))

    Pozdrawiam Patti

    • comment-avatar
      GreenCanoe 22 kwietnia 2013 (18:56)

      A może jednak daj mu szansę – ostra wertykulacja, wyrównanie terenu i podsianie nowej trawy by nie pomogło? My tak naprawiliśmy właśnie 2 lata temu kawał trawnika.
      I masz racje – trzeba wokół jasnie pana zielonego chodzic i chodzić:) ale chyba warto, prawda?

      Buziaki Patti dla całej Twojej rodzinki!

  • comment-avatar
    Wygnanko 22 kwietnia 2013 (15:04)

    Nas też wessało ogrodowo ostatnimi dniami.
    Zdrówka dla Was!
    Pozdrawiam ciepło z UK
    Kasia

  • comment-avatar
    Katka 22 kwietnia 2013 (14:19)

    Ach te choróbska ,mój Jaś z zapalenia oskrzeli wpadł w zapalenie ucha ech szkoda gadać…Mój trawnik tez w opłakanym stanie po zimie mam nadzieję że się podniesie .Szkoda ,że nie mogę na te warsztaty jechać .może kiedyś mi się uda zostawić całe to moje "dziadostwo" hihi i odpocząć w normalnym babskim towarzystwie.Pozdrawiam i Leonkowi szybkiego powrotu do zdrówka życzę:)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 22 kwietnia 2013 (18:54)

      Dziekujemy:) Pozdrówiona dla Jasia – i tez powrotu do zdrowia.

  • comment-avatar
    Avrea 22 kwietnia 2013 (13:36)

    zdrówka dla Leosia :)
    a jakie piekne donice na 4 zdjęciu :)
    pozdrawiam
    Ag

    • comment-avatar
      GreenCanoe 22 kwietnia 2013 (18:51)

      piękne, piękne! :)
      Od Eli z Armonii:)

  • comment-avatar
    Agnell 22 kwietnia 2013 (13:20)

    Oj, pracowite z Was Mróweczki. Ogród na pewno odpłaci za ten ból pleców i podrapane dłonie. Ale uczucia, zapachy i kolory – są warte tych udręk.
    A trochę z innej beczki. Bardzo , ale to bardzo chciałabym być na takim kursie fotograficznym. Więc "zapytuję", czy nie będzie taki organizowany np. w połowie lipca, albo w późniejszym terminie. Niestety mieszkam we Francji i do Polski przyjeżdżam na wakacje, a taki kurs marzył mi się od dawna a jeszcze w Takim towarzystwie…aż płakać się chce z bezsilności.
    Jakby coś się kroiło to ja stoję pierwsza przed drzwiami w kolejce.
    Gorące uściski i duuuuużo słoneczka w ogrodzie.
    Agnell

    • comment-avatar
      Anonimowy 22 kwietnia 2013 (13:52)

      Asiu, rokrocznie pisze się razem. Powtarzasz ten błąd z upodobaniem. Jakoś u Ciebie drażni. Pozdrawiam

    • comment-avatar
      GreenCanoe 22 kwietnia 2013 (18:53)

      no tak, ja nie mogę się błędzić:):):) Przepraszam – mam kilka błędów powtarzanych z upodobaniem właśnie. Obiecuję poprawę:)

  • comment-avatar
    Simply About Home 22 kwietnia 2013 (13:05)

    w zeszłym roku stoczyłam batalie z moim trawnikiem. Nie mam go za dużo więc powinno byc prosto. Niestety mech nam się rozpanoszył iście po królewsku. Na kolanach kawałek po kawałku wyrywałam/wyczesywałam to cholerstwo. W tym roku na szczęście jest już go mniej…
    A tymi ciasteczkami to mi zrobiłaś smaka na wspólne pieczenie z synkiem:) mój mały też się nadaje na kucharza:) pozdrawiam wiosennie i zdrówka życzę

  • comment-avatar
    Agnieszka z Mierzei Wislanej 22 kwietnia 2013 (12:58)

    A ja na placu boju sama, bo maż za granica i wraca dopiero w czerwcu. Nie jest mi łatwo z 2 dzieci (3,5 i1,5 roku), ale ide do przodu. Mieszkamy dopiero od grudnia, więc moje podwórko to obraz nędzy i rozpaczy, poza tym więcej mam chyba kulek styropianowych w trawie niż samej trawy :) wiem jednak, że za parę lat mój ogród będzie mnie cieszył tak jak dziś Twój Ciebie :)

    pozdrawiam serdecznie
    Agnieszka

  • comment-avatar
    marida 22 kwietnia 2013 (12:24)

    U nas też powolutku robimy porządek przed domem i muszę się przyznać, że poraz pierwszy zrobiłam z dzieciaczkami nasz mały ogródeczek ala zieleniak. I codziennie doglądamy, czy cosik tam się już nie pojawiło. Wczoraj zauważyliśmy, że powolutku wynurza nam się rzodkiewka. A trawnika jeszcze się nie dorobiliśmy, ale co tam, w następnym roku może… A i jeszcze jedno, posadziłam dalie, również codziennie je chowam do domu.
    Życzę wam udanych warsztatów,a na następne napewno się piszę.
    Zdrówka dla Leosia.
    Pozdrawiam słonecznie
    Mariola

    • comment-avatar
      GreenCanoe 22 kwietnia 2013 (12:36)

      a ja dopiero dziś wysiewam:)…oj w tym roku mamy niezła obsuwę czasową.

  • comment-avatar
    Anonimowy 22 kwietnia 2013 (12:20)

    Trawnik to najbardziej wymagający i pracochłonny element w ogrodzie. Wbrew pozorom trawa jakoś sama nie urośnie. Ciekawa jestem skuteczności tych 100-dniowych nawozów, bo są dużo droższe. Czy naprawdę trawnik jest ładny przez trzy miesiące po jednokrotnym, wiosennym nawożeniu? Chyba zrobię eksperyment i wypróbuję na kawałku trawnika z nawozem "zwykłym" i "100-dniowym". Jak w reklamie proszku do prania:).
    A znasz ten angielski przepis na ładny trawnik? Kosić, podlewać, nawozić, kosić, podlewać nawozić i tak przez jakieś 200, 300 lat:).
    Z moim synem, jak był mały, też piekłam ciasteczka, ale jak dorósł to już niestety pozostał mu zapał tylko do jedzenia.
    Pozdrawiam serdecznie.

    • comment-avatar
      GreenCanoe 22 kwietnia 2013 (12:35)

      Nawozy długo działające – naprawdę długo działają. W zeszłym roku przekonałam się o tym na przykładzie pelargonii. Kupiłam osmocote , zmieszałam z ziemią, i tylko potem podlewałam – bez żadnych odżywek. Działało super. Pelargonie kwitły bardzo obficie
      Wolę takie nawozy przede wszystkim z uwagi na brak wolnego czasu – wolę raz na kilka miesięcy je podsypać, niż za każdym razem po koszeniu.trzymam kciuki za Twoje doświadczenie!

  • comment-avatar
    Qchenne-inspiracje, Małgosia 22 kwietnia 2013 (12:11)

    Wreszcie wiosna, widzę, że i kociak Wasz dumnie zaległ na tarasie obserwując to co dookoła się dzieje a dzieje się u Was bardzo pięknie. U nas teren zewnętrzny zaopiekowany. Ale taras nie ruszony bo balustrada czeka na oczyszczenie więc póki co czekam z kwiatami, ziołami i ogrodowymi meblami.

  • comment-avatar
    Zylwijkowo 22 kwietnia 2013 (12:09)

    Oj kochana u nas to samo:):) I ogród i moja angina:( Chlopaki juz sie wychorowali i teraz mnie zlapalo…ech. Pozdrawiam cieplo i wiosennie i zyczę udanego weekendowania w Łebie:) Zazdroszczę…chlip chlip…:(
    Sylwia

    • comment-avatar
      GreenCanoe 23 kwietnia 2013 (16:01)

      Zdrowiej szybko!!! :)w przyszłym tyg ma byc piekna pogoda – obys do tego czasu stanęła na nogi:)

  • comment-avatar
    caro78-Pysia 22 kwietnia 2013 (12:08)

    Nopo takich zabiegach napewno trawnik będzie się prezentował wspaniale. Piękne te donice z kwiatam ja też się zbieram do obsadzenia balkonu.
    Ps. ponawiam zapytanie o kolejne terminy warsztatów fotograficznych.
    Pozdrawiam wiosennie

    • comment-avatar
      GreenCanoe 22 kwietnia 2013 (12:38)

      Terminów jeszcze nie ustalilismy. Na pewno poinformuję o nich, pozdrawiam ciepło:)

  • comment-avatar
    Agnieszka 22 kwietnia 2013 (11:52)

    Ja również macham do Ciebie Asiu zarobioną wiosennie rączką! :)))
    Trawnik to prawdziwe wyzwanie i łudzą się ci, którzy po pierwszym pięknym sezonie ogłaszają sukces! ;))) Założyć go-to jedno, ale pielęgnować, to jeszcze "insza" para kaloszy. Podziwiam Waszą determinację! My jesteśmy na etapie eliminowania problemu trawnikowego, poprzez eliminowanie jego samego! Ot, taki mamy sposób na lepsze samopoczucie po zimie – nowe rabaty ;)))
    Pozdrawiam i życzę zdrówka Małemu Kucharzowi! Pa! :)))

    • comment-avatar
      GreenCanoe 22 kwietnia 2013 (12:37)

      :):):):):) świeta prawda. Paweł na poczatku miał tu Wimbledon -ąż dech zapierało,, ale mieszkamy na wsi – wokoło łaki i pola, więc od razu pojawiła sie koniczynka i inne mało oczekiwane niespodzianki – przestalismy juz z tym walczyć – po prostu kosimy, kosimy, i co roku od wiosny robimy remament:)
      Agu – buziaki wielkie!

    • comment-avatar
      agnesha 22 kwietnia 2013 (14:03)

      OJ to musze Cie pocieszyc, uwielbiam zdjecia z waszego ogrodu, a ze wlasnie wrocilam z Wimbledon to mam swieze porownanie, wasza trawka nie umywa sie do tych wydeptanych , ogranych zielono- burych kortow :) Pozdrawiam, zycze zdrowia i ogromnego zielonego trawnika :)

  • comment-avatar
    Anonimowy 22 kwietnia 2013 (11:32)

    Asiu pozdrawiam wiosennie. Nareszcie czuję wiosnę. Jestem nauczycielką gimnazjum, więc chwilowo stres, bo jutro zaczynamy 3 dni egzaminów. W piątek wycieczka. A od soboty warzywniak. Dziękuję za rady co do trawnika. Nasz też mizerniutki, więc podrzucę wiadomości mężowi. Tylko mąż na etapie wycinki świerków, które obumarły…Ale ogród i tak cieszy. Myślę często o zielonym pociągu i dzięki temu mam ciągle zapał do działania. Życzę Leosiowi szybkiego powrotu do zdrowia.
    Czekam też a koleje warsztaty. Elwira

    • comment-avatar
      GreenCanoe 22 kwietnia 2013 (12:36)

      Elwiro – dziekuję bardzo! pozdrawiamy Was serdecznie.

Skomentuj

Szanuję Twoją prywatność, Twój adres mailowy nie będzie widoczny.