ODPOWIEDZI na pytania TECHNICZNIE i nie tylko.

Już od dawna nastawiałam się na napisanie poniższej treści :). Przygotowałam ten post ponad miesiąc temu, ale dopiero dziś publikuję – po tak długiej przerwie nadrabiam zaległości. Tekst został stworzony z tegoż powodu, że dostaję od Was hurtowe już ilości maili z pytaniami dokładnie tej samej treści – NIETECHNICZNE oraz TECHNICZNE ZNAKI ZAPYTANIA. Pytacie o techniki malarskie, o  farby, o to CO maluję, a jakie to kolory, a gdzie można kupić, ile co schnie itd….Ale są i inne pytania, zaskakujące czasami bardzo:):)…Żeby nie tracić czasu – poniżej najczęściej zadawane, na które jak na spowiedzi odpowiadam  – by się ciągle w odpowiedziach na maile nie powtarzać. I  uprzedzam – to jest post dla najwytrwalszych, dłuuuuuuugi i z gwarantowaną przysypką:) SAME NUDY:)
malujemy-ozdoby

SERIA TECHNICZNA

1. Czym mamy pomalowane drewniany ściany, drzwi i meble  – np. komodę?
To jest NAJCZĘŚCIEJ zadawane pytanie odkąd prowadzę tę stronę:):):) Odpowiadam bez zbędnych komentarzy: wszystko ( a mam tu na myśli drewniane wszystko – świeże drewniane, niepolakierowane) malujemy woskiem OSMO kryjącym, kolor jasny beż. Do kupienia w internecie np TUTAJ.
Te woski są dość drogie, ale po 1. bardzo wydajne, po 2 bardzo skuteczne – nasze powoskowane meble mają już 5 lat i drewno nie żółknie – maja one ciągle ten sam odcień. Wosk ten pokrywa także ciemniejsze drewno. Owe ściany, które Was tak zachwyciły ( np ściana przy komodzie) były pierwotnie ciemno bursztynowo sosnowe. Malowałam tym woskiem  także naprawdę ciemne drewno – i też zmieniło swoją barwę na jasny kolor. Czego nie malujemy tym woskiem – na pewno polakierowanych powierzchni. Jeśli chcecie powoskować meble polakierowane – należny przedtem zdjąć lakier – bądź chemicznie ( są specjalne środki), bądź mechanicznie – szlifierką. Wosk nakładamy na powierzchnię bawełnianą szmatką, np kawałkami starej podkoszulki. Jest bardzo trudny do usunięcia z dłoni – więc najlepiej pracować w rękawiczkach, a jeśli już Wam się dłonie jednak jakoś wybrudzą – myć mleczkiem cif…to jedyne co mi pomogło:) Jeśli zabrudzicie ubrania – są nie do odratowania.Temu woskowi jesteśmy wierni od wielu lat, i to jest nasz domowy HIT na wszelkie przeróbki.
2. Jaką farbą mamy pomalowane ściany w salonie, jakiej farby używam do malowania koszy wiklinowych( i jak je maluję), jakiej farby używam do malowania drewna.
 
Ściany mamy pomalowany na kolor śmietankowy. Zwykłą białą farbą, którą sama koloryzowałam pigmentem, tak by uzyskać ów odcień śmietany. Chodziło mi o ciepły odcień (nie przepadam za śmietankowym, który zaczyna wpadać w cytrynę). By uzyskać taki odcień jaki my mamy na ścianach czy stole w rogu salonu, do koloru białego dodaję pigment PIASEK PUSTYNI oraz na samym końcu – dokapuję kilka dużych kropel koloru CZERWIEŃ. Nie podam Wam niestety proporcji – bo nigdy tego nie zapisuję, robię ten kolor od lat i prawie że z pamięci go mieszam. Popróbujcie, pomieszajcie:) i pamiętajcie by zostawić nadwyżkę farby – w końcu wyjdzie wam kolor niepowtarzalny i nie do dokupienia:)
Kosze wiklinowe najpierw maluję sprayem kolory białego – tak by wszelkie rowki zamalować na biało. Potem miękkim pędzlem maluję je farbą akrylową np. jedynką, duluxem lub bondexem. Maluję dwukrotnie. Na koniec nie używam żadnego lakieru – farba wystarczy.
Drewniane elementy maluję powyższymi farbami akrylowymi – jedynka nadaje lekki połysk, cenowo wychodzi najtaniej. Najładniej jednak wychodzi bondex – ale jest dość drogi. Przyjęłam taka taktykę, że elementy niewidoczne np. wnętrza szafek maluję jedynką, a te widoczne, frontowe – bondexem:).
Malowanie wałkiem nie zostawia smug, ale czynność trzeba powtarzać wielokrotnie( jednorazowo nanosi mało farby), pędzlem malujemy szybciej, ale zostają smugi od włosia. Sami musicie wybrać jaka technika malowania będzie bardziej Wam odpowiadała. Malutkie części, rowki itd -uprzednio psikam sprejem, tak by farba wszędzie dotarła.
3. Jak zrobiłam pasy w przedpokoju?
Wykleiłam je taśmą malarską przy użyciu miarki, poziomnicy i ołówka. Mają szerokość 15 cm.  Efekt jest bardzo fajny, ale nie będę ukrywała, że praca nad pasami to po prostu dłubanina.
 
4. Gdzie kupuję materiały, półprodukty i rzeźby (dekory) do mebli? Czy są drogie?
Albo u znajomego rzeźbiarza albo na allegro:) A  jeśli mam coś droższego do kupienia sprawdzam najpierw np. na ceneo – wbrew w pozorom sprzedający na allegro wcale nie mają najtaniej…to po prostu duży hipergigamarket i tyle:) Tak, dekory są dosyć drogie w stosunku do ceny mebla- zwłaszcza dużych rozmiarów. Za dekor długości  1 metra i wysokości około 12 cm trzeba zapłacić około 70 – 150 zł. Oczywiście jeśli są ręcznie rzeźbione. Za mniejsze dekory – np. długości 30 cm około 20  – 50 zł.  Na allegro kupuję także stare meble, stare gazety, „starocia” generalnie:)…Bardzo często ludzie nie wiedzą nawet co tak naprawdę sprzedają, w związku z czym można od czasu do czasy wyłapać kilka fajnych okazji. – prerełek. Elementy stolarskie, dechy, listwy, pędzle , farby i tego typu produkty kupuję w sklepach budowlanych. Żadnych czarodziejskich sztuczek – robię zakupy tam, gdzie wszyscy:)
5. Jakie mamy drzwi w domu i gdzie były kupione, czym są malowane.
Te drzwi były już tu gdy się wprowadziliśmy, ale jestem przekonana że są do kupienia np. w castoramie. Drzwi są całe z drewna – i zawoskowaliśmy je jak resztę ścian woskiem OSMO kolor jasny beż.  
6. Jaką farbą mamy pomalowany dom?
To nie jest farba tylko lazura – V33, kolor mahoniowy. Malujemy nią wszystkie elementy drewniane w obrębie ogrodu. Bardzo ładny jest też kolor drewno egzotyczne.
Lazura ta, to ja dla nas strzał w 10 –  bo daje długi okres o następnego malowania – 8 lat!!!:):) Jest warta swojej ceny.
7. Gdzie nauczyłam się wiercenia, wkręcania i prac związanych z drewnem? Czy to jest trudne? Jak robić meble?
To nie jest tak, że sama tylko sama robię meble:) Nie jestem stolarzem:) Tzn półki do pokoju Leo, jakąś małą szafkę, pergolę na powojniki, donicę – ok zrobię, ale np. szafy w przedpokojach, zabudowę na książki robiłam z pomocą naszego fajnego sąsiada, co to stolarkę ma w małym paluszku. Meble najpierw projektuję – marzenie w głowie, marzenie na kartkę:) – rozrysowuję je, spisuję elementy składowe, kupuję owe elementy, maluję, doklejam dekory, szlifuję itd… – ale przy montażu dużych rzeczy zawsze mam pomoc. To nierealne samemu złożyć szafę o wysokości 255 cm jak się jest malutką kobietą:)
Do takiej prawdziwej stolarki nawet nie mogłabym się przymierzyć porządnie – bo nie mam przede wszystkim odpowiednich narzędzi. Ale – kilka domów dalej jest sąsiad, który ma malutki warsztat stolarski:) – i od niego często biorę dechy, elementy cięte na wymiar. Złożenie potem owych elementów całość – to tak naprawdę żadna filozofia. Wkrętarka jest moją dobrą koleżanką no i oczywiście wyrzynarka:) Zmontowałam sama wszystkie tarasy w naszym domu, większość mniejszych wymyślonych przeze mnie mebli.Zawsze mogę liczyć na pomoc Pawła – „cięższe” elementy prac bierze na swoje bary:)
Robienie mebli nie jest trudne – tylko pracochłonne.
8. Skąd biorę len?
Ze sklepu:):):) I często fajne lny można także kupić na allegro. Kupuję len czysty, ale często także z domieszką bawełny – np ten, z którego uszyłam pokrowce na krzesła. Nie gniecie się tak i jest łatwiejszy w utrzymaniu. Len nadaje się także na obicia do mebli – tapicerkę, ale pod warunkiem że ma gęsty mocny splot – lekkie sploty na pewno się przy meblach nie sprawdzą.
SERIA NIETECHNICZNA
1. Czy można wynająć nasz dom?  lub przenocować u nas jak na kwaterze??:):):):):):)
Gdy przeczytałam to pytanie po raz pierwszy, to się uśmiałam, ale kolejne tej treści maile mnie z lekka zaniepokoiły. Odpowiadam zatem stanowczo – NIE :) Moi mili, nasz dom to nie jest pensjonat, ani nie ma w nim funkcji kwatery czy czegoś w stylu do wynajmowania. My tu mieszkamy  prywatnie, najzwyczajniej w świecie jak ludkowie zwykli i nie prowadzimy usług turystycznych:) Jeśli jednak ktoś z Was bardzo chciałby spędzić czas na Kaszubach – to na pewno znajdzie tu wiele pięknych ośrodków wypoczynkowych czy pensjonatów.
2. Czy ja naprawdę robię to wszystko co pokazuję, że robię? I kiedy mam na to czas?
TAK:):) Robię to, co pokazuję, że robię. I nie mam na to zazwyczaj czasu:) Tzn. żyję w tzw. ciągłym „niedoczasie”. A udaje mi się dlatego, bo pogodziłam się już dawno temu z takim oto faktem- iż nie jestem perfekcyjną panią domu:) Jeśli chcę np.  pomalować meble,  czy uszyć serię do pokoju synka – muszę z czegoś zrezygnować co się zwie potocznie domowymi obowiązkami. Czyli np.  – nie prasuję przez jakiś czas i mam potem wielką piramidową stertę do nadrobienia. Albo nie robię  innych nudnych, otumaniających umysł czynów domowych. Wiem że wiele czytających mnie dziewczyn odstresowywuje się przy sprzątaniu, prasowaniu itp. – ja zdecydowanie NIE:)Wolę koić duszę przy robieni mebli, lamp, w trakcie pracy w ogrodzie itd – to  właśnie sprawia mi radość. I taka praca, choć czasami bardzo ciężka sprawia , że nie postrzegam jej jako pracy:)
3. Co robię  z dzieckiem kiedy pracuję? Jak to jest mieć małe dziecko i białe meble?
Nic nie robię – Leo jest sobie obok. Albo przeszkadza (ostatnio nader gorliwie), albo pomaga ( szkody bywają często większe niż przy przeszkadzaniu:):):):) Staram się angażować go w to, co akurat robię – jeśli oczywiście nie jest to dla niego w jakimkolwiek stopniu niebezpieczne. Razem malujemy, pracujemy przy roślinkach, itd. Nad dzieckiem jest łatwiej „zapanować” gdy się je zaciekawi czymś – a nie odsuwa. Czasami oczywiście trzeba odsunąć:), jeśli robi się coś wymagającego skupienia – wtedy włączam małemu jakąś bajeczkę, lub buduje sobie z klocków.  Wykorzystuję też czas gdy Leoś śpi – rzucam się wtedy w wir moich zajęć. A najfajniej gdy jest Paweł – chłopaki „spędzają „męski” czas a ja mogę sobie działać.
O jasnych meblach już pisałam wiele razy – to nie jest problem jeśli nauczymy dziecko, że nie można chodzić z jedzeniem po domu, tylko że jemy przy stole. Cała filozofia. Warto zaopatrzyć się w meble ze zdejmowanymi pokrowcami – jeśli nawet się wybrudzą, to je pierzemy i już:)

 

4. Co robię by być szczęśliwą? 
Cieszę się z życia  – po prostu. Nawet jeśli czasami daje bardzo w kość. I zauważam cuda codzienności. To mi wystarczy.
5. Dlaczego wyprowadziliśmy się na wieś i czy polecamy mieszkanie na wsi, czy życie na wsi jest droższe niż w mieście ?
Wyprowadziliśmy się na wieś z potrzeby serca, duszy, i chęci nie mieszkania więcej w  żadnym bloku, choćby  był szumnie zwany apartamentowcem ( w moim osobistym odczuciu to też bloki). Chcieliśmy być bliżej przyrody, chcieliśmy zwolnic tempo życia i pić poranną kawę na własnym tarasie lub we własnym ogrodzie; żeby budziły nas ptaki, a nie silniki samochodowe. Jesteśmy bliżej przyrody, pijemy kawę na tarasie, budzą nas ptaszki – ale tempo życia pozostało niestety to samo. Zmieniła się jedynie płaszczyzna działania – u mnie to teraz głownie sfera dziecka, domu i ogrodu. U Pawła zawodowo nic się nie zmieniło, ale doszły ponad godzinne dojazdy. Myślę, że to czasy i wciąż rozwijająca się cywilizacja zmuszają ludzi do takiego a nie innego TEMPA, do pośpiechu, do załatwiania  wszystkich „niecierpiących” zwłoki spraw, do przyklejonej już w każdy dzień – wiecznej zadyszki. I choć tak wielu z nas takie tempo życia w ogóle nie odpowiada – musimy  biec z resztą świata. I nie oszukujmy się,  nawet wyprowadzka na wieś i to taką prawdziwą jak nasza – z krowami i kogutami, hen hen za głównym miastem – nie zmieni raczej drastycznie stylu życia na WOOOOOLNY( no chyba że to sami zainteresowani go zmienią i zaczną  np. zawodowo hodować kucyki, lub założą lawendowe pola:) Jedyne co mogę z ręką na sercu powiedzieć, że zmienia się na pewno – to jakość życia. W każdym tego słowa znaczeniu:) Czy polecam życie na wsi?  – Zależy komu. Jeśli miasto Cię czyni szczęśliwym, kochasz jego puls  i lubisz  taniec neonów nocą…- na wsi będziesz raczej nieszczęśliwy. Jeśli nie lubisz lub jest Ci obojętna przyroda, jeśli nie lubisz pracy wokół domu i w ogrodzie, wieczornego spokoju i ciszy, życia zgodnie z porami roku – to wieś nie jest dla Ciebie.  Nie mówię dom – bo dom można sobie wybudować w mieście tudzież na obrzeżach miasta. Ale mieszkanie na wsi pociąga za sobą konsekwencje – nie ma piekarni za rogiem, nie ma knajp, nie ma kin, nie ma kosmetyczek, sklepów całodobowych, taksówkarzy, centrów handlowych, szpitali…nie ma tu miasta po prostu. Jest za to cisza, i przyroda, poczucie wolności… I brak wody w rurach zimą:):):):) Albo zasypane dojazdy:):):) Ale to takie malutkie problemiki – wsiowe ludzie wiedza, że nie warto sobie nimi zawracać głowy….do następnej zimy:):):)
Czy życie na wsi jest droższe niż w mieście – to zależy od bardzo wielu czynników. Jeśli mieszkasz w domu – to czy jest on w mieście czy na wsi – raczej będzie  generował większe koszty niż średniej wielkości mieszkanie w bloku. Więcej prądu, no i przede wszystkim większa powierzchnia do ogrzania,  – czyli drastycznie większe koszty tego ogrzewania. ( Ci z Was, którzy mają grzewczy gaz propan butan  w tzw.  butli  zapewne tak jak i my poczuli ból owych kosztów zeszłorocznej zimy)  Jeśli ktoś myśli o wybudowaniu domu na wsi – warto zainwestować  np. w dobre ogrzewanie kominkowe, kuchnię z rozprowadzeniem ciepła po ścianach,  no i w kotłownię. Taką z piecem do palenia wszystkiego – drewna, węgla, eko-groszku. Na pewno „w praniu” wyjdzie taniej niż ogrzewanie gazowe czy olejowe. Ja uważam, że życie na wsi i w ogóle mieszkanie w domu jest dużo droższe niż w mieście – wbrew pozorom. I np. założenie i utrzymanie potem ogrodu to także bardzo duże koszta. I byłabym hipokrytką, gdybym przekonywała Was, że życie na wsi to finansowa idylla.
 
6. Jak to jest mieć bloga i tylu podczytujących? :) Jakie to uczucie?
No cóż – po prostu bardzo lubię to swoje wirtualne miejsce:) I czerpię z niego wiele przyjemnych korzyści :):):) Poznałam dzięki tej stronie tylu ciekawych i ujmujących ludzi, i to zarówno z Polski jak i takich zakątków świata, że samej mi trudno w to uwierzyć:) Blog mobilizuje mnie także do działania – nawet jeśli czuję w powietrzu lenia – to go omijam wielkim łukiem, i ruszam do pracy – choćby dlatego, że właśnie obiecałam komuś, że pokażę jak coś zrobić. Z niektórymi z Was piszę sobie maile:):) – o życiu po prostu:). Z niektórymi wymieniamy się doświadczeniami, rozmawiamy o naszych pracach,  dzieciach; z niektórymi się zdzwaniamy i to w miarę systematycznie:):):) Blog otworzył w moim życiu kolejne drzwi – do przygody:) A tyle miłych reakcji z Waszej strony, które nadchodzą po kolejnych wpisach powoduje, że niedługo będę miała kilka metrów – bo rosnę w oczach:):):):) Oczywiście, że wpisują się tu także czasami bardzo dziwne lub wręcz bardzo niemiłe osoby…jak to w internetowym świecie. Anonimowość daje im teoretyczne poczucie bezkarności.
Ale to są  rzadkie przypadki –  większość podczytywaczy Green Canoe, to po prostu fajni, ciepli ludzie – lubiący żyć, śnić, marzyć, tworzyć :):):) przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie:)
Mieć bloga jest po prostu KREATYWNIE  MIŁO :)
Bardzo Wam dziękuję, za to podczytywanie, za maile, za to po prostu, że jesteście.
7. Co zrobić by być fajną mamą? ( to pytanie zadawały mi często młode dziewczyny, jeszcze nie mamuśki:)
Nie wiem czy w ogóle mogę się na ten temat wypowiadać…:) Mam ogromną nadzieję, że mój synek tak czuje- że jednak jestem fajną mamą:) Bo staram się od świtu do nocy:) I wierzę w to, by być fajnym rodzicem, trzeba być nadal po trosze dzieckiem. I zaglądać w swoją historię – by własne dziecko móc zrozumieć. Ostatnio np. zaczytuję się w moich pamiętnikach z podstawówki ( czasami rozdziawiając  usta ze zdziwienia, że mogłam tak czuć i tak myśleć) Uwierzcie mi, że tamte problemy, z których, jako dorosła kobieta mogę się jedynie śmiać – wtedy były dla mnie osobistą tragedią, a moc uczuć jaka szalała mi wtedy w duszy – i którą dzięki Bogu opisałam, daje mi dziś sporo do myślenia. Np. że problemy mojego dziecka są naprawdę POWAŻNE, nawet jeśli chodzi o zdawałoby się dorosłemu –  głupotkę. Poczucie wartości, akceptacja środowiska, nieśmiałość, zawstydzenie, strach….to wszystko też należy do świata dziecka. Ja chcę o tym  pamiętać. I myślę, że fajna mama i tata….oprócz zabawy, akceptacji, miłości i swojego czasu dają jeszcze dziecku ZROZUMIENIE. Tak właśnie podskórnie czuję. I taką mamą bardzo chciałabym być.
8. Co zrobić, żeby się chciało pracować?
Ładnych kilka osób o to właśnie ostatnio mnie pytało. Że nie maja zapału do pracy, nie czują energii. I nie wiem  szczerze mówiąc jak na to pytanie odpowiedzieć.  Po prostu ja tak mam, że dużo pracuję …pracoholizm się to podobno nazywa.:):)..I wcale nie postrzegam  go jako zalety. Ciągoty do pracy nie są jakąś moją osobistą zasługą, to chyba w genach jest zapisane… Więc nie wiem jak mam odpowiedzieć – jeśli się człowiekowi najzwyczajniej w świecie NIE CHCE….to nie będzie pracował i tyle. A jeśli mu się chce – to zrobi wiele, ot i cała filozofia.
9. Co mnie najmilej i najmniej miło zaskoczyło w życiu na wsi?
Ludzie…i ludzie….
10. Dlaczego piszę tak rzadko, i dlaczego nie piszę więcej o nas?
 Blog nie jest moją receptą na codzienność:). To raczej forma małej osobistej przyjemności, chęć podzielenia się z Wami moimi pomysłami – głównie na meble, dodatki, ozdoby, aranżacje,  które można zrobić samemu czy przerobić. I największą satysfakcję sprawiają mi maile, w których piszecie, że zainspirowałam Was do ZMIAN – w swoim domu czy po prostu życiu. Piszę rzadko, bo jestem zajętym człowiekiem :) – tak życiowo:):):):) Ciągle coś robię, kończę jedno w międzyczasie zaczynam drugie, projekt goni projekt…A przecież jest jeszcze dom na głowie, duża działka do przerobienia, no i najważniejszy z najważniejszych – synek prezes:) Zauważcie, że większość postów piszę w nocy – tylko wtedy mam chwilę spokoju, i czas by móc zebrać myśli. Naprawdę piszę tak często jak mogę. Ale nigdy nie pisałam ( z wyjątkiem posta o Samborku) i nie będę pisała tutaj o naszym życiu prywatnym – ..bo nie mam potrzeby personalnego uzewnętrzniania się.  I zdania na pewno w tym zakresie nie zmienię.   
 
11. Czy jestem naturalną blondynką? :):):)
Tak, ale z ludzką ingerencją w postaci jaśniejszych pasemek:)
Zdziwiło mnie, jak wiele osób to trapiło:) więc rozwiewam wątpliwości.
12. Jak się czuję z wiedzą, że tyle osób może sobie moje pomysły ściągać i robić w swoich domach?
Bardzo dobrze się czuję:):):)BARDZO BARDZO!!:)  Po to właśnie ten blog został założony – by pokazywać co robię i zachęcać innych ludzi do kreatywnych działań. Cieszy mnie a nie martwi fakt, że niektóre z moich pomysłów znalazły zastosowanie w Waszych domach lub stały się inspiracją do własnych poszukiwań. Wiem np, że w Polsce jest na pewno już 11 lamp szyszkowych i po 1 na pewno  w Irlandii i Szwecji. Wiem, że dużo dziewczyn poszyło swoim dzieciom zająckowe dresy, a po moim poście z detalami do dziecięcego pokoju  – uszyły swoim maluchom kosze z rożnymi aplikacjami. Wiem, że na Boże Narodzenie też robiłyście rękawice zamiast skarpet na kominek, a na Wielkanoc też kupiliście jajka gęsie i ubraliście w koronki – i cieszę się jak gwizdek przysłowiowy z wszystkich Waszych twórczych sukcesów,. Z tego, że  – jak piszecie – macie tak ogromną radość z owego tworzenia. Właśnie o to mi chodziło przy zakładaniu strony:):). Chciałam dzielić się z Wami pomysłami i tym, by, tak jak mnie – ZACHCIAŁO się Wam chcieć. Sami widzicie, że zawsze podaję nazwy farb, szablony,  namiary gdzie coś kupić, gdzie można znaleźć taniej…Piszę te posty po to, byście mogli sobie także coś z nich zabrać do własnego życia:):):)
Jedyne na co nigdy się nie zgadzałam – i nadal nie zgadzam, to komercyjne wykorzystywanie moich pomysłów i zarabianie na nich….i nie zgadzam się także na kopiowanie i wykorzystywanie zdjęć bez mojej wiedzy.

 

13. Czy wiem, kto mnie czyta? I kto to jest? Jak to się stało, że tyle osób zna moją stronę i jak to zrobić by założyć swojego bloga, czy to jest trudne?
Tak wiem:) kto mnie czyta. Od samego początku prowadzenia Green Canoe mam włączone dość dokładne statystyki. I pewnie się zdziwicie, ale większość z Was ( prawie 70%)  to nie są blogerzy – tylko osoby ot tak po prostu korzystające z internetu. Najwięcej osób czyta mnie po 9 rano, potem po 16, i potem po 21.00 ( czyli przypuszczam, że: po przyjściu do pracy, przed wyjściem do domu, i wieczorem przed pójściem spać.:):) Średnia ilość wejść dziennych – od tysiąca do dwóch  tysięcy osób. Nie wiem jak to się stało, że tyle osób mnie czyta:):):):)…się rozeszło jakoś po prostu po ludziach. Myślę, że głównie drogą polecania – wysyłania linka strony swoim znajomym. By założyć taką stronę jak moja – trzeba u mnie na blogu ( czy jakimś innym blogu googlowym) kliknąć w napis umieszczony na górze strony – ZAŁÓŻ BLOGA. I po prostu krok po kroku sobie swoje wirtualne miejsce założyć. Jest to naprawdę proste – nie bójcie się technicznych przeszkód. Blogi mają gotowe szablony, nic sami nie musicie informatycznie robić – to bardzo intuicyjne działania, i jestem pewna, że każdy z Was sobie poradzi.  W końcu ja także kiedyś zaczynałam zielona niczym szczypiorek na wiosnę:):):)…TUTAJ możecie zobaczyć mój pierwszy wpis:)
14. Jak nauczyłam się szyć? Jaką mam maszynę?
Metodą prób i błędów – na łuczniku tak starym, że to się teraz na takie cóś mówi: vintage:):):):):):) Przy czym twierdzę, że nadal szyć nie potrafię:). A nie lubię na pewno. Paweł, kiedy wyciągam maszynę do szycia  – zabiera Leo i uciekają razem z domu. Wie bowiem, że zaraz będzie nerwowo. Potrafię zakląć przy szyciu niczym szewc, zdarzało mi się kopnąć coś ze wściekłości co tam akurat było pod nogą, albo rzucić nićmi w świat…. a nerwa łapię od samego początku:) więc nie ma co się dziwić domownikom, że zwiewają.  Dlatego nie szyję nic na zamówienia – choć tak często mnie o to prosicie.
15. Jak zrobić syrop z sosen?
To jedno z najczęściej zadawanych pytań:):)  TUTAJ proszę podałam  instrukcję.
16. Czy trudno jest kobiecie robić te wszystkie czynności, które przyjęło się, że robią mężczyźni i jak się z tym czuję, że je robię. No i co na to Paweł?.
Chodziło tu pytającym zapewne  o murowanie, wiercenie, piłowanie itd…..
Jestem przekonana, że te czynności z powodzeniem mogą wykonywać obie płcie…A co niby filozoficznego jest w małej murarce? Albo w wierceniu czy piłowaniu? NIC :) Czynność jak każda inna. Szkopuł tkwi jedynie w MATERII, a dokładnie w jej ciężkości. Jeśli tachasz kamloty ogromne, ciągniesz długie dechy, montujesz je a to wszystko robisz SAMOTNIE…no to jest już trochę  z tym zabawy. Wiadomo bowiem, że kobieca fizjonomia zazwyczaj znacząco rożni się od męskiej:) Więc jest nam po prostu ciężej fizycznie te wszelkie niby męskie prace wykonywać….ale cała reszta – jak dla mnie nie ma żadnych przeszkód by babki mogły sobie właśnie pomurkować murki czy tam pozbijać pergole:) A ze swoją pracą czuję się po prostu DOBRZE :) Patrzę na te moje wytwory i naprawdę czuję dumę i satysfakcję. I zawsze będę powtarzać, że dla chcącego nic trudnego. Paweł w wielu pracach pomaga mi ochoczo –  jeśli tylko jest w domu. No i nazywa mnie krejzolem:) Bo wraca z pracy spokojnie, a tu  już coś zastaje zrobionego, gdyż nie mam w sobie tyle cierpliwości by na niego poczekać z robotą:) Zadaję mu przez telefon kilka technicznych pytań, słyszę zawsze – poczekaj jak wrócę, to Ci to zrobię….i nie czekam:) Paweł jest ze mnie dumny i bardzo często mi to mówi:) No i wspiera mnie bardzo w owym krejzolowaniu:) Sam także dużo robi, np. pergole w naszym ogrodzie to jego dzieło – ale jednak nie ma co ukrywać, że ja dysponuję większa ilością czasu niż on:).
UFFFFFFFFFFFF….jeśli jeszcze będą jakieś pytania, to się zastrzelę chyba:):):)
A jeśli ktoś dotarł do końca tego posta….to albo mnie naprawdę lubi:), albo jest stuknięty:) albo się dziś potwornie nudzi:)
albo….
albo co?
:):):) pozdrawiam serdecznie i roboczo – wracam do mebla, który dziś składamy, i który pokażę Wam już niedługo:)

Podziel się...Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterEmail this to someone

Dziękuję za Twój komentarz.

95 komentarzy

  • comment-avatar
    Jaga Bunia 17 marca 2015 (19:59)

    Trafiłam przypadkiem i się zaczytalam.. Absolutnie fantastyczny wpis. Pozdrawiam serdecznie :-)

  • comment-avatar
    Anonimowy 24 marca 2013 (14:56)

    No, to jestem stuknięta. ;-) Obca baba z kanapy (tym razem nie zalogowana)

  • comment-avatar
    niw@ 18 czerwca 2011 (11:37)

    Trafiłam tu wczoraj przypadkiem, ale że było późno to dziś wskakuję na chwilę i czytam i już stwierdzam, że ciężko mi odejść. Będę tu zaglądać i podczytywać – sporo tego ,ale wiem już że warto, bo trafiłam na bloga z tak fajnym klimatem … Do tej pory to mój 3 czy 4 taki blog, jak ja lubię takie blogi, takie ciepłe klimaty. Czyta się i ogląda tak przyjemnie, lepiej niż jakąś ciekawą książkę:)
    Szkoda, że ja tak nie potrafię. Nie potrafię mieć takiego bloga, mieć takiego życia :)
    Jak się czyta to tak jakoś bajkowo się robi, jak by czas się zatrzymał – a przydało by się, żeby czas choć trochę zwolnił !
    Teraz muszę uciekać, ale przy najbliższym "netowaniu" będę :)
    Pozdrawiam serdecznie !!!

  • comment-avatar
    Monika Madejek 17 maja 2011 (16:45)

    Wybacz Kochana, może to niestosowne, bo napracowałaś się przy tej notce, ale ja świetnie się bawiłam:) Dopadło mnie zmęczenie, usiadłam sobie poczytać, trafiłam do Ciebie i znów jestem pełna energii i życie mi się zdecydowanie wydłużyło od tego śmiechu!
    Też dostaję mnóstwo pytań podobnych typu, gdzie kupuję płótno, ile godzin ma moja doba i właśnie moje ulubione: co robić, by się chciało.
    Takie zbiorowe odpowiedzi to świetny pomysł:) Choć podejrzewam, że pytania przychodzą nadal od tych, którzy do tej notki nie doszli, prawda?
    Trzymaj się cieplutko Dzielna Kobieto***

  • comment-avatar
    Sylla Q Madam 8 grudnia 2010 (12:29)

    He he to ja wytrwałam do końca postu oczywiście nie komentarzy :D
    Nie pamiętam czy tu kiedyś byłam
    , ale od dzisiaj Cie obserwuje ;)
    Zapraszam do siebie , choć ja się dopiero "wyrabiam" i życiowo i szyciowo, ale jest co pooglądać.
    Pozdrawiam

  • comment-avatar
    Ewa z przytulnego domu 23 listopada 2010 (15:03)

    i udało mi się jednak przeczytać :)
    Powiem tak: jestem nowa w blogowym światku.
    Twój blog był pierwszym na który trafiłam po artykule w jednej z miesięczników o wnętrzach, od których to jestem uzależniona. Zachwyciłam się kolorystyka Twoich wnętrz, pomysłami i zapałem z jakim to wszystko tworzysz. Twój blog był jednym z tych, które mnie zmobilizowały do założenia własnego, który właśnie w tym tygodniu powstał.
    Post zabawny i pouczający. A pytania które otrzymujesz… no cóż niektóre naprawdę zaskakujące.

    pozdrawiam cieplutko

  • comment-avatar
    basja 23 listopada 2010 (09:07)

    uśmiechnęłam się szeroko przy niektórych pytaniach :)

    jesteś dla mnie inspiracją i motywatorem do działania :)

    pozdrawiam serdecznie
    Basia

  • comment-avatar
    Kamilcia 20 listopada 2010 (20:17)

    ja dotarłam – bardzo milo się czytało, jak zawsze zresztą :) ostatnio nie zaglądam już regularnie, bo jakoś czasu na wszystko brak, ale jak juz zajrzę to zawsze z przyjemnością chwilkę się zatrzymam :) i nie dlatego, ze nudzi mi się ;)
    pozdrawiam cieplutko. K.

    p.s. nie powiedziałabym nigdy, ze nie lubisz szyć :)

  • comment-avatar
    lejdik 20 listopada 2010 (16:02)

    Bardzo Ci współczuję…czułabym się okropnie musząc udzielać odpowiedzi na tego typu pytania…jaka farba na ścianie i czy wynajmujesz pokoje gościnne???Kobiety, dajcie innym pożyć…;))
    Pozdrawiam:)

  • comment-avatar
    Anonimowy 19 listopada 2010 (20:29)

    Dotrwałam do końca :) Jesteś niesaowitą kobietą. Cieszę się, że trafiłam w to miejsce i odwiedzam regularnie.
    Pozdrawiam!

  • comment-avatar
    multanka 19 listopada 2010 (16:14)

    no i przynajmniej wszyscy zaspokoili swoją ciekawość :P Super napisałaś, lubię twoje wnętrza!
    pozdrowienia!

  • comment-avatar
    angel 18 listopada 2010 (17:17)

    I zapraszam do siebie http://tworczelapkiangel.blogspot.com/

  • comment-avatar
    angel 18 listopada 2010 (17:14)

    …albo też lubi taką grzebaninę, jak Ty:) Pierwszy raz do ciebie dziś zajrzałam i z pewnością będę już tu zaglądać, bo też jestem takim krejzolem:) Oprócz tego, że maluję, rysuję, scrapuję, to też szyję i przemalowuję meble (zwłaszcza). Oj często będę tu zaglądać po jakąś inspirację.

  • comment-avatar
    magbod 18 listopada 2010 (16:06)

    witam serdecznie, podczytuje od dawna. nie komentowalam bo musialabym wpisywac achy i ochy za kazdym razem. walnieta jestem wedle twej interperatcji bo doczytalam do konca, czasu nigdy nie mam i nie nudze sie bo mam swoje hobby, jak ty. poprostu lubie twoj kacik w sieci i przez to co co piszesz oraz jak piszesz lubie ciebie. za to po tym wpisie podziwiam za cierpliwosc do 'dziwnych' pytan :)
    pozdrawiam goraco

    magbod
    ps. gdybys miala ochote na zorientowanie co za babsztyl cie napad to zapraszam: http://magbod.blox.pl

  • comment-avatar
    Ita 17 listopada 2010 (20:45)

    No z ustów mi to wyjęłaś!!! Cała prawda ,podziwiam Cię za chęć odpowiedzi na wszystkie pytania tak OBRAZOWO I Z FANTAZJĄ!!!.
    Buziaki pracowita kobieto!

  • comment-avatar
    Anonimowy 17 listopada 2010 (14:23)

    a ja mam pytanie: co było na obiad;-)
    super jesteś po prostu!

  • comment-avatar
    Anonimowy 17 listopada 2010 (11:07)

    Muszę dopisać: A miałam zajrzeć na strony wyborczych kandydatów, ale najpierw ciut przyjemności i teraz nie wiem czy dam radę, ale mam jeszcze trochę czasu… Ludziska głosujcie z głową i zmieniajmy od dołu nasze otoczenie… Pozdrawiam

  • comment-avatar
    Anonimowy 17 listopada 2010 (11:03)

    Przeczytałam posta i wszystkie komentarze i właściwie dziewczyny powiedziały więcej niż chciałam tu napisać… OGROMNIASTE DZIĘKUJĘ DLA ASI i jej cierpliwej Rodzinki oraz dla Komentatorek ;)
    Małgosia z kaszubskiej wsi;) też z wyboru…

  • comment-avatar
    Anonimowy 17 listopada 2010 (08:39)

    Ale mnie rozbawiłaś !!!i takze doszłam do końca…i jestem z tych 70%…i mam nawet Twoje drzewko szyszkowe pisałaś -2 dni -u mnie był to tydzień!!!!Laik ze mnie…Niestety chybocze sie z lekka drzewko..A co do prac to kilka miesięcy temu gdy pan robił schody był w lekkim szoku widzac mnie malującą korytarz jego żona w życiupędzla nie miała -Także gratuluje smaku,gustu ,pomysłowości i rodzinki -Pozdrawiam serdecznie!!!!

  • comment-avatar
    jadwiga 16 listopada 2010 (17:42)

    Dobrnęłam do końca pewnie stuknięta jestem, i tak mi się podoba, ale:
    ogród kosztuje i to sporo w sezonie, wiem bo mam, liści na jesień mam tyle, że chyba sąsiedzi się zmówili i mi dosypują, nikt nie chce ich zgarnaiać a ktoś musi, śnieg w zimie tez trza odgarnąć, elektryka i gaz kosztuja i to sporo, w domu zawsze sa jakies prace do zrobienia, naprawy, pomalowania, odmalowania, remonty, doszlifowania i takie tam se roboty, wiosna trzeba sadzic, później trzeba plewić, i jeżeli kochasz tipsy shellac lub coś awangardowego, to nie dla ciebie, no i jeszcze trawnik trzeba co tydzień kosić, i nie ma zmiłuj nie kosisz trawnik za jakiś czas trzeba zakładać od nowa, a i jeszcze opryski choćby z pokrzyw, i inne drobne uciążliwości to tak tylko ku rozwadze podaję, wiem z autopsji jak sama sie nie wezmę, to nie mam kogo namówić, ale w ogóle jest fajnie, jak kwitna kwiaty, drzewa, ptaki przylatują wiewiórki skaczą no i w koło jest wesoło, pozdrawiam, a wieś trzeba kochać, i tutaj nie znajdziecie recepty jechać czy nie jechać…

  • comment-avatar
    savannah 16 listopada 2010 (17:27)

    A ja Ci dziekuje za cala prawde o zyciu na wsi-poczulam sie jak kiedys, kiedy bardzo dawno temu tam wlasnie sie wychowywalam. Tam byla jeszcze studnia lub tzw. zrodelko z krystaliczna woda, sienniki wysokie pod sufit kiedy babcia je napelniala swieza sloma, lampa naftowa kiedy zabraklo pradu, codziennie palenie w piecu nawet latem zeby obiad gotowac, itd….
    Rozmarzylam sie a moim marzeniem jest powrocic do poczatkow, wlasnie na tamta Beskidzka wies i choc to juz nie to samo, to jednak uciec od zdegenerwanych miast i niektorych mieszkancow.
    Na wage "zlota" sa Twoje rady dotyczace malowania drewna, bo kazdy ma przeciez inne doswiadczenia w tej dziedzinie i mozna sobie zaoszczedzic roznych, zbytecznych przygod, stosujac sie do dobrych i sprawdzonych rad.
    Czuje ze jestes osoba strasznie ciepla i niesamowicie pozytywna, Twoja energia udziela sie troszke i telepatycznie.
    Dobrze ze jestes :) pozdrawiam

  • comment-avatar
    Anonimowy 15 listopada 2010 (21:35)

    Witam! Post naprawde swietny. Ja tez zapisuje sie do tych 70% nieblogowych, lecz tylko czytajacych. Na Twojego bloga trafilam przez czysty przypadek, jak do wiekszosci zreszta:):) No a czytam tez w porach nieco innych, bo choc u mnie jest godzina 15, to u Ciebie juz 23:00. Gratuluje pracowitosci i natchnienia. Domek Wasz to naprawde ostoja spokoju i piekna. Sliczne dodatki i ozdoby, a z kuchni zapachy dochodza niesamowite :)))
    No a cala reszte to juz moje poprzedniczki powiedzialy! Przeczytalam ciurkiem ten wpis, a gdyby byl dluzszy tez bym spokojnie wytrwala do konca. Ale juz nie zanudzam. Serdecznie pozdrawiam z tropikalnej Kostaryki. Choc z tymi tropikami to róznie bywa, obecnie rano i wieczorem mamy temperatury niezbyt tropikalne (12 – 15ºC). Raz jeszczze pozdrawiam, Jolanta

  • comment-avatar
    Paulina 15 listopada 2010 (20:21)

    Ja z tych 70% ;)
    Nawet techniczno-nietechnicznego posta potrafisz napisać ciekawie… ;)
    Pozdrawiam,
    Paulina.

  • comment-avatar
    lusesita 15 listopada 2010 (19:25)

    Boski post :))) dotrwałam do końca i mogłabym czytać jeszcze i czytać!
    Uśmiałam się szczególnie przy pytaniu o Twój kolor włosów i o to, czy można się w Waszym domu przenocować :)))bezcenne!!!:)
    Dziękuję za te wszystkie rady, przyznam , że mimo iż z pytaniami osobiście do Ciebie nie startowałam, to skorzystałam i ja na tym poście.
    Dało mi tylko do myślenia, czy stuknięta jestem, czy się nudzę :)) na Boga, jeśli już to bardziej to pierwsze ;))
    Pozdrawiam cieplutko!:)

  • comment-avatar
    krysia_m 15 listopada 2010 (16:47)

    Doczytałam Twój post do końca. Wiele pytań mnie zaskoczyło. Odnośnie wikliny, lubię jak nie jest domalowana do końca i ma trochę naturalnej barwy. Taką u siebie zostawiam. Pozdrawiam.

  • comment-avatar
    Anonimowy 15 listopada 2010 (12:14)

    Dziękuję za tego posta jak i wiele innych. Uwielbiam Twojego bloga codziennie wchodzę i patrzę czy jest coś nowego. Podziwiam Cię, że tyle możesz zdziałać mając dziecko, mój Kubuś jest w tym samym wieku co Leoś. Dajesz chęć do życia i działania, stokrotne dzięki. Pozdrawiam Michalina:)

  • comment-avatar
    Marlena 15 listopada 2010 (10:35)

    a ja bardzo się cieszę, że mogę czytać tak ciekawe wywody bogatej w dośiwadczenia i niezwykle mądrej życiowo OSOBY!
    gratuluję i podziwiam nadal :)

  • comment-avatar
    fasoolka 15 listopada 2010 (10:00)

    Bardzo przydatny post :) dziękuję i pozdrawiam

  • comment-avatar
    pasjasylwi 15 listopada 2010 (09:49)

    Doczytałam do końca z zapartym tchem, od jakiegoś czasu podczytuje sobie Twój blog, bo Wasze gniazdko jest bardzo podobne do tego z moich marzeń, więc czytając i oglądając zdjęcia, wyobrażam sobie kiedyś mój dom :)
    Dziękuję i pozdrawiam.

  • comment-avatar
    Kamila 15 listopada 2010 (09:00)

    Pani Majster!
    Co prawda ja raczej dostaję
    pytania ,,kwiatkowe,, ,które czasem wprawiają mnie wręcz w zakłopotanie,bo niestety nie wszystko opisać można, są
    rzeczy jedynie do instruktażowego pokazania
    …a tu proszę. Nieźle można się odstresować czytając dzisiejszego posta…
    ..a niektórym ciekawskich polecam czasem skorzystanie z bardzo popularnej wyszukiwarki ;)

    Asiu, pozdrawiam Cię
    serdecznie.

  • comment-avatar
    Anonimowy 15 listopada 2010 (07:18)

    Dotrwałam Asiu :) i wyglądam kolejnego posta…podziwiam Twoją robotę ale podziwiam też Ciebie za podejście do życia,staram się czerpać z Twoimch wskazówek jak najwięcej!!!
    pozdrawiam Aneta

  • comment-avatar
    słodko-winna 15 listopada 2010 (07:03)

    Bardzo fajny pomysł na taki wpis ogarniający zapewne mnóstwo maili a nich niepokoi twórczych:)

  • comment-avatar
    bozzie 15 listopada 2010 (00:35)

    Jak ja Panią lubię:):):)

  • comment-avatar
    na Czterech Wiatrów 14 listopada 2010 (23:33)

    Super miałam zadac pytanie o malowanie koszy, ale nie miałam śmiałości…pozdrawiam ciepło

  • comment-avatar
    Anonimowy 14 listopada 2010 (21:00)

    Witam Cię bardzo serdecznie,czytam Twój blog od jakiegoś czasu,nigdy nie zamieszczałam komentarza,ale teraz chcę i już.Złapałam się na tym,że czytając Twoje wpisy zawsze się UŚMIECHAM sama do siebie.No…może w pżdzierniku raz uroniłam łzę,ale za to też dziękuję.Możesz mieć pewność że robisz kawał dobrej roboty i jak ktoś czyta Twoje posty i ogląda piękne zdjęcia to ma w duszy najlepsze odczucia. Pozdrawiam i życzę wielu cudownych pomysłów,a wszystkim czytającym mnóstwa inspiracji. Magda

  • comment-avatar
    vestigia 14 listopada 2010 (20:24)

    hihi chyba jestem stuknięta ale się napracowałaś

  • comment-avatar
    Anonimowy 14 listopada 2010 (19:21)

    Wspaniała z Ciebie osoba-chciałabym mieć taką synową!!!.Wspaniały blog,który uwielbiam czytać!!
    Pozdrawiam Ewa

  • comment-avatar
    dragonfly 14 listopada 2010 (18:57)

    Przeczytałam z wielką przyjemnością! :-)

  • comment-avatar
    Destiny ikt 14 listopada 2010 (18:47)

    Oj miałaś tych pytań i pewnie nie były to wszystkie Tobie zadane.
    Przyznam, że czytałam na raty, najzwyczajniej w świecie brak czasu i masa zajęć domowych na czytanie "jednorazowe" na to nie pozwala.. ale uwielbiam tu zaglądać, czytam każdy wpis, uśmiecham się do Ciebie i często wracam to poprzednich postów.. Lubię wypić kawkę w Twoim towarzystwie i przyznam szczerze choć mam szaloną rodzinkę, dom, ogród i zwierzę to podziwiam Cię i kłaniam nisko .. jak Ty to robisz :)
    Ściskam ogromnie z wyrazami szacunku..

  • comment-avatar
    Anonimowy 14 listopada 2010 (17:25)

    Przeczytałam z zapartym tchem :) wiem wiem stuknieta jestem :)))))))))))))) ale warto było :))))) co prawda dziecko mnie ciągnęło do zabawy, więc czytałam w przerwach, ale dziekuję za ten wpis :)))) za wiele cennych rad!!!!!

    Pozdrawiam i juz czekam na kolejny wpis
    Agnieszka z Mierzei Wislanej

  • comment-avatar
    Anonimowy 14 listopada 2010 (16:14)

    Dziękuję za ten post. Tak lubię czytać posty na Green Canoe, że i tak było mi mało :). I dziękuję za pomoc z koronkami z kredensu :). Pozdrawiam, Basia

  • comment-avatar
    Anonimowy 14 listopada 2010 (15:53)

    Jak to dobrze ,że wymyślili internet i teraz wszyscy razem możemy się tu spotykac u Ciebie Asiu!
    Dzięki za wszystki rady, ale obawiam się, że to nie koniec pytań, bo zawsze ktoś nowy dojdzie, niedoczyta wcześniejszych Twych odpowiedzi i znowy zada te pytania …:)
    Ewka

  • comment-avatar
    Balbina 14 listopada 2010 (15:22)

    Pytanie czy jesteś blondynką i jak być supr mamą mnie powaliło :-)

  • comment-avatar
    dziurka 14 listopada 2010 (15:19)

    przeczytałam:)
    super, super i jeszcze raz super.
    lubię tu zaglądać, uwielbiam czytać Twoje posty; do głowy by mi nie przyszło, żeby zatrzymać się u Was, ja poczytując i oglądając zdjęcia mam czasami wrażenie, że tam jestem, pozdrawiam

  • comment-avatar
    FiolQak 14 listopada 2010 (13:55)

    a ja czytałam z rozdziawiona buzią, i wiesz co? nie tylko ja;-)bo moje córcie- choć dopiero 14-letnie też czytają "czółno" i się zachwycają. Dla mnie jesteś Bohaterką, ale nieskromnie powiem , że chyba jak każda z nas jesteś "bohaterką w swoim domku"
    Uwielbiam tu zaglądać i przyznaje się, że rodzinnie nabijamy Ci na pewno licznik:-)
    Pozdrawiamy wszystkie 3 FiolQowe Kobietki;-)

  • comment-avatar
    barbaratoja 14 listopada 2010 (12:15)

    Tu piszę ja; stuknięta, bo przeczytałam wszystkie odpowiedzi na pytania ( nie zadałam ani jednego), lubiąca Cię bo …jak wyżej ;-))
    A już na pewno nie nudzę się, nie mam na to czasu!!!!

  • comment-avatar
    makneta 14 listopada 2010 (10:14)

    Albo fajnie piszesz i czytanie wciąga.
    Dziękuję za podpowiedź dotycząca wosku, ale chyba już dziewczyny opanowały sklep internetowy. Powinni Ci zapłacic prowizję za reklamę ;-)

  • comment-avatar
    Anonimowy 14 listopada 2010 (09:17)

    Dlaczego dotrwałam do końca…Po 1-lubię czytać Twojego blooga.Po 2-chyba jestem lekko stuknięta,choć wolę słowo zakręcona.Po 3-warto poczytać coś co się chciało wiedzieć,a o co sie nigdy nie zapytało (i tak zapytaja inni).Po 3-mam prerwę w malowaniu różnych "przydasiów" upiększających dom.Miłej niedzieli i reszty tygodnia.danka-dumka

  • comment-avatar
    MK 14 listopada 2010 (08:43)

    Jestem tu pierwszy raz ale od razu zostaję fanką:) podziwiam pomysłowość, pracowitość i fantastyczny dystans do życia i siebie – to mnie urzekło, dziękuję :)

  • comment-avatar
    Ewelina 14 listopada 2010 (02:19)

    Oj warto było to przeczytać, dziękuję.

  • comment-avatar
    Miuu 14 listopada 2010 (01:27)

    nooo, to już wiem wszystko albo prawie wszystko:)…fajnie Asiu że napisałaś tych kilka odpowiedzi, napewno skozystam ja i wiele innych osób,..a lin ze stronka farby sie otwiera i jest pusto:(

  • comment-avatar
    Agata 14 listopada 2010 (00:02)

    Az trudno uwierzyc, ze ludzie moga zadawac niektore pytania. Ale rady z pewnoscia sie przydadza.

  • comment-avatar
    kasia ino-ino 13 listopada 2010 (23:33)

    cudnie się czyta Twoje słowa… i to w takiej ilości :))
    lubię tu zaglądać… lubię czuć się wsparta Twoim CHCENIEM, by i mnie się wciąż CHCIAŁO CHCIEĆ….
    dziękuję, że tak pięknie zielonoczułnowatość wpuszczasz ku nam w świat…

  • comment-avatar
    aagaa 13 listopada 2010 (22:10)

    Dobrnęłam do końca i wcale się nie zmęczyłam.Tak dobrze się czyta Twoje słowa.
    Dziękuję za niektóre odpowiedzi.
    Pozdrawiam

  • comment-avatar
    Anonimowy 13 listopada 2010 (21:50)

    Dziękuję Ci bardzo za wszystkie maile i chwile bujania w chmurach po ich przeczytaniu ! Ale, ale …, wiedziałaś że tak będzie …, jeszcze jedno pytanie :) Techniczne . O piękne zdjęcia które robisz – jaki sprzęt , coś do obróbki ? Mam nadzieję na rozgrzeszenie z wścibstwa …

  • comment-avatar
    Kasia 13 listopada 2010 (21:47)

    masz przepiękny dom! ja teraz jestem zmuszona studiować w stolicy (nad czym nieustannie boleję) i kiedy obejrzałam Twoją stronę, jeszcze bardziej zapragnęłam przeprowadzić się. zazdroszczę pomysłów i cudownego wykonania! uściski :-)

  • comment-avatar
    Biżuteria z filcu 13 listopada 2010 (21:39)

    hehehe, ale się uśmiałam :)Że też Ci sie chciało :) Że też Cię pytają o nocleg :) Dotrwałam do końca :) I dalej będę czytać przed 9, po 16 i po 21 też. pozdrawiam
    ps. Cudowny ten Wasz Mastifek :) i cała reszta

  • comment-avatar
    z potrzeby wnętrza 13 listopada 2010 (21:33)

    Droga Asiu-do końca dotarłam a stuknieta jestem swoją drogą(hi hi).Cmok w czoło dla Ciebie.
    Z pewnością skorzystam z namiaru na wosk!!!Pozdrówka ciepłe-aga

  • comment-avatar
    Dekolandia 13 listopada 2010 (21:28)

    no i wszystko jasne,dzieki i pozdrawiam,choc o nic nie pytałam osobiscie,wszystko wiem:)))

  • comment-avatar
    arcobaleno 13 listopada 2010 (20:53)

    Fajnie się czytało i fajnie, ze chciało Ci się chcieć odpowiadać na te wszystkie pytania ;)
    Bloga mam w ulubionych, więc zaglądam jak tylko coś nowego się pojawi ;)
    Pozdrawiam !

  • comment-avatar
    Nela 13 listopada 2010 (20:38)

    Podziwiam, że odpowiedziałaś na tyle pytań:)Pozdrawiam!

  • comment-avatar
    pracownia agrafka 13 listopada 2010 (20:23)

    No dobra…..lubię Twoje pisanie, jestem stuknięta i się nie nudzę ;)…..posta czytałam na trzy podejścia, bo malowałam stoliczek i krzesełka dziecku memu !
    Ot, kobiety pracujące jesteśmy :)
    Pozdrawiam

  • comment-avatar
    Klaus 13 listopada 2010 (20:15)

    Lubię Cię. I już:) i przeczytałam każde słowo:)

  • comment-avatar
    ABily 13 listopada 2010 (20:09)

    dotrwalam, nie powiem bogaty ten post:)

  • comment-avatar
    agnesha 13 listopada 2010 (19:12)

    a tam, gadanie , dotarlam do konca nawet mimo tego ze wiekszosc tych porad juz gdzies w blogu sie przewinela , poprostu lubie czytac tego bloga , tak samo mnie cieszy jak ktos sobie cos u mnie podpatrzy i jeszcze napisze , ze cos zrobil :) nie rozumiem blogerow ,ktorzy zaraz na wstepie bloga zakazuja kopiowania pomyslow, po co to pokazywac ? ja sie bardzo ciesze z takiego podejscia , cos zrobie , pokaze i niech sobie kazdy tez zrobi :) a nad lampa szyszkowa mysle juz od zeszlego roku chyba ale szyszek u mnie brak niestety…

  • comment-avatar
    gosiulaart 13 listopada 2010 (19:02)

    O rany ludzie są zadziwiający zadając niektóre z pytań:)) Twój dom jest piękny a właścicielka tworzy takie cuda,że chętnych do wynajęcia byłoby pewnie wielu:)))
    Dziękuję za tyle fajnych rad,może i ja poeksperymentuję u siebie w domku:)

  • comment-avatar
    cicha 13 listopada 2010 (18:44)

    no proszę to ja też z tym beżem się sfrajerowałam, wiem, wiem czytając Twojego bloga, wiedziałam o tym beżu…ale hmmmm nie myślałam że to wosk…
    próbuje przerobić witrynę, i wciąż boje się podjąć próbę, czy kupić już farbę, czy jakiś inny preparat…
    teraz "mądrzejsza"…będę dumać nad woskiem…i myślę że to chyba już tak zostanie…
    zastanawia mnie tylko czy krzesła powoskowane – zniszczą się, czy wosk na tyle jest twardy, że spokojnie wystarczy na kilka lat…
    Pozdrawiam Mega Złotą Rączkę ;-)))

  • comment-avatar
    Diablotka Torebusiowa de domo Foksal 13 listopada 2010 (18:27)

    pamietasz, jak korespondowałyśmy w wakacje na temat malowania kuchni?
    miałam ci pokazać efekty i wstyd przyznac się, zapomnialam.
    mogę zrobić to teraz, proszszz:

    http://janomka.blogspot.com/2010/11/ach-no-tak.html

    Torebusia

  • comment-avatar
    Mili 13 listopada 2010 (18:18)

    Asiu przyznam się ze czasmi nie dotrawałam do końca posta – nie dlatego że mi coś nie pasowało ale jestem mocno neicierpliwa ;) to jednak tym razem dalam radę :)
    I jakbyś zdecydowała sie na wynajęcie pokoju na Kaszubach to ja sie pierwsza do kalendarza wpisuję. No ubawiło mnei to jak diabli te zapytania o wynajęcie kwatery na nocleg.

    FAntastycznie spisałaś odpowiedzi na wszelkie nurtujące ludzi pytania :)

    pozdrawiam cieplutko i czekam na efekt pracy nad mebelkiem

    Dorota

  • comment-avatar
    deZeal 13 listopada 2010 (17:52)

    Toż to prawdziwa kopalnia wiedzy! Nic, tylko wydrukować i przechowywać w bezpiecznym miejscu!
    Pozdrawiam serdecznie:)

  • comment-avatar
    Anonimowy 13 listopada 2010 (17:32)

    Witaj Asiu!
    Jestem jedną z podczytujących,bezblogowych.Czytam Cię często,bo z Twojego bloga bije radość zycia i optymizm,brak zgody na zgryzliwość i codzienną ludzką zawiść.Nawet gdy piszesz o trudnych rzeczach,to wyplywa z tego pociecha dla innych.Masz świetne pióro.To dość nieczęsty talent.No i to ,co robisz ,niezmiennie mnie zachwyca.A teraz informacja o wosku,jakby na zamówienie-będę odfarbiać boazerię i chcę ją lekko pokolorować.Super rada.Pozdrawiam serdecznie.
    Ewa,pewnie niedlugo z blogiem:)

  • comment-avatar
    Monique 13 listopada 2010 (17:12)

    Hej Asia, to ja się przyznaje – ja tez zrobiłam lampę szyszkową! :) Nie pokazałam jej jeszcze, ale mam juz zrobione zdjęcia szykuję się z postem.
    Dziękuję za nieustanną inspirację, lubię do ciebie zaglądać :)
    Pozdrawiam
    Monia

  • comment-avatar
    labarnerie 13 listopada 2010 (17:04)

    Dobrnęłam do końca i szczerze powiem, że z zaciekawieniem przeczytałam odpowiedzi na najczęściej zadawane Tobie Asiu pytania :) Troszkę się uśmiałam, o co też ludzie mogą pytać, ale i o garść wiedzy także jestem bogatsza. Nie dziw się temu, że ludzie chcą jak najwięcej wiedzieć o tym, co pokazujesz, o tym jak żyjesz, bo nie jest to wcale takie tuzinkowe i powszechne … jesteś doskonałym przykładem, jak żyć, aby być szczęśliwą … wiem, recept jest tysiące, ale Ty Asiu masz u siebie tę jedną z wielu … i za to uwielbiam Cię odwiedzać, choć nie zawsze słówko zostawiam, ale jeśli tylko czas akurat mi pozwala i mój mały szkrab nie potrzebuje mamy od zaraz, to często dzielę się z Tobą moimi wrażeniami. Gorące buziaki przesyłam …

  • comment-avatar
    Pat ze Srebrnego...:) 13 listopada 2010 (16:52)

    Przeczytałam, bez problemu docierając do końca;) i znalazlam sporo odpowiedzi na pytania, ktore i mnie nurtowały, a wstydziłam się zapytać, więc bardzo dziękuję za podzielenie się swoją wiedzą, mądrością życiową i jak zwykle fantastycznym optymizmem!:)

  • comment-avatar
    konstancja30 13 listopada 2010 (16:51)

    tego wosku nie znałam … sprawdzę bo twoje mebelki wyglądają zachęcająco … ja tam gdzie bejcowałam stosowałam do tej pory tylko olej i lubię jego efekt ale kilka warstw daje dość "zacną" powiedzmy błyszczącą powierzchnię … myślę że tam gdzie zależy mi na matowym efekcie i rozjaśnionym lepiej użyć owego wosku:) … wiele pytań mnie zaskoczyło … hm rozumiem chęć norania w temacie kolorystyki drewna ale włosy … wow :) … jedno jest pewne stworzyłaś tu fajny kawałek świata … chętnie się czyta a wiele pytań na które odpowiedziałaś pokazuje, że chętnych do pojmowania po twojemu życia nie brakuje … i bardzo dobrze bo w tej gnającej bez opamiętania cywilizacji przyda się spokojne :) guru :)z eko rosołkiem i energetycznym diablikiem w oku … pozdrawiam Asiu i bez krygowania należy ci się :) … i dzięki tobie wpadłam włąśnie na pomysł jak odmienię swoje kosze … na biało a i owszem ale potem ten wosk nada ton :) miłego weekendu :)

  • comment-avatar
    Laura 13 listopada 2010 (16:47)

    Od początku do końca :) Bo Cie lubię i mimo,ze żadnego z tych pytań nie zadawałam interesowały mnie odpowiedzi :)

  • comment-avatar
    Madlinka 13 listopada 2010 (16:44)

    A ja przeczytałam i się bardzo z tego powodu cieszę:)
    Rozerwałam się trochę przy niektórych pytaniach,fajna odskocznia od męczącego choróbska:(
    Post na pewno bardzo przydatny,zadawać więcej pytań nie mam odwagi;P

    Cieplutkie pozdrowionka

  • comment-avatar
    Annasza 13 listopada 2010 (16:37)

    Najwidoczniej i bardzo cię lubię i jestem stuknięta, bo czytałam z wypiekami na twarzy :))) Zwłaszcza kwestie techniczne! Nigdy nie "molestowałam" cię o nic, bo jeszcze mam trochę czasu, ale może już na wiosnę będziemy mieszkać w nowym, wykańczanym właśnie domu, więc większość rad się przyda, DZIĘKUJĘ :)))

  • comment-avatar
    Myszka 13 listopada 2010 (16:03)

    Łał!!! Medal Ci się należy za taką pracę!
    Niektóre pytania to nawet mnie zdziwiły, he he.
    Pozdrawiam serdecznie!

  • comment-avatar
    OLQA 13 listopada 2010 (15:57)

    przeczytałam, przyswoiłam dziękuję:)

  • comment-avatar
    artambrozja 13 listopada 2010 (15:30)

    Dotrwałam do końca – wszystko przeczytałam pewnie dlatego, ze lubię do Ciebie wpadać, choć nie zawsze zostawiam komentarz.
    zaskakujące są niektóre pytania, np. to o możliwość zamieszkania, albo to czy jesteś prawdziwą blondynką – mają ludzie pomysły !!
    swietna z Ciebie Mama, Kobieta, Pracuś :)))
    Wieś kochana za to samo co Ty i nigdy z niej nie ucieknę :))
    buziaki :**

  • comment-avatar
    Qra Domowa 13 listopada 2010 (15:27)

    no cóż stuknięta to ja jestem na pewno!!!no nudzić to ja się nie nudzę nigdy….lubię tu zagladać,lubię ciebie i lubię klimat,który tworzysz….zawsze zagladam,ale nie zawsze zostawiam komentarz…

  • comment-avatar
    Bianca~ 13 listopada 2010 (15:18)

    dotarłam do końca posta i nie jestem (chyba) stuknięta ani mi się nie nudzi… a więc wychodzi na to, że cię lubię!
    pomimo już tylu niebywałych zalet twoich odkryłam dzisiaj kolejną- cierpliwość! odpowiedzi na te wszystkie pytania wymagały jest raczej troszkę, ale mimochodem kilka znowu interesujących rzeczy się dowiedziałam.
    pozdrawiam serdecznie i życzę miłego składania kolejnego mebelka.

  • comment-avatar
    folkmyself 13 listopada 2010 (15:03)

    Swoja drogą po przebrnięciu przez te odpowiedzi jestem pod wrażeniem twojej powagi. domyślam się że dziwacznych pytań było więcej. Wniosek prosty, część czytających osób to po prostu kosmici;]
    Pozdrawiam ciepło

  • comment-avatar
    Anonimowy 13 listopada 2010 (14:48)

    A jakie było najdziwniejsze pytanie jakie dostałaś?

  • comment-avatar
    Anonimowy 13 listopada 2010 (14:41)

    Dzięki za ten post, bardzo mi się przyda.

  • comment-avatar
    paula_71 13 listopada 2010 (14:36)

    Hahaha pytanie czy można wynająć Wasz dom rozwaliło mnie i poprawiło humor :) Rewelacja,ludzie to jednak mają pomysły,no i odwagę aby zapytać…ech.

    Fajno to wszystko spisałaś,na pewno nie jednej dziewczynie przydadzą się Twoje rady.

    Czekam na następny post,i na tajemnicze coś nad czym pracujesz :)

    Pozdrawiam ciepło.

  • comment-avatar
    Anonimowy 13 listopada 2010 (14:31)

    Super post. Warto było na niego czekać. Pytania o kwaterę mnie rozbawiły. Także czekam na odpowiedz czym zabezpieczasz kosze gdy masz w nich kwiaty?

  • comment-avatar
    mialkotek 13 listopada 2010 (14:19)

    Od dechy do dechy :)
    Pytanie 6 nietechniczne to moje. Długo nosiłam je w sobie i popatrz – odpowiedziałaś, mimo że go nie zadałam :)))

  • comment-avatar
    Justyna 13 listopada 2010 (14:17)

    super post!!! podczytuje Cie od kilku miesiecy ale jeszcze chyba nigdy nie komentowalam, ale dzisiaj po prostu musze – bardzo sobie cenie takie praktyczne wybrobowane porady,a ze dom macie piekny to i ja zastanawialam sie jak zrobic to czy tamto i czym pomalowac sciany czy drzwi…wiec dzisiaj dostarczylas mi cala mase cennych informacji, z ktorych przynajmniej czesc znajdzie praktyczne zastosowanie…aha i wcale mi sie nie dluzylo czytanie (przy popoludniowej kawie) wrecz przeciwnie! mam nadzieje ze od czasu do czasu dolaczysz do swoich postow takie wlasnie techniczne informacje….. np czy jakos zabezpieczasz kosze wiklinowe zanim posadzisz w nich rosliny – bo zauwazylam na Twoich zdjeciach ze wiele kwiatow masz w koszach :) pozdrawiam Cie bardzo serdecznie i ciesze sie ogromnie ze do Ciebie trafilam…justyna

  • comment-avatar
    Yoko 13 listopada 2010 (14:14)

    Oj,jakoś doczytałam…gratuluję Ci cierpliwości,niektóre pytania naprawdę banalne,mnie by chyba…przemilczę pewne sprawy :))Pozdrawiam i dalszej weny twórczej życzę!

  • comment-avatar
    ewelajna 13 listopada 2010 (14:12)

    Dotarłam do Końca, Asiu…:) Jesteś wielka:)
    Pozdrawiam Cię z całą radością i wszystkimi ciepłymi myślami, które mam o Tobie:) Wszystkiego dobrego!

  • comment-avatar
    Aszka9 13 listopada 2010 (14:07)

    No tak,sporo wątpliwości rozwiałaś.I przy niektórych też się uśmiechałam.Ale co prawda,to prawda-jesteś niezwykle kreatywna
    Pozdrawiam

  • comment-avatar
    lewkonia 13 listopada 2010 (13:56)

    Ufff. Wytrwałam, ale … połowę zapomniałam. No to jeszcze raz:))

  • comment-avatar
    sekutnica 13 listopada 2010 (13:48)

    wow, kopalnia odpowiedzi, w tym nawet te, których jeszcze nie zadałam (o malowaniu wikliny) dzięki :)

Skomentuj

Szanuję Twoją prywatność, Twój adres mailowy nie będzie widoczny.