Lipiec- kwiecień bo przeplata…:)

To co się działo na Kaszubach w ostatni weekend…a raczej to co sie zerwało:) – to zdecydowanie nie lipcowy klimat. I uwierzcie mi na słowo. Z moim bratem i z Pawłem trzymaliśmy wystraszeni ze wszech sił wiatę – wicher chciał nam ja porwać bez żenady, taka była burza.
Leo z okazji swoich 4 urodzin wydał wielką marynarsko – piracką bibę. Mama Leo – ja czyli:), do 2 w nocy szykowała treści spożywcze i dekoratorskie, a od 6 rano owe treści z wrodzonym talentem do szykowania imprez:) rozkładała, sama uszykowana na dziewczynę pirata. A o 13, tuż przed przybyciem gości przyszła wichura, roztrwoniła wszystko w drobny mak, z mamy Leo – nadal mnie:) – czyniąc żałośnie bezradną mokrą kurę, zaś dekoracje porwała w diabły…albo nawet do samego RPA.
Dziś się z tego śmieję, ale w sobotę nie było mi do śmiechu. Tyle pracy, w 20 minut rozerwane na strzępy. Jak by jednak nie było – sama impreza udała sie wyśmienicie:) A to dlatego, że mamy cudownych przyjaciół z cudownymi dzieciakami:) Tak swoją drogą, sam fakt, iż sie udało nam wszystkim w końcu spotkać – choćby przy okazji urodzin dziecka, uświadomił mi, że za mało czasu poświęcamy na towarzyskie życie. Mamy wokół siebie tylu świetnych ludzi a rok rocznie, miesiąc za miesiącem przekładamy spotkania – zawsze z tego samego powodu: praca, brak czasu. Mam mocne postanowienie – zmienić taki stan rzecy i to cięciem drastycznym:)
Zobaczcie jak lało pół godziny przed przyjazdem gości ( to szare na zdjęciach to strugi deszczu). No i jaka z naszej rodziny piracka brać:) Zamiast papugi posiadamy co prawda sierściuchowate wszelkiej maści…ale co piraci to inne preferencje:). Tatuaże Pawła zostawię bez komentarza… no strach się bać:)

 

 
 
Wiem, że jest mnie blogowo za mało. Poza sesjami, robimy letni magazyn – to ogrom pracy. Mnóstwo stylizacji i zdjęć, które musiałam wykonać, mnóstwo ustaleń ze współpracownikami, setki telefonów, maili, wytycznych. Możecie mi nie uwierzyć, ale w ostatnich miesiącach, jak nigdy w życiu – nie kontroluję momentu, gdy zasypiam. Zdarza się, że Paweł coś do mnie jeszcze wieczornie mówi…a ja już w objęciach Morfeusza – znienacka i nieprzewidywalnie odpływam ze zmęczenia. Pracownia znów wygląda jak magazyn rzeczy wszelakich, na antycznym stole pełniącym rolę biurka, nie ma skrawka wolnego miejsca. Co jakiś czas się wygrzebuję z tych papierów, ale zaraz potem „twórczy” stan powraca:) Ratuje mnie jedynie ogród. Gdy czuję, że zaraz zacznę gwiżdżeć niczym wrzący czajnik, rzucam wszystko i wychodzę przed dom…jeden wdech…drugi wdech….powoli.. słychać ptaki…w tle kosiarka sąsiada:), znów ptaki…jest dobrze…trzeba zrobić obchód:) Z obchodu znosze do domu ogromne bukiety. Bo rośliny mają w nosie burze, upały i inne takkie. Kwitną i zachwycają. W każdym domowym kącie do odpoczynku mamy ukwiecenie. Piwonie, róże dzwonki, kocimiętka, goździki- wszystko z naszych rabat…Wprowadzają do wnętrza prawdziwe lato.
W magazynie, jak już wspominałam, będzie sie płynnie przewijało marine. We wszelkich postaciach:) pokażę również, jak w szybki sposób zrobić świeczniki – z tego co macie pod ręką. Pokażę, że dekoratorskie taśmy, to strzał w dziesiątkę przy organizowaniu pikników:) Można za ich pomocą wyczarować każdy klimat. Poniżej akurat wykorzystane w sesji morskiej. Mamy tyle cudownych zdjęc i pomysłów:), nie jestem w stanie ich wszyskich umieścić w magazynie, przemycam więc po cichutku na blog. I proszę Was o cierpliwość, letnie wydanie już wkrótce:) Piknik w stylu marine, odłsona pierwsza:)

 

Chciałabym dziś pochwalić się Wam kolejną sesją, którą zawitała na łamy, tym razem „Mojego mieszkania” A sesja to dla mnie wyjatkowa, bo u rodziny pełnej radości i pozytywnego wariactwa:). I choć zdjęcia robiłam w styczniu, do dziś z uśmiechem wspominam ten czas.  To własnie takie sytuacje sprawiają, że po prostu bardzo lubię swoją pracę:) Zresztą, każdy kto czytał i widział materiał – mówi to samo: ależ fajna rodzinka:) Pomijając fakt, że Ania stworzyła naprawdę przepiękne, pełne ciepłego klimatu wnętrze. Kochani – macham Wam z  czółna mocno i jeszcze raz dziękuję za wspólne, pełne śmiechu chwile.
Pokazuję dziś tylko skrawek całego artykułu i mocno zachęcam do obejrzenia go w całości w aktualnym „Moim mieszkaniu” a całą Redakcję ciepło pozdrawiam:).
                      Sesja dla „Moje mieszkanie” 7/2012

I co jeszcze na dziś…a może to, że biegam ciągle w 2 kitkach:) z wygody.  I to, że wygrzebałam 2 dni temu z czeluści pudeł wszystkie stare listy, kartki z kolonii i inne sentymentalne karteluszki, przy których czytaniu popłakałam się ze śmiechu. Jaki człowiek był radośnie durny:) i jaki…w tej durności dziecięcej prawdziwy.
I oby nam tak wszystkim zostało – 2 kitki to moje wewnętrzne dziecko, które ciągle w sobie noszę i cały czas bardzo lubię.
Czego i Wam z całego serca życzę:):)

p.s. a propos dzieci:
Leo pirat do mamy:
„Mamo, cały się zmokniołem w wodzie” :)
Tymże cudnym określenim synek otwiera swoją osobistą księgę złotych myśli:)
Wasze pociechy także mają prowadzone przez Was tego rodzaju zeszyty z powiedzonkami?
Zdradźćie proszę jakieś „hity” Waszych potomków:) PROOOOSZĘ ładnie:):):)

Uściski moi czółnowi, do usłyszenia:):)

Podziel się...Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterEmail this to someone

Dziękuję za Twój komentarz.

104 komentarze

  • comment-avatar
    GreenCanoe 30 lipca 2012 (15:32)

    Ivi – jestem już, cała:) To po prostu nawał pracy. Ale bardzo Ci dziekuje za troskę:) i pozdrawiam.

  • comment-avatar
    Anonimowy 29 lipca 2012 (11:21)

    Asiaaaaa! Nie poddawaj się! Cokolwiek Wam się przytrafiło, na pewno dacie radę! Trzymam kciuki za następnego posta i czekam na magazyn ( może być edycja jesienna, bo tempo narzuciłaś sobie zabójcze kobieto;) ).
    pozdrawiam burzowo z Mazowsza
    zielona podczytywaczka
    ivi

  • comment-avatar
    Biafra 23 lipca 2012 (21:03)

    Mamusiu, musisz mnie KUCNĄĆ :-)
    Hasło czterolatki, gdy zachciało jej się siku w ogródku :-)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 30 lipca 2012 (15:33)

      A mój Leoś w zeszłym tygodniu: MAMA< MAMA!!! tu idą ŚMILAKI:):):)

  • comment-avatar
    Mery Selery 19 lipca 2012 (16:55)

    Napisałaś u mnie, że mieszkasz w dziczy :)
    Przyleciałam sprawdzić… I ah! Cóż to za niezwykła dzicz! :)
    Taką dzicz to ja biorę bez zastanawiania się! :)
    Pozdrawiam serdecznie i obserwuję!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 30 lipca 2012 (15:33)

      Moja dzicz wcale nie taka różowa jak na obrazkach – żmije np. łazu tu jak im sie podoba> …
      czyli jednak dzicz:)

  • comment-avatar
    Anonimowy 19 lipca 2012 (09:55)

    wlasnie,wlasnie…….
    Joanna :)

  • comment-avatar
    Joanna 18 lipca 2012 (09:27)

    Kiedy, kiedy letnie wydanie magazynu ???????? Lato w pełni a magazyn :( Czekam i czekam i doczekać się nie mogę :)

  • comment-avatar
    Joanna 18 lipca 2012 (09:26)

    Kiedy, kiedy letnie wydanie magazynu ????????? Lato mamy już w pełni a magazyn :( Czekam i czekam i doczekać się nie mogę :)

  • comment-avatar
    Aleksandra 17 lipca 2012 (18:14)

    Wow, jak tu milo.Baaaaaardzo skandynawskie klimaty:)latwo mozna sie zainspirowac, nieprawda ? ;) :)

  • comment-avatar
    Aleksandra 17 lipca 2012 (18:10)

    Baaaardzo skandynawskie klimaty :) ;) lubimy to :)

  • comment-avatar
    Majkowy Świat:) 16 lipca 2012 (19:56)

    Najważniejsze, że impreza się udała!
    Mój syn na skarpetki mówił "fifitki" długo dochodziłam o co mu chodzi, dopiero gdy zawołał "nie topy, fifitki!" to zrozumiałam, że nie chce rajstopek tylko skarpetki.
    Za to moja ukochana bratanica nie mówi literki "g" i zamiast nie wygłupiaj się mówi "nie wydupiaj się" lub zamiast ogłupiałeś "odupiałeś".
    Dzieciaczki mają świetne słownictwo :)
    Córeczka koleżanki zamiast ketchup mówiła "Ceput"
    Pozdrawiam Maja

    • comment-avatar
      GreenCanoe 30 lipca 2012 (15:34)

      Kasiu, Maju – pozdrowienia dla Was równiez ciepłe wysyłam:)

  • comment-avatar
    Anonimowy 15 lipca 2012 (21:41)

    Witaj! Często zaglądam , podziwiam, czerpię inspiracje. Przesyłam serdeczności dla synka !
    Moja już 11letnia córka mówiła kiedyś na smoczek "muńmuń", kiedy chciała dostać picie wołała "dudu". Jeśli się przewróciła , mówiła, że zrobiła "bagam". Ale prawdziwą sensację wzbudzała kiedy chciała dostać czekoladę. Na czekoladę mówiła "gogo", nie było by w tym może nic szczególnego , ale niedaleko miejsca w którym wtedy mieszkaliśmy był klub nocny, w którym panie wykonywały ów "czekoladowy" taniec. Natomiast mój nieco ponad 2letni synek nie jest zbyt rozmowny. Pozdrawiam serdecznie .Kasia

  • comment-avatar
    Anonimowy 13 lipca 2012 (21:39)

    Moja córcia ( niedługo 4 latka), gdy wywija pieskiem zabawką mówi, że piesek robi wiruety. Czasami bawi się w pokaz mody i udaje, że jest modenką. Pozdrawiam, Ewa.

  • comment-avatar
    Pinel 13 lipca 2012 (19:46)

    Piknik w kolorach marine-genialny pomysł, świetne połaczenie kolorów.Co do pogody to już nawet się nie wypowiadam…dodam tylko że miszkając na wsi mam ten wątpliwy komfort, że podczas burzy wyłaczają nam prąd-tak wiec oststni tydzień był pełen obfitości jeśli chodzi o tę kwestię.
    Wewnętrzne dziecko też ze mnie czasami wychodzi, ja noszę warkoczyki;-)miłe, dzieki że o tym wspomniałaś.
    Jesli chodzi o dziecięce powiedzonka to synek dopiero sie uczy mówić ale jego "Mamo, paj ja boj" (Mamo, pająk,boję się!)jest już w naszym rodzinnym kanonie;-)pozdrawiam

    • comment-avatar
      GreenCanoe 30 lipca 2012 (15:35)

      nam tez wyłączają:):) najdłużej nie było zimą – 4 dni.
      A my bez prądu=bez ogrzewania. Dobrze że był kominek – nawet wodę na herbatę w nim gotowałam:):):)

  • comment-avatar
    Ula 11 lipca 2012 (12:24)

    Miło mi tu gościć :) Piękne zdjęcia, zwłaszcza te rodzinne i piękne wnętrza udekorowane kwiatami z ogrodu. Chyba nie przeczytałam dokładnie całości – przyznaję się, ale wiem, że Leon miał czwarte urodziny, więc życzę mu dużo uśmiechu, a Tobie cierpliwości i wyrozumiałości.
    Spotkania z ludźmi to jest to, co buduje i rozwija nas wewnętrznie i bardzo dobrze, że o tym przypomniałaś. Pozdrawiam serdecznie i wyłączam się, bo u mnie – burza.

  • comment-avatar
    Laboratorium Bez Wody 11 lipca 2012 (10:25)

    Laborantki nie chcą zawracać głowy komentarzami, bo wiadomo, że przy takim nawale pracy ciężko znaleźć na to czas (broń Boże nie jest to ironiczne:). Tym razem nie potrafią się powstrzymać – tekst przedni, a stylizacje zdjęć naprawdę świetne (do tego natura też "dopomogła").
    Z racji swoich zainteresowań zwróciły szczególną uwagę na czerwoną różę w kieliszku. Inspirujące połączenie kolorystyczne. Zaskakująco dla Laborantek niebieski i ten piękny delikatny czerwony pasują jak ulał. Nie wyszedł z tego kicz, a mógł:)

    Co do dziecięcych powiedzonek – dużo tego jest, ale mając dzieci w wieku 6 lat, to są to już bardziej śmieszne scenki rodzajowe. Ostatnio zdarzyła się taka:
    Scena rozgrywa się tuż po zakończeniu EURO 2012 – Dziadek gra z chłopakami mecz. Młodszy, 6- latek, strzela gola i wiwatuje. Po chwili zaczyna ustawiać Dziadka i Brata – "Ty stałeś tutaj, Ty mi podałeś, robimy jeszcze raz, itd". Dziadek pyta się po co to wszystko robią od nowa. Młody z wyrzutem do Dziadka – "Nie wiesz, że w telewizji są powtórki!!!".

    • comment-avatar
      GreenCanoe 30 lipca 2012 (15:37)

      hej Laborantki!!!ściski dla Was wielkie wysyłam:)

  • comment-avatar
    xoxo 10 lipca 2012 (23:19)

    Witam
    Mój synek prawie 4 letni do cioci "Ciocia, a ty kiedyś miałaś innego wujka" -powiedziane w obecności aktualnego narzeczonego. Poprzedniego dziecko widziało jakieś 1,5 roku temu i raptem tylko jeden raz!
    pozdrawiam serdecznie
    lucy-sweethome.blogspot.de

  • comment-avatar
    Anonimowy 10 lipca 2012 (16:44)

    Masz Asiu racje, dzisiejszy świat jest zbyt rozpędzony i ja z całych sił próbuje to zmienić przynajmniej na "swoim poletku". Czas – wieczna gonitwa i co za tym idzie ciągłe nerwy.
    A ja bym chciała spokojnie, jak normalni ludzie spotkać się, o tak na kawę, bez umawiania się miesiącami.
    Próbuje dostrzec takie małe codzienności, niby błahe, ale jakie wyjątkowe. Słuchałaś dźwięku ukwieconej łąki, albo szumu zboża kołysanego wiatrem? Albo jak jedziesz rozpędzona rowerem i czujesz wiatr i zapach lasu. Dla mnie największym szczęściem jest właśnie z cała rodziną pojeździć rowerem – wtedy zaliczam dzień do udanych. Był taki czas wielkiego śmiechu z tzw kur domowych… a ja pracuje, ale wracam, torba w kąt i łażę z wielką radością koło tego mojego domku, kwiatków, weków, nalewek, cieszy mnie byle wstążeczka na starym słoiku z badylkami z łąki.
    Musimy się nauczyć wolniej żyć, zauważać to co naprawdę ważne. Moja koleżanka rok temu straciła męża. Obserwując jej ból zdałam sobie sprawę, że ona już nigdy nie pójdzie z nim na spacer, nie podzielą się widokami, nie potrzymają za ręce. Mimo, że ta tragedia nie dotknęła mnie osobiście to przewartościowałam życie naszej rodziny.
    Ty Asiu uczysz nas takiego życia, pokazujesz fajne rzeczy, dajesz pomysły. Bardzo Ci jestem wdzięczna, że chociaż Ty nie biadolisz, tylko działasz na ile Ci starcza sił i pomysłów. Jesteś dla mnie wielką siłą napędową. Jest tylko jeden minus – mój dom zapełnia się w zastraszającym tempie bo jak tylko coś u Ciebie wpadnie mi w oko to staram się zdobyć podobne. Nazwlekałam np. starych pięknych butli po tzw esencjach z lat 70 i innych cudowności ze strychu moich rodziców (ku wielkiej rozpaczy mojego męża:). Bardzo Was wszystkich pozdrawiam. Nas na szczęście ominęły te najgwałtowniejsze burze, idę więc podlewać moje wiejskie kwiatuszki. Czekam na magazyn. Ila

    • comment-avatar
      GreenCanoe 30 lipca 2012 (15:38)

      Oj Ila – biadolę, biadolę….nie jestem takim herosem niestety. Zdarza mi sie i biadolic i narzekać. Ale z tym chociaż walczę:) Bardzo ciepło Cią pozdrawiam.

  • comment-avatar
    AGNES 10 lipca 2012 (15:16)

    Przypomniałam sobie jak mój kuzyn nie umiał powiedzieć "w" i wychodziły czasem z tego śmieszne rzeczy np. wanna-hanna, wujek-hujek

  • comment-avatar
    ZapraszaMY do stołu 10 lipca 2012 (14:08)

    Gratuluję sesji!
    Wyszło wszystko super – widać że jesteś perfekcjonalistką! Każdy drobny szczegół dobrany idealnie. A ja dla siebie ściągnę obklejanie słoiczków wzorkiem z kolorowej taśmy – super pomysł!
    Pozdrawiam
    Bogna

  • comment-avatar
    Anonimowy 10 lipca 2012 (01:03)

    Moja starsza na truskawki mówi kruskawki a na winogrona wigrowonka :)
    Pająk to bająk :) Albo: "ale tu dużo piesów"; Na hotel mówi – fotel :) I z innej beczki: każdy rodzaj mięsa na obiad, czy to w zupce czy na drugie danie to dla niej… kurczaczek haha!!
    Pozdrawiam – Magda

  • comment-avatar
    ucho od sledzia 8 lipca 2012 (20:50)

    Sto lat dla Leona! Dobrze, ze goscie i humory dopisaly :-)

    PS tez czekam na letnie inspiracje w nowym wydaniu magazynu.

  • comment-avatar
    Deilephila 8 lipca 2012 (20:35)

    Zdjęcia są świetne a takie przyjecie to sama bym chętnie chciała – co prawda lat więcej niż 4, ale co tam, na 30stkę też może być, prawda?
    Uwielbiam Twoja dbałośc o szczegóły, myślę, że jak raz pojawiłabym się u Ciebie – zostałabym na zawsze:D
    Czekam niecierpliwie na magazyn. I odpocznij ciutkę chociaż, bo się zapracujesz!!!
    Pozdrawiam ciepło!

  • comment-avatar
    Anonimowy 8 lipca 2012 (04:12)

    Mój synek na komisariat mówi komisrjant, a jak ma przynieść książeczkę do czytania z biblioteczki, to mówi że idzie do tabliczki. Pozdrawiam gorąco. Gosia

  • comment-avatar
    u Alojka 7 lipca 2012 (16:51)

    moja Agnieszka( 2 latka) miała ochotę na spacer ale była okropna wichura i mowie ze teraz nie, bo tam jest wichura, a ona wybiega przed dom i krzyczy " no gdzie ta chochura, nie widzę żadnej chochury, to możemy iść!"

  • comment-avatar
    Sepia 7 lipca 2012 (16:33)

    Piękne aranżacje i cudne kadry:)…jak zawsze:)
    Napisałam kiedyś na moim blogu całego posta z takimi powiedzonkami i historyjkami moich dzieci. Zapraszam serdecznie:
    http://wsepii.blogspot.com/2011/06/dzieciom.html

  • comment-avatar
    Bernadetta 7 lipca 2012 (09:46)

    Zdjęcie Pawła jest świetne hehehe te tatuaże , sroga mina …prawdziwy pirat :))))
    Przykro mi , że ulewa zniszczyła Twoje dekoracje , pewnie były przepiękne :( ale jak sama mówisz , najważniejsze , że goście dopisali :) po Waszych radosnych minach widać , że zabawa była przednia :)
    100 lat dla Leosia !!!
    Asiu kochana , piszesz , że czasu masz mało …ja i tak jestem pełna podziwu , nie mam pojęcia jak Ty to wszystko ogarniasz !Ogród , dom ,Leoś , sesje….Terminator by nie wyrobił a taka krucha kobietka daje radę ;)
    Na letnie Czółno czekam z niecierpliwością :)

    Adaś jeszcze za wiele nie mówi , ale ostatnio narobił mi wstydu w osiedlowym sklepiku. Sklepik kojarzy głównie z bułami , na które mówi "bije" …Biegał pomiędzy regałami krzycząc "bije, bije, bije" …chyba nie muszę mówić , że ekspedientki patrzyły na mnie podejrzliwie ;)))

    Ściskam mocno

  • comment-avatar
    Ania 7 lipca 2012 (09:09)

    i jeszcze "puścić bonda" … :))

  • comment-avatar
    Ania 7 lipca 2012 (09:07)

    Z niecierpliwą niecierpliwością czeeekam na wirtualny magazyn!!!
    Co do dzieci, są wspaniałe..i te nasze i te ukryte w nas.
    A z powiedzonek mojego 2.5 latka:
    "O my kurcze" ( w sensie o maj kurcze! )
    Albo , kiedy wsadzał ręce do kieszeni i jedna coś się zawinęła, że nie szło rączki włożyć " ooo, nie działa.."
    " a w tych bucikach będę idła?"
    Buziaki!

  • comment-avatar
    Anonimowy 6 lipca 2012 (20:01)

    Hello, witam,
    u nas w domu ojciec z synem maja zajecia "facenckie," a ja, czyli mama: "kobienckie." Moje szanowne dziecko bardzo lubi sluchac muzyki i mowi, ze to poprostu ladnie " grzmi." Pozdrawiamy goooraco z tropikalnych upalow,
    Ms. Belle z rodzina.
    Ps: niestety nie moge tu dostac tego pisma, o ktorym piszesz i straszliwie mi zal. Zaczytuje sie natomiast w obu " Werandach." Hej…

  • comment-avatar
    Anonimowy 6 lipca 2012 (14:10)

    Córka Helenka (3latka) widząc traktor mówi;
    -Mama, tam ciaktoj.
    -Tak, Helenko, ciaktoj -przytakuję
    -Nie ciaktoj, tyjko ciaktoj- poprawia mnie córka

    Pozdrawiam
    Renia

  • comment-avatar
    Kasia 6 lipca 2012 (13:55)

    Jak zawsze wszystko wspaniałe…Asia jestem pod ogromnym wrażeniem, nie mam zbyt wiele czasu na serfowanie i pisanie ale podglądam Cie :-)
    Pozdrawiam z upalnego Komorowa

  • comment-avatar
    House Full Of dreams .blog 6 lipca 2012 (13:40)

    cudne fotki gazete mam widziałam , wspaniała rodzina cudne wnętrze :)

    Moja tosia znana na cały placu jest z przekrecania rymowanki która każde dziecko robiąc babę mówi : babko , babko udaj się bo jak nie to cie zjem :)
    wersja Tosi : babko , babko nie udaj się i tak cie nie zjem !!! :) pozdrawiam

  • comment-avatar
    Ana 6 lipca 2012 (12:49)

    Och…czesem sobie myslę, że już dawno temu powinnam założyć zeszyt i spisywać wszystkie śmieszne sytuacje, powiedzonka, zachowania dzieciaków…tyle mi umyka…
    Moja córcia bardzo długio mówiła na skarpetki "plaplo"…synek aktulanie dumny i buntowniczy dwulatek, uparcie przekręca nazwy części ubrań, kaptur – kalkun, czapka – kapat…ale też kulinarnie – kakao-kaoze:)…A 4-letnia córcia…hm…wczoraj złożyła kartkę w wachlarz i stwierdziła, że "po takie ZGINIONEJ kartce lepiej się maluje":)

  • comment-avatar
    Anonimowy 6 lipca 2012 (12:09)

    Mój trzylatek ma problemy z wymową "ch". Czasem bywa śmieszne a innym razem mniej, bo mówi niestety zamiast "jechać" "jebać" i tak wychodzi mu "mama, pojebałem do babci", albo "muszę szybko jebać" gdy mknie na swoim rowerku ;-)
    Ada

  • comment-avatar
    Anonimowy 6 lipca 2012 (11:49)

    A mój syn jak się żegnał przy pacierzu to mówił…
    Oki sija ducha siefo amin
    Tzn w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego Amen
    Dziś ma 24 lata i właśnie skończył studia
    Pozdrawiam z upalnej Warszawy -Ewa :)

  • comment-avatar
    Ameba 6 lipca 2012 (09:58)

    Moja pociecha jeszcze w brzuszku sobie siedzi (ma sporo czasu do wyjścia), ale przedstawiam hit mojego najmłodszego brata – przyłapać kogoś na gorącym murzynku :)

  • comment-avatar
    Dita 6 lipca 2012 (09:31)

    Witaj. Trafilam tu od Oli. Cekawy, kreatywny pelen pieknych kadrow i przepieknych wnetrz blog! Milo mi tu goscic. Podziwiam i ide czytac dalej :) p.s swieczniki stateczki odgapiam jesli mozna :) Pozdrawiam Edyta

  • comment-avatar
    Aleksandra 6 lipca 2012 (08:39)

    Pięknie jest u Pani!!! Zostaję na dłużej na blogu i zaczytuję się w magazynie!!! :)

    Pozdrawiam upalnie!
    A.

  • comment-avatar
    AGNES 6 lipca 2012 (07:49)

    Moja córeczka jest jeszcze za mała na śmieszne hasła. Ma dopiero 6 miesięcy i mówi tylko mama, tata i baba, ale dobrze pamiętam hasła mojego młodszego brata.
    Na koparkę mówił KANKA,
    marchewka- mafefka
    pasztet- paszpet
    węgiel- engielek
    czkawka- truskawka
    sąsiadka ma na nazwisko Kornacka, a wołał do niej "dzień dobry pani Kornackowa"

    Sąsiadki córka mówiła
    kołdra- kordła
    mleko- mleto

    Było jeszcze wiele innych,ale z biegiem czasu gdzieś umykają:)

  • comment-avatar
    Anonimowy 6 lipca 2012 (07:25)

    Córeczka mojej koleżanki do swojej mamy: mamusiu, czy KOŚCIOTRUP rośnie razem z człowiekiem?
    Piękne…
    Pozdrawiam gorąco i gratuluję! Blog jest boski i bardzo inspirujący. Tak trzymać Załogo!

  • comment-avatar
    Anonimowy 6 lipca 2012 (07:03)

    autonogi – wrotki
    Nowy Jurek – Nowy Jork
    kamka- kanapka
    pipa ujuju [uf to było straszne) – piłka tululu
    bulace – cebula
    bujekmajek- wujek Marek

  • comment-avatar
    agea 5 lipca 2012 (19:43)

    piękne zdjątka:)

  • comment-avatar
    Zacisze 5 lipca 2012 (16:15)

    Ale się usmiałem:):) z komentarzy.
    Nasz też miał sporo takich powiedzonek, jedno z nich to szóstek zamiast sobota. Bo przecierz jest czwartrek, piątek to musi być i szóstek:)

    Kiedyś chciał obejrzeć bajkę w komputerze, pyta nas czy może obejrzeć, ja na to oczywiście tylko w granicach rozsądku ( było już późno): A Syn na to: Tato, jak daleko jest ta granica?

  • comment-avatar
    Mammamisia 5 lipca 2012 (15:43)

    Moje mieszkanie to jedyna wnętrzarska gazeta, którą kupuję regularnie bo jest w przystępnej cenie. Inne jak tylko wiem, że któaś z blogowiczek będzie miała w niej sesję. Bardzo wyczekuję werandy ze zdjęciami domku Madzi z bloga Zapach wspomnień.
    Sesja u Anny przepiękna. Wnętrze przypomina mi dom siostry Mimi.
    Cudne przyjęcie przygotowaliście dla synka. Wiem ile pracy to wszystko kosztuje.
    Najlepsze życzenia dla małęgo solenizanta. Samych kolorowych dni i dużo radości.
    Już nie mogę się doczekać kiedy będzi eletnie wydanie. Podziwiam Wasz trud wkładany w jego powstawanie.
    Pozdrawiam Was serdecznie!
    Iza

  • comment-avatar
    aagaa 5 lipca 2012 (13:18)

    Kupiłam ostatni nr MM .Piękne zdjęcia!!
    I super ,że mimo tej pogody imprezka jednak się udała!!!

  • comment-avatar
    Izabela 5 lipca 2012 (12:18)

    Mój synek do mnie:
    – Mamuś! Zdepczyłem ślimaka!!!
    :-))
    Pozdrawiam
    ps. piękne dekoracje

  • comment-avatar
    Ola.k 5 lipca 2012 (11:27)

    Jak zwykle zachwycają: forma i treść. Dziękuję serdecznie za zielone czółno i mnóstwo wzruszeń i inspiracji, które mi dostarcza.

    Nie pamiętam, żeby mój synek miał tendencję do przekręcania słów czy stosowania własnych powiedzonek ale sprytem i pamięcią odznacza się niebywałą. Wspomnę więc o małym zdarzeniu. Do obiadu mamy zwyczaj pić lampkę wina( dorośli) i wody mineralnej( dzieci).3 – letni Franek zapytał: Mama, co pijesz??. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą: Wino. Ja też chcę – nie ustępował F. Zaczęły się tłumaczenia:że jak dorośnie; teraz nie może, bo za mały. Przyjął do wiadomości, a w kilka dni później zapytał: Mama czy ja jestem już duży?? Ja niepomna zdarzenia sprzed kilku dni powiedziałam: jasne, już jesteś bardzo duży. To dasz mi to wino?? Odtąd zanim odpowiem to się trzy razy zastanawiam

  • comment-avatar
    Marietta 5 lipca 2012 (10:34)

    Kwiaty piękne w mieszkanku, podobnie lampiony i świeczniki w stylu marine. Ależ u Ciebie można odpocząć przyjemnie czytając i podziwiając fotografie. Pozdrawiam całą rodzinkę piratów:).

  • comment-avatar
    Marlena 5 lipca 2012 (10:19)

    aż sie popłakałam czytając :)

    mój syn chodzi po "TRAWĘŻNIKACH' zamiast po krawężnikach, bo przecież obok trawa rośnie…

    w przedszkolu na gimanstyce biegają "DRUCIKIEM", a nie truchcikiem,

    a gdy był nieco mniejszy pewnego popołudnia powiedział(uwaga piszę fonetycznie): "Mamo jestem głodny, zadzwoń do PICCOWNI i powiedz panu PICCARZOWI żeby przywiózł nam szybko PICCĘ".

  • comment-avatar
    Anonimowy 5 lipca 2012 (09:59)

    Witam!
    Moja córeczka ma niebywały talent do tworzenia, przetwarzania i przekręcania różnych słówek. Niestety zbyt późno zaczęłam je zapisywać, wielu już nie da się odtworzyć z maminej pamięci.
    Moje ulubione to:
    – Mamo! Ja zaraz ZEMGIELE z głodu!
    – To są drzewa owocowe a nie WARZYWOWE, pani nam mówiła w przedszkolu.
    – Mamo czy dzieci się URODZAJĄ?
    – Och! Ta ryba nie ma UCHÓW!
    – Julka czy wiesz kto mieszkał kiedyś w tym zamku (Wawel)? Tak, wiem: król , królowa i …królik!
    – Julka, śpij juz proszę. – Mamo ja nie chcę spać sama,ja chcę dziś spać z jakimś LUDZIEM!
    – Tato, czy idziemy już na to LOSOWANIE ( czyt. wybory parlamentarne 2011 r.)?
    – Czy obejrzymy bajkę "Potwory i SPIGÓ(U)ŁKA"?
    – Jak się nazywa jej ŻON?!
    No cóż mogłabym tak jeszcze i jeszcze….
    Pozdrawiam czereśniowo i malinowo z upalnej Lubelszczyzny
    Magda

  • comment-avatar
    Agata 5 lipca 2012 (08:37)

    dzień dobry? przy okazji słowniczków dzieci ujawnię się, że regularnie zaglądam, podziwiam i wkurzam się, że sama tak ładnie nie potrafię ;)

    Ostatnio moja 3-letnia Córcia dmucha na zdechłą osę przesuwając ją po podłodze. Wystraszyłam się, że owad zaraz zostanie złapany. Ostrzegłam Łucję, żeby nie dotykała rączkami. Łucja na to: ja ją tylko PRZEPLUFAŁAM. :)

    Starsza Córcia na pociąg mówiła SOSOM, ale – pojedziemy SOSEMEM ;) a hitem dla wszystkich były MAKOCNIE, czyli paznokcie :) Oj, długo bym tak jeszcze mogła… ;)

    Miałaś świetny pomysł, żeby wyciągnąć z zaglądających te dziecięce powiedzonka, przy czytaniu uśmiałam się do łez :)

    pozdrawiam!

  • comment-avatar
    GreenCanoe 5 lipca 2012 (08:13)

    Leo wczoraj:
    mamo cały jestem smutny…:)

  • comment-avatar
    scraperka 5 lipca 2012 (07:21)

    :))) Ale piękna opowieść.
    Po zdjęciach widać, że to była nie lada wichura!
    Dobrze, że Was nie zdmuchnęło. Najważniejsze , że impreza się udała i nie pokrzyżowała Wam planów do końca. Piknik wygląda rewelacyjnie, a na taśmy dekoracyjne czaję się już od jakiegoś czasu:)
    Moje Mieszkanie zakupiłam już jakiś czas temu i przeczytałam od deski do deski:) gratuluję występu w kolejnym magazynie:)
    ściskam mocno

  • comment-avatar
    Sysia 5 lipca 2012 (06:50)

    pięknie.czuć na zdjęciach lato=D widzialam efekty pracy w MM i muszę powiedzieć,że jak tylko zobaczylam pierwsze zdjęcie pomyślalam:Green Canoe.Chyba stworzylaś już swoją markę=D SERDECZNIE POZDRAWIAM.

  • comment-avatar
    anua 5 lipca 2012 (06:37)

    Piękne zdjęcia, cudowne wnętrza.. :)

  • comment-avatar
    Anonimowy 5 lipca 2012 (06:29)

    Mój bratanek kiedyś, podczas snu bardzo krzyczał i się denerwował, gdy sie obudził to powiedział swojej mamie, że był Sknerusem Mc Kwaczem i że okradali jego skarbiec … Ewka

  • comment-avatar
    Makolina 5 lipca 2012 (06:07)

    Moje Maleństwo jeszcze nie mówi więc zacytuję mojego kuzyna (miał ok 4 lat i chciał pomóc sąsiadce przyprowadzić do zagrody kozę, która uciekła)

    "Mamoooo! Koza mnie pobodzieła!"

    Pozdrawiam

  • comment-avatar
    magda 5 lipca 2012 (05:15)

    2,5 – letni Lu dziś rano, zaglądając do okienka łazienkowego: "Aaaa, tutaj jest dzień!" :))) pozdrawiam :)

  • comment-avatar
    Jowi 5 lipca 2012 (05:07)

    Urodzinowe 100 lat dla Twojego skarba.Szkoda,że pogoda zmąciła szyki , ale co lepsze ,świetnie że dzięki ludziom nawet z trudnej sytuacji można wyjść z uśmiechem na twarzy.

  • comment-avatar
    Joasia B. 5 lipca 2012 (04:19)

    To ja tez się dołożę.

    Mój synek, gdy chciał coś słodkiego pytał: "Mamusiu, czy mogę jedną słodycz"?

    Pierwsze próby chodzenia bez pieluszki – gdy chciało mu się siusiu, wołał "siu-siu" i przebierał nóżkami mówiąc: "cimam, cimam, cimam, cimam" (tzn. trzymam, trzymam, gdyż ciągle mu powtarzałam, trzymaj, trzymaj …)

    Gdy dziadek o czymś zapomniał, stwierdził: "Dziadzia musi iść do pamięciologa"

    Pytanie:
    – Mamusiu, co to jest DZIENNIK? (po powrocie z przedszkola)
    – To taka książka, w której pani cały dzień zapisuje, co robiliście, jak się zachowywaliście, sprawdza kto przyszedł do przedszkola, a kto jest chory i został w domu.
    – I tak przez cały DZIEŃ?
    – Tak, przez cały dzień.
    Po chwili namysłu:
    – Mamusiu, a gdy my chodziliśmy (taka forma właśnie) do przedszkola w NOCY, to czy ta książka nazywałaby się NOCNIK?

    Gdy coś jest za pikantne, stwierdza, że to kłuje.

    Kot ma 5 łap: 4 do chodzenia i 1 ogon :-)

    "Mama ma paznokcie całe w truskawkach" – tzn. paznkocie pomalowane na czerwono.

    Niebo jest czarne jak coca-cola.

    Pewnego dnia stwierdza:
    – Mamusiu, jak będę duży to będę pracował w Warszawie i zarabiał dużo pieniążków.
    – A co ty Syneczku będziesz robił w tej Warszawie?
    – Będę grabił liście.
    – To chyba tylko w Łazienkach?
    – Mamusiu, w łazienkach nie ma przecież liści!

    Gdy woda wrze, krzyczy: Mamusiu, woda się dokuje!

    W czasie domowych "zawodów sportowych": "Do startu, dokowi, start"! :-)

    Gdy chce się w te zawody domowe bawić, pyta: "Pobawimy się w sportowanie"?

    Kończę, kończę, bo mogłabym tak bez końca. Moje dziecko jest kopalnią powiedzonek i mistrzem gry słów. Zawsze mamy masę śmiechu i ciągle się zastanawiamy, jak on na to wpada?

  • comment-avatar
    hania 4 lipca 2012 (22:40)

    Jak ja czekam na ten Twój wpis,codziennie wypatruję czy coś jest i dziś jest!hura..czytam czsami po pare razy i wciąż zadaje sobie pytanie z kąt w Tobie tyle pasji ,werwy ,miłości i mądrośwci abstrachując od ambicji trzymaj tak dalej dajesz mi i nie tylko mi czasami kopa do przodu tak trzymaj Asiu jesteś nam potrzebna. pozdrawiam Hania

  • comment-avatar
    Anonimowy 4 lipca 2012 (21:52)

    Mój 2,5-letni Szkrabek, gdy któregoś razu na szybkiego do pracy się szykowałam i ubrałam skarpetkę z małą dziurką popatrzył i rzekł:"o dziuja" :O) przez jakiś czas sprawdzał codziennie jakie skarpety zakładam :O)
    pozdrowienia

  • comment-avatar
    Anka 4 lipca 2012 (21:51)

    Swietnie ze doszlas do wniosku ze trzeba wiecej czasu poswiecic dla ludzi ktorych sie lubi..czas tak szybko leci..To ze lubisz Twoja prace tez jest niesamowicie wazne…Zachwycam sie pieknymi bukietami i ogrodem (nawet z deszczem ,bo wtedy zapachy sa 100% mocniejsze)..
    pozdrawiam

  • comment-avatar
    ushii 4 lipca 2012 (21:47)

    no księgi powiedzonek nie mam z oczywistych względów… ale za to kitki dwie nosze notorycznie :) lubię i już :)

  • comment-avatar
    Anonimowy 4 lipca 2012 (21:24)

    Trzy letni synek znajomej przyszedł do nas.Była zima i mały był ubrany w spodnie kombinezowe na szelki i kurtkę.Koleżanka zdjęła Krasnalowi kurtkę i rozsunęła suwak od spodni.Maluch pobiegł wygłaskać psa który go uwielbia.Niedługo po tym przybiega na środek pokoju łapie szelki na ramionach zsuwając je i mówi:Łokcie mi się spociły.

    Dzwonię do szwagra w tle słyszę 4 letniego Adasia który domaga się rozmowy ze mną.A przebiegła ona tak:
    Adaś:Mamy świnkę!
    Ja:Morską?
    Adaś:Nieeeee….domową.
    No nie kumata ciocia jak mieszka w domu to domowa morska mieszkałaby w morzu:)))Logiczne haha

  • comment-avatar
    dompodsosnami 4 lipca 2012 (21:24)

    Mój synek, kiedy miał kilka lat:
    – Mamo, czy po angielsku "the" znaczy "koń" ?
    – ???
    No bo jak na filmie był napis "The end", to mówiłaś, że to znaczy "Koniec"…

    Pozdrawiam najserdeczniej, bardzo rzadko sie odzywam, ale czytuję regularnie! Uściski!!! :)))

  • comment-avatar
    montgomerry 4 lipca 2012 (20:55)

    Moja 4-latka Marysia (jest z czerwca) do mojego męża podczas porządkowania zabawek w salonie i wrzucania ich do pudła:
    mąż: Dlaczego nie schowałaś śmieciarki?
    Marysia: Bo jest jej tam za ciasno.

    Ja do Marysi podczas sprzątania:
    – Co robi ten banan w ciężarówce?
    Marysia: Jedzie sobie.

    A wczoraj Marysia mojego tatę czyli dziadka uświadamiała, co to jest recykling. Moja mama oczy postawiła, jak jej wnuczka zaczęła tłumaczyć co ma w uchu: kowadełko, młoteczek, ślimaka :)

    A o Stasiu nic nie napiszę, bo we wrześniu kończy rok:)

    Mimo, że nie komentuję, bo stwierdzam , że i tak masz za dużo czytania, to teraz tylko dodam, że czytam od lat, zaglądam i bardzo podoba mi się gazeta :) A moje mieszkanie czytałam, bo co miesiąc kupuję i jestem pod wrażeniem tego domu i rodziny z piątką dzieci:)Ja przy dwójce czasami wysiadam

    Serdeczności

  • comment-avatar
    Ola_83 4 lipca 2012 (20:37)

    Cześć Asiu:-)
    O! ja kordła też mówiłam:-) na sukienkę "aśtenta" (nie pytaj czemu, bo nie wiem:-) zastanawiałam się jak to napisać:) a na buty "tało", też mi nie wiadomo czemu:-) Dzieci są niesamowicie szczere i przezabawne:-)
    Ale naszła mnie jeszcze jedna refleksja, jakimi super rodzicami Wy jesteście! Że takie bajeczne urodziny zorganizowaliście:-)a deszcz…zawsze pada, wtedy kiedy nie powinien…a jak moja mama modliła się o niego przez cały maj i czerwiec to ani kropli nie spadło:-((Sto lat dla Leosia:-) buziaki!

  • comment-avatar
    Unknown 4 lipca 2012 (20:07)

    Ja też zapisuję teksty moich synków.
    Marek:
    -Co to jest parada Smurfów ??
    Ja:
    -Taki przemarsz Smurfów ulicami.
    M:
    -Ale po co?
    Ja:
    -Żeby dzieciom było wesoło.
    M:
    -A dlaczego będą szły ulicami, a nie chodnikami ?

    Ja:
    -Mareczku, zrobiłeś już kupkę?
    M:
    -Nie słyszałaś? 3 razy plumknęło!

    Marek:
    -mamo słyszałaś?? Był bąk…..będzie kupa !

    -gumka z masłem

    Tysiek:
    -Jojo, ociukaj śtąd ! (nasz pies Joko,uciekaj stąd)

    Stoimy pod kościołem, Tysio patrzy na pająka siedzącego na pajęczynie:
    – Pajak nie rusza….pajak, zijesz??

  • comment-avatar
    Aga2201 4 lipca 2012 (19:59)

    Moje dziecko uderzylo sie "tabelem z dziubami'-kabel z wtyczką,a na kanapke dajemy "kepuć" znaczy keczup;))a pan doktor powiedział,że Szymuś ma "spruchniałe "gardło,jak je pomidory to go "naczołga",a jak sa upały,to moje dziecko czuje sie jak w "bulkanie"-czyli w wulkanie itd,itp….;)))

  • comment-avatar
    mialkotek 4 lipca 2012 (19:55)

    "Czy konie mnie słyszą?" (Pytanie sondujące, kiedy Syńcio udaje głuchego.)
    "Nie słyszą, bo JĄ siano."

    "Było tak głośno, że nie słyszałem własnych… USZÓW."

  • comment-avatar
    bajowka 4 lipca 2012 (19:35)

    Piękne mieszkanie i piękna sesja i proszę, tak blisko mnie mieszkacie:)

  • comment-avatar
    AnkaSkakanka 4 lipca 2012 (19:28)

    To jeszcze raz ja.
    Kiedy mój brat miał ok 3-4 lat, akurat byłam na studiach i ucząc się czegoś prosiłam Piotrusia
    -Piotruś bądź cicho, bo ja nie mogę się skupić
    – A Piotruś na to- A co, nie możesz zrobić kupy?

    Inna sytuacja ten sam czas.
    Piotrek, który namiętnie malował się moimi pomadkami kiedyś zobaczył nowy kosmetyk, po czym oznajmił:
    -O! Masz nową pomadkę, jak wyjdziesz użyję ją sobie.

  • comment-avatar
    basia d 4 lipca 2012 (19:19)

    Moj syn dzis mówi.
    Kuba: Mamo ale ciemności dziadek zrobił
    Ja: Chyba jasności.
    Dziadek za chwilę pyta
    Pojedziesz jutro do mnie?
    Kuba: Hmm, chętności

    A wszystko spisuję tutaj http://cokubapowiedzial.blogspot.com/

  • comment-avatar
    ania 4 lipca 2012 (19:14)

    Mój synek powiedział kiedyś, że zostanie samokrytykiem…

  • comment-avatar
    Minty House 4 lipca 2012 (19:05)

    U nas były Franciszkowe mimiszy i kakuty ( maszyny i traktory ) oraz Seles Genium ( serek Danio) . Teraz mam w domu 3,5 latka Ignasia i nic nie mogę sobie na prędce przypomnieć. A nasza Iga przez długi czas mówiła językiem zrozumiałym tylko dla mnie i musiałam ją wszystkim tłumaczyć, za to teraz gada jak najęta i to całkiem wyraźnie ;)
    Ściskam i wycinam dalej :)

  • comment-avatar
    Mufinka 4 lipca 2012 (18:58)

    U nas swego czasu hitem była zabawa w… kościół.No i taki dialog:
    Ja: Krzysiu…
    Krzyś: mamo, jak jestem w kościele, to jestem panem.
    Ja: Panie Krzysiu…
    Krzyś: mamo! W kościele jestem Panem Bogiem :)

    Egelancko (jak mówi moja młodsza latorośl), no nie? ;)

  • comment-avatar
    oh-my-home 4 lipca 2012 (18:57)

    Kordła to klasyka, ale mam coś jeszcze: do sifutu, zamiast: do sufitu, tak mawiała moja siostra cioteczna…. ach! Wszyscy narzekają na to lato, raz duchota, raz burza. Mnie denerwuje to, że cho chwila muszę ściągać poduchy z werandy, zawiązuję, rozwiązuję, a nawet dobrze sobie na tarasie nie posiedzę… ale grunt to dobre towarzystwo, jak piszesz… no i wyglądacie na zadowolonych :) Piękny bukiet w domku!
    pozdrawiam
    marta

  • comment-avatar
    Anonimowy 4 lipca 2012 (18:56)

    Moja Ewcia: "Nie lubię grejfiuta", Arturek :" jadłem dziś stronga ( chodziło o pstrąga) a pasterz to osoba co robi pasty;)

  • comment-avatar
    Cat-arzyna 4 lipca 2012 (18:55)

    Piękne dekoracje , przyjęcia w plenerze czasami diabli biorą , a niech się czarty też zabawią . Grunt ze towarzystwo było doborowe i impreza się udała . Wszystkiego najlepszego dla Leo :)
    Pytanie do bratanków
    – co słychać chłopaki ?
    jeden z nich
    -ja nic nie słyszę :)
    albo pytanie czy kretyn to to samo co kret?

  • comment-avatar
    Anonimowy 4 lipca 2012 (18:53)

    Witam! Moj syn w wieku3 lat poprosil mnie o poczytanie ksiazeczki pt,,Wiercipietek" slowami:mamo poczytaj mi pierdziwitka.Na sufit mowil fisut, a gdy pierwszy raz zobaczyl na"zywo" krowe przybiegl ze slowami:mamo krowa ma plitki, co oznaczalo ,ze krowa ma wymiona.Serdecznie pozdrawiam cala Wasza Rodzinke i nieustannie podziwiam,zachlannie podczytujac"Czolno" Ela z Warszawy

  • comment-avatar
    Ulencja 4 lipca 2012 (18:46)

    Piękne aranżacje, u mnie taka sama pogoda…)))Mój synek jak był mały na pytanie …syneczku co się bierze jak deszcz pada ??? odpowiadał : no Mami ty nie widzisz.." pajośkę" się niesie…))) Gorące całuski pa…zapraszam…

  • comment-avatar
    Malandia 4 lipca 2012 (18:40)

    Nasz 3letni Kacperek znudzony deszczem spytał nostalgicznie:
    – Mamuniu kiedy pojedziemy do niepadadescu?

    Dziś ma lat 5 ale hasło weszło na stale do rodzinnego słownika

  • comment-avatar
    Monique 4 lipca 2012 (18:36)

    Siostra mówiła :piniążki i piewnica :) Ja: "tewielizor" , a na Gierka – Goga – nikt nie wie skąd to się wzieło. A tata jak był mały to na gęś mówił "dęś " :)

  • comment-avatar
    GreenCanoe 4 lipca 2012 (18:32)

    :):):):):):)
    wiedziałam, że będę się śmiała w głos:)
    wysikiwanie sumienia zdjeło mi buty:)

  • comment-avatar
    Myszka 4 lipca 2012 (18:21)

    ja – "Tymo chodź do mnie"
    Tymo – "nie moge casu"
    ja – "a co robisz?"
    Tymo – "pisiujem"

  • comment-avatar
    OLQA 4 lipca 2012 (18:16)

    piękne aranżacje a powiedzonko dla mnie hit ostatnich dni (córcia koleżanki) MAMO TAK SIKAŁAM,ŻE WYSIKAŁAM CAAAŁE SUMIENIE!" i dalej nie wiemy, co autor miał na myśli:)

  • comment-avatar
    Karolka 4 lipca 2012 (18:12)

    Moje dziecko powtarza cały czas, że się czegoś boi, a brzmi to tak "mamusiu bojam się!"
    "apke chcę" chodzi o kanapkę
    "Amon sceka" – nasz pies ma na imię Cynamon

    Moja córeczka ma 2,5 tworzy niesamowite czasem zdania.

    Pozdrawiam i trzymajcie się na tych Kaszubach!

  • comment-avatar
    Nurrgula 4 lipca 2012 (18:09)

    Dekoracje cudowne i mimo, ze burza popsuła Wam plany, na pewno było cudownie! Uściski przesyłam i zachwycam się, rozpływam nad zdjęciami…

  • comment-avatar
    GreenCanoe 4 lipca 2012 (18:06)

    Gdy byłam mała,mówiłam: Kordła, a na małe okienko: FILUTREK:)
    i wiałdro:)
    Leoś mówi swoimi neologizmami, staram sie to wszystko spisywać:)
    pozdrowienia ciepłe dla Wszystkich.

    • comment-avatar
      Anonimowy 4 lipca 2012 (19:54)

      jaka szkoda,ze pogoda wam wszystko zniszczyla :O

      uzbroje sie w cierpliwosc i poczekam na letni numer,nie jest to latwe-o nie! :))))) myslalam pare dni temu wlasnie o nowym numerze kiedy razem z corka nalepialysmy sobie pirackie tatuaze :) a co! dziewczynki tez lubia byc niegrzecznymi piratkami!

      i dziewczynki,jak sa mniejsze mowia:
      -nie patrz tato! nie ruszaj glowa! (w tym momencie tatus spojrzal na corke samymi oczami-corcia nie znala slow "galki oczne")
      -i nie krec tymi kulkami,tatoooooooooo!
      ahoj!
      Joanna

  • comment-avatar
    AnkaSkakanka 4 lipca 2012 (18:01)

    Koleżanki córka z uporem powtarzała słowo "masajonez" zamiast " majonez", kuzyneczka " placuszek" zamiast plecaczek. Moja córka nie jadła bazylii tylko " brazylię", i powtarzała po bohaterce Mulan, z bajki pod tym samym tytułem powiedzonko "ila żadnej miny", co w oryginale brzmiało " nie ma żadnej miny". Kiedy ja mówiłam do córki żartobliwie " ila", Martynka nie wiedziała o czym ja mówię.

    Moja córka właśnie jest na Kaszubach. Burza boska. U nas tez tak było. stylizacje jak zwykle boskie. Czekam na nowy numer Green Canoe i pozdrawiam serdecznie.

  • comment-avatar
    Qra Domowa 4 lipca 2012 (17:47)

    POTOMKÓW BRAK…..JA NIEDALEKO OD KASZUB…U NAS TAKŻE BURZYSKO Z PIĄTKU NA SOBOTĘ…OBUDZIŁO MNIE WRAŻENIE,ZE KTOŚ STOI NADE MNĄ I PSTRYKA MI ZDJĘCIA Z LAMPĄ BŁYSKOWĄ:)))GAZETKA WCZORAJ KUPIONA:))

  • comment-avatar
    blaubeere 4 lipca 2012 (17:44)

    piekne rzeczy , piekne zdjecia:))

  • comment-avatar
    Anonimowy 4 lipca 2012 (17:29)

    Ale z Ciebie pomysłowa Dziewczyna:)Piękne rzeczy, piękne zdjęcia! A co do pogody…jestem z Twoich stron i wiem jak to ostatnio w weekend pokropiło:)

  • comment-avatar
    Anonimowy 4 lipca 2012 (17:28)

    hello, dziwna sprawa…podczytuje robie luken-kuken na Twój blog od…yhh niedawna, a dzisiaj własnie pomyślałam,że warto spisać śmieszne teksty pociech..
    moje robaczki ;
    ,,mamo kanapki z PiDoREm!!!proszeee,,
    ,,nie skacz bo złamiesz nogę i pojediesz do szpitaLAla,,—starsza siora do młodszej;
    ,,mamo kłamiesz aż ziemia jęczy(to chyba z bajki ,,charlie and lola,,

    pozdrawiam

Skomentuj

Szanuję Twoją prywatność, Twój adres mailowy nie będzie widoczny.