Stać Cię na dom.

Czy dom modułowy brzmi nieznajomo? Dla wielu z Was na pewno tak. Za chwilę wyjaśnię o co chodzi. Podróżując po świecie na pewno zauważyliście pewną swobodę w wyborze rozwiązań/miejsc do zamieszkania, której mam wrażenie, brakuje jeszcze w naszym kraju. Piszę „jeszcze” bo jestem pewna, że i my za jakiś czas otworzymy się w końcu na nowe możliwości i na wybory, które nie są standardowymi propozycjami. Kupując np. nasz dom – a nie był to typowy dom mieszkalny, widzieliśmy czasami u ludzi zdziwienie…czasami niedowierzanie:) Bo nasz dom nie jest z katalogu i jest trochę”inny”. Za każdym razem, gdy w trakcie moich podróży po kraju widzę jakąś ciekawą bryłę budynku mieszkalnego, zatrzymuję się i podziwiam. LUBIĘ patrzeć na odwagę, na polot i realizowanie własnych marzeń. Lubię patrzeć na ludzkie wyrażenie własnych potrzeb. Patrzę na ów jedyny w swoim rodzaju budynek i czytam z niego” Tu mieszkam JA, to jest mój DOM, dokładnie taki, jaki chciałam/em by był”

DSC07178_bezkabla_www

Bardzo często, gdy oglądacie zdjęcia z naszego ogrodu, czy domowe kąty – piszecie” Asiu, dom to jest moje marzenie, ale nie stać mnie na niego” Wiele już razy miałam napisać, co myślę o polskim budownictwie i jaki mam stosunek do budowania 300 metrowych villi ponad stan. Dziś jest ku temu świetna okazja. Po pierwsze dlatego, że pokażę Wam za chwilę dom 50 metrowy. TAK – DOM, który ma 50 metrów. Jego właściciele, a przy okazji i sami twórcy, mieszkali wcześniej w mieszkaniu o dokładnie takim samym metrażu. Teraz dzięki wyprowadzce na wieś, zamieszkali bliżej natury, zdrowiej i całkowicie po swojemu. Po drugie, dlatego, że skoro już zobaczymy JAK można mieszkać i co przemawia za takimi wyborami – warto tez porozmawiać o tym, co w ogóle rozumiemy w Polsce mówiąc DOM.

dom-z-modułów

dom-modulowy--z-drewna

Mamy wokół siebie wielu architektów. W trakcie zawodowych czy prywatnych spotkaniach rozmawiamy – o tym jak architektura we współczesnej Polsce się ma:), nad czym nasi znajomi pracują, co ich boli, o czym marzą w odniesieniu do swojej pracy, a co ich niepokoi, np. w wyborach klientów. I wiecie co… – wielu z nich mówi o tym, że po 1. lubimy mieć to samo, albo bardzo podobnie jak sąsiad, a po drugie budujemy ponad stan. Że owszem linie kredytowe uruchamiane przy budowach to standard, tak jak branie kredytów na mieszkania, ale często widać, że ludzie mało realnie oceniają swoje możliwości późniejszych spłat i że gdy decydują się na budowę domu, to często jest to forteca kilkusetmetrowa z myślą, że to na przyszłość,  „dla dzieci”, albo że „jak już budować to tak na fest” – z rozmachem. A owe dzieci, najczęściej za kilka lat idą swoją drogą…a owe set metrów okazuje się zupełnie niepotrzebne i trudne do ogrzania, a zbyt duży kredyt zatruwa do końca życie. Ale żeby nie generalizować – widziałam również wiele pięknych, bardzo dużych domów, który „żyły”, tak naprawdę. W których naprawdę byli i żyli ludzie, a sama spora przestrzeń zachwycała. Ale były to domy budowane niczym dobrze skrojony garnitur – na możliwości, również finansowe,  właścicieli. A nie spełnianie nierealnych mrzonek o pałacu. I jeśli już mówimy o samym słowie DOM. Co ono dla nas zazwyczaj znaczy? Czy dom to murowany od góry do dołu obiekt? Czy wygląd musi być jak z dziecinnego obrazka? Dzięki temu, że miałam tak wiele możliwości odwiedzin w domach, w których nasze studio robiło sesje – zetknęłam się z wieloma podejściami do samego znaczenia słowa dom, do tego jak rozumiany jest dla mieszkańców, oraz jak oni sami w nim żyją. Widziałam wiele wnętrz pełnych dobrej energii, świetnego designu, śmiechu, i „prawdy” związanej z wystrojem, ale miałam również styczność z domami, gdzie nie wolno było np. zamieszkującym tam dzieciom niczego dotykać „bo się zniszczy”, a było przecież bardzo drogie. Przestrzenie – muzea pretendowania. Jakiś ogromny smutek we mnie narastał, gdy patrzyłam na takie wnętrza i na ludzi, będących niewolnikami  – kosztownych decyzji i komunikatu, które miały posyłać w świat.


Lubię ładne rzeczy. Lubię dobre wzornictwo,  dobrą jakość, oryginalne pomysły. Ale nie kupiłam sobie jaguara na niebotyczny kredyt, bo mnie na niego nie stać, i nie wybudowaliśmy ogromnej willi – dokładnie z tego samego powodu. Za to Leon może tu dotykać wszystkich mebli:). A tak na serio – mamy dom uszyty na naszą miarę i wyposażony tak, by to nam było dobrze. Jeżeli kiedyś być może wygram w totka, w którego nie gram:):):) wybudujemy sobie inny/lepszy/nowocześniejszy? a może i nie.  I gdybym kierowała się naszym polskim przekonaniem, że dom to musi być wymurowane od podłogi pod sufit 260 metrów, z garażem na 3 auta, z klinkierem gdzie się da, kutym ogrodzeniem wokół, granitową kostką i innymi atrybutami teoretycznie oznaczającymi DOM – to do dziś mieszkalibyśmy w bloku.

drewniany-dom-modułowy

DSC07369_www

DSC07555_www

Wszystkich z Was, którzy marzą o wyprowadzce z bloku, a są przekonani, że nie stać ich na DOM, zapraszam  do  zapoznania się z określeniem DOM Z KLOCKÓW – DOM MODUŁOWY:  TUTAJ.  Marię Rauch i Tomasza Żemojcin poznałam kilka lat temu, gdy robiliśmy sesję w ich mieszkaniu dla „Domu z pomysłem”. Te zdjęcia i cały materiał zresztą możecie zobaczyć TU. Pamiętam doskonale, że ujęła mnie autentyczność tamtego wnętrza i to, z jakim zaangażowaniem jego właściciele opowiadali nam o każdym detalu, który ową przestrzeń tworzył. A zaznaczam, że nasze przestrzenie wnętrzarskie zdecydowanie się od siebie różnią. Nasze rodziny mieszkają inaczej i mają inne potrzeby. Łączy nas jednak jedno – autentyczność. Maria nazywa to architekturą szytą na miarę.

Kilka lat później zobaczyłam nową przestrzeń Marii i Tomka. Widzicie ją właśnie na zdjęciach w dzisiejszym wpisie. Od razu wiedziałam, że chcę się z Wami nią podzielić. Po pierwsze dlatego, żeby dać nadzieję tym, którzy nie wierzą, że można mieszkać INACZEJ niż większość. I być przy tym szczęśliwym. Po drugie, by zwrócić Waszą uwagę na:  „Dom z klocków”. Złożony w tydzień. Modułowy. Prefabrykowany. Idealnie wkomponowany w otoczenie. W pełni naturalny. Drewniany. I pachnący latem. Specjalnie dla tych, którzy chcą „czuć wakacje” przez cały rok.”  – jak pisze Maria:

„Wiem, że wiele osób marzy o własnym domu ale często wpada w błędne koło myśląc: „nie jestem jeszcze gotowy, nie wiem od czego zacząć, koszty budowy przerosną moje możliwości, a sama budowa wykończy nerwowo… ufff – to już może lepiej wezmę spokojnie kredyt na mieszkanie” – Znam to. Nic bardziej błędnego. Bo dom może być – połową kosztów – zakupu mieszkania o tej samej powierzchni. A budowa – zamknąć się w przeciągu tygodnia czasu. Zdziwiony/a?”

DOM zamiast nietykalnej twierdzy, może być naszą „zabawką do mieszkania” – to ulubione określenie Marii. Brzmi niepoważnie? Bynajmniej. To w takim domu zrealizujemy nasze marzenia i potrzeby. Bo taki dom zmienia się wraz z nami. Ma przewieszane hamaki i ruchome meble. Taras do porannych medytacji na dachu oraz wsuwę, czyli schowanko –  do podziwiania widoków za oknem i czytania książek. DOM Z KLOCKÓW jak sama nazwa wskazuje, można rozbudowywać. Właśnie w tym momencie powstaje taras od strony południowej,  dodatkowe 30 m2 „pokoju pod chmurką”.

Do domu, który dziś widzicie na zdjęciach pojedziemy nakręcić materiał filmowy – więc na pewno pokażę Wam wtedy więcej. Dziś tylko kilka migawek autorstwa Agnieszki Majewskiej. To, jak mieszkamy, w jakim stylu urządzamy nasze wnętrza, ile jest nam potrzebnych do życia rzeczy, ozdób, mebli – to sprawa indywidualna. Jedni do pełni poczucia szczęścia potrzebowali będą miękkich spływających zasłon, rolet w oknach, obrusów na stole i regałów pełnych książek. Drudzy wybiorą wersję minimalistyczną, trzeci – dominujące żywe kolory, a jeszcze inni eleganckie wyposażenie rodem z Hampton. Ważne jednak byśmy o naszych domach zaczęli myśleć w aspekcie REALIZACJI naszych PRAWDZIWYCH potrzeb, a nie tego co robią wszyscy, co mają wszyscy, i tego ” jak się teraz buduje”. Bo prawda jest taka moi mili – że na świecie buduje się bardzo różnie, wystarczy jedynie się rozejrzeć i dostrzec inne możliwości. Maria i Tomasz udowadniają, że stać nas na dom:)

 

DOM MODUŁOWY

projekt: Maria Rauch, Zofia Rauch, Tomasz Żemojcin –  architektura szyta na miarę
fotografie: Agnieszka Majewska – gotuje, nie truje


Podziel się...Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterEmail this to someone

Dziękuję za Twój komentarz.

36 komentarzy

  • comment-avatar
    Ewelina 22 sierpnia 2016 (13:43)

    Ludzie z miasta marzą o wielkim dom=przestrzeni życiowej. A nie znają prostej recepty – dom ‚ na wsi’ ma tyle metrów, ile ma działka. Mimo naszego klimatu 3/4 roku da się przebywać na zewnątrz. Parę drzew osłoni od słońca i wiatru, a nawet ‚kapuśniaczka’. Potrzebny jest genialny wynalazek -weranda! Duża, przestronna, od zawietrznej. Zadaszona – żaden tarasik, opalać się można na trawce. Ew. letnia kuchnia. Ale nie modny grill, tylko kuchnia, na której w lecie się gotuje obiad nie czując upału, a potem dusi, smaży, suszy, wekuje. A dom służy w zasadzie do spania i mycia. No i na mrozy.
    Wiem, co piszę – z 45 m domku zrobiłam dom 110, dobrze, że nie za duży. A pracy wokół obrządku ( psy i koty) + duży ogród jest aż nadto. I jak tu nie przerobić ogromu śliwek, bo obrodziły nadzwyczajnie?

    • comment-avatar
      Green Canoe 22 sierpnia 2016 (16:54)

      3/4 roku na zewnątrz???? No chyba że się nie pracuje:):) I cały dzień poza domem spędza. Ja mam inne doświadczenia -i większy dom, nie obeaziłabym się gdyby był jeszcze większy:) Wydaje mi się, że to jak żyjemy oraz na jakim metrażu jest bardzo indywidualną kwestią.

  • comment-avatar
    Silikony Marcolla 24 czerwca 2016 (09:40)

    Bardzo naturalny jest ten dom, ale nie jestem przekonana co do tej łazienki. Tj. naturalnie jest ona piękna i sama bym chciała taką mieć – moje wątpliwości budzą drzwi ;) Zwłaszcza że tuż obok są drzwi wejściowe. Przezroczyste drzwi to chyba jedno z najgorszych rozwiązań według mnie. Wyobraźcie sobie, że przychodzą goście albo koledzy syna… A nawet jeśli nikt nie przyjdzie, to to, co się dzieje w łazience, powinno zostać w łazience ;)

  • comment-avatar
    iwona 9 czerwca 2016 (20:17)

    Myślę, że jest wiele osób w Polsce, które chciałyby mieszkać inaczej, po swojemu itp, ale nie pozwala im na to miejscowy plan zagospodarowania. Niestety.

    • comment-avatar
      Green Canoe 10 czerwca 2016 (08:25)

      No fakt -akurat tego przeskoczyć nie można.

  • comment-avatar
    Monika 31 maja 2016 (16:20)

    To chyba nawyk takiego myślenia, że wszystko jest „na przyszłość” i „na zawsze”. Dzieciom kupuje się dużo za duże ciuchy, żeby do nich dorosły, buduje się ogromne domy, bo rodzina się powiększy.
    Z doświadczenia wiem, że każdą, absolutnie każdą przestrzeń da się zagracić, zwłaszcza jak człowiek ma zainteresowania, to rzeczy może przybywać w zastraszającym tempie. Mniejsza przestrzeń trochę dyscyplinuje. Zdecydowanie wolę przestrzeń, na którą mnie stać, którą mogę ogrzać i której ogarnięcie nie zajmuje mi nie wiadomo jakiej ilości czasu i nie kosztuje ogromnego wysiłku. Lubię przestrzeń, ale wolę mieć mniej mebli niż 300 m kurzu do ścierania :)

    PS. Te panelowe domy podobają mi się bardzo również ze względu na a) drewno, b) design, c) ogromne okna, marzę o takich :)

  • comment-avatar
    Natalia 28 maja 2016 (07:54)

    Co kto lubi…co jest dla kogo ważne..

    Kilka lat temu trzeba było podjąć decyzje, bo 2+2+ kot na 48 m2 to zdecydowanie za ciasno+ mieszkanie TBS…trzeba działać.
    Od zawsze marzyłam o domu..ale bałam się -dojazdów, tęsknoty za wydeptanymi ścieżkami, szumu ulicy… Jednak perspektywa tego, że ja codziennie czuję się jak na wakacjach, każdy ma swoją przestrzeń, jest powietrze…i przestrzeń do myślenia.
    Budowa domu w naszym przypadku to alternatywa 3 pokoi w Krakowie.
    Wyznaczyliśmy sobie ten cel:)
    W cenie tych trzech pokoi wybudowaliśmy prosty, mega funkcjonalny dom ( 150m2) + urządziliśmy go.
    Prawdą jest, że trzeba było bardzo uważać na koszty- nie wybieraliśmy materiałów najtańszych, ani też nie te najdroższe. Średnia półka. Każda decyzja była ważna-wybór dachu-ma być prosty, bez piwnicy itd. Budowa trwała od 1.05.2013-wprowadziliśmy się w następnym roku w sierpniu.

    Moja rodzina jest szczęśliwa na wsi. Jeżeli zatęsknię za moim miastem to 35 min nie stanowi problemu.
    Oprócz dwójki starszych dzieci „zmieściła się” tu jeszcze nasza najmłodsza miesiąc temu urodzona A.

    Pani Joasiu-już nie raz Pani dziękowałam, ale Pani blog był niejednokrotnie wielką inspiracją dla mnie/ dla nas. Odważyliśmy się marzyć. Mamy piękny przytulny jasny dom. Dziękuję;-)

    • comment-avatar
      Green Canoe 28 maja 2016 (11:47)

      BARDZO się cieszę!:) I dziękuje za ten wpis -może dla innych rodzin okażecie się również inspiracją:)

  • comment-avatar
    Magda 27 maja 2016 (19:13)

    Ostatnio dużo rozmawialiśmy z mężem o tego typu domach. Od dawna podobają nam się projekty niestandardowe, idealnie dopasowane do potrzeb właścicieli i wyróżniające się. Jeśli będziemy budować dom, to chcemy taki, na który po prostu będzie nas stać (mamy takie przemyślenia szczególnie obserwując znajomych, którzy postanowili wybudować duży dom, mija już drugi rok, a ich nie stać na wykończenie całego piętra). Zawsze podobały nam się domy modułowe, które można postawić szybko. Idea życia tu i teraz – jestem za:) Nawet dzisiaj myślałam sobie o tego typu domkach, wchodzę na bloga, a tu taki post:) Joasiu, czytasz mi w myślach po raz kolejny:)) Pozdrawiam serdecznie:)

    • comment-avatar
      Green Canoe 28 maja 2016 (11:49)

      :):):) Telepatia toi się chyba nazywa:) No własnie chciałam o tym w tym wpisie napomknąć, delikatnie zaznaczyć temat – że naprawdę nie warto się tak mocno zadłużać i żyć potem o suchym chlebie i wodzie tylko po to by mieć w domu przysłowiowe marmury, albo metraż, którego nie jesteśmy w stanie nawet ogrzać….Czasami zachodzę w głowę, czemu ludzie to sobie robią?

  • comment-avatar
    Marek 27 maja 2016 (12:19)

    Bardzo inspirujący tekst :) Pozdrawiam!

  • comment-avatar
    Paula 26 maja 2016 (15:45)

    Bardzo ciekawy artykuł! My kupiliśmy dom 110-metrowy i… wydaje mi się, że to za dużo! Jesteśmy na razie we dwoje i spokojnie zmieścilibyśmy się i na 70 metrach (na mniejszej przestrzeni też, ale biorąc pod uwagę nasze potrzeby i upodobania myślę, że te 70 byłoby idealne). Trochę ulegliśmy wszystkim, którzy mówili, że trzeba myśleć przyszłościowo, że jak będziemy mieć dzieci, to nam będzie ciasno itd. A ja mam teraz wątpliwości, czy nie lepiej byłoby wybudować sobie mały dom, nie na przyszłość, tylko na teraz, po taniości, a jakby nam się zrobiło ciasno – zawsze można się przenieść.
    A co do tych wielkich domów budowanych ponad miarę, to masz zupełną rację. U nas prawie po sąsiedzku młode małżeństwo wymyśliło sobie postawić willę, wzięli ogromny kredyt, nie przekalkulowali sobie tego dokładnie, pieniądze się skończyły, w domu mają tylko instalacje, podłogi i ściany zrobione tylko na parterze, dodatkowo teraz on stracił pracę i próbują ten dom sprzedać. Smutne, ale trochę sami są sobie winni. Jeśli bierze się na siebie coś tak dużego i wymagającego zarówno organizacyjnie, jak i finansowo, to powinno się dokładnie wszystko rozplanować, a nie na hurra spełniać marzenia o 300-metrowym domu z wielkim ogrodem.

    • comment-avatar
      Green Canoe 28 maja 2016 (11:51)

      Myślę, że mnóstwo ludzi chyba chce spełniać jakieś…ambicje? być może presja otoczenia, i tego co robią inni jest tak ogromna, że przestają logicznie myśleć.

  • comment-avatar
    Nawojka 25 maja 2016 (16:03)

    Mam przeszło 90 m w przedwojennej kamienicy.Zostało nas teraz troje,bo córka się wyprowadziła i wcale nie cierpię na nadmiar przestrzeni.Nawet patrzę ,żeby rozszerzyć kuchnię i zaadoptować jeszcze w tym celu kawałek strychu z oknem.A drugą część strychu dołączyć do mojego pokoju,aby mieć więcej miejsca na swoje hobby,bo irytuje mnie sprzątanie tego majdanu,żeby pójść spać.Planuję oddzielić kąt roboczy przesuwaną ścianką.Kiedyś mieszkałam przez 4 lata w bloku na 38 m .Prawie nabawiłam się kalustrofobii.Zatrzasnęły się drzwi w najmniejszym pokoju i z przerażeniem stwierdziłam,ze nie mam czym oddychać.Nienawidziłam tego mieszkania.Po takich doświadczeniach ,50m jest dla mnie w dalszym ciągu kioskiem Ruchu.Z ciekawosci chciałam zobaczyć, ile kosztuje taki modułowy dom.Strasznie dużo się naczytałam i jak nic nie wiedziałam ,tak nic nie wiem.Nawet orientacyjnie.W kazdym razie, zazdroszczę posiadaczom domów ogródka.Mógłby być chociaż wielkosci przysłowiowej chustki do nosa,ale zawsze skrawek własnej zieleni.

  • comment-avatar
    ell 25 maja 2016 (14:34)

    Ciekawe jak z impregnacją takich domów? I jak drewno zachowa się po , np. 30 latach?;)

  • comment-avatar
    Elżbieta 25 maja 2016 (14:26)

    Ja wiem z opinii znajomych tyle, że nie wiem jaki musiałby być duży dom, to przybywa” gratów” i zawsze ten duży będzie za jakiś czas za ciasny:/. Ja uważam , że najbardziej optymalny dom to do 150 metrów , później dzieci odchodzą z domu i człowiek w wielkim domu zostaje sam- bezsens

  • comment-avatar
    ell 24 maja 2016 (20:57)

    Mieszkam w bloku, mam 73 metry kwadr. , bardzo wygodne mieszkanie z dużą kuchnią …wszystko tu o czym piszesz cudnie wygląda, lecz szczerze? Nie chciałabym domu 50 metrowego, bo to istna klita, nie widziałabym żadnego w tym sensu….. a jeśli chodzi o większy dom plus zakup działki pod niego , to rzeczywiście nie każdego jednak stać na to wszystko , ciężki temat :)Pozdr

  • comment-avatar
    Ania 24 maja 2016 (14:41)

    Nie musi podobać się wszystkim. wystarczy, że mi się podoba ;) Dla mnie i mojej Paskudy wystarczyłby…i te okna..ach cudowne! rozmarzyłam się, pozdrawiam – Ania

  • comment-avatar
    Iwona 24 maja 2016 (09:41)

    W komentarzach pojawiają się opinie, że dom 100, 130 a nawet 150 metrowy nie jest duży. Ja uważam, że wiele zależy na przykład od ilości domowników. Ja mieszkam z mężem i córeczką w 100 metrowym domu. Powiększenia rodziny nie planujemy i taki metraż w zupełności nam wystarcza. Mamy 3 sypialnie i salon z aneksem kuchennym. Do tego spory ogród i jest wspaniale. Córka za kilka lat wyfrunie, my nie młodniejemy niestety, a dom ktoś będzie musiał ogrzać, posprzątać i utrzymać. Gdybym na przykład na starość została sama w 150 metrowym domu, to nie wyobrażam sobie, jak miałabym tam niby żyć. Większości ludzi wydaje się, że będą wiecznie młodzi, otoczeni rodziną i z gotówką na koncie. Życie pisze różne scenariusze. A twierdząc, że w razie czego dom się sprzeda też można się zdziwić. Nieruchomości wystawione na sprzedaż często stoją po kilka lat i nie ma na nie chętnych, bo młodzi najczęściej budują nowe domy pod siebie a nie szukają na rynku wtórnym, gdzie ceny często są wygórowane.
    Pozdrawiam,

  • comment-avatar
    Ange76 23 maja 2016 (10:42)

    Nie wiem skąd przekonanie, ze Polacy tak dążą do posiadania wielometrowych willi. Nie lubię generalizowania. Wielu moich znajomych zadowala się 120-150 metrowymi domami. Sama mieszkam w dużym domu z dużym ogrodem, ale taki był nasz wybór, a dom był budowany pod nasze potrzeby i zupełnie nam nie przeszkadza, że zazwyczaj jest w nim cicho a nie pełno ludzi i męczący gwar. Jak dom okaże się za duży to go sprzedamy i pomyślimy o czymś mniejszym.

    Gdybym miała się narażać na niedogodności dojazdu poza miasto, żeby mieszkać w domu wielkości mieszkania w bloku, wolałabym zostać w bloku. Przynajmniej wszędzie miałabym blisko. Wiele osób marzy o domu, ale marzenie to wynika raczej z chęci posiadania większej przestrzeni do życia niż posiadania samej nieruchomości. Ten dom nie daje takiej przestrzeni.

    Jakkolwiek doceniam pomysłowość tego projektu i zapewne jego możliwości, to zupełnie do mnie nie przemawia pomysł zamiany mieszkania na taki mały budynek.

    • comment-avatar
      Green Canoe 23 maja 2016 (12:34)

      Myślę, że każdy z nas ma inne priorytety – dla wielu ludzi dojazd poza miasto i życie w otoczeniu przyrody jest zapewne ważniejsze niż metraż domu – a budują małe, bo na takie ich stać. I być może wcale nie chcą dużych przestrzeni w których jest cicho i pusto. Ja wiem na pewno , że brakuje nam jakichś 50 metrów:)

  • comment-avatar
    Maria 22 maja 2016 (22:30)

    Witam! Zainteresował mnie dom modułowy, niestety ze strony podanej przez Panią wyciągnęłam wniosek, że jest to trochę niepoważna firma. Jeżeli klikam na ,,biuro projektowe i nie osiągam informacji konkretnych tylko obiecuje się mi niespodziankę to nie mogę traktować firmy poważnie. Interesuje mnie cena projektu, materiałów, budowy nie tylko szkieletu, ale całego domu z instalacjami, ogrzewanie – a nie niespodzianka

    • comment-avatar
      Green Canoe 23 maja 2016 (12:37)

      Pani Mario – chyba za surowych słów Pani użyła. Konkretne informacje np. związane z ceną podawane są w stosunków do konkretnych budynków.I wszystkie składowe, które Pani wymienia również. Może warto najpierw okreslic po prostu swoje zapytanie, metraż itp – i wtedy spytać o wycenę.

  • comment-avatar
    Barbara 22 maja 2016 (21:32)

    Mieszkamy od kilku lat w domku 130 mkw w 4 osoby – póki co wydaje się w sam raz, ale oczywiście dziś podobają nam się zupełnie inne domy, inaczej rozplanowane, pod inne potrzeby.
    Dzieci dorastają, powoli zaczną myśleć o osobnych mieszkaniach, a ja po cichutku marzę o małym, parterowym domu, ok. 70mkw, z salonikiem z kozą, kuchnią i osobnym pokojem do spania, wszystko na jednym poziomie, bez schodków, z tarasem na poziomie trawnika, tanim w utrzymaniu i tylko dla mnie i męża, na dożywocie :)
    Trudno wybudować dom na całe życie, priorytety i potrzeby się zmieniają, dochody, również mieszkańcy.
    Jest takie powiedzenie – pierwszy dom budujesz dla wroga, drugi-dla przyjaciela, trzeci -dla siebie :)
    Wielu z nas zaczyna i kończy na domu „dla wroga”, ze wszystkimi błędami i konsekwencjami przewymiarownia, rozdmuchanych ambicji , trudnych kredytów.
    Dom modułowy – ciekawa opcja, szczególnie dla młodych rodzin.

    Pozdrawiam

  • comment-avatar
    Barbara 22 maja 2016 (09:12)

    Nie do końca zgadzam się z powyższymi stwierdzeniami- sama mieszkam z rodziną w 100 m domu i muszę stwierdzić, że jest za mały- salon- 25 m2, jest równocześnie jadalnią i pokojem wypoczynowym, jak zejdą się goście jest po prostu ciasno- można mówić, że gości się innych rzadko, ale z czasem przyjdą wnuki, jak zbierze sie cała rodzina to będzie trudne do ogarnięcia. Oprócz salonu mamy trzy sypialnie – no super, ale naprawdę ogimnastykowałam się, żeby wszystko pomieścić i…. nadal brakuje mi jednego pomieszczenia- biblioteki, nie mówiąc o tym , że chciałabym oranżerię. Kuchnia- serce domu, tu się zbieramy , dyskutujemy, 12 metrów- to za mało, marzy mi się kuchnia wielkości 25 metrów, ze stołem jako miejscem centralnym. Mogłabym tak nadal, bo planując przestrzeń domu ważne jest , aby nie budować klitek- niech to będą trzy pokoje, ale porządne , duże, przestrzenne, z salonem 50 metrowym- niestety oglądając gotowe plany firm architektonicznych tego brak- .
    ps. w swoim domu mieszkamy już 14 lat i pierwsze lata były wspaniałe- powtarzaliśmy sobie- dobry plan wybraliśmy, dobra decyzja, ale teraz- mimo tego, że moja córka jest na odchodnym , wiele bym zmieniła, bo człowiek mając jedno, dąży do dalszych zmian, do większego komfortu.

    • comment-avatar
      Green Canoe 23 maja 2016 (12:39)

      Basiu – ja tez mam niedosyt metrażowy:) Jakież 50 metrów przydałoby się bez dwóch zdań:) I również mam za małą kuchnię:)

  • comment-avatar
    Ola Sz. 21 maja 2016 (14:20)

    TAK, TAK TAK! Do na miarę. Dziękuję, że poruszyłaś ten temat. Dziś ludzie budują się dla PRESTIŻU! Im większy dom, tym więcej „znaczę” i/lub dowartościowuję się we własnych oczach. Mam kuzynostwo, które budowało się i wszyscy myśleli, że powstaje nowy hotel w naszym mieście. Zapytani „dlaczego?”, twierdzili, że mieli dość ciasnoty w blokowisku. Teraz, gdy synowie usamodzielnili się, zostali SAMI w ponad 200-metrowym mieszkaniu, gdzie 2 piętro jest całkowicie niezagospodarowane. Smutne to…
    Nie mam sprecyzowanych marzeń odnośnie własnego domu (to strefa marzeń ale… pomarzyć wolno :-)) ) Gdy wygram w totka ( też nie gram :-))) ) to wiem, że będzie to mały, drewniany lub gliniany domek z okiennicami w serduszka i malwami w ogródku. Nie potrzebuję blichtru do szczęścia: ani schodów jak u Caringtonów, ani gotyckich okien czy kolumn lub tui w ogródku… brrr…
    Pewnie też wybiorę modułowy domek, bo umarłabym z niecierpliwości, gdybym miała czekać na zakończenie tradycyjnej budowy. :-)

    • comment-avatar
      Iza 22 maja 2016 (00:20)

      Dokładnie, budują ludzie domy ponad stan a to dość długo trwa i nawet w nich czasami nie zamieszkają bo podczas trwania budowy potrafią się np. rozwieść…tak jak moja szwagierka, która sama się śmiała z innych rozwodzących się przed końcem budowy a taki sam los i ją spotkał oraz jej sąsiad, który też nie doczekał końca budowy bo zmarł…

      ps. i te thuje/tuje w ogródkach… wszystkie takie same i najlepiej w jednym rzędzie… jak na cmentarzu…porażka którą czasami sami projektanci robią….

      • comment-avatar
        Green Canoe 23 maja 2016 (12:41)

        Iza – znam 3 takie pary, jedna nawet nie dotrwała do końca budowy, 2 się rozstały zaraz po oddaniu budynku.
        thuje w ogrodzie mam – i nawet je lubię, bo mi ładnie komponuja przestrzeń ( np. złote), ale ja oprócz thuji mam setki innych roślin:)

        • comment-avatar
          Iza 23 maja 2016 (19:38)

          Wiem, wiem..masz piękny ogród i ja też lubię thuje bo są zimozielone ale w ciekawej aranżacji…pozdrawiam.

    • comment-avatar
      Green Canoe 23 maja 2016 (12:43)

      Dla prestizu raz, ale dwa – że wydaje im się że to już na lata musi być, porządnie, dużo – tak jakby za zapas. A później są sytuacje, że np. rodziny mieszkają w zimnych nieogrzanych domach – bo ich nie stać na ogrzewanie zbyt dużych powierzchni. Oczywiście nie ma co generalizować – bo nie każdy kto ma ogromny dom boryka się z takimi problemami – ale ja znam takie rodziny.

  • comment-avatar
    Agnieszka 21 maja 2016 (12:50)

    Asiu, zgadzam się z Tobą w stu procentach- moi znajomi także kupili dom który uznany był jako letniskowy ale całoroczny (nie wiem jak to się fachowo nazywa z resztą tu gdzie teraz mieszkam, w Szwecji jest odrobinę inaczej niż w Polsce)- niewielki domek 50m2, dwa pokoje i otwarta kuchnia…z czasem przerobili werandę na pokój mieszkalny a rok później dobudowali jeszcze jedną część domku gdzie spokojnie można latem mieszkać….ja też marzę aby mieć znowu własny dom (poprzedni straciliśmy w pożarze) i rozpatruję wersję słomianego domu haha, przecież nie tak dawno temu tylko takie domy budowano, z kostek sprasowanej słomy, te dzisiejsze wyglądem niczym się nie różnią od „zwykłego” domu- poza tym są ciepłe,zdrowe, wytrzymałe i tanie… coraz więcej ludzi się na nie decyduje choć zapewne wymaga to sporo odwagi aby przełamać stereotypy- ale może warto?
    Super artykuł dzisiaj- myślę że wielu z nas da do myślenia i uwierzenia że może jednak stać nas na własny dom :)
    Pozdrawiam ciepło!

    • comment-avatar
      Green Canoe 23 maja 2016 (12:44)

      Dzieki Aga i odbijam pozdrowienia do Ciebie:)

  • comment-avatar
    Kasia Gniazdowanie 20 maja 2016 (22:24)

    To prawda z kwestią budowania ponad stan. Często oglądam dom w stanie surowym i czasami zgaduję ile osób będzie w nim mieszkało. Czasami ogromne domy buduje para, która ma góra dwoje dzieci i więcej nie planuje. To brak myślenia o prprzyszłości, w której dzieci będą już na swoim. Mieszkam w domu, który dziadkowie wybudowali dla siebie i swoich rodziców. Wybudowali większy niż potrzebowali. Ich dzieci były już dorosłe. Kilka lat po zakończeniu budowy zmarł pradziadek, potem dziadek. W końcu prababcia. Przez 13 lat babcia sama utrzymywała ponad 180 metrowy dom z ogrodem i sadem. To jest ponad siły jednego człowieka. Postanowiliśmy jej pomóc żeby nie musiała się wyprowadzać, bo bardzo się tego obawiała i zwyczajnie nie chciała tego domu opuszczać. Wciąż się zastanawiam jak ona to robiła. Jak bardzo musiała oszczędzać pomimo pomocy wszystkich dzieci. Dzięki jej historii wiem, że budowanie ponad stan mija się z celem. Za dwadzieścia lat ten nowy dom będzie wymagał gruntownego remontu i trzeba myśleć o tym czy będzie nas na to stać. Myślę, że domy modułowe to przyszłość. Pozdrawiam i będę wypatrywać wspomnianego materiału: -)

Skomentuj

Szanuję Twoją prywatność, Twój adres mailowy nie będzie widoczny.