ŁÓŻKA TARASOWE i jadę.

Zanim porozważam samochodowo:) śpieszę wreszcie wyjaśnić rozwiązanie tarasowej zagadki. Zgadliście! Mamy na tarasie/letnim salonie ŁÓŻKA. Solidne, metalowe, białe – pełniące funkcję kanap do wylegiwania.
Odkąd w ogóle zaczęłam marzyć sobie o własnym ogrodzie, od razu postanowiłam, że chcę mieć na świeżym powietrzu łóżko. Wiem, wiem – brzmi dziwnie. A poza tym –  że deszcz, a co z materacem wtedy? Okazuje się jednak moi mili, że jak się bardzo czegoś chce, to po prostu trzeba to zrobić!  I szukać sposobów na rozwiązywanie problemów. Przy takim podejściu da się mieć nawet i łóżko w ogrodzie czy na tarasie. Rozwiązanie zagwozdki z materacem  podpowiedziała mi niedwano znajoma – że też ja na to wcześniej nie wpadłam! DMUCHANE:). Materac dmuchany – nawet gdy zmoknie, schnie szybciutko. Wystarczy go powlec ładnym prześcieradłem na gumkę – i już mamy gotowe rozwiązanie dla salonowo tarasowych leniwców.
Dość długo szukałam samych łóżek – co mnie samą z lekka zdziwiło, bo teoretycznie niby są w sklepach. Ale w wielu przypadkach metalowe łóżka z oparciem bywają raczej w dziecięcym klimacie ( serduszka dziewczyńskie i te sprawy:):):) A ja szukałam czegoś w stylu kutych łóżek z hiszpańskich patio a nie infantylnych w wyrazie. No ale oczywiście  – jak się dokładnie szuka, to się w końcu znajduje:). I znów dzielę się z Wami namiarami. Nasza polska, rewelacyjna jakościowo firma z przemiłą obsługą zresztą ( panie Pawle pozdrawiam serdecznie, jeśli Pan tu kiedyś zawita:)!!) LAK SYSTEM. TUTAJ ich znajdziecie. Mają wiele wzorów owych łóżek – bo to są generalnie świetne jakościowo meble do domów:) Tylko takie zwariowane zielone jak ja sobie je wstawiają na tarasy:)
Ale już na serio – jeśli tylko macie miejsce na spory letni salon pod chmurką – z całego serca polecam łóżkowo/kanapowe rozwiązanie -można się salonować z rozkoszą godzinami:) Poniżej jeden z bardzo wygodnych, dobrze rozpoczętych poranków:)

 

 

Jak już wiecie, dołączyłam do grona kierownic:) I oczywiście jest mi z tym bardzo fajnie. Mam swoje pierwsze auto, cieszę się jak gwizdek – i  jeżdżę. Żeby się nie czaić – od razu rzuciłam się na tzw. głębokie wody, i pokonałam już ponad 1200 kilometrów. Daję radę:) – jeżdżenie sprawia mi po prostu ogromną frajdę i z lubością oddaję się owemu zajęciu:)
No ale – wsiadając do auta, automatycznie stałam się częścią drogowej machiny. No i nie wszystko mi się w owej machinie podoba niestety… Pamiętam, jeszcze w Sopocie, jechałam któregoś dnia do pracy – taksówką. Przed nami sunął Szwed – na swoich tablicach rejestracyjnych, zapakowany po dach bagażami -ewidentnie turysta. Jechał 50 km  – wedle dozwolonej prędkości ( Skandynawowie bardzo przestrzegają przepisów). Widać, że był zrelaksowany, po prostu spokojnie sobie jechał. A „mój” taksówkarz był oburzony. A że drogę toruje ( choć jechał prawym pasem jak pan Bóg przykazał), a że się ślamazarzy. A że po cholerę w ogóle przyjechał i nie daje spokojnie się ludziom normalnym poruszać….
I tego samego doświadczam już osobiście. Kierowca ze mnie BEZNADZIEJA :) –  jeżdżę bowiem zgodnie z przepisami i dozwoloną prędkością. Raz, że choćby z braku doświadczenia, uważam, że nie powinnam jeździć szybciej, dwa – nie czuję w ogóle takiej potrzeby. Jeśli jest taka możliwość – w długiej trasie grzecznie zjeżdżam na pobocze dając innym możliwość płynnego wyminięcia – skoro już muszą, a jeśli nie ma – jak tylko mogę przytulam się do prawej. Ale i tak zdarzają się kierowcy, którzy mijają mnie ze wściekłością na twarzy- bo jadę 90 km  – tam gdzie jest tyle dozwolone, a nie 120/130 jak oni. I wyprzedzają – nie raz, nie dwa na tzw. trzeciego, oczywiście, jak łatwo się domyśleć –  często im się nie udaje i bez żenady pchają mi się potem przed maskę, by siebie ratować. A że moje auto jest naprawdę duże, wyhamowanie go – to już nie taka prosta sprawa. Stres niesamowity. I tak po ostatniej długiej trasie właśnie miałam myśleniówę….że tak bardzo jako kierowcy narzekamy, bo owszem – stan dróg fatalny. Że owszem – dziura na dziurze łata dziurę. Ale niestety – brak kultury osobistej i niesamowita brawura kierowców – to jak dla mnie główny powód większości wypadków w naszym kraju. Stresuje mnie również oczywiście MIASTO :):):):) – i to dużo bardziej niż trasa. Bo nie ma czasu na myślenie, bo trzeba działać szybko i intuicyjnie, często w trybie niespodzianki i zaskakujących zachowań innych kierowców -OJ tego na kursie nie uczą:) Jak reagować na kierowcę wariata:) A ci czasami przechodzą samych siebie. Ot, w sobotę widzieliśmy jak urocza pani przy centrum handlowym zamiast w drogę wjechała w szeroki chodnik – a gdy się zorientowała w końcu, że to troszkę zła opcja:):) – zaczęła sobie cofać żwawo, nie upewniwszy się W OGÓLE czy ktoś jedzie drogą, w którą to wjeżdżała. A pech był taki, że ktoś jechał- to byłam JA :):):)
I jeszcze jedno – co mnie wręcz szokuje. Mijam pana, a pan rozmawia przez telefon, -trzymając telefon przy uchu ramieniem! głowę ma pochyloną w dół, bo akurat kręci sobie gałeczką w radio:), oczywiście nie patrzy na drogę i zaczyna już lekko wjeżdżac na przeciwległy pas – czyli na mnie:) I tak sobie pomyślałam wtedy o tym, jak to niby KOBIETY tragicznie jeżdżą i niebezpiecznie. Myślę, że to jednak nie jest kwestia płci…zgodzicie się ze mną?
Od mojej marki ambasadorskiej- TCHIBO – dostałam w prezencie na miły początek jazd, wyprawkę dla młodego kierowcy:). Dla bezpieczeństwa – zestaw głośnomówiący ( kto mnie zna, ten wie, że mój telefon nigdy nie milczy:):):):), dla estetyki – super pojemniki samochodowe. Przyznaję – rewelacyjnie organizują przestrzeń i można w nich pochować wszelkie chusteczki, kubeczki, ściereczki, napoje – czyli małe przedmioty, które zwłaszcza w dłuższych podróżach są potrzebne, ale nie koniecznie na wierzchu. Mam taki pojemnik przy foteliku Leonka – można schować sobie przekąski dla dzieci, wodę albo podręczne zabawki. Zaś w bagażniku jak ulał pasuje ogromny pojemnik na wszelkie zakupy – coby nie latały w te i we wte. Paweł się ze mnie z politowaniem nabija oczywiście, że takie wszystko w aucie mam wyniuniane:) czyste i organizacyjnie idealnie babskie – ale biorąc pod uwagę jego TOTALNĄ ignorancję dla jakiegokolwiek ładu w aucie:):):) – nie zamierzam się owym uśmieszkom poddawać:) I co z tego, że lubię mieć wyniuniane:) Podobno kierowcy dzielą się na dwie grupy – na tych, którzy jeżdżą czystymi jak z obrazka samochodami. Albo tych co jeżdżą tym, co samochody przypomina:):):) Do której grupy Wy się zaliczacie? A może jest jeszcze trzecia grupa?
Marzy mi się jeszcze jedna mała rzecz do tego mojego wyniunianego samochodu:) –  fajny pokrowiec na ulubione CD, który można przyczepić do osłonki przeciwsłonecznej. Kiedyś widziałam, że któraś z naszych blogowych koleżanek szyła właśnie takie świetne kolorowe kieszonki na CD – właśnie specjalnie do auta…i nie mogę sobie przypomnieć kto to był. Może ktoś z zielonych podczytywaczy będzie wiedział?
Być może z upływem lat chamstwo na drogach i brawura „pędzących wariatów” nie będzie mnie już tak uwierała….choć nie sądzę. Śmiem wykluć hipotezę, że sposób jazdy jest odwzorowaniem charakteru…narodowości czy danego człowieka po prostu. I ładne, zadbane drogi nic nie zmienią, jeśli za kierownicą siedzi IDIOTA.
Jak Wy jeździcie? :):) Ale szczerze!:) Czy moi czytelnicy to nerwowi kierowcy? Czy raczej pełni wewnętrznego spokoju „Szwedzi” sunący zgodnie z przepisami?:) Jestem bardzo ciekawa:)
Do usłyszenia niebawem lub…do zobaczenia na trasie:)
p.s. za chwilę jadę na sesje w okolice Wrocławia , Poznania, Kłodzka – czy ktoś z czytelników GC mieszkający w okolicach  jest zainteresowany zdjęciami swoich wnętrz do naszego magazynu? lub do innych tytułów  dostępnych na rynku? Jeśli tak – prosze o mailowy kontakt.
Byc może – do zobaczenia! :)

Widoczne na zdjęciach:
Łóżka metalowe z oparciem: LAK SYSTEM www.laksystem.na.allegro.pl

Pokrowce na łóżka i poduchy: DEKORIA www.dekoria.pl
Pojemniki organizacyjne do samochodów: TCHIBO www.tchibo.pl
Turkusowa cukiernica – Lisbeth Dahl LIVEBEAUTIFULLY www.blog.livebeautifully.pl/
Filiżanka kawowa GREEN GATE , Filiżanka w Groszki www.filiżankawgroszki.pl
Miseczka na konfiturę/talerze IB LAURSEN Villa Nostalgia www.villanostalgia.pl

Podziel się...Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterEmail this to someone

Dziękuję za Twój komentarz.

181 komentarzy

  • comment-avatar
    MAriusz 13 lutego 2017 (10:57)

    Łóżko by się spodobało mojej kobietce, ale mi zdecydowanie bardziej podoba się ta osłonka, żeby dziecko nie brudziło fotela. Przydatna sprawa :)

  • comment-avatar
    materace dmuchane 19 maja 2015 (11:44)

    Bardzo ciekawy artykuł i fajne pomysły. Też chce takie łóżko:) Na pewno na takim można wypocząć i fajnie się zrelaksować:) Chyba też pomyślę nad takim luksusem na tarasie :)

  • comment-avatar
    Olga 28 sierpnia 2013 (14:32)

    Ech… pięknie… nic tylko marzyć :)
    Gdybym mieszkałą gdzieś w tych okolicach to zaprosiłabym do siebie – wydaje mi się, że udało mi się stworzyć coś "w stylu" green canoe :))))
    http://igusiowo.blogspot.com/2013/08/sekretarzyk-w-stylu-vintage-na-sprzedaz.html

  • comment-avatar
    Anna 2 lipca 2013 (08:34)

    Ale się rozmarzyłam nad łóżkiem na tarasie………………

  • comment-avatar
    magdus.ka 28 czerwca 2013 (08:41)

    Witam.
    Od zawsze marzyło mi się takie łóżko na tarasie, wczoraj zostało skręcone :D Oczywiście tańszy odpowiednik:
    http://www.jysk.pl/4/751/3103909/a/catalog
    Dopiero po skręceniu mile zaskoczył mnie fakt, że łóżko jest rozkładane na 160×200 :D To się dopiero będę wylegiwać. I materac dmuchany na pewno wykorzystam :) Pozdrawiam!

  • comment-avatar
    foxy 23 czerwca 2013 (17:03)

    oj Asiu, ale mnie do refleksji zachęciłaś tymi słowami.. mieszkam w UK od lat trzech i Anglicy, to też trochę tacy Szwedzi- spokojnie, bez agresji wobec innych użytkowników dróg, nawet tych początkujących (ja status początkującego miałam bardzo bardzo długo: najpierw samochodem rodziców w Polsce, później własnym w Anglii, po wypadku samochodowym, nie z mojej winy bagatela, straciłam pewność siebie i nie umiałam się pozbierać ponad 1.5 roku..!) a nie spotkałam się, żeby ktoś trąbił, wyzywał.. na osiedlach samochody są zaparkowane na uliczkach- na chodnikach stają tylko obcokrajowcy.. :) nie ma tylu znaków, jest większa swoboda, brak "łapanek" na autostradach- tutaj policja jest od rzeczy ważniejszych, a nie wydaje mi się, żeby wypadków było więcej..
    to tak w kwestii kultury, co do dróg- remontuje się je nocami, przy mocnych lampach, zamykając np tylko 1 pas z trzech; jeśli jakaś droga ma być zamknięta- można o tym przeczytać kilka tygodni wcześniej na tablicach przydrożnych.

    da się? da!

  • comment-avatar
    Agnieszka z Mierzei Wislanej 22 czerwca 2013 (07:41)

    Ja (aż wstyd się przyznać) mam prawo jazdy od 13 lat i taki ze mnie wiejski kierowca :( po mieście się boję, bo sie wpychaja, bo wymuszają pierszeństwo, bo trąbią, bo światła, bo pasy , bo …..
    wiem, wiem tłumaczę się, ale chyba przydałby mi się 2 kurs, by przełamać strach :(

    Taras marzenie :) kwiaty wspaniałe :) moje słońce prawie spaliło :O pochowałam co mogłam pod drzewo czereśni, tam maja trochę cienia. Inaczej dawno byłoby po nich.

    Pozdrawiam serdecznie i szerokiej drogi Kierowco !!! :D
    Aga

  • comment-avatar
    wewnetrznawalka 21 czerwca 2013 (20:48)

    Na trasie Wrocław -Kłodzko zapraszam do Ząbkowic Śl. Watro zobaczyć jedyną w Polsce Krzywą Wieżę. Pozdrawiam kasiuk2

  • comment-avatar
    ikroopka 21 czerwca 2013 (11:57)

    Przyznam, że ograniczenie prędkości, to jedyny ! przepis, który notorycznie łamię.
    Ale, bo też w wielu miejscach na naszych drogach dozwolona prędkość jest absurdalnie zaniżana!Na prostych i długich, niezabudowanych odcinkach każą ci jechać 50-70km/h, albo co chwilę stawiają radary, które wymuszają hamowanie, bez uzasadnienia, to przyznają nawet sami stróże prawa.
    Jedynie ograniczenia 30km/h przestrzegam skrupulatnie, bo ono zawsze oznacza zakręt pod kątem 90 st.
    W mieście bardziej niż ograniczenie denerwuje mnie brak dynamiki jazdy u wielu kierowców i to dotyczy tak samo mężczyzn, jak i kobiet.
    Uwaga na kierowców w kapeluszach:)

    A taras cudny, aj, jak zazdroszczę:)

  • comment-avatar
    Anna Katarzyna 21 czerwca 2013 (07:05)

    Ale mnie wrobiłaś! Polazłam za linkiem, który podajesz, zobaczyć te łóżka i teraz zaczynam, kombinować, czy by tak sobie też takiego nie sprawić. Ładnie to tak kusić? ;)

  • comment-avatar
    Anna Katarzyna 21 czerwca 2013 (07:01)

    Asiu, nie ustępuj na drodze wyprzedzającym Cię wariatom! Pobocze nie służy do jeżdżenia. Może Cię kiedyś zaskoczyć jakiś pojazd stojący na tym poboczu, albo pieszy i nie będziesz miała gdzie go wyminąć. Mi od początku mój nauczyciel wbił do głowy tę zasadę i do niej się stosuję. Jak wariat uważa, że ma gdzie mnie wyprzedzać, to niech sobie hula, ale wara od mojego pasa drogi! ;>

  • comment-avatar
    renia0605 20 czerwca 2013 (19:43)

    Asiu! Cudne te łóżka na Twoim tarasie, na pewno się na nich super odpoczywa. Co do kierowców no mam takie samo zdanie jak Ty, a też jeżdżę przepisowo i bezpiecznie, bo zawsze jadę z najmłodszą 4,5 letnia córcią. W terenie zabudowanym 50 a auta wyprzedzają , ale jak im się spieszy to niech jadą , ja zdążę.Wkurzają mnie kierowcy parkujący gdzie chcą i jak chcą, co czasami jest szczytem głupoty (np. wyjeżdżasz z za zakrętu i stoi sobie auto częściowo na jezdni a kierowca poszedł oglądać widoki i robić zdjęcia).
    No jeszcze Ci co parkując zajmują dwa miejsca parkingowe, ale co tam inni kierowcy – on zaparkował a ty jedź parkować gdzie indziej.
    Pozdrawiam i życzę szerokości. (Kiedy będziesz w Kłodzku?)

  • comment-avatar
    Justyna 20 czerwca 2013 (12:46)

    Zdjęcia jak zawsze przepiękne :) Co do kierowców to zgadzam się w 100% z Tobą , statystyki mówią same za siebie większość wypadków powodują mężczyźni w wieku 20-30 lat. Ja jeżdżę od 6 lat , auto kupiliśmy 2 miesiące po tym jak zdałam prawo jazdy, nie odważyłam się sama pojechać odebrać auto i przejechać przez całe centrum Gdańska . Mąż jak wrócił wręczył mi kluczyki , pokazał gdzie co i jak , pojeździłam sobie najpierw po osiedlu i od tej pory jesteśmy nierozłączne z moją Pszczółką :)
    Moje auto nie jest wyniuńćkane , ciężko by było. Też jestem mamą 5 – letniego Antosia , ale mamy organizer na siedzeniu , gdzie są Antosiowie książeczki , napoje i przekąski , a czasami oczywiście sterty papierków, w bagażniku jest skrzyneczka z tz. klamotami , ale zakup który uważam za najlepszy to DVD samochodowe na zagłówek , sprawdza się idealnie w dłuższych trasach , naprawdę polecam .
    Nie jestem idealnym kierowcą :) , ale staram się jeździć przede wszystkim bezpiecznie, szczególnie jak mam szkraba na pokładzie. Denerwuje mnie strasznie jak ktoś trąbi z tyłu , bo np. za dużo aut wpuściłam z podporządkowanej , albo za dużo pieszych przepuściłam , ale wypracowałam już sobie sposób na takich nerwowych kierowców , uśmiecham się do nich szczerze i macham do nich jak miss na wyborach :) wtedy mają zagwostkę i a mój spokój irytuje ich jeszcze bardziej :) Oczywiście jazda po mieście to masakra , a włączenie się do ruchu w niektórych miejscach w godzinach szczytu graniczy z cudem :)
    Oczywiście zdarzały mi się sytuacje , gdzie mój jeszcze wtedy 2 letni synek na każde moje mocniejsze hamowanie reagował " Ti diupku " , tłumaczyłam mu ,że pan zajechał mamie drogę i nie każdy kierowca to dupek , ale cóż dziecko zarejestrowało , na szczęście już zapomniał :)

    Życzę szerokiej drogi , dużo cierpliwości i spokoju i jak najmniej " diupków" :) na drodze :)

    pozdrawiam

  • comment-avatar
    GreenCanoe 20 czerwca 2013 (11:31)

    Dziewczyny – jeśli jest tak śliczna,jak ostatnio – zostawiamy i nic nie robimy, gdy pada-zakładamy pokrowce foliowe- niby na huśtawki.

  • comment-avatar
    Sweet Country Cottage 20 czerwca 2013 (10:55)

    Ach, piękne te łóżka. Też mi się take coś marzy! A mam pytanie. Co robisz z tymi poduchami z łóżek, chowasz na noc czy tak sobie zostają? Co jak pada deszcz?

  • comment-avatar
    gorzkajaklatte 20 czerwca 2013 (10:28)

    Wszystko wygląda jak pięknego bajecznego snu:)) pozazdrościć :) zastanawiam się tylko czy nie boi się Pani o te wszystkie piękne rzeczy w czasie deszczu lub co teraz częściej spotykane burz? Jak sobie Pani z tym radzi? Zbiera Pani poduszki i narzuty? Jestem ciekawa ponieważ przeglądając Pani blog parę inspiracji wykorzystałam już u siebie i bardzo kusi mnie taki ogrodowy kącik:)) Pozdrawiam serdecznie,
    Stala czytelniczka :)

  • comment-avatar
    zlosnica 20 czerwca 2013 (09:47)

    Taras piękny chętnie taki przygarnę :-D a co do jazdy to też mnie to wkurza że panem na drodze jest ten co siedzi w swoim aucie reszta w koło go nie interesuje ale niestety nie tylko z jazdą tak jest nie wiem czemu ale zauważyłam ze mając wszystko wszędzie dostępne wiecznie nam się spieszy tylko nie wiem gdzie w sklepie taranują cie wózkami na ulicy taranują cie autami,bo się ludziom spieszy a później siedzą przed tv pół dnia. Cudownie jest u ciebie :-D

  • comment-avatar
    Rosea 20 czerwca 2013 (08:49)

    Łóżka na tarasie – pomysł bombowy! Co do kierowania samochodem – eh… ja należę do tych, co zrobiły prawko, po czym odłożyły je na przeszło 13 lat do szuflady, i parę lat temu zaczęły znów jeździć z czystej konieczności. Przeprowadzka ze stolicy na wieś zmusza człowieka do zmiany punktu widzenia i samochód staje się rzeczą niezbędną. Ale co ja się nastresowałam na początku -to moje. Najgorszy był parking przy mojej pracy (bo tam każdy jeździ, jak chce; parking jest zresztą beznadziejnie logistycznie zaplanowany) oraz TIR-y jeżdżące w myśl zasady: duży może więcej, rozmiar ma znaczenie czy co tam jeszcze w tym stylu. Teraz mnie czeka nowy stresik, czyli przesiadka w dużo większy samochód niż dotychczas. No ale ten komfort jazdy… mmmm… bezcenny… więc nie ma się co przejmować, oczy dookoła głowy, jedyneczka i ruszamy!
    Wielu ciekawych samochodowych wypraw życzę!

  • comment-avatar
    Mona 20 czerwca 2013 (08:11)

    Niestety – polscy kierowcy to jeden z powodow, dla ktorych opuscilismy Polske. Po prostu ktoregos dnia gdy jechalismy po dizeci do dziadkow o maly wlos nie stracilismy zycia przez takiego wariata, jadacego na trzeciego i wtedy miarka sie przebrala. Teraz za kazdym razem gdy jedziemy do kraju, jazda samochodem, to jest cos, co nam wybija z glowy powrot. Ilosc negatywnych emocji, ktora wychodzi z ludzi na drogach jest niewyobrazalna wrecz. Ja mam prawo jazdy od ponad 20 lat, ale nie lubie jezdzic i nie nie jezdze – mam prywatnego kierowce ;)

  • comment-avatar
    Anonimowy 20 czerwca 2013 (07:54)

    Czesc,
    zgadzam sie w stu procentach ,ze kultura jazdy w Polsce jest rzadna! Mieszkam w Anglii i tutaj robilam prawo jazdy. Kierowcy tw Anglii sa kulturalni, ustepuja sobie miejsca, czasami pokrzycza na siebie, ale tylko gdy faktycznie ktos sie zachowal niebezpiecznie na drodze.
    Jestem z Gdanska, gdy przyjezdzam do rodziny, za kolko nie wsiade. Boje sie Polskich kierowcow, nie rozumiem ich mentalnosci i wszechobecnego chamstwa na drogach. Przykre…

  • comment-avatar
    Anonimowy 20 czerwca 2013 (05:58)

    Hei,
    Od ponad roku mieszkam w Norwegii,i rzeczywiście tutaj czuję się na drodze bezpiecznie . Kierowcy jeżdża przepisowo a pieszy zawsze ma pierszeństwo na pasach .Ale myślę,że wynika to nie z kulturu norwegów (może trochę też) ,ale na pewno z przepisów -bardzo bardzo wysokie mandaty.Jeśli w Polsce wprowadziliby takie mandaty ,które są połową pensji to taki taksówkarz już by nie zrzędził o kierowcach ze Skandynawi ,tylko też by jechał przepisowo .
    Poranna kawka w twoim towarzystwie blogowym – jest przyjemnością ,czekam na letnie wydanie GC
    Pozdrawiam z pięknej Norwegii – Sylwia bartko00@poczta.onet.pl

  • comment-avatar
    Ulencja 20 czerwca 2013 (05:57)

    Uwielbiam jeździć …Zrobiłam już wiele tysięcy kilometrów…..gadżety dla dzieci super… A " legowiska " tarasowe miodzio…..!!!!Pa….

  • comment-avatar
    Latte House 19 czerwca 2013 (23:41)

    Sama nie jeżdżę bo się boję – właśnie takich sytuacji jak opisywałaś i TIR-ów, które za nic mają innych kierowców. Z kulturą jazdy u nas niestety słabo.
    A taras śliczny, pastelowy, idealny na letnie błogie wylegiwanie się:-)

  • comment-avatar
    Anonimowy 19 czerwca 2013 (21:18)

    ja po zdaniu prawo jazdy dostałam auto które jak później się okazało jest nie sprawne ale jakoś dałam rady i dojechałam do domu. Na razie jeżdżę 6 lat i daję radę moim zdaniem to najgorzej jest siebie nakręcać że nie dam rady. życzę powodzenia w szosowaniu po naszych wspaniałych polskich drogach.

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (21:25)

      Masz rację, dużo kobiet zwłaszcza boi sie jeżdzic i odpuszcza. A potem – ponowne prowadzenie autka, po kilku latach od zdanego egzaminu – to dopiero jest wyzwanie.

      dziekuje – i wzajemnie:) oby owe drogi były bezpieczne dla nas wszystkich:)

  • comment-avatar
    Anonimowy 19 czerwca 2013 (20:45)

    Czy dostajesz reklamowane na blogu rzeczy czy kupujesz sama?
    To nie krytyka tylko ciekawość :-)
    Mi się łóżeczko podoba chociaż myślałam że chodzi o duże w ogrodzie do rozwalenia się w poprzek najlepiej z mężem i dzieciakiem ewentualnie samemu w mnóstwem potrzebnych gadżetów… :-P Magda

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (21:21)

      Magda, w dzisiejszych czasach nie można legalnie niczego DOSTAĆ za darmo ( pomijam kontakty czysto prywatne).
      Gdy się prowadzi firmę , jak ja – nie ma nic "za darmo", chyba że są to ewidentne darowizny – oczywisćie potwierdzone notarialnie i udokumentowane w US.
      Nawet jeśli rozliczasz się z firmami współpracującymi – tzw. barterowo, czyli np. usługa w zamian za usługę – to i tak musisz mieć faktury rozliczeniowe, a wymienne usługi muszą być o takiej samej wartości i faktycznie musi mieć miejsce wymiana usług/towarów.

      Nie reklamuję rzeczy na blogu. Jeśli o czymś piszę lub polcam,to są to albo moje prywatne zakupy – i jeśli uważam, że są warte polecenia i świetnej jakości – to daję namiary czytelnikom, albo produkty wykorzystywane do specjalnych sesji dedytkowanych pokazanych w magazynie – firm reklamujących się w nim, lub jeszcze – zakupy wykorzystywane do stylizacji.

      REKLAMĘ można wykupić sobie w magazynie GCStyle. I wszystkie współpracujące ze mną firmy doskonale znają te zasady.

      Ale nie mam nic przeciwko, jeśli blogerki/blogerzy prowadzą blogi, na których są reklamy/boksy reklamowe/linki sponsorowane itd.
      Bo niby czemu nie?
      Nigdy nie przeszkadzało mi, że inni ludzie zarabiają pieniądze:)
      Byłoby super,gdyby wszystkim nam wiodło się po prostu dobrze.

      Mam nadzieję, że wyczerpująco zaspokoiłam Twoją ciekawość:).

      Do rodzinnego wylegiwania – mamy mnóstwo hamaków w ogrodzie.
      Te tzw brazylijskie – mieszczą całą naszą rodzinkę:) czasami leżymy też sobie wyciagnięci na trampolinie.Zdarza nam się zasnąć:):):):) WSZYSTKIM:)

      pozdrowionka.

  • comment-avatar
    GreenCanoe 19 czerwca 2013 (19:31)

    Anonimie, nie wiem za bardzo co chciałąś swoją wypowiedzią przekazać:), bo to post o tarasie i jeżdzeniu autem, ale OK – no każdy tam ma jakies swoje poglądy.

    Widziałam kiedyś w starym ogrodzie pralkę =- tarę, a na niej piął sie bluszczuk, ślicznie było:)

    UŚMMIECHNIJ SIĘ:)
    naprawdę szkoda poświęcać swój życiowy czas na dopiekanie innym ludziom.

  • comment-avatar
    Anonimowy 19 czerwca 2013 (19:01)

    Lubie ladne I ciekawe ogrody,ale nie lubie przesady.Proponuje wystawic do ogrodu wanne,lodowke,pralke I ogrod przestanie byc ogrodem.Trzeba uwazac,zeby ciekawego nie zamienic na bezsensowne.

    • comment-avatar
      Anna z www.dziecioblog.blogspot.com 20 czerwca 2013 (14:55)

      Zasadniczo to nie ogród tyko taras jest na zdjęciach. Ja chcesz się czepiać innych i to pod przykrywką anonimu, to i ja poczepiam się Ciebie – nie anonimowo ;-)

  • comment-avatar
    Ewa 19 czerwca 2013 (16:48)

    Oj tak , to co się wyprawia na drogach to faktycznie wariactwo , ja też zauważyłam , ze jadę 90-110 i wszyscy mnie wyprzedzają ….
    Ale na stan Polskich dróg przestałam utyskiwać , no przynajmniej na jakiś czas ;) Niedawno wróciłam z Ukrainy …..tam to dopiero są dziury :)

  • comment-avatar
    Jo 19 czerwca 2013 (16:39)

    w ogrodzie lubię hamaki, dają poczucie lekkości ;), choć takie leżanki całkiem, całkiem :)
    i przypomniałaś mi moje początki jazdy, jak po zdaniu na prawo jazdy pojechaliśmy po samochód, a potem musiałam prawie 300 km prowadzić drugie auto sama ;), a wkrótce potem pokonywać połowę drogi do Chorwacji ;)
    i wspaniałych wrażeń z naszego magicznego Dolnego Śląska ;)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (19:26)

      no to mamy podobne doświadczenia, ja swoje autko tez ponad 300 km sama przyprowadziłam "pod furtkę"
      :)

  • comment-avatar
    BogusiaM 19 czerwca 2013 (16:13)

    gratuluję prawa jazdy:) ja również dołączyłam miesiąc temu do grona kierowców i widzę to chamstwo na drogach:/ raczej jeżdżę przepisowo, zdarza mi się przekroczyć prędkość o 5-10 km na godzinę ale to nie sprawia, że jeżdżę niebezpiecznie… Niestety ludziom brakuje cierpliwości i zdrowego rozsądku:/

  • comment-avatar
    Monia Dziergonia 19 czerwca 2013 (15:18)

    Ja mieszkam na trasie Twojego przejazdu. Dom nie wart fotografowania, ale gdybyś miała chęć na kawę i ciasto to zapraszamy. Mieszkamy w Kietlinie. Żółty domek na górce z zieloną ręcznie robioną bramą :))) A prawa jazdy zazdroszczę, bo chyba prędzej kota dostanę, niż prawko.

    • comment-avatar
      Bea 19 czerwca 2013 (19:24)

      Kietlin?Moj tato z tamtad pochodzi ;))) a moj chrzestny tam mieszka ;) I pamietam nasze rodzinne wypady do Kietlina jak bylam młodsza ;) I mam piekne wspomnienia ;) Kiedys byl tam piekny sad!Niestety pozniej go scieto ale do tej pory pamietam smak tamtejszych jabłek ;) POZDRAWIAM GORACO!

    • comment-avatar
      Bea 19 czerwca 2013 (19:24)

      Alez swiat jest mały ;)

  • comment-avatar
    Anonimowy 19 czerwca 2013 (14:12)

    Kłodzko i okolice warte zobaczenia, zapraszam….Ciekawa jestem Twoich wrażeń po powrocie. D.

  • comment-avatar
    Brydzia 19 czerwca 2013 (13:56)

    Witaj Asiu!!!
    Ja też jestem z tych początkujących…. choć prawo jazdy mam od 18 lat, dopiero od kilku miesięcy jeżdżę i mam bardzo podobne odczucia do Twoich – niestety jazda z dozwoloną prędkością jest dla innych kierowców bardzo denerwująca :( No cóż… nie mam zamiaru z tego powodu łamać przepisów i zagrażać bezpieczeństwu swojemu ale także innych użytkowników!!! Jeszcze jedna sprawa bardzo mi leży na sercu – otóż rozjechane zwierzęta na drogach!!! wczoraj po drodze do szkoły ( 4km) widziałam aż dwa rozjechane jeże – STRASZNE!!!Czy naprawdę tak musi być??? Czy nie da się tego uniknąć? zwolnić? Przepuścić biedne stworzenie??? Smutne…
    A co do tarasu – cudnie po prostu!!! I Asieńko gdybyś się wybierała na Podkarpacie, to daj znać!! Serdecznie Cię zapraszam :D
    Pozdrawiam cieplutko!!!

  • comment-avatar
    Antonina Napieralska 19 czerwca 2013 (13:32)

    Bardzo trafne spostrzeżenia. Fajne słowo" wyniuniane"- kupuję. Pozdrawiam, szerokiej drogi!!!

  • comment-avatar
    Tilo 19 czerwca 2013 (12:03)

    Od dziś mamy okna w domu, hehe..
    Oczywiście łóżka na tarasie są genialne. Obawiam się jednak, że za mocno zmniejszyliśmy taras, żeby wstawić takie cuda. Hm.. trzeba coś wymyślić!
    Podpatruję Cię co chwilę :]
    A jeździć nie lubię. Bo mieszkam w Stolycy. I mam "obcą" rejestrację… dziękuję.

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (15:27)

      Wiem na pewno, że Lak system robia na zamówiony wymiar.
      Także można dostosować do parametrów Waszego tarasu, jakby coś:)
      Pozdrawiam ciepło!! i gratuluję okien:)

  • comment-avatar
    bozenas 19 czerwca 2013 (11:09)

    Kiedyś widziałam takie łóżko w Portobello,miałam na nie ochotę,ale mąż mi wyperswadował wniesienie go na 4 piętro bez windy:)))a dziś właściwie żałuję:))pomysł z materacami dmuchanymi świetny:)ja tylko sobie tak myślę ,kiedy Ty masz czas na takie błogie leniuchowanie jak Ty taka zabiegana jesteś:)))bezpiecznej jazdy Ci życzę:))pozdrawiam cieplutko:))

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (15:26)

      Bożenko – no czasu na lenistwo, jak na lekarstwo – ale wiesz chociaż wieczorki poleniuchuję:)

  • comment-avatar
    Ula P 19 czerwca 2013 (08:24)

    Ja zrobiłam prawo jazdy mając 27 lat dopiero. Pierwsze 2 lata jeździłam dokładnie tyle ile znaki pozwalały i z nastawionym radiem chilli zet – bo mnie uspokajało. Niestety po kolejnych 3 latach i zrobieniu prawa jazdy na motocykl, mój styl jazdy diametralnie się zmienił. Na motocyklu cały czas mam świadomość że nic mnie dookoła nie chroni, muszę baaardzo szybko myśleć i migiem podejmowac decyzje, ale za to mogę wykorzystać lepiej i szybciej każdy metr na jezdni (czego autem nie zrobię). Teraz w aucie nabrałam poczucia bezpieczeństwa (blacha i poduszki dookoła) a nawyki z jazdy na moto zostają w głowie. Często słyszę, że prowadzę szybko, dynamicznie, może nawet niekiedy agresywnie(shame on me…). Jednak bardzo się staram nikogo nie straszyć, nie wyprzedzać jak nie ma na to miejsca, nie wpychać się. I owszem – uwielbiam jeździć autem :) Pamiętam jak pierwsze autko miało 60 koni. Obecne ma 110 i zaczyna mi być mało ;)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (11:59)

      Ula – ja mam 37:):):)
      O motocyklunawet myslałam ostatnio, że kusi:):)

  • comment-avatar
    Anonimowy 19 czerwca 2013 (08:16)

    Pytanie techniczne :-) Jaka jest wysokość łózka w najwyższym punkcie?Że pieknie to już wszyscy pisałi, mnie powaliła swiezość samochodowego wnetrza .
    Pozdrawiam AA

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (11:58)

      zmierze wieczorem, ale wejdż na strone Lak System – oni maja wszystkie wymiary,
      wnętrze ze zdjęc – to nie moje auto:):)

      Zdjęcia są Tchibo – ale moje jest rzeczywiście tak samo czyste:):):)

    • comment-avatar
      Anonimowy 20 czerwca 2013 (13:48)

      Na stronie byłam przed zadaniem pytania :-), i nie znalazłam, ale może przeoczyłam, bo coś ostatnio roztrzepana jestem, a takie łózko to przedmiot westchnień moje córki, a że ma skosy w pokoju to wysokość istotna, Pozdrawiam. AA

  • comment-avatar
    SkandiChic 19 czerwca 2013 (08:12)

    Łóżka na tarasie – cudo! Życzę cierpliwości za kierownicą :)

  • comment-avatar
    Anka J. 19 czerwca 2013 (08:06)

    Witaj. Mam prawko od 4 lat i jeżdżę raczej znanymi trasami. Od razu siadłam do długiego (kombi) auta. Na początku bałam się parkowania, ale teraz to pikuś. Jeździ mi się nim wyśmienicie. Za to nie lubię jeździć z moim mężem, bo robi mi uwagi. Dlatego, jak jedziemy razem, oddaję mu kierownicę. A na drodze najbardziej boję się tirów, toteż otworzyłam buzię, kiedy przeczytałam ile km już zrobiłaś, i że przemierzasz całą Polskę. Podziwiam Twoją odwagę.

    Wystrój tarasu powala, tylko, że ja za leniwa jestem, żeby jeszcze i to sprzątać, wycierać naczynka, układać filiżanki.
    Widać, ze masz to we krwi.
    Pozdrawiam

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (11:56)

      Ania – skąd ja to znam. Wczoraj miałam ochote mopjego poslubionego- wysadzic w trybie natychmiastowym. jak jedzie za mna 0 wszysto jest w porządku, i pochwali nawet i powie , że dumny. Ale tylko wsiada w MOJE!!!! auto – zaczynaja sie komentarze i to podniesionym głosem. No świętego by trafiło.

      Ale ja go po prostu następnym razem wysadzę :):):) na środku grogi:):):)

      To chyba jedyna metoda, żeby zrozumieli:)

  • comment-avatar
    matamya 19 czerwca 2013 (08:05)

    u MNIE prawko już 12 lat więc jestem bardzo znerwicowanym kierowcą – trafia mnie szlak jak muszę myśleć na drodze za siebie i innych kierowców! A u Ciebie jak zwykle sielsko na tarasie … normalnie mam ochotkę na takie łóżko :) Pozdrowionka i wiele cierpliwości na polskich drogach :)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (11:55)

      SPRAW sobie taka kanape łózkową – szlag Ci odejdzie:):):) Relaks niesamowity! :)

  • comment-avatar
    tzw. "TOTALNY ignorant wszelkiego ładu" 19 czerwca 2013 (08:04)

    STANOWCZO DEMENTUJĘ!
    Ja po prostu intensywnie używam auta w CODZIENNYM życiu ;-) Nie boję się też zadań specjalnych jak wożenie dywanów, układanie przez 15 min. Tetrisa 3D na parkingu znanej dużej sieci meblowej, czy transportu ciężkich materiałów budowlanych (płyty G-K, kamienie na chodnik ( http://mygreencanoe.blogspot.com/2011/07/lato-latolato-wszedzie.html ) itd…. Pozwolę sobie jeszcze wspomnieć, że większość licznie podziwianych tu roślin niestety zanim się zakorzeniły, przejechały z nami od 20 do 300 km ;-) szczelnie wypełniając ostanie resztki wolnego miejsca tworząc iście tropikalny klimat.
    Poza tym, kto robi 40tys km/rok i więcej ten łatwiej zrozumie. Życie….
    Pozdrawiam :-)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (11:54)

      MĘŻU DROGI!!!!:):):) Ty sie mi tu publicznie nie kajaj i nie tłumacz tylko NIUNIAJ to swoje auto od czasu do czasu chociaż.:):):):)Żeby do człowieka było podobne a nie do tarpana w ostrym użyciu:):):)

  • comment-avatar
    Agnieszka 19 czerwca 2013 (07:12)

    Ja mam prawko od ponad 14 lat, od tego czasu też jeżdżę dużo samochodami, nie wyobrażam sobie co by było gdybym nie miała prawka i auta, bo mieszkam na wsi, gdzie do wszystkiego daleko. Ja też uważam, że zdolności kierowców są różne, a przede wszystkim zdarzają się zarówno mężczyźni jak kobiety, którzy jeżdżą koszmarnie. Ja czasami też "broję", ale staram się tym nikomu nie szkodzić. Lubię jeździć szybko i oglądam się za ładnymi…autami :-)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (11:52)

      każdy troszkę "broi":):):)
      byleby nie być zagrożeniem dla innych.

  • comment-avatar
    vanillaforhome 19 czerwca 2013 (07:08)

    Świetne łóżka. Alternatywą dla dmuchanych materacy są zwykłe pokryte materiałem poliestrowym, z których robi się parasole i altanki. Są wodoodporne i maja piękne kolory.
    Co do jazdy samochodem to jeżdżę już 13 lat, odkąd skończyłam siedemnastkę :) Za kółkiem jestem każdego dnia.Przejechałam tysiące kilometrów. Patent na nerwowych kierowców bezpodstawnie trąbiących na Ciebie na skrzyżowaniu? Raz mi się zdarzyło. Sprawdziłam czy jest bezpiecznie, otwarłam szeroko drzwi i wysiadłam podchodząc do Pana KIEROWNIKA i pytam: Czy coś się stało? Może mogę w czymś pomóc?
    Nie widziałam nigdy takiej purpury na twarzy. Pan nie odezwał się słowem i myślę, że następnym razem już dwa razy się zastanowi czy trąbić na kogoś kto bezpiecznie chce włączyć się do ruchu.

    A i jeszcze jedno. W zeszłym tygodniu dostałam mandat. 200zł i 6 punktów. Na drodze krajowej miałam czelność jechać 86km/h gdzie było wolno 60km/h. Panowie się schowali, a ja się zamyśliłam. Najgorsze jest to, że kiedy Pan policjant wypisywał mi mandat jakiś szaleniec na naszych oczach wyprzedzał na trzeciego i jechał dobre 120km/h. Na co Pan policjant rzekł: Hmmmm , nawet nie zauważyłem numerów.
    Pytanie: Czy, aby na pewno złapali kogo trzeba?

    No nic ja Ci życzę SZEROKOŚCI na drodze i cierpliwości do WARIATÓW.

    Pozdrawiam :)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (11:52)

      Ale są tak zupełnie, zupełnie wodoodporne?
      Może ja na deszczu zostawić? Na bank nie wsiąknie w gąbkę?
      Jeśli tak – to byłoby to mistrzowskie rozwiązanie!!!

    • comment-avatar
      vanillaforhome 19 czerwca 2013 (18:15)

      Ortalion jest zupełnie wodoodporny przy normalnych opadach. Przetestowałam na kwiatkach w donicach http://3.bp.blogspot.com/-vZKao6OFCUc/UXBOyQ09y3I/AAAAAAAABcE/ABbVd5y6obQ/s1600/kwiatkiprzodkolage.jpg .
      Co do tkaniny poliestrowej to producent zapewnia, że jest wodoodporna. Kończę szyć altankę i poduchy. Od soboty będzie w użyciu. Dam Ci znać po pierwszej ulewie :) Wstępne testy wodne są bardzo zadowalające.

    • comment-avatar
      vanillaforhome 1 lipca 2013 (06:45)

      Potwierdzam, iż tkanina poliestrowa WODOODPORNA na parasole i altanki sprawdza się! Uszyłam pokrowiec na starą sofę, którą miałam wyrzucić i wstawiłam ją na taras. Pokrowiec zdał egzamin! Jest przyjemny w dotyku i nie przemaka. Polecam! Po tygodniowych deszczach materac dalej suchy. Ważne aby szwy były zabezpieczone lub schowane pod powierzchnią materaca.Pozdrawiam.

  • comment-avatar
    MadeleineHandMade 19 czerwca 2013 (06:56)

    O tak, faceci wcale lepiej nie jeżdż od kobiet… kultury na naszych polskich drogach nie ma i trzeba zawsze przewidywac na zapas co się może wydarzyć

  • comment-avatar
    Anonimowy 19 czerwca 2013 (06:53)

    Zrobiłam prawko 3 lata temu, zdałam za 3 razem w Warszawie co uważam za WIELKI sukces…i niestety na tym zakończyłam swoją karierę, zarzuciłam jazdę, to co działo sie czasami na drodze powodowało przeogromny stres, żałuję oczywiście, że nie jeźdzę, mąż mnie namawia a ja sie poddałam, niestety. Może znowu by spróbować….
    Pięknie u Ciebie w ogrodzie. Pozdrawiam serdecznie, stała podczytywaczka Gosia T.

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (11:50)

      Gosiu, oficjalnie wieć – jako młodociany stażem, ale odważny kierowca daje Ci magicznego KOPA na rozruch:):):)
      Nie poddawaj się!
      Trzeba się w zyciu za bary brać z takimi niewygodnymi tematami – ja tez tyle lat się z "bujałam" z prawkie, a teraz – jestem najszczęśliwszą babka na świecie:)

  • comment-avatar
    MagdalenaK 19 czerwca 2013 (06:38)

    Jak zawsze u Ciebie sielsko i anielsko. Łóżka cudowne…i rozważania trafne. Czy przyzwyczaisz się do kultury na naszych drogach? Chyba nie…Jestem podobnym kierowcą jak Ty, staram się przestrzegać przepisy, jeżdżę wiele lat i nie przyzwyczaiłam się i dalej wkurza mnie drogowa głupota. Życzę szerokiej drogi :)
    Pozdrawiam

  • comment-avatar
    nabiegunachArt Sylwia 19 czerwca 2013 (06:22)

    Takie etui na płyty CD widziałam u Moje Zielone Wzgórze http://mojezielonewzgorze.blogspot.com/2010/08/personalizacja-auta-pokrowiec-na-cd.html

    Pozdrawiam :)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (11:49)

      Tak, już wiem że to Ania szyła:), ale dzięki wielkie:)

  • comment-avatar
    fridasshabbywelt 19 czerwca 2013 (06:10)

    Lozka i taras cudowne!ale nie jestes sama z lozem na dworze,moje loze z palet stoi juz 3 lata w ogrodku i nawet nocki tam spedzamy :o)
    Uwielbiam Wasz ogrod i podziwiam za zapal i za to,ze zawsze znajdujesz sposob,zeby spelnic to o czym marzysz!
    Podsylam bloga z rownie pieknym ogrodem i lozem na tarasie-niestety nie moim-ale pelnym inspiracji http://schweizergarten.blogspot.de/2013/05/saison-eroffnung.html
    Pozdrawiam serdecznie i szerokiej drogi zycze :o) a jak bedziesz w okolicach Eifel to zapraszam do moich skromnych progow :o)
    Frida

  • comment-avatar
    Anonimowy 19 czerwca 2013 (06:02)

    Ja normalnie to wcale, ale to wcale nie przeklinam, ale w samochodzie zdarzy mi się, gdy są takie sytuacje o których posałaś, zwłaszcza jak ktoś mnie wyprzedza pod górkę i oczywiście jest linia ciągła, to mi nerwy puszczają. Ludzie sami proszą sie o wypadek. Denerwują mnie jeszcze tiry, jedzie pan i władca, i zmusza mnie, abym mu zrobiła miejsce, choc po prawej stronie zostaje mi tak naprawde już tylko rów… Asiu, życzę szerokiej drogi. Ewka

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (11:47)

      Ewa – mielismy 2 razy taka sutyacje, że TIR by po prostu ZABIŁ całą naszą rodzine, gdyby nie błyskawiczna reakcja mojego męża.
      Przy ostatnim razie, wysiadłam z auta i jeszcze nigdy w żciu tyle nie blużniłam, puściły mi wszystkie hamulce – powiedziałm panu kim dla mnie jest i że własnie zabiłby 3 letniego chłopca,
      Chłop był w szoku cięzkim – bo to była ewidentnie jego wina, znienacak na skrzyzowaniu, bez żadnego uprzedzenia sobie skręcił w prawo – Z LEWEGO pasa, na prawym bylismy my- Pablo szybko odbił w róż, on by nas po prosty zmiażdzył.
      BOJĘ sie tirów bardzo, ale to bardzo.

  • comment-avatar
    Zylwijkowo 19 czerwca 2013 (06:00)

    Joasiu, jak ja zazdroszczę takiego "niunianego" podejścia…Jestem totalnym chodzącym chaosem i, niestety, w aucie też to widać:( Pojemniki, organizery samochodowe, pudełeczka na drobiazgi w aucie to totalnie nie dla mnie hhehehe…Nio – tak mam:) Pozdrawiam ciepło i uważaj tam na siebie na tych naszych drogach.
    Sylwia

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (11:44)

      Mój mąż jak przeczyta Twój wpis – to się bardzo ucieszy, jak sądzę:)

  • comment-avatar
    katrin.deco 19 czerwca 2013 (05:57)

    Salonik jak z katalogu. Piękne kolory i dodatki. Teraz tylko dużo słoneczka i cała rodzinka wypoczywa:-)
    Życzę Ci szerokiej drogi i dużo przyjemności z jazdy.
    Nasze autko też milutkie i zadbane-tak lubimy.
    Pozdrawiam
    Kaska

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (11:44)

      Kasiu – głaski dla brzuszka! :)

  • comment-avatar
    Cienka 19 czerwca 2013 (04:45)

    Salon pod chmurką miodzio.
    A jeśli chodzi o kierowców wariatów to absolutnie i pod żadnym pozorem nie powinno się takim ustępować drogi do wyprzedzania. Po pierwsze dlatego, że wtedy to ustępujący łamie przepisy, po drugie może sam stworzyć niebezpieczna sytuację złapać pobocze i nieszczęście gotowe.
    Mój mąż lubi się droczyć z takimi kierowcami którym się spieszy. Celowo zwalnia i jedzie lekko środkiem zgodnie z przepisami niech ten z tyłu po ataku frustracji i agresji ma jeszcze czas na przemyślenia :P
    Najbardziej nie znoszę trasy nr. 7 Gdańsk-Warszawa, to co tam kierowcy wyczyniają to jest nie do opisania. Jadąc do Olsztyna wolimy zjechać w Małdytach i przez Łuktę-Morąg jechać. Bo choć trasa kręta i wąska to nie ma tylu wariatów i widoki do podziwiania przyjemne.
    Pozdrawiam cieplutko,
    Karola

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (11:42)

      Karola, masz rację oczywiście. Jednak jeśli jadę ładną szosą, pobocze jest tez z asfaltu i duże, a widzę, że inni prują na oślep – to już wolę zjechać. Czuję sie tak o wiele bezpieczniej, niż jak wyprzdzaja mnie "na ciasno"
      I masz racje z 7ka – tragiczna i z niebywale dużym skupieniem wariatów drogowych.

      Jechałam własnie do Gizycka -Łuktę mijałam, jemy od nich jogrty i nabiały generalnie:)

    • comment-avatar
      Cienka 20 czerwca 2013 (11:42)

      Jestem z Olsztyna tam było normalnym mleko i cała reszta nabiału z Łukty. Tu na pomorzu w mojej obecnej wsi Borkowie mam tylko majonez Kętrzyński ale i tak fajnie, że jest coś lokalnego z moich stron.

  • comment-avatar
    Anonimowy 19 czerwca 2013 (04:29)

    Witam !Jestem tutaj stałym gościem ciągle jednakowo urzeczonym każdym wpisem:-)
    Ośmielona zachętą pokazania swoich wnętrz zapraszam do Małopolski- mam taki jeden domek na oku godny pokazania z wielu względów :-)
    Gosia

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (11:40)

      Gosiu – na maila wyślij proszę kilka zdjęć, musze zobaczyć jaki to klimat:)

  • comment-avatar
    Aśko 18 czerwca 2013 (22:49)

    taras jak z bajki:))
    podpisuję się pod Twoimi drogowymi spostrzeżeniami. jeżdżę szósty rok i zawsze przede wszystkim bezpiecznie:) kiedy wiem,że mogę,to sobie pozwalam,zwłaszcza gdy jadę sama:) jak dorobię się kiedyś własnej fury,to będę o nią dbać (w środku,na zewnątrz nie muszę mieć czystego auta:D) teraz też dbam o to,którym jeżdże,ale jest mi trudniej,bo dzielę je z tatą i bratem, których nie obchodzą wszechobecne papierki.
    buziaki i szerokiej drogi i jeszcze szerszych miejsc parkingowych^^ asia

  • comment-avatar
    Anna z www.dziecioblog.blogspot.com 18 czerwca 2013 (22:19)

    Zmienię chyba ksywę – zamiast "obca baba z kanapy" mogę być "obca baba z tarasowego łóżka". Piękny ten Twój taras. Podziwiam, że chce Ci się gdziekolwiek ruszać mając takie lokum. Będziesz w Poznaniu? Wyślę Ci kilka fotek mojego mieszkania – może uda się Ciebie ściągnąć na kawę ;-) Co do kierowania, to jeżdżę do 20km/h powyżej limitu – ponoć z taką tolerancją często ustawia się fotoradary. Na początku moich zmagań z kierownicą też jeździłam przepisowo i obowiązkowo jeździłam tylko z kimś, kto jest kierowcą. Dzielna jesteś, że pokonujesz od razu duże dystanse. Ja się na początku tak męczyłam jazdą, że po godzinie miałam dosyć.

  • comment-avatar
    livebeautifully 18 czerwca 2013 (22:09)

    Śliczny taras, coraz większych nabiera rumieńców ;). I te kwiaty Ci jakoś tak jak szalone rosną, moje takie rachityczne są … A jeżeli chodzi o samochód – to jeżdżę raz szybko (ale nie za bardzo ;)), raz wolno (też tak nie przesadnie ;)); rozważnie bym rzekła, bo nie romantycznie, gdyż klnę, niestety, ale co tam, nikt poza mną nie słyszy… I muszę się do czegoś przyznać – nie umiem tankować… A prawo jazdy mam już lat 18… Mój mąż dostaje szału jak zostawiam mu liścik miłosny z napisem "benzyna" ;).
    Pozdrowionka, Ania

  • comment-avatar
    Agata Rak 18 czerwca 2013 (22:05)

    Super pomysł z tymi łóżkami. Coś dla mnie…

  • comment-avatar
    Różana Ławeczka 18 czerwca 2013 (21:37)

    Witaj, daj sobie spokój z tymi nerwami. Każdy musi przez to przejść. Za jakiś czas i TY będziesz jechała nie zwracając nawet uwagi na pedał gazu i tych którzy pełni obaw patrzą na Ciebie, ze jedziesz tak niemrawo. Ja ma już 5 rok prawko, a zdarzają się mi wpadki. To nasze kobiece roztargnienie, nie pozwala nam być rozważnymi:) Ale…Najważniejsze,że jeździsz, dla siebie bezpiecznie. Niech patrzą i przeklinają takie mają prawo, a Ty…. masz prawo jeździć, bo masz PRAWO JAZDY, zdane!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (07:21)

      Ławeczko, ależ ja nie jeżdze niemrawo. Jeżdzę bardzo płynnie i pewnie – tyle że zgodnie z przepisami, i raczej nie planuje pruć po 130. Rozumiem – autostrada, ale naprawde nasze krajówki to krajobraz księzycowy z tymi dziurami i uważam, że jeżdżenie na wariata to po prostu kuszenie losu.
      Pewnie że za 5 lat będę sie czuła jeszcze pewniej, ale niestety – z takimi idiotami na dtodze, niesądzę, że się pogodzę.

    • comment-avatar
      Różana Ławeczka 19 czerwca 2013 (08:16)

      No tak, jeśli chodzi o wariactwo na drogach to masz rację. Każdemu się wydaje, ze jest Panem na drodze:) Z tym niemrawo, to chodziło mi o spokojną, pełną skupienia jazdę. Najważniejsze, że jeździsz. Szerokiej drogi i pozdrawiam:)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 20 czerwca 2013 (15:18)

      o to tak – to moja jazda:)

  • comment-avatar
    Ankha 18 czerwca 2013 (21:32)

    No to ja (tak szczerze), to przekraczam prędkość zazwyczaj o… 9km ;) Tak mi się jakoś zrobiło i tak mi dobrze. Mam na myśli takie miejsca gdzie jest ograniczenia do 60-70. Na szybszych trasach, nawet jak można, nie przekraczam 95. Z dwóch powodów: po pierwsze moje autko leciwe i lepiej uważać, po drugie – spalanie wypada najekonomiczniej ;) Oczywiście wtedy zawsze prawym pasem, żeby nie blokować. Prawko jakiś czas temu robiłam, ale zaczęłam jeździć właściwie dopiero w ciąży, czyli jakieś 4 lata temu. I tylko wtedy miałam małą stłuczkę – cofając autko, żeby wyjechać z miejsca parkingowego, cofnęłam prosto w latarnię ;) I może nie jeżdżę tak dynamicznie jak Małż, ale za to zatoczkę tyłem potrafię a on nie :P
    A auto u mnie zazwyczaj jak u beduina wyładowane po dach, bo kursuję między dwoma domami. Ale jak widziałam te cuda w Tchibo to aż mnie raczki świerzbiły – ale w portfelu pustki póki co niestety :(

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (07:18)

      OJJJJ tyle to i ja przekraczam:) Do 10 można.:)
      Pisałam o "artystach" co prują 130 – tam gdzie mozna 90.

      pozdrowienia:)

  • comment-avatar
    Bramasole 18 czerwca 2013 (21:03)

    Aśka świetny ten wasz salon pod chmurką, nic tylko wypoczywać:) Zatem troszkę chwilek na ten wypoczynek Ci życzę, zapracowana kobieto:)
    Kierowcą nie jestem, więc doświadczeń swoich brak, ale strasznie boję się drogowych świrów, których niestety nie brakuje.
    buziaki ślę

  • comment-avatar
    Dorota 18 czerwca 2013 (20:42)

    Cudownie :) ale powiem Ci, że pomysl z łozkami juz widziałam u 3 osób :) widac wiecej miało taka mysl :)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (07:17)

      Dorotka – a ile tych łóżek, łoży, leżanek jest w Proiwansji! albo we Włoszech…bo to naprawdę rewelayjne rozwiązanie.

  • comment-avatar
    Gosia z Zapachu lawendy 18 czerwca 2013 (20:40)

    Asiulku, jak tak czytam to, co piszesz, jestem pewna,że bedziesz świetnym kierowcą. Kiedy patrzy sie realnie na drogę i wie, jakie zagrożenia czyhają z każdej strony, a to tylko kobieta potrafi, musi być dobrze. Ja kocham prowadzić samochód do tego stopnia, że mąż daje mi kluczyki, kiedy tylko jedziemy gdzies razem. Dużo jeżdżę, ale jeszcze mi mało. Po prostu uwielbiam jeździć i sprawia mi to ogromną radość. Taras Twój jest idealny wręcz. Czytam tak sobie o materacach i aż dziw bierze, że nikt na to nie wpadł. Kiedyś o tym mi zaświtało,ale potem jakoś porzuciłam temat, bo uznałam, że będę biegać codziennie z pomką i dodmuchiwać. ALe wypatrzyłam łożko i marudzę mężulowi kochanemu od kilku lat. Może najwyższy czas, aby plan zrealizować?
    Asiu, bardzo chciałabym zaprosić Cię do siebie na kawkę i pogaduchy z aparatem pod samiuśką Legnicę, jednak ten mój dom taki jeszcze nie taki…tyle rzeczy niedokończonych, ciągle coś zmieniam. Nie jest tak pięknie, jak u Ciebie;-) Za to ślę Ci moc pozdrowień od całej mojej familii, bo i moje dziewczynki zaglądają do Ciebie wraz ze mną. Jak mnie coś zachwyci, a zachwyca w każdym poście Twoim, to odgłosy ze mnie wychodzące (takie westchnienie) sprawia, że biegną. Wiedzą, że szperam po blogach i biegną sprawdzić, co mnie tak zachwyca:-)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (07:15)

      :):):) Gosia, dziękie wielkie za tyle miłych słów:):)!!!!
      I od razu Ci mówię, że mamy wspólną cechę – też uwielbiam jeżdzić:):):) I też ciągle mi mało.
      A łóżko – polecam bardzo:)

      Buziaki – dla Ciebie i Córek!!

  • comment-avatar
    Jola Kowalkowska 18 czerwca 2013 (20:08)

    Witaj Asiu.
    JA prawko zrobiłam po pierwszym roku studiów i na tym sie moja kariera kierowcy zakończyła. Nie miałam potrzeby samodzielnie jeździć samochodem.Uczelnie miałam pod akademikiem, a do domu na weekendy jeździłam z narzeczonym (dziś mężem). Moment zwrotny nastał wówczas , gdy na świecie pojawiło się moje trzecie dziecko. Aby swobodnie przemieszczać się z całą trójką, nie liczyć na jakiegoś kierowcę (męża czy taksówkarza), kupiłam małe, zwinne autko i w drogę. Szło mi bardzo dobrze, opanowałam jeszcze raz zasady ruchu i przesiadłam się na wieksze auto.Jeżdżę już 8 lat. A jak jeżdżę ? Starm się zachować dozwoloną prędkość i nie utrudniać jazdy innym kierowcom. Jeźdźę taką predkością, która pozwala mi panować nad samochodem…
    A Tobie życzę szerokich drug i abyś zawsze dojechała na czas

    Pozdrawiam z Płocka.
    Jola z bloga : żyjąc z pasją.

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (07:09)

      Jolu – ja od razu wsiadłam do wielkiego auta:) Jestem malutka i nie ukrywam, że w dużym aucie, i na wysokości:) czuję się po prostu bezpieczniej, i wreszcie wszystko widzę! przed sobą:):):)
      Mój kolega właśnie się śmiał, że pewnie będzie mi bardzo trudno wrócic kiedykolwiek do osobówki. Bo jak to On romantycznie okreslił – w duże auto wrasta się jak drzewo w ziemię:):):0
      COŚ w tym jest! :)
      Pozdrawiam Cię serdecznie!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (21:28)

      Powinnam napisać: "małej osobówki", bo przecież nie jeżdżę dostawczakiem:)

  • comment-avatar
    Anonimowy 18 czerwca 2013 (20:01)

    Asiu pozdrawiam Cię ze Złotego Stoku, czyli Kotliny Kłodzkiej. W wolnej chwili zapraszam na kawę :)
    Również jestem "młodocianym" kierowcą. Jeżdżę od miesiąca i zazdroszczę Ci odwagi. U mnie jakoś z tym kiepsko, ale czuję się zmotywowana przez Ciebie. Od jutra będę regularnie jeździć i nabierać wprawy !!! Jeżeli chodzi o Twoje przemyślenia dot. jazdy i kierowców to zgadzam się z nimi w 100% . Serdecznie pozdrawiam
    Biedroneczka

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (07:06)

      BRAWO!!!
      Cieszę się bardzo, żę Cię troszkę zmotywowałam:)
      Uściski Biedronkowe:)

  • comment-avatar
    Aga 18 czerwca 2013 (19:52)

    Cudny taras!
    A teraz temat rzeka, czyli baba za kierownicą. Dawno,dawno temu, kiedy jeszcze sama nie prowadziłam, a byłam w stanie zwanym błogosławionym, bardzo często podwoził mnie sąsiad. Miły, dość leciwy pan.W jego aucie uzupełniłam braki w znajomości wulgaryzmów wszelakich.A dodam jeszcze, że jestem polonistką z wykształcenia i rodzimy język w różnych jego postaciach nie jest mi obcy.
    Po 13 latach za kółkiem sama klnę w aucie, może nie jak szewc ani jak mój sąsiad, ale jednak klnę.Na szczęście bardzo często wożę dzieci, których obecność wpływa na mnie 'hamująco', w związku z czym sąsiadowi pewnie w życiu nie dorównam.
    Powodem jest oczywiście brawura i głupota tak wielka, że nawet nie chce się o niej pisać. A co do wpisu Agi – głupota nie ma płci. Facet wyprzedzający kolumnę kilku samochodów na zakręcie i podwójnej ciągłej, który uderzył w samochód jadący swoim pasem… To było 4 lata temu , a pamiętam jak dziś. Moje auto poszło do kasacji.Wyszliśmy z tego wszyscy cało – ja, pasażerka, moje bliźniaki i Sz. P. Kierowca. Gdyby nie to, że jechałam dużym samochodem… Szkoda gadać! Dla poprawy nastroju przytoczę komentarz mojego męża, który wygłosił, gdy już się upewnił, że nic nam się nie stało: – Kochanie, czy to musiało się zdarzyć tydzień po spłacie ostatniej raty za samochód?

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (07:05)

      :):):):):):):):):):):)
      Mąż się odnalazł w sytuacji błyskawicznie:)

      No i cóż – przyznaję sie, że zaklęłam ostatnio, właśnie jak mi się jeden pan wepchał przed maskę. Bo próbowałn atrzeciego, bo nie wyszło, więc trzeba było szybko czyimś kosztem tyłek ratować.
      Dzięki Bogu jechałam sama – ale nie chcę nawet myśleć, że np. własnie w takich sytaucjach z tyłu siedza dzieci.
      BRRR.

      Aga – pozdrówka!

  • comment-avatar
    maszka 18 czerwca 2013 (19:52)

    Łózka wyszły świetnie. Te dmuchane materace z jednej strony rewelacja ale z drugiej czy są dość wygodne? Jak się sprawdzą to jeszcze zapytam gdzie je kupiłaś. W każdym razie nie wyglądają na dmuchane a to już coś.O kulturze na drogach wolę nie mówić ,bo się zeźlę. Ja łamię tylko jeden przepis – prędkość i to tam , gdzie wiem ,że mogę sobie na to pozwolić. Niestety znaki ograniczające prędkość bywają rozstawiane na chybił trafił .Wiem ,że przez wieś niekiedy trzeba jechać nawet 40 a nie 50 na godzinę. Sama to wiem. Mandatu szczęśliwym trafem dawno nie miałam przyjemności płacić. Co do jazdy po mieście , to przypomniałam sobie swoje początki i to ,że na dobry początek musiałam się zmierzyć z Rzymem. Potem już wszystkie miasta świata to były pesteczki.Asiu , u mnie w aucie to różnie bywa ,bo niekiedy muszę przewieść jakieś rośliny albo trochę obornika :-) ale podoba mi się jak jest posprzątane i przyjemniej mi się jedzie , gdy czysto . A już nienawidzę brudnych szyb i świateł . Tu chyba mam obsesję. Widziałam te samochodowe przydasie ostatnio w Tschibo. Fajne ale nie mieli niestety samomocującej się fiolki na kwiata a marzy mi się. Może wiesz coś na temat?Buziaki

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (07:02)

      A o jakiej fiolceMaszko piszesz?
      Teraz mają takie metalowe na przyzsawkę – niby do łazienki,o czyms takim, zobacz sobie, na ich stronie w necie widziałam.

      No własnie podobno jak się człek rzuci na głeboka wodę- Rzym, Warszawa:):) – to potem jest jak z górki:)

      To ja się najpierw rzuciłam na trasy po 400 km, teraz rusze w miasta:)

      Buziaki Maszko ogromne!

    • comment-avatar
      maszka 19 czerwca 2013 (09:06)

      Asiu o takim miniwazoniku na jednego kwiatka np. pachnącą różę. Zauważyłam u Włoszek ,że często takie mają . Wiem ,że można pokombinować jakoś ale wolałabym oryginalne.Wiesz Asia , Trójmiasto też nie jest najgorsze do trenowania i na szczęście nei ma w polskich miastach tyle skuterów co w takim Rzymie a to naprawdę prawdziwa plaga bo wciskają sie wszędzie ,żeby być pierwszymi no i tym sposobem przejechać na zielonym świetle graniczy z cudem. Dlatego też między innymi mówią ze dla Włochów czerwone światło to tylko sugestia żeby raczej nie jechać.No popatrz , jeszcze 200 i byłabyś u mnie. Jak zrobią autostradę do końca to będzie chwila moment oczywiście zgodnie z przepisami.Chociaż taka pusta autostrada kusi bardzo ,żeby dać do dechy.Ściskam

  • comment-avatar
    magda 18 czerwca 2013 (19:27)

    Zazdroszczę odwagi :) ja to jestem taka samochodowa ciamciaramcia. Niby chcę zacząć na poważnie jeżdzić, ale ciągle szukam wymówek. Prawo jazdy mam już od czterech lat, robiłam je będąc w ciąży. Chyba dzięki temu stanowi przeszłam przez kurs i egzamin w miarę spokojnie – bo musiałam się dyscyplinować w emocjach. Niestety potem nie było juz tak pięknie. Strach do jeżdżenia po mieście mnie paraliżował. Tak naprawdę, na poważnie, codziennie jeździłam autem, dwa lata temu, gdy mój mąż wyjechał do pracy za granicę i zostawił mi samochód, a ja musiałam wozić dziecko do dziadka i jeździć do pracy. Poza tym czasem jeżdżę tak, co jakiś czas żeby nie zapomnieć gdzie sprzęgło, a gdzie hamulec ;) W tym roku mój mąż znów wyjechał do pracy, właśnie do Szwecji, ale tym razem samochodem, a mnie pozostał rower z fotelikiem. A propos Szwedów – mój mąż jest zachwycony nimi jako kierowcami i ich kulturą jazdy.
    P.S. Asiu, wszystko jak zwykle masz cudowne. Mam nadzieję, że mój dom i ogród (jak już będę go miała) kiedyś bedzie choć trochę przypominał Twój :) Pozdrawiam serdecznie

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (06:59)

      Magda, no chyba właśnie trzeba sie przełamać i jeździc po prostu.
      No i najlepiej gdyby się jeszcze to lubiło.

      Buziaki dla Ciebie!:)

  • comment-avatar
    aga 18 czerwca 2013 (19:26)

    oj ja bez bicia się przyznaję że jestem kiepską kierownicą ;) z biegiem lat jednak coraz lepszą ale bardzo dobra nigdy nie będą. Jeżdżę własnym autem od 3 lat i to zazwyczaj po Łodzi i teraz stwierdzam że w mieście mi lepiej niż na peryferiach, miasto jest dla mnie chyba bardziej przewidywalne. A już prawdziwą tragedię przeżywam gdy muszę zaparkować (tragedia w moim wykonaniu!!!); zawsze bardzo uważam, ale stresuje mnie bardzo jeśli kogoś na parkingu blokuje. I tak przez pośpiech jakiś czas temu porysowałam sobie i komuś auto. To było dla mnie straszne, dawno nie odwaliłam takiej głupoty.
    Reasumując, wg mnie, faceci są lepszymi kierowcami, jakby to mieli we krwi. I ja też nie mam wypicowanego auta, ale raczej przypomina samochód. Cotygodniowe mycie auta w automyjni to może nie największy wydatek ale wolę wydać na coś innego pieniądze, a auto myć u rodziców na wsi ;)
    I jeszcze jedno. W moim samochodzie na tylnej kanapie nie ma możliwości zamontowania fotelika dla dziecka, ale w samochodzie mojego partnera dziecko sadowimy na środkowej części fotela, tak jest znacznie bezpieczniej.
    Pozdrawiam cię serdecznie i wierz mi jeszcze wiele niespodzianej młodego kierowcy przed tobą ;) oby zawsze szczęśliwie zakończonych

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (06:58)

      No widzisz- a ja np. lubie parkowac i w ogóle manewrować.
      Od zawsze miałam miarke w oczach, jestem w stanie praktycznie bez błędu pokreślić odległości.
      Ale duże zatłoczone skrzyzowania mnie przerażają – bo czesto wcale nie przepisuy a wyobrażnia i zasada "kto szybszy" tam rządzą:)
      Trasy lubię:)

    • comment-avatar
      aga 19 czerwca 2013 (22:07)

      No to świetnie, zapowiadasz się na świetnego kierowcę. A ja trasy też lubię, ale najgorzej mi się jeździ "po wsi", tam często mnie coś zaskakuje.
      I całkiem na poważnie zapytam, czy ty nie jesteś w czymś dobra, coś ci nie wychodzi? mam wrażenie że nie ;) pozdrawiam i jak zwykle zazdroszczę zdolności i osobowości :)

  • comment-avatar
    Paulina L 18 czerwca 2013 (19:20)

    Cóż, pojeździsz jeszcze trochę i nabierzesz doświadczeń z kierowcami. Ja jestem kierowca raczej dynamicznym ale- w moim powiecie jeździ się powoli i to moge zaakceptować, nie moge natomiast zaakceptować "cip" za kierownica i wtedy mnie wścieka na maksa. Czasem nawet trąbię choć wolałabym się opanować. Jedzie toto ledwo, parkuje byle jak i byle gdzie, nic nie myśli a jak już samochód się porusza 30 na h to znaczy że łaskawie przez komórkę rozmawia. A wtedy mnie szlag! Ale tu gadu gadu a prawda jest taka, że wolę tak, jak u siebie niż tak, jak w Warszawie bo tam się zwyczajnie boję. Nagle w terenie zabudowanym mam jechać 80, samochodów na potęgę a ja w stresik…Pozdrowienia

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (06:56)

      Wiesz Paulina – doświadczenie to jedno, ale POGODZENIE :) sie z tym co wyprawiaja – drugie.
      U nas tez są taka melepety – co 30 na godzine i parkują na dwóch miejscach:)
      O Warszawie nawet nie pisz – własnie niedawno była u nas przyjaciółka i wspominałysmy czasy, gdy ledwo co zaczęła jeżdzić, a firma ją rzuciła do wawki w delegacje na kilka dni – PUNTO chyba czy tiko…Wrażenie i poziom steru – bezcenne:)

  • comment-avatar
    Milla 18 czerwca 2013 (19:06)

    Mam łóżko metalowe z Jysku – tandetne strasznie, coś już się odłamało ale dzięki Tobie mam nowe plany względem niego :)) na moim przyszłym tarasie z pewnością zagości z dmuchanym materacem :)) pozdrawiam

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (06:54)

      Widziałam te łóżka i wszyscy znajomi, którzy je mieli tez mówili to, co Ty – że jakościwo bieda.

      Tym bardziej cieszę się z naszych – sa naprawdę perfekcyjnie zrobione.
      Szczerze polecam, jesli chcesz zmienić.

  • comment-avatar
    Natalijka 18 czerwca 2013 (19:01)

    Ja nie złoszczę się na "przepisowych kierowców" i nie jeżdżę ryzykownie (wyprzedzanie na trzeciego, jazda 150 po lokalnej drodze itp) ale nie mogę powiedzieć że zawsze przestrzegam wszystkich ograniczeń prędkości. jeżdżę dość szybko i zdecydowanie. prawko mam od 12 lat.
    a mój samochód wygląda zwykle jak jeżdżący śmietnik :)) z zazdrością patrzę na Twoje wymuskane samochodowe wnętrze :)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (06:52)

      Natalijko – ależ to nie moje zdjęcia, to TCHIBO fotki.
      Możesz sobie podac ręke w takim razie z moim pawłem, jego auto doprowadzało mnie zawsze do rozpaczy:):):)
      A teraz jest mi już obojętne co on tam ma:)

  • comment-avatar
    Anonimowy 18 czerwca 2013 (18:27)

    piękny salon, cudo:) ja póki co marzę o wyremontowaniu naszego salonu w domku;) ale u Ciebie jak zawsze przepięknie, można by patrzeć, patrzeć i się zachwycać:) Oj czasami jestem nerwowa na drodze, nie powiem…;) i też sobie tam coś odburknę pod nosem:) myślę jednak, że więcej mam chyba cech tego niedzielnego kierowcy, jadę tyle ile wymagają ode mnie przepisy,jeżeli trzeba tak jak Ty zjeżdżam, by mnie wyprzedzili. W innych miastach w których wcześniej nie jeździłam to już w ogóle poruszam się bardzo ostrożnie i oczy mam dookoła głowy, nie lubię jeździć po nieznanych mi terenach.
    Z wielką chęcią Asiu zaprosiłabym Cię do siebie na kawkę, marzeniem jest patrzeć na zdjęcia swojego gniazdka zrobione przez Ciebie ale niestety u mnie nie ma co jeszcze fotografować… może kiedyś będzie okazja:)
    To udanej sesji oraz szerokiej i bezpiecznej drogi życzę:):)
    Pozdrawiam
    Patrycja.F

  • comment-avatar
    Anonimowy 18 czerwca 2013 (18:27)

    Letni taras cudowny !! fajnie mieć na nim swoje pięć minut i odpocząć.
    Jeżeli chodzi o kierowanie samochodem zgodnie z przepisami to jestem za niestety nie udało mi się zdać i po kolejnym oblanym egzaminie odpuściłam żałuję bardzo prawko powoduje pewną niezależność zwłaszcza, że samochodzik taki "babowy" bardzo jest potrzebny (może jeszcze kiedyś dojrzeję i pójdę na kolejny kurs)Acha zapomniałam Asiczko jestem zachwycona pięknymi kwiatami, ale okazy super!!!pozdrawiam Marylka

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (06:50)

      Marylka – ale nie odpuszczaj!!!!
      Ja tez zrobiłam ten błąd, Po pierwszym niezdanym egzaminie na 2 lata odpuściłam – tak zupełnie. I dziekuje mojemu męzowi, który mnie w tyłek kopnął i pilnował:) żebym się nie poddała.
      Łatwo jest odpuścic, ale zobaczysz – jak sie juz zda, to jest taka ulga:)
      No i co tu dużo mówic- niezależność!!!:)

    • comment-avatar
      Anonimowy 19 czerwca 2013 (15:30)

      dziękuję!! myślę że kop w tyłek to jest TO:) A taki mąż to skarb:)Marylka

  • comment-avatar
    Too-tiki 18 czerwca 2013 (18:16)

    Oj zdecydowanie są jeszcze dwie grupy kierowców jeśli chodzi o porządek: 1. Mający superbłysk wewnątrz auta a z zewnątrz kurz, brud i co tam jeszcze. 2. Odwrotnie ;)

    A piratem na drodze chciałabym czasami być, ale mój Colcik wyciąga najwyżej 90 ;)

    Pozdrowionka upalne!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (06:49)

      Byc może czasami będę w tej pierwszej grupie – nasze auta po pechejechaniu od myjni do domu – przez nasze wertepy, wyglądaja tak, jakby myjni nie widziały:):):)

  • comment-avatar
    Bea 18 czerwca 2013 (18:14)

    Kłodzko?!W moje rodzinne strony sie wybierasz ;) A gdzie dokładnie?Załuje ze mnie tam teraz nie ma bo z miła checia bym zaprosila Cie na pyszna kawuche ;) ;) ;) i pokazała jak piekna jest Dolina Kłodza ;)

    A co do kierowców to niestety mam podobne spostrzezenia!I smiem twierdzic ze to jest rowniez kwestia narodosciowa!Od dwóch lat jestem kierowca w Wielkiej Brytani i uwielbiam tutaj jezdzic!Owszem zdarzy sie czasami jakis IDIOTA ale powszechna kultura na drodze mi to rehabilituje.I kazdego dnie przekonuje sie o tym ze i owszem z kultura jezdzic mozna!A w Polsce poprostu jezdzic sie boje!I to nie tylko jako kierowca ale takze jako pasazer!W drodze z lotniska do domu zawsze zagladam tacie przez ramie,siedze jak na szpilkach i czasto nawet oczy zamykam i paciorki odmawiam!
    Ale dlaczego tak musi byc?Wszyscy narzekamy a moze warto zaczac od siebie?I czasmi poprostu komos czasami przepuscic i usmiechnac sie poprostu ;) ;) ;) To naprawde jest mile ;)

    POZDRAWIAM GORACO!I zazdroszcze widoku 'moich' gor ;)

    ps.Moze by tak kiedys jakies warsztaty w moich okolicach zorganizowac?Ale by bylo ;)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (06:48)

      Bea, no właśnie…o tym pisałam, że czasami czuję strach – i wcale nie mam na mysli samej jazdy, ale innych kierowców.

      Chcemu zobaczyc jaskinię niedżwiedzia, Czarna Górę:), na miejscu zobaczymy – co jeszcze,

      pozdrowionka!

    • comment-avatar
      Bea 19 czerwca 2013 (19:19)

      Asiu nie wierze bedziesz na moim 'podworku' ;) Pochodze ze Stronia Slaskiego ;) napewno bedziecie tamtedy przejezdzac ;) tuz pod stopami Czarnej Gory.Jaskinia jest piekna!Przepiekna!Koniecznie zobaczcie!Teraz to mi dopiero przykro ze was nie moge zaprosic na chociazby szybka kawe ;/ Jade w moje rodzinne strony za 4 tygodnie na urlop.Moze chcecie przyjechac jeszcze raz ;)))))

      Jak bedziesz miała chwile to prosze koniecznie napisz do mnie co myslisz o tym miejscu!Umieram z ciekawosci! ;))))

      bea.lubas@yahoo.co.uk

  • comment-avatar
    Zaplątana 18 czerwca 2013 (18:13)

    Na wstępie – piękne tarasowe kanapy (oczyma wyobraźni już się widzę na takowej :)).
    Ja jestem kierownicą od 6 lat. Mam za sobą trzy stłuczki, w tym jedną poważną, ale z czasem czuję, że opanowałam jazdę i w mieście i w trasie. Tydzień temu, MĘŻCZYZNA (NIE BABA) wyjechał mi na trasie z podporządkowanej, w dodatku skręcając w lewo, które miał zajęte i nie miał jak uciec. Mój refleks i opanowanie pozwoliły uniknąć katastrofy, ale po fakcie nogi tak mi się trzęsły, że nie mogłam jechać.
    W aucie mam… różnie – lubię od czasu do czasu wymuskać i dopieścić, ale jak nie mam możliwości, to zagraconym też jadę bez dyskomfortu :)
    Pozdrawiam (stała czytelniczka, zwykle milcząca :))

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (06:41)

      Może dopiero co zdał prawko??:):):):)
      I OCZADZIAŁ z emocji:):)

  • comment-avatar
    Beti House 18 czerwca 2013 (18:11)

    Wspaniały taras a pomysł z łóżkami świetny!! Zresztą nie ma się co dziwić,bo u Ciebie wszystko dech zapiera :))
    Co do jeżdżenia to ja jestem z tych co lubią sobie depnąć w pedał,co za kierownicą czują odprężenie ale nie jestem świrem drogowym.Mam prawo jazdy od 1997 roku i raz jedyny raz miałam stłuczkę,bardzo delikatną…można powiedzieć otarcie i mogę o sobie powiedzieć,że jestem dobrym kierowcą,nawet bardzo ;P Myślę,że ten stan wynika z doświadczenia,różnych sytuacji i przede wszystkim zalezy od tego czy ktoś się boi auta czy nie.Mnie od zawsze ciągnęło i nigdy nie stresowało…raczej odprężało. Pojeździsz trochę to nabierzesz wprawy i wtedy prędkość się rozwinie :)))
    Pozdrawiam serdecznie i gratuluję!!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (06:40)

      Beti – ja uwielbiam jeżdzić:) Nie boję się auta a innych kierowców. Bo owszem sa tacy, którzy jeżdzą szybko, pewnie – jakby się w aucie urodzili wręcz, ale przerażaja mnie Ci wariaci – bez umiejętności, ale z wielkimi zapędami na rajdowców. To jest dopiero zagrożenie.
      Najgorsze – że narażają nie tylko swoje zycie, ale i innych na drodze.

    • comment-avatar
      Beti House 19 czerwca 2013 (18:04)

      I tu się z Tobą zgadzam w 100%,że najgorsi są ci młodzi chłopcy,którzy dopiero dostali prawko a na drodze zachowują się jakby czołgami jechali.Nie zwracają uwagi na nic i na nikogo,często dopuszczając się łamania dziesiątek przepisów drogowych by popisać się przed kolegami siedzącymi obok…tych niestety też się boję…Skutki ich brawury często widac w tv…i to tyle z mojej strony.
      Miłego dnia

  • comment-avatar
    Greendeco 18 czerwca 2013 (17:58)

    Po prostu bajka… :) Mnie z takiego miejsca wyciągali by siłą :) Co do jazdy… to przy jednej sesji nadrobisz tyle kilometrów co nie jeden kierowca w rok :) Tak więc szerokiej i bezpiecznej drogi… Pozdrawiam serdecznie :)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (06:38)

      :):):) No chyba własnie tak będzie.:):):)
      Pozdrowienia Anitko!

  • comment-avatar
    Minty House 18 czerwca 2013 (17:40)

    O rany! Zacznę od tego, że macie na tarasie po prostu raj! A kierowcą jestem raczej takim pomiędzy: Nie bardzo szalona, ale jednak nie do końca Szwed ;) Jeżdżę bezpiecznie, zazwyczaj mam na pokładzie dzieci, daleko mi do brawury, ale bywam mściwa :) Kiedyś facet obtrąbił minie na skrzyżowaniu, bo nie zjechałam na żółtym. Droga była dwupasmowa, a pas sąsiedni mocno zapchany. Jak zapaliło się zielone, do następnych świateł przejechałam z prędkością 30 km/h z delikwentem na zderzaku, czerwonym ze złości, bo nijak wyprzedzić mnie nie mógł ;) Kiedyś goniłam faceta, który się na mnie stoczył przy wyjeździe z tunelu, nawet tego nie zauważył. Chciałam Panu uprzejmie uwagę zwrócić, że jak się stoi pod górkę to nóżka na hamulcu być powinna. Wjechałam za nim na podwórko jakiejś hurtowni, skręcił w lewo, ja za nim. On stanął, ja też. I nagle pan nie spojrzawszy w lusterko wrzucił wsteczny i przywalił mi w przód! Masz rację Asiu, baba na drodze to niekoniecznie kobieta ;)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (06:37)

      WOW Ewcia – niesamowita jesteś:)
      z tym gonieniem.

      A co do jazdy – mam bardzo krótkie doświadczenie, ale cos mi sie wydaje, że to nie babki jednak są większym zagrożeniem.

    • comment-avatar
      Minty House 19 czerwca 2013 (08:50)

      Oczywiście, że nie! Faceci częściej bywają Babą za kierownicą ;)

  • comment-avatar
    Anonimowy 18 czerwca 2013 (17:36)

    Mam prawko od 5 lat i tfu tfu jak do tej pory nie miałam żadnej stłuczki, ale do dzisiaj pamiętam jak za szybko wpadłam w zakręt aż mnie zarzuciło (obok było duże drzewo). Zrobiłam się dosłownie cała mokra i momentalnie nabrałam pokory:) Miałam wtedy prawko kilka miesięcy i wszyscy przestrzegali mnie, że to niebezpieczny czas, bo kierowcy wydaje się, że już umie jeździć. No właśnie – wydaje się;) Jestem nerwusem i zdarza mi się komentować coś pod nosem:) I niestety mam zbyt ciężką nogę… Ale rozumiem, że wiele innych osób nie ma ochoty przekraczać prędkości i staram się być wyrozumiała:) O ile takie osoby nie jadą 50km/h lewym pasem, bo za 25 km skręcają w lewo. To jest zwyczajne zagrożenie dla innych.
    Masz rację, że sposób jazdy jest odwzorowaniem charakteru. Wiem, wiem, muszę się nauczyć cierpliwości:)
    A jeśli chodzi o czystość w samochodzie…hmm… ;) Marzę o tym żeby utrzymywać samochód w czystości i zawsze obiecuję sobie kiedy odbieram samochód z myjni, że będę systematyczna. Niestety nie wychodzi mi za bardzo;) To samo jest z mieszkaniem. Podziwiam Twój dom, wszystko jest takie czyściutkie, wypielęgnowane, dopracowane.
    Uwielbiam Twojego bloga Asiu, jestem wręcz uzależniona.
    Pozdrawiam z Gdyni:) Magda
    Jak Cię zobaczę kiedyś na drodze, na pewno pomacham :)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (06:36)

      A z zakrętami to ja juz wiem, że nie poszaleje. Na własnej skórze poczulam.Wysokie samochody często niestety nie trzymaja sie na zakrętach tak dobrze drogi jak niższe auta. I nauczyłam sie juz, że gdy widze zakret, zwłaszcza dośc ostry – zwalniam.

      Moja Gdynia ukochana!!:):):)
      Ale chciałam Cie pocieszyć- nasz dom nie jest zawsze czyściutki i wypielęgnowany. Bardzo czesto mamy w nim sajgon – przeciez mam dziecko 5 letnie:):):):) I wcale, a wcale nie jestem taka "idealnie"poukładana" Gdybys weszła dziś do mojej pracowni to pokładałabys się ze smiechu – kończymy magazyn, więc ten pokój wygląda niczym po przejściu tornado:)

      Uściski Gdynianko!!!

  • comment-avatar
    Anonimowy 18 czerwca 2013 (17:30)

    Jak jeżdżę? To wszystko zależy od sytuacji, ruchu na drodze, pogody… Bywa, oj, bywa, że przekraczam prędkość (załapałam z tego powodu mój jedyny do tej pory mandat-jeżdżę osiem lat). Co do porządku – nie lubię, jak zakupy jeżdżą swoją trasą: stąd koszyki w bagażniku, kartonik na "części samochodowe".
    Łóżka cudne – moja sąsiadka też ma pod zadaszonym tarasem takie kute łoże z poduchami – super się na nim wypoczywa :)))
    Serdeczności-
    Aneta B.

  • comment-avatar
    Anonimowy 18 czerwca 2013 (17:28)

    Witaj!
    Ja mam prawo jazdy od października i na początku bardzo przejmowałam się tym, że jeżdżę przepisowo i zawadzam innym "nieprzepisowym", ale teraz jak widzę ile jest wariatów na drodze to mam to gdzieś i jadę na luzie po swojemu po "przepisowemu", a jak innym to przeszkadza to mają problem. Szczerze jestem przerażona tym, jak jeżdżą niektórzy: wyprzedzają mnie po podwójnej ciągłej, na skrzyżowaniu, tuż przed nadjeżdżającym z naprzeciwka samochodem np.gdy parkuję i zwalniam, dziwię się, że jest tak mało wypadków na drodze, naprawdę. A Tobie gratuluję i życzę przede wszystkim bezpiecznej i szczęśliwej jazdy :-)
    Anonimowa podczytywaczka
    Patrycja F.

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (06:31)

      Moja przyjaciółki mówi dokładnie to samo – JA I MOJA RODZINA jestesmy najważniejsi. I nie będę jechała szybciej tylko dlatego, że jakis pacan ma ochote wypróbowac swoje nowe auto.
      Dla mnie przerażające jest to, że często widzę u tych wariatów szybkościowych dzieci z tyłu!!! A z przodu mamusię. Gdyby mój Paweł próbował nas wozić w tak niebezpieczny sposób , z taka prędkościa – to chyba już nie byłby moim Pawłem:):):); A tak na poważnie – to, że ojciec głupi…no cóż, rózni są faceci, ale że matka dziecka pozwala na takie wyprzedzanie na trzeciego po prostu na jednej z bardziej ruchliwych tras – tego za diabła nie potrafię zrozumieć.

  • comment-avatar
    deqrante 18 czerwca 2013 (17:27)

    Mnie również marzy się łóżko .. na łące .. mmmm …

    Pozdrawiam!

    Violetta

  • comment-avatar
    Ciumciawa 18 czerwca 2013 (17:12)

    Oczywiście przyłączam się do achów i echów dotyczących tarasu. Fajnie. Jestem w trakcie kursu na prawo jazdy. Nie jestem bystrą uczennicą. Ale nie poddaje się. Staram się! Dzisiaj zostałam otrąbiona gdy robiłam lewoskręt i na środku skrzyżowania zgasł mi samochód. Wszystkim się spieszy. Niestety.
    Na poprzedniej jeździe padał ulewny deszcz i zrobiły się ogromniaste kałuże – morza na jezdni. Wjechałam w jedna i… obok przejechał TIR. Och!!!!Czułam się jak Pan Samochodzik w amfibii. POzdrawiam i mam nadzieję, że za którymś razem zdam.

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (06:29)

      Każdemu się zdaża, że auto gasnie. Nawet mojemu Pawłowi, który jeżdzi już UHUHU…albo i dłużej.
      Nie poddwaj się !
      Ja tez nie zdałam za pierwszym razem. Ale nie można sie poddać czy w siebie zwątpić.
      Trzymam kciuki za Ciebie! :)

    • comment-avatar
      Ciumciawa 19 czerwca 2013 (17:38)

      Asiu, dzięki.

  • comment-avatar
    Ondrasza 18 czerwca 2013 (17:04)

    No to się odważę: ja jeżdżę nieprzepisowo, bowiem zdecydowanie zbyt wiele znaków drogowych ogranicza prędkość bezsensownie. Jeżdżę już jednak lat 13 i póki co zarobiłam tylko jeden mandat (za przekroczenie prędkości) i żadnej stłuczki – jedyny wypadek jaki miałam to jako pasażer. Zawsze jednak dostosowuję prędkość do warunków jazdy, czyli jak pada a mogę "sypać" 90, to i tak ślimaczę się 60-tką, albo i wolniej. Generalnie lubię szybko się przemieszczać:)Aha! I nie wariuję jak jadę z dzieckiem, choćbym miała się spóźnić na spotkanie z prezydentem-jazda z dzieckiem to świętość.
    No to się pokajałam, oczekuję batów:) Taras prześliczny, aż chce się powylegiwać:)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (06:27)

      Masz rację…tez to zauwazyłam. Ale nawet jak są trupie czaszki i ostrzeżenia – znajda się tacy co slepo wala przed siebie. U nas na wsiach jest jeszcze jeden rodzaj kierowców " JA TU MIESZKAM" – bez świateł, bez kierunkowskazów, on tu mieszka , jezdzi tu zawsze a ty z tyłu się domyśl, że ZARA będzie skręcał do domu.

  • comment-avatar
    Myszka 18 czerwca 2013 (17:02)

    Jak zaczęłam lata temu jeździć po UK, to znajoma Angielka, która odwiedziła kiedyś Wrocław, skwitowała: 'Jeśli potrafiłaś jeździć po Wrocławiu, to umiesz jeździć wszędzie'. Myślę, że jest w tym bardzo dużo prawdy. W UK kultura jazdy jest dużo wyższa.
    Pamiętam 3 lata temu byliśmy autem w PL. Jechałam przez Oleśnicę i na jednym skrzyżowaniu tam, bardzo ciężko jest się włączyć do ruchu (do tego ma jeszcze kierownicę po prawej stronie!). Już widzę w lusterku faceta w aucie za mną jak klnie i wyzywa babę (blondynkę) za kierownicą przed nim. Facet niecierpliwy był bardzo i chciał bezczelnie wyminąć mnie i ruszył prawie z piskiem opon. Zapomniał, że miał na holu inny samochów. Lina holownicza się urwała, facet zablokował skrzyżoanie a ja włączyłam się bezkolizyjnie do ruchu:)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 czerwca 2013 (06:25)

      No własnie nie rozumiem, skąd w nas tyle nerwówy. Ludzie się zachowuja jak poparzeni, wyprzedaja jak idioci, by na skrzyżowaniu nastepnym i tak stanąc obok mnie. O rondach to nawet nic już nie mówię, ile razy wjeżdżali na nie- bez zatrzymania…

  • comment-avatar
    Anonimowy 18 czerwca 2013 (16:32)

    Widzę ,że większość czytających to Szwedki :) i ja się do nich dołączam :) jeżdżę przepisowo i nic mnie nie obchodzi ! Niestety czasem jestem wożona przez nerwowego męża, ale staram się go wyciszać :)
    A na Polskich drogach najbardziej boję się wariatów. Obyś nigdy ich nie spotkała na swojej drodze !
    Taras piękny !

  • comment-avatar
    OLQA 18 czerwca 2013 (16:03)

    Najpierw trzeba się postarać o taras- idę wiercić ślubnemu dziurę w brzuchu!:)

  • comment-avatar
    ewkiki 18 czerwca 2013 (15:56)

    Cudny jest ten leniwy kącik na tarasie! Marzenie:).
    Pozdrawiam serdecznie i życzę bezkolizyjnych wędrówek!
    A sama jeżdżę spokojnie i w nosie mam wszystkim pieniaczy! Choć czasem stojąc na światłach na prawym pasie, nie mogę sobie odmówić tej odrobiny przyjemności i zrobić w balona panów na pasie lewym…Widzą babę, to na pewniaka myślą, że mnie wyprzedzą. A tu guzik!!!!! W 99% refleks nie ten i za mało czujności:) – jestem pierwsza.

  • comment-avatar
    Avrea 18 czerwca 2013 (15:46)

    super te łóżka , jakby miała taras na pewno bym tam takie wstawiła :)
    niestety nie jestem kierowcą dzięki "uprzejmym" egzaminatorom:)
    szerokiej drogi
    pozdrawiam

    • comment-avatar
      GreenCanoe 18 czerwca 2013 (16:01)

      Tylko się nie poddawaj – w końcu ich złamiesz!!!

  • comment-avatar
    Aga 18 czerwca 2013 (15:45)

    R E W E L A C Y J N Y pomysł z tymi łóżkami na tarasie :) aż chciałoby się tam poleniuchować :))) Taras cały w kwiatach…moje klimaty. Przepięknie u Ciebie ! Gorąco pozdrawiam i życzę szerokości !!!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 18 czerwca 2013 (16:00)

      Aga – dziekuję:)
      Powiem Ci, że te łóżka…no po prostu bomba to jest:):):)

  • comment-avatar
    anita sie nudzi 18 czerwca 2013 (15:42)

    pokrowiec szyła Ania z zielonego wzgórza :]

    ja jeżdżę przepisowo i mam w poważaniu wszelkie gwizdy,faki i takie tam (ale mam prawko od 2002 roku to się oswoiłam :p). Dla mnie pierwsze primo to bezpieczeństwo, a często nie jeżdżę sama tylko z dziećmi, więc MY jesteśmy najpierw,a reszta świata może wymijać.
    Co mnie różni? u mnie auto jest do jeżdżenia (wiem,to nie wyklucza niuniania),ale wystarczy mi jak jest czyste :p. Tak samo telefon do dzwonienia,aparat do zdjęć itede, itepe :p

    powodzenia na drodze, a na wariatów trzeba kiwać głową z politowaniem,
    a a propos tej Pani co cofała…ja ostatnio tak zaparkowałam z impetem (przy wysokim krawężniku), że o mało nie zostawiałam zderzaka na nim! kilku pijaczków pod sklepem kiwało głową z politowaniem: baba! blondyna! za kierownicą hihi. No zdarza się każdemu :p

    • comment-avatar
      GreenCanoe 18 czerwca 2013 (15:59)

      Anitka – no już wiem, że Ania:)
      No włąsnie o wyniunianiu pisząć miałam namysli CZYSTE, bez papierków na podłodze i dobrze zorganizowane. Duzo jeżdzę, łatwo wprowadzic do srodka bajzel – przy ilości sprzetu, który ze sobą wożę, plus bagaże, plus jedzenie – wszystko po prostu musi mieć swoje miejsce.

      Napiszę maila do Ciebie:)

    • comment-avatar
      anita sie nudzi 18 czerwca 2013 (20:05)

      myślałam,ze chodzi o wyższy poziom "niuniania" P
      w domu to lubię mieć pudełeczka na wszystko, ale auto uważam za bardziej "mężowskie" to może dlatego się nie przykładam :p

  • comment-avatar
    Anna Poreda 18 czerwca 2013 (15:42)

    Oj prostactwo na drogach bywa straszne. A mnie dzisiaj rano pewna pani wjechała w tył. Pierwsza reakcja tej niewiasty: "Bo pani się zatrzymała!!!" Odpowiadam więc: "Bo tu jest znak stop"! Łupnęła we mnie zdrowo, więc i prędkość miała nie taką jak na znaku (droga osiedlowa) Beznadziejne zachowania na drodze dotyczą tak samo kobiet jak i mężczyzn niestety. A co do pokrowca, to chętnie uszyję dla Ciebie taki pomocnik. Właśnie pracuję też nad takim pokrowcem na tył fotela, takim dla dzieci, z bajerami i kieszonkami ;)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 18 czerwca 2013 (15:56)

      Ależ Aniu – to Ty nie wiesz że te stopy to tak naprawdę nie są wcale stopy:):):):):)

  • comment-avatar
    Niezapominatka 18 czerwca 2013 (15:40)

    Wybacz, że nie przeczytałam wpisu a komentuje ;) Ale zostawiam sobie przyjemność zgłębienia postu jak moja Sprężyna uśnie ;)

    Mam jednak pytanie , które od dawna mnie mnie nurtuje, dotyczy Waszego taraso-pokoju :) Mam do dyspozycji drewniane kanapy które chciałabym wynieść na dwór, ale mój mąż uparcie twierdzi, że w związku z brakiem zadaszenia będą mokły i ledwo przetrwają jeden sezon :/ Widzę, że Wasz letni kącik wypoczynkowy tez nie ma osłony (bo powyższy parasol chyba nie chroni od deszczy?!) Jak sobie radzicie z tym problemem, bo myślę, że wnoszenie do domu takiej ilości i wielkości ;) poduch co wieczór, a czasem w ciągu dnia (gdy pada) musi być uciążliwe! ?
    Pozdrawiam i gratuluje zdanego prawka! Ja wciąż tylko o tym marzę…

    • comment-avatar
      GreenCanoe 18 czerwca 2013 (15:54)

      Drewno na tarasach – przerabialiśmy. Trzeba bardzo o nie dbać i często zabezpieczać, no chyba że jest to twarde drewno tekowe – ono wytrzymuje dłużej. Dlatego zdecydowałam się na łóżka metalowe.
      Gdy jest ładna pogoda – nic z nimi nie robią, nawet na noc zostawiam. A jesli pada – mamy kupione pokrowce foliowe na huśtawki ogrodowe:0 – i zarzucam je na łóżka. sprawdza się idealnie -zarzucamy dosłownie w 3 minuty.

  • comment-avatar
    angela 18 czerwca 2013 (15:27)

    O rajuśku, łożka na tarasie! i te materace dmuchane :) pomysł genialny! Zazdraszczam umiejętności i odwagi w prowadzeniu auta.. u mnie kłopt i z jednym i z drugim :) Zdjęcia bajeczne – jak zwykle :)
    Pozdrawiam,

    • comment-avatar
      GreenCanoe 18 czerwca 2013 (15:51)

      Nie poddawaj się. Podobno jesli po zdaniu prawka sie boimy i nie podejmujemy wyzwania samodzielnego jeżdzenia – to potem jest coraz gorzej. Ja sie rzuciłam na głebokie wody. Zdałam – i od razu wzięłam się za jeżdzenie. Pewnie , że sie boję :) Troszeczkę:)

  • comment-avatar
    balerinaszydełkowanie 18 czerwca 2013 (15:24)

    Miłego foto i wspaniałych polowań ;-)
    Ja niestety mogę auto przygarnąć jak M nie kieruje, dlatego opowiem Ci coś. Pojechałam w Boże Ciało szykować poczęstunek dla gości na *Wieś * pech chciał że moje dziecię sypajace kwiaty i ślubny zostali bez kluczy do domu i dzwonią do mnie od sąsiadki (cioci) ze nie mają kluczy, po ich wyjściu ciocia mówi do męża "a z kim Aneta pojechała przecież nie ma prawka-ma kogoś?*. TAK TO JEST Z MĘSKIMI AUTAMI i rodzinką
    Pozdrawiam i szerokości w trasie, tak słyszę na radiu jak przemierzam nasz kraj :-) balerinka

    • comment-avatar
      GreenCanoe 18 czerwca 2013 (15:50)

      Ja sie nie dałam:):) Jeżdze od razu i to dużo. No i też mam swoje iddzielne auto – tu dla nas konieczność.
      Ale tekst ciotki – super!!:)

  • comment-avatar
    Mój magiczny świat 18 czerwca 2013 (15:21)

    Witam w gronie początkujących kierowców!!! Z tym pokrowcem skojarzyła mi się Ania http://mojezielonewzgorze.blogspot.com/2010/08/personalizacja-auta-pokrowiec-na-cd.html.
    Tobie Asiu życze szerokich i bezpiecznych dróg;)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 18 czerwca 2013 (15:49)

      O właśnie!!! tak, U Ani widziałam:)

  • comment-avatar
    Polinne 18 czerwca 2013 (15:10)

    Takie pokrowce szyła bodajże Imogen, ale zamknęła bloga, niestety – miała fantastyczne pomysły…a co do kultury jazdy – napisałaś tylko to, czego doświadczam na co dzień – witaj w polskim piekiełku samochodowym, przed Tobą jeszcze parkowanie na zatłoczonej ulicy, przed centrum handlowym, kinem, teatrem – to dopiero wyścigi, a jakie przeżycia wywołane różnorodnym słownictwem :) pozdrawiam ciepło

Skomentuj

Szanuję Twoją prywatność, Twój adres mailowy nie będzie widoczny.