Zmień sobie lampy:) WIOSENNYCH zmian ciąg dalszy. KONKURS.

Piszę dziś do Was dziś z pięknego miejsca, gdzieś z Polski:) – skąd? Zdradzę już niedługo. I pierwsze, co rzuciło mi się w oczy tutaj – to oświetlenie. Nietuzinkowe, z pomysłem, bardzo pasujące i budujące wnętrze. Pamiętam, że ilekroć zaczynałam jakiekolwiek zmiany aranżacyjne w moich przestrzeniach (nie ważne czy byłyby to wynajmowane w czasie studiów mieszkania, czy już później te własne, a na końcu nasz dom) – zawsze zaczynałam od oświetlenia. A zaraz potem łapałam się za tekstylia. O tak – światło i tkaniny to był od ZAWSZE mój stylizacyjny oręż:)

lampa-hampton-styl


Meble, które najczęściej kupowaliśmy tak, by nie były zbyt charakterystyczne dla jednego i tylko jednego stylu – łatwo było mi dostosować do aktualnych zachcianek wnętrzarskich. Zaś zmiana oświetlenia górnego, nowe lampy podłogowe czy lampki stołowe i do tego tekstylia w określony wzór potrafiły zmienić nasze mieszkanie nie do poznania. I do dziś tak mam. Gdy tylko pomyślę choćby o jakimś nowym klimacie w naszym domu – zaczynam od lamp. Gdy do GREEN CANOE zgłosiła się w zeszłym roku firma SPOTLIGHT z propozycją stałej współpracy i ambasadorowania – bardzo się ucieszyłam. Wiedziałam od razu, że dzięki tak ciekawym produktom powstanie sporo wartościowych treści, że będę mogła pochylić się nad tematem światła we wnętrzach, nasz dom zostanie „ubrany” w nowe lampy, i  że przede wszystkim – będę mogła i WAS moi mili zarazić chęcią do oświetleniowych zmian:)

Bo zanim pokażę Wam, które lampy wybrałam do naszego salonu oraz lampy, które upiększyły moje leśne biuro czy nasz taras  i dlaczego właśnie te, – najpierw to WAS zachęcę do odświeżenia oświetlenia :). Macie ochotę na dalsze wiosenne zmiany w domach???:):)
Firma SPOTLIGHT ufundowała specjalnie dla czytelników GREEN CANOE 3 vouchery o wartości 600 zł każdy – do zrealizowania w sklepie www.espotlight.pl :)

lampy-skandynawskiklimatźródło zdjęć

Wybór lamp w sklepie jest tak duży  i pasujących do określonych stylów, że na pewno każdy z Was znajdzie te wymarzone lampy, abażury, żyrandole, które wiosennie odmienią Wasze mieszkania czy domy. Bardzo jestem ciekawa co wybierzecie i jak Wasze wnętrza będą wyglądały po tych wiosennych oświetleniowych metamorfozach. Co trzeba zrobić, by zdobyć voucher? A trochę nam poopowiadać :)
Pod tym postem, w komentarzach odpowiedzcie proszę na pytanie: „Jak zmiana oświetlenia może wpłynąć na charakter wnętrza?”.

Czy myślicie, że lampy są w stanie nadać styl wnętrzu? Albo zastany styl „przyprawić” lub na odwrót – zniweczyć? Czy zdarzyło się Wam, że jedną decyzją oświetleniową zniszczyliście lub uratowaliście swoje wnętrzarskie plany?

Bardzo jestem ciekawa Waszych opowieści:). 3 wybrane odpowiedzi nagrodzimy voucherami – na wszystkie czekamy do 14 maja do godz. 24. Zwycięzców ogłosimy 15 maja. I tradycyjnie już – jedna osoba może dokonać jednego wpisu i udzielić jednej odpowiedzi.

Pełen regulamin konkursu znajdziecie TUTAJ

POWODZENIA! :)

Podziel się...Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterEmail this to someone

Dziękuję za Twój komentarz.

137 komentarzy

  • comment-avatar
    Marta 14 czerwca 2016 (23:17)

    Brązowe, ciężkie kotary, zasnuwające pół podłogi, gęste firany, rolety rzymskie z materiału typu „pełne zaciemnienie” i masywne meble – tak wyglądał mój salon jeszcze rok temu. Przyzwyczajona do mieszkania w bloku i konieczności ciągłego izolowania się od sąsiadów zaglądających w okna, nie kwestionowałam takich rozwiązań w swoim nowym domu. Do momentu, kiedy uznałam, że zasłony wprawdzie w zimie oddzielają od niekoniecznie szczelnych okien, ale zabierają mi zbyt wiele podłogi, a rolety pozbawiają mnie po prostu światła potrzebnego choćby do zdjęć. I odkryłam cudowną lekkość wnętrza, kiedy kotary zamieniłam na urokliwe rolety z materiału przypominającego bambusową matę, filtrujące światło układające się w niepowtarzalne wzory na podłodze. Na zapomnianym karniszu powiesiłam kawałek tiulu i wiem, że do żadnych firan i innych zaciemniaczy już nie wrócę, choćby sąsiedzi uparli się mnie podglądać (na szczęście, nie mają takiej możliwości). Rolety rzymskie zostały zastąpione przez dużo cieńszą wersję w jasnym kolorze, która sprawia, że zachodzące słońce mnie nie razi, ale przyjemnie grzeje w plecy. Od tamtego momentu – bez względu na porę dnia – jakoś częściej bywam w salonie…

  • comment-avatar
    Edyta 14 czerwca 2016 (21:17)

    Zmiana oświetlenia potrafi zdziałać cuda zarówno jeśli chodzi o charakter wnętrza jak i nastrój osób w nim przebywających. Osobiście lubię barwy ciepłe, zwłaszcza w łazience. W mojej łazience nie może zabraknąć dobrego oświetlenia, które doskonale podkreśli wystrój wnętrza, nada łazience odpowiedni, intymny klimat. Czy będą to lampy, czy jakieś drobne punkciki świetlne czy zwykłe świece – za każdym razem wnętrze wygląda inaczej. Nawet światło słoneczne i poświata księżyca potrafią zmienić wygląd pomieszczenia za dnia i w nocy. Dlatego meblując mieszkanie biorę pod uwagę przede wszystkim ustawienie okien, a następnie dobieram odpowiednie oświetlenie – ledowe, halogenowe, w postaci lamp wiszących lub kinkietów czy sznurów świetlnych. Każdy z tych produktów diametralnie potrafi odmienić każde wnętrze.

  • comment-avatar
    Tomek 14 czerwca 2016 (00:58)

    Zwiększona ilość światła to bardzo pozytywna zmiana. Jesteśmy narodem o dość ciemnych duszach, zwłaszcza zamknięci we własnych czterech ścianach. Ciemne pomieszczenia są pożywką dla ciemnych myśli. Nie bez powodu twórcy filmów grozy wykorzystują motyw niedoświetlenia pomieszczeń nader często. Czy zmiana oświetlenia może zmienić nasze codzienne nawyki? Czy może zmienić sposób w jaki spojrzymy na otaczającą nas rzeczywistość? Oczywiście, że tak. Większość z nas wyjątkowo docenia koniec tygodnia. Ale jak duża część z nas zauważa, że to także dlatego, że wówczas możemy usiąść we własnym fotelu, w pokoju przy świecącym w południe słońcu, które oświetla z zewnątrz otoczenie, ale rozświetla nas od wewnątrz? Tracimy to w tygodniu, gdy ten najcenniejszy czas spędzamy w pracy, więc zatroszczmy się o to, aby wracając po pracy móc odzyskać ten stracony widok poprzez naciśnięcie tylko jednego przycisku włączającego dla nas zupełnie nowy świat, do którego mogliśmy dostawać się tylko w dni wolne od pracy.

  • comment-avatar
    BasiaOlala 13 czerwca 2016 (22:21)

    Zmiana oświetlenia potrafi nie tylko zmienić charakter wnętrza ale również wpłynąć pozytywnie na ludzi będących pod jego wpływem. Przez długi czas kolega nie mógł sprzedać mieszkania i poprosił mnie o pomoc. Była zima, za oknem szaro i ponuro a ja mam stworzyć „cud mieszkanie-bez remontu” w którym można się zakochać od ręki. Wiem! (Zaiskrzyła żarówka nad głową niczym pomysłowemu Dobromirowi). Światło!-najwięcej zyskamy modelując pomieszczenie światłem. Nadamy mu nastrój, klimat i wydobędziemy to co najlepsze.
    Do świąt jeszcze ponad miesiąc ale lampki tworzą niesamowity klimat i dają poczucie ciepła i bezpieczeństwa. I tak z mieszkania zniknęły wszystkie osobiste rzeczy jak zdjęcia, obrazy i inne bibeloty bliskie sercu właściciela na rzecz lamp, lampek i lampeczek dających artystyczne wrażenia. W salonie zawitały białe lampki choinkowe o ciepłej barwie umieszczone tuż pod gzymsem parapetów, które jak na zimne dni, dawały uczucie ciepła wchodzącego przez okna. W rogu na stoliku stanęła piękna pękata lampa z kremowym abażurem z nastrojową duszą. Na komodzie, po obu stronach telewizora umieściłam dwie takie same lampki, szklane mleczne kule. Niesamowicie rozproszyły światło wokół, dając złudzenie śnieżnych kul. W drugim, mniejszym pokoju stojąca lampa skierowana światłem centralnie na krótszą ścianę, przepięknie optycznie wydłużyła nam pokój. Mała nocna lampka na biurku wyglądająca niczym srebrny jedwab zaczarowała pomieszczenie tak , że na jego widok od razu chciało się zanurzyć w fotelu z dobrą książką pijąc herbatę z malinami i udając, że zimy nie ma. Łazienka zyskała lampki do kontaktu z pięknym zielonym światłem, doskonale łagodząc napięcie i zimową szarówkę. Kuchnia zaś wyborną pomarańczową lampę wyglądającą niczym silnie pomarańczowa dynia wprowadzająca każdego w dobry nastrój. Zabawa światłem skończyła się tak, iż trzy z pięciorga „ekip” oglądających licytowały kto kupi „oazę ciepła i spokoju” podbijając cenę. Mieszkanie sprzedało się szybko za kwotę (ku naszemu zdziwieniu) o której właściciel nawet nie myślał! A ja miałam przyjemność być gościem honorowym na parapetówce nowego mieszkania!

  • comment-avatar
    Agnieszka 13 czerwca 2016 (22:05)

    Zawsze chciałam urządzić romantyczną kuchnię – taką, w której będzie panował spokój i miła, przytulna atmosfera. Ciężko było mi zdecydować się na oświetlenie – wybrałam żyrandol ze ślicznymi ozdobnymi kryształkami, które nieco przytłumiały światło. Chociaż wydawał się to wybór idealny, w kuchni zrobiło się… łyso. Postanowiłam to zmienić i udałam się do pobliskiej kwiaciarni, gdzie florystka, na moje zamówienie przygotowała piękną ozdobę – rozległą gałąź ozdobioną sztucznymi listkami, białymi kwiatami i motylami w beżowych odcieniach. W dzień ozdoba idealnie komponowała się z żyrandolem. Goście wręcz oniemieli z zachwytu na widok kuchni i oświetlenia. Wieczorami kuchnia zaczynała przypominać pokój rodem z horroru. Oświetlenie było całkowicie zasłonięte przez ozdoby, panował nieprzyjemny mrok, a z pomiędzy gałązek światło rzucało złowrogie cienie na spadziste ściany (kuchnia jest na poddaszu). Koszmarny widok. Przestałam lubić swoją kuchnię – szarą i ponurą. Tylko latem mogłam cieszyć się nią w całej okazałości – zimą, kiedy słońce nie wpadało do pomieszczenia już tak często (albo śnieg zasypał okno dachowe), ślęczałam ponura nad przepisami z książki kucharskiej, usiłując odgadnąć, co takiego w niej piszą – czułam się jakbym cofnęła się w czasie i czytała książkę nad lampą naftową. Ot – jak odmieniłam swoją kuchnię za pomocą źle dobranego oświetlenia. W tym roku zirytowana wyrzuciłam bogate zdobienie, które i tak z czasem stało się siedliskiem pająków i much (czyszczenie misternych płatków też dawało się we znaki). Teraz na suficie wisi pokraczny żyrandol. Szczerze go nie znoszę, bo doprawdy psuje całe, tak starannie opracowane wnętrze. Myślę, że zmiana oświetlenia była by dobrym rozwiązaniem (na które powinnam zdecydować się już dawno temu). Nie zrobiłam tego, bo w końcu mój wspaniały żyrandol kosztował krocie (a ozdoba drugie tyle) – ale jednak, wysoka cena nie daje pewności, że oświetlenie będzie pasowało. Jestem tego idealnym przykładem.

  • comment-avatar
    Marta 13 czerwca 2016 (19:32)

    Urządzając wnętrze zawsze należy pamiętać o właściwym doborze oświetlenia, to ono stanowi tak naprawdę ta kropkę nad ,,i,,
    Wydaje mi się ze trzeba kierować się funkcjonalności tak z praktycznego punktu widzenia, tylko pamiętajmy żebyśmy nie przesadzali z grzecznym i spokojnym charakterem bo w tedy będziemy mieć nudę panująca w domu.
    Należy dodać ten pazur poprzez oświetlenie które zaskoczy domowników oraz naszych gości na których z pewnością chcemy zrobić wrażenie.
    Oświetlenie jest dopieszczeniem wnętrza nie bójmy się zdecydować na coś innego lecz pamiętajmy zawsze wybierajmy dla siebie z lekkim szaleństwem :)

  • comment-avatar
    Magdalena Ś. 11 czerwca 2016 (14:10)

    Zawsze chciałam, żeby w moim domu tradycja łączyła się z nowoczesnością, przeszłość spotykała z teraźniejszością. Żeby to był dom, gdzie ściany oddychają historią jego właścicieli a każdy przedmiot opowiada jakąś historię, wystarczy usiąść i dobrze się wsłuchać. Marzyłam o tym, by mieszkać w przedwojennej kamienicy, mieć meble z duszą, ręcznie haftowane obrusy na stołach, galerię rodzinnych zdjęć na ścianie, mruczącego kota, dużą biblioteczkę, bujany fotel i słuchać na adapterze starych szlagierów. Moja ukochana babcia zostawiła mi w spadku swoje mieszkanie w takiej właśnie kamienicy. Tuż po jej śmierci nie czułam się na siłach, by zająć się jego remontem. Każdy kąt i każda rzecz przypominały mi babcię. Jednak po pewnym czasie otrząsnęłam się ze smutku a wtedy przypomniała mi się rozmowa z babcią. Pamiętam jak mówiła mi, bym nigdy nie przestawała marzyć i dążyła do realizacji tych marzeń, nawet jeśli wydają się szalone. Bo dzięki nim życie jest piękne i łatwiej pokonywać przeszkody. Postanowiłam wiec, że spełnię jedno z dziecięco-dorosłych marzeń i wyremontuję mieszkanie po babci tak by było ono moim miejscem na ziemi, do którego zawsze będę z utęsknieniem wracać. I kiedy remont dobiegał końca z niepokojem zważyłam, że brakuje mi oświetlenia. Niby miałam jakieś lampy, ale niespecjalnie pasowały do staromodnych wnętrz, nowoczesne żarówki rzucały zimne światło, nie bardzo dało się przy nich czytać książki a drewniana podłoga chyba z żalu przestała tajemniczo skrzypieć. Coś trzeba było z tym zrobić. Uzbrojona w cierpliwość i zapas gotówki (nooo, taki dość skromny;)) zaczęłam przeczesywać targi staroci, aukcje internetowe i różne dziwne miejsca w poszukiwaniu oświetlenia. Warunek był jeden: to musi być miłość od pierwszego wejrzenia! Tym sposobem upolowałam w piwnicy sąsiadki zielony szklany klosz do lampy w stylu Art Deco – ozdobił zieloną sypialnię i stworzył zgrany duet z pluszowymi zasłonami oraz dębową przedwojenną toaletką z kryształowym lustrem. I pasuje do zielonego kaflowego pieca, w którym lubię rozpalić ogień w jesienne wieczory. Ciepłe światło ognia przyjemnie ociepla pokój i zachęca do snucia marzeń oraz błogich snów. Robi się cieplej na sercu i koty zaczynają głośniej mruczeć… Kolejną lampę znalazłam przypadkiem na śmietniku. Brudna i porzucona przedstawiała smętny widok. A po wyczyszczeniu zawisła w kuchni nad stołem. Też jest wiekowa, mlecznobiałe klosze w kształcie dzwonków konwalii rzucają lekko przytłumione światło a potrawy też jakby lepiej i smaczniej się w nim prezentują;) Jednak najwięcej problemów sprawił mi pewien żyrandol (bo uparłam się, że tylko on może zawisnąć w biblioteko-salonie), którego szukałam przez kilka miesięcy. Odnaleźliśmy się którejś zimowej nocy (kukułka już dawno obwieściła drugą po północy) i już go nie wypuściłam z rąk. Tak, to była miłość od pierwszego wejrzenia. Sześcioramienny, mosiężny żyrandol jest ozdobą nie tylko pokoju, ale i całego mieszkania. Ozdobiłam go starymi kryształkami, by odbijało się w nich światło i rzucało miniaturowe tęcze na ściany. Siedzą na nim trytony – pół ludzie, pół ryby, potomkowie Posejdona tworzący jego orszak. Jest też Eol, bóg wiatrów z wydętymi policzkami, również będący synem boga podwodnych krain. Dopiero kiedy zawiesiłam ten żyrandol poczułam, że to jest moje miejsce na ziemi. Trochę baśniowe, w sentymentalnym stylu, pełnym rodzinnych pamiątek, wspomnień i domowego ciepła. Nie ma w nim żadnych designerskich lamp, luksusowych źródeł światła. A kiedy energetyka wyłączy prąd zapalam świece w kandelabrach i czuję się tak, jakby czas się zatrzymał. Jest swojsko i przytulnie. A dzieciaki uwielbiają patrzeć na niezwykły żyrandol i proszą, by im opowiadać baśnie, mity i różne czarodziejskie historie. Czasami nucę im razem z Hanną Banaszak: „W moim magicznym domu
    wszystko się zdarzyć może.
    Same zmyślają się historie,
    sam się rozgryza orzech.
    W moim magicznym domu
    ciepło jest i bezpiecznie.
    Gościu znużony, gościu znudzony,
    jeśli zabłądzisz kiedyś w te strony,
    zajrzyj tu do nas koniecznie.” :)

  • comment-avatar
    MariaMarysienka 6 czerwca 2016 (16:54)

    Zmiana oświetlenia to nie lada gratka, po jego dopasowaniu zmieni się każda chatka ! Zmiana oświetlenia zmienia oblicze pomieszczenia, a przy okazji spełniają się „domowników” marzenia ! Pomieszczenia odzyskują pełnię werwy- i można w nich przesiedzieć wciąż bez przerwy ! Dobrze oświetlone,z niebywałymi lampami i żyrandolami – pomieszczenie takie może zachwycać godzinami !

    Ponure, smutne, i brzydkie pomieszczenia przejdą metamorfozę – tak ! To za sprawą dobrego oświetlenia które jest w stanie odmienić nie tylko pomieszczenie ale i życie! I wiecie co ? Już sobie wyobrażam, jak kupuję nowe lampy i już nie boję się przebywać w pokoju, który straszył starością, szarością i zbyt ciemnym oświetleniem … ratunku !

  • comment-avatar
    Weronika 3 czerwca 2016 (23:26)

    Jak zmiana oświetlenia może wpłynąć na charakter wnętrza?
    Ja tak samo jak Ty Joasiu uważam że od lampy zależy wszystko. Przez zmienienie lampy w naszym pokoju możemy przenieść się w inny świat :). Od starodawnego przez użycie tradycyjnego żyrandola po nowoczesny przez powieszenie zwykłych żarówek! W łazience można całkowicie zmienić styl na bardzo przytulny przez wybór żarówki emitującej żółte światło i nawet jeśli łazienka jest całkowicie biała aż zachęca żeby do niej wejść! Lampa nie tylko jest potrzebna we wnętrzu jako źródło światła ale może być też niesamowitym elementem dekoracyjnym. Nie ma nic lepszego niż mała gustowna lampka w domowym biurze :). Nadeje szyku i elegancji. Ważny jest również fakt czy lampa jest stojąca czy wisząca. Osobiście uwielbiam te pierwsze. Marzy mi się taka w moim salonie i taki mam właśnie plan na renowację pokoju dziennego. Już widzę te zmiany… :)

  • comment-avatar
    Blue Iguana 3 czerwca 2016 (12:48)

    Dzień dobry! Bardzo dziękuję za ten artykuł i niezwykle inspirujące zadanie konkursowe. Kobiety starają się uwydatnić swoje walory odpowiednio dobranym makijażem, w zależności od okoliczności, używają więcej lub mniej produktów aby podkreślić swoją urodę i charakter. Nie inaczej jest z wnętrzami. Cień jak bronzer, światło jak rozświetlacz, , potrafi wydobyć walory lub ukryć mankamenty pomieszczeń. Jaśniej proszę! Proszę bardzo :) Moja zmiana oświetlenia z pozornie nieatrakcyjnego, białego pokoju sprawiła, że chwile w nim spędzone są czystą przyjemnością. Żyrandol nadaje ekskluzywności, lampa w rogu ciepła i przytulności, a małe światełka w wazonie są symbolem iskierek radości. Właśnie wtedy w mojej głowie zapaliła się żarówka i przeszłam na jasną stronę mocy. Zrozumiałam, że w stylizacji wnętrz chodzi o światło. Od teraz…to dla mnie jasne jak słońce. :)

  • comment-avatar
    AdrianaW-c 3 czerwca 2016 (11:13)

    Na co dzień moimi rodzicami się opiekuje i Światłoterapie dzięki sklepowi Spot Light na nich stosuje .Światło chroni przez depresją pobudza wszystkie ludzkie zmysły a ja pragnę aby marzenia moich rodziców nigdy jak żarówka nie prysły .Spot Light ,Light Spot w serce rodziców dzięki temu sklepowi trafił szczęścia grot .Ku mojej wielkiej radości w tym roku to cudowne miejsce obchodziło 20 lecie swej działalności .Nowoczesna oprawa GU dziesięć wielką radość moim bliskim niesie .Rodzice dzięki lampom ze sklepu Spot Light na energii oszczędzają zwłaszcza jako polscy emeryci w portfelach niewiele mają .Nowoczesne lampy czy plafony każdy człowiek z zakupów w sklepie Spot Light będzie zadowolony .Oferta Spot Light jest niezwykle inspirująca bo nawet w małych wnętrzach można poczuć pełnie słońca .Chłodna elegancja ,Elegancja Chłodna w Spot Light każda lampa zakupu jest godna .Moje serce na widok tych niesamowitych lamp wręcz tańczy i osiągnęła dzięki Sport Light wnętrze z nutką pomarańczy .Warto tutaj regularnie gościć i mieć wnętrze ze znakiem różnorodności .Dakota ,Dakot na zakupy w sklepie Spot Light codziennie nabiera mnie ochota .Indiana ,Indiana ja tutaj mogłabym przebywać od samego rana .Kora ,Kora a doskonały personel pomaga mi w lamp wyborach .Terra ,Terra bo sklep Spot Light w świat bezpieczeństwa i spokoju zawsze mnie zabiera .W dzisiejszych czasach jest w cenie światłem od Spot Light leczenie .Nie grozi mi nadciśnienie czy cukrzyca a sklep Spot Light wciąż mnie zachwyca .Spot Light to naturalna Aktynoterapia i cieszę się gdy kolejny klient na oferty tego cudownego miejsca trafia .Dzięki sklepowi Spot Light ciśnienie krwi uregulowałam i blogu Greencanone po uszy się zakochałam .Blog Greencanone jest moim drugim domem .Żyje zdrowo w pełnej krasie i podziwiam utalentowaną Joasię .Ona światło w swym sercu czuje dlatego też dla Nas tak ciekawe w treści posty produkuje .

  • comment-avatar
    AgnaJ 3 czerwca 2016 (08:58)

    Urządzając nasze pierwsze mieszkanie z moim wówczas jeszcze narzeczonym, dbaliśmy o praktyczność wszystkie elementów. Wybieraliśmy pastelowe kolory ścian i mebli, jesionowy parkiet, bo przecież na ciemnym za bardzo widać kurz, itd. Wszytko było śliczne i eleganckie, ale takie grzecznie poukładane i brakowało odrobiny ekstrawagancji i „pieprzu”. Przyszła w końcu kolej na lampy do salonu i wreszcie postanowiliśmy zaszaleć. Wybraliśmy czerwień: cały komplet oświetleniowy, tj. żyrandole, lampę stojącą i małą lampkę typu biurowego na szafkę w kącie – w kolorze burgundowym. Wyglądały szałowo, ale … tylko w dzień. Po zmroku zapalone lampy wprowadzały coś w rodzaju – za przeproszeniem – burdelowej poświaty, no i najzwyczajniej w świecie w pokoju było ciemno. Nasza ekstrawagancja trwała miesiąc. Po tym okresie poddaliśmy się i zakupiliśmy najbanalniejsze białe klosze z supermarketu…

  • comment-avatar
    Ania 2 czerwca 2016 (16:01)

    I stało się światło – i wszystko się zmieniło. I było już coś. Światło jest jak tchnięcie ducha w pomieszczeniu. Wystarczy je zmienić i już się mu nadaje inną duszę.
    Swiatło najlepiej żółte – nigdy białe. Bo białe światło jak śmierć i choroba i ból oczu.
    A ciepłe tony nadają słońca, długości chwil, ukojenia.
    Światło rzeźbi – wie o tym każdy foto-graf. Światło rysuje, nadaje krawędzi i głębi.
    A jeszcze piękna lampa do tego – to już w ogóle lux! ;)

  • comment-avatar
    Komor 1 czerwca 2016 (15:00)

    Mimo wszystko, wiele osób nie wie dlaczego światło w naszym otoczeniu jest tak ważne. Nie bez powodu, my jako Polacy przestawiamy zegarki dwa razy w roku. Światło w każdym pomieszczeniu gdzie przebywamy powinno być inne oraz powinna być możliwość regulacji jego tonu. Dzięki takim dwóm, prostym i jakże nie skomplikowanym rzeczą poczujemy się lepiej w każdym miejscu gdzie sie znajdujemy. Światło powinno dochodzić do wszystkich kątów ale jednocześnie powinno być przyjazne dla nas.

  • comment-avatar
    Damian 1 czerwca 2016 (14:39)

    Jak zmiana oświetlenia może wpłynąć na charakter wnętrza?

    Zmiana oświetlenia głównie napędza charakter wnętrza. Wystarczy, że do PRL’owskiego mieszkania da się stylowe, pasujące w klimat lampy, a można poczuć niczym w muzeum. Lampami można nadać różne style. Odpowiednio zaaranżowane, może optycznie powiększyć pomieszczenie, wieszając lampy przemysłowe w zwykłym pokoju możemy poczuć namiastkę loftu. Można nadać styl romantyczny, egzotyczny, jak i w niektórych pomieszczeniach erotyczny, zmieniając lampy na styl „burdelówek”.

  • comment-avatar
    Angelika 31 maja 2016 (18:05)

    Światło-oświetlenie jest sercem każdego domu,dlatego oświetlenie jest tak ważne w odzwierciedleniu charakteru danego wnętrza.Np w sypialni lubiane są stonowane,relaksujące oświetlenia które odprężą nas i zrelaksują po ciężkim dniu.W kuchni światła powinny być jasne i pobudzające do życia,takie że aż przyjemnie się je przy stole.Zaś w pokoju w którym się relaksujemy,oglądamy tv czy przyjmujemy gości światła oddają naszą naturę,gdy można je rozjaśnić lub przyciemnić,gdy ich styl jest dopasowany do wnętrza i mebli.Kolor ścian i ich nasycenie także się zmienia podczas zapalenia światła.Zmiana światła wpływa nie tylko na wygląd wnętrza ale także na nasze samopoczucie,więc powinniśmy je wybierać umiejętnie.Gdy dobrze ustawimy światła możemy powiększyć małe wnętrza i nadać im zupełnie innego wyglądu.Także światło dobrane do koloru oddaje w pełni charakter i powiększa lub pomniejsza pomieszczenie.Dlatego warto postawić i dobrze dobrać oświetlenie już na początku urządzania się.Oczywiście oświetlenie to nie wszystko dlatego trzeba fajnie dobrać dodatki i meble,aby wszystko cieszyło oko :)

  • comment-avatar
    Mariola Sz. 31 maja 2016 (15:06)

    Ostatnio robiliśmy remont co wiąże się oczywiście ze zmianami, postanowiłam sobie że moja kuchnia będzie jasna i przytulna, ponieważ kuchnia to serce domu. I tak też się stało dzięki zamontowaniu kilku lampek ledowych całkowicie zmienił się charakter wnętrza z poważnego i ciężkiego na jasny, pogodny dokładnie taki o jakim zawsze marzyłam. Teraz gdy chwale się swoją kuchnią i zapalam wszystkie światła, wszyscy są pod wrażeniem.. uwielbiam to uczucie… Myślę że przez to jak mieszkamy, jak sobie urządzimy ten skrawek naszego świata jakim jest dom, tak jesteśmy postrzegani przez ludzi u nas goszczących.. a oświetlenie ma ogromny wpływ na wygląd naszego wnętrza, jedna czy dwie dodatkowe żaróweczki zmieniają je diametralnie.

  • comment-avatar
    sylwia 31 maja 2016 (09:07)

    „Jak zmiana oświetlenia może wpłynąć na charakter wnętrza?”
    Moja odpowiedź brzmi następująco:
    Światło – kolor barw,
    z dobrym oświetleniem możliwy tylko taki czar.
    Nawet jeśli wnętrze jest szaro-bure i matowe
    to oświetlenie nada mu charakter wyjątkowy!
    Oświetlenie to lampy, żarówki,
    a to wszystko wymysł ludzkiej mądrej główki.
    Sama polecam, jeśli kto ma takie zdolności,
    oświetlenie własnej roboty,
    wtedy zmiana wnętrza jest widoczna gołym okiem.
    Bo jakie oświetlenie, takie wnętrze! :-)

  • comment-avatar
    Agata 31 maja 2016 (06:09)

    Z oświetleniem w moim domu to jest ciekawa historia, bo zrozumiałam to dopiero kiedy zepsułam lampę kuchenną podczas malowania. Do tej pory wydawało mi się, że jest najlepiej jak może być – jasno, odpowiednia wysokość lampy do metrażu, ale jakoś wieczorową porą wysilałam wzrok i byłam pewna, że to moje okulary są za słabe. Jednak kiedy zawisła nowa lampa świat kuchenny zmienił wizerunek nie do poznania. Zrozumiałam dlaczego sąsiadka tak dziwnie zawsze patrzyła na płytki na ścianie – one były brudne. Przy nowym oświetleniu, nawet ja z poważną wadą wzroku dojrzałam każdy pyłek, każdy zaciek na meblach i wysłużone deski do krojenia mięsa. Dobre oświetlenie zmienia nie tylko wnętrze ale i samopoczucie:)

  • comment-avatar
    Ewa 30 maja 2016 (18:40)

    Kiedy gram często zamykam oczy.Nie patrzę w nuty,dobrze je znam.Kiedy pali się świeca,to lubię patrzeć jak światło gra na moich klawiszach.Światło…cenne dla fotografików,malarzy,architektów wnętrz,stylistów…dla Nas.Dodaje energii,uspokaja,wprawia w melancholię.Sprawia,że piękniejemy,zaczynamy poszukiwać…Odpowiednio dobrane potrafi zupełnie odmienić.Światło inspiruje.Uwielbiam odpowiednio oświetlone obrazy i fotografie.Dzieła wydają się wtedy żyć własnym życiem.Jest nastrojowo,romantycznie…jego kolor natężenie nie jest bez znaczenia.
    Ze światłem zaczyna i kończy się dzień.

  • comment-avatar
    Kinga 30 maja 2016 (14:42)

    Zmiana oświetlenia może nadać wnętrzu charakter: żywy, tajemniczy, romantyczny, bądź grobowy. Może najgorszy pokój przemienić w wyspę spełniających się marzeń, tak jak i złe oświetlenie potrafi nowoczesne wnętrze zamienić w kiczowaty ciasny przytułek. Nie liczy się tylko ilość światła, ale i pod jakim kątem ono pada, oraz czy bezpośrednio, czy może jest lekko przysłonione, jaki daje kolor. Światło jest podstawą w teatrach, na koncertach, w końcu w restauracjach i na wernisażach sztuki. Dlatego i w domu nie powinno być przypadkowe, a dobrane według odczuć, jakie chcemy osiągnąć w danym miejscu. Jedni będą chcieli w domu doznawać ukojenia, inni przypływu energii, więc zamiast sięgać po specjalne specyfiki doustne, lepiej osiągnąć to silnie działającym na zmysły, odpowiednim oświetleniem.

  • comment-avatar
    Adriana 30 maja 2016 (09:21)

    Światło to ważna część niepomieszczenia, może podkreślić charakter wystroju na-przykład lampy , żyrandol.Powodują że całość wystroju pięknie się komponuje i dopełnia na przykład styl retro lampy w starym stylu dopełniają całości do tego dość istotne jest odpowiednie światło ja bardzo lubię światło ciepłe nadaje

  • comment-avatar
    Ewelina 30 maja 2016 (09:03)

    Światło może mieć wpływ na charakter pomieszczenia, więcej lub mniej światła – w zależności jaki efekt chcemy osiągnąć może sprawić, że pomieszczenie stanie się bardziej przytulne lub bardziej wszechstronne. Światło można także dobierać w zależności od rodzaju pomieszczenia – w sypialni lżejsze światło, nadające spokojny klimat, w pokoju dziennym więcej światła zapewniającego lepszą widoczność i wszechstronność, czy też w kuchni stosując bardziej profesjonalne oświetlenie.

  • comment-avatar
    Kasia koza domowa 28 maja 2016 (23:17)

    Na własnej skórze testuję właśnie to, jak zmiana oświetlenia może wpłynąć na charakter wnętrza. Mieszkam z mężem i dwoma kotami w niedużej kawalerce. W naszym jedynym pokoju mieścimy i domowe biuro, i salon, i sypialnię. Jest tu także garderoba w postaci starej, drewnianej szafy oraz kącik do czytania, który powolutku powstaje. Lubimy wieczorem usiąść na sofie, obejrzeć film i napić się lampki wina czy pysznej herbaty. Wtedy najlepsze jest światło nastrojowe, niezbyt ostre. Gdy siedzę przy biurku potrzebuję tego światła więcej. A gdy czytam książkę – zdecydowanie najwięcej. Stąd też pomysł na to, aby w domu znalazło się kilka lamp, poza sufitową (której jeszcze nie mamy).
    Ale wracając do pytania: uwielbiam grać światłem w domu. Zimą, dzięki lampionom i lampkom ustawionym na parapecie, przywołuję ciepło i przytulność. Latem bardzo długo cieszę się światłem dziennym, które dodaje energii i chęci do działania. Lampka nocna nie tylko odstrasza potwory w dziecięcych pokoikach, ale też wywołuje odpowiedni nastrój w dorosłych… a we mnie odpowiedni nastrój wywołałaby piękna lampa sufitowa. ;) Pozdrawiam!

  • comment-avatar
    Aneta 25 maja 2016 (09:58)

    Kiedyś dawno… dość dawno czy bardzo dawno no w każdym razie byłam wtedy małą dziewczynką…
    Każdy wolny czas spędzałam u babci a tam często brakowało światła właśnie- z różnych powodów- bo awaria, bo burza przewody pozrywała, bo wiatr narobił szkód… i wtedy właśnie zapalaliśmy świece. Pamiętam ten ciepły odcień jasności i moją fascynację światłem. Mam nawet piękną, pamiątkową świecę z tamtych czasów (po babci), która stoi na najwyższej półce w główym pokoju- lekko nadpalona, wielka i dostojna.
    Od tego czasu zawsze ale to zawsze zwracam uwagę na światło, które wybieram do swojego domu i jego oprawę. Często bywa tak, że przynoszę do domu nowy nabytek (mozolnie wyszukiwany, z każdej strony wybadany) po czym… rozczarowanie… bo lampa światło odbija nieprawidłowo, bo odcień jasności drażniący, bo to nie to… Moje wysublimowane „preferencje świetlne” spowodowały, że dom wygląda i świetli się spójnie ze wszystkim (łącznie z nami- mieszkańcami). Wbrew pozorom to nie takie proste wyzwanie ale efekt jest potem imponujący :)
    … babci już nie ma- pozostało jedynie światełko

  • comment-avatar
    Kasia 19 maja 2016 (14:14)

    Przepraszam za moją gapowatość, ale nie mogę znaleźć wyników konkursu. Czy mogę prosić o wskazówkę gdzie szukać? Jestem ciekawa wygranych komentarzy :)

    • comment-avatar
      XXX 24 maja 2016 (10:24)

      na facebooku można znaleźć ifo „(…) GREEN CANOE
      16 maja o 11:42 ·

      Ależ mamy czujnych czytelników!:):):) Wyłapaliście, że w regulaminie konkursu Green Canoe i Spotlight termin końcowy zgłoszeń opowieści o lampach to data 14 CZERWCA a nie 14 maja – wkradł nam się rzeczywiście chochlik w tekst. Data czerwcowa więc zostanie:) W końcu regulamin to regulamin. Także moi drodzy – jeżeli nie zdążyliście – to można odetchnąć z ulgą!

  • comment-avatar
    Kasia 16 maja 2016 (20:23)

    Dla naszej rodziny przygoda z oświetleniem, a właściwie z całą „techniczną” stroną budowania domu zakończyła by się katastrofą, gdyby nie jedna decyzja. Nie mając większego pojęcia o tym jak wybudować dom i urządzić go, aby był piękny i funkcjonalny, postanowiliśmy skorzystać z pomocy projektantki wnętrz. Próbowaliśmy oczywiście sami wyznaczać na suficie w którym miejscu zawiesić lampę, czy w którym miejscu umieścić kontakt na ścianie. Zdawałam sobie sprawę, że kompletnie nie mam pojęcia czy lepiej wybrać światło punktowe, czy lampy wiszące. Jakoś w ogóle wydawało mi się, że światło to światło, ot nie taka wieka sprawa. Dopiero rozmowa z projektantką uświadomiła mi jak mało mam racji- kwestia oświetlenia jest kluczowa w każdym domu! Po wielu godzinach bardzo miłych rozmów, dopytywania o nasze przyzwyczajenia, rytm dnia, pracy, zapotrzebowanie poszczególnych domowników na „dawkę światła” każde z pomieszczeń zostało „ubrane” w światło. Po dziś dzień cieszę się, że skorzystaliśmy z porady profesjonalisty. Ta cała masa błędów, które byśmy popełnili byłaby chyba nie do wyprostowania. Ba! byłaby kompletna katastrofa! Dzisiaj każde pomieszczenie w naszym domu ma nie tylko oświetlenie, dzięki któremu łatwiej gotować, zrobić makijaż, cz odrabiać lekcje lub czytać wieczorami książki, ale także takie, które zdobi nasz dom, wprowadza klimat i sprawia, że wieczorem przyjemnie posiedzieć z lampką wina w ręku. Nie każdy musi znać się na technicznych aspektach budowy domu, nie każdy musi znać się na dekorowaniu wnętrz. Na szczęście jest wielu zdolnych ludzi, którzy wspaniale doradzą i sprawią, że nasze domy nie tyko będą piękne, ale także przemyślane i funkcjonalne.

  • comment-avatar
    ola 16 maja 2016 (15:08)

    Od zawsze kochałam klimat światła lamp, przytulna, nastrojowa barwa światła. Co za tym idzie od zawsze kochałam lampy, stołowe wiszące czy podłogowe. Lampy w domu sa jak biżuteria, dodaja stylu, charakteru, w dodatku możemy bawić się formą, stylem , a także możemy modelować przestrzeń, dzięki różnym kloszą czy ustawieniem światła. Jeżeli chodzi o historie, to dawno temu, w drugim moim mieszkaniu miałam obecny wręcz szał na mocne kolory, nie wiem czy było to spowodowane miłością ( zamieszkałam wtedy z moim juz teraz obecnie mężem, a wtedy ówczesnym chłopakiem), szaleństwem, czy brakiem zdecydowania. W naszym pierwszym wspólnym gniazdku dominowały żółcie, pomarańcze i czerwienie w dawce zabójczej, zupełnie tak samo dużej jak ilości motyli w brzuchu na początku wspólnej drogi. Kropką nad i miały być lampy i wtedy właśnie kupilismy lampę podłogową z kloszem czerwono-pomarańczowo-żółtym. Masakrycznie brzydką, ale byliśmy nią tak zachwyceni, patrzyliśmy wieczorem na światło jakie rzucała na ścianę i mimo jej brzydoty była naszym wspólnym pierwszym wyborem, szczęśliwym wyborem.

  • comment-avatar
    Henryka 16 maja 2016 (13:10)

    lampa to nie tylko światło, ale ma wielki wpływ na wygląd pomieszczenia

  • comment-avatar
    Ola Sz. 15 maja 2016 (13:04)

    W związku z oświetleniem w mieszkaniu przypomina mi się moment, gdy przyprowadziliśmy się do naszego M. Właściwie to „małe m”, bo pokój (jedyny) ma 16m2… Jakoś trzeba było zagospodarować mieszkanko a że pieniędzy było „mniej niż zero”, to wiedziałam, że wszystko musi być jak najtańszym kosztem. Przy okazji nie chciałam godzić się na bylejakość. Największy problem miałam z oświetleniem pokoju. Chciałam, by było nastrojowo, intymnie… I miałam ogromny problem, bo nie podobała mi się zdecydowana większość lamp a te, które byłabym w stanie zaakceptować absolutnie przekraczały moje możliwości finansowe. Gdy już byłam bliska apopleksji, to nagle olśniło mnie, niczym pomysłowego Dobromira, i w centralnym miejscu, na suficie powiesiłam… 3 latarenki różnej wielkości. Efekt jest niesamowity! Co prawda pieniądze, które miałabym wydać na prąd, wydaję na świeczki ale warto było! Gdy w pokoju potrzeba mocnego sztucznego oświetlenia, to wtedy zapalam lampy ścienne lub podłogowe.
    Moi znajomi przestali się już dziwić ale, gdy córka przyprowadza nowych znajomych, szczególnie koleżanki, to proszą, by pozapalać lampiony na suficie, zamiast oświetlenia punktowego.
    Ostatnio zmieniłam tylko zawieszenie lampionów, by poprawić proporcje pokoju. Teraz wiszą na metalowym łańcuszku. Za każdym razem, gdy myję szklane osłonki, to w inny sposób staram się zawiesić lampiony i zmieniam kolory świec, by nie było monotonnie.
    Pozdrawiam i… polecam :-) . Ola Sz.

  • comment-avatar
    Aneta 14 maja 2016 (23:56)

    Oświetlenie zdecydowanie wpływa na charakter wnętrza. Uważam, że światłem można zbudować nastrój, zmienić pomieszczenie nie do poznania, uwypuklając wybrane elementy przestrzeni, a inne pozostawiając w ciemności. Oświetlone obszary pysznią się i migoczą tym mocniej, że są pozbawione konkurencji. Najbardziej lubię światło naturalne lub żółtawe, które daje nam poczucie ciepła i komfortu, rozwesela dom oraz wprawia w dobry nastrój. Światło pomarańczowe lub czerwone wprowadza magiczny intymny nastrój, a białe o zimnym odcieniu czy niebieskawe wywołuje uczucie chłodu. Uważam, że ładne oświetlenie może być nie tylko źródłem światła, ale i bezkonkurencyjną ozdobą całej otaczającej przestrzeni. W domach moich znajomych lampa nad stołem jadalnym jest często najbardziej dekoracyjnym punktem w domu.

  • comment-avatar
    maria 14 maja 2016 (23:54)

    Pamiętam tamten dzień, jakby to było wczoraj.
    W końcu trafił w nasze ręce. On. Klucz do własnego M4.
    A my w końcu mogliśmy wziąć się za wykańczanie, ustawianie, planowanie, tapetowanie… i zapisywanie na listy kolejkowe, bo takie to były czasy.
    Jak zrobić coś z niczego? Odkrywaliśmy w sobie MacGyverów :)
    Ach, jaka dumna byłam, gdy zdobyłam żyrandole. Wielkie, ciężkie, ciemne… ale to było coś.
    Wielkie wow!
    Wieloletni zachwyt wszystkich.
    I nasza duma.
    Wtedy nie dostrzegaliśmy tego, że pokój traci. Jest przyciemniony, światło nie podkreśla detali, same zaś lampy pokój przytłaczają i pomniejszają.
    Aż nagle obudziliśmy się w czasach, gdy sklepy zapełniły się towarem.
    To można mieć lampy bez ozdób? Zwykłe, proste, minimalistyczne? Ale jak to?
    Byłam na nie.
    Aż trafiłam do mieszkania koleżanki.
    Co za przestrzeń! Jaki klimat! I metraż, o którym tylko mogę pomarzyć!
    Chwila. Przecież nasze mieszkanie jest większe. Jak to możliwe?
    Gruntowny remont sprawił, że poznikały tapety ze ścin i sufitu. Żyrandole trafiły do piwnicy. Ciężkie kotary, do krawcowej na przeróbkę.
    Zamiast jednej wielkiej lampy, pojawiło się oświetlenie w formie trzech prostych lamp nad wielkim stołem w salonie, lampka nocna przy fotelu, gdzie od zawsze miałam ochotę czytać (a nic wieczorami nie było widać!) i żarówki wmontowane w nowy regał (co zastąpił meblościankę).
    Lekkie firanki i poduszki dopełniły całości.
    Pokój stał się miejscem pozytywnej, ciepłej energii. Szkoda, że po tylu latach!

  • comment-avatar
    Ida 14 maja 2016 (23:48)

    Meble, rośliny i wszelkie wykończenia nadają mieszkaniu kształt, jednak to oświetlenie decyduje o jego charakterze. Myślę, że na swój sposób jest to przedłużenie osobowości i potrzeb mieszkańców. Jedni będą woleli oświetlenie delikatne, takie przy którym można wieczorem napić się kawy i poczytać dobrą książkę. Wtedy też dom zyskuje na przytulności, staje się bardziej ciepły, otwarty na gości. Inni będą preferować światło białe, – chłodne, tworzące klimat czystości i sterylności, doskonałe dla ludzi pragmatycznych, którzy preferują skupić się na pracy.

    To także przedłużenie gustu, jedni zdecydują się na lampki pasujące do całokształtu estetyki danego miejsca zarówno kolorystycznie jak i stylowo. Inni z kolei kupią po prostu prosty, zwykły żyrandol czy inne oświetlenie, nie powalające ani jakoś szczególnie się nie gryzące, – neutralne. A jeszcze inni wybiorą coś gryzącego się z całą koncepcją, czegoś co ewidentnie nie pasuje razi po oczach.

    Wybór oświetlenia jest jak widać bardzo istotny, mówi wiele o nas samych, o naszym charakterze, potrzebach czy guście. I myślę, że warto trochę to przemyśleć, wybrać takie oświetlenie, które naprawdę będzie pasować do swojego otoczenia. Nadawać unikalny klimat.

    Pamiętam gdy córka kupiła sobie różową lampkę z frędzelkami… O boże! Ale jedno jest pewne, jej pokój miał swój odmienny styl, mimo że pod względem mebli czy wykończeń nie różnił się zbytnio od reszty domu : )

  • comment-avatar
    Justyna 14 maja 2016 (23:14)

    Światłem można eksponować – uwypuklić czy też schować,
    elementy otoczenia wedle naszego życzenia.
    Skandynawski chłodny look, loftu przestrzeń pofabryczną,
    każdą przestrzeń taką w mig podkreślimy lampą śliczną.
    Światło władzę wszakże ma – igra z naszymi zmysłami,
    choć decyzję (tak wierzymy) podejmiemy już my sami.
    A wybory – powiem Wam – to nie łatwa wcale sprawa,
    bo jest możliwości w brud. Tu zaczyna się zabawa!
    Rynek nam dziś oferuje lampy, lampki i kinkiety,
    takich opcji wielki tłum, że gubimy się niestety.
    I myślimy intensywnie: Jaki styl spełni życzenia?
    Jak charakter wnętrzu nadać, by odzwierciedlić marzenia?
    Stworzyć wnętrze pałacowe, ekskluzywne, kryształowe,
    gdzie kobiety wszystkie mogą poczuć się niby królowe?
    Jeśli przepych Cię nie kusi – inne światło wybrać trzeba.
    Ciepłe, miękkie – stwórz swój azyl, cząstkę nieba.
    Światła to też moc zabawy, feria barw zaczarowana,
    kolorowe, designerskie, niebanalne rozwiązania.
    Wykreujesz to co zechcesz i pamiętać tylko musisz,
    aby było oryginalne potrzebuje serca, duszy…

  • comment-avatar
    Paulina 14 maja 2016 (22:26)

    „…bo, według mnie, są światła żyjące i światła umarłe. Takie, co tylko świecą, i takie, co pamiętają. Co odpychają i zapraszają. Co patrzą i nie poznają. Co wszystko im jedno, komu świecą, i takie, które wiedzą komu…” (Wiesław Myśliwski )
    Odkąd jestem zapaloną amatorką fen-shui zauważyłam ,że świetlenie wnętrza odzwierciedla charakter jego mieszkańców i jest odpowiedzialne za finalny nastrój pomieszczenia. Można długo szukać idealnej lampy, odwiedzając setki sklepów i stron internetowych w poszukiwaniu tej jedynej, ale można też pójść do pobliskiego marketu i kierując się aktualną promocją kupić żyrandol czy klosz. W pierwszym przypadku wchodząc do przemyślanego i spójnego pomieszczenia odczuwamy komfort i chęć przebywania w nim. Światło idealnie współgra z resztą, tworząc stonowaną i odprężającą atmosferę lub jeśli mieszkańcy są bardziej nowocześni zaskakująco podświetla designerskie ściany czy meble. Całość jest spójna i nawet nie znając właścicieli możemy się domyślać jacy są. Druga kategoria wnętrz charakteryzuje się totalnym chaosem stylów, kolorów i świateł. Rażące oświetlenie przez które mamy ochotę uciekać lub wprost przeciwnie: przytłaczający półmrok odbierający energię do życia.
    Przyznam Wam w sekrecie, że miałam kiedyś problem z kupowaniem lamp, które spodobały mi się u znajomych. Z tym, że po kupieniu ich i ustawieniu u mnie w domu traciły na swej wyjątkowości: niekoniecznie pasowały do pozostałych mebli i nie były „moje”. Teraz gdy moje wnętrze wygląda już tak jak sobie wymarzyłam, zdaje się mówić „ZAPRASZAM”

  • comment-avatar
    Krystyna 14 maja 2016 (22:22)

    Miałam piękny żyrandol- różę, który był tak powycinany, że oświetlając, tworzył na suficie kwiat. Prawdziwą magię! Magię, która oświetlała jasno i ciepło kilkoma żarówkami nad stołem jadalnianym… Niestety, zbił się podczas przeprowadzki… I już mi róża nie rozkwita- wesołym słońcem w pokoju… Teraz mam zwykły, prosty, okrągły, nudny żyrandol… 1 żarówka, zero ornamentów świetlnych na suficie… Zbyt mało światła, brak czarów… Ale tak wpływa pośpiech- bo nie ma, i niewielkie fundusze…

  • comment-avatar
    Agnieszka 14 maja 2016 (22:08)

    Oświetlenie w domu porównałabym do biżuterii. W każdym pomieszczeniu jest tzw. kropką nad „i”, przynajmniej tak powinno być. Oświetlenie tak jak biżuteria potrafi się mienić tysiącem barw. A także jak dobrze dobrana biżuteria ma moc, aby podrasować każdy strój tak samo dobre oświetlenie umie wydobyć nawet ze skromnego wnętrza jego największe walory. Podobno diamenty są najlepszym przyjacielem kobiety, a odpowiednie oświetlenie jest przyjacielem każdego człowieka. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta ponieważ wpływa na nasze samopoczucie. Może nas pobudzać do działania lub wręcz odwrotnie wyciszać, a źle dobrane niestety szarpać nasz układ nerwowy. Zwłaszcza w naszej strefie klimatycznej, kiedy często brakuje nam światła dziennego, dobre lampa jest nieoceniona. A żeby zobaczyć jak zmienia się wnętrze pod wpływem oświetlenia wystarczy zapalić świece lub kameralne lampki zamiast jednej centralnej lampy.
    Serdecznie pozdrawiam. Agnieszka

  • comment-avatar
    Anna 14 maja 2016 (22:02)

    Mój mąż ma „hopla” na punkcie oświetlenia więc często odwiedzamy salony z oświetleniem-nie ma opcji,żey wyjść z nich bez choćby żarówki,która jest mu niezbędna już teraz,zaraz bo może się przydać.Czasem patrzę na to z przymrużeniem oka,czasem mnie to złości-ale kocham go i wiem,że światło go relaksuje,uspokaja.Gdy planowaliśmy remont odziedziczonego domu mnie zostawił wolną rękę prawie we wszystkim,ale rozmieszczenie oświetlenia,ilość,jakość itp należało całkowicie do niego.
    Więc zamiast dopasowywać oświetlenie do wnętrza ja dopasowywałam wystrój do oświetlenia.I choć remont trwał rok czasu i jestem szczęśliwa,że w końcu się skończył,zawsze jest jeszcze jakaś lampa do kupienia :) Kiedy w domu i na tarasie wszystkie oświetlenia były gotowe mój mąż wymyślił,że w ogrodzie brakuje nam ładnego oświetlenia.Kupiliśmy kule solarne i to miał być ostatni zakup na jakiś czas.Jednak nadeszły moje urodziny i co dostałam w prezencie?Doniczki,oczywiście podświetlane.
    Światło nadaje wnętrzu piękny klimat,zmiana oświetlenia potrafi z bajkowej komnaty zrobić nowoczesne wnętrze.Czsem wystarczy żarówka, kabel i zwykły przemiot by stworzyć coś pięknego,co nie tylko będzie niepowtarzalnym oświetleniem ale wprowadzi do wnętrza powiew świeżości,sprawi,że zmieni się jego charakter i mimo tego samego wystroju czy mebli pomieszczenie będzie wyglądało inaczej.

  • comment-avatar
    Inka 14 maja 2016 (21:24)

    Pokoik maleńkiej dziewczynki… tej w moim brzuszku. Przyśnił mi się. Bardzo lubię takie chwile, kiedy zasypiając wpadają mi do głowy jakieś myśli, które unoszą mi serce i stają się snem, a czasem tak nie pozwalają zasnąć, że budzę się, siadam przed kartką i szkicuję. W tym pokoju naszkicowałam głównie lampę i nazwałam ją lampą słońca, a mała w brzuszku powiedziała: TAK :) kopiąc… taką mam nadzieję. Zastygłe kropelki światła w codzienności mogą taaak wiele, mogą być przyjacielem naszej małej bajki… nawet gdy na suficie odkrywamy nową resztkę z jajecznicy…
    Lampy są wymagające jak niemowlę. Cieszą swoją nieprzewidywalnością i kuszą, by je otulić delikatnym spojrzeniem… i chyba już wszystko kojarzy mi się z dzieciątkiem. :) Pozdrawiam! Odnaleziona w radości oczekiwania. inka

  • comment-avatar
    Weronika 14 maja 2016 (21:06)

    Niewielkie diody intymność podkreślają,
    światłem i cieniem wszelkie wady ukrywają.
    Dzięki lampkom można dane miejsce wyeksponować,
    niepożądane zaś w cieniu i mroku schować.
    Zbyt mocne żółte światło chorobliwego wyglądu przydaje,
    naszym gościom z pewnością uroku nie dodaje.
    Wszelkie niedoskonałości i ułomności wydobywa,
    przez co nawet ładnym osobom uroku ubywa.
    Zaś ciepłe, złociste światło przytulności nadaje,
    prywatności i komfortu pomieszczeniu dodaje.

    Nawet najciekawsze wnętrza pod wpływem niedobranego źródła światła mogą stracić wiele ze swego uroku. Czasem wręcz nawet stać się ordynarne i kiczowate, tracąc to co posiadają najlepsze i eksponując zupełnie nieoczekiwane cechy.
    Częstym błędem jest więc światło zbyt mocne i żółte, które jest po prostu nienaturalne, nadając nie tylko przedmiotom, ale i ludziom chorobliwego, nieprzyjemnego wyglądu.

    Z drugiej strony światło białe, czy delikatne złociste może ocieplić dane miejsce, nadać mu aurę prywatności i komfortu. Ukrywając wszelkie wady i niedoskonałości w cieniu, eksponując w zamian właściwości najbardziej pożądane i ciekawe.

    Ważna jest również sama otoczka wizualna, w której źródło światła zostaje przedstawione. Samotna żarówka może nadać wrażenie obskurności, braku dbałości czy nieuporządkowania. Zaś ładny, stylowy lampion to nie tylko delikatne ciepłe światło, ale i ozdoba pomieszczenia.

  • comment-avatar
    Dorota 14 maja 2016 (19:27)

    Wydaje mi się, że lampy mają moc zmieniania rzeczywistości, nie tylko wnętrza, ale też życia. Pomogą stworzyć romantyczny nastrój podczas kolacji, są jak ciepły letni promyk słońca, gdy za oknem szaro i brzydko, a także pomogą się zrelaksować, gdy np. czytam książkę, a towarzyszy tej czynności lekkie oświetlenie. Lampy są świetnym sposobem na podkreślenie także stylu i mogą stać się wiodącym elementem dekoracyjnym, bo w nich kryje się źródło światła, ale też ozdoba. Stawiam się na modne, wysmakowane, ale nie nachalne wnętrza. Uwielbiam oświetlenie wiszące z połyskującymi kryształkami w sypialni i salonie. Mam tam duże okna, więc pięknie błyszczy się, gdy wpadają przez okna promienie słoneczne. Nadają wtedy pomieszczeniu ekspresyjnego powiewu nowoczesności. Klasyczny żyrandol sprawdza się w każdej sytuacji, akurat u mnie jest to kuchnia, modernistyczna, nieco sterylna. Dzięki swojej prostej formie cieszy oko, a przy tym jest praktycznym rozwiązaniem. Oświetlenie sufitowe to przede wszystkim wzornictwo zapewniające odpowiedni wygląd, funkcjonalność oraz prostotę codziennego wykorzystania, dlatego nadaje nawiązuje do stylu surowego i industrialnego, dlatego oświetla moją łazienkę

  • comment-avatar
    Justyna 14 maja 2016 (19:12)

    Zmiana oświetleni wpływa na zmianę wnętrza. To czasami najszybsza (i z pewnością tańsza i mniej pracochłonna niż pomalowanie ścian lub np. wymiana mebli) odmiana pomieszczenia. Światło/półmrok, a więc oświetlenie, może wprowadzić nastrój, klimat, ocieplić wnętrze, sprawić, że będzie jaśniejsze lub wydawać się będzie bardziej przestronne. Może też sprawić, że będzie bardziej nowoczesne, nabierze charakteru i pazura. Za to właśnie kocham wszelkie lampy :)! Nie wspomnę tez o tym, że niektóre stojące, nowoczesne, atrakcyjne lampy są ozdobą samą w sobie :)

  • comment-avatar
    Aśka 14 maja 2016 (19:02)

    Światło to magia. Wyobrażacie sobie magiczne momenty w naszym życiu bez światła? Np. taka tęcza to nic innego jak efekt rozszczepienia światła załamującego się i odbijającego w kropli wody. Światłem czarujemy- odmieniamy obraz, który widzimy. Załóżmy, że obrazem jest wnętrze, w którym żyjemy, a oświetlenie to nasza czarodziejska różdżka. Dzięki temu magicznemu narzędziu możemy nadać styl pomieszczeniu, podkreślić piękno całego wnętrza, wyeksponować urodę kilku „aktorów” (np. obrazy) lub tylko jednego detalu- solisty. Od zawsze zachwycały mnie sceny z amerykańskich filmów, w których bohater wchodząc do swojego mieszkania, jednym włącznikiem zapala naraz kilka punktów świetlnych. Staje się jasność, a przede wszystkim cudowna przytulność, która jest dla mnie najważniejsza w urządzaniu własnej przestrzeni. Mój wnętrzarski gust zmienia mi się z wiekiem. Większość styli gościła w moim domu a ich charakter nadawało przede wszystkim oświetlenie. Etap na minimalizm reprezentowany był przez proste lampy w formie nowoczesnej geometrii. Duże szklane lub kryształowe żyrandole lub kinkiety, o bogatym wzornictwie charakterystyczne są dla stylu pałacowego lub glamour. Oświetlenie o prostym, oszczędnym stylu, postarzane pasują do wnętrz skandynawskich i typu loft. Osobiście uważam, że oprócz designu oprawy oświetleniowej, równie istotna jest barwa światła w pomieszczeniu. Dobierana powinna być w zależności od funkcji wnętrza. Zimna barwa podkreśla styl nowoczesny oraz zalecana jest w miejscach pracy. Sprawia wrażenie sterylności i czystości. Kilka lat temu mój mąż, zachwycony żarówkami energooszczędnymi, wymienił nasze stare żarówki na nowe. Niestety o barwie białej- zimnej, którą to barwę toleruję jedynie w pomieszczeniach gospodarczych lub gabinetach dentystycznych a niekoniecznie w sypialni :-) Kocham ciepłe światło o lekko żółtym odcieniu, które sprawia, że wnętrze staje się przytulne, kameralne a ja rozluźniona i zrelaksowana. Stosuję je w salonie, jadalni, kuchni i oczywiście w sypialni (nie wspomnę już o tym, że takim świetle wyglądamy atrakcyjniej :-)) W pomieszczeniach gdzie pracuję lub czytam, stawiam na barwę neutralną, która pobudza i sprzyja koncentracji. Oświetlenie w łazience uzależnione powinno być od kolorów w jakich jest zaaranżowana. Jeśli są to barwy zimne, kolor światła powinien być zimny. Przy ciepłych barwach postawmy na ciepłe światło, pamiętając równocześnie, że barwa ta sprzyja relaksowi :) Styl opraw oświetleniowych oraz barwa światła, to dla mnie najlepszy stylista wnętrza a jednocześnie zaraz po muzyce cudowny poprawiacz mojego nastroju :-)

    • comment-avatar
      Aśka 14 maja 2016 (19:08)

      Miało być „większość stylów” a nie „większość styli” :-))))) Najmocniej przepraszam (hi hi hi)

  • comment-avatar
    anna 14 maja 2016 (18:41)

    wybór lamp do mieszkania/domu to nie lada gratka. odpowiednio dobrana lampa i żarówki mogą zaczarować każdą przestrzeń i nadać jej nowego charakteru. W ostatnim czasie stanęliśmy min. przed wyborem lampy do salonu. Wybór odpowiedniego obiektu powierzyłam mężowi, dałam mu tylko wskazówki jak ma taka lampa wyglądać aby pasowała do oświetlenia w jadalni i kuchni (żeby była jakaś jedna wspólna myśl przewodnia). No i mąż wybrał taką lampę po którą musiał jechać 80 km. w jedną stronę. Była to ostatnia lampa i mąż chciał koniecznie zobaczyć ją na żywo. Lampa była i jest piękna. Stanęło na tym że częściej konsultuje z mężem decyzję związane ze zmianami wyposażenia naszego domu. W końcu wykazał się całkiem niezłym gustem ;)

  • comment-avatar
    Marzena 14 maja 2016 (18:16)

    Dawno temu zauroczyło mnie pewne wnętrze, a właściwie taka przybudówka
    przy knajpie ze stolikami, dartem i jakimiś ozdobami. Miliony lampek i
    lampeczek nadało temu pomieszczeniu taki bajkowy klimat, że chodziłam
    tam jeszcze wielokrotnie. Kiedyś postanowiłam tam zaprosić moich gości,
    którzy do mnie na weekend przyjechali, żeby poczuli ten sam dreszczyk
    czegoś niesamowitego, który odczuwałam ja. Niestety poszliśmy w dzień,
    kiedy jeszcze moje baśniowe lampki nie świeciły się. Pomieszczenie
    niczym się nie wyróżniało. Ot, taki mały pokoik bez ładu i składu.
    To uzmysłowiło mi, że oświetlenie zmienia dosłownie wszystko,
    włącznie z naszym sposobem patrzenia na świat. U siebie w domu unikam
    jak ognia górnego, przysufitowego oświetlenia, chociaż niekiedy utrudnia
    mi to trochę życie. W sypialni wcale nie mam lampy przy suficie, a tylko
    zalepione kabelki ( gdyby nagle zmienił mi się lampowy gust). Mam wiele lampek stojących, wiszących, okręconych wokół kratek na kwiatki, lampionów i lampioników. Kocham bowiem ten wieczorny klimat rozproszonych światełek, który cały czas mnie zachwyca a niekiedy pozwala ukryć dziś nieodkurzony dywan i kilka innych niezrobionych rzeczy.

  • comment-avatar
    Karolina 14 maja 2016 (14:35)

    Właśnie zaczął się siódmy rok, kiedy w toalecie rządzi niepodzielnie zwisająca z sufitu samotna żarówka w oprawce :) była tylko chwilowym rozwiązaniem dopóki „nie znajdziemy czegoś fajnego” szkoda tylko, że po kilku miesiącach zupełnie zapomnieliśmy, że tam wisi i straszy niczego niespodziewających się gości :) my tak się przyzwyczailiśmy, że nawet nie zwracamy uwagi na ten koszmarek, a co gorsza mam przeczucie, że prędzej się wyprowadzimy niż zmienimy oświetlenie w toalecie. Jak widać rozwiązania tymczasowe mogą być naprawdę trwałe :) :)

  • comment-avatar
    ikki 14 maja 2016 (12:51)

    Była Epoka oświecenia która niosła za sobą czas wielkich zmian kulturowych ,społecznych i technicznych.Tak samo jest z oświetleniem zmiana lamp może przynieść wiele zmian .Wnętrze ze odpowiednią lampą jest ucztą dla oczu i sprawia że człowiek lepiej się czuje w danym pomieszczeniu.

  • comment-avatar
    Adrianna 14 maja 2016 (09:29)

    Oświetlenie jest dla mnie mega ważne. Może nie do końca mogę się tu wypowiedzieć na temat zmian ale jestem właśnie w trakcie urządzania nowego mieszkania. Dłuuugo czekaliśmy aż nasze gniazdko zostanie wybudowane, a teraz wreszcie ja mogę się wykazać i wykreować wnętrza, w których moja rodzina będzie czuła się idealnie. Wbrew pozorom lampy to nic takiego, jednak wybranie TYCH jedynych, właściwych i odpowiednich zajmuje mi więcej czasu niż wybranie kolorów ścian czy mebli. Nasze mieszkanie zostało wybudowane pod domem moich rodziców, nie będę tu tłumaczyć jak to zostało zrobione,bo nie o to chodzi ale jesteśmy dobudówką do poziomu piwnicy. Więc światło dla nas będzie NAJWAŻNIEJSZE. Nie dociera do naszego mieszkania wiele światła, okna w salonie i kuchni są maleńkie, wręcz piwniczne i jedyne co może uratować mnie od depresji spowodowanej egipskimi ciemnościami to właśnie lampy i odpowiednie oświetlenie. Nie mogę pozwolić sobie na wariacje takie jak piękne żyrandole czy wiszące wielkie lampy (mieszkanie jest baardzo niskie). Muszę szukać czegoś z klasą, a jednak przysufitowego co da nam ogromne pokłady światła. Ważne jest też dla mnie dobranie stylowych lamp stojących które dodadzą wnętrzu pikanterii oraz dodatkowego światła. Dla mnie odpowiednie lampy to rzecz ważniejsza niż kolor frontów kuchennych czy płytek w łazience. Jeśli popełnię błąd i wybiorę nie takie lampy jak trzeba, będę skazana na ciemność i ponure wnętrze. Jeśli ktoś mieszka na poziomie piwnicznym zapewne zrozumie z czym się teraz borykam. ;)

  • comment-avatar
    Magda 14 maja 2016 (08:34)

    Dwa miesiące temu nareszcie zabraliśmy się do odmalowania sypialni i przedpokoju. Mieszkanie wynajmujemy, a fantazje kolorystyczne na ścianach pani Ani (właścicielki mieszkania) , sprawiały że nie lubilismy przebywać w tych pomieszczeniach i staraliśmy się z nuch szybko uciekać. Postawiliśmy na szarości, jak w całym mieszkaniu. Mąż się uparł, żeby chociaż jedna ściana w sypialni była czerwona i to był strzał w dziesiątkę. Pozostała jeszcze kwestia oświetlenia. Chciałam przerobić nasza dotychczasowe oświetlenie w sypialni, czyli dużą, różową, papierową kulę z Ikei na coś zaskakującego. Z powodu braku środków finansowych, uruchomilam swoją wyobraźnię na tyle, że stworzylam coś pięknego, bez rzadnego wkładu pieniężnego. Kula została oblkejona , jaden przy drugim, długimi trójkątami o wymiarach 5cmx30cm. Wygląda zjawiskowo, faluje przy podmuchach wiatru i dzięki niej uwielbiam przebywać w sypialni :) Brakuje mi jeszcze czegoś nietuzinkowego w salonie, czegoś co mnie zachwyci i sprawi że na nowo pokocham swoje mieszkanie.

  • comment-avatar
    Jola 14 maja 2016 (08:29)

    Oświetlenie i małe dodatki indywidualnie dobrane tworzą klimat i nadają wnętrzu styl.Każdy z nas ma jakieś swoje ukryte marzenia,pragnienia,które może pokazać dekorując na swój indywidualny sposób mieszkanie.To ważne by w tym swoim maleńkim gniazdku czuć się dobrze i przytulnie.Lampy są jednym,acz nie jedynym elementem takiej indywidualności.

  • comment-avatar
    Karolina 14 maja 2016 (00:47)

    13tego maja w piątek, trzynaście po dziesiątej…

    N. (lat 5): Mamooo, mamooo, kto zgasił światło, boję się…

    Mama: Kochanie nie ma czego się bać, to pewnie awaria, ale ciemność też może być fajna, pobawimy się wyobraźnią. Zapomnij na chwilę, że jesteśmy w twoim pokoju i wyobraź sobie…

    …że w pięknych sukniach idziemy teraz długim korytarzem, na ścianach delikatnie migocze światełko z kinkietów Maestra, wokół unosi się magia i spokój…

    …wchodzimy do wielkiej Sali Balowej, gdzie nad naszymi głowami wisi wielki kryształowy żyrandol Queen i swoim blaskiem oświetla wszystkie damy przybyłe na przyjęcie podkreślając ich piękno, widoczny jest nawet najmniejszy szczegół, ale cudownie…

    …aż tu nagle na salę wbiega szalony Szef Kuchni, który przy blasku ognia upiekł niemałych rozmiarów dzika…

    …a w kuchni, nie uwierzysz, na suficie ktoś zawiesił lejki, które udają lampy Joe, czerwone, czarne i białe, ale psikus…

    …jednak usiądźmy teraz przy stole, by zjeść kolację w porę, widzisz to dzieło nad naszą głową, lampa jak winogrono? Grape, daję słowo! To naprawdę pomysłowe, ktoś ma nie od parady głowę!…

    …po tak pysznym posiłku przejdźmy się po ogrodzie. Widzisz tam w oddali świetlik świętojański fruwa, podejdźmy bliżej może zamruga. Ale jak to? Ball Garden? Lampa taka świetnie udaje tego pięknego robaka!…

    N.: Mamooo, mamooo, kto zapalił światło? Chcę znowu do ogrodu i świetlików!

    Mama: Wygląda na to, że awaria już jest naprawiona i na sen przyszła pora, ale jak grzecznie zamkniesz oczka, może znów zobaczysz świecącego robaczka.

    N.: Dobrze, tylko proszę cię mamo, zostaw mi dziś zapaloną lampkę Nicetty tą wieczorową porą, przy jej blasku niczego się nie boję i pokonam każdą senną zmorę.

    Mama: Oczywiście moja księżniczko, śpij słodko…

    • comment-avatar
      Ewa 14 maja 2016 (09:22)

      Oświetlenie dla mieszkania jest jak:
      dusza dla ciała…
      woda na młyn,
      kropka nad „i”…
      wena dla twórcy,
      sól w potrawie,
      poezja w smaku…
      Światło towarzyszy blaskom i cieniom naszej codzienności, o świcie wskrzesza radość poranka, o zmroku wycisza do snu. Tworzy klimat, charakter i atmosferę wnętrza, czyli czaruje! Bywa, że nawet czas zauroczony blaskiem lampy przystaje na moment i popada w zadumę… nad magią chwili utkanej światłem.

  • comment-avatar
    Marta O 14 maja 2016 (00:18)

    Wizyta teściowej i już widzę ten wzrok, który błądzi po całym domu i znowu słyszę:”nadal nie masz firanek – dom bez firanek to nie dom”. Nie mija chwila i znów słyszę: „masz tu kawałek podwórka zasiałabyś sobie i tu pada lista: od ziemniaków do marchewek”, po chwili słyszę: ” a tu długo tak jeszcze będzie wisieć sama żarówka”.
    Odpowiadam spokojnie, nie lubię i nie potrzebuję firanek, mam zasłony, rolety. Mini ogródek mam i wszystko to co potrzebuję.Słyszę to ciężkie westchnienie ( i to nie moje).
    Została żarówka, ale tutaj nie mam argumentów. W miejscach takich jak jadalnia, salon, czy sypialnia nie miałam żadnych wątpliwości jakie oświetlenie chciałabym mieć – a to właśnie dlatego, że te miejsca są przemyślane – oświetlenie ma być pomocne, ale też dodawać uroku, być tą kropką nad „i”. Moje kochane tolomeo które idealnie wpisało się w klimat salonu, wieczorem mój numer jeden. Sypialnia – miejsce gdzie światło nie może świecić po oczach – lampa płachta – kocham.
    Kuchnia – jest moim smutnym snem o niefunkcjonalności oświetlenia. Na suficie wisi żarówka, na blacie stoi „lampka nocna”, pod okapem światełko – a ja każdego wieczoru, chwilę po zmroku nie widzę nic. I z roku na rok myślę, że szyna, reling byłaby idealna, ale jakoś na myśleniu się kończyło. Chciałabym w końcu cieszyć się pięknym wieczornym światłem w kuchni, bo kuchnia to serce domu, a serce bez światła jakoś nie może funkcjonować.

  • comment-avatar
    mika19 13 maja 2016 (23:17)

    Miłość jest wielka,
    miłość sen życia daje,
    czasem jednak sprawdza się
    zdanie KOCHAM to piękne słowo KO szybko odchodzi CHAM zostaje…………..
    i wtedy zostaje espotlight.pl , który smutki rozstawia po kątach

  • comment-avatar
    Agnieszka 13 maja 2016 (22:04)

    Jak zmiana oświetlenia może wpłynąć na charakter wnętrza? Oj bardzo! Oświetlenie pomieszczenia to coś co dobieram zawsze na końcu. Najpierw muszę „poczuć” klimat danego miejsca, a dopiero później dobrać do niego odpowiednie światło. Dzięki temu każdy czuje się w nim świetnie. Klimatyczne, wiszące żarówki w sypialni młodego małżeństwa kochającego nowości i ciekawe rozwiązania technologiczne, kolorowe lampy z postacią z ulubionej bajki w dziecięcym pokoju czy światła pod szafkami w kuchni idealne dla każdego fana wieczornego pichcenia. Odpowiednie oświetlenie to klucz do idealnego klimatu :)

  • comment-avatar
    Małgorzata 13 maja 2016 (21:32)

    Lampy odmieniają styl każdego wnętrza – z nudnego, sztampowego mogą zrobić szałowe wnętrze; z tradycyjnego ożywić kolorem i nowoczesnością, z zimnego zrobić przyjemną enklawę przytulności. Słowem – mogą odmienić w 100% każde wnętrze. Najbardziej lubię w oświetleniu to, że nadaje charakteru pomieszczeniom, ociepla je i atmosferę i nadaje intymności i nowoczesności.

  • comment-avatar
    Magdalena/Pracownia w Dolinie 13 maja 2016 (18:44)

    Każdą zmianą oświetlenia – jego barwy, natężenia czy oprawy kreujemy nastroje – zarówno swoje jak i domowników czy… klientów. Bawimy się odczuciami, wrażliwością i potrzebami, działamy niczym zmyślny manager, artysta czy projektant wskazując światłem to, na co chcemy zwrócić uwagę, co chcemy uwypuklić – a co ukryć przed innymi zmysłami. Inaczej będzie wyglądało wnętrze z Krainy Lodu kiedy oświetlimy je białym, ostrym, jaskrawym światłem – będzie zimne, nieprzyjazne, nieco straszne, a inaczej kiedy nasze oświetlenie będzie ciepłe, jarzące się niczym gwiazda, albo jasnym snopem skierowane na ciekawe białe detale – tutaj zasiądziemy, odpoczniemy, zanurzymy się w marzenia i zamarzymy o gorącej herbacie, kocu i książce. Nie trzeba zmieniać wnętrza i wydawać fortuny na nowe meble, aby uzyskać nastrój i efekt jaki nam się zamarzy. Wystarczą nowe kolory i niedrogie dodatki – resztę wyczarujmy światłem i oświetleniem odpowiednio dobranym do kolorów i faktur jakie dominują w naszym uroczym gniazdku. Raz na jakiś czas warto sobie zafundować taką metamorfozę albo choćby lifting mieszkania, biura, pracowni. Każda taka zmiana wyzwala w nas bowiem nowe pokłady dotąd uśpionej kreatywności i możemy wypłynąć na wody, które uniosą nas ku sukcesom i nowatorskim pomysłom.

  • comment-avatar
    Elcia 13 maja 2016 (18:43)

    Zapomniałam jeszcze dodać, że wszystkie moje lampy mają abażury, białe, lniane albo z napisem. Kiedy abażur trochę się zniszczy, zmieniam mu własnoręcznie tkaninę. I już mam świeżość i nowy styl, bo teraz potrzebuję turkusu, bledziutkiego, do szczęścia. A kawałek szmatki to uczyni. Lubię też skupione światło nad stołem, więc okazyjnie kupiłam metalową lampę , i już mam snop światła w dół, bez rozproszenia światła, jak w abażurach. Kocham lampy. Bardzo źle się czuję w niedoświetlonych pomieszczeniach, albo w jasnych oświetlonych jednym punktem pod sufitem. Lubię tę prostą grę świateł i cieni, tak niezwykłą niekiedy, kiedy dojdzie do głosu np. ażur. Już nie mogę się doczekać mojego nowego mieszkanka, gdzie pierwszym po odświeżeniu desek na podłodze, bo to zrewitalizowana kamienica, i po remoncie ścian, będzie rozplanowanie świateł…troszkę tu, troszkę tam…a właściwie wszędzie :) :)

  • comment-avatar
    Doris 13 maja 2016 (18:19)

    Może wpłynąć znacząco, zwłaszcza gdy jest noc i zapalimy światło – charakter wnętrza zmieni się w 100% :)
    A tak na poważnie – oświetlenie to nie tylko światło. Oczywiście, jest ważne, aby spojrzeć na nie przez pryzmat praktyczności, a więc aby spełniało swoją podstawową rolę – sprawiało, by w pomieszczeniu było dostatecznie jasno. Jednak dużo ważniejszą w mojej opinii rolą światła jest nadanie sypialni, salonowi, kuchni, łazience odpowiedniej atmosfery, klimatu. Nie tylko więc oświetlenie sufitowe, w służbie praktyczności, ale też szafkowe, przypodłogowe, stojące, wiszące… Ważne, by podkreślić piękno mebli, dodatków, uatrakcyjnić wnętrze (nawet pustą, białą ścianę ażurowym kloszem, malującym światłem piękne obrazy). Dobór oświetlenia może ujawniać jaki mamy styl, ale też jakimi jesteśmy ludźmi. Zmiana oświetlenia może więc zmienić wnętrze z nudnego, zwyczajnego, na nieszablonowe, romantyczne pomieszczenie z charakterem, w którym chce się przebywać, poczytać książkę, spędzić czas z rodziną. I nagle zauważamy jakie ładne szafki mamy w salonie, czy jak nieziemsko wygląd podłoga w korytarzu.

  • comment-avatar
    Ania M. 13 maja 2016 (17:10)

    Ciepłe światło lampki nocnej – pomarańczowy okrągły klosz, wieczorna zabawa z mamą, mój pokój z dzieciństwa. Kuchnia – niewielka blokowa, a jednak stół, krzeseł kilka, ławka dla dzieci i wszystkie głowy mieszczą się razem otulone ciepłym światłem lampy wiszącej nad nami. Choinkowe światełka, migoczące płomienie świec na stole, w kącie nieśmiałe światło lampki z białym kloszem.
    Gdy zastanawiałam się nad tym jak oświetlenie może wpłynąć na charakter wnętrza zobaczyłam te obrazy z dzieciństwa. I myślę sobie, że światło razem z zapachami ma w sobie to coś szczególnego, co nadaje charakter naszym wspomnieniom… i wnętrzom :)

  • comment-avatar
    Małgosia 13 maja 2016 (16:44)

    Kiedy szukasz najlepszego miejsca na spędzenia wakacji zwracasz uwagę nie tylko na samo miejsce, ale również na panujący tam klimat. Tak też jest z oświetleniem. To ono nadaje wnętrzu klimat. Stanowi jego dopełnienie. Nie tylko istotne jest by sama lampa pasowała do charakteru miejsca, ale również barwa oświetlenia powinna być odpowiednia. Zwykła zmiana żarówki na żółtą od razu ociepli wnętrze. Zmiana lamp powoduje jednocześnie, że podkreślone zostają inne miejsca, a to już wymusza choćby małe przemeblowanie. Ustawienie lamp w nieodpowiednim miejscu może spowodować wrażenie chaosu lub niesymetrycznego rozplanowania przestrzeni. Pojawienie się zatem nowych lamp wymusza zmiany, które my kobiety uwielbiamy:)

  • comment-avatar
    Sylwia 13 maja 2016 (16:12)

    Oświetlenie jest chyba najważniejszym elementem każdego wnętrza… a nawet „zewnętrza”! Najlepszym dowodem na to jest nastrojowość kolejnych pór roku. Wiosną cieszy nas powolna rezygnacja ze sztucznego oświetlenia na rzecz światła słonecznego: dzień jest coraz dłuższy, a my zauważamy każdą minutę, którą stopniowo zdobywa upragniony dzień. Latem przenosimy oświetlenie na zewnątrz: lampy naftowe, lampiony, pochodnie, nie ważne czy w ogrodzie czy na balkonie, ważne, że skutecznie uprzyjemniają spędzanie czasu na świeżym powietrzu, nierzadko odstraszając przy tym owady. Jesienią natomiast, gdy liście spadają z drzew a aura robi się coraz bardziej mroczna, lampy w domu przypominają nam, za co lubimy tę najbardziej ponura porę roku: z niecierpliwością czekamy na wieczory spędzane pod kocem z ciepłą herbatą, lampą i książką. A zima to już z definicji pora świec zapachowych, zwłaszcza o zapachu pomarańczy i cynamonu lub świątecznego piernika. Świec, które nie tylko nadają szczególny klimat pomieszczeniom, ale też najlepszy zapach na świecie. Światło, ogień, które jest z pewnością najważniejszym wynalazkiem człowieka, zdecydowanie wpływa na nasz świat i nastrój, ale i przechowuje wspomnienia całego roku!

  • comment-avatar
    Monika 13 maja 2016 (15:21)

    Gdy wchodzę do ciemnego pokoju nie wiem nawet czy to jest moja sypialnia. Gdy zapalam lampkę na biurku wiem już, że jestem u siebie, gdy zapalam duże światło umieszczone w lampie na suficie to znak dla pozostałych domowników, że czegoś szukam, np. w szafie. Lubię duże lampy z mniejszą wiązką światła. Nadają unikatowy styl. Zwykły fotel zamienia się w przytulne miejsce do ukrycia przed światem. Zawsze zapalam w mojej sypialni lampkę nocną i lampki kolorowe takie jak na choinkę. Gdy gaszę lampkę nocną to znak dla moich papużek falistych (Jacek i Agata), że pora szykować się do spania. Gdy gaszę lampki kolorowe one już śpią, a ja zasypiam. Zmiana oświetlenia nie wpływa tylko na charakter wnętrza, wpływa na cały rytm naszego dnia, a rytm naszego dnia formułuje wnętrze, w którym mieszkamy.

  • comment-avatar
    koza1394 13 maja 2016 (14:55)

    Zmiana oświetlenia zmienia charakter wnętrza radykalnie ! Czemu ? Bo światło, ładniejsze oświetlenie sprawia, że pomieszczenie staje się promienne, radosne. Zupełnie jak człowiek ! Gdy ubiera się jasno, kolorowo to zyskuje ładny wygląd, lepsze samopoczucie ! Oświetlenie potrafi sprawić że GROŹNE i straszne pomieszczenia pod wpływem dobrze dobranego światła staną się BARWNE, przyjazne i kolorowe . Oświetlenie może sprawić, że pomieszczenie jak za dotknięciem magicznej różdżki przejdzie metamorfozę, stanie się wręcz bajkowe, pełne temperamentu i rodzinnego ciepła . Wiem to wszystko, bo właśnie chcę zmienić charakter wnętrza swojego domu, zwłaszcza salonu, który jest nudny, smutny i bez wyrazu . Odpowiednie lampy, dobre doświetlenie mogą sprawić, że bez remontu będzie wyglądał jak po remoncie:) Pozdrawiam Adam

  • comment-avatar
    Izabela 13 maja 2016 (14:35)

    Myślę , że zmiana oświetlenia ma ogromny wpływ na wnętrze – jego wygląd i „klimat”. Świadczy o tym chociażby zmiana dopływu światła naturalnego poprzez opuszczenie rolet czy przesunięcie zasłon. W przypadku światła sztucznego rzecz ma się bardzo podobnie. Poza niezwykle ciepłym i przytulnym akcentem, jaki każdemu pomieszczeniu nadaje światło kominka, ważne jest także zadbanie o nastrój wytwarzany przez lampy zamontowane w naszych domach. W mojej kuchni totalnym niewypałem okazało się zamontowanie wyprofilowanego żyrandola z dużym mahoniowo – kremowym kloszem. Choć wspomniany klosz idealnie pasował do koloru klasycznych mebli umieszczonych w kuchni, to przez swój kształt zapewniał bardzo słaby dopływ światła. W związku z tym gotowanie po 18.00 stalo się prawdziwym wyzwaniem…

  • comment-avatar
    Anna 13 maja 2016 (14:10)

    S-tylowe wnętrze,jest naszym wewnentrznym sercem
    P-iękne, nowoczesne, starodawne
    O-toczone pamiatkami, wspomnieniami
    T-akie, które żyje na codzień z nami
    L-udzie lubią różne wystroje,
    I-dzięki temu wiele nas inspiruje
    G-otwa jestem właśnie mój nowy dom
    H-armonijnie światłem ubrać
    T-akim delikatnym, lekkim, niczym poranna bryza

    &

    G-łównie długie lekkie, lampy mnie fascynują
    R-adośnie będą witać i cieszyć oko gości
    E-manować półmrok przy kolacji, a w dzień
    E-fektownie w wystrój się wpasowywać
    N-iczym nimfa szyku zadawać …

    C-iepłem do siebie zbliżać
    A-bsolutnie oświetlenie ma wielkie znaczenie
    N-iczym kobieta zmienne jest, może różne twarze mieć
    O-powiadać historie ciekawe, w inny wymiar przenosić
    E-nergię dawać i do snu cudownie ukajać …

  • comment-avatar
    DOROTA 13 maja 2016 (12:24)

    Lampa nie jest tylko Królową Nocy…
    W dzień śmiało może być Królową Wnętrza. Królowa nie musi wyróżniać się przepychem, czasem może zwracać uwagę klasą i elegancją, czasem domieszką ekstrawagancji, ale prawdziwa Królowa zawsze przyciąga wzrok i sprawia, że Inni we Wnętrzu pokornie milczą za dnia.
    …nocą Królowa kieruje światło na Tego, który wart jest uwagi. Taki ma kaprys. Reszta jest ciemnością….

  • comment-avatar
    Monika 13 maja 2016 (11:35)

    Z nadejściem wiosny postanowiłam coś zmienić i kupiłam do salonu kryształowy żyrandol, który miał zastąpić stary i smętny wentylator z funkcją oświetlenia. Nagle zauważyłam jak moje mieszkanie zaczęło budzić się z zimowego letargu. Wiatr z otwartych okien wzbijał w powietrze zimowy kurz, poruszał firanki i kryształki w żyrandolu dając kotom pretekst do biegania i szalonej zabawy. Młode listki kwiatów w doniczkach spijały żarłocznie z okien najsłabsze promienie słońca, odwdzięczając się jednocześnie soczystą zielenią i obietnicą kolorowych kwiatowych pąków. Światło odbijające się z żyrandolowych kryształów tańczyło mi po suficie, po meblach, po dywanach i puszczało po całym domu połyskliwe zajączki. Dzięki tej jednej zmianie całe mieszkanie zaczęło niemal pomrukiwać i trzeszczeć z zadowoleniem na powitanie wiosny!

  • comment-avatar
    Grażyna K. 13 maja 2016 (11:34)

    Zmiana oświetlenia może znacząco zmienić wnętrze. Możemy zrobić je bardziej przytulne, domowe lub wręcz przeciwnie chłodne, ale orzeźwiające. Dzięki oświetleniy możemy sprawić, że w jakimś pomieszczeniu będzie lub nie będzie się chciało przebywać. Odpowiednio dobrana barwa światła też ma znaczenie, chociaż to raczej podświadomie, ale przy jednych barwach czujemy się lepiej – spokojniej, milej, a przy innych gorzej – jesteśmy rozdrażnieni. Ważne jest też to co na to nasze oko – są pomieszczenia, w których przez źle dobrane światło bolą oczy czy głowa. Czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy z przyczyny tego bólu. Wtedy nawet najpiękniejsze wnętrze sprawi, że będziemy się w nim źle czuć. I jeszcze trzeci aspekt – forma oświetlenia. Lampy nie dają tylko i wyłącznie światła. Są elementami dekoracyjnymi. Czasem nawet dziełami sztuki. Wpływają na styl pomieszczenia. O roli oświetlenia wiedzą doskonale home stagerzy, którzy czasem tylko za pomocą odpowiedniego oświetlenia sprawiają, że dany dom czy mieszkanie na sprzedaż ma nagle tysiąc chętnych.

  • comment-avatar
    Paulina 13 maja 2016 (10:59)

    Zmiana oświetlenia może wpłynąć na wygląd miejsca, głównie nadając mu zupełnie inny charakter i nastrój. Tak mi się wydaje :) Gdy zmieniłam tradycyjne lampy na punktowe oświetlenie nadałam wnętrzu bardziej nowoczesny charakter. Pokój zmienił się na ciepły i domowy, ale ma swój styl i klimat. Wnętrze nabrało przytulności i domowego ciepła. Z kolei w innym pokoju, stojąca lampa stanowi swoistą dekorację, gdyż zdobiona i duża przyciąga uwagę i zwiększa atrakcyjność wnętrza. W łazience i kuchni kolorowe lampy przełamują chłód bieli i pewne „zimno” pomieszczeń. Dlatego uważam, że zmiana oświetlenia rozświetla pokój, nadaje mu klimatu, często nastrojowości i przytulności.

  • comment-avatar
    Ela 13 maja 2016 (10:53)

    Jak to dobrze, że Prometeusz bogom skradł kiedyś iskier parę, te zaś uwięzione w żarówce rozjaśniają wieczory ciemne i szare!
    Do żarówki żyrandol odpowiedni pasuje – on zaś za światła krztę i ciepło, pięknym blaskiem dziękuje…
    Jaką lampę, kandelabr lub reflektor typować, by nastrój właściwy tworzyć, by dobrze pracowała głowa?
    Oświetlenie musi być dobrze dobrane, z właściwym stopniem nasycenia – współczesne jest różnorakie – na różne pokolenia!
    Dziecięce, masywne, a może subtelne – zmiana oświetlenia może nadać wnętrzu życie odmienne…
    Bowiem, jak każdy wie – knajpa, restauracja czy dyskoteka, oczekują odpowiedniej oprawy światłem od człowieka.
    Muzeum – bardzo proszę – piękne świeczniki pod sufitem rozświetlają wnętrze – niczym słońce latem Karkonosze!
    A choinka na Święta – niczym bez wody ryba – nie istnieje w tym świecie – nie ma nawet co „gdybać”!
    Moja kuchnia niebawem kończy raptem rok pełny, lecz dzięki dużej ilości światła – jej look jest korzystnie odmienny!
    Stała się bowiem jasna, świeża, a światło ją pięknie ożywia, przez co Moja Rodzina czuje się w niej wprost prze-szczęśliwa!
    A gdy najbliższy się cieszy – można się rozkoszować, wśród piękna domowych pieleszy!

  • comment-avatar
    Kasia 13 maja 2016 (07:47)

    Oświetlenie jest niezwykle ważną częścią wystroju każdego pomieszczenia jak i części zewnętrznych budynku (ogrody, tarasu). Inne lampy wybieramy do kuchni, inne do sypialni, a inne do pokoju dziennego, a jeszcze inne do ogrodu. Bardzo dużo zależy też od wielkości pomieszczenia, od jego wystroju, klimatu i preferencji użytkowników. Ja gustuję w lampach, które dają nieco przytłumione światło, mają w sobie pewną tajemniczość, nastrojowość. W takich warunkach najlepiej się czuję, najlepiej odpoczywam i pracuję:)

  • comment-avatar
    Ania 12 maja 2016 (22:59)

    Oświetlenie musi być dopasowane do przeznaczenia danego pomieszczenia, nadawać mu nastrój, być dekoracją, a nawet, jeśli zachodzi taka potrzeba, modelować jego kształt. Dobrze dobrana lampa potrafi wydłużyć i poszerzyć małe pomieszczenie. Nigdy nie zapomnę jak wprowadziłam się do swojego wymarzonego, nowego mieszkania. Wszystko było dla mnie piękne bo takie moje. Wszystkie odłożone pieniądze wydałam na jego urządzenie. Wymarzyłam sobie lampę, witrażową która pewnie dzisiaj może być szczytem obciachu i kojarzyć się może jedynie może z naszymi dziadkami ale wtedy to było dla mnie coś. Pierwszych na oględziny zaprosiłam rodziców, którzy oczywiście mojej cudnej lampy nie zauważyli chociaż wydawała mi się wspaniałym wykończeniem kuchni. Pamiętam, że mój tata stał pod nią i coś żywo opowiadał, nagle podskoczył…wtedy właśnie żywot mojej lampy dobiegł końca. Jej części rozpadły się po całej podłodze a tate zalała krew i nie obyło się bez szycia. Z uwagi na bezpieczeństwo taty musiałam zadowolić się kinkietem :)

  • comment-avatar
    Mamidami 12 maja 2016 (22:12)

    Jak to jak? Diametralnie! Niby jak urządzić pokój prawdziwej księżniczki bez żyrandola z krzyształków, albo loftowy apartament bez metalowych, industrialnych lamp? Światło we wnętrzu jest niewyobrażalnie ważne, a lampa może albo podrasować aranżancję, albo ją totalnie sknocić i obie wersje znam (niestety w przypadku drugiej) z autopsji. Tym bardziej sie dziwię, że ludzie tak mało uwagi poświęcają wyborowi właściwemu oświetleniu. Pamiętamy o pięknej sofie, designerskich krzesełkach, a nad głową często zwisa coś co pozostało po poprzednich właścicielach lokalu i niekonweniuje z nowym wystrojem zupełnie. No a jak tu żyć z podniesioną głową kiedy smętnie dynda nad nią jakaś szkarada?
    Apropos szkarad właśnie, żyć nam przyszło obecnie w starym wielkopłytowym mieszkaniu, które na dodatek nie jest nasze, ale estetyczne katusze, jakich doznawaliśmy przechodząc przez ten brzydki, prlowski przedpokój zmusiły nas jednak do działań homestagingowych. W jeden weekend przemalowaliśmy ohydną boazerię, rzuciliśmy tablicówkę na drzwi, a szpetny kinkiet zmieniliśmy na taki który pasuje do wnętrza i stała się jasność! W jednej chwili za sprawą kilku puszek farby, paru dodatków i oczywiście odpowiedniego oświetlenia, jako wisienki na torcie, przenieśliśmy się z wielkiej płyty do kamienicy w Sztokholmie :)

  • comment-avatar
    EdytaK 12 maja 2016 (20:20)

    Charakter wnętrza bez dwóch zdań można kreować światłem ! Kolorowe oświetlenia, zwykłe żarówki to tylko wierzchołek góry lodowej, z jaką muszą zmierzyć się domownicy przy wyborze oświetlenia ! Klosze, lampy, lampki nocne w różnych odcieniach, kształtach potrafią wydobyć z naszego pomieszczenia szyk, elegancję i nadać mi charakter przytulności ! Oświetlenie we wnętrzu odgrywa olbrzymią rolę ! Z szarego, małego pokoiku potrafi stworzyć idealnie doświetlone pomieszczenie, w którym aż chce się żyć, o dobrym doborze intensywności światła które motywuje do działania !

    Z pomocą oświetlenia można ZBURZYĆ monotonie i „pustkę” która ogrania mnie gdy wchodzę do swojej sypialni … Wiele nudą, światło jest mdłe, bez życia … I jak tu można żyć pełnią werwy ? Ale ! Na espotlight.pl zobaczyłam tak rewelacyjne oświetlenie, tak fantastyczne, że charakter moich wnętrz zmieniłby się radykalnie ! A ja ? Czułabym się w końcu szczęśliwa i z uśmiechem i niecierpliwością powracała do domu !

  • comment-avatar
    Marta 12 maja 2016 (18:18)

    Oj wybór oświetlenia może zmienić charakter wnętrza. Delikatne, przyciemnione światło padające z lampki nad łóżkiem sprawia że robię się senna, pokój wygląda bezpiecznie i przyjemnie. Światło dodaje charakteru i zmienia nasz nastrój i nastawienie. Tak jak świece przy romantycznej kolacji sprawiają że czujemy się przyjemnie z partnerem, tak lampa na suficie z dobrym oświetleniem, idealnym kształtem sprawi że pokój będzie przytulny lub chłodny i ponury. Światło może dużo zmienić w naszym domu

  • comment-avatar
    Marta 12 maja 2016 (16:52)

    Remont trwał całe wakacje ale w końcu się zakończył, a mąż obiecał że „przy okazji zakupi oświetlenie”. Minęła jesień, zima, wiosna bzami rozkwitła a ja nadal z odrazą patrzę na wystające z sufitu kable. w sensie patrzę za dnia bo wieczorem pokój oświetla słaba żarówka wystająca ze ściany w miejscu wymarzonego kinkietu, więc w tym półmroku nawet znienawidzone kable się rozpływają. Chyba pora się zbuntować i pokazać małżonkowi co potrafi zrobić z mieszkaniem odpowiednie oświetlenie. A co dokładnie? Wielożarówkowy żyrandol niczym wirtuoz potrafi dostroić nasze gniazdko do naszego nastroju zamieniając je w jasno oświetlone biuro, doświetlony kącik czytelniczy czy też nastrojowy, ciepły salonik owiany rąbkiem tajemnicy. Dyskretny kinkiet to przyjaciel dzieci które chętnie pójdą spać ale… zaraz. Właśnie wtedy punktowe światło pozwala im na ostatnie wersy baśni czy uchwycenie detali rysunku które nie dotrwają do jutra. Właśnie tak to sobie wyobrażam, przykładając głowę do poduszki, mając nadzieję że tym razem nie dostanę światłem latarki po oczach gdy o piątej rano mocno stąpający po ziemi mąż zacznie szukać niezliczonej ilości rzeczy niezbędnej do… pójścia do toalety. Jak widać oświetlenie nie tylko charakter wnętrza może zmienić.

  • comment-avatar
    Kasia K. 12 maja 2016 (16:03)

    Nie wiem czy nie porywam się z motyką na księżyc próbując swoich sił w konkursie o lampę wśród tylu pięknych opisów czym jest lampa w domu, bo po 1. pisać pięknie nie potrafię, o czym świadczy 3 z polaka na maturze, a po 2. znając moje szczęście, nigdy nawet 3 w totka nie uświadczyłam, a i cegła na głowie w drewnianym kościele by się znalazła, no ale spróbuje, wszak tylko do odważnych świat należy :)
    Wdech…. hmmm Tak się składa, że właśnie remontuje strych, który adaptujemy na mieszkanie, nasze wymarzone mieszkanie. Po półrocznych remontach, nagle wszystkie roboty stanęły, bo ….. nie potrafię wybrać i zdecydować się na lampę do salonu i jadalni. Od tych dwóch lamp uzależniam cały wystrój wnętrza o określonym stylu, który powinien być spójny z resztą mieszkania. Nawet podłogi nie będą położone, dopóki lampy nie zawisną na koronnym sufitowym miejscu. Lampy są bardzo ważną częścią domu, ponieważ pięknie dobrane będą niezmiennie zachwycać domowników, natomiast niepasujące do wnętrza będą wprawiać nas w irytację i zburzą cały klimat wnętrza. Każda lampa tworzy klimat, lepszy lub gorszy ale tworzy. Jedne tworzą zimny, laboratoryjny, inne tworzą ciepły, przytulny. To lampy nadają i narzucają ton wnętrzu. Są jak oczko w pierścionku. Odpowiednio dobrany będzie piękną ozdobą na ręku kobiety. Bez oczka, będzie owszem wciąż pierścionkiem, ale bez wdzięku i uroku. To moje mieszkanie obecnie to taki właśnie pierścionek bez oczka, ot zwyczajne mieszkanko. Kiedy znajdę to wymarzone oczko, nasze gniazdko będzie przytulnym azylem, w którym wieczorem po włączeniu kontaktu spowije ciepłym światłem wszystkie ciemne kąty, w którym to natomiast mój synek już nie zawoła: mamo boje się iść do ciebie przed przedpokój, bo jest ciemność a w niej stwory (taką miałam beznadziejną lampę, że tworzyła półmrok). Dlatego wiem, jak ważna jest lampa w domu i jej miękkie światło, tworzące ciepły, bezpieczny klimat dla wszystkim domowników.

  • comment-avatar
    DORA 12 maja 2016 (12:19)

    „Jak zmiana oświetlenia może wpłynąć na charakter wnętrza?”
    Poranek.
    Wstaję rano, gdy za oknem jeszcze spokój i cisza. Bose stopy na zimnej podłodze.
    Zapalam – lampkę przy stole, ukryte światełka w blacie barku i… już jest po mojemu. Delikatnie oświetlony poranek. Krzątam się, robię kawę. Otwieram książkę lub przeglądam gazetę.
    Światło delikatnie muska strony. W tym świetle, kawa smakuje pięknie.
    Kameralny przytulny kąt.

    Dzień.
    Za oknem gwar, pędzące auta, hamowanie, warkot motoru i … czasem słychać ptaki z pobliskich drzew.
    W domu, wszyscy już wstali, wyszli, przyszli. Obiad. Za oknem burza, ciemno. Potrzeba światła.
    Teraz wszystkie reflektory sufitowe, lampa przy stole, a także wszystkie lampki w aneksie kuchennym rozświetlają wnętrze.
    Światło intensywnie pada na zeszyt trzecioklasisty, który w pędzie szalonym odrabia, by zaraz ruszyć w swój świat zabaw. Światło widzę we włosach tego pana z którym mieszkam, gdy w skupieniu wysyła ostatnie maile. Światło pada na moje gary, w których bulgocze, skwierczy i… pięknie pachnie.
    Dynamiczne, ruchliwe i zmieniające się wnętrze.
    Wieczór.
    Spokój. Za oknem ucichły auta. Zmrok ukrywa niedoskonałości dnia.
    Dziecko śpi, w jego pokoju, jak zawsze jedna lampa nadaje delikatną poświatę, by rozjaśnić mrok.
    Nasz wieczór jeszcze trwa. Dwie lampy towarzyszki nadają klimat, ich światło pomaga się rozleniwić, usiąść z lampką wina i zasłuchać w płynącą w tle muzykę….
    Kulturalny salon – spokojny relaks.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę świetlistego dnia. DORA

  • comment-avatar
    Marta 12 maja 2016 (11:56)

    Estetyka i porządek ,dlaczego nam kobietom na tym zależy?Ponieważ bez tego nie da nam się myśleć dobrze .Każda z nas od czasu do czasu przeprowadza generalne porządki ,niekoniecznie związane ze świętami czy zmianą pory roku ,po prostu czujemy ze to jest moment na zmiany .Ostatnio dużo w moje głowie się dzieje wiec musiałam uporządkować otoczenie.Słodkie wnętrze już do mnie nie przemawia wiec wielki żyrandol z kryształkami i białym abażurem już nie pasował tutaj(poza tym nie oszukujmy się stracił sporo na świeżości;)) Pomysł na zmianę przyszedł szybko .Zrywać woalowy abażur!Zdejmować świecidełka! Został piękny biały industrialny metalowy szkielet :) ale aby nadać mu charakteru pomalowałam go w 1\3 na zółto (lakier do paznokci świetnie się do tego nadaje ).Lampa wygląda teraz na industrialną i jest teraz w modnym temacie drucianych projektów. Efekt bardzo udany :)

  • comment-avatar
    Beata 12 maja 2016 (11:16)

    Lampy dla wnętrz są tym, czym makijaż dla twarzy i dodatki dla stylizacji. Niby tylko część całości, ale decyduje o jej atrakcyjności. Dobrze dobrana lampa potrafi nadać wnętrzu niepowtarzalny klimat i przyciągać wzrok. Może nie każdy od razu będzie wiedział, że urok tkwi w oświetleniu, ale źle dobraną, z pewnością każdy zauważy. Pozdrawiam

  • comment-avatar
    Tomasz 12 maja 2016 (10:43)

    Ciemno, ponuro, brak chęci do życia … niecha ta energia wyjdzie z ukrycia ! Jak jednak ma wyjść, kiedy tłumi ją ciemność i brak oświetlenia ? Jak w takim domu spełniać się mają marzenia?
    A wystarczy tak niewiele, lampka na stole, kinkiet na ścianie czy lampa na suficie – i od razu tą radość, energię i pełnię życia zauważycie ! Brak oświetlenia sprawia, że jak w LOCHU sie czujemy … choć jak wiadomo, my ludzie, niejednokrotnie tak żyjemy ! Potem się dziwimy, że w depresję popadamy … ale jak tego uniknąć,skoro słabe oświetlenie mamy ?

    Tak więc zmiana oświetlenia przede wszystkim na zachowanie wpływa, nowe możliwości i nowe pomysły odkrywa ! Nie trzeba się bać, że zbyt bardzo „popłyniemy” z oświetleniem – bo jego niedobór jest naszym niespełnieniem !

    Charakter wnętrza dzięki oświetleniu nabiera wdzięku i ciepła domowego, dodaje do pomieszczenia „coś” od siebie, coś odlotowego ! Powiększa, rozpromienia i wprowadza harmonię – dzięki oświetleniu za niczym już nie gonie .
    Oświetlenie sprawia, że pomieszczenie przytulne się staje , i że jest najpiękniejsze nam się wydaje ! Czasem jedna lampka może dokonać metamorfozy , dzięki którym IDEALNE mieszkanie się nam ułoży. Oświetlenie w charakterze wnętrza na ogromne znaczenie – dlatego DOŚWIETLIĆ moje ponure wnętrza to jest marzenie ! Pozdrawiam Tomasz

  • comment-avatar
    Małgorzata 11 maja 2016 (23:55)

    Pani Asiu!
    Nawet nie potrzeba mi specjalnej zachęty na wiosenną zmianę oświetlenia, bo ona już się dzieje:) Jestem właśnie w tym temacie. Ale miałam poopowiadać, więc od początku..
    Dawno temu.. a może nie dalej jak wczoraj.. /to zależy od nastroju/.. była wielka miłość do ogrodu. Każda wolna chwila to pielenie, sadzenie, dopieszczanie, koszenie (uwielbiane). Gdzieś obok ogrodu kiełkowało zainteresowanie wnętrzarstwem, a odkryte pewną zimową porą „Moje mieszkanie” zrodziło nową pasję. Ale życie napisało mi scenariusz od nowa.. Zamiast ogrodu nieduży balkon..I pytania przyjaciół, jak ty będziesz żyć bez ogrodu??..Wspomnienie ogrodu zostało wkomponowane w aranżację przedpokoju, a mnie pochłonęła pasja wnętrzarska. Po wielu latach powróciłam do bieli, beżów, szarości, babcinych koronek, wiklinowych plecionek. Mój dom miał być ciepły, klimatyczny. I na początek to wiedziałam na pewno, że będzie jasno, i koniecznie z „kryształkowym” żyrandolem nad stołem. I taki jest. Teraz wiem na pewno, że światło to klimat, dopełnienie, taka „klamra”, przysłowiowa „wisienka”. Ale nie zawsze tak było, w temacie oświetlenia popełniłam kiedyś wielki błąd, gdy zdecydowałam, że w pokoju dziennym nie będzie górnego oświetlenia. Ani lampy, ani kinkiety, ani nawet stworzony jednego dnia niby-kominek z paru odzyskanych cegieł, z lampkami pod drewnem imitującymi ogień (choć przyznam, że zachwycał i nawet odciągał uwagę od „gołego” sufitu), nie zrekompensował braku żyrandola. Teraz piękny żyrandol, w klimacie, dobrze dobrany to oczywista „oczywistość”. I tak pojawiły się lampy, latarenki, lampa podłogowa. Przedpokój, który przerażał zastaną kolorystyką i fakturą ścian przeszedł metamorfozę, i znów dopełnieniem stał się „żyrandolik” ze stojącej, lampki-klatki z kryształkami, zawieszonej pod sufitem „do góry nogami”. Niezmiennie zachwyca gości. A ci mówią, że zamykając drzwi mieszkania zapomina się od razu, że to mieszkanie w bloku, a przenosi do domku w prowansalsko – rustykalnym klimacie. Teraz będzie „aranżować się” sypialnia. Uszyta już narzuta, firanki, stara komoda czeka na przemalowanie i właśnie przeszukuję internetowe strony w poszukiwaniu odpowiedniego oświetlenia. Zastane zupełnie „nie wchodzi” w klimat. A ogród?.. Na razie niewielki na balkonie, ale też w klimacie, takie przedłużenie pokoju. Tu też planuję dokupić wiszące latarnie.A taki prawdziwy, z altaną, ławeczką, latarnią jak z francuskiej uliczki, na razie w marzeniach. Może kiedyś…

  • comment-avatar
    Elcia 11 maja 2016 (22:53)

    Światło! Niech żyje! Właśnie zmieniam mieszkanko- na jasne. Bo światło daje mi napęd do życia. A kiedy słońca troszkę brakuje, to włączam lampy, niekiedy wszystkie, które mam. Tę nad stołem, która dociepla wszystkie wspólne posiłki. Tę stojącą koło fotela, z białym abażurem, żeby dawała atmosferę przy czytaniu książek. I te dwie na komodzie, niby strażniczki kobiecego lustra, bo odbijając światło w zwierciadle, dodają kolorytu przeglądającej się twarzy. Te na szafeczkach nocnych wołają do wypoczynku, a na parapecie okna, zapraszają przechodnia do refleksji: tam dzieje się życie, chętnie bym zajrzał do tak przytulnego, rozświetlonego domu. Lampy pod szafkami w kuchni powodują, że pichcenie jest piękne, a maleństwa na klik w szafach pomagają wybrać najlepsze ciuchy. Bez świateł, bez lamp, nie ma domu. Tak jak kiedyś – bez ognia….

  • comment-avatar
    Wiesia 11 maja 2016 (22:50)

    Wchodzę do sklepu z oświetleniem. Do najmniejszego sklepu jaki znalazłam w mieście. Pomyślałam, że będą mieli mały wybór, szybko kupię co muszę i ucieknę ze swoim zakupem. Żebym tylko nie musiała więcej tu wracać. Otwieram drzwi, wchodzę i rozglądam się. Kilka lamp, żyrandoli i dwa abażury. Uffff, myślę sobie, że będzie łatwo. Zza lady uśmiecha się do mnie ekspedientka. Pyta czym może mi pomóc. No cóż, szukam jednego żyrandola, dwóch lamp sufitowych, dwóch kinkietów, trzech spotów i dwóch plafonów. Tak, chcę to wszystko kupić za jednym zamachem. Cały parter oświetlę już dziś. Wezmę co jest i będę to miała z głowy. Miła pani troszkę się zdziwiła. Ale uprzejmie powiedziała, że mi pomoże. I zaczęła wyciągać spod lady lampę za lampą. Oszołomiona stałam i nie mogłam się nadziwić skąd ona je wyciąga. Aż tu nagle jedna z lamp zaczyna się do mnie uśmiechać. Następna puszcza mi oczko. Kolejna szepcze: „Wybierz mnie”. Następne zaczynają również szeptać, żebym to je wzięła ze sobą do domu. Kolejne stają się coraz bardziej głośne. Słyszę tysiące słów. Jakiś żyrandol zaczyna iść w moją stronę. Wpycha się do mojej torebki. Zaczynam się wycofywać. Lampy, kinkiety, plafony idą za mną. Zaczynam uciekać a one mnie gonią. Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa… Budzę się zlana potem.
    Tak, do niedawna wybór oświetlenia był dla mnie koszmarem. Ale czas to zmienić. Skoro tyle kobiet z taką pasją angażuje się w dobieranie i zmienianie oświetlenia to czemu dla mnie ma to być koszmar? Też chcę czerpać z tego satysfakcję. Podziwiać później swój wybór w pomieszczeniu. Słuchać zachwytów gości nad moimi wyborami. Czuć się u siebie jak u siebie. Ale zacznę od początku…
    W niedzielę minęły właśnie dwa lata od kiedy mieszkamy w swoim małym, przytulnym domku. Zaraz po ślubie zamieszkaliśmy z rodzicami męża. W jednym pokoju przez rok w dwórkę i kolejny rok w trójkę. Wreszcie po dwóch latach zamieszkaliśmy sami. Dom nie był do końca wykończony, i nadal tak jest. Wprowadzając się mieliśmy uszykowany parter. Oczywiście brakowało pewnych detali, m.in. oświetlenia i tkanin. Do tej pory brakuje nam firan, zasłon. Ograniczyliśmy się jedynie do rolet. Oświetlenie kupiliśmy niedługo po wprowadzeniu się. Pojechaliśmy z mężem i malutką córką do jednego sklepu z dość dużym wyborem i kupiliśmy. W sumie odwiedziliśmy ten sklep dwukrotnie. Zakupy były dość szybkie, bo tu dziecko zaraz będzie głodne, marudne. W końcu stwierdziłam, że co kupimy to będziemy mieli i się do tego przyzwyczaimy. I tak się stało. Dwa lata patrzymy na to co żeśmy wybrali.
    Obserwując lampy, spoty i plafony jakie mamy stwierdzam, że teraz dokonałabym innych wyborów. Nie we wszystkich przypadkach oczywiście. Oświetlenie łazienki jest świetnie dobrane. W kuchni też mi się nadal podoba. Jedynie naprawdę szczególnie krytycznym okiem patrzę na to co wisi nam z sufitu w salonie. Salon, czyli wizytówka domu. Tu przyjmujemy gości, organizujemy imprezy rodzinne i spędzamy całe dnie. I tak kiepsko dobraliśmy lampę sufitową. W sumie kierowaliśmy się kinkietami. Nad kanapą mamy dwa. Od razu nam się spodobały właśnie te. I nadal jestem z nich zadowolona. Są eleganckie i dają tyle światła ile chcieliśmy mieć nad kanapą. Próbowaliśmy dobrać do kinkietów lampę sufitową. I wyszło to co wyszło. Światła mamy dostatecznie dużo. Tylko wygląd nas razi. Jest po prostu paskudna. Tak mało gościnna. Teraz nie pozostaje mi nic innego jak usiąść w salonie i znaleźć w głowie wizję nowej lampy. Trzeba tę „starą” wymienić.
    Obecnie mamy już wykończone również pomieszczenia na piętrze. Sypialnie dla córek (druga przyszła na świat rok po naszej przeprowadzce) i nasza małżeńska oraz łazienka. Wystarczy wstawić meble i zajmować swoje sypialnie. Oczywiście pozostaje kwestia firanek i oświetlenia. Obecnie mamy puste okna jedynie z roletami. A także żarówki wiszące z sufitu. Ale tym razem wybór oświetlenia szczegółowo przemyślałam i przeanalizowałam. Córki dostaną lampy dziecięce. Oczywiście z biegiem lat zostaną wymienione na młodzieżowe. Myślę, że wówczas same zdecydują co będą chciały kupić. Łazienka też nie sprawi mi problemu. Leżąc w wannie pełnej gorącej wody, z ogromną ilością piany i dodatków już obmyśliłam co będzie do niej pasowało. Mam tak realistyczną wizję, że nawet nie chcę myśleć, że mogłabym nie spotkać w żadnym sklepie moich wymarzonych spotów.
    Pozostaje jeszcze kwestia sypialni mojej i męża. O, tu to mam wielkie plany. To będzie mój pokój. Urządzę go od początku do końca tak jak sobie wymarzę. Jedna ze ścian jest intensywnie czerwona. W końcu czerwień symbolizuje miłość, pożądanie, a także siłę życiową. Ja chcę kochać, działać i przede wszystkim rozsadza mnie energia. Do tak pomalowanej sypialni potrzebuję nietuzinkowych dodatków. Najlepiej planuje mi się gdy leżę na podłodze, wpatrzona w sufit lub ściany w moich bajkowych kolorach. Jeśli chodzi o oświetlenie to mam już swoją wizję. Widzę tu nowoczesne oświetlenie. Lampa wisząca składająca się z dużej ilości punktów świetlnych. Każdy punkt wisi na innej wysokości. Po prostu bajeczna lampa. Zasypiać patrząc na takie cudo byłoby wspaniale. Każdy dzień zaczynałabym uśmiechem parząc na moją cudowną lampę. Wizja sypialni wywołuje radość na mojej twarzy. Jednocześnie myślę sobie, że może gdy przeniesiemy się do swojej sypialni to mąż również wpadnie w zachwyt moimi umiejętnościami dekoratorskimi. A kto wie, może zaowocuje to w jakiś sposób. W końcu zaczniemy trzeci rozdział życia – zajmiemy już cały nasz dom. A syna jeszcze nie mamy…

  • comment-avatar
    Anula 11 maja 2016 (21:35)

    Ciepłe światło (nie białe – szpitalne)potrafi udekorować nawet puste wnętrze. Wpuszcza do tego pomieszczenia nieśmiały uśmiech, odrobinę radości, a nade wszystko sprawia, że możemy poczuć iż to własnie tutaj jest „ten nasz kawałek podłogi…” To przede wszystkim światło – jego barwa, kąt padania, rzucania cieni… to wszystko tworzy „klimat” naszego miejsca. Niczym malarz maluje obrazy na naszych ścianach, niczym psycholog pomaga rozradować oczy i duszę.
    Tak własnie jest w moim malutkim mieszkanku – na 24 m2 stworzyłam swoją przestrzeń – tak przytulną, tak zachęcającą i tak niesamowicie ciepłą, ze stała się obiektem zazdrości znajomych. Nie mam luksusów – mam IDEALNE światło :)

  • comment-avatar
    Karolina 11 maja 2016 (19:11)

    Lampy, oświetlenia są w mieszkaniu niezbędne. Niwelują ciemność, podkreślają zakamarki, dają poczucie bezpieczeństwa, nierzadko tworzą niepowtarzalny klimat, nadają styl i charakter. Kiedy byłam dzieckiem, nie miały dla mnie większego znaczenia. Po co była lampa? Aby było jasno – zrozumiała odpowiedź. Nie widziałam kształtów, ostrości… nie wiedziałam, że lampa może być wyjątkowa, a nawet piękna, że daje coś wnętrzu i nierzadko odbiera . Musiało minąć trochę lat, zanim zaczęłam rozumieć, odkrywać iż jeden element, może zaważyć na całości. I tak Kochani, dwa wydarzenia utkwiły mi w pamięci, dwa wydarzenia, w których lampy grały pierwsze skrzypce.
    Były one dwie. W całym dużym – rodzinnym salonie, dzieliły pomieszczenie na dwa mniejsze. Tam gdzie zasiadało się do stołu z gośćmi i tam gdzie wieczorami odpoczywało przy telewizorze, a tata na kanapie popijał piwko. Były z nami od lat… od lat czterdziestu, bo wtedy to dostali je rodzice od dziadków. A może i dziadki je od kogoś dostali? I tak naprawdę były o wiele starsze? Tak mi się też wydawało, bo kojarzyły mi się z starymi meblami. Mowa o dwóch żyrandolach. Drewnianych w kolorze mahoniowym z mosiężnymi elementami. A na każdej lampie, osiem żarówek i przy każdej żarówce taki dziwny kształt drewniany, jakby muszelki, ale nikt nie potrafił tego jednoznacznie zinterpretować. Nasz żyrandole wzbudzały zainteresowanie gości… tak jakby podziw, a z drugiej strony zdumienie czemu w nowoczesnych czasach ktoś jeszcze coś takiego trzyma po sufitach? Oświetlenie rozjaśniało cały salon, gra świateł nie była czymś bajecznym, ale na pewno bardzo praktycznym. Szybka akcja: w urodziny mamy przyszedł wujek, wyśmiał żyrandole, że to stare, że to brzydkie, minęło 12 h, rodzice pojechali do sklepu, kupili dwie posrebrzane, sufitowe lampy z wiszącymi kryształkami – tak wypada. Kiedy wieczorem spotkaliśmy się wszyscy, obserwując nowy nabytek. Czegoś nam brakowało. Nasz salon przestał być tajemniczy, WYJĄTKOWY. Nie było już magii, do której tak się przywiązaliśmy. A nowoczesne oświetlenie, kompletnie nie pasowało do naszego, rodzinnego wnętrza. Ojciec pierwszy raz się tak zdenerwował, że słucha innych, a nie pozostał z mamą przy swoim własnym poczuciu piękna. Pomalował stare drewno, dawnych żyrandolów śnieżnobiałą farbą i ponownie zawiesił na suficie salonu. Takie odrestaurowane oświetlenie cieszy nasze oczy, a minęło kolejne 5 lat…
    Ciekawe sytuacja stała się również w mojej sypialni. Planując ją z mężem, nie myśleliśmy o lampach, kupiliśmy po przecenie w jakimś tam hipermarkecie dwie stojące na cieniutkich nóżkach. Takie zgrabne, całkiem ładne… sypialnia niczym nie różniła się od pozostałych pomieszczeń w naszym mieszkaniu. Aż do momentu, kiedy szwagierka kupiła nam na gwiazdkę cztery uroczę lampki, w kształcie lampionów. Ich jasność można samemu regulować, mają też wspaniałą funkcje przygaszania z godziny na godzinę w nocy. Mąż wyrzucił poprzednie lampy i zamieścił prezent w naszej sypialni, w każdym kąciku jeden lampionik. Od tego momentu, wieczory i noce stały się inne, piękniejsze. Nasza sypialnia była miejscem uspakajającym i nareszcie troszkę romantycznym. Padło więcej pięknych słów, więcej czułych gestów… a kiedyś, kiedy zgaszono stojące lampy, po prostu kończył się dzień. Czy to możliwe, że oświetlenie może tak zmienić wnętrze i człowieka?
    Oto dwa przykłady gdzie lampy coś odbierały i coś dały… warto więc pomyśleć, zanim zdecydujemy się na zakup. Może i nam, dzięki nim wydarzy się jakiś niezapomniany moment :)

  • comment-avatar
    Justyna 11 maja 2016 (18:26)

    Mam na punkcie lamp kompletnego bzika. Jestem w trakcie wykańczania domu i złapałam się na tym, że w momencie wybierania koloru farb na ściany i podłóg, zamiast skupiać się na tym, szukałam w sklepach internetowych…lamp! Mój mąż w pewnym momencie nie wytrzymał i zapytał z wyrzutem: „Dlaczego nie skupiasz się na tym, co jest w tym momencie istotne, tylko szukasz mało ważnych rzeczy takich jak lampy?” Nie miał racji,ponieważ lampy i ogólnie oświetlenie w domu jest właśnie tą kropką na i bez której „i” byłoby tylko nic nie znaczącą kreseczką. Lampy potrafią „zrobić” mieszkanie, potrafią je zepsuć lub udekorować. Są jak biżuteria,która albo zdobi albo szpeci. Dla mnie lampy są czymś więcej niż kloszem osłaniającym żarówkę, są tym elementem, który mówi nam najwięcej o właścicielu, o tym, czy jest estetą czy tym,który sądzi, że lampa zawieszona na suficie nie rzuca sie w oczy więc może być byle jaka.

  • comment-avatar
    Magdalena. M 11 maja 2016 (15:10)

    Odpowiednim oświetleniem możemy zdziałać cuda (między innymi dlatego zawód oświetleniowca jest tak opłacalny). Zmieniając tylko natężenie światła, miejsce bądź barwę możemy z klimatycznego, romantycznego pokoiku zrobić wręcz sale operacyjną. Światło nie tylko wpływa na charakter wnętrz ale również na nasze charaktery ponieważ bardziej odprężeni i skłonni do refleksji jesteśmy przy ciepłym świetle a zimne światło sprawia, że stajemy się bardziej uważni, skoncentrowani i skupieni. Można by było referat o tym napisać bo światło jest mocą, którą trzeba umieć się posługiwać

  • comment-avatar
    Magdalena 11 maja 2016 (12:15)

    Zmiana oświetlenia może niesamowicie odmienić wnętrze. Pamiętam z dzieciństwa, że w kuchni mieliśmy długą lampę na świetlówki, które dawały zimne światło. Panował wtedy w tym pomieszczeniu nastrój jak w urzędzie lub w szkole. Nie było tego ciepła, które powinno przyciągać do domu. Czasy PRLu były trudne, a wybór oświetlenia ograniczony… Kiedy się przeprowadziliśmy, rodzice w nowej kuchni zamontowali lampę nad stołem… Lampę o ciepłym, harmonijnym świetle. Wszystkie meble i dodatki przenieśliśmy do nowego mieszkania… lecz lampa była nowa. I ta zmiana sprawiła, że pokochaliśmy naszą kuchnię i wspólne posiłki.
    Aktualnie sama przekonuję się na własnej skórze… a może raczej własnym suficie, że lampy i w ogóle oświetlenie potrafią wyczarować niesamowity klimat w mieszkaniu. W tych pomieszczeniach w którym tymczasowo wiszą jeszcze „gołe” żarówki, widzę, że czegoś brak. Brak wnętrzu harmonii… Wciąż czuć, że jest w remoncie … niedokończone… Jeszcze nie do końca oswojone.
    Tak, gdzie udało nam się już zakupić oświetlenie, wnętrze jest takie „nasze”… Lubimy zimowe wieczory, przy dyskretnym oświetleniu, które z tego, lub owego rogu pokoju, dale miękkie, otulające światło. Lubimy posiłki w kuchni… gdy z żyrandola wprost na stół sączy się spora dawka optymistycznego światła… Wszystko to tworzy prawdziwy, pełen ciepła, dom.

  • comment-avatar
    Natalia 11 maja 2016 (11:47)

    „Jak zmiana oświetlenia może wpłynąć na charakter wnętrza?” Pierwsza nasuwająca się odpowiedź- całkowicie! Światło, jasność, promienistość co cechy, których potrzebuje każdy żywy organizm do prawidłowego i szczęśliwego bytowania. Na swoim przykładzie poczułam to ostatnio. Parę miesięcy temu spełniło się jedno z moich największym marzeń, kupiłam własne mieszkanie. Moje możliwości finansowe były ograniczone, ale udało znaleźć się naprawdę fajne mieszkanie na poddaszu. Zakupione po starszym małżeństwie urządzone w stylu, ładnie mówiąc lat 80-tych. W związku z tym zamiast pakować walizki do przeprowadzki więzłam się za remont. Wtedy zrozumiałam jak dużo zmienia w mieszkaniu jasność. Od razu przemalowałam ściany na biało. Następnie wyrzuciłam wszystkie stare, lampy z kloszami, które zwisały z sufitu powodując, że mieszkanie sprawiało wrażenie niższego oraz ciemniejszego. Zastąpiłam je jasnymi lampami, które zawiesiłam znacznie wyżej. Poza tym zmieniłam je na wielopunktowe, więc pomieszczenia dostały dużą dawkę światła. Dzięki temu zabiegowi nasze lokum stało się przestrzenne, jasne, pełne blasku. Teraz chce się tam żyć! Niby tak nie dużo, bo kolor ścian oraz lampy, a zmieniły wszystko. Poza tym meble, które uzyskałam z odzysku dostały drugie życie. Okazuje się, że brąz w jasnym świetle ma zupełnie inny odcień. Ładniejszy, cieplejszy jak również wygląda bardziej elegancko. Nasze wnętrza dzięki zmianie oświetlenia zyskały wszystko: przestrzeń, urok, klasę oraz domowe ciepło. Obecnie przeprowadzamy remont kuchni i już nie mogę się doczekać kiedy i ona rozpocznie swoje, nowe, jasne życie.

  • comment-avatar
    Kasia 11 maja 2016 (10:56)

    Dla mnie światło jest we wnętrzu najważniejsze. Naprawdę :) Kiedy kupowaliśmy z mężem kolejne mieszkania, pierwszą rzeczą na jaką zwracałam uwagę było ŚWIATŁO. Dlatego oświetlenie jest tak ważne – to przecież światło i ciepło czyli życie. Pierwszą zmianą, którą wprowadziłam lata temu, a która zupełnie odmieniła moje wnętrza była zamiana jednego, głównego źródła światła, na kilka mniejszych, bocznych. Spróbujcie, to bardzo proste, a zmienia tak wiele! Zamiast żyrandola, czy lampy pod sufitem, instalujemy kilka lamp: podłogowa (lub dwie, tak jak u mnie), stołowa, kinkiety czy nawet mała lampka biurkowa.

    Kiedy rok temu wprowadziliśmy się do obecnego mieszkania, byłam w 8 miesiącu ciąży. Nie bardzo miałam siłę na rozpakowanie ogromnej ilości książek, więc wszędzie stały pudła. Jednak od razu ustawiłam lampy: dwie duże, podłogowe symetrycznie po bokach kanapy, stołową z szerokim, jasnym kloszem na parapecie, żeby ładnie podświetlała zasłony, ustawiłam też wszystkie mniejsze i większe lampki i lampeczki. Poczuliśmy się jak w domu, a goście wchodząc mówili: „Jak tu pięknie!”.

  • comment-avatar
    Ivory 11 maja 2016 (10:38)

    Opowiem Wam o miejscu, którego jeszcze nie ma, pozostaje póki co tylko w sferze mojej wyobraźni. Marzę o nim od dawna, wyobrażam sobie jak będzie urządzony. Miejscem o którym chcę Wam opowiedzieć jest nasz taras. Duży, zadaszony, z pięknymi drewnianymi belkami i podbitką. I niestety na tym jego piękno się kończy. Urządziliśmy prawie cały dom, wszystkie wnętrza są umeblowane, dopieszczone, nie brakuje w nich charakteru. A na tarasie straszą stare płyty chodnikowe, położone w pośpiechu tylko po to, aby było gdzie rozstawić piaskownicę dla dzieci. Straszy wstrętna, czarna plastikowa wycieraczka- żeby piachu do domu nie wnosić…Straszy wreszcie czarny kabel opleciony wokół belki, tylko po to, aby wieczorem przy świetle sprzątnąć zabawki dzieci. Nie lubię pić kawy na tarasie, nie lubię zapraszać przyjaciół na wspólne grillowanie, nie lubię tam jeść kolacji. Życie towarzyskie toczy się na trawie, blisko kwiatów i drzew jabłoni. Ale wyobrażam sobie jak ten taras będzie wyglądał- bielone deski, może w szarości, żeby wyglądały jak wypłukane przez morze i wysuszone przez słońce, błękitne zasłony, kwiaty zwisające z każdej belki, biały hamak z płótna, wiklinowe fotele i piękny drewniany stół….I jeszcze najważniejsze- kilka świetlistych girland zawieszonych wysoko nad głowami, w kątach porozstawiane lampiony z białymi świecami, na stole długie świece w butelce po winie zamiast świecznika….Ma być nastrojowo, magicznie, intymnie, bez zbędnego mocnego światła. Teraz to już nie taras, „szpecące zewnętrze”, teraz to przedłużenie salonu….

  • comment-avatar
    betty-d 11 maja 2016 (09:55)

    Na własnej skórze doświadczyłam jakie znaczenie ma odpowiednie oświetlenie. Wybierając płytki do łazienki zobaczyłam zachwycającą aranżację- ciepłą, łagodną, relaksującą. Podobało nam się tak, że nic innego już nam nie odpowiadało. Machnęłam ręką na wysoką cenę. Kupiliśmy. I co? W naszej łazience, przy zupełnie innym oświetleniu wyglądało to smętnie i bardzo zwyczajnie. Byłam załamana. Dopiero dodatkowe lampy i inne bibeloty zmieniły łazienkę na ciepłą i przytulną.

  • comment-avatar
    Bogda 11 maja 2016 (09:16)

    dzień dobrym,
    jestem uzależniona! przyznaję się bez bicia.Jestem uzależniona od światła – by przetrwać jesienną chandrę rozpalam ogień w kominku i..od razu mi lepiej! zapalam i rozstawiam świece w salonie, których światło buduje nastrój w nasze rodzinno-wieczorne godziny… Najbardziej jednak cieszą mnie lampa, którą wykonał dla mnie Mąż – jest duża, stoi na starym, zabytkowym fortepianie. Ogromny szklany wazon, w odcieniu kobaltowym, który nabyliśmy okazyjnie na wyprzedaży, mój Mąż zaadoptował do roli stojącej lampy – przewiercił otwory na kabel, a jego zamaskował wsypując do środka szklane, mieniące się wszelkim odcieniami niebieskości, kulki, całości dopełnia piękny abażur w haftowane kwiaty…gdy tylko zaświecam tę lampkę zawsze się uśmiecham! Wiem, ile trudu kosztowało jej wykonanie i doceniam fakt, ze mam przy swoim boku człowieka, który mimo zmęczenia po całym dniu pracy, włożył tyle wysiłku w to, żeby sprawić mi radość! Choćbym zmieniała wystrój salonu ze 100 kolejnych razy, jedno wiem na pewno – ta lampa zawsze znajdzie tu swoje miejsce, nie oddam jej za żadne skarby świata!
    Jeśli chodzi o lampy w naszym domu, to z przyczyn finansowych, staramy się podejmować przemyślane decyzje, by później nie mieć dylematu, co zrobić z kolejną, „nietrafioną” lampą. Bywa też tak, że kiedy remontujemy jakieś pomieszczenie w domu, bo zmieniła nam się np. koncepcja na urządzenie danego pokoju lub tez wymaga on odświeżenia, okazuje się nagle, że coś „wyrczy” w tym pokoju… I nagle pojawia się przebłysk – a może by tak zamienić lampy?! Tak było np. miesiąc temu, kiedy nasz Syn, przestał być Synkiem i przy pomocy swojego Taty, wybrawszy wcześniej kolory farb do swojego pokoju, pomalował pokój, w którym spędził te swoje 16-lat. Kiedy moi panowie odpoczywali zmęczeni pracą, ja podziwiałam efekt Ich całodziennego wysiłku i nagle dotarło do mnie, że lampa sufitowa i kinkiety nad łóżkiem Syna, kompletnie teraz nie pasują do tego pomieszczenia! Nie wyrażałam na głos swoich spostrzeżeń, bo skąd tu nagle znaleźć gotówkę na nowy wydatek / w dodatku niemały/, uspakajałam się w myślach, że przecież mężczyźni nie zwracają uwagi na takie detale. By zagłuszyć wyrzuty sumienia, uspakajałam się w myślach, że za jakiś czas podsunę Mu tę myśl, gdy będzie to już możliwe. Nie doceniłam jednak spostrzegawczości mojego Syna, który po kilku minutach rozglądania się po pokoju stwierdził lakonicznie:” Te lampy tu nie pasują!!”. No, dobra, Synek, myślę, że nie pasują, każdy widzi, ale nie wytrzepię Ci teraz z rękawa, lampy i 2 kinkietów! Dyplomatycznie jednak milczę, a moja latorośl miota się po domu, by za chwilę wrócić… z lampą w rękach! Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, ze była to lampa z łazienki, którą Synek odkręcił własnoręcznie! Rany boskie,przecież mogło Cię zabić!- krzyczę. ” Spokojnie Matuś, przecież nie jestem dzieckiem, Tata mi pokazał już kilkanaście lat temu, gdzie są bezpieczniki i co należy z nimi robić- mruczy pod nosem mój Nastolatek. Jak to kilkanaście – wtedy to Ty byłaś „słodkim „bobaskiem, takim za którym na okrągło się lata po domu, żeby czegoś nie zmalował. Ale co tam będę się kłócić o takie szczegóły. Po chwili Synuś zamontował sobie / całkiem sprawnie cholera!/ lampę łazienkową u siebie w pokoju i… chcąc nie chcąc musiałam przyznać, że ma oko do takich szczegółów- lampa wpasowała się w to miejsce idealnie! ” A kinkiety też mogę sobie przekręcić” -spytało kurtuazyjnie zdolne Dziecię, równocześnie już „majstrując” przy moich, do niedawna łazienkowych kinkietach. Czego człowiek nie robi dla dzieci?! Efekt – w mojej łazience straszą kable na ścianach / nie bój się Mamuś – są zabezpieczone i nic się nie stanie- uspokaja mnie wyższe ode mnie Dziecię/, a na środku wkręcił mi wspaniałomyślnie swoją „starą” pokojową lampę – to na jakiś czas, nie będziesz się przecież Mamuś kąpać w ciemnościach, prawda? Prawda Synuś, prawda. Tylko kiedy ten ” Za Jakiś czas Nastąpi’? Nieważne, najważniejsze, że dziecko zmysł estetyczny ma – może po mamusi?
    pozdrowienia serdeczne
    Bogda

  • comment-avatar
    Agnieszka 11 maja 2016 (08:45)

    Ostatnio postanowiłam odremontować naszą sypialnię. Całość wyszła naprawdę elegancko, aż do zawieszenia żyrandola. Strasznie mi się to co zobaczyłam nie spodobało, bo sypialnia jest mała, a pierwsze co widać z długiego korytarza to żyrandol właśnie. Do tego nowoczesne wnętrze stało się aż nazbyt nowoczesne. Dokładnie mówiąc nijakie. Jak z katalogu mebli. Wtedy z pomysłem przyszła moja mama. (ach te cudowne mamy!) Oddała mi swój stary, nieużywany żyrandol – pięcioramienny, drewniany z ohydnymi żółtymi kloszami. -Zrobimy z tego coś pięknego – powiedziała. I tak zabrałyśmy się do pracy. Odmalowałyśmy go na czarno, klosze zastąpiłyśmy jedynie eleganckimi żarówkami. Dodałyśmy dekoracyjne łańcuchy i powstało czarno-srebrne cudeńko łączące to co było z nowoczesnością. Żyrandol zawisł i wisi z pełną klasą. Nadał wnętrzu wspaniały charakter. Nie sposób przejść i nie spojrzeć. Zupełnie przypadkiem wyeksponowałam również w ten sposób obraz wiszący nad łóżkiem – obraz oświetlonego nocą mostu. Wszystko tak pięknie się skomponowało a żyrandol stał się klamrą spinającą wszystko w jedną piękną całość. A jak przyjemnie rano otworzyć oczy i spojrzeć w sufit! Tak więc fakt, że oświetlenie może dodać wnętrzu stylu sprawdziłam na własnej skórze, a raczej na własnym suficie:)

  • comment-avatar
    Maja 11 maja 2016 (00:02)

    Gdy Singielka do mieszkania Singla, któremu dotychczas nie bardzo zależało na tym, by żyć w pełni wyposażonym lokum, przeżyła dziwny stan. Najpierw rozglądała się za stołem i krzesłami, później wypatrywała ramek ze zdjęciami, magnesów na lodówce trzymających karteczki, albo puszki z przyprawami w kuchennej szafce. Zastanawia się także, dlaczego Singiel nie ma w domu abażurów, lampki do czytania, ani światła nad lustrem w toalecie. Przecież nie można tak w wiecznym półmroku…

    Poznała Singla, gdy jego dom i życie były bardzo wybrakowane. Gryzło się to z tym, że on (zresztą tak jak ona) kochał urządzać wnętrza, odnawiać meble, a drewno, drewno traktował jak święty graal. Opowiadał, że lubi jasne przestrzenie pełne światła, ale w każdym pokoju z sufitu zwisała ciemna żarówka na kablu. Wchodząc do łazienki człowiek czuł się jak w jaskini, a o poprawkach makijażu nie było mowy. Zażartowała wówczas, że zaprzestanie wizyt, albo przywyknie do tego miejsca i nauczy malować się z zamkniętymi oczami.

    Niedługo potem w mieszkaniu Singla nadeszły zmiany. Kupił dwa abażury, wyciągnął z garażu zapomnianą lampkę nocną i zainwestował w efektowne oświetlenie nad lustrem, tak by żadna Singielka nie musiała już narzekać na warunki polowe podczas toalety. Mieszkanie stopniowo ożywało i stawało się domem – w szafkach stanęły puszki przypraw, na lodówce masa kolorowych magnesów, a ściany przywitały ramki ze zdjęciami – była tam też Singielka, a właściwie ex-Singielka, bo los sobie z niej oraz Singla zadrwił i postanowił ich zeswatać.

    Dziś leży na łóżku przy nocnej lampce z garażu. Zerkając na to wszystko, co przyszło do mieszkania niedługo po niej zastanawia się, jak to gniazdko będzie wyglądać za dwa miesiące, gdy na stałe się tam wprowadzi. Chociaż ma ogromny sentyment do tych papierowych abażurów z Ikei, którymi ex-Singiel chciał jej zaimponować, to chętnie by je zdjęła i ubrała sufity w coś ładnego, by czuć się tam jeszcze bardziej jak u siebie. Bardziej jak w domu.

  • comment-avatar
    Ola 10 maja 2016 (20:53)

    Moim zdaniem zmiana oświetlenia, może zmienić i odmienić każde wnętrze całkowicie. Zmienia się nastrój, miękkości i ostrość barw. Oświetleniem można „złagodzić” meble, materiały i faktury. Można dodać wyraźnego charakteru lub sprawić, że granice między światłem,a meblami i przestrzenią będą niejednoznaczne. Światło pozwala skupiać wzrok, na tym co chcemy podkreślić i odwraca wzrok od tego, co nie jest aż tak istotne.

  • comment-avatar
    Emilystar 10 maja 2016 (14:22)

    Od zawsze uważam, że oświetlenie jest swoistą biżuterią wnętrza. Cóż znaczyłaby nawet najpiękniejsza sukienka bez uroczych kolczyków? Myślę, że nawet „worek pokutny” będzie bardzo interesujący w kontraście z diamentowymi kolczykami :) Dlatego kocham oświetlenie szklane, połyskujące, przezroczyste i … czyste :) Marzę o diamentowym żyrandolu w mojej sypialni, ponieważ budząc się chciałabym czuć się wyjątkowo każdego dnia, jadłabym śniadanie w tęczowych barwach połyskujących kryształków. Czy może w ogóle istnieć wnętrze bez oświetlenia? To tak jakby zapytać, czy dusza może nie odbijać się w oczach… pozdrawiam :)

  • comment-avatar
    Joanna 10 maja 2016 (13:43)

    To było wesele znajomych 12 lat temu, a znaczenie, jakie miało światło pamiętam do dziś. Sala weselna – nic szczególnego, obszerna, na wielką liczbę gości, stoły itp. Wystrój też nieszczególny. To, co od razu raziło (dosłownie w oczy), to zapalone górne, mocne, ostre oświetlenie, pasujące bardziej na konferencje lub seminaria w tej sali. I tylko na moment podania tortu, zapalono boczne oświetlenie, gasząc wtedy tę dramatyczną – jak na taką okazję – górę. Za jednym „pstryknięciem” bezduszna sala stała się przytulna, trochę tajemnicza, absolutnie klimatyczna i już nie miał znaczenia grający lepiej lub gorzej zespół czy jako taki bufet… Było pięknie, jakbyśmy przenieśli się na inną imprezę. Przez chwilę… Potem wrócono do górnych świateł.
    Nieśmiało zapytałam potem młodych, czemu nie poprosili o boczne oświetlenie na cały czas trwania. Na co odparli, że chodziło o to, aby… goście nie usnęli :) Brawo, udało się. Do dziś, kiedy słucham o tym, jaki wpływ może mieć światło, przypominam sobie ten moment.

  • comment-avatar
    Ola 10 maja 2016 (12:13)

    Witaj Asiu :)

    OCZYWIŚCIE !!!! Lampy to magia !

    Lampy, a co za tym idzie oświetlenie pomieszczeń łączy się nierozerwalnie z klimatem i charakterem domu, tworzy jego przytulność, czasem nadaje tajemniczości…Ja osobiście uwielbiam lampy w różnych punktach pomieszczenia, które mogę zaświecić w zależności od potrzeb i nastroju, niekoniecznie wieczorami robiąc „dzień w nocy” :) Lampy centralne, te u sufitu włączam bardzo rzadko, ale oczywiście mam je na wszelki wypadek :) Lubię światło żółte, tradycyjnych żarówek, absolutnie nie przekonuje mnie białe światło ledowe – zimne, może i oszczędne, ale…
    Poza tym mając neutralne wnętrze, mam na myśli kolor ścian i mebli możemy kilka razy w roku zmieniać radykalnie wystrój wnętrza zmieniając jedynie tkaniny, lampy lub tylko ich abażury, a nawet tylko ich „ubranka” :), poduchy, drobne dodatki. Tym sposobem można zmieniać wystrój domu względem chociażby 4 pór roku i ja tak właśnie robię :)

  • comment-avatar
    Wanda 10 maja 2016 (10:21)

    Kilka lat temu, gdy w naszych głowach pojawił się pomysł budowy domu, zrodziła się też pewna wizja jak on miałby wyglądać i jaki mieć charakter. Przeglądając blogi wnętrzarskie, gazety o urządzaniu domów i mieszkań, czy podglądając domy znajomych, już sama nie wiedziałam czego dokładnie chcę. Wiele rzeczy kupowałam zanim jeszcze powstały mury. Tak też było z lampami, które wypatrzyłam w jednym ze sklepów internetowych. Już sobie wyobrażałam jak pięknie będą wyglądały nad stołem w salonie. Trochę industrialne, może nawet przemysłowe, z metalu i szkła, proste, choć zwracające uwagę, niepowtarzalne. Marzyłam o nich kilka miesięcy. Postanowiłam jednak, że marzenia trzeba spełniać i….postanowiłam je kupić, nie zważając, że kosztowały dwie moje pensje. Cieszyłam się, że reprezentacyjne pomieszczenie jakim jest salon zyska prawdziwe perełki w postaci lamp. Pomalowaliśmy ściany, wstawiliśmy stół, powiesiliśmy lampy….i cały czar prysł! Okazało się, że moja wizja domu sprzed kilku lat znacznie odbiegała od tego jaki charakter ostatecznie ma nasz dom. Postawiliśmy na białe ściany, lekkie drewniane meble, dodatki w szarości i beżu. Ciężkie, duże lampy przetłaczały wnętrze. Mało tego- szklane ścianki trzeba było często i pieczołowicie czyścić, gdyż zapalone światło jak na złość ujawniało warstwę kurzu i w efekcie zamiast pięknego rozświetlenia, mieliśmy w salonie przytłumione, jakby „brudne” światło. Lampy wisiały kilka miesięcy i musiały ustąpić miejsca zwykłym białym lampom z abażurami, które sama uszyłam. Te wyglądają lekko, nie dominują, pasują do wnętrza i dają piękne, rozproszone światło. No cóż, teraz już wiem, że gusta się zmieniają i że pierwsza decyzja nie zawsze jest najlepsza. Na szczęście lampa to nie podłoga, czy okna- łatwo ją zmienić. Moja szklane teraz czekają na strychu-może na nowego właściciela?

  • comment-avatar
    Monika 10 maja 2016 (09:11)

    Dla mnie mieszkanie „robią” trzy rzeczy: kwiaty, tekstylia i właśnie oświetlenie. O ile charakter miejscu nadają mieszkający w nim ludzie to wspomniane wcześniej trzy rzeczy idealnie go dopieszczają. Kiedyś, gdy już przeniosę się na swoje marzę o dużych oknach, przez które wpada wiele słońca. Ale zanim to nastąpi minie jeszcze trochę czasu.
    Gdy wprowadzałam się do wynajmowanego mieszkania właścicielka rzuciła „urządźcie je sobie po swojemu”. Miałam dwadzieścia kilka lat i zero pojęcia o tym, jak ma wyglądać moje mieszkanie. Zdecydowaliśmy się na modne wtedy halogeny i podwieszane sufity. I szczerze nie cierpię tego oświetlenia.
    Jak oświetlenie wieczorne spacerniaka.
    Albo lampy w gabinecie dentystycznym.

  • comment-avatar
    Ratko 10 maja 2016 (08:52)

    świet(L)nie!!!

  • comment-avatar
    Marta 10 maja 2016 (00:29)

    Codziennie, gdy wracałam z pracy, zapalałam światło i spod mroku wyłaniał się pokój dzienny – wydobywało się ze mnie ciche westchnienie. Radości, zachwytu? Bynajmniej. Nasze mieszkanie jest ciemne. Duże blokowisko bez klimatu, architekt, któremu bliżej do inżyniera niż artysty i projekt budynku, który do dziś wywołuje moje zdumienie…Bloki tak blisko siebie i tak niezgrabnie postawione, że TADAM – mieszkam w studni! Nie jestem z reguły typem narzekacza, lecz skoro już zapodałaś tak drażliwy dla mnie temat jak światło (za którym tęsknie, którego pragnę i za którym podążam!:)…Od czasu wprowadzenia się do mieszkania w pokoju wisiała lampa, jakaś zdobycz wzornictwa lat 90-tych. Nieforemne to to, silące się na nowoczesny look i…dozujące światło z hojnością Scrooge’a z „Opowieści wigilijnej” (może poprzez swój kawowy kolor hmmm..) Aż dziw, że nie nabawiłam się wtedy niedoborów witaminy D:) Wisiała ta lampa jakiś rok, zanim postanowiliśmy ją wymienić. Z finansami było krucho (kto robił remont, ten wie), a ja jestem typem, który woli odkładać miesiącami na jedną wymarzoną rzecz niż kupić kilka średnich – więc mogłam albo lampę pozostawić (i zamienić się chyba w wampira!) lub znaleźć rozwiązanie tymczasowe. Przy okazji wizyty u teściów w oczy wpadł mi żyrandol. Stary, zniszczony, lecz wyobraźnia pracowała mi już na najwyższych obrotach i serce biło szybciej, gdyż wiedziałam już co zrobię. Po powrocie do domu (z żyrandolem, dzięki Rodzice!) złapałam papier ścierny, pędzel i farbę. I tak oto mój nowy żyrandol dostał nową duszę, zamienił się w białe cudo! Lecz prawdziwa magia miała dopiero nadejść…Gdy mąż wreszcie zawiesił żyrandol (klnąc na głos na stare systemy oświetleniowe;), a ja zrobiłam „klik” włącznikiem – zamarliśmy…Nigdy wcześniej nasz pokój dzienny nie był taki jasny. Tak normalny, tak radosny i tak…domowy. Koniec z wampirzym półmrokiem, nastało Oświecenie;) Ten sam pokój, Ci sami ludzie, a poczuliśmy się jak piętnastowieczni żeglarze, którzy dobili do nowego lądu…
    Oświetlenie potrafi zmienić charakter miejsca o 180 stopni. Po południu, przy codziennej krzątaninie potrzebujemy mocnego światła, by nie potykać się o swoje nogi. Gdy jednak dzieci idą spać, a my z lampką wina zasiadamy na kanapie – wyłączamy górne oświetlenie i włączamy małą lampkę oraz beżowe cotton balls i pokój zalewa fala romantyzmu i przytulności. Rzekłabym, że oświetlenie to taka szara eminencja w całym procesie urządzania wnętrz – niby nic, a to jeden z głównych elementów.

    PS. Jeśli chcesz zobaczyć przeróbkę, o której pisałam – to wklejam link do mojego zdjęcia:)
    http://images.tinypic.pl/i/00784/39zspm510ifw.jpg

  • comment-avatar
    Dorota 9 maja 2016 (22:57)

    Załóżmy że mamy jedno pomieszczenie i niech to będzie powiedzmy sypialnia. A może tylko na pierwszy rzut oka to tylko sypialnia?
    I niech w tym pokoju będzie lampa z trzech wiszących kabli z żarówkami, takimi „edisonowskimi”. Dwa kable wiszą nad łóżkiem przy obu stronach zagłówka, a jeden na środku pokoju. No i może „te” żarówki nie dają ostrego światła, rozświetlającego każdy zakamarek pokoju, ale za to jaki dają efekt :) Można korzystać tylko ze środkowego światełka i w takim przypadku mamy odpowiednie światło na np. zimowe poranki, lub też czytając do poduszki włączamy dwa subtelne lecz wystarczające promyczki. Czasem też najdzie ochota by zapalić wszystkie trzy żarówki aby rozświetlić całe pomieszczenie.
    No i mamy jeszcze w tym pomieszczeniu toaletkę pani domu. I widzimy tu dwa kinkiety na wysokości lustra. Jest to miejsce przy którym bardzo ważną role odgrywa światło, bo przecież to tu przy „tym” świetle kopciuszek staje się księżniczką :)
    Nie możemy też zapomnieć o małych światełkach mini świeczuszkach, które porozrzucane po całym pokoju mają również swoją jakże ważną rolę ;)

    No i doszliśmy do sedna i tak oto jedno pomieszczenie poprzez odpowiednie światło przemienia się z prostego pokoju, sypialni państwa domu to rusz w coś innego. I czasem jest teatralną garderobą, by później zamienić się w małą przytulną czytelnię w wieczory z książką , a jak wszyscy smacznie śpią staje się romantycznym zaciszem.
    I tak jak w bajkach mamy wróżkę, która spełnia życzenia za pomocą zaklęć i różdżki, tak my możemy za pomocą oświetlenia zmieniać swoje mieszkania domy pomieszczenia w co tylko chcemy. Ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia. :)

  • comment-avatar
    Joasia 9 maja 2016 (18:13)

    Stoję właśnie w swoim salonie . Od trzech lat śnił mi się i kradł moją każdą myśl .Planowałam , układałam ,malowałam.
    Ściany są jasne ,a meble w kolorze błękitu .Zawsze wiedziałam i czułam to ,gdzieś tam w środku że takie barwy będą dominować w moim najważniejszym miejscu w domu. Mieszkam nad morzem ,które kocham a błękit jest kolorem mojego świata.
    Pokój jest od strony południowej ,więc światło wpada naturalne. Słońce ogrzewa za każdym razem moja twarz ,ale i pomieszczenie . Więc słońce jest moją piękną i naturalną lampą w dzień ,ale….
    Szukałam światła ,szukałam sposobu aby dostarczyć mu tej magii . Pokój duży .Znalazłam miejsce na bibeloty, na błękitny fotel bujany który uwielbia mój syn, na obraz od dziadka z widokiem na plażę ….
    Lampa która stoi w kącie pokoju jest duża .Jej promienie sięgają prawie połowy pomieszczenia. Gdy przychodzi wieczór ukradkiem zabiera każdego gościa w nietypową podróż. Promienie ma jasne ,ale klosz szklany w błękicie . Mogłabym przysiąc że wszyscy bujamy się w rytmie błękitu fal. Gdzieś za oknem słychać wiatr…
    To jest moja magia światła . Zaskakuje swoim blaskiem , przenosi w świat marzeń. Gdzie całość współgra z otoczeniem .Uspokaja ale i dodaje energii ,wycisza ,ale rozwesela . To mój kawałek „nieba” .

  • comment-avatar
    Anna 9 maja 2016 (17:49)

    Inne oświetlenie, to inny styl. Oświetlenie nadaje charakteru, tworzy nastój jaki chcemy uzyskać. Odświeża wnętrze nie ruszając tak naprawdę niczego innego w pomieszczeniu, oprócz oświetlenia. Dla mnie lampę powinno się kupować na końcu, żeby podkręcić wystrój wnętrza. To detale takie jak oświetlenie dodają smaku całości.

  • comment-avatar
    Henryka 9 maja 2016 (16:17)

    Zmiana oświetlenia może diametralnie zmienić charakter wnętrza zarówno na plus jak i na minus. Oświetlenie jest częścią wystroju pomieszczenia tak jak podłoga, ściany, sufit, meble i gadżety. Dlatego nie można tak sobie kupić żyrandol czy lampkę, o nie. Wiemy, jak ważne jest światło w fotografii, a pomieszczenie odbieramy także jako jego fotografię. Zatem poczytajmy, poradźmy się, zanim dobierzemy oświetlenie. Ważny jest kolor żarówek, kąt padania światła, czyli dobranie odpowiednich żyrandoli czy lamp, zainstalowanie ich w stosownych miejscach do osiągnięcia zamierzonego efektu. Może chcemy rozjaśnić, może chcemy przyciemnić, może chcemy skoloryzować, coś bardziej uwidocznić a coś mniej. No to jest dosłownie wielka sprawa, ponieważ oświetlenie może zmienić nastrój lokalu. Ktoś życzy sobie jasno, ożywczo, mówimy przecież, jaki radosny pokój albo wręcz przeciwnie, co za ponure pomieszczenie. Właśnie duża część tych odczuć zawdzięczamy oświetleniu. Zmieniam lampę – zmieniam charakter wnętrza, tak! I mogę zmienić adekwatnie do swojego charakteru, by czuć się dobrze w takim pomieszczeniu. Zatem, świeć mi lampo tak, by humor zawsze dopisywał a pokój pieknie się prezentował!

  • comment-avatar
    ulaja 9 maja 2016 (15:08)

    Gdy zmieniamy wystrój mieszkania, dobór oświetlenia jest niezwykle istotny. Zawsze bowiem mamy w naszych pomieszczeniach miejsca, które chcemy doświetlić i wyeksponować oraz takie, które lubią cień. Rozmiar lampy, jej podwieszenie czy postawienie pozwoli nam na rozjaśnienie najpiękniejszych miejsc i ukrycie ewentualnych niedoskonałości. Sama lampa może być doskonałą dekoracją i uzupełnieniem wnętrza. Odpowiednio dobrana kształtem i kolorem wpływa na ogólny wygląd pomieszczenia.

  • comment-avatar
    Jarek 9 maja 2016 (14:14)

    Zmiana oświetlenia przede wszystkim wpływa na nas oraz wyzwala naszą energię do zmian, eksperymentów, prób, wizji i natchnień. Działanie jest podobne jak do działania światła na liście i kwiaty. W efekcie samopoczucie nasze jest wyśmienite, a pomieszczenie zaczyna się zmieniać od samego drobnego impulsu jakim jest zmiana oświetlenia. W odpowiednim świetle wszystko widać lepiej i nową zainwestowaną przez nas energię wnętrze oddaje nam dwójnasób:) poprawiając nasze samopoczucie i dając radość życia!:)

  • comment-avatar
    Agnieszka 9 maja 2016 (13:04)

    Kiedy wprowadzaliśmy się do naszego mieszkania, kupiliśmy dwie lampy, bo na tyle było nas stać :-) Pierwszą, z Ikei, przytargaliśmy od razu jeszcze w puste ściany, a ja, podekscytowana, zakrzyknęłam do męża – „wieszaj!”. Jakież było nasze zdziwienie (a zaraz potem rozbawienie), kiedy okazało się, że zwisająca z sufitu lampa sięga nam do kolan :D W wysokich ikeowskich pomieszczeniach, sprawdzała się świetnie ;-) Na szczęście, udało się ją skrócić i służy nam do dziś :-) Potem, stopniowo, dokupywaliśmy kolejne lampki i tak, to właśnie one zaczęły nadawać mieszkaniu charakter, a konkretnym miejscom – przeznaczenie. Tam, gdzie powiesiliśmy bawełniane kule, lubimy leżeć całą rodziną; lampa w przedpokoju określiła styl tego pomieszczenia jako lekko marynistyczny, a łazienkowe lampki poprawiają mój własny charakter, bo jakoś tak mnie w lustrze doświetlają, ze nabieram od rana dobrego humoru ;-))) (na szczęście poza łazienką luster nie mam, więc nie mam gdzie zweryfikować tego małego oszustwa ;-)) Najbardziej jednak lubię tę lampę, która w końcu wyznaczyła mój osobisty kąt do czytania i sprawiła, ze zamiast gmerać w laptopie czy telefonie, znowu dużo czytam :-)
    Sześć lat temu była lampa do kolan, teraz jest jest już całkiem sporo lampek i sznurów światełek. Jest też kilka smętnie zwisających kabelków, przyznaję się bez bicia ;-) Czekają na swoją kolej, bo w końcu wybór lampy to Bardzo Ważna Sprawa i nie można się spieszyć ;-)))
    Pozdrowienia!

  • comment-avatar
    Tomek 9 maja 2016 (12:53)

    Odpowiednie lampy mogą nawet wpłynąć na to, że po dziewięciu miesiącach będziemy mieli 500+.

  • comment-avatar
    Anna 9 maja 2016 (12:11)

    Gdy dwa lata temu kupiliśmy nasze mieszkanie to właśnie lampy, które zastaliśmy poszły jako pierwsze w odstawkę. Chcieliśmy zmienić charakter mieszkania z wiejskiego stylu na styl prosty, trochę bardziej minimalistyczny, czyli skandynawski.
    Chcieliśmy wykorzystać właściwości światła i wprowadzić do mieszkania bardziej ciepły i przytulny klimat. Ustawienie i charakter wybranego oświetlenia moim zdaniem bardzo precyzuje dalsze etapy urządzania mieszkania/ domu i może być wyznacznikiem dalszej drogi.
    Na chwilę obecną nie wymieniłam jeszcze lamp w łazience i w tzw. trzecim pokoju – ponieważ nie mam jeszcze na te pomieszczenia wizji. I faktycznie jest tak, że tam gdzie oświetlenie nie jest wymienione – to te pokoje właśnie nie mają jeszcze swojego charakteru. Nowe oświetlenie potrafi także powiększyć optycznie pomieszczenie. Wydawałoby się, że to taki błahy element, a jednak jakże istotny. Oświetlenia poza funkcją praktyczną na chwilę obecną pełni funkcję dekoracyjną i z powodzeniem może zastąpić nie jedną dekorację/obraz/figurkę. Dobrze dobrane „skrojone na miarę” lampy dodadzą atrakcyjności meblom czy innym dodatkom, bądź uzupełnią całą przestrzeń. Tak jest na przykład w pokoju mojego syna, gdzie na ścianie ma dużą mapę, meble w kolorze białym i do tej pory w centralnym punkcie wisiała biała lampa „origami”. Zastąpiliśmy ją niebieską lampą przy-sufitową z namalowaną kotwicą. Dodaliśmy dwie niebiesko-białe poduszki i pokój z bliżej nieokreślonej bawialni stał się pokojem marynistycznym, gdzie Fabian swobodnie może przeobrażać się w pirata czy innego wilka morskiego. Dlatego właśnie uważam, że lampy mogą być wisienką na torcie podczas urządzania własnego gniazda.

  • comment-avatar
    Emilia 9 maja 2016 (11:48)

    Oświetlenie w domu powinno być, jak idealnie dobrana biżuteria w kobiecej kreacji. Dopełniająca, ale nie przytłaczająca, lśniąca, ale nie oślepiająca. Gdy trzeba dyskretna, ale jednocześnie niezbędna. Taka, która idealnie uzupełni naszą domową „kreację”.
    Wydaje mi się, że w naszych domach oświetlenie wciąż jest traktowane schematycznie. Zwracamy uwagę na, to co wieszamy pod sufitem, ale wciąż brakuje nam koncepcji: jak i gdzie. Ale dobre rozmieszczenie lamp nie jest prostą sprawą, ponieważ już na etapie planowania musimy określić się, gdzie chcemy mieć kącik wypoczynkowy, a gdzie miejsce do pracy. Gorzej, gdy stan zastany jest nie do ruszenia lub nie chcemy rozpruwać wszystkich ścian i kłaść na nowo kabli. Wtedy możemy się ratować różnymi lampkami połogowymi, stołowymi, czy innymi mobilnymi :) Warto.
    Po wyjściu z domu rodzinnego jednego byłam pewna – światło musi być różnorodne. Szczerze dość już miałam wiszącej lampy na środku sufitu, która może dobrze oświetlała pokój, ale poza tym nie wnosiła do wnętrza żadnej innej jakości. Ponieważ nie miałam lampki nocnej więc nie raz obijałam sobie paluchy, jak po omacku wracałam do łóżka, po wyłączeniu światła.
    Z czasem moja lista powiększyła się o nastrojowe światło małych lampeczek (tutaj polecam kupić porządne, bo moje chińskie światełka choinkowe zostawione na lato w oknie, były na cienkim kablu, który się naderwał, czego nie zauważyłam i przy podłączeniu do prądu dostała porządnego kopa, na szczęście przy przepięciach korki odłączają się automatycznie;) o lampkę stołową dekoracyjną, o porządne światło nad biurko, o lampkę na nóżce do czytania i tak dalej, moja lista się poszerzała.
    A ja przy każdej wizycie w markecie gnałam do działu oświetlenia, wchodziłam w sam środek tych wszystkich zapalonych lampek i wzdychałam z zachwytu :)
    Skończyło się to tak, że … wciąż nie mam zrealizowanej listy. Ale w tym roku już na pewno zaopatrzę się w lampki do sypialni. Wydaje mi się, że już wiem czego chcę i wcale nie muszą być dwie identyczne. Jestem na dobrej drodze, by zacząć wykreślać z listy kolejne punkty :) Oswoiłam dom na tyle, by wiedzieć, gdzie brakuje światła i jakiego rodzaju powinno być, by dobrze nam służyło i cieszyło.
    Muszę tu jeszcze tylko wspomnieć, że u mnie równie ważne, jak światło w domu, jest oświetlenie zewnętrzne. Świece i latarenki na tarasie uzupełniłam sznurem lampeczek, które zapalają się po zmroku i świecą dopóki nie wyczerpie się im bateria naładowana światłem słonecznym :) Świetny patent, oszczędny i eko :) A lampki okazały się dużo bardziej wytrzymałe niż sądziłam. Po zimowaniu na zewnątrz w tym sezonie działają równie dobrze :)

  • comment-avatar
    małgosia 9 maja 2016 (11:35)

    Opowiem Wam jak to jest w naszym domu – otóż oświetlenie zmienia się wraz z porami roku i zależy najbardziej od humoru, nastawienia i kaprysów gospodarzy ;-) Najpiękniej nasz dom wygląda zimą, w okresie świątecznym, gdy stoi choinka ubrana w białe gwiazdki, w przezroczystych wazonach poupychane są świecące żarówki, dom z zewnątrz przestrojony jest w sznur lampek. Jest nastrojowo, baśniowo. Sylwestrowe imprezowanie umilają nam żarówki migoczące we wszystkich możliwych kolorach. Nastrój disco udziela się wszystkim! Wiosną, gdy wszystko budzi się do życia, abażury z ponurych szarych zmieniamy na białe, na tarasie i na ganku pojawiają się lampiony, nastrój przy grillowaniu umilają lampki rzucone na stole i świece. Dni są coraz dłuższe, dlatego w oknach nie ma już grubych zasłon, promienie słoneczne wpadają i wypełniają dom światłem. Latem wystarczy nam tylko jedna lampka zapalona w salonie. Ona robi cały nastrój. Lubię rozsiąść się wieczorem w fotelu, poczytać przy niej książkę. Jesienią tęsknimy za światłem, znów jest ciemno i ponuro. Poprawiamy sobie humor i ocieplamy atmosferę włączając tyko delikatne światło- kinkiety, lampiony, lampki stojące na komodach i świece. Robi się miło, przytulnie i rodzinnie. Za chwilę znów trzeba będzie ubierać choinkę…

  • comment-avatar
    Marta 9 maja 2016 (11:33)

    Mówię lub pytam: „zgaś światło w kuchni!”, „zgaście na poddaszu!”, „kto nie zgasił światła w łazience?”, „po co Wam wszystkie światła zaświecone w salonie?”. Domownicy odpowiadają: ” to nie ja to on”, „abym Cię lepiej widział”, ” po co więc mamy te wszystkie lampy, lampeczki, świeczki, latarenki” . O zdecydowanie oświetlenie w naszym domu jest istotne i często skupia naszą uwagę. Poważnie, nie do końca rozumiem osoby które podziurkują sufit halogenami. Uwielbiam zwisy, tradycyjne lampy!!!

  • comment-avatar
    Hania 9 maja 2016 (11:07)

    Ja nie dorobiłam się jeszcze wszystkich lamp w moim mieszkaniu. Właściwie niemal wszędzie królują żarówki na kablach,a to dlatego, że nie dobór takiego elementu jak lampa to dla mnie sprawą bardzo ważna, a jako taka, musi odpowiednio długo dojrzewać w mojej głowie do realizacji.
    W międzyczasie postanowiłam z niemałym udziałem mojego ukochanego mężczyzny stworzyć coś na własną rękę. I tak już od kilku miesięcy salon zdobi zrobiona z pięciolitrowego baniaka po winie lampka stojąca z białym abażurem. Jestem z niej bardzo dumna. Nie jest ona tak piękna jak lampa, która zdobi białą komodę w Pani salonie, pani Joasiu (lampa pochodzi chyba z ZARA HOME) :)
    Ale w towarzystwie wiklinowego wianka, który także jest dziełem moich rąk, cudownie rozświetla wieczory.

  • comment-avatar
    Katarzyna K. 9 maja 2016 (09:54)

    Od kilku lat prowadzę swoją własną firmę, co wiąże się z częstymi wyjazdami za granicę. Od kilku lat mieszkamy też z rodziną w nowym domu, którego urządzaniem zajęłam się wspólnie z mężem. Tempo naszego życia, pojawienie się dzieci, nawał obowiązków sprawił, że dom cały czas pozostawał „niedokończony”, brakowało w nim tej przysłowiowej „kropki nad i”. Drażniły nas puste ściany, zwisające z sufitu żarówki, brakowało klimatu, zachęty, aby wieczorem miło posiedzieć z książką lub z przyjaciółmi przy kolacji. Zaczęliśmy szukać oświetlenia, które byłoby jedyne w swoim rodzaju- i tak oto nad stołem w kuchni zamiast tradycyjnego abażura pojawił się stary szary kosz wiklinowy, w salonie oprócz lamp nad stołem i stolikiem kawowym, zawisły moje ulubione Cotton Balls, w sypialni cały rok towarzyszą nam teraz zwykłe lampki choinkowe. Już szykuję na taras oświetlenie z kilku sznurów żarówek otulonych w pileczki ping- pongowe. Dom zmienił się nie do poznania. Pojawiło się tyle nowych lamp, świec, lampionów, świetlistych girland, że właściwie nie włączamy już oświetlenia sufitowego! A ja uwielbiam teraz wracać z kolejnej podróży do swojego domu i cieszę się, kiedy witają mnie już z daleka zapalone lampki w oknach, które kiedyś według legend miały wskazywać drogę do domu skandynawskim żeglarzom. Nam się ta tradycja zapraszania światłem gości bardzo podoba. Ba! Niektórzy sąsiedzi na ulicy, choć na razie trochę nieśmiało, podchwycili nasz pomysł i też ustawiają na swoich parapetach lampy. Światło ma moc!

  • comment-avatar
    agata 8 maja 2016 (22:49)

    Lampa może nadać charakter wnętrzu lub je zepsuć. To wisienka na torcie, najlepiej wybierać ją na końcu urządzania mieszkania. Kiczowata, źle dobrana lampa zawsze razi i wszystko psuje. Czasem zwykła, nawet najprostsza może być tym brakującym elementem. Moim lampowym sukcesem było po przeprowadzce na Śląsk kupienie prawdziwej lampy z kopalni, która od teraz będzie z nami podróżować gdziekolwiek się przeprowadzimy, na pamiątkę tego etapu życia. Zawisła w przedpokoju, gdzie przy ścianie z cegły i surowym wnętrzu prezentuje się idealnie:)

  • comment-avatar
    Małgosia 8 maja 2016 (22:47)

    Całkiem niedawno byłam w Nowym Jorku i zachwyciłam się podejściem mieszkańców tego miasta do światła. Wędrując wieczorami po Manhattanie mogłam zaglądać w okna mieszkań i podziwiać jak ich właściciele korzystają z oświetlenia. Jak za jego pomocą budują atmosferę swoich domów. Stojące w niezasłoniętych firanami oknach lampy wyglądały pięknie i zapraszały ciepłym światłem aby w nie zaglądać. Wróciłam do swojego domu i jestem właśnie na etapie zmian. W swoim domu postawię właśnie na światło. Przekonałam też swojego małżonka, że oświetlenie kilkoma źródłami pokoju nie zrujnuje naszego budżetu a będzie doskonałym środkiem do stworzenia domowej atmosfery.

  • comment-avatar
    Agnieszka 8 maja 2016 (21:13)

    Oświetlenie to taka kropka nad „i” wystroju wnętrz…Jestem zwolenniczką jednej bardzo efektownej lampy dla kontrastu wnętrza lub kilku w jednym stylu. Myślę też, że to kwestia bardzo subiektywna. Oświetlenie powinno nawiązywać do stylu wnętrz, ale musi być też akcentem, który przyprawia o radosne bicie serca właścicieli. Ja kocham szkło i kryształy, niezmiennie mnie zachwycają od lat… :) Przepięknie prezentują się w promieniach słońca wpadającego przez okno i równie efektownie zapalone wieczorem…:)

  • comment-avatar
    Ania A.D.Home 8 maja 2016 (20:20)

    Przyznam się szczerze, że wybór oświetlenia to dla mnie najtrudniejsze zadanie przy urządzaniu domu. Zawsze boję się, że właśnie ten element, zazwyczaj lampa sufitowa zbyt zdominuje wnętrze, nada mu nie tego stylu lub zwyczajnie meble i cała reszta nie będzie ze sobą współgrała. Teraz, gdy jestem na etapie urządzania naszego domu oświetlenie w salonie stało się moją zmorą. Po pierwsze budowa trwała 6 lat i na etapie samych ścian i rozkładania elektryki miałam inną wizję domu. Postawiliśmy na wiele punktów oświetleniowych w salonie. Teraz gdy dotarłam wreszcie do etapu urządzania pojawił się dyskomfort z tym związany. Niespodziewanie po śmierci taty mam jakby „w spadku” pamiątkę żyrandol piękny, drewniany, ciepły, przygotowany pod komnatę w pewnym pałacu, ale ze względu na zmianę decyzji wrócił do nas. Poleżał, poczekał, a jak go na nowo odkryłam to ulokowałam u siebie nad stołem w salonie połączonym z jadalnią. Pięknie oddziela te dwie strefy. Narzucił jednak swoja stylistyką styl lekko glamur, dość wystawny. I tu z jednej strony pojawia się problem z doborem aż 5 lamp w tej niby części salonowej. Ja jestem w tej kwestii chyba dość wybredna, bo nie mogę trafić w to „coś”, żebym czuła, że te wszystkie części ze sobą są zespolone. I tak tkwię z jedną lampą i pięcioma żarówkami wiszącymi z sufitu i wielką burzą w głowie, bo wybór jest dla mnie trudny:) Uznaję, że pewne decyzje podjęłam zbyt pochopnie lub pod wpływem innych inspiracji. Okazuje się, że czas nas zmienia, zmienia nasze upodobania wnętrzarskie. A dodatkowo jestem dość wybredna jeżeli chodzi o oświetlenie, a gdy już na coś trafię to nie raz przekracza to moje możliwości finansowe:) Podsumowując mam w tej chwili oprócz salonu jeszcze kilka pomieszczeń, w których muszę zmierzyć się z wyborem stosownego oświetlenia i aż się boje kolejnych odwiedzin sklepów i tych stacjonarnych i tych internetowych. Cóż moja babska natura tym razem pokazuje pazurki i swoją wybredność:)

  • comment-avatar
    Agnieszka - Szpilki w Szafie 8 maja 2016 (20:14)

    jak dla mnie po tych wszystkich zmianach, za mało green canoee w green canoee.
    Za mało Joasi, za mało ogrodu …..Kiedyś zaglądałam tu za każdym postem, tęsknię za swoim ulubionym blogiem .

    pozdrawiam ciepło;

    A.

    • comment-avatar
      Green Canoe 9 maja 2016 (09:05)

      Agnieszko – zmiany są nieodwołalne. Bardzo mi miło, że jestem dla Ciebie tak ważna, że postanowiłaś zostawić tu swój wpis, ale odnoszę wrażenie, że Ci czytelnicy, którzy nie odnajdują się w nowej formule bloga, tak naprawdę byli nastawienie na „uczestniczenie” w naszym prywatnym życiu – i nie chodzi tu o moją osobę – bo mnie jest w tym miejscu dokładnie tyle samo, jak nie więcej tak naprawdę. Posty pojawiają się o wiele częściej w tej chwili – są podzielone na różne grupy tematyczne, nie tylko dom i ogród. Dzielę się tu równiez moim życiem zawodowym. Poświęcam tej stronie dużo więcej czasu i daje jej mnóstwo swojej uwagi i serca. I jednak jakby nie patrzeć – bardzo wielu czytelnikom się to podoba. Mamy mnóstwo nowych osób które zostają. Rozumiem, że tęsknisz za dawną formułą bloga – ale to na pewno nie wróci. Ja tego nie chcę. W życiu wszystko płynie – ja jestem w innym miejscu rozwoju, mam inne potreby, plany… Jeżeli moi „najstarsi” czytelnicy mają ochotę dalej ze mną płynąc – cudownie, ale naprawdę zrozumiem, jeśli będą szukali czegoś innego. Życie nie polega na tym by inni ludzie spełniali nasze oczekiwania, tylko na tym byśmy nawzajem się „budowali, wymieniali „energią” – w taki sposób, który akurat czujemy.
      Bardzo Ci dziękuję za wpis – a już tak poza tematem, mieliśmy z Leosiem podobne doświadczenia chorobowe – i masz rację, to że lekarze „na całe zło” przepisują antybiotyki – do niczego dobrego nie prowadzi. Uściski! :)

      • comment-avatar
        Agnieszka szpilkiwszafie 12 maja 2016 (08:50)

        Po prostu twój ogród to CUDO……! i zawsze sobie na wiosnę oglądałam co fajnego i nowego, a teraz co ? :) Uściski i dla Ciebie :) !

        • comment-avatar
          Green Canoe 12 maja 2016 (14:39)

          Aga daj sekundę – dopiero wróciłam:):) Pokaże wszystko, słowo!

  • comment-avatar
    Justyna 8 maja 2016 (12:44)

    Oświetlenie we wnętrzu to niezwykle ważna kwestia, i nie chodzi tu jedynie o dobór rodzaju oświetlenia, ale raczej jego oprawę, czyli wygląd lamp i ich rodzaj. To one współdecydują o stylu wnętrza, o tym czy będzie ono przytulne czy raczej nijakie i wreszcie, czy będzie spełniało swoją rolę – bo funkcjonalność to również istotna sprawa. Trzeba umiejętnie połączyć wszystkie te elementy, aby oświetlenie było zarówno piękne jak funkcjonalne. Było uzupełnieniem, a może wręcz „dominantą” we wnętrzu. Niewątpliwie jest ono ważnym narzędziem stylistycznym.
    Pokusiłabym się o porównanie, że lampy we wnętrzu to jak biżuteria uzupełniająca strój kobiety, albo wręcz podkreślająca jego wyjątkowość. Czasem dominująca, przyciągająca wzrok, czasem delikatna, spójna z całą stylizacją . Niestety niewłaściwie dobrana może wszystko zepsuć, zakłócić harmonię, zniweczyć zamysł stylisty.
    Co najważniejsze, nasze lampy nie muszą być wyszukana w salonie oświetlenia. Możemy sami stać się twórcami i wykonawcami własnych pomysłów. Możemy również tuningować gotowe egzemplarze dodając różne elementy pasujące do stylu naszego wnętrza. Możemy dać drugie życie starym lampom, które podkreślą charakter salonu czy sypialni.
    Reasumując – oświetlenie z pewnością wpływa na charakter wnętrza, powiem więcej – czasem go nawet kreuje.

  • comment-avatar
    Kasia 8 maja 2016 (10:12)

    W moim mieszkaniu mieszkam już od trzech lat i jeszcze do niedawna, w każdym pokoju straszyły ikeowskie papierowe lampy za 6,99 zł, pozostawione po poprzedniej właścicielce. I jakoś mi się żyło :) Aż w końcu powiedziałam sobie dość: to moje mieszkanie i nie może być „jakoś”, ma być „jakośĆ”! Pierwszą zakupioną lampą była ta w kuchni i teraz jestem w szoku za każdym razem, gdy tam wchodzę, jak inaczej – lepiej – się czuję i o wiele przyjemniej mi się tam przebywa. Nawet jedzenie wychodzi smaczniejsze… :)
    Wiedząc teraz, jak wielki błąd popełniłam, tak długo nie zmieniając tych nijakich kloszy, rozglądam się za lampami do pozostałych pokojów. Trochę to trwa, bo muszą być idealne, ale wiem, że znajdę niedługo te wymarzone egzemplarze i w końcu będzie mi się przyjemnie mieszkać.

  • comment-avatar
    macierzanka 8 maja 2016 (09:28)

    Kiedyś pracowałam jako ankieter. Chodziłam z laptopem głównie po wsiach i pukałam do drzwi domów obcych ludzi. Zdarzało się nieraz, że ostatnią ankietę kończyłam już po zmroku. Pamiętam, jak mijałam oświetlone okna i zastanawiałam się, co też dzieje się teraz w środku. Wyobrażałam sobie rodzinę siedzącą przy stole w kuchni, jedzącą wspólny posiłek, rozmawiającą i śmiejącą się. To było moje marzenie… Ja takiej rodziny nie miałam… Z niektórych okien biło tak ciepłe, niesamowite światło, że aż chciało się tam zapukać i wejść, co też zawsze czyniłam i – o dziwo- najczęściej byłam wpuszczana :-) Potem trzeba było niestety wyjść w panującą wokół ciemność rozświetloną ulicznymi latarniami…Zawsze cieszyłam się, że są… i dają światło, bo zdarzało się, że ich nie było i byłam zdana jedynie na nikłe światełko latarki :-)
    Pozdrawiam serdecznie :-)

  • comment-avatar
    Aldona 8 maja 2016 (07:25)

    Od przyszłego wtorku zaczynamy remont w naszym domu. A kwestia zmiany oświetlenia jest jednym z najważniejszych punktów tego remontu. Kiedy dziesięć lat temu kupowaliśmy dom z drugiej ręki, pozostawiliśmy miejsca na lampy tam, gdzie ulokowali je poprzedni właściciele. Wydawało nam się, że dwie lampy u sufitu kompletnie wystarczą do naszego salonu. Ale kiedy zaczęliśmy mieszkać, uświadomiliśmy sobie, jak mało wiedzieliśmy wtedy o świetle. Po pierwsze uświadomiliśmy sobie, że to światło należy dostosować do mebli a nie odwrotnie. Kiedy zaczęliśmy przestawiać meble tam, gdzie najlepiej nam się wypoczywa czy spożywa, okazało się, że światło za meblami nie nadąża. Lampy wręcz „rozjechały” nam się względem miejsc, gdzie spędzamy czas. Wprowadziliśmy więc większe i mniejsze stojące lampy. Ale nie przewidziawszy tego wcześniej, nie mieliśmy kontaktów w odpowiednich miejscach, toteż w naszym salonie pojawiły się nieładne kable. Trzecim gościem w tym pokoju stały się lampki choinkowe, które pomagają nam stworzyć nastrojowe nienarzucające się oświetlenie lub też podkreślenie ciekawych elementów wystroju. Ech, gdybym te dziesięć lat temu wiedziała, że są specjalne systemy umożliwiające podświetlenie obrazów czy wnęk okiennych! Każdego dnia dostrzegamy, jak wiele piękna i nastroju można by wyciągnąć z naszego salonu, gdyby pomogło nam odpowiednie oświetlenie. Teraz, przy okazji remontu chcemy wyciągnąć wnioski z tej nauki. Staję więc do konkursu, bo takie lampy jak te ze Spotlight to po prostu marzenie.

    Pozdrawiam wiosennie z pięknie dziś oświetlonego Wrocławia!
    Aldona

  • comment-avatar
    Halina 8 maja 2016 (05:36)

    Witam jak nazywają się te pachołki pod deską jeżeli można tak je nazwać. I interesuje mnie ten obraz z rośliną,była bym wdzięczna

  • comment-avatar
    antonina 8 maja 2016 (00:39)

    Witaj!!
    Lampy! Ogromny wybór przyprawia ol głowy! Uważam, że lampy powinny być uzupełnieniem danego stylu lub na zasadzie kontrastu-dopełnieniem. Kryształowy żyrandol może być piękną biżuterią w nowoczesnym, minimalistycznym wnętrzu, w salonie w stylu
    angielskim może być oczywistością.  Myślę w tym wypadku o lampach sufitowych. W moim wypadku używanych w
    czasie szczególnych chwil np. świąt. Szczególnego klimatu
    wnętrzom nadają lampy stołowe (moje ulubione) i stojące
    które można z łatwością wykorzystać wszędzie tam, gdzie
    jest możliwość podłączenia do kontaktu. Myślę, że rzadko zmieniamy lampy sufitowe. Łatwiej jest ze stołowymi, nocnymi czy biurkowymi – no tak jest w moim przypadku. Cieszmy się tym ,że mamy duży wybór i jeśli trafimy na profesjonalną obsługę to możemy liczyć na doradztwo i właściwy zakup. Serdecznie pozdrawiam i życzę dobrego tygodnia!

  • comment-avatar
    Aga 8 maja 2016 (00:17)

    Mieszkamy w nowym domu już dwa miesiące, ale wciąż nie czuję się tutaj jak u siebie, coś ciągle przeszkadza, „ziębi”. Tylko dlaczego? Stół nakryty obrusem- jest! Puchate, zapraszające kanapy- są! Kredens wypełniony ulubioną ceramiką- jest! Biblioteka wypełniona książkami- jest! Bukiet bzów- jest! Nawet zapach sobotniego ciasta jest! Ludzie, o co więc chodzi?
    Patrzę na kabel smętnie zwisający z sufitu w kuchni…. Mhm, i wszystko jasne.
    Ciepło, radość, światło= MIŁOŚĆ!!!

  • comment-avatar
    Frajda 7 maja 2016 (22:05)

    Pamiętam ćwiczenia terenowe po trzecim roku biologii na Uniwersytecie Wrocławskim. Weszliśmy do Jaskini Niedźwiedziej – do tej jej części, do której turyści nie wchodzą, bo trzeba zejść po drabinie, a potem spuścić się po linie. Mieliśmy lampki na kaskach i one właśnie umożliwiały nam orientację w jaskini. „A teraz proszę wyłączyć wszystkie światła” – powiedział w pewnej chwili prowadzący. Zaległy absolutne ciemności. Przy szeroko otwartych oczach nie widziało się NIC. Żadnego cienia, półcienia, zarysu sylwetki. NIC. „Tak właśnie widzieli jaskinię ludzie, o ile w ogóle tu byli”. Jak cudownym zjawiskiem wydawać im się musiał ogień! Nie tylko źródłem ciepła, narzędziem do przygotowania posiłku, ale właśnie źródłem światła, a zatem sposobem na oswojenie przestrzeni, odnalezienie drogi do wygodnego legowiska, do drugiego człowieka… W XXI wieku ciepłe światło ognia z kominka zawsze zmienia wnętrze na lepsze, ładniejsze i bardziej nastrojowe. Gdybyż istniały żarówki świecące tak, jak prawdziwy, żywy ogień! Już bym je miała zainstalowane w bloku na drugim piętrze:) Serdecznie pozdrawiam!

Skomentuj

Szanuję Twoją prywatność, Twój adres mailowy nie będzie widoczny.