ZANOTUJ sobie…

Jak się żyje na wsi z dala od psiapiół i rodziny, to się dużo czasu spędza z telefonem w dłoni. BO skoro daleko naszym znajomym i przyjaciołom do nas, to sobie chociaż zadzwonią:) No i dzwonią:)  Mam czasami takie dni, że urządzenie owo drynda na przemian – domowy, komórka, komórka, domowy. Zapewne znacie ten chwyt słuchawkowy: między uchem a ramieniem,dokonywany w celu wolności rąk. Ja  rozmawiam tylko w taki właśnie sposób – MUSZĘ mieć wolne ręce, bo to że gadam:), nie oznacza wcale, że w tym samym czasie mogę sobie pozwolić TYLKO na gadanie. Nie mogę. Do zrobienia jest zawsze coś…więc gadam i gotuję, gadam i wkładam pranie, gadam i układam klocki z synkiem, który co chwilkę zabiera mi słuchawkę – też chce pogadać:) Ale ja nie o tym dziś – a o tym mianowicie, że kiedy pada ze słuchawki znamienne: TO ZANOTUJ SOBIE….w chałupie zaczyna się wielka pardubicka z moją osobą w roli głównej. Biegam po domu w poszukiwaniu kawałka ołówka, pisaka czy karteczki…No przecież zawsze tu były….a NIE MA :) A to synuś znów „pożyczył”,a to kochanie nie odłożył na miejsce, no nie ma….Takie pardubickie zdarzały mi się już na tyle często, że postanowiłam, iż chcę tablicę. Taką do kredy, wiszącą na stałe.Więc zaczęłam szukać w internetowych sklepach. I nawet znalazłam taką , która mi się podobała owszem, ale jej cena zgięła mnie w pół mówiąc dosadnie. A te które były tańsze – zdecydowanie odpadały wizualnie. A mnie się wymarzyła taka lekko romantyczna, biała, z ornamentem może jakimś, ale nie przegadana….Już myślałam, że obejdę się smakiem, ale któregoś dnia kupiłam  za śmieszną kwotę tablicowego czarnego szkaradka z tandetną naklejką. Dostrzegłam bowiem, że szkaradek ów, ma ładne wykończenie  na górze, i miejsce na ów dekor, który tam sobie wymyśliłam. A że czarny….a cóż to szkodzi. Tandetną nalepkę hazardową:) zdarłam. Tablicę przemalowałam, poprzecierałam. Poszła też w ruch wyrzynarka – miałam po remoncie w przedpokoju jeszcze jeden dekor drewniany, a że był sporo za duży, to się go przycięło, uformowało, wyszlifowało, i pomalowało:) I wygląda, jakby tam był sobie na tej tablicy od zawsze:)
Ale….najpierw był szkaradek:
A tu juz wersja po przeróbce:)
 
Przemiany dokonałam w 3 godziny, łącznie z wyrzynaniem dekoru. Użyta farba: biały dekoral akrylowy, przecierki dokonywane piepierem sciernym drobnym, nożem i patykiem:) Czekam jeszcze tylko na kredę:) Z MNIASTA ma mi mąż przywieźć:):):):)

Podziel się...Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterEmail this to someone

Dziękuję za Twój komentarz.

36 komentarzy

  • comment-avatar
    kasiorek-1 8 lutego 2010 (20:15)

    Pomyslowy Dobromir z Ciebie.Niesamowita metamorfoza.

  • comment-avatar
    Violetka 6 lutego 2010 (08:07)

    tablica wygląda pięknie!!!! Zdoln kobieta z Ciebie….ale w sumie o tym już od dawna mi wiadomo :) pozdrawiam cieplutko :)

  • comment-avatar
    podsosnami 5 lutego 2010 (19:22)

    Pomysł doskonały, bo rzeczywiście zawsze brakuje pod ręką czegoś do pisania i tego, na czym mozna pisać. Tablica wygląda pięknie, aż zaczynam myśleć nad pewną małą przeróbka starej ramy okiennej.
    Super po prostu! :))

  • comment-avatar
    Ita 4 lutego 2010 (15:49)

    Świetnie przerobiłaś tablicę ,nie dość ,że śliczna to jeszcze do tego praktyczna !
    Pozdrawiam cieplutko.

  • comment-avatar
    deZeal 3 lutego 2010 (21:44)

    Ja się wyłamię tym razem, ale tylko trochę: ten szkaradek to aż taki szkaradny nie był. W odpowiednim wnętrzu wyglądałby niezgorzej. Mój chłopek kochany, a jeszcze bardziej jego brat na przykład pewnie by się za głowy łapali, jakbym im taką przemianę zaproponowała, no ale oni kolekcjonują pubowe memorabilia i klimaty pubów cenią bardzo :) Także kwestia gustu ;) Ja osobiście opowiadam się za wersją białą, chociaż biorąc po uwagę stan mojej kuchni obecnie (która wygląda jak stary, odrapany irlandzki pub) wersja czarna pasowałaby znacznie bardziej, hehe. Ale się zrobi, żeby było ładnie w kuchni, wszystko w swoim czasie.
    Pozdrawiam Cię Asieńko cieplutko.
    PS. Czy rury już odtajały, czy mam nadal chuchać? :)

  • comment-avatar
    jaga 3 lutego 2010 (16:52)

    Tablica po renowacji rewelacjna

  • comment-avatar
    cicha 3 lutego 2010 (15:22)

    Choruje na tablice już od dawna, widząc Twoją coraz bardzie jestem spragniona , aby takową posiadać…

    Zrobiłaś fantastyczną przemianę!
    Gratuluje !

  • comment-avatar
    angela 3 lutego 2010 (13:07)

    Fajnie się Ciebie czyta, a oglądanie Twoich dokonań to sama przyjemność.. Tablica świetna.. aż trudno uwierzyć, że z takiego szkaradztwa wyszedł taki rarytas!!
    Pozdrawiam

  • comment-avatar
    Penelopa 3 lutego 2010 (00:26)

    Znam ten problem ;) , ale tablicy jeszcze nie mam.
    Twoja prezentuje się pięknie.
    Pozdrawiam.

  • comment-avatar
    Kamilcia 2 lutego 2010 (22:25)

    świetnie wyszła :)

  • comment-avatar
    konwallia czaruje 2 lutego 2010 (21:33)

    Ciekawy pomysł, świetna realizacja ;) Idealnie pasuje Ci do koncepcji domu. :)

  • comment-avatar
    Anna 2 lutego 2010 (20:39)

    Gratuluję sukcesów z całego serca.. panuje u Ciebie niepowtarzalny klimat, którego szczególnie w ostatnim czasie zazdroszczę.. ja wracam niedługo, po sporej nieobecności, zapadłam w sen zimowy z którego pomału się budzę.. tablica jest przepiękna, zazdroszczę:) u mnie ten sam problem – gonitwa za długopisem nieustanna. przydałoby mi się także takie conieco :) zielone buziaki Wam ślę z Bydgoszczy

  • comment-avatar
    Yrsa 2 lutego 2010 (19:55)

    Ależ u Ciebie dużo nowości , gratuluje w pełni zasłużonego artykułu i zdjęć Waszego domu w Werandzie .Podoba mi się jak urządziłaś wnętrze , samodzielnie zrobione dekoracje , umeblowanie i pomysłowe przedmioty np.deska do notowania , myślę ,że teraz masz więcej wirtualnych gości bo ludzie tęskną do takich niewymuszonych , swojskich klimatów .Pozdrawiam Yrsa

  • comment-avatar
    Elamika 2 lutego 2010 (19:15)

    czasem też mam ochotę zostawić to miasto i wyjechać na wieś. Taki domek jak Twój… Nie wiem jednak czy dałabym radę. Na zdjęciach pięknie to wygląda ale czy tak jest w codziennym życiu…

  • comment-avatar
    PiAnka 2 lutego 2010 (17:27)

    No i prosze – jak to można w 3 godziny zrobić coś slicznego! Do tego jednak potrzebny zmysł i talent. i chyba jakis motorek dodatkowy, bo żeby taki dekor zrobic w tak krótkim czasie… Chylę czoła…:-)

  • comment-avatar
    Imoen 2 lutego 2010 (15:37)

    Tablica wyszła świetnie!

    Ja też rozmawiając przez telefon lubię mieć wolne ręce. U mnie dobrze się sprawdza taka słuchaweczka zakładana na ucho i podłączana do telefonu przez bluetooth. Zaoszczędza bólu karku gdy rozmowa jest długa.

    Pozdrawiam.

  • comment-avatar
    elfik 2 lutego 2010 (15:27)

    No to sobie poczytalam……..Straszne mialam zaleglosci. Z roznych powodow, na razie musze komputera unikac…….Ale dzisiaj chcialam sobie zrobic przyjemnosc…….bylam u Jagodki, a teraz przyszlam do Ciebie……….z herbatka ciepla w dloni…………i jak zwykle, przemila mialam lekture……Zasluzonego , absolutnie, reportarzu gratuluje z calego serducha. Juz w piatek przylatuje do Polski, kupie sobie napewno……..zawsze kupuje jak jestem w Polsce……a teraz to tymbardziej. Z kocurka szczerze sie usmialam, az chec potarmoszenia bialego lebka we mnie wystapila………Ja tez mialam tablice ( twoja pieknie Ci wyszla….) , ktora wkoncu ciagle byla na kuchennej podlodze, bo jakos nie potrafilam odmowic blagajacym oczetom" mamus daj popisac". U mnie skonczylo sie pomalowaniem jednej dolnej szafeczki farba czarna tabliczna taka. Noi mazaja sobie po niej dziewczyny z wielka radocha………..
    Pozdrawiam Cie cieplutko…z dzis bardzo cieplego i slonecznego Arles
    oj ciesze sie z przyjazdu, bo oprocz ewidentych uciech serca ze spotkania z najblizszymi, jest chec stapania po sniegu i zobaczenia iskierek i jego skrzypania….i…..i …..

  • comment-avatar
    GreenCanoe 2 lutego 2010 (15:24)

    Jeszcze raz dziękuje:)
    Magdo – w domu stosuję farbę tylko akrylową,lub wosk. Jeśli maluję farbą np. blaty – to na koniec zawsze daję warstwę lakieru ochronnego – tez wodno rozpuszczalnego. Na zewnątrz ( do sztachet, blatów zewnętrznych stołów, ławeczek itd. stosuję farby ftalowe lub lakierobejce)

  • comment-avatar
    anita22 2 lutego 2010 (15:16)

    nooo wyszło pięknie,ja mam słabość do takich przeróbek,bo ceny sklepowe porażają.pozdrawiam

  • comment-avatar
    Gosia 2 lutego 2010 (15:06)

    Ty to masz pomysły rewelacyjne:)

  • comment-avatar
    Lily 2 lutego 2010 (15:00)

    Rewelacja:-))) efekt końcowy zachwycający:-)))

  • comment-avatar
    decoRACJA 2 lutego 2010 (14:59)

    wpadam tu ostatnio i tak klimatycznie MI się robi i przytulnie :)) z pierwszego zdjęcia nie do końca wiedziałam O CO KAMAN – ale zaraz wszystko stało się JASNE ;) tablica w domu ułatwia znacznie życie i komunikację :) sprawdziłam-działa!
    pozdrawiam ciepło

  • comment-avatar
    Anonimowy 2 lutego 2010 (13:51)

    Witam.
    Mam pytanie natury technicznej:
    czy farba akrylowa jest dobra do stosowania na przedmiotach codziennego użytku (czy w trakcie użytkowania nie ściera się zanadto itp.)?
    Czy może lepsza jest emalia ftalowa do drewna i metalu?
    No i na koniec- czy (bez względu na użytą farbę) lakierujesz lub woskujesz przedmioty?
    Będę wdzięczna jeśli wyrazisz swoje zdanie.
    Pozdrawiam!
    Magdalenka- wierna czytelniczka :))

  • comment-avatar
    folkmyself 2 lutego 2010 (12:46)

    Fajna tablica! Znam dokładnie ten problem z notowaniem. P.S. ja tam bym kredę zamówiła na allegro, gdybym poprosiła męża to bym nie doczekała się;]

  • comment-avatar
    Zula 2 lutego 2010 (12:45)

    Pomysłowe i ślicznie wyszło po przeróbce! U mnie też jest zawsze polowanie na długopis ;)

  • comment-avatar
    paula_71 2 lutego 2010 (12:24)

    Tablica wyszła pięknie.Też szperałam po a.w poszukiwaniu podobnej,znalazłam owszem,piękną ale cenę też miała piękną.Pozostaje mi polować po pchlich targach i ew.przerabiać na swoje potrzeby jak znajdę szkaradka ;)

    Pozdrawiam cieplutko.

  • comment-avatar
    aagaa 2 lutego 2010 (12:15)

    Piękna tablica Asiu!I bardzo praktyczna rzecz!
    A z wielkiekj pardubickiej,to się dopiero usmiałam.Jakbym siebie widziała w akcji..
    Pozdrawiam serdecznie

  • comment-avatar
    gabrysia 2 lutego 2010 (12:15)

    Wszystko co robisz takie trochę magiczne… Podziwiam i zazdroszczę -tak zdrowo. Pozdrawiam ciepło i mam nadzieję, że już nic tej zimy nie zamarznie.

  • comment-avatar
    Aga robie-bo-lubie 2 lutego 2010 (12:04)

    Piękna ta tablica! Ja noszę się z zamiarem zrobienia, ale takiej bardziej "dekupażowatej" celem odsprzedaży. Ach, rewelacyjne masz pomysły, REWELACYJNE!

  • comment-avatar
    Magda 2 lutego 2010 (11:57)

    Ojoj,
    super! Tak w zasadzie to ja też nie mam gdzie notować…
    Ale taka cudna przemiana z czarnego w białe z hazardowego w romantyczne, pewnie mi się nie uda…
    Cudność!
    PS> Artykuł w Werandzie wchłonęłam z zachwytu..

  • comment-avatar
    GreenCanoe 2 lutego 2010 (11:47)

    Dziękuję:) A miejsce znajduję tak, że jedno idzie w kąt , a drugie na to miejsce wieszam. tam gdzie teraz wisi tablica, kiedyś wisiała stara skrzynka od zegara. jak bym się uparła, to mogłabym co prawda w nowe miejsca wieszać – ale się nie upieram. nie lubię zagracać. W naszej a'la piwnicy mam cała półkę tzw wymiennych dekoracji – rotacja jest:)

  • comment-avatar
    SentiMenti 2 lutego 2010 (11:45)

    i w ten oto sposób po raz kolejny urzeczywistniła się baśń o brzydkim kaczątku i łabędziu, w którego owo kaczątko się zmieniło :)))

  • comment-avatar
    Miluszka 2 lutego 2010 (11:35)

    "… w chałupie zaczyna się wielka pardubicka z moją osobą w roli głównej…"
    padłam na te słowa… bo ja tez czesto w podobnych okolicznościach finiszuję:)
    I z podobnych powodów: Milka w roli podbieraczki pisadeł wszystkich.
    Tom se też urychtowała, może nie tak szacowny i udekorowany twór, ale spełniający swe zadanie… podobnie jak w filmach drzewniejszych. Przymocowane pisadło i do pewnej odległości ino Milka zapożyczyć może, i bloczek też przyklejon do blacika: karteczkę urwać można(owszem, nie żałuję nikomu) ale wynieść i zaprzepaścić w czeluściach pokoju dzieckowego, to już nie:)
    Pozdrawiam i też myślami ogrzewam Wam rury;)

  • comment-avatar
    Lavande 2 lutego 2010 (11:32)

    No i wyszło znakomicie, przemiana zdecydowanie na plus:)

    Pozdrawiam

  • comment-avatar
    anielina 2 lutego 2010 (11:30)

    Tablica po przeróbce śliczna…Oby miejsca wystarczyło na zapiski!Pozdrawiam ciepło!

  • comment-avatar
    kasia 2 lutego 2010 (11:21)

    Asieńko – jesteś WIELKA:)
    ale gdzie Ty znajdujesz jeszcze miejsca na ścianach żeby to wszystko pozawieszać ;-)
    pozdrawiam
    mam nadzieję, że woda już jest!
    Kasia

Skomentuj

Szanuję Twoją prywatność, Twój adres mailowy nie będzie widoczny.