DONICE TARASOWE – donice drewniane.

Nasze tarasy: kuchenny oraz główny, co roku zachwycają bujną roślinnością. I zbierają od Was mnóstwo komplementów, za które bardzo dziękuję. Mimo, że prowadzenie tylu roślin przez kilka miesięcy to dość pracochłonne zajęcie, a ja jak wiecie, czasu wolnego zbyt wiele nie mam, zawsze decyduję się jednak na dekorowanie tych przestrzeni naturą. To już nasza tradycja. Niektóre z roślin witają tu co roku: np. białe petunie, bratki czy bluszcz. Inne zmieniają się w zależności od moich preferencji. Zawsze jednak pilnuję, by dominował kolor biały i błękitny oraz by założyć tarasowy zielnik.


Żeby wszystkie rośliny bujnie rosły, kwitły i cieszyły oczy, trzeba o nie oczywiście odpowiednio zadbać. Po pierwsze, warto zastanowić się jakie powinniśmy wybrać donice, choćby ze względów od jakiej strony mamy umiejscowiony taras oraz ze względów preferencji samych roślin. I to właśnie o nie pytacie najczęściej – „Jakie donice wybrać i na co ja się zazwyczaj decyduję?”. Mamy 3 najbardziej popularne możliwości do wyboru : donice drewniane, plastikowe, ceramiczne. Od wielu lat korzystam ze wszystkich – przetestowałam każdy rodzaj. Najtrwalsze, jeśli oczywiście odpowiednio je zabezpieczycie są donice drewniane. I to dziś na nich się skupię, pozostałe zaś rodzaje omówię w kolejnych wpisach.


Donice drewniane królują na wielu domach i tarasach. Wielu z nas wskaże na naturalne pochodzenie przy ich wyborze, dla innych duże znaczenie będzie miała mrozoodporność. No i bezproblemowe użytkowanie. Jeżeli dobrze donicę zabezpieczycie na samym początku ( o czym za chwilę), jak również dobrze zabezpieczycie ją od środka – będziecie mogli korzystać z niej naprawdę przez wiele lat. Moje donice drewniane służą nam już wiernie właściwie od początku, jak tu tylko zamieszkaliśmy. Jak to możliwe? Zawsze pilnuję, żeby tuż po kupnie odpowiednio je ochronić. Choćby dlatego, by zimą mieć święty spokój, zostają bowiem na tarasach. Nie chowam ich, ani jakoś specjalnie nie okrywam, wiedząc, że nic im się nie stanie. Przez pierwsze lata miałam problem z kolorystyką środków do malowania – nie mogłam bowiem trafić na jakiś ładny odcień szarego. Jak być może zauważyliście, większość producentów ma bardzo szeroką ofertę wszelakich mahoni, orzechów, cedru, sosny itd. – ale np. szarość nie była już tak popularna. No ale, jak to ja – dopięłam swego. Znalazłam przepiękny głęboki odcień szarości idealnie pasujący nam do elewacji domu i tarasu.

Sama kwestia zabezpieczenia zewnętrznego donicy jest o tyle kluczowa, że albo da Wam wolność na długie lata ( pomalujecie Wasza donicę raz i będziecie mieli święty spokój, albo podaruje Wam coroczne odmalowywanie. To od Was zależy sam wybór. GREEN CANOE namawia do wyborów opartych o jakość – i tak też będzie tym razem. Sama sięgam tylko po te produkty, które dają mi:

1. prawdziwe zabezpieczenie drewna, a niejedynie pomyzianie go kolorkiem
2. gwarancję na długie lata
3. komfort w samym malowaniu

Stąd też wybieram zawsze opcję z najlepszych, dostępnych na rynku. I wracając do wspomnianych wcześniej szarości: jak co roku, założyłam nasz tarasowy zielnik. Mięta, lubczyk, oregano, melisa – to zioła, które muszę mieć pod ręką. Korzystamy bowiem z nich tak często, że musiałabym co chwilę biegać do warzywnej części ogrodu – na co jestem zdecydowanie za leniwa:). W tym roku postawiłam zdecydowanie na wersję drewnianą. Wybraliśmy z mężem sporych rozmiarów donicę i od razu, przed zasadzeniem samych roślin ją zabezpieczyliśmy. Wybarwienie o tajemniczej nazwie „Modrzew palony” świetnie współgra z kolorystyką naszych mebli ogrodowych, a sam produkt daje mi duże poczucie bezpieczeństwa.

Sam produkt stosuję już kilka lat (malowałam nim także trejaże dla powojników), więc wiem, że jest niezawodny niczym Bond:). Jako jeden z niewielu zabezpiecza NAPRAWDĘ przed grzybami i pleśnią oraz wodą. Co akurat w naszym przypadku jest bardzo ważne. Jak wiecie, mieszkamy właściwie w lesie, od którego do ogrodu wchodzi nam wielu nieproszonych gości w postaci różnych nalotów. Z Bondexem jednak nie są mi straszne – bo o tej marce właśnie mówię, a konkretnie o Bondex Satin Finish. To jest właśnie mój tajemniczy tarasowy Bond:) A chcę go wychwalać, bo jest tego wart.

 

To teraz konkrety, na co możecie liczyć:

1. na 12 kolorów do wyboru. (w tym, oprócz typowo drewnianych mój ulubiony szary palony modrzew)
2. na świetne zabezpieczenie – przed promieniami uv, ale także wspomnianymi grzybami czy pleśnią i wodą
3. na piękne wykończenie – satynowe i eleganckie
4. na trwałość, co potwierdzam osobiście – po pomalowaniu mamy gładką powłokę, która nie łuszczy się i nie pęka oraz jest wysoce odporna mechanicznie.



Ostatnio jedna z czytelniczek napisała mi w prywatnej wiadomości, że zawsze gdy potrzebuje namiaru na coś naprawdę świetnej jakości wchodzi od razu na naszą stronę szukając rekomendacji w konkretnej dziedzinie i że nigdy się nie zawiodła. Do tego stopnia nam ufa i nasze polecenia się sprawdziły rodzinnie, że teraz gdy czegoś szukają jej mąż mówi: najpierw sprawdźmy u GREEN CANOE. Ten list sprawił mi ogromną przyjemność – bo właśnie o to chodziło. By GREEN CANOE było dla Was skarbnicą sprawdzonych, najlepszych jakościowo produktów. Byście właśnie mieli pewność, że zrobiliśmy za Was mrówczą pracę:)
Dziś do listy rekomendowanych perełek trafia Bondex Satin Finish – z czystym sumieniem polecam go do zabezpieczeń drewnianych donic, stolarki, czy nawet drewnianej architektury ogrodowej – właśnie malujemy nim naszą tarasową ławeczkę:)

A tak w ogóle moi mili, to ogród nam się obudził w końcu wiosennie! Jest tak pięknie, że niczym zaczarowana chodzę i podziwiam ten coroczny spektakl matki natury:) Dla Was złapałam go w kilka kadrów. CUDOWNEJ WIOSNY!

Dziękuję za Twój komentarz.

11 komentarzy

  • comment-avatar
    Kasia 7 czerwca 2018 (19:06)

    Joasiu, jak konserwujesz, regenerujesz, czyscisz deski tarasowe? Mam pomalowane ta sama Tikkurilla, ten sam odcien ale zaczal mi sie kolor zmywac.

  • comment-avatar
    Ogrodolandia 18 maja 2018 (16:11)

    Przepięknie!! Teraz tylko pozostaje pozazdrościć tak wspaniale wyposażonego tarasu! ;)

  • comment-avatar
    Paulina 16 maja 2018 (13:04)

    A skoro przy poleceniach, którym ufamy mowa ;) czym zabezpieczyć meble z wikliny, rattanu? Mam na balkonie fotele, którym wolałabym nie szukać lepszego miejsca na zimę, ale też dać im szansę przetrwania. Jakieś rady?
    Pozdrawiam serdecznie

    • comment-avatar
      Green Canoe 16 maja 2018 (21:50)

      Paula – niestety, jeśli zostawisz pomalowaną wiklinę na tarasie balkonie – to po zimie, będą odpryski. Przerabiałam to już kilka lat. Malowaliśmy farbą akrylowa, lub lakierobejcą – lakierobejca lepiej znosiła warunki atmosferyczne.

      • comment-avatar
        Paulina 7 czerwca 2018 (16:44)

        Dziękuję za odpowiedź-podpowiedź :)

  • comment-avatar
    Ewelina 16 maja 2018 (10:36)

    Od pewnego czasu stałam się fanką Pani programu na YT. Zaczynam również eksportować powyższy blog. Bardzo interesujące i praktyczne porady, piękne wnętrza i neresujące rozmowy o za to chciałam podziękować. Mam pytanie, być może nie potrafiłam ” dokonać się do tematu donic na zewnątrz, zimoodpornych. Kupiłam kilka lat temu ceramiczne, takie troszkę w stylu toskńskim. Niestety jedna całkiem się rozpadła, dwie pozostałe są na granicy,jestem po remoncie salonu i kuchni (też jestem fanką bieli), a na taras wychodzą duże przeszklone drzwi zapragnęłam po programie i białych kolorach w ogrodzie przemalować drewniany stół i krzesła na tarasie na biało. Mam pytanie, czy bardziej praktyczne byłyby donice poliwęglanowe, czy z włókna szklanego, czy trzymać się konsekwentnie drewnianych donic? Czy wtedy należałoby użyć tego samego środka. Moje meble maja kolor mahoniu z efekt lakierobejcy. Czy powinnam wcześniej użyć papieru sciernego, czy uda mi się pokryć meble białą lakierobejcą bez uprzedniego czyszczenia? Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź. Pozdrawiam E. Skupińska

    • comment-avatar
      Green Canoe 16 maja 2018 (21:53)

      Ewelina – mamy wszystkie te rodzaje donic. najlepiej radzą sobie te z włókna. Mrozoodporne ceramiczne donice sprzedawane w Polsce sa często mrozoodporne tylko z nazwy – nam także się rozpadły po zimie. Dobrzeradza sobie te drewniane, ale trzeba je dobrze zabezpieczyć. Biała lakierobejca nie pokrywa od razu mebli na taki czysty biały kolor – ona nie jest tak do końca kryjąca. A masz zadzaszenie na tarasie? Jeśli tak, t możesz pokryć meble biała farbą akrylową, przeznaczona na zewnątrz – byleby na nią nie padało.

  • comment-avatar
    Agnieszka 8 maja 2018 (12:26)

    Mam pytanie czy pergolę tez pomalowała pani kolorem szary palony modrzew?

  • comment-avatar
    Celina 3 maja 2018 (13:39)

    Jak zawsze, cudnie, z klasą i tak ….normalnie!

  • comment-avatar
    Biała Sowa 30 kwietnia 2018 (15:39)

    Piękna kolorystyka tych donic :)
    Uwielbiam takie naturalne kosze, zawsze dobrze wyglądają.
    Pozdrawiam serdecznie.

  • comment-avatar
    Barbara 30 kwietnia 2018 (13:32)

    Dziękuję, Joasiu, za super porady.
    Bałam się drewnianych donic na zewnątrz, bo zawsze kojarzyły mi się z corocznym odmalowywaniem, czyszczeniem i małym „remontem”. A to wcale tak nie musi być:)

    Mam pytanie jeszcze odnośnie Twojego tarasu ( sami teraz również szykujemy drewniany taras):
    czy pod donicami ceramicznymi ( również innymi) nie zostają brzydkie plamy (od wody) na deskach tarasowych?
    I – czy użytkowanie niezadaszonego tarasu jest wygodne? ( Pisałaś kiedyś,że się zastanawiacie nad kwestią zadaszenia).

    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję :)

Skomentuj

Szanuję Twoją prywatność, Twój adres mailowy nie będzie widoczny.