Gdynia design days – design w biznesie i KIM jest mentor.

Na tegoroczne Gdynia design days wybrałam się dzięki zaproszeniu od KOŁO, z którym mam dużą przyjemność współpracować. Hasło tej edycji festiwalu  – ODZYSKAĆ – odwoływało się do historii Gdyni obchodzącej właśnie swoje 90-lecie.

moja-gdynia


Gdynia częstuje wiatrem i dobrą energią:) Inspiruje i zadziwia. I dokładnie tak było w piątek na Gdynia design days.  Panel tematyczny, na który zostałam zaproszona: ” Design językiem biznesu” oprócz wartości czysto merytorycznych dał mi również o wiele więcej – wrócił wiarę w to, że MENTOR to nie puste słowo i że tacy ludzie naprawdę funkcjonują. Ale najpierw kilka słów o samym panelu, a dokładnie o designie w biznesie, stanowiącym dziś o jego sile. Przesyt i notoryczne zmiany, które możemy obserwować w usługach/produktach/strategiach otaczających nas – czyli konsumentów w codziennym życiu spowodowały, że na rynku wygrywają firmy opierające swoje rozwiązania biznesowe na designie właśnie. Myślą kreatywnie, wyróżniają się na tle konkurencji i swojemu odbiorcy dają więcej – niekoniecznie owo „więcej” rozumiane jest w aspekcie dodatkowego namacalnego produktu. Ludzie coraz rzadziej decydują się na tanią bylejakość, a coraz częściej sięgają po dobrą jakość ( O TAK!) po dobre wzornictwo, po przemyślane, dedykowane rozwiązania. Byle jaka produkcja przestaje być w końcu wiodącym trendem biznesowym. Korporacje z uwagą zaczynają pochylać się nad tym, co DOBRE – choćby wiązało się ze zmianą dotychczasowych długofalowych strategi.  I to MY moi drodzy powodujemy te zmiany. Społeczeństwa są coraz lepiej wyedukowane, coraz bardziej świadome swoich potrzeb, gustów i po konkretny produkt sięgają z bardzo wyraźnie określonymi oczekiwaniami.

greencanoe-gdyniadesigndays

premyslaw-powalacz-gdynia-design

Myślałam, że po odwiedzeniu gdyńskiego festiwalu będę pisała jedynie o ciekawych wystawach – ale tak się nie stanie:)…Bo to człowiek i słowo tym razem dali mi dużo więcej niż sam obraz czy projekty. Między innymi o roli designu we współczesnym biznesie, oraz o roli Prezesa albo inaczej – o roli lidera, mówił w trakcie panelu Przemysław Powalacz –  Prezes Zarządu Geberit Sp. z o.o.  Siadając na widowni, nie przypuszczałam nawet, jak duże wrażenie zrobi na mnie to właśnie wystąpienie.

Wielokrotnie pisałam Wam, że NIC ale dosłownie NIC mnie tak nie inspiruje w życiu, jak drugi człowiek. Ludzie mnie motywują, sprawiają że chcę żyć lepiej i bardziej, że nie boję się próbować, że marzę i że ciągle się uczę. Wracając wieczorem do domu pomyślałam sobie, że gdybyśmy wszyscy mieli możliwość częstego zawodowego kontaktu z takimi osobowościami jak Przemysław Powalacz – to najzwyczajniej w świecie mielibyśmy szansę stawać się lepszymi – w każdym znaczeniu tego słowa. Przez całe moje życie zawodowe brakowało mi MENTORA. Wierzyłam jednak, że gdzieś na świecie tacy ludzie są. Mądrzy, wrażliwi, dzielący się swoją wiedzą, otwarci na drugiego człowieka i wierzący w jego możliwości. Tymczasem moje managerskie doświadczenia – bywały głównie oparte na taktycznym unikaniu nacisków przełożonych, by  pracowników kontrolować i sprawdzać ich najmniejszy ruch.  I nawet nie domyślacie się, jak ogromny BUNT wywoływało to we mnie. Ile razy byłam na „dywaniku” za to właśnie, że pozwalałam swoim ludziom samodzielnie decydować, że delegowałam na nich wiele zadań, dzięki którym oni sami mogli się również rozwijać. Moi byli podwładni to w tej chwili dyrektorzy, managerowie, właściciele własnych firm – do dziś utrzymuję z większością z nich bardzo dobry kontakt, wiem, że dla niektórych, byłam wiatrem w żagle:).  Nie mam i nigdy nie miałam problemu z silnymi osobowościami i utalentowanymi ludźmi funkcjonującymi tuż obok mnie. Mało tego, jestem przekonana – że siła zespołu jest dokładnie taka, jak jego najsłabszy element. I nigdy nie uwierzę w to, że „zaszczuty” pracownik, któremu się nie ufa – to dobry pracownik. Nie ważne jaką ma funkcję i jaka jest jego rola w firmie. Nie mówiąc już o tym, że będzie chciał się rozwijać.

Gdy usłyszałam więc w piątek ze sceny, od człowieka, który z ogromnymi sukcesami zarządza tak znaczącą marką i jest bardzo uznanym w świecie biznesu managerem, że bycie dobrym liderem oznacza miedzy innymi zachęcanie podwładnych do samodzielnego podejmowania decyzji na swoim szczeblu – poczułam najpierw ogromny żal, że nigdy nie miałam szansy pracować właśnie z takim prezesem, ale już chwilę później  – wspólnie z 100-tką pozostałych osób na widowni chłonęłam każde słowo. Dawno nie słyszałam tak pięknej mowy polskiej, dawno nie miałam styczności z tak dużą charyzmą i mądrością ale w znaczeniu nie tylko merytorycznym, ale również na poziomie czysto ludzkim. To nie była rozmowa jedynie o designie i jego znaczeniu we współczesnym świecie. Cały panel podarował mi bardzo dużo przemyśleń dotyczących mojej firmy i planów, a wystąpienie Przemysława Powalacza, ale również niezwykle energetycznego i zarażającego optymizmem Bartosza Stodulskiego i nie dającej się opisać jednym słowem:) Zuzanny Skalskiej, z którą postanowiłam przeprowadzić dla Was wywiad, postrzegam jako jedną z najlepszych INWESTYCJI czasowych, których dokonałam w tym roku. Czemu Wam o tym piszę?

Żeby zachęcić do działania:) i do wyjścia do innych ludzi, posłuchania ich – jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście. By pokazać, że imprezy, festiwale czy konferencje dotyczące nie tylko designu to może być dla Was również duża SZANSA – na porozmawianie z mentorami, na obudzenie w sobie wiary we własne możliwości, albo utwierdzeniu się w tym, że kroczycie dobrą drogą,  że tak naprawdę nasze życie leży w naszych rękach.  Bartosz Stodulski mówił w swoim wystąpieniu o odwadze – że trzeba działać w życiu/firmie tak, by nie myśleć o tym jak Twój ODBIORCA /KLIENT zareaguje. Bo inaczej moi mili, będziemy ciągle realizowali czyjeś wizje, czyjeś oczekiwania…W świecie designu czy w prowadzeniu własnej firmy czy w kreowaniu swojego życia obowiązuje dokładnie ta sama reguła- ZAPROJEKTUJ, zaproponuj i nie myśl o tym co powiedzą inni – BO NIE WIESZ tego co powiedzą:) Jeżeli czujesz, że masz się czym dzielić ze światem – po prostu zrób to.  Pracuję w tej chwili nad projektem, który mógłby się wydawać na 1 rzut oka bardzo trudny do zrealizowania – bo angażuje duże firmy. Czy był? NIE! :) Właściwie wszystkie firmy do których zwróciłam się o uczestniczenie w nim – zrobiły to  od razu, podekscytowane pomysłem. I jest to dla mnie kolejny dowód na to – że ….jeśli masz się czym dzielić ze światem – ZRÓB TO :)  – najlepiej jak potrafisz.

zuzannaskalska

Również twórcy produktów, które mogliśmy oglądać na festiwalowej wystawie IN MOTION, nie bali się podjąć ryzyka i sięgnęli po rozwiązania, które dotąd nie były stosowane. Kajak, który możesz włożyć do pudełka? Buty, które zwiniesz w kulkę? Spodnie motocyklowe wyglądające jak jeansy? TAK TAK i TAK! :) Widziałam wszystkie te propozycje i jestem nimi zachwycona.  Tak samo jak wystawą MIASTO I LAS, która oprócz świetnych projektów na domy dla zwierząt zamieszkujących w mieście, uczulała również zwiedzających na sam fakt, że te zwierzęta w mieście naprawdę są. Aspekt ekologiczny i pokłonienie się tematowi natury – tak mi bliskie, jak się okazało może funkcjonować w rozumieniu designu jako element składowy harmonijnego funkcjonowania 2 światów: zwierzęcego z ludzkim.

gdyniadesigndays-inmotion

gdyniadesigndays

miastoilas

Jeżeli nie udało Wam się w tym roku dotrzeć na festiwal – to zachęcam Was do odwiedzenia przyszłorocznej edycji. Organizatorzy jak i partnerzy festiwalu – miedzy innymi właśnie Koło i Geberit, u których gościłam, przygotowali dla zwiedzających mnóstwo atrakcji. Jakże miła dla oka klęska urodzaju:) Żałuję bardzo, że nie mogłam uczestniczyć w warsztatach przeprowadzonych dla Koło przez utalentowaną Olę Barczak, ale obiecałam już sobie, że w przyszłym roku przeznaczę na całe wydarzenie dużo więcej czasu.

z niedzielnymi deszczowo burzowymi pozdrowieniami, natchniona mentorsko, prosto z lasu  – Wasza Zielona:)

Podziel się...Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterEmail this to someone

Dziękuję za Twój komentarz.

4 komentarze

  • comment-avatar
    Olka 11 lipca 2016 (11:17)

    Bardzo mi było miło Cię poznać, szkoda że nie miałyśmy więcej czasu, żeby spokojnie porozmawiać :) i oczywiście wielka szkoda, że nie było Cię na moich warsztatach. Właśnie robię podsumowanie pofestwalowe i też mam w sobie wiele zachwytu nad tym wydarzeniem. Pięknie to podsumowałaś.

    • comment-avatar
      Green Canoe 12 lipca 2016 (10:47)

      dzięki Olu – do zobaczenia następnym razem:)

  • comment-avatar
    Marysia 11 lipca 2016 (08:59)

    Aaaa bardzo chciałam przybyć i nawet miałam niedaleko, ale problemy logistyczno-opiekuńcze uniemożliwiły. Bardzo liczę na przyszły rok a i teraz, czytając program festiwalu pomyślałam, co piszesz, żeby słuchać mądrych ludzi i chwytać okazję i ROBIĆ TO. Pozdrawiam serdecznie jedną nogą z Gdańska a drugą z Kociewia!
    Marysia

    • comment-avatar
      Green Canoe 12 lipca 2016 (10:48)

      Marysiu do zobaczenia następnym razem!:)

Skomentuj

Szanuję Twoją prywatność, Twój adres mailowy nie będzie widoczny.