TESTUJEMY – Roboclean. NOWY FILM.

Nie będę sztucznie tworzyć zbyt długich wstępów, by powiedzieć to co myślę – powiem od razu: Roboclean zmienił moje podejście do czystości oraz świadomość tego, z „czym” żyjemy w naszych domach. Ale zanim opowiem Wam dlaczego, muszę się do czegoś Wam przyznać – BARDZO, ale to BARDZO źle znoszę psychicznie bałagan czy co gorsze brud w swoim otoczeniu. Jestem tym typem kobiet, które muszą mieć w domu, czy w biurze CZYSTO od góry do dołu, by dobrze się w nim czuły.


A że jak doskonale wiecie, nie mam czasu by godzinami sprzątać, bo albo mnie tu po prostu nie ma, albo jak już jestem, to wolę ten czas spędzić z bliskimi niż ze ściereczką w dłoni – odkąd pamiętam szukałam więc rozwiązań, które pomogą mi ogarnąć dom. Tym bardziej, że mamy dużego psa i koty. To dlatego zresztą w GREEN CANOE testujemy dla Was rożnych domowych „pomagaczy”. W TYM FILMIE OPOWIADAM, które sprzęty pomagają mi prywatnie dbać o dom. Bo po roboty, które mają mi ułatwiać życie sięgnęłam już kilka lat temu. Dla mnie bardzo ważnym jest komfort psychiczny: że jest wokół czysto, ale nie kosztem czasu, jaki mogę poświęcić bliskim. I przekonana jestem, że dla wielu współczesnych kobiet jest to równie ważne. Jakość bowiem można odnaleźć w każdej sferze życia – także tej związanej z utrzymywaniem porządku. No dobrze, spytacie – ale co ma tym tematem wspólnego Roboclean?

No właśnie sama zdziwiłam się jak wiele. Urządzenie przyjęliśmy do testów redakcyjnych 3 miesiące temu. Najpierw testowany był w naszej przestrzeni biurowej. Teraz testuję go prywatnie. Już nie raz Wam mówiłam, że nigdy nie nastawiam się ani pozytywnie ani negatywnie do sprzętów, które są nam przez firmy przekazywane do testowania. Po prostu CZEKAM na to co się wydarzy. Ale w tym przypadku pamiętam jak ogromny szok przeżyłam, gdy Pan Piotr, który przywiózł nam sprzęt do naszej redakcyjnej siedziby, na moja prośbę zaprezentował nam jak Roboclean w ogóle działa, i co możemy z nim zrobić. Być może pamiętacie tę relację z Instagram – bo na bieżąco pokazywałam Wam co wtedy się działo. Nasza wyniuniana, wysprzątana, wyczyszczona redakcja, która wydawała mi się najbardziej czystym miejscem na świecie- okazała się być siedliskiem takiej ilości kurzu i innego wszelakiego „dobra”, które Robclean wyciagnął z tapicerki mebli, dywanu i z podłogi, iż – przyrzekam Wam, przez moment po prostu zaniemówiłam, nie wierząc w to, co zobaczyłam. Taka sama reakcja była gdy przywiozłam urządzenie do domu – by sprawdzić jak sobie poradzi z innym rodzajem zanieczyszczeń i sierścią kotów czy psa.

Przekonana byłam, że odkurzacz którym dysponowaliśmy w domu, dobrej jakości zresztą i sprawdzonej marki – to świetna opcja, by zawsze było czysto. Jak okazało się jednak…no nie do końca. Dopiero od kilku miesięcy widzę tą różnicę – dawniej musiałam odkurzać co 2 dni – nawet mając w domu iRobot. Przypuszczam, że jest to spowodowane faktem, iż większość odkurzaczy nie ma dobrych filtrów, które zatrzymywałyby kurz i roztocza – będące przecież ciągle w worku. ( Jeśli czasami w domach po odkurzeniu czujecie brzydki zapach, albo wręcz macie wrażenie że jest bardziej zakurzone – to właśnie kwestia starych albo nie działających prawidłowo filtrów). Trudno przy takim „sprzątaniu” o porządek. I mimo, że bardzo często odkurzaliśmy – ten kurz notorycznie gdzieś sobie leżał. Winą obarczałam okoliczny las:), i pyłki. Ale okazało się, że po prostu owo odkurzanie nie było najzwyczajniej w świecie skuteczne.

Ja już wiem, że naprawdę CZYSTO w moim domu jest dopiero teraz. Zaś to co zobaczyłam w pojemniku z wodą, po np. odkurzeniu wszystkich naszych materacy na których spaliśmy – zmieniło w ogóle moje podejście do czystości i jej utrzymywania. Kochani, ja przeżyłam…szok. Tym co w nich mieszkało. Choć przecież już nie raz były czyszczone. I co się okazało? Po oczyszczeniu za pomocą Roboclean, nagle przestałam się budzić z zapchanym nosem, z bolącą głową, z ciągłymi problemami górnych dróg oddechowych – po prostu całe to niechciane przez nikogo z nas „towarzystwo”, w końcu, skutecznie tym razem zostało z materacy wessane bez cienia litości. To jeszcze, w ramach mojego zachwytu sprzętem powiem Wam, że oprócz samej funkcji odkurzenia, Roboclean ma kolejną genialną funkcję, której używam po każdym odkurzeniu – funkcję oczyszczania powietrza. Nigdy dotąd nie czułam się tak dobrze we własnym domu, od kilku tygodni ani razu nie obudziłam się z zapchanym nosem, skończyły się duszące kaszle, przyprawiające mnie o łzy i inne niemiłe historie, których nikt z nas nie lubi. Brak komfortu związany z oddychaniem potrafi naprawdę nieźle rozbić dzień.


No ale po tych pochwałach może wreszcie konkrety: Aura Roboclean został stworzony po to, by dbać o powietrze, którym oddychamy. Taki cel przyświecał jego twórcy. Filtruje powietrze z prędkością 3 metrów sześciennych na minutę, co jak łatwo obliczyć daje nam czyste powietrze w 25 metrowym pokoju już po pół godzinie działania sprzętu. Powietrze w pomieszczeniach, w których działa jest wolne od kurzu, pyłów i alergenów. Skuteczność Roboclean wynosi, UWAGA – 99,993%. Potwierdzone zostało to badaniem wykonanym i poświadczone certyfikatem przez renomowaną organizację TŰV. Nie wiem jak na Was, ale na mnie robi to ogromne wrażenie – tym bardziej, że nie wiem czy mieliście świadomość, ale skuteczność przeciętnego tradycyjnego odkurzacza to…20 %. Dla osób z problemami alergicznymi czy uczuleniowymi – taki stopień oczyszczania powietrza jest wybawieniem.

Roboclean nie tylko sprząta – możemy za jego pomocą także oczyścić, jonizować i nawilżać powietrze, także z opcją aromaterapii, która bardzo polubiłam. A jak w ogóle działa? Już tłumaczę. Jego sercem jest separator wodny. Urządzenie rozbija wodę na bardzo małe cząsteczki, do których przyklejają się niemalże wszystkie zbierane przez ssawkę zanieczyszczenia i wbijane są z powrotem do wody w zbiorniku. Ja się śmieję, że są zatopione na amen. Po zakończeniu sprzątania brudną wodę wystarczy po prostu wylać. Taki system znacznie przewyższa pod względem wydajności zwykłe, dostępne w sklepach odkurzacze wodne – woda nie jest w nich bowiem rozbijana na molekuły. Jak jeszcze dodam, że mogłam z nim także odświeżyć nasze wszystkie kołdry i koce i że ma TURBO SZCZOTKĘ, która wybija i zbiera/wciąga z każdej wykładziny czy dywanu całą sierść po zwierzętach czy głęboko wbite pyłki – to chyba nie będziecie zdziwieni moim zachwytem?

Podsumowując, już konkretnie:

– filtruje powietrze z prędkością 3 metrów sześciennych na minutę, to idealna opcja dla alergików.
– jonizuje, nawilża i aromatyzuje powietrze.
– czyści bardzo dokładnie: sercem robota jest separator wodny, woda pochłania cały brud.
– łatwy w obsłudze, po zakończeniu sprzątania brudną wodę wystarczy wylać.
– jego skuteczność wynosi 99,993% ( potwierdzona certyfikatem)
– pomaga nam dbać także o pościel i pledy – możemy je odświeżać
– za jego pomocą możemy wyprać: tapicerkę, dywany, wykładziny, świetnie radzi sobie z plamami.
– ma wiele końcówek przydatnych w docieraniu do trudno dostępnych miejsc.

Wiem, już że sporo kilkoro z Was ma już Roboclean, od razu mi o tym napisaliście. Zachwyceni działaniem, zwracaliście jednak uwagę na jego sporą wagę. Rzeczywiście – nie należy do najlżejszych. Choćby poprzez fakt, że działa przecież poprzez użycie wody, która po prostu sama w sobie waży. Mnie to akurat, niespecjalnie przeszkadza. Bo gdy biorę pod uwagę korzyści, które daje urządzenie – to fakt, iż nie jest jak piórko przestaje mieć dla mnie w ogóle znaczenie w takim ogólnym całościowym bilansie. Tym bardziej, że jeździ sobie na kółeczkach – taki nasz mały osobisty mały Artuditu:)

UDZIELAMY REKOMENDACJI Roboclean – redakcyjnie, ja zaś dodatkowo prywatnie. Choćby dlatego, że miło jest budzić się w końcu na pełnym oddechu:)

Dziękuję za Twój komentarz.

3 komentarze

  • comment-avatar
    Szuruburu 24 września 2018 (09:36)

    Właśnie szukałem takiego rozwiązania , dzięki za dobrą rekomendację Roboclean, chyba w najblizszym czasie zagości u mnie w domu, bo z tego co czytam to zdecydowanie warto ;) Pozdrawiam.

  • comment-avatar
    edreams_style 6 lipca 2018 (17:16)

    Bardzo pomocny artykuł, który otwiera oczy jak należy sprzątać, aby móc cieszyć się, że można wreszcie zdrowo odetchnąć :) Warto zainwestować w sprzęt, którym można cieszyć latami. Jest to inwestycja, która zwróci nam się lepszym zdrowiem!

  • comment-avatar
    ELAU Rękodzieło 28 czerwca 2018 (12:41)

    och pewnie niejedna osoba, marzy o czymś taki, ale niestety wielu z nas tylko pomarzy. Cena pewnie adekwatna do możliwości, ale nie na mój budżecik. Więc pomarzę…

Skomentuj

Szanuję Twoją prywatność, Twój adres mailowy nie będzie widoczny.