I LOVE GOLD – złote lampy.

Naszą nową serię I LOVE GOLD – i dzisiejszy temat, czyli złote lampy, wprowadzamy właśnie teraz, gdy za oknem deszcze. Nie tylko mi brakuje słonecznego złota i ciepłych promieni, prawda?:) Złoty trend w dekoracjach i stylizacji wnętrz utrzymuje się na świecie już od dawna, do nas przyszedł dopiero 2 sezony temu, a bardzo mocno widoczny jest od roku – i w mediach i w samych wyborach konsumentów ( czyli NAS :). „Powracająca moda” – ktoś burknie pod nosem, „odgrzewane kotlety”, przecież „to już wszystko było” . I owszem – już Starożytni czuli do złota miętę:) Bo to nie tylko moda – to szlachetny kruszec, który sam w sobie stanowi wartość.

Gdy na instagramie pokazałam pierwsze ze złotych dodatków ze swojego gabinetu, czy ogólnie z naszego domu, posypała się lawina pytań. Pytaliście głównie o to, skąd rzeczy pochodzą, oraz w jaki sposób, wedle jakiego kodu łączę je ze srebrem. Starłam się na bieżąco odpowiadać, ale gdy moja instagramowa skrzynka prawie że się zapchała:) postanowiłam, że stworzymy blogową serię I LOVE GOLD i krok po kroku omówimy wszystkie zagadnienia. A zaczniemy od oświetlenia. Złote lampy, wbrew pozorom to nie jest zbyt powszechna opcja na rynku oświetleniowym. Przeszukałam dla Was  asortyment mojej ambasadorskiej marki SPOT LIGHT i BRITOP i znalazłam co najmniej kilka lamp, które chętnie zabrałabym do swoich wnętrz. Wszystkie do 500 zł.


Gdy mówimy ZŁOTY musimy mieć na uwadze co najmniej kilka opcji odcieni – począwszy od delikatnego, wpadającego w żółcienie złota, przez tzw. stare złoto, różowe złoto, aż po mosiądz czy miedź. Każdy z nich charakteryzuje się inną temperaturą. Złote lampy mogą być więc bardzo różne – co tylko powinno nas cieszyć, bo owa różnorodność pozwoli nam dopasować je do każdego stylu wnętrza. Warto tez własnie o ODCIEŃ złota pytać przed zakupem. Jeżeli wolicie np. odcienie złota w szlachetnym wybarwieniu (bez wyraźnego zbyt żółtego odcienia) i Wasze wnętrze urządzone jest w minimalistycznym czy skandynawskim klimacie, polecam uwadze serię lamp Bristol, które mogą stać się mocnym, ale współczesnym w formie złotym akcentem oświetleniowym we wnętrzu.

ristol

Ale być może szukacie jednak czegoś mniejszego? I bardziej ciepłego w tonie? Spójrzcie zatem niżej, na lampy Vicky. Niezbyt duże, o prostej formie, świetnie wyglądałyby powieszone np. trzy obok siebie. Jak dla mnie – to dobra opcja oświetlenia punktowego. Zaś samo wybarwienie złota – w opcji połączenia z czernią, może dobrze podkreślić industrialny/skandynawski czy modernistyczny charakter przestrzeni.  vicky-zlote-lampy

Bardzo lubię gdy złoto idzie w parze z jakimś konkretnym kolorem. Połączenie z czarnym –  bardzo eleganckie i mocne w wyrazie. Albo z bielą – delikatne i lekkie. Z zielnią szmaragdową albo niebieskościami – też mogłoby być piękne. Złoty jednak nie lubi zbyt wielu kolorowych towarzyszy obok siebie. Cienka granica między dobrym smakiem a kiczem w przypadku złotych dodatków jest tak łatwa do przekroczenia, że naprawdę trzeba uważać. Również w przypadku oświetlenia. Jeśli więc decydujemy się na złote akcenty w domu – to albo postawmy na dużą ich ilość jako motywu wiodącego. Owe dekoracje będą przykuwać uwagę, nadawać ton w całej przestrzeni. Albo zdecydujmy się jedynie na pojedyncze, złote akcenty – np. choćby złote lampy. Niech będą wisienką na torcie – akcentem przyciągającym wzrok.

Wbrew pozorom łatwiej złotem operować w bardziej nowoczesnych przestrzeniach. Mamy wiele możliwości „zagrania” tym kolorem i uzyskania konkretnego efektu. Złoty podkreśli czarne dodatki, albo drewniane proste meble. Może również być samotnym strojnym elementem – jeśli rzecz w tym kolorze będzie odstawała stylistycznie od reszty ( np. bogato zdobiona rama lustra). Wnętrza klasyczne czy klasycyzujące, często wyposażone już w ozdobne elementy ( wszelkiego rodzaju rzeźbienia, trelki, wygięte nóżki, sztukaterie, listwy ozdobne i tym podobne elementy) zbyt mocno ubrane w złoto – mogą wydawać się zbyt przytłaczającymi. UMIAR w ilości jest tu więc jak najbardziej wskazany. Złote klasyczne oświetlenie nie musi być bardzo bogato zdobione. Czasami sama delikatna linia czy nawiązanie do klasycznej formy wystarczy, bu lampa podkreśliła charakter przestrzeni – jak np. Kadina, którą się zachwycaliście, gdy tylko pokazałam ją w swojej pracowni.

kadina

zlote-lampy-green-canoe-lampa-biurkowa-kadina-gold-lamp

Znalazłam jeszcze kilka propozycji, które wydały mi się godne Waszej uwagi. Herman o pięknej linii i w połączeniu z czernią,  Gino, jeśli lubicie kuliste formy, Westa w pięknym odcieniu miedzi oraz Herbert – kojarząca mi się z kuchniami w dawnym stylu, ale jednak pasująca również do tych współczesnych – np.skandynawskich w wyrazie.

zlote-lampy-green-canoe-gold-lamps

Lubicie złote lampy? Lub z dodatkiem złota? Ja się do nich ostatnio bardzo przekonałam – i w kilku miejscach naszego domu czy biura właśnie zaczęły się rozgaszczać:) W kolejnej odsłonie I LOVE GOLD porozmawiamy o porcelanie oraz o złotych dodatkach –  jak umiejętnie łączyć je w jednej przestrzeni  ze srebrem. Do usłyszenia!:)

Podziel się...Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterEmail this to someone

Dziękuję za Twój komentarz.

2 komentarze

  • comment-avatar
    Róża 13 lutego 2017 (13:33)

    Podoba mi się połączenie tego jasnego złota z bielą, ale nie sprawdziłoby się u mnie. Może jestem zbyt wybredna. Szukałam lampy do pokoju w kolorze starego złota wpadającego w miedziany. W zwykłych sklepach nie było tego, co chciałam. Zamówiłam sobie lampę projektu Bloomlight dopiero wtedy byłam zadowolona. Złoto wygląda efektownie jak wszystkie dodatki, które są w podobnej tonacji. Trzeba na to uważać bo łatwo przesadzić z błyskotkami.

  • comment-avatar
    Beata 5 listopada 2016 (19:48)

    Złote lampy mają faktycznie w sobie to „coś”, co sprawia, że są wyjątkowe i ponadczasowe. Pozdrawiam :)

Skomentuj

Szanuję Twoją prywatność, Twój adres mailowy nie będzie widoczny.