ZAMIEĆ straszna , a my BEZ WODY…

Zima na wsi to zdarzeniowa gra w ruletkę. Jeśli nie jest dużo na minusie -można żyć:) Ale jeśli mrozy atakują od tylu tygodni, jak ostatnio, to wcale nie kładziesz się spać spokojnie. BO RANO WSZYSTKO SIĘ MOŻE OKAZAĆ. Np się może okazać, że drzewa Ci się łamią na działce pod ciężarem śniegu lub śnieżnej wichury, albo że tak napadało, iż  nie wiesz już gdzie się coś kończy, a gdzie zaczyna. Albo, że budzisz się rano, a tam szyby okienne SIWE – bo całe zasypane, czy też nie masz w domu w ogóle wody. TAK- zamarzła w rurach na amen. Nie wiadomo nawet w którym miejscu. Byli gminni specjaliści i stwierdzili, że to nie na łączach gminnych, a w obrębie naszego domostwa nastąpiła zmarzlina. No i co….Ano to, że tak możemy  sobie bez tej wody żyć tu nawet i 2 miesiące – dopóki temperatura nie zejdzie powyżej zera, do przynajmniej 5 stopni. Okazało się bowiem, że mamy na naszej działce położone rury z pcv, a jak w takich zamarznie woda, to już koniec – nie ma jak tego rozmrozić. Pozostaje jedynie czekanie. Żeby chociaż wiadomo było w którym to miejscu nastąpił zator, albo czy jakaś z rur po prostu nie pękła. Ale nie wiadomo dosłownie nic. A z czym się wiąże brak wody w domu? Z nienaturalnie pustymi kurkami ( co i rusz w przypływie przyzwyczajenia chwytam za pokrętło przy kuchennym kranie),  z 5 litrowymi baniakami, które tworzą nowy krajobraz w kuchni, z moim NERWEM niesłychanym i poczuciem bezsilności, z  grzaniem wody w ogromnych garach po to, żeby się umyć, i z topieniem śniegu – do toalet. Nie będę owijała w bawełnę – nie jest fajnie. I jak widać, UROKI życia na wsi to niejedyny element tegoż życia. Jest za to akcent humorystyczny sytuacji: Mianowicie, kiedy zorientowałam się,  że  woda zamarzła, dzwonię Ci ja do JAGODY, w celu wywiedzenia, jak u nich było z takimi przygodami – bo też mieli. Jagódka zaś oddaje słuchawkę Maćkowi, co to ma  złotą rączkę i jest wszechwiedzący:). Maciej mi sprawnie wytłumaczył co robić, i gdzie najprawdopodobniej woda ta mogła zamarznąć, i doradził jak rozmrozić ( Macieju bardzo, bardzo za rady dziękujemy!!!!:):) Dzwonię dalej zatem do Pawła, mówię, że rozmawiałam z Magodziankami, i że Maciej doradził to i to. Na co Paweł mi odpowiada: ” I widzisz, nie ma to jak serdeczny  i pomocny sąsiad„:):):):):):) Wyjaśnienie dla tych, co nie zorientowani: My – Kaszuby, Jagoda z Maćkiem – Bieszczady:):):) Takie to sąsiedztwo. W każdym bądź razie – „sąsiady” wy nasze kochane:):), dziękujemy za wsparcie – ale niestety to jakaś wyższa szkoła jazdy nam się przytrafiła.  I jeśli chodzi o akcent humorystyczny dotyczący całej sytuacji – to był to jedyny. Nie jest nam do śmiechu. Dobrze chociaż, że wokół mamy tyle pomocnych dusz. Jak tylko się rozeszła po wsi wiadomość, że wody u nas brak – rozdzwoniły się telefony: „Pani Asiu, jak sobie dajecie radę, a może doniesiemy Wam wodę w baniakach?”, ” Pani Asiu – jak żyjecie, potrzeba Wam czegoś, możemy pomóc jakoś, jak Leoś?”, „Asia, no patrz co to się porobiło, no co za pogoda jedna, co tam Wam pomóc, mów szybko, no ja takiej zimy to nie pamiętam” Ale pojawiły się dziś i takie telefony: „Ty wiesz, że nam też zamarzła?! No szlag by trafił te mrozy” Okazało się, że nie my jedyny zostaliśmy tak potraktowani przez  naturę  – następne kilka domów jest w dokładnie takiej samej sytuacji. Najprawdopodobniej nasze biedne rury broniły się tak długo, jak mogły, ale w końcu pod długotrwałym naciskiem wszechobecnego mrozu – poległy. A tu  miesięczna dziecina u sąsiadów, u nas Leoś, ale także i zwierzęta przecież u  zaprzyjaźnionych rolników….Dzwonimy więc do siebie nawzajem, wspieramy się, ponarzekamy i popsioczymy – bo tylko to nam zostało:) Po prostu musimy sobie jakoś radzić.
 sniezyca
Ta sytuacja po raz kolejny w moim życiu uzmysłowiła mi, że zazwyczaj nie doceniamy darów tej zwykłej  „normalnej” CODZIENNOŚCI. I wszystkiego dobrego, co się z nią wiąże. Nie doceniamy, że z kranu  leci woda – ba, i to ciepła!!!:), że kaloryferek grzeje, że mamy dach nad głową, a w gniazdkach prąd. Ludzie – jak ja Wam dziś „zazdraszam” :):) ciepłej wody w kranie, w ogóle wody w kranie:)!!! Ale aż tak bardzo nie narzekam, nie śmiem –  za oknami bowiem taka zamieć, że takiej, jak żyjemy, nie widzieliśmy. I jak to ujął dosadnie Paweł: „Łeb urywa”!. Wiatr szaleje, śnieg wiruje w jakimś opętanym tańcu….A jak szaleje wiatr, to niestety czesto zerwane u nas zostają druty energetyczne i to w głównych trakcjach. I przyznam , że kiedy dziś rano spojrzałam za okno, pomyślałam jedynie „No jeszcze by  tego nam brakowało”. Brak prądu bowiem, pozbawia nas ogrzewania, światła, i ciepłego jedzenia. I pozostaje już  wtedy jedynie kominek. No więc trzymajcie kciuki moi drodzy, by jednak nie zerwało drutów, bo będzie naprawdę mało optymistycznie. Jeśli jednak długo bym nie pisała… – sytuacja będzie jednoznaczna. „Wsi spokojna, wsi wesoła…” chciałoby się powiedzieć:):), ale dziś się u nas niestety nie da.
  Pozdrowienia z zasp wysyłamy Wam zamarzniętymi rurami:)
I choć zesmagani wiatrem i zamiecieni śniegiem,
trzymamy sie jeszcze dziarsko –
 
 OBY DO WIOSNY KOCHANI :):)!!!!.

Podziel się...Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterEmail this to someone

Dziękuję za Twój komentarz.

44 komentarze

  • comment-avatar
    podsosnami 30 stycznia 2010 (10:10)

    Oj, i u nas rury z wodą zamarzły, ale grzaliśmy je słoneczkiem elektrycznym i po 2 dniach daliśmy radę, właśnie w czwartek.
    Zachęcam Was bardzo do przemyślenia postawienia gdzieś kuchni kaflowej – na wsi to właściwie konieczność. Nie musi stać w reprezentacyjnej, ślicznie urządzonej kuchni ;), ale nawet w piwnicy czy gdzies w ustronnym wygodnym kącie – zapewnia minimum komfortu, kiedy prądu brak…
    Pozdrawiam bardzo ciepło i jak najszybszej odwilży życzę!!! A jak zdrowie – czy kasza jaglana odczyniła uroki?

  • comment-avatar
    Matka Czworokątna 29 stycznia 2010 (12:00)

    Asiu, trzymaj się dzielnie. Na ogrzanie i pocieszenie zapraszam po wyrónienie :)

  • comment-avatar
    joanna 29 stycznia 2010 (11:55)

    Czy już coś się polepszyło? Naprawiło? Odmarzło?
    Mam nadzieję, że tak, bo tyle pozytywnej i gorącej energii popłynęło w Twoją stronę, że najgrubszy lód, by skruszał :))

    Asieńko, coś tak przeczuwałam, że pokażesz się ze swoim domkiem ;)) Cieszę się, że to Weranda Country :))

    Ściskam, pa!

  • comment-avatar
    Anonimowy 29 stycznia 2010 (10:42)

    Pani Asiu, jako stała acz nieujawniona czytelniczka Pani bloga wspieram Was duchowo w te mroxne dni. Też wybrałam wieś jakis czas temu na miejsce do życia. Wybrałam bardziej ekstremalnie – nie dość, że wieś to i stado owiec i krowy dwie i psyi koty i gęsi. Ale takiej zimy to tu jeszcze nie było. Teraz wszystko zasypane, jagnięta rodzą się na potęgę i do tego podwójnie, a ich mamy niekoniecznie chcą karmić bliźniaki. Woda zamarzła, tylko studnia mi została i wiadro, grzanie wody na kuchni do mycia, picia i dla zwierząt. Po mleko chodzę w śniegu 4 kilometry co wieczór (bo moje krowy mleka nie mają tylko ładnie wyglądają w krajobrazie). Trzymajcie się tam ciepło na Waszych Kaszubach i pomyślcie ciepło o Dolnoślązaczce, która chyba jednak "przesadziła" z umiłowaniem wsi i inwentarza. Pozdrawiam i aby do wiosny…

  • comment-avatar
    greenka 29 stycznia 2010 (10:25)

    Hm, zamarznięcie wody w rurach mamy za sobą. Na szczęście to tylko odcinek kuchenny gdzieś na kolanku. Dwa dni bez zimnej wody,tylko z wrzątkiem lecącym z kranu i tak zrobił swoje. Ręce poparzone, mycie naczyń w brodziku, bo zmywarka też automatycznie wystartować nie chciała… Na szczęście, wstrzykiwanie gorącej wody z solą i nadmuch suszarką do włosów zrobił swoje – woda wieczorem drugiego dnia ruszyła – hura! Dlatego wiem, że nie jest Wam tam teraz wesoło. Oby jednak wszystko poszło dobrze, bo u Was to o wiele cięższy kaliber zamrożenia, niż u nas.
    Jednak nie o tym chciałam pisać… Weszłam właśnie na stronę W. Country, które zaprenumerowałam i myślałam, że już od stycznia będę miała numer, a tu dopiero od 3 wystartuję – wrr. To wrr jest uzasadnione, bo przeczytałam właśnie, że w tymże numerze jest artykuł: o zielonym czółnie o Kaszubach, o domu pani Asi:) No, no!!! GRATULUJĘ! Żałuję, naprawdę żałuję, że nie mogę ani przeczytać tekstu, ani obejrzeć zdjęć, które na pewno są piękne… No nic, obejdę się smakiem. A Tobie życzę kolejnych sukcesów, bo to przecież sukces jest, choć przecież nie o to chodzi w tworzeniu domu:) Najważniejsze, aby był ciepły, aby był dobry, aby była w nim miłość. Lubię właśnie dlatego Twój blog – bo jest mi od razu cieplej nawet w najmroźniejszy dzień. Pozdrawiam gorąco!

  • comment-avatar
    Mira 29 stycznia 2010 (10:07)

    Asiu! Dziś przy okazji codziennych zakupów rzuciłam okiem na półkę z prasą. Od razu zauważyłam tytuł "Rejs zielonym czółnem po Kaszubach", zbyt duża zbieżność, żeby mogła być przypadkowa. :) Szybko rzuciłam okiem na zdjęcia a teraz parzę sobie kawę żeby zasiąść wygodnie i rozkoszować się resztą. Gratuluję z całego serca!
    Mam nadzieję, że odwilż i do Was dotarła i macie już wodę.
    Pozdrawiam

  • comment-avatar
    otta 29 stycznia 2010 (08:16)

    W końcu się przełamałam i po roku fascynacji między innymi Twoim niezwykle przytulnym blogiem założyłam własnego i pierwszy komentarz jaki zamieszczam to właśnie ten tutaj.

    A na rozgrzanie zmęczonego i zziębniętego organizmu polecam skandynawski napój imbirowy: trzeba jakąś niecałą godzinę gotować korzeń imbiru, a potem dodać dużo cytryny i dużo miodu.

    Pozdrawiam serdecznie!!!Siły i Wytrwałości!
    magda

  • comment-avatar
    kasia 29 stycznia 2010 (07:48)

    Kochana Asiu:)
    podczytuję Cię, ale się nie odzywam….
    ja też Cię rozumiem (na mazowieckiej wsi też takie siupy się zdarzają); życzę Wam szybkiej wiosny i odwilży w rurach:)
    całuję i pozdrawiam ciepło
    Kasia

  • comment-avatar
    Anonimowy 29 stycznia 2010 (07:35)

    Pani Asiu, a ja z innej beczki :-)
    Jestem Panią oczarowana i od jakiegoś czasu podglądam sobie co u Pani słychać.
    Wczoraj kupiłam Werandę Country, a tu niespodzianka, że tak powiem "znajomy dom".
    Dziękuję bardzo za ten artykuł i pozdrawiam serdecznie życząc dużo ciepła :-)

    Danka z Wrocławia

  • comment-avatar
    kasia ino-ino 28 stycznia 2010 (23:04)

    Asieńko,
    trzymam kciuki i ślę ciepłe myśli… niechaj się Natura nie obrazi, ale niechaj pójdzie won z taką zimą "na maksa" :))

    a Magodziaków mieć za TAKICH sąsiadów to zazdraszczam :)) obśmiałam się przy tej okazji i wzruszyłam tym kaszubsko-bieszczadzkim sąsiedztwem….
    utulam, uważajcie na Siebie…

  • comment-avatar
    deZeal 28 stycznia 2010 (21:00)

    Uuu, to nie wesoło macie :( Ale będzie lepiej, nic się nie martw :) Pozdrawiam i życzę szybkiego ocieplenia.

  • comment-avatar
    kasandra 28 stycznia 2010 (20:00)

    Asieńko trzymajcie się dzielni, dacie radę napewno a ja trzymam kciuki co by ta awaria szybko się skończyła

    Pozdrowionka

  • comment-avatar
    cicha 28 stycznia 2010 (19:45)

    ojej, współczuję serdecznie i życzę szybkiej odwilży!

    PS. śliczne zdjęcia w Werandzie, Gratuluje!

  • comment-avatar
    Penelopa 28 stycznia 2010 (19:14)

    …no to mi napędziłaś stracha. Już martwię się rurami w moim domku na kaszubskiej wsi. Tym bardziej, że przecież to oczywiste, że jeżeli się nie używa wody dłuższy czas, to ma zdecydowanie szybciej tendencje do zamarzania :/
    W minioną niedzielę sprawdzałam -wszystko było OK ale przecież największe mrozy były później.
    Cóż, trzeba być dobrej myśli, że są wystarczająco dobrze ocieplone.
    A Wam życzę jak najszybciej cudownego szumu wody lecącej z kranów, i żadnych podobnych niespodzianek.
    Pozdrawiam cieplutko.

  • comment-avatar
    Anonimowy 28 stycznia 2010 (18:22)

    Życzę ciepełka!!!
    Dołączam do gratulacji. Wspaniały artykuł w Werandzie Country!!!

  • comment-avatar
    aagaa 28 stycznia 2010 (17:59)

    Współczuję bardzo.U mnie w pracy zamarzła no ale to nie porównanie,chociaz też kiepsko!
    Trzymajcie się cieplutko!

  • comment-avatar
    labarnerie 28 stycznia 2010 (17:43)

    GRATULACJE!:)))) Widziałam Asiu Wasze gniazdko w Werandzie Country – świetna sesja, udane zdjęcia … no nic dodać nic ująć … Buziaki dla Twojej rodzinki :))))

  • comment-avatar
    Anonimowy 28 stycznia 2010 (16:29)

    Aby do wiosny Asiu!Piękna tegoroczna zima,ale…no właśnie.Trzymajcie się cieplutko.M.Pozdrowienia.

  • comment-avatar
    angela 28 stycznia 2010 (16:27)

    Trzymam kciuki za Was.. od zawsze marzył mi się mały domek gdzieś na wsi, ale chyba jeszcze nie dojrzałam tak naprawdęe do tego.. tak jak piszesz mieszkanie w takim domku to nie tylko przyjemność picia kawki na ganku, niestety ma się wtedy na głowie mnóstwo spraw, o których my mieszczuchy nie myślimy na codzień, jak choćby te rzeczone drzewa uginające się pod ciężarem śnieżnej czapy.. Jakiż czas temu z powodu okolicznych robót mieliśmy również awarię i brak wody w kranach w konsekwencji.. udręka! Rzeczywiście docenia się wtedy ten luksus, do którego jesteśmy zwyczajnie przyzwyczajeni..
    Na szczęście zapowiadają, że mrozy mają zelżeć.. oby ..

  • comment-avatar
    jaga 28 stycznia 2010 (15:58)

    Asiu tyle ciepłych słów płynie do Was, że na pewno juz będzie odwilż.
    Życzę słońca i ciepełka

  • comment-avatar
    Kasia 28 stycznia 2010 (15:17)

    Ale się narobiła, okropna ta zima w tym roku.
    Oby jak najszybciej mrozy puściły z objęć swoich Wasze rury :)
    Pozdrawiam i przesyłam wirtualnie ciepło.

  • comment-avatar
    PiAnka 28 stycznia 2010 (15:16)

    współczuję tej sytuacji i mam nadzieję, że już długo to nie potrwa. Oczywiście trzymam kciuki za prąd, bo to by dopiero było…:-(
    Póki prąd i internet jest – zapraszam do siebie po wyroznienie :-)

  • comment-avatar
    markosia 28 stycznia 2010 (15:05)

    Asiu, na razie u nas woda jest ale co dnia spoglądamy z niepokojem na termometr (pięć dni w nocy -32, dzień – 18, mieszkamy w dołku, zimniej niz u sąsiadów o 4 – 5 stopni, jak zamarzliśmy 3 lata temu to za przeproszeniem zamarzło nam szambo i był problem przez prawie 2 miesiące. Mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży, pozdrawiam ciepło Gośka

  • comment-avatar
    alizee 28 stycznia 2010 (14:50)

    Asiu, współczuję serdecznie. Ja też kiedyś miałam plastikowe rury wodne i kilka razy mi popękały, jak są źle ocieplone, albo jeszcze w ogóle, bo i tak bywa to już masakra.
    U mojego taty też ostatnio pompa odmówiła współpracy, a mieszka tylko na obrzeżach dużego miasta….
    Mam nadzieję, że dacie radę. Życzę Wam jak najszybszego uporania się z problemem!!!

    Pozdrawiam serdecznie

  • comment-avatar
    Anonimowy 28 stycznia 2010 (14:15)

    Biedaki okropne jestescie,tak mi Was bardzo zal.Moze na ten okropnosciowy czas pakujcie torbiska i przyjezdzajcie do wiednia-zapraszam serdecznie.Uszy do gory,calusy iwona sle

  • comment-avatar
    Rudy Lisek 28 stycznia 2010 (14:13)

    Znam ten ból i trzymam mocno kciuki. Tfu, tfu żeby nie zapeszyć – co prawda woda u nas jest, ale co jakiś czas prądu brak. Ostatnio prawie cztery dni. A tu programator do pieca na prąd i bez tego ani ciepłej wody, ani ogrzewania, o świetle nie wspominając. Tak to już jest z mieszkaniem na wsi. Mimo to mojej wsi i domu nie zamieniłabym na najdroższy apartament w Warszawie. Pozdrawiam ciepło i życzę szybkiej zmiany zaistniałego stanu rzeczy.

  • comment-avatar
    Annavilma 28 stycznia 2010 (13:30)

    Ehh, to ja juz nie narzekam wiecej, bo tylko w kuchni mi zamarzla …
    Pozdrawiam!

  • comment-avatar
    Pat ze Srebrnego...:) 28 stycznia 2010 (13:15)

    Trzymam kciuki za szybkie odmrożenie i powrót cywilizacji w Wasze progi!

  • comment-avatar
    aga-jaga 28 stycznia 2010 (13:07)

    U nas na wsi też zima dokuczyła już solidnie nam, zwierzakom i roślinom. Życzę szybkiego powrotu do "normalności". Na brak prądu na wsi idealnym, wręcz genialnym pomysłem jest wybudowanie kuchni kaflowej – takiej, na której nasze babcie gotowały posiłki i do której tak miło się "przytulić" kiedy zima za oknem. Wiem co mówię, ponieważ sama mam taką od roku i brak prądu oraz gazu już mi nie straszny. Pozdrawiam ciepło i serdecznie!

    Aby do wiosny!

  • comment-avatar
    Monika Wasylewska 28 stycznia 2010 (12:50)

    No zimę w Polandzie to macie niezłą tego roku:) A ja myślałam że w wielkie mrozy i śniegi jadę- Szwajcaria! A u nas "tylko" -10, phi, powiedziałby ktoś ;)
    Dzisiaj od rana nie mogę pogadać sobie na skype z moją mamą, bo im właśnie druty pozrywało!
    Czego Wam nie życzę!!

    Słyszałam że ma się ocieplić na kilka dni, to i "rura zmięknie" ;) Trzymajcie się!

  • comment-avatar
    asica.p 28 stycznia 2010 (12:46)

    trzymajcie sie kochani:*

  • comment-avatar
    folkmyself 28 stycznia 2010 (12:35)

    Nie pozostało nic innego jak tylko życzyć ocieplenia!
    Bądźcie dzielni!

  • comment-avatar
    Magoda 28 stycznia 2010 (12:30)

    Kurczę myslałam, że macie awarię już z głowy!
    Wiem jak to jest bez wody, przytulam mocno!!!
    Dla pocieszenia – słyszałam, że te mrozy już niedługo! Choć jak patrzę przez okno i nic spoza zamieci nie widzę to trudno uwierzyć.
    Asiu kochana nie nerwuj, bo i tak nic nie zmienisz. Sąsiadów Wam zazdroszczę, fajnych macie.
    Życzę natychmiastowej odwilży!!!!!!!!!!!!!111

  • comment-avatar
    paula_71 28 stycznia 2010 (12:28)

    Trzymam kciuki aby ta sytuacja z brakiem wody szybko się rozwiązała.Brak wody to duży dyskomfort,niestety wiem coś o tym :/

    Ściskam ciepło dzielną rodzinkę.

  • comment-avatar
    Mira 28 stycznia 2010 (12:25)

    Asiu, jak ja Cie rozumiem. U mnie woda zamarzła w sobotę, gdzieś w garażu na "trasie" wodomierz-pralnia. Rury, na szczęście nie z PCV, więc Małż grzał cały dzień farelka i słuchał gdzie "puszcza". Dobrzy sąsiedzi dali wody do garnków, ale i tak topiliśmy śnieg, wiadomo do czego. Resztę historii możesz przeczytać na moim blogu. Na szczęście skończyła się happy endem. Nawet nie myślę, co by było bez elektryczności, u mnie wszystko jest na prąd.
    Trzymam kciuki, może i u was puści szybko.
    Pozdrawiam.

  • comment-avatar
    Violetka 28 stycznia 2010 (12:21)

    Oj trzymam za Was kciuki!!! Mam nadzieję, że to pierwsza i osostatnia taka niespodzianka!!!! Oby wszytsko szybko minęło.. dawaj nam znać co u Ciebi, bo teraz to będziemy się martwić!!!! ściskam Ciepło!!!

  • comment-avatar
    llooka 28 stycznia 2010 (12:09)

    Moje dziecko śpiewa z krasnoludkami " przyszła znów zima zła…". Zła ta zima dla Was kochani, ale ma się ku dobremu. U nas na południu dziś -0.6C. Oczy przecierałam z niedowierzania.
    Jak dobrze mieć dobrego sąsiada.
    Trzymajcie się cieplutko!

  • comment-avatar
    Anonimowy 28 stycznia 2010 (12:06)

    A u mnie na szkockiej, zabitej dechami wsi 2 tygodnie temu bylo dokladnie to samo. Czytajac ten wpis czulam, ze czytam o sobie :) Tez nie dalo sie nic zdzialac, czekac mi kazano. No i sie doczekalam. Woda dnia pewnego pieknego w rurach zabulgotala i poleciala! Czego i Wam zycze.

  • comment-avatar
    babibu 28 stycznia 2010 (12:01)

    oj współczuję! mam nadzieję,że z ogrzewaniem nie macie problemów przez brak wody!

  • comment-avatar
    Beata Lipov 28 stycznia 2010 (12:00)

    Trzymajcie się. Z rurami, z drutami, ze światłem. Dobrze będzie. Pozdrawiam serdecznie

  • comment-avatar
    Nettika 28 stycznia 2010 (11:59)

    Trzymajcie się dzielnie , trzymam kciuki za szybki powrót do normalności i Pozdrawiam gorąco też z zamiecią w tle

  • comment-avatar
    konwallia czaruje 28 stycznia 2010 (11:55)

    Współczuję. Zdarzyło mi się żyć bez wody kilka dni (żeby było śmieszniej w centrum miast awojewódzkiego), więc znam ten ból. Na szczęście (lub może nieszczęście) był środek upalnego lata.

    Trzymam kciuki, zeby woda jak najszybciej z kranów popłynęła.

  • comment-avatar
    Indi 28 stycznia 2010 (11:54)

    Współczuję naprawdę. U moich Rodziców często tak się zdarza, że zimą rury zamarzają, a nawet jak nie zamarzną, to ciepła woda wcale nie jest ciepła, a zimna jest wręcz lodowata. Ale mam nadzieję, że u Was wszystko wkrótce będzie dobrze i woda wróci. Woda to jest jednak skarb i masz rację, często się tego nie docenia. Pozdrawiam serdecznie i ściskam mocno :-)

  • comment-avatar
    Annasza 28 stycznia 2010 (11:39)

    Trzymam kciuki z całych sił! U nas wprawdzie też kilka dni temu wody nie było, ale mąż złota rączka, odmroził rury, naprawił i jest, bo tylko na zewnątrz domu zamarzły, na całe szczęście, nie w ziemi. Trzymajcie się ciepło i oby do wiosny! Pozdrawiam również ze wsi wesołej ;)))

Skomentuj

Szanuję Twoją prywatność, Twój adres mailowy nie będzie widoczny.