PRALKA W SZAFIE – czemu nie:)

Pralki zazwyczaj umieszczane są w łazienkach, ewentualnie w zabudowach kuchennych. Takie przynajmniej rozwiązania widywałam najczęściej. Nasza pralka dostała zaszczytne miejsce w przedpokoju, a że pralka sama w sobie śliczna nie jest, a już to co się wokół pralki dzieje na bank śliczne nie jest, postanowiłam, że ją zamknę …W SZAFIE :) Żeby wzroku nie przyciągała i pracowała sobie w skupieniu:) Jako, że szafa dość pojemna to zmieściła także duże wiszące „szafki” na segregację prania, spory kosz na tzw. ubrania robocze( z ogrodowych prac) i 5 półek na których stoją także spore pojemniki  – na to, co mnie zawsze doprowadzało do szewskiej pasji – czyli SKARPETKI tudzież inne części garderoby bliskiej ciału walające się nie tam gdzie powinny być:) (Problem męskich skarpetek czyhających pod fotelami, w zakamarkach, pod łóżkiem, za zasłoną i w wielu innych dziwnych miejscach w których nie powinny się znaleźć – to temat na obszerną pracę naukową:):):):), nieprawdaż??:) W każdym bądź razie oczekujące na świeżość:) skarpety w naszym domu przestały być punktem newralgicznym, mają swój osobny pojemnik i okazało się , że mogą czekać na świeżość w jednym, wyznaczonym do tego miejscu…toć to SZOK:) A tak na serio….owa pralnia z całym arsenałem półek, segregacją kolorystyczną, porządkiem i miłym dla oka widokiem – koi mi duszę:)
 I w wersji ukrytej:)
 Jak pisałam Wam już w poprzednim poście nasze główne domowe wejście znajduje się od strony północnej, w dodatku jest zaraz przy lesie. A że las wysoki i gęsty to wiadomo, że przepuszcza mało światła. Założyłam zatem przy projektowaniu, że przedpokój muszę po1.  rozświetlić a po2. nadać mu ciepłego, domowego charakteru, żeby nie przypominał kolokwialnie rzecz ujmując NORY:) Wiedziałam od razu, że na pewno wykorzystam kolor biały ale by go trochę złamać dodałam także śmietankowy ( na zdjęciach nie widać tego dobrze, ale na ścianach są śmietankowe pionowe pasy;  poniżej pasów położyłam dekoracyjny tynk stylizowany na staroć, również w kolorze śmietankowym) wieszaki na ubrania także są  w tym kolorze) Do udomowienia przedpokoju zawiesiłam w oknie tiulowe zasłonki, które uszyłam z bardzo delikatnej tkaniny firankowej haftowanej w dmuchawce), do tego lampeczka  i doniczka wiklinowa z wrzosami. Zasłonki uszyłam  na wzór drapowania wykorzystywanego często w oknach salonowych ( czyli tzw falbana na zakładkę) Z nóg maszyny singerowskiej oraz kawałków dech walających się w domu zrobiłam już jakiś czas temu stolik, nad którym wisi lustro ( zrobione ze starej ramy plus dekor) Dekory pojawiające się w przedpokoju zakupione zostały u wspominanego już wielokrotnie znajomego pana rzeźbiarza. Zrobiłam je na tzw. przecierkę:) Stare nowe jednym słowem:) Dekor nad szafą ma metr długości:) i naprawdę wygląda imponująco:)

 

Konstrukcję nośną szaf wykonałam z białych płyt mdf, z których to zrobione są boki i półki wewnątrz. Zaś fronty to drewniane drzwi tzw. żaluzjowe. Mimo sporej ceny zdecydowaliśmy się na nie, bo: pozwalają na swobodny i ciągły obieg powietrza w szafach, wyglądają lekko, no i przywodzą na myśl klimaty prowansalskie:)  I co bardzo ważne – są lekkie nie tylko wizualnie, dzięki czemu nie obciążają konstrukcji. Takie same drzwiczki ma w przedpokoju moja mama, montowane bagatelka – naście lat temu:) Jak widać –  jaśnie szanowna żaluzyjnośc:) zawsze na czasie) Przedpokój jest podzielony na 2 części: główną wejściową, i drugą, która stanowi klatkę schodową Obie utrzymałam dokładnie w tym samym stylu. Przy drzwiach do drugiej przedpokojowej części zawisł żeliwny dzwonek ptaszkowy. Był co prawda pierwotnie ciemny – ale pobieliłam, coby się nie wyłamywał wizualnie:)
Kończę z tym gadaniem,
 teraz same zdjęcia:)

 

W domu pojawiły się również JESIONKI. Czyli wszelkie maleńkie dekoracje. Jesienne dekoracje:) Wszystko, co rośnie w naszym ogrodzie wykorzystuję do sezonowych ozdób: zawieszek na drzwi, stroików, wianków….Szkoda mi po prostu ot tak wyrzucić gałązki po przycięciu…jak to tak….Więc tytłam różne ozdoby:) O, właśnie takie coś powstaje z owego zielicha:
 
 

Do dekoracji służyły niegdyś także nasze SKARBY RODZINNE. Osobiście utkane, wyhaftowane i wyszydełkowane przez Pawła prababcię bieżniki i poszwa. Stareńkie, pełne uroku, trącące myszką…Jedyne w swoim rodzaju.  Stryjenka bardzo zaskoczyła mnie wręczając owe cuda, przekazując je na moje ręce….To ogromne wyróżnienie. Ze wzruszenia nie otrząsnęłam się tak naprawdę do dziś. Skarby leżą w szufladzie na skarby:) i co jakiś czas je wyjmuję nie mogąc się nadziwić, że zostały w każdym milimetrze zrobione ludzką ręką. Wiecie, że bieżniki prababcia utkała sama?…Niteczka po niteczce….Dopiero potem nanosiła na nie hafty i na końcu przyszyła koronkę – również w całości zrobioną przez siebie….Majstersztyk! Taki bieżnik używany był tylko raz do roku – na Wigilię. Drugi, ten bez haftu, wyjmowany był również raz na rok – służył za swojego rodzaju ręcznik –  do wytarcia rak, dla księdza przy wizycie kolędowej……..Poszwa, filigranowo wyhaftowana inicjałami, przygotowana była przez prababcię jeszcze przed zamążpójściem. Jako wkład w małżeństwo:) Piękne są te rzeczy, po prostu piękne. Zobaczcie sami:

 

 

 

 

 

 

 

Jako, że jesień już pełną parą się panoszy, zamknęliśmy do odwołania wejście tarasowo letnie ( „najbliższy taras widokowy we Wrocławiu:):):):)” A owa decyzja wywołała we mnie – tak bardzo znienawidzoną przez mężczyzn – potrzebę ZMIAN w umiejscowieniu mebli:) Nawet nie mówiłam Pawłowi, że chcę coś przestawić, bo wiem z góry, jak reaguje gdy tylko zaczynam coś bąkać o zmianach  Reaguje nerwowo:):):):) Żeby nie powiedzieć, że bardzo nerwowo…..:):):) Się wzięłam zatem sama w poniedziałek z rana – i sunęłam z naszą kanapusią po salonie:):) Pominę milczeniem mój wygląd i dech po owym suwaniu:) Napiszę jedynie że było warto!:) Mamy teraz ogromny salon:) Jest INACZEJ, przestrzenniej, jaśniej:) Jak ja lubię zmiany:):):) !!! Pozdrowienia serdeczne moi CZÓŁNOWCY :)

 

Podziel się...Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterEmail this to someone

Dziękuję za Twój komentarz.

53 komentarze

  • comment-avatar
    Ewa Paprocki 6 kwietnia 2014 (07:49)

    Piękne, czy możesz podac namiar na stolarza, który zrobił tę piękną szafę??

    Z góry dziękuję. Ewa

  • comment-avatar
    Dom z mozaikami 27 października 2012 (11:27)

    Dziękuję, że mogłam sobie przycupnąć i ogrzać się w Twoim domu przy kominku. Miłego dnia :o)Pozdrawiam. Ala

  • comment-avatar
    Anonimowy 3 listopada 2011 (12:54)

    nienawidzę Twojego bloga, wszystko jest takie śliczne i cudowne, i ogarnia mnie straszliwa zazdrość!!! dlaczego jak tak nie mam i nie umiem aaaaaaaaaaaa

    dobra to był żart ale to prawda masz niesamowitą zdolność stwarzanie pięknych rzeczy a twój dom ahhh jedno z niewielu miejsc gdzie mogłabym zamieszkać bez zmieniania czegokolwiek

  • comment-avatar
    Dekolandia 8 października 2010 (07:32)

    piękne "jesionki" piękne wnętrza,pomysl z pralka extra utwierdzil mnie tylko w moim pomysle ze jak będzie remont łazienki to pralka precz do korytarza do szafki a nad nia lustro ,mój M. dziwnie sie patrzył ale teraz juz wiem ze to dobry pomysł,a "zaluzjowe drzwi" zawsze były i będą ,ja je bardzo lubie,własnie za lekkość i klimat i już "wiem,teraz wiem to juz napewno" ze chcialabym wywalic mój koszam-zielone rozsuwane firmy K. a wstawic własnie takie,pobielone…moze,moze,małymi kroczkami…:)

  • comment-avatar
    Kasia 6 października 2010 (13:54)

    Genialny pomysł z pralką, chylę czoła :)

  • comment-avatar
    llooka 3 października 2010 (13:27)

    Uciekł mi ten post gdzieś… Rewelacyjny pomysł! Widzę, że nie tylko ja jestem taką kamuflatorką;) Nie lubię mieć pewnych rzeczy na widoku. Patrzę na ten dekor nad drzwiami i uśmiechnęłam się do siebie, bo też mam na niego pomysł, tyle, że nad wezgłowiem łóżka.
    Ciepełko zostawiam!

  • comment-avatar
    Szara 3 października 2010 (07:55)

    Przepiękny dom i naprawdę super pomysł z tą pralką w szafie ! Bardzo odkrywczy dla mnie i bardzo praktyczny na pewno :)
    Myślę, że będę się inspirować przy urządzaniu własnego domku ^^

  • comment-avatar
    ALEXA 30 września 2010 (09:55)

    Asiu, jest CUDNIE!!! :)

  • comment-avatar
    Ania 29 września 2010 (15:20)

    Zachwycam się i zachwycam i wciąż nie mogę się napatrzeć na Twój dom:-) Ja również jestem nieuleczalnym przypadkiem pragnącym zmian – jeżdżenie po domu ze stołem i kanapą nie jest mi obce, oj nie…Mam tak zwykle na wiosnę i jesienią. A mój mąż (także Pablo:-) reaguje na to również dużym niepokojem i nerwowością:-) Pozdrawiam serdecznie.

  • comment-avatar
    elamisk 29 września 2010 (14:48)

    Z dużą przyjemnością oglądam i czytam Twój blog od jakiegoś czasu. Dawnych postów jeszcze wszystkich nie przeczytałam, bo dużo tego, oj… ale wchodzę za każdym razem i podczytuję. Cóż mogę dodać do tych pochwał które już znasz :)Dla mnie Twoje zdjęcia i cała filozofia życia jest przykładem na sielskie spełnienie marzeń. I jeszcze: co do pokoju maluszka, to dużą sztuką urządzić jest pokój dziecka jakby od niechcenia, a jednocześnie prosto, bezpretensjonalnie, idealnie – pełna podziwu jestem jak Ci to ładnie wychodzi. Do tego jeszcze, skubana, zwyczajnie zdjęcia potrafisz robić i wszystko zawsze pięknie wygląda. Zapraszam też do siebie, zajrzyj. Życzę powodzenia i pozdrawiam.

  • comment-avatar
    rumiankowa polana 29 września 2010 (13:43)

    Zaglądam po raz drugi, bo ostatnio nie mogłam zostawić komentarza – niby błąd jakiś się wkradł ;)
    Wróciłam więc dzisiaj i nadal się zachwycam – pomysłowością, zmysłem estetycznym i zdolnościami manualnymi przede wszystkim!
    Wracam tu z przyjemnością i zawsze jestem pod wrażeniem!
    Miłego popołudnia życzę!

  • comment-avatar
    monroma 29 września 2010 (13:22)

    Mnie też bardzo spodobał się ten pomysł z pralką, naprawde super rozwiązanie i te drzwi od szafy żaluzjowe – ekstra! A co do zmian "krajobrazu domowego" to jest to całkiem normalna rzecz, bynajmniej ja też tak mam i ubolewam, bo tu gdzie mieszkam nie za bardzo mam możliwość, ale już odliczam dni…Pozdrawiam serdecznie :))

  • comment-avatar
    GreenCanoe 29 września 2010 (13:21)

    Bardzo dziękuję Wam za uznanie:)I od razu mi ulżyło, że ie tylko ja muszę sobie od czasu do czasu coś poprzestawiać.
    Wywołana "do tablicy" odpowiadam na zadane pytania:)
    1. Białe meble – a dziecko. Nie widzę żadnego problemu:) Leon nie nalezy do żadnych tam aniołków – broi ile wlezie, ale mamy w domu np. zasadę, że jemy tylko przy stole – i już po problemie. Nie ma łażenia po chacie z czekoladkami ( bo szczerze mówiąc nie daję Leosiowi czekoladek do jedzenia, jako słodycz serwujemy mu np. rodzynki)albo z innymi jedzeniowymi smakołykami. A jesli Leos coś pobrudzi – a brudzi, jak to dziecko – to zdejmuję okrycie i piorę…cała tajemnica:):)
    2. To drzewko świetliste to moja lampa – chyba w październiku zeszłego roku jest tutorial jak ją zrobić.
    3.Telewizor jako sprzęt to my mamy – jest podłączony do dvd w sypialni. Nie mamy TELEWIZJI. Ani jednego programu:) Nawet " z powietrza" nie łapiemy ani jedynki ani dwójki. NIC :)
    4. Ażurowy szal ecru, to szal z Anglii – jest taka firma Atmosphere, z której mam sporo ciuchów, i którą bardzo lubię – za stylistykę. Właśnie tej firmy jest szal, mam do niego jeszcze śmieszną czapkę:)
    5. Nasze zwierzaki nie mieszkają w domu.Koty notorycznie obsikiwały Leosiowy pokoik – ale to tak, że nie byłam w stanie tego w ogóle doprać ( a obydwie kotki są wysterylizowane, więc teoretycznie nie powinno tak brzydko pachnieć)Koty i psy mają swoje domy we wiacie, pokaże je w późniejszych postach.

    Pozdrawiam wszystkich jeszcze raz serdecznie, i jeszcze raz dziękuję za komplementy:)

  • comment-avatar
    violett 29 września 2010 (12:16)

    Rewelacyjne rozwiązanie z pralką! Super! A te wszystkie ozdoby jesienne cudne. Czerwone woreczki też mnie zachwyciły. Pozdrawiam cieplutko

  • comment-avatar
    Anonimowy 29 września 2010 (12:04)

    Asiu, bardzo mnie interesuje ten ażurowy szal-nie szal, zwisający z kosza w przedpokoju. Czy mogłabyś coś więcej napisać na jego temat, a może sama go wydziergałaś? A jak zachowują się zwierzęta przy białych obiciach kanap i foteli? Jakoś nie wyobrażam sobie moich piernatowców na takiej jasności
    pozdrawiam serdecznie Maria z Pogórza Przemyskiego

  • comment-avatar
    Thyme 29 września 2010 (11:22)

    Twój Dom jest dla mnie prawdziwą inspiracją – czuć ciepło od samego patrzenia:)
    Pomysł z ukryciem pralki-( i to jak!) rewelacja!
    Nie da się nie myśleć o przemeblowywaniu i maszynie odwiedzając Twój blog.
    Pozdrawiam serdecznie

  • comment-avatar
    MaJu 29 września 2010 (11:02)

    Asiu zapraszam do siebie po nagrode.
    http://www.majuhandmade.blogspot.com
    pozdrawiam

  • comment-avatar
    plakatowka 29 września 2010 (11:00)

    Ah, no piękne te Twoje zmiany i przemeblowania. No i wszelakie zielichowe dekory. No i z niecierpliwością czekam na obiecany post co się jak robi :) pozdrawiam

  • comment-avatar
    Natalinka 29 września 2010 (09:55)

    Cudownie tam u Was w domciu (dekoracje cudniste!). :) Pomysł z pralką będę musiała rozwiązać u siebie podobnie, bo nic mnie tak nie wkurza jak szpecące, białe pudło z dziurą w łazience. :)))

  • comment-avatar
    Kamila 29 września 2010 (08:36)

    Cóż mogę dodać, kącik z pralką- nietypowy i praktyczny.Jak masz więcej takich, doskonałych pomysłów na zagospodarowanie przestrzeni, to zapraszam do siebie ;)

    Co ja bym dała ,żeby mieć pod dostatkiem tyle zielska. Układaj, przycinaj i pokazuj nam więcej efektów swoich, kwiatowych zmagań.

    Pozdrawiam ciepło

  • comment-avatar
    Laura 29 września 2010 (08:06)

    Jeżdżenie z meblami uwielbiam,ale od kilku lat jest niewykonalne. Każda zmiana wywołuje białą furię,bo Przyboczny nie toleruje zmian,najmniejszych. Boi się,że się zgubi czy jak…nie wiem,ale jeździć nie mogę. A szkoda,bo takie "odświeżenie" zawsze się przydaje. U Ciebie efekty rewelacyjne.

  • comment-avatar
    free-soul 29 września 2010 (08:01)

    Boskie wnętrze..cudne dodatki..jestem pod wielkim wrażeniem zmysłu, smaku.
    Pozdrawiam Ada

  • comment-avatar
    Kulka 29 września 2010 (07:25)

    Ślicznie, jasno, pogodnie :-)
    Asiu, suwanie kanap i machanie pędzlem wybornie działa na psyche (godzej na kręgosłup). Ja nie mam co prawda takiego metrażu, więc suwanie na mniejszą skalę, ale wiem, rozumiem… Ostatnio, gdy mąż wyjechał na plener, też machałam i suwałam… Wrócił i nawet mu się podoba (bo też dziwnie nerwowo reaguje na stwierdzenia: może by tak coś zmienić?…)
    Jakbyś miała ochotę, zapraszam do siebie, pozdrawiam ciepło,
    Monika.

  • comment-avatar
    irish - bunny 29 września 2010 (06:36)

    Witam ponownie, nic dodać nic ująć same cuda a szafa z zamkniętą w niej praleczką jest i dla mnie inspiracją ;) Pozdrawiam

  • comment-avatar
    Anonimowy 29 września 2010 (06:17)

    Asiu piękny ten kolor śmietankowy szafy,jak będziesz pisala kiedyś obiecany post z poradami to napisz jaką farbą malujesz, podoba mi się to drewno na ścianie przy salonie,czy to jest sosna, czy ono jest jakoś impregnowane, jak o nie dbać…?
    Ja mam telewizor , którego bardzo mało ogladam, dwoje dzieci, pracę zawodową i totalny brak czasu, dlatego zamierzone projekty wykonywane pracą własnych rąk idą bardzo wolno, dlatego zaglądam tu i podziwiam zdolnosci i organizację oraz oczywiście pasję!

  • comment-avatar
    Anonimowy 29 września 2010 (00:10)

    Asiu, a ja z innej beczki – chwilę się zastanawiałam, nad ilością rzeczy, które jesteś w stanie robić na raz i brakiem sprzeciwu męża nad suwaniem kanapy. Ale żaróweczka mi się zapaliła po chwili.
    WY NIE MACIE TELEWIZORA!!! Stąd – masz czas wciąż coś dłubać a i haft równy Ci wyszedł, i pan mąż nie krzyczy,że mu mecz każesz oglądać tyłem do tv a przodem do jesieni:))
    Ech … U mnie to by nie przeszło.
    Z niekłamaną zazdrością
    lewkonia :)

  • comment-avatar
    Destiny ikt 28 września 2010 (22:55)

    Masz piękny dom. Wiem, że jeżeli kiedykolwiek bym stawiała nowy, chciałabym, żeby tak wyglądał. Bajka!!
    Lubię do Ciebie zaglądać, pogodnie nastraja mnie taka wizyta.
    Pozdrawiam gorąco.

  • comment-avatar
    Anonimowy 28 września 2010 (21:44)

    Dzieki za inspiracje. Juz wiem, ze w moim nowym domu garderoba ( pokoj przechodni " w drodze" do sypialni) bedzie miala " zaluzjowe " drzwi. Cala reszta " majstersztyk".Pozdrawiam serdecznie. Agnieszka

  • comment-avatar
    OLQA 28 września 2010 (21:36)

    Piękne wnętrza, podzielam Twoją fascynację kratką :)

  • comment-avatar
    angela 28 września 2010 (21:06)

    Bardzo u Ciebie przyjemnie… tak klimatycznie, słonecznie, ciepło, miło i wygodnie :)
    … a te rodzinne skarby.. ja wprost ubóstwiam take rzeczy, piękne, niepowtarzalne i na dodatek jaką kryja historię :)
    Pozdrawiam,

  • comment-avatar
    Anonimowy 28 września 2010 (20:48)

    Witam. Zaglądam do Ciebie i podczytuje od dawna…..i podziwiam bez końca, Ciebie Joasiu. Jest pięknie i jeszcze… dzwoneczek ptaszkowy,jak dla mnie rewelacja!Pozdrawiam – BB.

  • comment-avatar
    aagaa 28 września 2010 (20:37)

    Tak pięknie u Ciebie,że nie chce się stąd wychodzić.
    Pozdrowionka

  • comment-avatar
    Patti 28 września 2010 (20:13)

    Jednostką chorobową opisywaną u ciebie , ja stwierdziłam już dawno. Nie uleczalną zresztą :))))))). Zmiany nakręcaj, ładują akumulatory, ja latam po domu z białą farba i wszytko przemalowuje. Efekty chyba niezłe. Zapraszam. Jeszcze w starym mieszkaniu po otworzeniu drzwi wejściowych miałam duży salon otwarty na hol , także przestrzeń jak na blok była bardzo duża. Średnio raz na miesiąc jeździłam po pokoju meblami w tę i z powrotem, przestawiłam, przynosiłam, wynosiłam, malowałam, upinałam. Mój mąż opowiadał mi później że otwierając drzwi jakby nie było naszego mieszkania, ładna chwile musiał się ustanawiać czy wszedł do właściwego bo wychodząc rano było zupełnie inaczej…………..ale pewien typ tak ma …….i oby jak najdłużej Pozdrawiam Patti.

  • comment-avatar
    mojzaczarowanyswiat 28 września 2010 (19:33)

    piekne masz to swoje mieszkanko, takie bardzo klimatyczne cieple nastrojowe…a co to za cudowne drzewko z lampkami?

  • comment-avatar
    folkmyself 28 września 2010 (19:03)

    Zmiany są super, ja też jeździłam ostatnio kanapa i też okropnie się cieszyłam z tego powodu!

  • comment-avatar
    paula_71 28 września 2010 (18:55)

    Widziałam,że posta dodałaś,ale pomyślałam sobie,nie nie czytam teraz,poczekam do wieczora,jak Lenka zaśnie i będę mogła w spokoju z kubkiem ciepłej herbatki przeczytać i pooglądać Twoje zdjęcia.A dzisiaj jest co oglądać :)
    Zapodałaś Nam taką ilość zdjęć,że muszę je wszystkie jeszcze raz przejrzeć.

    Pomysł na pralnię w szafie bardzo udany,Jesionki piękne i takie bardzo "Twoje",pamiątki po przodkach,jakże bezcenne,ale i Twoje woreczki urzekające.A suwanie,no cóż,każdy z Nas od czasu do czasu odczuwa potrzebę zmian :) I oby te zmiany,jak w Twoim przypadku byłu na lepsze!Salon zyskał na metrażu a Leoś na dydatkowym miejscu do zabawy.

    Rozpisałam się,kończę zatem pisząc w skrócie.
    Bardzo mi się to wszystko podoba :)

    Uściski.

  • comment-avatar
    Jo-hanah z Wrzosowej Polany 28 września 2010 (18:52)

    Joasiu! Uwielbiam czytać Twoje wpisy, oglądać Wasz dom i podziwiać wspaniały klimat jaki w nim wyczarowujesz :D
    Tez lubię czasem coś zmienić i mój M. podobnie jak Twój Paweł bardzo tego nie lubi. Ograniczam się więc do małych, ale dużo dających zmian. Np. bawię się kolorami dodatków. Obrus, serwetki i już całkiem inne wnętrze :D
    Pozdrawiam cieplutko z przed mego kominka :D

  • comment-avatar
    Iza Jankowska 28 września 2010 (18:30)

    ASIU,suwać trzeba obowiązkowo bo stagnacja jest niedobra.Masz teraz więcej miejsca,nie zawadzasz o sprzęty i synek ma pole do zabawy-bardzo dobrze zrobiłas.
    Powiem CI,ze problem skarpetkowy jakoś nigdy u mnie nie występował.Po prostu nie rozsiewali skarpetek po mieszkaniu.
    ALE BARDZO PODOBA MI SIĘ Twoja szafa-jak tak jest wszystko poukładane i na miejscu to wewnątrz się człowiekowi spokojniej robi.Bardzo miły przedpokój-taka prawdziwa wizytówka WAszego domu i widać Twoją troskliwą rękę i gust.
    I bardzo pięknie wykrzyżykowałas-wszystkiego trzeba spróbować aby móc odrzucić jeśli to nie dla nas.pozdrawiam ciepło i dziękuję za odwiedziny.

  • comment-avatar
    hermina 28 września 2010 (18:18)

    a ja powiem tylko tyle, że bloga podtykam mojemu lubemu i grożę, że będziemy mieć podobny wystój :) ciepło i miło u Was:) pozdrawiam (jak ty piszesz te długaśne notki ja jak siadam to mam mętlik w głowie) eh zdolniacha…

  • comment-avatar
    laurentino 28 września 2010 (17:57)

    Asiu jak zawsze się napracowałaś ale pięknie to wszystko wyszło ;) a i salon wygląda pięknie i zyskał na objętości ;)
    Wiem powtarzam się ale PIĘKNIE U CIEBIE JEST !!!;)
    Pozdrawiam cieplutko całą rodzinkę ;)

  • comment-avatar
    Anonimowy 28 września 2010 (17:52)

    Eh, zazdroszczę…
    Pięknie urządzony dom, ma Pani naprawdę talent;)) Czytam ten blog od niedawna, ale jestem zachwycona. Codziennie zaglądam i żałuję trochę, że pisze Pani tak rzadko;(
    Pozdrawiam. Gosia

  • comment-avatar
    rumianek 28 września 2010 (17:42)

    rewelacyjne zmiany, i ten kominek ech rozmarzyłam się i zazdraszczam :)

  • comment-avatar
    Ola_83 28 września 2010 (17:32)

    Ja miło czytało się Twój post:) świetne te drzwi:) gdzie takie można dostać?:) bo przede mną remont korytarza. Przemeblowanie bardzo korzystne! ja to sobie posiedzę z Tobą przy kominku:)

    pozdrawiam!

  • comment-avatar
    Magoda 28 września 2010 (17:00)

    No i jak to wszystko zawrzeć w kilku zdaniach? Wszystko pomysłowe, piękne i przytulne!
    Pysk mi się do Ciebie uśmiecha!
    A suwanie meblami mam we krwi – rozumiem w całej rozciągłości, jak sobie raz na kwartał czegoś nie przesunę to chora jestem!
    Uściski, buziaki i pozdrowienia Ci ślę mróweczko kochana!

  • comment-avatar
    Gosia 28 września 2010 (16:48)

    Ja też od czasu do czasu lubię coś przestawić ale nie daje to takiego efektu ja w przypadku Twojego salonu. Ta przestrzeń, ten ciepły kominek, jak się tak napatrzę to przechodzi mi jesienna chandra.
    Ślicznie tu u Ciebie:))
    Pozdrawiam serdecznie:)) Małgorzata:))

  • comment-avatar
    kasia ino-ino 28 września 2010 (16:21)

    uwielbiam do Ciebie zaglądać… i smakować dania JEDNOGARNKOWE…
    idę cosik pozmieniać u siebie, na odczarowanie jesieni… bo mi jakieś grypsko chce pod dach (za pomocą łamania gnatów) wejść…. a kysz!

    utulam ciepło i dziękuję, za przesiadywanie przed kominkiem…

  • comment-avatar
    Millu (mpenzi) 28 września 2010 (16:04)

    No to siędnę sobie przed tym kominkiem, a co…. jak tak ładnie proszą…
    I jeszcze bym sobie poprosiła kaweczkę do tego posiedzenia… albo herbatkę z malinami… z jakimś ciasteczkiem domowym:)
    Cudowne starocie… też mam takie pobabcine skarby… i też w "szufladzie na skarby"…
    Pozdrawiam Edyta

  • comment-avatar
    rosaliaa 28 września 2010 (15:52)

    wydawałoby się, że małe dziecko i tyle bieli w domu – nie idą ze sobą w parze. podziwiam twojego czyścioszka leonka, który nie palcuje czekoladą tak pięknych narzut i kanap. oglądać twój dom to prawdziwa uczta

  • comment-avatar
    Qra Domowa 28 września 2010 (15:35)

    OJ JAK PRZYJEMNIE BYŁO CIĘ ODWIEDZIĆ W TEN POCHMURNY DESZCZOWY DZIEŃ…PIĘKNIE WSZYSTKO POROBIŁAŚ..PRZEMEBLOWANIE NA KORZYŚĆ…JA TEZ LUBIĘ ZMIANY,CHOCIAZ RZADKO PRZEMEBLOWUJĘ,ALE LUBIĘ ZMIENIAĆ DEKORACJE ITP.I PODOBNIE MAM-ZMIANY NAWET TE NAJDROBNIEJSZE POZYTYWNIE MNIE POPYCHAJA DO REALIZACJI NASTĘPNYCH…I RÓWNIEŻ MAM NADZIEJĘ,ŻE TO NIE OZNAKA CHOROBY..HIHI..bo by sie okazało ,że tysiące nas chorych…

  • comment-avatar
    MaJu 28 września 2010 (15:28)

    przemeblowanie wyszlo rewelacyjnie. szafa z dzwiczkami zaluzjowymi naprawde sliczna. u mnie w korytarzu tez musi byc taka-koniecznie. salon po przesunieciu sofy jest wiekszy . zeczywiscie mozecie teraz robic potancowki .
    a szycie- co ja bede duzo mowic- zdolne masz raczki. wszystko wyglada bardzo pieknie.
    Napatrzylam sie na kominek i lece w swoim zapalic.
    pozdrawiam cieplo.

  • comment-avatar
    Cathe 28 września 2010 (15:25)

    Wspaniały klimat przy kominku… Wierzę, że w takiej scenerii jesienne wieczory mogą być naprawdę fascynujące;)
    Co do skarpecianych przypadków.. chyba każda żona boryka się z tym problemem. Cóż, pozostaje nam jedynie obmyslanie strategii chowania "eksponatów" tu i ówdzie;))
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mojego Rustykalnego domu..

  • comment-avatar
    Myszka 28 września 2010 (15:21)

    Ale piękności nam pokazałaś! Przemeblowanie rzeczywiście powiększyło salon. A powiem tylko, że takich drzwi żaluzjowych to ja nie mogę znaleźć:(
    Aaa, dziedzictwo piękne Ci przypadło w udziale, tylko pozazdrościć!

  • comment-avatar
    Monia 28 września 2010 (15:16)

    Piękny dom,wszystko doskonałe!Pozdrawiam

Skomentuj

Szanuję Twoją prywatność, Twój adres mailowy nie będzie widoczny.