Inspiruje mnie świat – WŁOCHY/ Toskania.

Musiałam po powrocie z Włoch dać sobie kilka chwil wytchnienia, a tym samym możliwość spojrzenia na ten czas i na samą Toskanię z dystansem. Gdybym dokonała tego wpisu tuż po przylocie do Polski, zapewne połowa treści byłaby ikonkami i wykrzyknikami. O tak –  Włochy, albo raczej Włosi wzbudzają emocje i sami są jedną dużą chodząca, tańczącą emocją:) Która zresztą udziela się większości turystom.

Jestem również pewna, że nie mogłam wybrać lepszego miejsca podróży dla mojego mecenata podróży – czyli Oknoplastu. Pisząc o otwartości na świat – traktując OKNO jako symbol/metaforę dla owej otwartości, nie przypuszczałam nawet jak wiele ma ono wspólnego z nastawieniem Włochów do życia. I jak bardzo jest mi owo nastawienie bliskie sercu. Ale od początku:) Zanim zacznę się rozpływać nad samymi Włochami – kilka zagadnień kwestią wstępu:

Inspiruje mnie świat - podróż do Toskanii.

1.Polskie okna we Włoszech – zaskoczenie.

Owszem, Oknoplast wspomniał mi w trakcie luźnych rozmów, że jest obecny na włoskim rynku. Nie uprzedził mnie jednak, jak bardzo popularny i ceniony jest przez Włochów:) I tymże sposobem, tuż po przylocie do Toskanii i podjechaniu samochodem do Lucca, w której spałam, tuż przy moim hotelu co widzę??? Partnerski salon Oknoplastu:) I zapewniam Was – nie był to zamierzony „chwyt marketingowy” Wysiadając z auta byłam tak ogromnie zdziwiona, żeby nie powiedzieć: oszołomiona, że musiałam naprawdę dziwacznie wyglądać. Początek podróży okazał się być jedną wielką niespodzianką, którą wzięłam za dobrą monetę i wróżbę na cudowną włoską przygodę – nie myliłam się:) Wybierając hotel nie miałam zielonego pojęcia co znajduje się wokół niego…Mecenat Oknoplastu już od pierwszego dnia pobytu realnie się ziścił. Miałam logo mojego opiekuna widoczne z okna przez cały pobyt w Lucca:)

Od samych Włochów dowiedziałam się już potem, jak bardzo sobie cenią nasze okna, okazało się również, że nie tylko Toskania ogląda świat przez produkty Oknoplastu. Wzbudzające tak wiele zachwytów Trullo w Apulii – a dokładnie maleńkie domki, budowane z tradycyjnego kamienia ( te domki zajmują prestiżowe miejsce na liście światowego dziedzictwa UNESCO) jak myślicie,  jakie mają okna? TAK, TAK – nasze polskie:) Oknoplast dostarcza okna nawet tam – w tak nietypowym wymiarze i z nietypowymi rozwiązaniami wewnętrznych okiennic, o których przeczytacie bardzo ciekawy artykuł TUTAJ. Włoska podróż umocniła mnie bardzo w przekonaniu, że możemy być dumni z naszych produktów. Że mamy wspaniałe jakościowo firmy, które zdobywają świat. Oknoplast – wychwalam więc Was dziś bardzo, bardzo mocno – bo podróżując po Włoszech czułam wielką radość i dumę, że jestem tam pod Waszym właśnie patronatem. O podejściu Włochów do okien, o tym jak owe okna wyglądają i czemu Włosi nie mają oporów by wywieszać w nich pranie za praniem:) – porozmawiamy jeszcze w kolejnych wpisach.

weneckie okna udekorowane są praniem

toskańska uprawa winorośli

Wenecja jest piękna

W Lucca znajdziemy pełno podwórek z pięknymi ogródkami wewnątrz miasta.

2. Moje zachwyty.

Było ich na tyle dużo, że postanowiłam opisać je nie w jednym, ale w kilku postach dotyczących samej podróży i Toskanii. Przede wszystkim zachwyciłam się ludźmi. Otwartość i ekspresyjność Włochów, ich prawdziwe, namacalne wręcz emocje – wywarły na mnie bardzo duże wrażenie. Włosi, mimo światowego trendu do spędzania czasu przed komputerami, chcą się jednak ze sobą spotykać – ale w realnym, prawdziwym świecie. Chcą się radować. Chcą być czynni do późnej starości. To był chyba mój największy ZACHWYT przywieziony z Włoch – w aspekcie społecznościowym. Starsi ludzie właśnie. Uśmiechnięci, bardzo, ale to bardzo ciekawi drugiego człowieka, towarzyscy. Oni żyją tak czynnie i w tak piękny sposób „celebrują” swoją starość, że – wzruszali mnie bardzo swoim zachowaniem niejednokrotnie. No i kolejny zachwyt – ROWERY:) Jeden z głównych włoskich środków lokomocji, widoczny na każdym kroku. Ale JAKIE rowery!!! leciwe, rozchybotane, zardzewiałe często gęsto – vintage najprawdziwszy. Włosi są tak wyluzowani i nieskażeni pozoranctwem, że nawet ich środki lokomocji mówią same za siebie.

Rowery to ulubiony środek lokomocji Włochów.

wlochy-rowery-naulicach

Włosi jeżdżą na vintageowych rowerach.

I owszem – są bardzo, ale to bardzo otwarci.  Jeżeli poziom otwartości mierzymy w skali od 1 do 10 to mieszkańcy Toskanii pewnie byliby gdzieś w okolicach 10tki. To niebywałe doświadczenie – zaznać tej otwartości i serdeczności na własnej skórze. O cokolwiek nie poprosiłam – było mi dane, wytłumaczone, udzielono mi zawsze pomocy, zaczepiano i podrywano:), zagadywano. Po dwóch dniach sama zachowywałam się już jak Włoszka:) Zagadywałam dosłownie każdą osobę, z którą było mi dane się spotkać, jeśli tylko wykazywała jakiekolwiek oznaki znajomości języka angielskiego. Zresztą – nawet jeśli nie mówili po angielsku, to i tak zawsze udawało nam się porozumieć:)

No i czym ja się mogłam jeszcze zachwycić w Toskanii? Jak myślicie? Oczywiście, że przyrodą:) Gaje oliwne, rośliny cytrusowe widoczne dosłownie na każdym kroku, wiszące ogrody, zielone tarasy w samym środku miasta i okna tonące w kwiatach – to byłoby niemożliwe, bym się nie zakochała w tych widokach. I już niebawem przeczytacie wpis o cytrusach. Zresztą, o wszystkich swoich zachwytach opowiem Wam szczegółowo w kolejnych postach.

Z murów San Gimignano rozciągają się piękne widoki.

Włoskie ogrodu i ogródeczki wprawiają w zachwyt.

Schody w roślinach.

wloskie-widoki

wloska-roslinnosc-wiszace-ogrody

wloskie-krajobrazy

wloskie-tarasy

3. Zakochanie.

Zachwyty swoją drogą, ale przeżyłam również tak ogromne zauroczenie, że samym zachwytem trudno je nazwać. I to nie śniadzi Włosi zawładnęli moje serce, a 2 miejsca. San Gimignano i Wenecja. Dwa odmienne miasta, pełne cudów architektury, namacalnej historii, klimatu nie do opisania oraz cech, które czynią je wyjątkowymi. Nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się, by samo miejsce wywołało we mniej tyle emocji – i choć nie planowałam tego wpisu, na pewno opowiem Wam o 2 miastach, które rzadko kogo pozostawiają obojętnym:)

Gondolierzy to wizytówka Wenecji.

uroki-wloch

wenecja

wenecja-gondolier-pogwizduje

wenecki-gondolier-wlochy

weneckie-koloryty


Podróż do Włoch zmieniła mnie nieodwracalnie. Ich otwarte na oścież okna, serca i emocje – spowodowały, że postanowiłam i ja jeszcze bardziej otworzyć się na świat. Być może w Polsce nie będzie to łatwym zadaniem:), ale w końcu, spójrzcie jak my sami się jednak zmieniamy. Biorąc pod uwagę samo podejście do życia, do innych ludzi. I tak jak okna, które z czasów dzieciństwa/komuny zapamiętałam jako ciągle zasłonięte, zakapućkane w te zasłony, firany – byleby nikt nie zobaczył nie daj Boże co jest w środku…tak i nasze dusze niegdyś bardzo pozamykane, stały się może trochę bardziej odważne? Nie sądzicie? Myślę, że Polacy bardzo się zmieniają. W wielu oknach mamy …już tylko rolety, albo jedynie zwiewne firanki:) Nie odgradzamy się od świata, jesteśmy raczej ciekawi jego różnorodności. Oraz innych kultur – i tak, jak ja, doświadczenia z podróży chcemy przebijać w takie zachowania i dokonywać takich zmian w naszym życiu, by być po prostu żyć jako spełnieni szczęśliwi ludzie :)

zachod-slowna-w-wenecji

Moje postanowienia po włoskiej podróży? A proszę:

  1. Będę uśmiechniętą, czynną, towarzyską i bardzo wyluzowaną staruszką:)
  2. Postaram się być jeszcze bardziej otwartym człowiekiem.
  3. Kupuję rower.
  4. Nie przejmuję się drobiazgami.
  5. Uśmiecham się jeszcze więcej.
  6. Wracam za rok do Wenecji :):):):)

Wypatrujcie postów z włoskich wojaży – postaram się przekazać w nich Wam całe słońce, miłość, piękno i energię Toskanii:)

 


Mecenatem włoskiej podróży GREEN CANOE był Oknoplast 

  • Pionier w branży stolarki okiennej pod względem innowacyjności: opracowanie ponad 30 innowacyjnych rozwiązań (m.in. okno termoizolacyjne, niewidoczne zawiasy, okno z poczwórną szybą, komory wypełnione kryptonem, węższy profil 70 milimetrowy, okno Prolux i Pixel – 22% więcej światła)
  • Firma kreująca trendy w branży stolarki okiennej 
  • Najlepiej rozpoznawalna marka za granicą
  • Największy eksporter okien PVC za granicę  –  2500 salonów w 13 krajach: Austrii, Czech, Francji, Niemiec, Polski, Słowacji, Słowenii, Szwajcarii, Włoch, Węgier, Finlandii, Norwegii i Szwecji

Podziel się...Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterEmail this to someone

Dziękuję za Twój komentarz.

28 komentarzy

  • comment-avatar
    Pure Life 16 października 2016 (10:58)

    Byłem, widziałem Toskania jest cudowna…Mam tonę zdjęć i wspomnień stamtąd , Wenecja piękna chodź tłumy turystów wszędzie, byłem dwa razy zawsze poza sezonem i tłok. Lucce odkryłem przypadkiem jak byłem w Pizie – zakochałem się wtedy w tym mieście i rekomenduje każdemu żeby odwiedził. Muszę kiedyś wrzucić fotorelacje z objazdu. Pozdrowienia

  • comment-avatar
    Lucyna 14 października 2016 (11:00)

    Jeżdżę przynajmniej dwa razy do roku w okolice Pizy,do siostry ,ktora tam mieszka na stałe i doskonale rozumię zachwyt ,bo jaod 10ciu lat nie przestaję się zachwycać i ciągle odkrywam coś nowego .Wszystko utrwalam aparatem . Pozdrawiam

  • comment-avatar
    Jo 28 września 2016 (13:48)

    Oj, tak, otwartość Włochów, ich radosne podejście do wielu rzeczy, choć im też nie brak codziennych trosk, przydałoby się nam wielu ;), miło zobaczyć u Ciebie podróżnicze zdjęcia :)

    • comment-avatar
      Green Canoe 28 września 2016 (13:56)

      Ciesze się, że sprawiłam Ci przyjemność:)

  • comment-avatar
    Monika & katalog inspiracji 23 września 2016 (19:46)

    Cudowna podróż. Bogata we wrażenia, emocje, przemyślenia. Pozytywnie zazdroszczę.
    Życzę konsekwencji w realizacji powakacyjnych postanowień.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie:)

  • comment-avatar
    Woman From Forest 18 września 2016 (21:53)

    Piękne miejsce :)

  • comment-avatar
    Paula 17 września 2016 (23:21)

    Pieknie oddalas wloski klimat! W Lucce to wyjtkowo duzo rowerow- w zadnym innym miescie wloskim tylu ich nie widzial. Skutery i owszem :-)

    Mysle ze majac takie odczucia z Wloch zakochalabys sie rownie w Holandii. I to wcale nie ze wzgledu na rowery… A wlasnie otwartych ludzi, chetnie ucinajacych pogawedki, serdecznych i pomocnych. I to jest tam takie naturalne! I jeszcze ci starsi ludzie wychodzacy do kawiarni i restauracji i usmiechnieci i zartujacy…tak bardzo lubie taka atmosfere i bardzo mi jej w Polsce brakuje…i tej spojnosci architektonicZnej i cudnych kwiaciarni i mawet bukietow kwiatow w marketach- zupelnie niesztpowych. Polecam szczegolnie male miasteczka jak Leide,Gouda,Edam :-)
    Cudnych inspirujacych podrozy dla Ciebie

  • comment-avatar
    Agnieszka 16 września 2016 (13:14)

    Klucz tkwi w ludziach…Na Światowych Dniach Młodzieży odczułam to jak nigdy w życiu. Zupełnie nieważne było pochodzenie, kolor skóry, status społeczny. Wszyscy RAZEM, radośni, spontaniczni i szczerze ŻYCZLIWI. Tego bardzo brakuje w Polsce…Owszem, zmieniamy się, ale nadal najistotniejsza jest pozycja materialna, przez ten pryzmat oceniamy innych najczęściej, niestety…Myślę, że dokąd będą promowane w Polsce priorytetowo kariera, samorealizacja (egoistyczna) i wysoki poziom materialnego bogactwa, dotąd niewiele zmienimy…A tak naprawdę potrzebujemy RELACJI z drugim człowiekiem… Tego zwykłego-niezwykłego „dzień dobry” ze szczerym uśmiechem, „dziękuję” dla pani w sklepie, „w czym pomóc” w urzędzie itd…Przykład niestety zawsze idzie z góry, polskie media są okropne pod tym względem, a prawda jest taka, że większość ludzi powiela świadomie lub nie promowane zachowania…Życzę sobie i wszystkim nam, aby południowo europejski stan umysłu ludzi zagościł również w Polakach…

  • comment-avatar
    Joanna 16 września 2016 (07:58)

    Nie wiem czy to przypadek, ale też mam na imię Asia, też byłam w tym roku w Toskanii m.in. W Lukce, San Gimignano, Florencji (też rozczarowanie, a było to moje marzenie podczas każdej podróży do Italii) i Wenecji itp. Z tą tylko różnicą, ze podróżowałam samochodem pod patronatem mojej rodziny☺ Polecam jeszcze Sienę i Montepulciano ☺ Ciao Bella☺

  • comment-avatar
    Sylwia 15 września 2016 (11:52)

    Asiu, cudowny post, aż się czuje tę podróż pod skórą. Ja niestety trafiłam w Wenecji na pogodę mega mglistą, jakoś mokro wtedy było, a turystów tyle, że oddechu brakowało. Ale też padłam na kolana, bardzo, ale to bardzo ciekawe miejsce pod wieloma względami, również architektonicznie. A co do zmian u Polaków to….bardzo powoli to wszystko chyba idzie. Uwierz, pracuję z młodymi ludźmi (pani od angielskiego:) i ten marazm się jakby wciąż powtarza, często nie ma chęci do „zdobywania świata”, do cieszenia się tak po prostu…Ale liczę, że może ruszą z kopyta:):):) Ja kocham świat i ludzi i nie wiem jak można tak się czasem po tym życiu ślizgać…Pozdrawiam ciepło.

  • comment-avatar
    antonina 15 września 2016 (00:09)

    Też jestem zakochana w Toskanii! W kolorach, zapachach, smakach. Oh….. :))) Pozdrawiam!

  • comment-avatar
    Agnieszka 14 września 2016 (11:35)

    Asiu…tak Ciebie podziwiam i zazdroszczę Tobie, ale tak pozytywnie :) i uwielbiam Twoje wpisy. Czekam na nie codziennie, delektuje się każdym, czytam po kilka razy, wracam, znów czytam, po prostu uwielbiam.
    Asiu powiedź mi skąd masz taką umiejętność: lekkość w pisaniu, tak umiesz ładnie ubrać w słowa swoje myśli. Czytasz dużo? Co czytasz? Jak i gdzie można się tego nauczyć?
    Bo…ja niestety niby dużo czytałam, czytam, ale kiedykolwiek chcę coś stworzyć -tekst, to powstaje on bólach i męczarni. I tak mi się on nie podoba. Jest bez Twojego polotu i wyrazu- taki suchy. Odkąd pamiętam jakiekolwiek szkolne wypracowanie
    Skąd Ty to bierzesz?
    Mam dwoje dzieci i chciałabym podpowiadać im co robić aby pisać ładnie, gładko, płynnie i przyjemnie. A może to cecha odziedziczona. I tak: jeśli masz prostych rodziców ( z wyrazami szacunku) to nie spodziewaj się, ze będziesz mówić i pisać pięknie. Pozdrawiam Agnieszka L.

    • comment-avatar
      Green Canoe 14 września 2016 (12:59)

      Aga…chyba nie do końca to tak jest. Ani moja mama, ani mój tata nie mają jakichś większych predyspozycji w temacie pisania. I nie widziałam w dzieciństwie również, by dużo czytali. A ja – od najmłodszych lat jestem przyklejona do książek, uwielbiam czytać i uwielbiam pisać. Tak sobie myślę, że to chyba jednak trochę wypływa z nas samych – z naszych predyspozycji życiowych, nie wiem – może talentu do konkretnych czynności? Moje pisanie to nic innego jak spisywanie myśli na papier. Siadam, zaczynam pisać – i po prostu płynę:) Nie pracowałam nad sobą, nie ćwiczyłam godzinami – dostałam to w darze od życia. LUBIĘ pisać:) po prostu.

      Bardzo Ci dziękuję za ten ogromny komplement. Jedyna rada, która mi przychodzi do głowy w tej chwili jest taka: PISZ Z SERCA. Nie staraj się zbyt „ugładzić” własnych myśli, uszlachetnić je, w ogóle zmieniać – bo przestaną być Twoje. To mówię też swojemu synkowi, gdy pomagam mu w lekcjach. Spójrz, Twój komentarz tutaj jest bardzo szczery, wzruszający wręcz – to jest bardzo dobre pisanie! :):):)

  • comment-avatar
    Ania 14 września 2016 (10:15)

    Oj, zazdroszczę! Podróż do Toskanii – moje marzenie:) ale do spełnienia na później

  • comment-avatar
    Ewka 14 września 2016 (09:08)

    Bardzo mi się spodobały Asiu Twoje postanowienia po podróży… Pamiętam, że jako dwudziestolatka poznałam w szpitalu panią, która była wtedy gdzieś po czterdziestce (tak jak ja teraz), polubiłyśmy się i zapamiętałam jej słowa, że chce się zestarzeć z uśmiechem na ustach, chce mieć ładne zmarszczki i dla tego stara się dużo uśmiechać, chce być po prostu w przyszłości wesołą staruszką o ładnym wyrazie twarzy, bardzo mi się to spodobało.

  • comment-avatar
    Maga 14 września 2016 (08:53)

    Też kocham Włochy. Ten klimat, tych ludzi. A już język wloski, którego kompletnie nie rozumiem jest dla mnie jednym z piękniejszych języków. Ni szkodzi, ze nie rozumiem – i bez zrozumienia mogę ich słuchac i słuchać gdy tak śpiewnie ze sobą rozmawiają.
    We Włoszech każde, nawet malutkie miasteczko to swego rodzaju perełka.
    Co do Twoich postanowień – za wyjatkiem roweru (posiadam) po każdych wakacjach miałam podobne. Trzymam kciuki,zeby udało Ci się je zrealizować, mnie niestety z trudem to wychodziło i nadal nie wychodzi.
    Bardzo dziękuję za ciekawy wpis i zdjęcia. Pozdrawiam serdecznie

  • comment-avatar
    Gosia 14 września 2016 (08:38)

    Zachwycam się razem z Tobą i czekam na więcej:)

  • comment-avatar
    Zośka 14 września 2016 (08:30)

    Szczerze zazdroszczę Ci tej podróży do Włoch. W wielu miejscach byłam, tam jeszcze nie. Mój mąż zwiedził zawodowo Włochy wzdłuż i wszerz i się nie kwapi by tam powrócić. Jedno mnie jednak zastanowiło w Twoim wpisie, deklaracja – kupuję rower. Mieszkasz na wsi i nie masz roweru?? Przecież to idzie w parze. Nierozerwalnie!! :)))))

  • comment-avatar
    Aneta 14 września 2016 (08:06)

    Asiu jak już raz odwiedziłaś Włochy to będziesz tam wracała. Zobaczysz. Ja tak mam od kilku lat.W te wakacje również byłam w Wenecji. Niesamowity klimat , ludzie . Czas płynie w zwolnionym tempie. Tam ludzie potrafią życia i doceniać życie .Już bym chciała tam wrócić ;)
    P.S a gdzie zdjęcia fiatów 500 ? ;) musisz dla mnie napisać osobny post bo w związku z tym , że ja zakochana we wszystkim co włoskie coś o moim fiaciku musisz dodać ;)
    pozdrawiam

  • comment-avatar
    Aneta 14 września 2016 (06:47)

    Asiu poraw prosze ten mój cód! Trochę się z tej euforii zagalopowałam… Co za wstyd. Aneta

    • comment-avatar
      Green Canoe 14 września 2016 (08:40)

      Anetko – ja nie mogę tego zmienić:)

      • comment-avatar
        Aneta 14 września 2016 (09:02)

        No to… cudne okna, cudne drzwi, cudni ludzie, cudne krajobrazy, cudne zdjecia Twe – cud miód! Miłego dzionka! Aneta

  • comment-avatar
    Aneta 14 września 2016 (06:34)

    Asiu przepiekne zdjecia!!! A zauważyłaś że Włosi po prostu mają swój styl. Kiedy u nas co druga dziewczyna ma sztuczne rzęsy a co drugi facet znane adidasy New… tam każdy „jest inny”- pięknie, elegancko, schludnie inny. Na pozór nie przejęty modą ale jak pisałam z własnym stylem. Co do okien i tego co się we włoskich oknach znajduje to rzeczywiście wyobraźnia nie zna granic. Wystroje okien przeróżne i piękne jak same zresztą okna. Ja dołączę do tego drzwi- stare, olbrzymie, drewniane, zdobne. Cód miód… Pozdrawiam AnetaW.

    • comment-avatar
      Green Canoe 14 września 2016 (08:44)

      Tak, owszem mają swój specyficzny styl ubierania. Albo inaczej – czasami miałam wrażenie, że w ogóle modę jako taką omijają – zwłaszcza na prowincji. W miastach królowały krótkie spodenki i koszulki, ewentualnie sukienki typowo letnie. I mody jako takiej – na pewno tam nie widziałam:) Ale powiem Ci, że dla mnie na tle Włoszek Polki są po prostu piękne, nie powinniśmy mieć żadnych kompleksów… nawet tam z tymi rzęsami sztucznymi:)

      • comment-avatar
        Aneta 14 września 2016 (09:05)

        Oj sukienki cudne, kolorowe, kwieciste królowały:)

  • comment-avatar
    Beata 13 września 2016 (23:00)

    Pani Asiu zgadzam się ze wszystkim co przeczytałam i co niebywałe mam podobne postanowienia :) W sierpniu byłam w Wenecji, Weronie, objeździłam Jezioro Gardę i wzdychałam, ochałam w pięknych miejscowościach Rovereto, Tenno, Torbole, Malcesine, Preschiera del Garda. Uczę się włoskiego (pomaleńku, samodzielnie…) Wrócę tam za rok :) Wrócę po słońce, uśmiech, pyszne jedzonko, piękno natury i zawodowe inspiracje. Pozdrawiam cieplutko :)

  • comment-avatar
    Asia op. 13 września 2016 (22:33)

    Nie lubię sponsorowanych artykułów niestety. Ale co do jednego jestem zgodna. Kocham Wenecję. Jak to mówię to ludzie reagują pobłażliwym uśmiechem, dodają: – nie śmierdziało?
    Wenecja jest jedyna, piękna, dla mnie przebija Florencję w której byłam więcej razy. Można znaleźć niekomercyjne miejsca, ciche gelato niekoniecznie na placu św. Marka. Usiąść przy którymś kanale. Oglądać domofony też z polskimi nazwiskami.

    • comment-avatar
      Green Canoe 14 września 2016 (08:51)

      Asiu – Florencji nie polubiłam. W Wenecji się zakochałam na zabój” :) I masz rację, sporo miejsc znalazłam na uboczu. Materiał z Włoch nie jest ” artykułem sponsorowanym” trochę chyba pomyliłaś pojęcia. Ale owszem podróżowałam pod mecenatem Oknoplastu – i dawno z żadną firmą nie pracowała mi się tak przyjemnie:)

Skomentuj

Szanuję Twoją prywatność, Twój adres mailowy nie będzie widoczny.