SESJE ZDJĘCIOWE – z czym to się je?

Obiecałam Wam już dawno temu, że napiszę taki post ” roboczo – fotograficzny”. A, że ostatni tydzień upłynął mi właśnie w studio – lepszej okazji nie będzie. No to starujemy: projekt dla Bakalland i Delecta . Ja mieszałam na planie:), David – kulinarnie…ale my –  to tylko wierzchołek góry lodowej:) Za nami stał cudowny zespół. I kierowanie nim – było czystą przyjemnością.

sesja dla: BAKALLAND, DELECTA
miejsce: Warszawa, SOHO FACTORY/ Studio Whirpool
agencja obsługująca projekt: BRAND SUPPORT
temat: Kulinaria/książka kucharska
art. director: Joanna Marciniak – Wróblewska
fotografia: Rafał Meszka, WoYtek
kulinaria; zespół Davida Gaboriaud
stylizacja: GREEN CANOE Studio: 
Monika Stachowska, Anna WitkiewiczMatylda Rosłaniec

 A tu, proszę, nasz  prawie cały boski team:

Patrząc na „ładne obrazki” czy to w magazynach wnętrzarskich, kulinarnych, czy właśnie w książkach kucharskich, bardzo dużo ludzi myśli, że taka fotografia to żadna filozofia a  praca fotografa, stylisty itd. – to „zabawa”. Oglądając smaczne ujęcia, piękne wnętrza itd. przekładamy ów przyjemny odbiór na osobę, która owe zdjęcie zrobiła i wystylizowała. O tym, jak naprawdę wygląda moja praca pisałam już TU.  Fotografia studyjna a fotografia wnętrzarska, reportażowa – to są całkiem inne obszary działania, z jednym tylko łącznikiem –  APARATEM:) Nie wypowiem się na temat fotografii reportażowej czy ślubnej itd. – bo to nie moja dziedzina. Ale dziś chciałabym napisać Wam z czym wiąże się praca w studio – i to przy bardzo dużych projektach, właśnie takich jak dla Bakalland i Delecty.
 
 
  
 1. Waga przedsięwzięcia i ludzie 
Przy dużych akcjach, w studio jest zazwyczaj mnóstwo ludzi – a każdy z nich przynosi swoją historię, energię, oczekiwania, umiejętności, obawy, nastrój itd. Jako fotograf – masz z nimi kontakt non stop – otaczają Cię z każdej strony. To managerowie albo współpracownicy –  stylizują, czasami po prostu stoją i patrzą, czasami próbują doradzać, rozmawiać. Słowem  – SĄ. I trzeba się nauczyć z nimi współpracować a czasami po prostu ich „nie widzieć”.

Jako art director – musisz ów cały zespół i cały projekt  najzwyczajniej w świecie – OGARNĄĆ:), czyli zorganizować pracę oraz dopilnować, by cały zamysł artystyczny od początku pracy do ostatniego dnia był utrzymany w ustaleniach. Oprócz aspektu artystycznego, ważny jest również ten ludzki – osoba zarządzająca dużym projektem sesyjnym musi być przygotowana na to, aby tak wielki osobowościowy tygiel – płynnie połączyć. Sprawić, by ludziom pracowało się ze sobą dobrze. Często rozwiązywać również na bieżąco ich problemy, by mogli skupić się na dalszej pracy.  Przy sesjach kulinarnych „na żywo” – bardzo ważna jest komunikacja z szefem kuchni i na bieżąco ustalanie dalszych etapów pracy, jak i rozwiązywanie wszystkich problemów – bo te pojawiają się prawie zawsze:) Jeszcze nie robiłam dużych sesji, by nie pojawiły się jakieś „płotki” mniejsze czy większe do przeskoczenia, które zresztą zostawały wspólnie pokonywane:). Przygotować się również trzeba, że w jednej sekundzie usłyszysz z 4 miejsc : „Asia”! – podejdź, potrzebujemy Cię. I tak kilkadziesiąt razy dziennie:) Oraz, że różne nagłe sytuacje wymuszą podjęcie ważnych decyzji dosłownie w kilka sekund. Praca w studio przy „żywych” projektach i przy jednoczesnej presji czasu oznacza zmobilizowanie wszystkich sił, wszystkich uczestników oraz uruchomienie pozytywnego nastawienia. Jeśli masz wokół siebie ludzi, którym się CHCE i wszyscy czują , że gramy do jednej bramki – to możesz sobie wywróżyć pełen sukces:) I w tym miejscu bardzo chciałabym podziękować WSZYSTKIM, z którymi pracowałam przez ten tydzień – kochani, DZIĘKUJĘ Wam z całego serca! Za takie zaangażowanie, za zrozumienie dla siebie nawzajem, za niesamowitą atmosferę, za te śmiechy, które jeszcze mi brzmią w uszach! To nie był mój pierwszy tak duży projekt, ale pierwszy raz w życiu miałam ochotę Wszystkich uczestników zabrać po prostu do siebie do domu :):):) – i spędzić z Wami jeszcze więcej czasu, już bardziej prywatnie. To jest moja wartość dodana tej sesji i prywatny bonus – właśnie WY!!!:):):) 

A dla moich najcudowniejszych na świecie stylistek czółnowych – oddzielne podziękowania. Dziewczyny, nawet przez sekundę mnie nie zawiodłyście – jestem pod ogromnym wrażeniem Waszych talentów, elastyczności i wspaniałych charakterów.

Po 2. System pracy – tak naprawdę każdy projekt generuje inne ustalenia. Jeśli robisz typowe spokojne zdjęcia studyjne np. choćby packshot’owe,  to sytuacja jest dość klarowna – musisz po prostu być dobrym fotografem:), umiejętnie operować światłem, i zaplanować sobie pracę – w takim spokojnym trybie rzadko zdarzają się niespodzianki.
Inaczej wszystko wygląda dla sesji „żywych”, gdzie na bieżąco trzeba nanosić zmiany.  Praca dla tego projektu to np. była twórcza jazda kolejką górską:):):). Z tego głównie powodu, że w czasie rzeczywistym były wypiekane ciasta – i potem od razu fotografowane. Moi mili, WSZYSTKIE przepisy, które znajdziecie w „Wielkiej księdze z wypiekami” zostały przez naszą ekipę wypieczone, sfotografowane i oczywiście potem skonsumowane:) – słowem, to właśnie my byliśmy pierwszymi testerami:) Każdy dzień, poza misternie przygotowanym planem działania i ustaleniami zespołów, przynosił nam również niespodzianki. I dosłownie w każdym trzeba było w bardzo elastyczny sposób rozwiązywać wiele sytuacji, które nas zaskakiwały -… oczywiście, że daliśmy radę:)

W systemie pracy na takim planie najważniejsza jest WSPÓŁPRACA. Nie ma nic ważniejszego moi mili. Możesz mieć najlepszy sprzęt na świecie, możesz mieć cudne obiekty do fotografowania, możesz mieć mnóstwo pięknych rzeczy do stylizacji,  możesz mieć nawet i dobre chęci – ale jeśli zespół fotografów nie potrafi współpracować z zespołem stylizacyjnym, i na odwrót, a do tego jeśli zespół artystyczny nie potrafi współpracować z kuchnią  – zdjęcia po prostu nie będzie, albo będzie bardzo słabe. Patrząc na współpracę czółnowych stylistek z fotografami i w ogóle zachowanie wszystkich osób na planie – byłam nieludzko!!! :) dumna i cieszyłam się jak dziecko. Nie ma dla mnie nic bardziej „nakręcającego” zawodowo jak fruwająca w powietrzu SYMPATIA:)  – jak pomoc wzajemna, jak wspólna chęć by zadaną pracę zrobić najlepiej jak się tylko da. Patrząc na taki team miałam wrażenie, że nawet jak bym ich poprosiła o lot w kosmos – to by od razu zaczęli wspólnie działać i zbierać graty do zbudowania rakiety:):):):)

Po raz któryś już napiszę na tym blogu – mam niesamowite szczęście do pracowania ze wspaniałymi ludźmi:)

 
 
 

 

Po3. Klient i agencja.
Twój Klient oraz agencja, obsługująca projekt dla owego klienta może być dla Ciebie zmorą lub aniołem:) Przeżyłam w swoim zawodowym życiu i jedno i drugie. To drugie właśnie w ostatnim tygodniu. Rzadko się zdarza, że ludzie z agencji naprawdę wierzą w kompetencje zatrudnionych przez siebie fotografów i stylistek – i nie przeszkadzają:). Nie doradzają, nie wymuszają, nie jęczą, nie cmokają:) nad głową i nie próbują stwarzać atmosfery pełnej presji czasowej – po to, by pseudo „przyspieszać” pracę. Rzadko się zdarza również, że potrafią stworzyć tak komfortowe warunki do pracy – dla całego zespołu. Jeśli więc kiedykolwiek będziecie szukali dla swoich firmowych projektów najlepszej agencji pod słońcem – to proszę :

BRAND SUPPORT z eteryczną Aurelią, która była naszym dobrym aniołem opiekunem:) i dawała wiele wolności twórczej.

I na koniec już….w trakcie zdjęć,  na planie pojawiali się przedstawiciele Bakallandu i Delecta, odpowiedzialni ze strony firmy za sam konkurs i projekt sesyjny. Takie wizyty sprawdzające na planach to standard. Tak się składa, że współpracuję z Bakallandem już 2 lata i wiedziałam od razu, że to świetni ludzie.   Ale i tak bardzo miło zaskoczona byłam samym przebiegiem tych wizyt. Bo trzeba mieć w sobie po prostu wielką KLASĘ, by zachowywać się tak, że nikt z nas, nawet ich nie odczuł. Mało tego – usłyszeliśmy od razu dużo dobrych słów, poczuliśmy wyraźne wsparcie – które ZAWSZE powinno się pojawiać przy tego rodzaju wspólnych akcjach.
Aniu, Agnieszko, Marzenko – dziękuję Wam bardzo:) Chapeau bas! 

 

 

a w liczbach:

102 ciasta w 5 dni
około 200 zdjęć
SETKI rzeczy do stylizacji
sen po 4 godziny na dobę:)
miliony uśmiechów i tyle samo żartów
niezliczona ilość dobrej energii
i wypowiadane przeze mnie co chwilę ” robimy to w 2 wersjach” :):):):)

…lubię wracać do domu po takiej twórczej maksymalnej eksploatacji:):):)…wczoraj patrzyłam z brzegu na zachód słońca nad jeziorem, na moich chłopaków nurkujących, na wiatr w gałęziach przybrzeżnych wierzb… wokół cisza …
po tygodniu pracy na najwyższych obrotach – wróciłam do bazy:)

Uściski kochani czółnowscy – zaloguję się tylko jeszcze w rzeczywistość:) i już za moment do Was blogowo wracam:)
pa!

Podziel się...Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterEmail this to someone

Dziękuję za Twój komentarz.

79 komentarzy

  • comment-avatar
    Jo 28 września 2016 (13:36)

    Z przyjemnością obejrzę efekty na papierze :) i wiadomo, atmosfera ekipy przekłada się na projekt. Tym bardziej podziwiam Kingę Błaszczyk-Wójcicką znaną z bloga Greenmorning i jej zdjęcia, które są efektem pracy całej ekipy w jednej osobie ;)

    • comment-avatar
      Green Canoe 28 września 2016 (13:56)

      Jo – przy takich projektach jak nasz, jedna osoba byłaby po prostu bez szans:). Co innego robienie zdjęć w miłej atmosferze, na spokojnie bez presji czasu – bo takie sesje też robię, a co innego tygodniowa harówka w asyście non stop pracujących piekarników i setek wypieków:) z tykającym zegarem w tle. Trzeba umieć dobrze ocenić własne możliwości i skalę projektu. Znam doskonale prace Kingi i cenie ją bardzo za wrażliwość.

  • comment-avatar
    Ognik 24 września 2015 (20:05)

    Lubiłam Twój blog, Asiu. Teraz, stał się tak zamaszysty, podjarany reklamą. Wpadam czasem, na chwilę, ale to już nie to…Brak tej cudownej indywidualności, intymności(?) jakiejś….Ale skrzydeł :), życzę…

  • comment-avatar
    wannynarożne 26 sierpnia 2015 (11:16)

    patrzę na te zdjęcia i już czuję ile to pracy musiało Cię kosztować i za każdym razem to samo :) wydawąłoby się że to wszystko takie hop siup proste ale nieeee :) jak we wszystkim, żeby coś było piękne i przykuwało uwagę to nie da się tego zrobić bez trudu :) pozdrawiam

  • comment-avatar
    Galeria Dekolandia 26 sierpnia 2015 (03:09)

    super praca :)

  • comment-avatar
    Kasia 24 sierpnia 2015 (15:19)

    hmm…też bym chciała taką sesję mieć ale dla siebie :)

  • comment-avatar
    Anonimowy 24 sierpnia 2015 (11:02)

    Asiu, tak nieśmiało zapytam o wyniki konkursu GG ?

  • comment-avatar
    Luki 18 sierpnia 2015 (07:04)

    W takim zespole i z takimi ludźmi aż chce się pracować. Wasza energia powala! Musiało być smacznie.

  • comment-avatar
    Kamila 17 sierpnia 2015 (11:32)

    Asiu, Dziewczyny miło Was zobaczyć …w pracy. Nie to żebym komukolwiek odpoczynku żałował , tylko fajny, zakulisowo reportaż powstał. Miałam okazję uczestniczyć w sesji dla miesiecznikow florystycznych i wiem jaki to nakład energi . A jak parzę na zdjęcia wypieków, to od razu za Bożym Narodzeniem zatęskniłam ;)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 sierpnia 2015 (21:03)

      a mieliśmy jeden pyszny piernik!:)

  • comment-avatar
    AliceLovesBrocante 16 sierpnia 2015 (18:39)

    Ale genialny projekt! Czekamy na efekty, bo z taką wspaniałym teamem to tylko sukces może być! Asiu wyglądasz kwitnąco, widać radość:) Okularki już chwaliłam, ale jeszcze raz napiszę- są boskie! Pozdrawiam Ala

  • comment-avatar
    Aneta anett-art 16 sierpnia 2015 (16:42)

    miło poczytać i zobaczyć jak się "je" taką sesje :) pozdrawiam

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 sierpnia 2015 (21:02)

      je się w wielkim pospiechu i pod presją czasu ogromną – ale i tak było świetnie:)
      pozdrowienia!

  • comment-avatar
    Agnieszka - PolskaZupa 16 sierpnia 2015 (13:59)

    Bardzo fajnie opisane. Jak ja bym chciała być dobrym fotografem, a światło to dla mnie ciągle niestety tajemnica :)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 sierpnia 2015 (21:01)

      Agnieszko – ja też się z nim często boksuję:)

  • comment-avatar
    KTN Studio Katrin Nievergelt 16 sierpnia 2015 (09:45)

    Bardzo przyjemny post, który pokazuje dużo pozytywnych aspektów pani pracy. Bardzo przyjemnie się czyta ten post i bardzo napaja pozytywną energią i optymizmem :) Widać, że praca z tak zgraną ekipą pozostawia po sobie ślad – i nawet już po zakończonej pracy roznosi po wszystkich pozytywną energię, pomimo małej ilości snu, pomimo maksymalnej ilości koncentracji, jaka była potrzebna, pomimo problemów, które zostały napotkane. Cieszę się dla pani, że ma pani tak ciekawą pracę i okazję pracować w tak zgranej ekipie. Mój brat jest fotografem i po części bardzo dobrze rozumiem to co pani napisała – nie każdy patrząc na obrazek w kolorowym magazynie widzi ile tak naprawdę za tym wszystkim stoi!! :) A teraz idę upiec ciacho! ;-)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 sierpnia 2015 (21:01)

      mam nadzieje, że wyszło pyszne!:)

  • comment-avatar
    Anonimowy 16 sierpnia 2015 (06:19)

    Bo trzeba mieć w sobie po prostu wielką KLASĘ, by zachowywać się tak, że nikt z nas, nawet ich nie odczuł.
    przeoczyłam
    a jednak wie się ?,wie się:)

  • comment-avatar
    Anonimowy 16 sierpnia 2015 (05:42)

    Potrzeba matką wynalazków -czyli sytuacja skłaniająca do wprowadzania innowacji i ułatwiania sobie życia-wszystkie działania ,które do tego prowadzą
    Z tego wpisu i innych obserwacji odnoszę wrażenie ,że 'wynalazek '(coś potrzebnego )to tylko tło dla wszelkiej działalności ,kwintesencją jest osoba -tzw gwiazdor
    Przypomniały mi się słowa pewnej reżyserki,która bez hipokryzji (nie dorabiając 'martylorogii') ,że ona robi filmy tylko dla siebie ,zaspokaja swoją próżność robi to co lubi ,a jeśli przy okazji komuś się to przyda to fajnie !

    w jednej sekundzie usłyszysz z 4 miejsc : "Asia"! – podejdź, potrzebujemy Cię. I tak kilkadziesiąt razy dziennie:) Oraz, że różne nagłe sytuacje wymuszą podjęcie ważnych decyzji dosłownie w kilka sekund. :)))
    relacja bez gwiazdorzenia wyglądałaby nieco inaczej:)
    ps .brylowanie w telewizji śniadaniowej to teraz obciach!:)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 19 sierpnia 2015 (21:00)

      zjedz snickers'a człowieku :):):):):):)

    • comment-avatar
      lewkonia 19 sierpnia 2015 (23:01)

      Asiu, Ty to coś rozkminiłaś? Bo ja nie:)))) Ale to chyba była zawiść:))))

  • comment-avatar
    Marilyn M 15 sierpnia 2015 (09:04)

    Świetna fotorelacja!!Pozdrawiam :-)

  • comment-avatar
    Anna/Pomysłowy Ogród 14 sierpnia 2015 (11:03)

    Ależ się dzieje :-) i dobrze! Powodzenia :-)

  • comment-avatar
    podmiejski azyl 14 sierpnia 2015 (10:10)

    Pozytywni ludzie, kreatywna praca a nie… jakieś mamroki :)))

    ps. Świetne okularki !

    • comment-avatar
      GreenCanoe 14 sierpnia 2015 (10:20)

      "mamroki" – super określenie:) ja mówię jeszcze "melepety"
      a swoje okulary uwielbiam:) – dzięki!

  • comment-avatar
    aldia arcadia 14 sierpnia 2015 (09:51)

    Super praca. Fajne okulary Asiu ;) Pozdrawiam!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 14 sierpnia 2015 (10:19)

      dziękuję! jakąś furorę robią:) pewnie prze ten odjechany kolor:) no cóż j"aki pan – taki kram":):):):)

  • comment-avatar
    lewkonia 13 sierpnia 2015 (14:33)

    Kupię sobie tę księgę i będę patrzeć na obrazki, zamiast wcinać słodycze ( bo się permanentnie i desperacko odchudzam) . Założę się, że ma milion kalorii na stronę z tej włożonej przez was energii. To może w ogóle mogłabym przestać jeść?;))) Pozdrawiam serdecznie i gratuluję całej ekipie:)

    • comment-avatar
      podmiejski azyl 14 sierpnia 2015 (10:11)

      szkoda życia na odchudzanie :)))

    • comment-avatar
      GreenCanoe 14 sierpnia 2015 (10:19)

      :):):):):):):):):)

    • comment-avatar
      lewkonia 19 sierpnia 2015 (23:07)

      Bo wy nie macie siedemnastu par ślicznych za ciasnych spodni (itepe) w szafie oraz zadyszki po paru metrach truchicku do autobusiku :) Ja muszę zdążyć przed menopauzą, bo potem to już będe tylko w worku po ziemnakach chodzić:))) No dobra, ale nie o mnie chodzi w tym poście, tylko o słodycz, jaka płynie z Waszej pracy, więc jej owoc ( a raczej wypiek) chetnie popodziwiam:)))

  • comment-avatar
    Be Happy 13 sierpnia 2015 (11:43)

    Bardzo fajnie patrzy się na Wasze fotki:) Widać, że tworzyliście super zespół, pełen energii, świeżości i pozytywnych myśli:) Jestem bardzo ciekawa księgi wypieków, napewno będę ją wypatrywała. Jakoś tak fajnie bo będę mogła się pochwalić, że "znam" osobę która ją współtworzyła:)
    Fajnie jest tez tak poczytać pracę fotografa od "kuchni", ja sama bardzo lubię robić zdjęcia i kiedyś myślałam o jakiś kursach fotograficznych…może kiedyś…
    Pozdrawiam
    Ps.Teraz sobie odpoczywaj ale za niedługo wracaj do nas:)
    Patrycja.F

    • comment-avatar
      GreenCanoe 14 sierpnia 2015 (10:18)

      dziękuję !:) i życzę wielkiej frajdy z zabawy z aparatem:)

  • comment-avatar
    marida 12 sierpnia 2015 (22:18)

    Asiu, super fotosy, widać od razu, że świetnie się rozumieliście podczas tego przedsięwzięcia:)) Supero, i wielkie gratulacje dla całego teamu. Ech co bym dała, żeby Wam tam podjadać te pyszności:))) Pozdrawiam słonecznie i życzę dalszych owocnych sukcesów zawodowych i nie tylko:)
    Pozdrawiam Mariola
    .

    • comment-avatar
      GreenCanoe 13 sierpnia 2015 (10:42)

      następnym razem zrobimy jakąś wysyłkę do blogerów:)

  • comment-avatar
    ewelajna Korniowska 12 sierpnia 2015 (20:46)

    Kurczaki…! Ale fajnie! Słysze i czuję Twoją i Wasza energię…! I nieskromnie powiem, ze no…. pasowałabym do tego Waszego Teamu :)
    Buźka, Asieńko!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 13 sierpnia 2015 (10:41)

      WIEEEEEM!!!!! że pasowałabyś:)

  • comment-avatar
    Simply About Home 12 sierpnia 2015 (18:41)

    Asiu, cała Twoja opowieść brzmi niesamowicie! Dzięki za ten wpis, bo zawsze mnie ciekawiło jak to jest z tej drugiej strony aparatu podczas takiej profesjonalnej sesji! Ach, weeeź mnie kiedyś zabierz ze sobą, ja się tak schowam pod stołem i będę ciuchutko podziwiać:D

    • comment-avatar
      GreenCanoe 13 sierpnia 2015 (10:41)

      :):):):):):) już niedługo zrobimy wnętrzarską:)

  • comment-avatar
    Anonimowy 12 sierpnia 2015 (18:23)

    Mam prosbe o informacje jakiej firmy jest blender z drugiego zdjecia?:) dziekuje

  • comment-avatar
    pastelowa karusia 12 sierpnia 2015 (15:59)

    Moja babcia mówiła, że trzeba się modlić o dobrych ludzi na swej drodze. Ja mam do takich szczęście:) Niedługo zaczynam nową pracę i znów się modlę, żeby jacyś fajni się trafili. A może to faktycznie kwestia nastawienia, jeśli jesteś pozytywna i nakierowana na to co w ludziach dobre, to takich właśnie przyciągasz:)

  • comment-avatar
    ula 12 sierpnia 2015 (15:02)

    Super relacja :) no komu jak nie Wam miało się udać !!! :)) , chciałam wpaść na 5 minut bo byłam z Kalbarem 3 przystanki od Was w sobotę ale Monia mówiła, że bardzo jesteście mega zarobieni to już nie chcieliśmy mieszać ;) przyjdzie jeszcze czas i na to :)

  • comment-avatar
    oczka prawe 12 sierpnia 2015 (13:46)

    fajne włoski :)
    pozdrawiam
    M

  • comment-avatar
    anette196 12 sierpnia 2015 (11:42)

    Oj dobrze że napisałaś jak wygląda zrobienie "zwykłego" zdjęcia do sesji. Ach! dobrać tak Ludzi. Po sesjach widać czy były robione z "ciśnieniem" czy zwykłą radością (piszę to jako zwykły czytelnik)

  • comment-avatar
    Katarzyna Kowalczyk Dziekan 12 sierpnia 2015 (11:39)

    Gratulacje Asiu. Teraz czekamy na owoce waszej pracy. A kto zjadł te wszystkie słodkości 😊

    • comment-avatar
      GreenCanoe 13 sierpnia 2015 (08:45)

      Kasiu – chętnych nie brakowało!!!:):):)

  • comment-avatar
    Zylwijkowo 12 sierpnia 2015 (10:25)

    Asia, jestem zachwycona!!!!!!!!!!!!!!! Jestem na tym blogu od samego początku, bardzo często czytam (po raz enty) starsze wpisy, nawet te mega-początkowe i patrzę na te pierwsze Twoje zdjęcia:) I powiem Ci, że tak się cieszę, że jesteś teraz w takim zawodowym mijescu, że mogłabym Cię wyściskać!!!!!!!!!!! Naprawdę cieszą mnie Twoje osiągnięcia bo to pokazuje i przypomina stale także mi, jak wiele można osiągnąć własną pracą. Dajesz mi ten motor od lat, a ja wciąż marzę, że może kiedyś też dojdę do takiego miejsca w swoim fotografowaniu. Wiem, że wiele zależy od sprzętu, sama mam średni, ale wyciskam z niego ile wlezie:):):):) Także kochana gratuluję sukcesu, wysyłam wirtualne uściski i oby tak dalej. Jak się przejrzy CAŁY blog to widać niewiarygodny rozwój i tego Ci gratuluję, buziaczki. Sylwia – wierna i codziennie tu zaglądająca:)

    • comment-avatar
      Anonimowy 12 sierpnia 2015 (10:39)

      Zylwijkowo – nie znam Cię, ale mam wrażenie że Ty też jesteś bardzo pozytywną, fajną osobą. Samych takich pozytywnych ludzi na życiowej drodze dla nas wszystkich . Ila

    • comment-avatar
      Zylwijkowo 12 sierpnia 2015 (11:44)

      Ila, dziękuję Ci bardzo:):):) Jak mi miło, ja też Cię tu często spotykam:) My chyba same fajne babki jesteśmy co? Buziaczki przesyłam w ten gorący dzień:)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 13 sierpnia 2015 (08:41)

      Ilu – Sylwio, buziaki wielkie dla Was. Mieć takie czytelniczki – to zaszczyt ogromny, dziękuję Wam, że tu jesteście.

  • comment-avatar
    emilystar 12 sierpnia 2015 (10:22)

    Już chciałabym tę Wielką Księgę Wypieków trzymać w rękach :) zaraziłam już moje dzieci oglądaniem zdjęć kulinarnych :) A kiedy będzie można ją kupić i gdzie? Gratuluję Asiu wspaniałego przedsięwzięcia, talentu i organizacji! :) ale teraz odpocznij, bo to też bardzo ważne … pozdrawiam Emilystar

    • comment-avatar
      GreenCanoe 12 sierpnia 2015 (18:01)

      z tego, co mi wiadomo będzie dostępna w dużych sieciach -już w październiku.
      dziękuję! :)

  • comment-avatar
    Aldona Kucner 12 sierpnia 2015 (09:49)

    Dla mnie największym problemem przy robieniu zdjęć jest to – których się pozbyć. Każdego mi szkoda, w każdym widzę coś dla czego warto to zdjęcie zostawić. Wyobrażam sobie, ile musisz mieć takich fotografii do odrzucenia po kilku dniach sesji! Ile dylematów do rozstrzygnięcia!

    Zazdroszczę Ci takiej inspirującej i często smakowitej (jak ta tu) pracy :)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 12 sierpnia 2015 (10:15)

      ja już nie mam z tym problemu:):):)

  • comment-avatar
    Doranma 12 sierpnia 2015 (09:41)

    Asiu, piszesz że masz szczęście pracować ze wspaniałymi ludźmi… a może po prostu potrafisz odkrywać w ludziach to, co w nich najlepsze? To jest prawdziwy DAR :) Poza tym trzeba lubić to co się robi, a widać, że taka praca to Twój żywioł. Zupełnie sobie nie wyobrażam siebie w niej. Wolę dbać o "bazę", jak napisałaś ;) Pozdrawiam serdecznie!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 12 sierpnia 2015 (10:15)

      Masz 100% racje – grunt to kochać co się robi:)
      buziaki!:)

  • comment-avatar
    rodzinna 12 sierpnia 2015 (09:21)

    Joaś Najważniejsze to mieć szczęście aby otaczać się dobrymi ludźmi w domu i pracy. Nie zawsze mamy to szczęście niestety.
    Nie wiem jak Ty to robisz, że każdy Twój wpis na blogu sprawia, że na mej twarzy maluje się uśmiech, z całą pewnością wpływają na to piękne, twórce zdjęcia :) :) :)
    No to czekamy wszyscy na owoc Waszej pracy buziaki !

  • comment-avatar
    Anna Witkiewicz 12 sierpnia 2015 (08:37)

    Asiu Ty wiesz było super, dzięki za wszystko :) :) :)

  • comment-avatar
    Jagoda 12 sierpnia 2015 (08:31)

    Moje małe marzenie, by kiedyś znaleźć się w takim teamie. Jak fotograf lub na początek asystent… może kiedyś.

    • comment-avatar
      GreenCanoe 12 sierpnia 2015 (10:14)

      – mam taka teorię, że jeśli czegoś naprawdę się w życiu chce – to trzeba to po prostu zrobić:):):):) czego Ci z całego serca życzę.

    • comment-avatar
      Jagoda 12 sierpnia 2015 (11:00)

      Czasem wydaje mi się, że bez znajomości w dzisiejszym świecie nic się nie uda, ale co jak co – mogę w końcu wszystkim i sobie udowodnić, że to wcale tak nie jest :-)

    • comment-avatar
      Aurelia Szokal-Egierd 12 sierpnia 2015 (18:01)

      Jagoda – większość z nas obecnych na tej sesji nie miała żadnych znajomości w sensie – że tak to nazwę – branżowym (tak jak Ci się wydaje, że czasem się robi biznesy). Dobraliśmy się w ciekawy, wręcz metafizyczny sposób – dzięki temu, że robimy naszą robotę z pasją, nie godzimy się na bylejakość, że relacje między ludźmi stawiamy na pierwszym miejscu, że dbamy o ogół i o szczegół, że uwielbiamy się śmiać i pomagać sobie nawzajem. Faktem jest jednak, że jak będę miała możliwość zrobienia kolejnego podobnego przedsięwzięcia – będę chciała zrobić je po znajomości – z dokładnie tymi samymi ludźmi… To była nie tylko przyjemność, ale wręcz zaszczyt być otoczoną ich energią, zaangażowaniem, dobrą wolą i serdecznością. A tego nigdy dosyć. Trzymam kciuki, żebyś jak najszybciej trafiła w podobny klimat :)))

  • comment-avatar
    HAART galeria dobrych pomysłów 12 sierpnia 2015 (08:23)

    Wow! Wielkie wyzwanie.
    Jestem ciekawa efektów Waszej pracy :)
    Pozdrawiam Hania

    • comment-avatar
      GreenCanoe 12 sierpnia 2015 (10:13)

      Haniu – sama jestem ciekawa:)

  • comment-avatar
    Anonimowy 12 sierpnia 2015 (08:19)

    Asia:)))przecież to oczywiste jest i proste – dobrze ludzie czytaj TY, przyciągają innych dobrych ludzi. Fajnie tak poczytać od kuchni jak to wszystko wygląda. Gratuluje i pozdrawiam. Ila

    • comment-avatar
      GreenCanoe 12 sierpnia 2015 (10:12)

      dzięki Ila – uściski wielkie:)

Skomentuj

Szanuję Twoją prywatność, Twój adres mailowy nie będzie widoczny.