MYSLĘ ŻE…mojsza lepsza niż twojsza.

Umęczona bywam czasami. Tym, że tak wielu ludzi próbuje mnie przekonywać do swoich racji. Do swoich poglądów, do swoich gustów i do swojej wizji świata. Bez baczenia na moje doświadczenia życiowe, na to jak żyję, ani bez wiedzy – jaka jest moja droga i moje marzenia. I żeby była sytuacja w pełni jasna: nie mam żadnego problemu z tym, że ktoś coś tam sobie głosi. Sama często coś głoszę, o czymś piszę, opowiadam Wam o swoich poglądach. A nasza strona pełna jest bądź redakcyjnej bądź mojej prywatnej opinii na konkretne tematy czy wręcz poradnikowej treści. Mało tego, bardzo lubię ludzi mających swoje zdanie i swoje widzenie rzeczywistości. Szanuję to, że je mają. ALE – no właśnie owo ALE…Nie uważam, że tylko dlatego, iż ktoś ma inne zdanie czy inną wrażliwość, inne potrzeby itd.  ja muszę zmieniać swoje by do niego dołączyć. Ani że ktokolwiek inny powinien. Dlaczego tak bardzo zależy nam, by inni ludzie dostosowywali się do nas.? I by uznali że „racja mojsza lepsza niż twojsza”

 I nie mówię tu o podstawowych wartościach z obrębu prawa, stosunków społecznych, ludzkich odruchów – a o tak błahych tematach jak wystrój wnętrz, styl życia czy decyzje typu: karmienie piersią czy butelką. Mam ostatnio wrażenie, że każdy temat – ale dosłownie każdy temat, jaki pojawia się czy w mediach społecznościach, czy jako ogólnie „modny”, na tapecie – to doskonały powód by po1. wypowiedzieć swoje zdanie, a po2. obrzucić inwektywami tych, którzy myślą inaczej. Nie wiem jak Wy, ale ja właściwie lubię posłuchać ludzi myślących inaczej. Raz – że często ich poglądy mnie zaskakują, bo nawet przez głowę nie przeszłoby mi, że można świat postrzegać w taki sposób, w jaki go postrzegają. Dwa –  otwierają mnie na ich świat. Na ich widzenie tego, co ich otacza. Nie pamiętam bym kiedykolwiek zmieniła swój światopogląd pod wpływem kogokolwiek:) – ale nie ma we mnie negacji, że człowiek obok może mieć zupełnie inny. Jeżeli bardzo mi przeszkadza jego styl życia, moralność czy wybory – nie utrzymuję po prostu z nim kontaktu. Tak samo z internetem, blogami, kanałami na Youtube – jeżeli mam poczucie straty czasu na czyichś stronach, albo wręcz nie podoba mi się co autor na nich pisze/robi/mówi – to tam nie wracam i już. Bez zbędnych emocji i zaangażowania.

Nie piszę mu kąśliwych uwag, nie nazywam, nie interpretuję. Czy powiedzenie drugiemu człowieku czegoś niemiłego, albo właśnie nawoływanie, by zmienił swoje poglądy na nasze – naprawdę ma wpływ na jego i nasze życie? NIE. Takie działania są bezsensowne i zabierają nam tylko cenny czas. Zawsze mówiłam, że w głębi duszy żal mi np. hejterów i że przekonana jestem o jakichś zaburzeniach emocjonalnych tych ludzi. Dlaczego? Bo tracą swoje życie, swój cenny czas – na to, by pisać drugiemu człowiekowi przykrości, których i tak większość z nas w ogóle nie czyta, od razu wciskając przycisk KOSZ. Nigdy w życiu nie zrozumiem, jak można aż tak bardzo nie mieć szacunku do siebie samego, by swoje życie, swoje cenne minuty rozdawać innym i to jeszcze właśnie w złym celu: dokopując im teoretycznie.

Żyję po swojemu. Wedle określonego kanonu moralności i bardzo jasno ustalonych zasad. Prawnych, społecznych, rodzinnych, partnerskich. Te zasady czynią mnie silniejszą i dają poczucie bezpieczeństwa. Otaczam się ludźmi, którzy żyją podobnie do nas. Z takimi się spotykam, przyjaźnię, takim ufam i z takimi w większości przypadków pracuję. Lubimy się nawzajem, szanujemy, pomagamy sobie, wspieramy się. Jeżeli czuję, że ktoś ma zdecydowanie inne spojrzenie na kluczowe kwestie w życiu – po prostu nie dążę do spędzania z nim czasu. Ani też nie próbuję go „nawracać” czy powiedzieć, że jego poglądy są: oburzające, niedojrzałe, dziadowskie, staromodne, moherowe, świętokradcze itd…( te wszystkie przymiotniki to zasłyszane w ostatnich miesiącach przeze mnie określenia, których użyto w stosunku do różnych ludzi)


Marzy mi się publiczna przestrzeń ( wiem, wiem to idylla:)), w której można żyć obok siebie – szanując siebie nawzajem i swoją odmienność. Przestrzegając ogólnie ustalonych norm społecznych i prawnych, ale przy zachowaniu swojej indywidualności. Marzy mi się, że przestaniemy tak żarliwie siebie oceniać, wyceniać, i słownie linczować…

Lubię myśleć,… że przecież marzenia w końcu się spełniają:)

Dobrego tygodnia dla was moi mili! A dziś – zrelaksowanej niedzieli:)

 

Podziel się...Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterEmail this to someone

Dziękuję za Twój komentarz.

10 komentarzy

  • comment-avatar
    regina34 18 września 2017 (08:37)

    Dziękuję za dobre przesłanie na początek nia/tygodnia. Nie jestem taką optymistką jak pani, ale myślę podobnie, we mnie to agresywne przeciąganie na swoją lepszość powoduje chęć ucieczki i wycofanie się z relacji, im mniej ludzi tym lepiej:) Niedobre to wiem, lepiej marzyć i choć swoją postawą pokazywać, że mozna inaczej…

  • comment-avatar
    Ania z Osobiedlamnie 17 września 2017 (22:56)

    Właśnie. Ten nadmiar. Wszystkiego. Otacza nas z każdej strony. Kontrowersja. Odruchowa krytyka. Konieczność zabrania głosu.
    Od jakiegoś czasu uczę się…ugryźć w język, wysłuchać, wziąć pod uwagę kontekst i pokornie – nie oceniać. Trudne to czasem. Ale daje ogromny spokój…
    Pozdrawiam:-)

  • comment-avatar
    Agata 17 września 2017 (21:05)

    Witaj Asiu, zgadzam się z Tobą i mam podobne marzenie, niestety za mało ludzi rozumie co to jest asertywność mimo wszędobylskich kursów na ten temat. Człowiek niestety jest istotą emocjonalną i za bardzo kierujemy się emocjami i to tymi najbardziej skrajnymi. hejterów natomiast postrzegam jako osoby które swoje marne ego musza jakoś dowartościować, a że nie potrafią w inny sposób więc…

  • comment-avatar
    Julita 17 września 2017 (20:46)

    Pani Asiu, w 100% się zgadzam! Świetny tekst! :)taki”mój”
    pozdrawiam serdecznie

  • comment-avatar
    Beata 17 września 2017 (18:45)

    Asiu w punkt

  • comment-avatar
    Makoto 17 września 2017 (17:47)

    Mam wrażenie, że Internet daje ludziom poczucie, że skoro mogą, to zawsze muszą się wypowiedzieć i wyrazić swoją opinię, która nie zawsze wnosi cokolwiek wartościowego. Wyrażanie swoich poglądów jest jak najbardziej w porządku, ale wmuszanie ich innym ludziom już nie.
    Również marzy mi się taka idylla, gdzie ludzie szanują nawzajem swoje zdanie, a wszelkie niezadowolenie potrafią wyrazić w kulturalny sposób, ale chyba jest to dalekie od rzeczywistości, szczególnie obecnie, w złotej erze internetowego trollingu.

  • comment-avatar
    antonina 17 września 2017 (15:54)

    Witaj Asiu!! Podzielam Twoje zdanie!
    ” Mędrcy radzą nam mówić
    dopiero wtedy, gdy nasze słowa przejdą przez trzy bramy. W pierwszej bramie pytamy: „Czy te słowa są prawdziwe? „. Jeśli tak, pozwalamy im iść dalej; jeśli nie, wracają z powrotem. W drugiej bramie pytamy:”Czy są konieczne? „. A w ostatniej bramie pytamy: „Czy są życzliwe? „.
    Eknath Easwaran (1911-1999)
    Serdeczności i Życzliwości !!

    • comment-avatar
      Agnieszka 18 września 2017 (07:30)

      Asiu, bardzo inspirujący tekst i temat. Warto przeczytać nawet kilka razy…Bądźmy dla siebie dobrzy, twarzą w twarz, klawiaturą w klawiaturę…Pani Antonina, idealne podsumowanie, prosto i pięknie. Pozdrawiam serdecznie wszystkich :) Agnieszka G.

  • comment-avatar
    Lena 17 września 2017 (11:22)

    Pięknie napisałaś a ja dodam os siebie, że ztjesz w takiej rzeczywistosci o jakiej wlasnie marzysz, ponieważ ta odmienna od Twoich marzeń po prostu nie jest Twoja ❤ …rowniez pieknej slonecznej niedzieli 🌞🌸💐🍀

  • comment-avatar
    Asia 17 września 2017 (11:14)

    Asiu zgadzam x3 się z Tobą. Jesteś wspaniała
    Życzę błogosławionej Niedzieli dla całej rodzinki.😚

Skomentuj

Szanuję Twoją prywatność, Twój adres mailowy nie będzie widoczny.