UPRAWA KIWI czyli Aktinidii i prywatne sentymenty.

Dziś – bardzo szybko i spontanicznie:)
Od kilku dni wchodzę do domu w asyście niesamowitego dźwięku. Po lewej stronie przy wejściu, na całej ścianie tarasu i nad tarasem – przestrzeń ekspansywnie zajęło KIWI, czyli Aktinidia.W tym roku urodziła miliony kwiatuszków! Pszczoły, trzmiele inne żyjątka zapylacze- po prostu mieszkają w tym gąszczu i pracują zawzięcie – byśmy mogli w październiku zebrać nasze pierwsze kiwi zbiory:) Jestem OSZOŁOMIONA ilością kwiatków oraz samy dźwiękiem, który towarzyszy nam już od kilku dni. I czasami mam wrażenie, że cała ściana zieloności – aż się rusza od ilości zgromadzonych w niej pracusi:).
Nasze kiwi (żeńskie i męskie – muszą być 2 płcie, by mogły się zapylać:) to PREZENT ŚLUBNY, który dostaliśmy od przyjaciół.
2 maleńkie doniczki z pojedynczymi kikutkami:) Najpierw rosły na balkonie – na 7 piętrze!:) Potem przyjechały tu z nami, zostały uroczyście zasadzone….Jeszcze w 2007 roku nie zapowiadało się, że nas zaskoczą….łysiutkie poręcze na tarasach, proszę:
I sześć lat później –  to samo miejsce i  nawet ociupinki tarasu nie widać spod zieloności:)
 Gdy patrzę dziś na ten kiwi BUSZ – który zresztą od wielu, wielu lat przycinany, bo by nas zarósł na amen:) –  dociera do mnie, że to już tyle czasu przecież….Rozczuliłam się po prostu:)…, zadzwoniłam nawet do darczyńcy:):):), opowiedzieć mu – o tym, że kiwi kwitnie, że będą owoce, a my z Pawłem wciąż razem:)
Przechodziłam obok naszej zielonej ściany codziennie, nie zwracając na nią większej uwagi – dopiero NOWE ŻYCIE:) – śpiew pszczół, widoczne już maleńkie owocki, zatrzymały mnie…zamyśliły….
Macie również takie swoje małżeńskie roślinki? zwierzęta? pamiątki? historie? które są obok Was na codzień i  rok rocznie przypominają o tamtym dniu? :)  Opowiecie o nich?:) Może nie tylko my – mamy swoje KIWI ślubne:):):)
A w ogrodzie pysznią się piwonie, znów mogę układać ukochane bukiety!, ukwiecać dom. Czekałam na to cały rok:) Zasypianie przy delikatnym zapachu roznoszącym się z piwoniowych płatków – po prostu BŁOGOSTAN:) nad błogostany.
Kochani, zmykam już do pracy. Z 1ym lipca chcielibyśmy przedstawić Wam LETNIE wydanie magazynu:) Uwijamy się więc całą redakcją – równie pracowicie jak moje tarasowe pszczółki:)
BARDZO, ale to bardzo sentymentalnie, romantycznie, wspominkowo i SERDECZNIE Was wszystkich pozdrawiam:)
Udanego weekendu, moi mili – i wielu romantycznych letnich kolacji:)!

Podziel się...Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterEmail this to someone

Dziękuję za Twój komentarz.

111 komentarzy

  • comment-avatar
    Małgorzata Szatko 10 sierpnia 2013 (18:11)

    Bardzo ładne zdjęcia

    http://rozane-zacisze.blogspot.com/

  • comment-avatar
    Cami :) 29 lipca 2013 (12:17)

    świetnie wszystko wygląda. Najfajniejsze zdjęcie to to z zagospodarowaną starą maszyną do szycia i kwiatami

  • comment-avatar
    Zdrowa kobieta 14 lipca 2013 (21:25)

    Planujemy z mężem nasze nowe mieszkanie, które właśnie jest w budowie urządzić w kolorach mieli. Tzn. ściany w salonie mają być białe a zmieniać się będą jedynie dodatki np. obrusy, karnisze do lamp. Mąż nie jest do tego pomysłu przekonany. Czy dobrze rozumuję? Będzie się to jakoś komponować?

  • comment-avatar
    Heart Chakra 3 lipca 2013 (14:16)

    Wzruszyłaś mnie tym ślubnym kiwi…Aż sama stwierdziłam, że też musimy sobie coś takiego sprawić z okazji ślubu :)

    Moi rodzice tak wspólnie wyhodowali palmę z daktyla…po dziś dzień rośnie już 26 lat! :)

  • comment-avatar
    Basia 1 lipca 2013 (21:14)

    Piękne kwiaty, piękna historia…. Pewnie owoce jak się pojawią smakują przepysznie:)

  • comment-avatar
    Ruda Wiewióra 1 lipca 2013 (08:57)

    Poleciła mi twój blog Diana – Przystanek Rękodzieło !
    Nie pomyliła się – podoba mi się bardzo – klimatycznie, estetycznie, merytorycznie. Piekne fotografie ♥
    Bedę zaglądała z największa przyjemnością
    zapraszam do siebie
    http://okiemwiewiorki.blogspot.com/?view=magazine
    pozdrwaiam
    Ruda

  • comment-avatar
    Kasia D. 30 czerwca 2013 (19:39)

    cudne zdjęcia!
    <3

    http://islandofflove.blogspot.com/

  • comment-avatar
    Anonimowy 29 czerwca 2013 (21:47)

    Asia, a ja poza wszystkim, zauroczylam sie takze Twoim rudym kotem. Chcialabym miec podobnego :-) To jakas rasa konkretna?

    Ewa
    pozdrowienia z Brukselki :-)

  • comment-avatar
    Dobre Czasy 28 czerwca 2013 (13:42)

    Pięknie tu u Ciebie-klimatycznie i romantycznie.Pozdrawiam i zostaję.Miłego i słonecznego popołudnia życzę.Jola

  • comment-avatar
    M.A.R.K.I 27 czerwca 2013 (20:26)

    Asia,
    krásný příběh i fotografie …. už se moc těším na nové číslo Green Canoe …. Marki

  • comment-avatar
    Monika 27 czerwca 2013 (09:43)

    Słodka jest Wasza kiwi-historia. Kiwi to zdaniem mojego Marcina "roślina-potwór" :). Tegoroczną wiosną przyciął ją drastycznie. Długo nie chciała się zazielenić, sądziłam, że przesadził. Jednak kiwi radośnie odbiło i na nowo dziko otoczyło nasz dom swoimi szponami :) Jest pięknie :)

  • comment-avatar
    Anthony Garden 26 czerwca 2013 (16:37)

    Wzruszająca historia, gratuluję magazynu, pozdrawiam Monika

  • comment-avatar
    lovingit.pl 26 czerwca 2013 (10:38)

    Jaki piękny, romantyczny wpis! Sama też się rozczuliłam… :) I to taka piękna historia :) My wsadzimy naszą tujkę działkową, którą wygraliśmy ostatnio w konkursie na imprezie "Lasom przyjazny" – i to będzie ta szczególna, którą też będziemy z roku na rok obserwować :)

  • comment-avatar
    Ange76 26 czerwca 2013 (08:28)

    piękne te Twoje piwonie. w przyszłym roku mam w planach piwonie i łubin, zainspirowana przez Ciebie jestem :)

    my mamy takiego małżeńskiego, czy raczej "związkowego" kota, który w tym roku skończy 11 lat. przybył do mnie, w pierwszym roku naszego związku i od początku był bardziej nasz niż mój i czasem tylko mnie smuteczek zbiera, ze koty żyją krócej od ludzi. ślubne rośliny to co innego :)

  • comment-avatar
    Tilo 25 czerwca 2013 (19:58)

    Kurczę. Co ten blog ze mną zrobił? Rok temu wyśmiałabym tego, kto by mi powiedział, że będę hodować kwiaty. Że w ogóle będę chciała to robić z własnej woli!
    A teraz patrzę na Twoje zdjęcia i nie mogę się doczekać kiedy już będę mogła posadzić piwonie i irysy od mojej Mamy…

  • comment-avatar
    my village live 25 czerwca 2013 (18:34)

    Piękne te Wasze kiwi. My wymarzyliśmy sobie przyjęcie weselne w ogrodzie. I był biały namiot, i długi stół, udekorowany kwiatami i świecami. Był nawet grajek. Szczególnie wieczorem nabrało to magii. Pozdrawiam i czekam na nowy numer czółna.

  • comment-avatar
    cisza serca... 23 czerwca 2013 (21:09)

    Nasze drzewa, krzaczki, roślinki sadziliśmy tyćkie, teraz z zachwytem przeglądamy zdjęcia z każdego roku i podziwiamy jak pięknie rozpychają się w naszym ogrodzie :) to wspaniale uczucie !
    Buziaki;)

  • comment-avatar
    MagdaSL 23 czerwca 2013 (15:32)

    Kiedyś przeczytałam, że marzy Ci się coś takiego. Dzisiaj przeglądałam strony i zobaczyłam, może Ci przypadnie do gustu i będziesz miała piękny komplet.
    http://www.tchibo.pl/organizer-na-oslone-przeciwsloneczna-w-samochodzie-p400037457.html
    Pozdrawiam serdecznie

  • comment-avatar
    Renata 22 czerwca 2013 (16:39)

    My posadziliśmy dla naszych dzieciaków dwa świerki, niech rosną razem z nimi. Zasadziliśmy też razem z pół ogrodu (znaczy my z małżem) uwielbiamy te rośliny, bo wszystko co rośnie i się rozwija jest wspaniałym darem. Darem jest też to, że sami się rozwijamy :))))

    Ale że kiwi tak ładnie rośnie? Super, nawet nie wiedziałam, że to można hodować, koniecznie muszę kupić, czytałam nawet o aktinidii, i że to jakieś takie trochę inne kiwi, i strrrraszliwie mnie zaintrygowało.

    Uściski

    • comment-avatar
      GreenCanoe 24 czerwca 2013 (06:15)

      Renatko to moje pnącze to własnie aktinidia – zwane potocznie kiwi. Owoce sa w kształcie kiwi ale w wersji mini:)

      Tez uwielbiam patrzeć na rosnące rośliny:):):)…
      choć z drugiej strony – pokazuja nieubłagalny upływ czasu:)
      Dzieci rosna, rosliny rosna…my się starzejemy:):):):P

  • comment-avatar
    maszka 22 czerwca 2013 (11:01)

    Chwilowo miejsca pod kiwi brak ale przyszła mi ochota na taki kiwiowy busz. Ciekawa jestem co też wymyślisz z takiej ilości owoców? Niestety moje peonie na tym moim piasku kwitnąć nie chcą ale w tym roku mam zamiar zrobić im specjalne gliniaste podłoże i posadzić od nowa. Jak już to nie pomoże , to odpuszczę chyba.

    • comment-avatar
      GreenCanoe 24 czerwca 2013 (06:13)

      Maszko – trochę gliny, plus obornik – powinno pomóc.
      A może miejsce im trzeba zmienić?
      Mnie nie kwitły w ogóle w jednym miejscu, przesadziłam, po 2 latach – rozkwitły sie jak wariatki:)
      Ściski!

  • comment-avatar
    Agnieszka z Mierzei Wislanej 22 czerwca 2013 (07:32)

    Witaj Asieńko :)
    Ja nawet nie wiedziałam,że jest takie drzewko :) pieknie kwitnie :) jak tylko spotkam kupuję!!!! mówisz, że muszą być żeńskie i męskie ???? – musze pamiętać :p

    My drzewka nie mamy, choć teraz tworząc nasz dom i ogród ciąge cos wspólnie tworzymy i sadzimy :) ja co roku ukorzeniam iglaki i póki co wiekszość już rośnie w naszym ogrodzie :) są tyci (może mają 10 cm) ale rosna i to jest najważniejsze :D

    Piwonie ubóstwiam. Nie tylko za wygląd ale głównie za zapach :) Mój krzak posadzony w zeszlym roku miał 2 kwiaty :) jeden przytargałam do sypialni :) Boziu jak cieszył oczy i nos :D ale już przekwitły :( szkoda, że cieszą oczy tak krótko :(

    Kochana Wasz tarasik jest przepiękny !!!! Tylko takiej pogody jak teraz zyczyc, by korzystać z takich sypialni pod niebem :)

    Pozdrawiam serdecznie i buziaki posyłam :*
    Aga

  • comment-avatar
    Papillon 22 czerwca 2013 (06:42)

    Asiu jesteś niesamowita:) Tyle czasu czekałaś i się doczekałaś:) Twój ogród to moje marzenie ale może kiedyś się doczekam i ja:) My nie mamy nic ślubnego:) hhihi no chyba, że moja suknia ślubna

    Milena

    • comment-avatar
      GreenCanoe 24 czerwca 2013 (06:15)

      Kasiu, Milena – dzięki!!!!:):):)

  • comment-avatar
    Latte House 21 czerwca 2013 (23:07)

    Śliczny ten Twój "kiwi BUSZ" ze światełkami, taki bajkowy. No i przepiękne piwonie!!
    Pozdrawiam ciepło
    Kaśka

  • comment-avatar
    Journey to Orient 21 czerwca 2013 (22:37)

    das ist Wundervoll / Cok Güzel :)

  • comment-avatar
    Anonimowy 21 czerwca 2013 (18:20)

    Jak zwykle u Was pięknie :) Miło patrzeć, miło czytać, cudownie się inspirować! Kiwi przepiękne!! To niesamowite, że te małe kwiatuszki wyglądają dokładnie jak środek tego owocu ;) Super!
    My na ślub dostaliśmy drzewko, ale niestety pozostawione na czas wyjazdu do Anglii pod opieką teściów, po prostu nie wytrzymało presji… ;)

    A tak z innej beczki- ta toaletka jest cudowna. Możesz napisać gdzie ją 'dorwałaś'? Jestem na etapie generalnego remontu w domu, wiele twoich pomysłów podkradam..no i szukam mebli do sypialni.. Białych, najlepiej troszkę przecieranych. Toaletka wpasowałaby się idealnie! Błagam- podziel się namiarem Dobra Kobieto :)

    Dużo siły życzę na okres domykania magazynowych tematów. Już nie mogę się doczekać!! :)

    Uściski ze Śląska :)
    Nadia

    • comment-avatar
      GreenCanoe 24 czerwca 2013 (06:18)

      Allegro, ale sprzedawcy juz nie pamiętam. Bardzo podobną, tylko większą ma ikea.

    • comment-avatar
      Anonimowy 24 czerwca 2013 (12:49)

      Bardzo Ci dziękuję! Właśnie dzisiaj się wybieram do Ikea :) i to…SAMA :):):) Z dziećmi nigdy nie mogłam kupić nawet tego, co chciałam ;) A co dopiero pooglądać.. ;)

  • comment-avatar
    anka.g1 21 czerwca 2013 (17:27)

    kiwi piękne! nie miałam pojęcia, że rośnie w naszym klimacie.
    a moim kiwi jest kotka Lola, prezent ślubny od … męża :)wiedział, że marzę o kocie. w poniedziałek po ślubnym weekendzie zamieszkaliśmy w naszym mieszkaniu, a we wtorek dostałam kocie zawiniątko:)

  • comment-avatar
    Aleksandra 21 czerwca 2013 (13:01)

    Jaki przyjemny wpis i fotografie. Marzą mi się piwonie.

  • comment-avatar
    MagdalenaK 21 czerwca 2013 (10:24)

    Nie mam ślubnego kwiatka bo ślub brałam s styczniu,o matko 17 lat temu. W nazwie miesiąca nie ma "r"ale moim r i pięknym kwieciem jest mój mąż i mój syn :)Tak mnie zainspirowałaś że lecę naciąć kwiatów do ogrodu.
    Pozdrowionka

    • comment-avatar
      GreenCanoe 24 czerwca 2013 (06:18)

      no to śliczny kwiatek!!:):):)
      Tez mam takiego kwiatka:)

  • comment-avatar
    mysza 21 czerwca 2013 (10:12)

    kiwi jako prezent ślubny,wspaniały i orginalny prezent a jak potem owocki z takiego drzewka będa smakować :)
    cudnie u Ciebie,ten kwiecisty fotel mnie zauroczył :)
    niecierpliwie czekam na kolejny numer Green Canoe :)

  • comment-avatar
    Aśko 21 czerwca 2013 (09:45)

    Czy to kiwi pachnie? Bo wygląda obłędnie :) ja czekam na moje najukochańsze słoneczniki :))
    my nie mamy posadzonej żadnej wspólnej roślinki, może kiedyś….obok wymarzonego domu…. :))) mamy za to las,który był świadkiem naszych zaręczyn, a zwłaszcza jedno takie drzewo. My – Asia i Paweł notabene:)) buziaki pozdrawiaki dla Was :*:*

    • comment-avatar
      GreenCanoe 24 czerwca 2013 (06:17)

      Troche tak – ale nie jakoś męcząco.

      Asiu i Pawle – pozdrowienia!!

  • comment-avatar
    Anonimowy 21 czerwca 2013 (08:26)

    Dzień dobry! Odwiedzam blog od dawna, dziś piszę po raz pierwszy :)

    Odpowiadając na apel dot. posadzenia dalii, w tym roku po raz 1 posadziłam swoje, kupiłam w przydomowym sklepie 3 sztuki, jedna duża 90 cm czerwona i dwie małe czerwone 35 cm. Bardzo wielką niespodziankę sprawiły mi te ostatnie, które okazały się metrowymi ŻÓŁTYMI daliami!! :) Są wyższe niż ich 90-centymetrowa koleżanka w dużej donicy… Chyba nastąpiła pomyłka na taśmie ;) tak czy inaczej mam teraz duża radość z patrzenia, jak te zaplanowane małe dalie rosną jak szalone i się żółcą każdego dnia :) A może to wiejskie powietrze tak im służy? Posadziłam je jeszcze w mieście, ale w międzyczasie z powodu remontu wyniosłam się na 2 mieś na działkę… Chyba mi dalie zdziczały :):)

    Pozdrawiam w ten upalny dzień!!
    Natalia

    • comment-avatar
      GreenCanoe 24 czerwca 2013 (06:16)

      Natalia – ale historia:)
      I jaka mi znana:) Miałam taka sama przygode – tylko z tulipanami:)
      pozdrowienia!

  • comment-avatar
    Anonimowy 21 czerwca 2013 (07:42)

    Mamy … ale nie rzecz , a osobę :) 9 miesięcy po ślubie urodziłam synka :) I nie mogę się nadziwić ,jaki on już jest duży … Od ślubu minęło 11 lat …

  • comment-avatar
    Anna Katarzyna 21 czerwca 2013 (06:58)

    I pomyśleć, że ja ze swoim kiwi mam odwrotny problem. Rośnie od lat jak szalone, przewraca się co jakiś czas razem z podporą i wkurza mnie, że ciągle je przycinać muszę. Ale za to owocuje obficie. Tyle że ziemię mam w ogrodzie bardzo żyzną. Pozdrowienia od mojego kiwi dla Waszego! :)

  • comment-avatar
    deqrante 21 czerwca 2013 (06:05)

    Jak zawsze cudne zdjęcia u Ciebie ;)

    Ja nie mogę jeszcze odpowiedzieć na Twoje pytanie, ale myślę, że bardzo miło mieć takie wspomnienia :)

    Czekam na nowe wydanie .. poczytałabym .. pooglądała ..

    Pozdrawiam z ogródka "niepełnego" kwiatów :P (dla mnie wciąż ich mało)

    Violetta

  • comment-avatar
    Pełnoletnia ze Skarpy 21 czerwca 2013 (06:00)

    Przeurocze! A taras taki piękny! Nie miałam pojęcia, że kiwi można hodować na zewnątrz i nie przemarza? I my mamy roślinki "ślubne" – zamiast bukietów, poprosiliśmy gości ślubnych i iglaki w doniczkach :) Z tuj powstał szpaler koło domu, który jest już wyższy ode mnie! Dostaliśmy tez świerka srebrnego i parę innych :) A my wciąż razem!
    Pozdrawiam serdecznie :)))

  • comment-avatar
    ula 20 czerwca 2013 (21:58)

    Nasze kiwi tez w tym roku po milionie kwiatków wydało owoce :)) widać sezon w tym roku na owocowanie bo nie zawsze owocuje.
    uściski!!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 21 czerwca 2013 (06:04)

      no własnie tez takie maleńkie mamy – aż przebieram nóżkami, żeby to wszystko zebrać:)…za jakiś czas:)

  • comment-avatar
    Anonimowy 20 czerwca 2013 (20:41)

    A ja chciałam bardzo podziękować za inspirację hamakową :) wisi sobie już u mnie na balkonie :) i na zmianę z synkiem się bujamy :) albo razem – jeszcze się mieścimy :):) Joasiu o ile mogę tak się zwrócić, dziękuję przepięknie, mój synek jest zachwycony i ja również :) Serdeczności przesyłam :) Marta.

    • comment-avatar
      GreenCanoe 21 czerwca 2013 (06:03)

      Marta – ciesze się bardzo, że Wam jest tak cudnie jak nam:)
      My także z Lesoiem się na niej kokosimy ciagle, przytulamy, czytamy:) – na zmiane także:)
      Życzę w takim razie wiele, wiele sezonów rodzinnego bujania:)

  • comment-avatar
    Anonimowy 20 czerwca 2013 (19:55)

    Rzeczywiście coś w tych roślinach jest przedziwnego, ja kiedyś dostałam prześliczną kliwię od męża,kwitła przepięknie co roku a nawet kilka razy w roku.
    Stało się tak , że mąż zapragnął żyć w separacji od tamtego czasu kwiatek nie zakwitł ani raz.
    Pozdrawiam i życzę wszystkim innych historii miłosno-kwiatowych

    • comment-avatar
      GreenCanoe 21 czerwca 2013 (06:01)

      Życze Ci…tego, czego sama w tej sytuacji sobie życzysz – i na powrót kwitnącego KIWI:)

  • comment-avatar
    Anonimowy 20 czerwca 2013 (19:20)

    Wiesz co Asiu, zmiana o której pisze Iwa jest widoczna i to nie jest nic złego. Ja lubię mówić wprost i podejrzewam, że chodzi o następującą rzecz – wcześniej na blogu pokazywałaś nam przedmioty wychodzące z Twoich rąk, po przeróbkach, odnowieniach. Była to często inspiracja i pomysł wymagający minimalnych nakładów finansowych, a tylko chęci, wytrwałości i pracy. Teraz też jest inspirująco, ale prezentowane są gotowe rozwiązania i niestety często kosztowne. Ja czytam Twojego bloga od dawna, prawie od początku i mimo, że po prostu nie stać mnie na wiele z pokazywanych produktów to szukam zamienników na moje możliwości.

    Widać Asiu znaczna zmianę – jak to określić żeby Cie nie urazić – poprawę sytuacji materialnej – ale jak ktoś czyta to wie, że ciężko na to pracujesz. Ja jestem z tych niezazdrosnych, cieszę się jak komuś jest dobrze. Ale niestety są tacy, którym ciężko przełknąć sukces innych.

    Więc nie ma co marudzić, tylko trzeba się uśmiechnąć i działać – wtedy życie jest prostsze. Bardzo czekam na kolejny magazyn. Pozdrawiam wszystkich domowników. Ila z Mazowsza.

    • comment-avatar
      GreenCanoe 21 czerwca 2013 (05:58)

      Ila – wszystko się w życiu zmienia. Po prostu. Kilka lat temu wróciłam do pracy – jestem bardzo czynna zawodowo, co chyba czuć:) i nie mam czasu na miłe, ale czasochłonne i hobbystyczne zajęcia domowe, na które mogłam sobie pozwolić będąc mamą z kilkumięsięcznym synkiem – mamą w domu. Moje dziecko to już przedszkolak, ja sama jestem na całkiem innym etepie życia i ciągle mam nowe pomysły do zrealizowania. ZAWSZE taka byłam:) Pamiętaj że poza blogiem – mam swoją pracę, która mnie bardzo angażuje, mam swoich klientów, firmę do utrzymania.
      Uważam też, że trwanie w jednym punkcie to nie jest dobre rozwiązanie na życie. Lubię gdy ludzie się rozwijają, spełniają swoje ambicje zawodowe, albo i prywatne, są z tego powodu szczęśliwi – jakoś nie miałam nigdy problemu z tym, by kibicować innym, gdy widzę jak pracują na swój sukces.
      Rozumiem, że pewnie niektórzy czytelnicy woleliby, żebym ciągle była na tym dokładnie etapie, na jakim nas poznali i tę stronę, bym, chodziła z wózkiem na spacerki do lasu, plotła wianki, robiła własnoręcznie różne rzeczy:) – ale to jest niemożliwe fizycznie do spełnienia, a ja sama zresztą tego nie chcę – moje dziecię z wózka ma już 5 LAT!.

      Rozwijam się ja, rozwija się blog:)moje dziecko, moja rodzina. Dodatkowo – wydajemy magazyn. Kosztuje to nas mnóstwo, ale to mnóstwo pracy. Jeśli kogoś taki stan rzeczy "uwiera" to najlepiej byłoby, gdyby przeształ nas czytać – bo frustracja i zawiść to dwa uczucia, których u ludzi osobiście nie jestem w stanie zaakceptować.

      Co do naszej sutuacji materialnej- wybacz, ale tak, jak nie interesuje mnie ststus materialny innych ludzi, tak nie będę rozmawiala o naszym. Zaś Twoje stwierdzenie o jego polepszeniu stać się jedynie może moim pobożnym życzeniem:)

      Wszystkim czytelnikom – życzę tego, by mieli fajne prace, by się rozwijali zawodowo i wenętrznie, by dużo zarabiali:), byli zdrowi, szczęśliwi, kochani, i SPEŁNIENI :)
      A jak mi napiszecie, że tak jest – tylko Wam ze szczerego serca pogratuluję.

      Zamykam tym samym debatowanie na temat czy blog sie zmienił czy nie – oczywiście że się zmienił, i nadal będzie się zmieniał:)

    • comment-avatar
      Anonimowy 21 czerwca 2013 (09:30)

      Asiu, jestem zdrowa, szczęśliwa, zadowolona. Wam kibicuję, podziwiam niesłabnący zapał i cieszę się z waszego napędu do pracy, bo dzięki temu możemy później cieszyć oczy postami i magazynem. Ja też mam jedno pobożne życzenie – magazyn w formie papierowej. Życzę, żeby to się kiedyś udało. W internecie oglądam każdy numer kilka razy, a mieć taką perełkę w rękach, ach cudnie by było. Ila z Mazowsza.

      Ps. Salon tarasowy extra pomysł.

  • comment-avatar
    scraperka 20 czerwca 2013 (19:20)

    och cudnie! wspaniała pamiątka i Wasza historia zapisana w tej roślinie… :))) czy mamy takie roślinki? a mamy! my rok temu w dzień ślubu posadziliśmy nasze drzewko, które rośnie razem z naszymi rocznicami… z nami…
    czekam na nowy numer z niecierpliwością:))) uściski

    • comment-avatar
      GreenCanoe 21 czerwca 2013 (05:22)

      :):):) Wiesz, żę tez posadziliśmy drzewa, tzn mój mąż -dla naszych dzieci:)
      Uważam, że to piękny zwyczaj:)

  • comment-avatar
    Sylwia:) 20 czerwca 2013 (18:38)

    Kwiecia małżeńskiego brak ;) ale może kiedyś się przytrafi ;) Za to pozwoliłam sobie pozachwycać się Twoim, bujnym, rozszalałym :))) Ach, a piwonie – nieziemskie są, magiczne. Wyglądają dostojnie, jak suknie na krynolinie :) :) :)
    Uśmiechów bez liku :)))

    • comment-avatar
      GreenCanoe 21 czerwca 2013 (05:21)

      Sylwia, no to życzę Ci z całego serca – czegoś WASZEGO małżeńskiego:)
      uściski!!:)

  • comment-avatar
    Patrycja Markwat 20 czerwca 2013 (18:04)

    Świetny tekst! I chwyta za serducho, i inspiruje z branżowego punktu widzenia… Pozdrowienia od tych, co mają hopla na punkcie pnączy!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 21 czerwca 2013 (05:20)

      Tylko po tylu latach niestety nie wiemy jaka to odmiana – może po owowcach poznam??

      pozdrowienia!!

  • comment-avatar
    entomka 20 czerwca 2013 (17:39)

    Nowy magazyn tuż przed urodzinami…. miła wiadomość, już czekam…

  • comment-avatar
    N. 20 czerwca 2013 (16:52)

    Do Japonii nie można przysyłać nasion ani sadzonek z zagranicy, nie powinno się ich nawet posyłać w inne regiony kraju. Wszystko z dbałości o to, aby poszczególne wyspy zachowały odrębność flory. Piwonie jednak tu mamy, podobnie jak malwy, bratki i inne "polskie" rośliny. Mnie jednak brakuje ich widoku w typowo polskich okolicznościach przyrody.

    Bardzo ujmuje mnie to, że pomimo pracy nad magazynem nie traktuje Pani postów na blogu po macoszemu. Tym większa przyjemność z lektury i oglądania :)

  • comment-avatar
    Monika Poźniak 20 czerwca 2013 (16:06)

    Kocham tu zaglądać i podziwiać te cudne zdjęcia!
    <3
    Jeden zakątek ładniejszy od kolejnego:)

  • comment-avatar
    patrice5 20 czerwca 2013 (15:40)

    Dostalismy z okazji slubu 2 listki drzewka szczęścia, po prawie 5-ciu latach drzewko ma około 50 cm wysokości( dwa rozgałęzienia z ktorych odchodzą małe odnóżki:)Wspaniały prezent,który mi zawsze przypomina jak zmieniał sie nasz związek…
    cudowne piwonie, pozdrawiam gorąco::))

  • comment-avatar
    Cienka 20 czerwca 2013 (15:40)

    Ja mam trochę inny sentymentalny prezent z którym wiem,z będę się musiała kiedyś rozstać. Pina mój pies zaręczynowy, którego wymarzyłam sobie zamiast pierścionka. A, że basenji "uzależniają" to obecnie posiadam dwa takie afrykańskie potwory :)
    pozdrawiam cieplutko

    • comment-avatar
      GreenCanoe 20 czerwca 2013 (16:09)

      śliczne masz te rudzielce! :):):)

  • comment-avatar
    Anonimowy 20 czerwca 2013 (15:28)

    Asiu podsunęłaś mi super pomysł, za co bardzo Ci dziękuję:) w sierpniu mam zostać Matką Chrzestną prześlicznej Karolinki (córeczki mojej przyjaciółki) oczywiście oprócz prezent namacalnego, chciałam jej dać coś wyjątkowego… pomyślałam o tym, że taki bluszczyk byłby czymś idealnym, rósł by razem z Karolcią. tym bardziej, że moja przyjaciółka rok temu się wybudowała z mężem, jednak obok ich domu stoi taki mały, stary domek (ma służyć za graciarnię) i mówiła, ze chciałaby przykryć największą ścianę jakąś roślinką, tak żeby zakrył ten domek i ładnie wyglądał. I podsunęłaś mi idealny pomysł:):) na pewno ona się ucieszy z tego prezenciku, za każdym razem jak będzie przechodziła koło niego będzie przypominał jej o narodzinach córeczki, chrzcinach i jej dorastaniu. Co o tym myślisz?? Ja sama bardzo się cieszę z tego:):)
    Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję:)
    pozdrawiam:)
    ps. czekam na magazyn z niecierpliwością:)
    Patrycja.F

    • comment-avatar
      GreenCanoe 20 czerwca 2013 (15:58)

      Za pomysł trzeba podziękować moim darczyńcom – jesli my nie dostalibyśmy tak niesamowitego prezentu, to nie miałabym o czym dziś napisać:)

      Uważam, że to super ide – owocujące rośliny na chrzest!

    • comment-avatar
      Anonimowy 20 czerwca 2013 (16:04)

      W takim razie podziękuj bardzo swoim darczyńcom, bo to naprawdę super pomysł:)
      Patrycja.F

  • comment-avatar
    OLQA 20 czerwca 2013 (15:26)

    piwonie kojarzą mi się zogrodem babci, teraz tez je mam po poprzednich mieszkańcach i uwielbiam je!!!Ciekawe jak tam moja atkinidia?Jutro się zobaczy:)

  • comment-avatar
    bielinka 20 czerwca 2013 (15:25)

    Tak miło się czyta Pani opowieści i ogląda zdjęcia :) aż się rozmarzyłam :) może za kilka lat, z moją drugą połówką też zasadzimy sobie jakąś ślubną roślinę? :) czekam z niecierpliwością na letni numer Green Canoe! :) pozdrawiam ciepło :)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 20 czerwca 2013 (15:56)

      Z całego serca Ci tego życzę:)

  • comment-avatar
    Anonimowy 20 czerwca 2013 (14:02)

    Ale się sentymentalnie zrobiło .Po przeczytaniu opowieści i ja uświadomiłam sobie że za półtora miesiąca moje 25 lecie :)ślubu Najpiękniejszym moim krzakiem kiwi są moje" dorosłe" dzieci Maciuś i Asia.
    A od kiedy pojawiły się piwonie na mojej działce jak maniak zrywam bukiety i nie mogę się nadziwić jaka ta natura jest piękna. Pięknej codzienności życzę gorąco pozdrawiam buziale Marylka
    ps. aż się boję jak ten bluszcz wyrośnie na WASZE 25-LECIE!:):)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 20 czerwca 2013 (15:56)

      Marylko – ale masz fajne KIWI :):)

      Planujemy nasze po dachu chyba puścić -bo rośnie jak wariat:)

  • comment-avatar
    Anonimowy 20 czerwca 2013 (13:52)

    A moje piwonie nie kwitną :(((( dlaczego ?
    Beata

    • comment-avatar
      GreenCanoe 20 czerwca 2013 (14:12)

      Jaki czas temu je wkopałaś?
      I czy nie za głęboko czasem?
      Piwonia nie lubi być głęboko wkopana- może właśnie wtedy nie kwitnąć, nie przepada także za innymi roślinami wokół( chociaż ja akurat na to nie patrzę:)
      musi miec wilgotne podłoże – dobrze nawieżć ja na wiosne obornikiem.

    • comment-avatar
      Anonimowy 20 czerwca 2013 (15:37)

      dziękuję za odpowiedź. Piwonie wkopałam (nowo zakupione) na jesień. Podłoże jest wilgotne, a obok rosną tuje (również nowo posadzone). Jeśli chodzi o głębokość wkopania, to starałam się zrobić tak jak było w instrukcji sadzenia. No cóż, poczekam do przyszłego roku, może zakwitną. Tymczasem jeszcze raz dziękuję za pomoc i wszystko co Pani robi, oby nie zgasło nigdy w Pani to szlachetne i miłe usposobienie :) Pozdrawiam Beata

    • comment-avatar
      GreenCanoe 20 czerwca 2013 (15:55)

      No to wszystko jasne! Piwonie bardzo rzedko kwitną w pierszym roku po posadzeniu ( mówię o sucgych kłączach) Czasami dostajemy od kogoś na jesień kłącza z "dziudziusiami" jak to ja mówię – czy już nowymi pędami. Z tych wyrosnąc mogą w przyszłym roku kwiaty. Ale te kupne – świezo zasadzone kwitną w2 – 3 roku po zasadzeniu.
      Io jeszcze jednym zapomniałabym- nie za bardzo lubią przesadzanie.

      Beatka – uzbrój się w cierpliwośc – moje piwonie dopiero po 3 latach rozkwitły, ale za to jak!!!!:)

  • comment-avatar
    Zylwijkowo 20 czerwca 2013 (13:29)

    Wiesz Asiu, cały nasz ogród to takie wielkie wspomnienie…Został po kochanej mamie, i codziennie o niej myślę tak sobie chodząc po tym ogrodzie. Dzięki niemu ciągle jest z nami. Ja go oczywiście zmieniam, rozbudowuję, robię nowe nasadzenia, ale ten "maminy" klimat wciąż jest. To prawdziwe szczęście,że teraz tu mieszkam z własną rodziną. To już dwa lata, a wciąż ją jakby widzę przemykającą gdzieś wśród roślin…Taki nasz strażnik:):):) Ech łezki się pokulają za chwilę…Pozdrawiam.
    Sylwia

  • comment-avatar
    Anonimowy 20 czerwca 2013 (12:52)

    Tęsknię do Joasi,która miała taki taras jak na 1 zdjęciu…czemu tak bardzo się zmieniłaś ?? iwa

    • comment-avatar
      GreenCanoe 20 czerwca 2013 (13:09)

      Iwa, czy my się znamy?
      Przepraszam , ale nie kojarzę Twojej osoby.
      A o tym czy ktos się zmienił czy nie – chyba raczej może wypowiadac sie ktoś bliski?

      Jeśli masz na myśli, że dawno temu zmienila się formuła bloga – owszem, świadomie ją zmieniłam.
      I na pewno nie będzie powrotów do tego co było kiedyś.
      Wszystko się w życiu zmienia – możemy się albo z tym zgodzic i zaakceptowac, albo po prostu nie. To prawo każdego z nas.
      pozdrawiam:)

  • comment-avatar
    bozenas 20 czerwca 2013 (12:29)

    Fajnie tak mieć rośliny które są pamiątką po czymś:)Nie mam takich roślin,bo i nie mam ogrodu tylko balkon,a jego co roku trzeba na nowo obsadzać,bo nic na nim nie przetrwa:)Chciałam sobie nawet kupić kiwi,ale byli tylko chłopcy.Uwielbiam dżem z kiwi:))pozdrawiam

    • comment-avatar
      GreenCanoe 20 czerwca 2013 (13:02)

      No własnie nigdy nie jadłam – tzn. nie mówie o takich sklepowych, ale naturalnych – z własnych zbiorów. mam nadzieje, że w tym roku sie uda:)
      Bożenko – serdeczności! :)

  • comment-avatar
    jaga 20 czerwca 2013 (12:29)

    Czerwiec i piękne pachnące piwonie.Ostatnio zwróciłam uwagę że każdym miesiącu mam swoje ulubione kwiaty.
    Kiwi pięknie Wam rośnie widać do szczęścia tej roślince potrzeba Miłości.
    Życzę Wam długich lat w Miłości.
    pozdrawiam

  • comment-avatar
    Avrea 20 czerwca 2013 (12:27)

    cudna ta sciana pełna zycia :))
    udanego weekendu :)

  • comment-avatar
    balerinaszydełkowanie 20 czerwca 2013 (12:12)

    Tak dzięki peonii ma się odrobinę romantyzmu i niesamowity zapach ;-)
    W moim mieszkanku zamieszkał piękny bonsai z pieniędzy parapetowkowych hihi Nigdy nie było mnie stać na taki zakup , kto czeka i jest cierpliwy ten MA ;-) Dzięki temu cieszę oczy codziennie.
    Czekam na Twoje upolowane zdjęcia i nie mogę się doczekać, mój M powiedział wczoraj jak szlifowałam półkę *kochanie zazdroszczę ci tych znajomości* – DZIĘKI
    Ps.jak tam szerokości na drodze?

  • comment-avatar
    Bramasole 20 czerwca 2013 (12:08)

    Fajna zielona ściana Wam wyrosła:) Ja mam taką powojnikową na altanie, summer snow nam szaleje co roku. A u nas właśnie altana jest czymś takim wspominkowym i poślubnym..Brakowało nam tu miejsca żeby posiedzieć, zjeść obiad na swieżym powietrzu i po ślubie gdy wszyscy ruszają w podróż my wybudowaliśmy altanę za domem, a w niej postawiliśmy snopek rdestu, który był ozdoba na naszym weselu.. I tak nasza małżeńska altana ma 5 lat, jest obrośnięta zielonym gąszczem i jest naszym ulubionym miejscem:)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 20 czerwca 2013 (12:59)

      Aga -piękny jest ten powojnik!! A pachnie Wasz?

      Na altane ciągle, co roku się uzbrajamy – i tak od 7 lat jeszcze jej nie zrobiliśmy:):):)

      Pozdrowienia dla małżona!!:)

  • comment-avatar
    Magdalena Maria 20 czerwca 2013 (12:04)

    Piwonie na toaletce, chyba zaraz pobiegnę na bazarek i ustawie u siebie na prawie identycznej komódce :)) czuję się w 100% zainspirowana – DZIĘKUJĘ :))))

    • comment-avatar
      GreenCanoe 20 czerwca 2013 (12:58)

      Lubię kwiatki na toaletce:) każde:)
      pozdrowionka!:)

  • comment-avatar
    Anna z Decoupage Garden 20 czerwca 2013 (12:03)

    Przesliczne peonie, moje ukochane kwiaty i u Ciebie w moim ukochanym kolorze :)Kiwi niesamowicie się rozwija, miło mieć taką ciągle żywą pamiątkę ślubną obok siebie :)
    Pięknie, kwitnąco u Ciebie, jak zawsze odpływam w świat marzeń kiedy oglądam Twoje zdjęcia :)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 20 czerwca 2013 (12:57)

      Aniu, pozdrawiam, o tak piwonie – to kwiaty romantycznych dusz:)

  • comment-avatar
    Jola Kowalkowska 20 czerwca 2013 (11:42)

    Asiu, śliczne te piwonie. Ja swoje zerwałam na imieniny 15 czerwca i ukwieciłam nimi dom. Też je uwielbiam …
    Pozdrawiam z rodzinnych stron :-)
    Jola z bloga : żyjąc z pasją.

    • comment-avatar
      GreenCanoe 20 czerwca 2013 (12:56)

      Szkoda , że tak krótko kwitną, prawda?

  • comment-avatar
    Ondrasza 20 czerwca 2013 (11:40)

    Moje piwonie pełnokwiatowe hodował mój nieżyjący już Dziadek. Piwonie rosły na działce mojej Cioci tak jak i róże, które Dziadek również hodował, a pięły się one wysoko aż na kratki tarasu na piętrze i były we wszystkich kolorach tęczy!!! Kiedy Dziadek umarł, umierał również ogród, bo nikt nie umiał tak o niego dbać – ja byłam tuz przed maturą i wpadałam tylko do Cioci…Pierwsze umarły róże, potem po kolei inne kwiaty. Piwonie przetrwały. Teraz ciocia podzieliła je i obdarowała mnie i kuzynkę:) Mam więc "kawałek Dziadka" w swoim ogrodzie, a na pewno super wspomnienia z dzieciństwa. Mam też niezapominajki i lawendę – to ulubione kwiaty mojej również nieżyjącej już Mamy. I tak zbieram wspominki po ogrodzie i zawsze pamiętam o bliskich.

    • comment-avatar
      GreenCanoe 20 czerwca 2013 (12:55)

      :):) – ja tez tak podchodze do roślin: łącze je z konkretnymi ludźmi. Nasz tunel z dzikim winem to był kiedyś 50 cm PATYK przywieziony z ziemii mojej babci. Często, gdy patrzę na nasze dziwkie wino -myslę o niej.

  • comment-avatar
    joanna 20 czerwca 2013 (11:36)

    my z mężem mamy kasztany posadzone w środku lasu w momencie , gdy leśna droga wiodła nas do nowego domu. W lesie rośną sosny świerki ale kasztanów nie uwidzisz, jest tylko ten nasz;) ilekroć tamtędy przejeżdżamy patrzymy czy jest, jeden przetrwał już 8 lat;)
    Wracając do poprzedniego posta, czy pryskacie czymś od komarów działkę, bo poleżeć w takim ogrodowym salonie jest super, ale u nas komary nie dają spokoju;/

    • comment-avatar
      GreenCanoe 20 czerwca 2013 (12:53)

      Asiu, mój Paweł posadził u nas klon i dąb:)

  • comment-avatar
    Anna Poreda 20 czerwca 2013 (11:34)

    Hehe, kiwulec szczerze darowany szczerym ludziom rośnie jak szalony :) Robi wrażenie… A piwonie na działce zasadziła jeszcze moja babcia. Piwonie-peonie szczerze uwielbiam! Roślin małżeńskich niestety brak, bo i śluby jeszcze przed nami. Wspólne zielone posadzimy chyba dopiero przed naszą wspólną chatką :)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 20 czerwca 2013 (12:53)

      my tu mamy bardzo słaba ziemie – piach właściwie,musze się ostro nagimnastykować by te piwonie w ogóle chciały kwitnąć:)
      Aniu – uściski:)

    • comment-avatar
      Anna Poreda 20 czerwca 2013 (18:53)

      Babcia mówiła, że jak ktoś ma zielony paluch (rękę do kwiatów znaczy), to i na piachu posadzi i będzie rosło ;)Ona badyle do ziemi wtykała i liście puszczały. A kwiaty w domu podlewała bez opamiętania i wszyscy dziwili się, ze nie gniją, bo przelane take, że woda stała.Skoro u Ciebie na piachu rośnie znaczy paluch zielony jest ;)

  • comment-avatar
    W kąciku przy maszynie 20 czerwca 2013 (11:28)

    Miło do Ciebie zaglądać, chociaż tu mam kawałek ogródka

  • comment-avatar
    Anicja 20 czerwca 2013 (11:28)

    Nowy magazyn już za kilka dni! To wspaniała wiadomość :). Twoje kiwi jest niesamowite i pięknie wygląda z tymi światełkami. My mamy pamiątkowy zeszyt, który zaczęliśmy pisać dokładnie 10 lat temu :), wymieniając się nim i wklejając różne wyznania miłości. Z biegiem czasu kolejne zeszyty zmieniły się na pamiętniki z różnymi wklejonymi biletami itp. Miłego :)!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 20 czerwca 2013 (12:48)

      :):):):):)od wyznań po bilety:):):) ciekawe co będzie dalej:)?

Skomentuj

Szanuję Twoją prywatność, Twój adres mailowy nie będzie widoczny.