RATLERKI, pinczerki i inne duperelki:)

 Jestem psiarą. Psy są mi tak intuicyjnie bliskie – jak żadne inne zwierzęta. O ile z kotami – bywamy OBOK siebie, o tyle z psami zdecydowanie bywamy ze sobą:). Uzupełniamy się tu z Pawłem doskonale, bo On akurat  lepiej porozumiewa się z kocim światem. Nasze dziewczyny – i Lilou i Malibu zdają się być zafascynowane moim mężem. Jest jedyną osobą, której polecenia, upsss przepraszam – nie polecenia a raczej „delikatne sugestie” :):) w miarę wykonują. Ja mogę się za to nagadywać ile tam sobie chcę – z drugiej strony czeka zawsze totalna kocia ignorancja. Co najciekawsze, okazało się, że Leon  stał się prawdziwy KINGIEM dla całej  watahy. I psy i koty – traktują go jak „swojego”. On zaś widzi w naszych sierściuchach zwierzęce rodzeństwo. Mają nawet wspólne tajemnice – ukradkowe dzielenie się jedzeniem ( jak nie widzę:))) – oraz użyczanie, zwłaszcza Hrabiemu, poduszeczki. Nasze zwierzęta to 4 różne osobowości, a każda z nich wymaga innego traktowania. Dziewczyny – dla mnie wciąż tajemnicze, chodzą własnymi ścieżkami. Lilou – arystokracja nad arystokracjami, mimo umaszczenia pt.: „szary śmietnikowiec”  charakteryzuje się manierami damy.
kotek
Malibu za to – która mogłaby uchodzić właśnie za damę ze względu na ładny wygląd – ma aparycję ” nadpobudliwego blokersa”:) To ona znosi do domu ledwo żywe myszy, ona toczy wojny Bóg jeden wie z czym w  lesie i ona wreszcie ma spojrzenie niezłego zakapiora:) Myślę, że koty we wsi raczej z nią nie dyskutują :) Żyleta nieokiełznana o dziewiczym futrze:) Malibu trzyma także sztamę z psami. Hrabia, Wałek – a co tam za różnica, z nimi też można się wylegiwać w słoneczku na tarasie. Lilou, która nigdy nie zniżyłaby się do leżenia OBOK PSA – patrzy na plebejskie zachowania Malibusowe z wyższością i potępieniem…Kto to słyszał, żeby tak wtulać się w psy…no kto to słyszał???!!! Ale psy nie maja nic naprzeciw. Leży więc cała trójca od tygodnia na tarasowych dechach, od czasu do czasu łypiąc okiem na boki, a słońce smyra ją po sierściach – toffi z mlekiem w wersji marcowej:)
Przyznaję się jawnie do tego, że boję się piesków – pyrdli:) No dobrze – może nie boję się, ale za diabła NIE UFAM małym ujadającym rozdygotanym istotom o wyglądzie utuczonej myszy:):):) Zapewne większość właścicieli ratlerków – niesprawiedliwie zwanych „sarenkami” ( dla sarenek niesprawiedliwie ma się rozumieć) – teraz ma ochotę mnie udusić, ale taka jest prawda. Za czasów gdy chodziłam do podstawówki – ratlerki najechały na Polskę. Na nasze osiedle na pewno. W każdej klatce jakaś rodzina miała ratlerka, a jeden był  wredniejszy od drugiego. Ujadały non stop i bez uprzedzenia atakowały ludzkie łydki. Do dziś,  gdy widzę coś na kształt ratlerka – cała się spinam oczekując ciosu. Na szczęście moda na  owe głośne myszy minęła – a nastała na spaniele. Spaniele mi nawet przypadły do gustu – nie ujadały, nie atakowały łydek i miały miłych właścicieli. ( Właściciele ratlerków, z którymi miałam styczność nie byli mili i nigdy nie usłyszałam od nich  cichutkiego choćby przepraszam, za moje pokąsane łydki. Po kąsnięciu  natomiast owe KROPECZKI, PIMPKI, LULUSIE i jeden uwaga – R A M B O  – tak, tak, był u nas na osiedlu ratlerek Rambo –  zostawały szybko zabierane na ręce i tulone przez właścicieli przy jednoczesnym uspokajaniu – pieszczotliwym głosem – bo przecież jak ja śmiałam akurat tędy iść sobie do szkoły jak obok Luluś sobie był. Jakoś spaniele nigdy mnie nie pokąsały, pójdę dalej – żadne inne psy mnie nie pokąsały. Ratlerków  staram się więc unikać jak ognia i w ogóle jak widzę małego ujadającego z kilometra psa,  nie zważając czy rasowy, czy środkowo europejski –  schodzę mu z drogi:). Po spanielach na naszym osiedlu pokazały się boksery i także się polubiliśmy. Jakoś tak w ogóle mam, że im większy pies, tym mniej  żywię wobec niego obaw. Duże psy, zazwyczaj świadome swojej siły i możliwości – nie atakują np. ze strachu, mają także wyraźniejszą mowę ciała – łatwo można zrozumieć, co chcą nam „powiedzieć” I wbrew pozorom – mimo ogromnej postury to często po prostu TULAKI o gołębich sercach.
 Hrabia nie ma jeszcze nawet 5ciu miesięcy a waży już ponad 30 kg, łapę  zaś ma większą od mojej pięści:):) To na pewno będzie duuuuuży pies. I już teraz widzę jak bardzo zaangażowany jest w naszą rodzinę. Jeszcze nigdy nie spotkałam zwierzaka, który by tak bardzo domagał się pieszczot i  uwagi oraz sam okazywał tyle uczuć. Każdy dobry gest, każde czułe słowo, każde przytulenie i pochwałę – Hrabia zwraca nam w dwójnasób. Olbrzym z olbrzymim serduchem. Ale – jak zdążyłam już podpatrzeć  – jednocześnie z duszą wojownika. Mimo młodego wieku poczuwa się bowiem do rycerskiej obrony, pohukuje na niewidocznego wroga:) – barytonem uprzedzając – że ON TU JEST…jakby co…:) A baryton ma że ho ho…ho….
 ***
Pokażę Wam jeszcze jedno zdjęcie, tak w ramach ciekawostek – jak wyglądać sobie może dorosły Leonberger:):) O proszę – bagatelka, a tak:
                                                                                                               (źródło zdjęcia)
                                                                                                               (źródło zdjęcia)
W głębi serca, tak po cichutku, liczę jednak na to, że Hrabi nie będzie aż takim okazem :):):) Lubi  sobie bowiem bez ostrzeżenia hulnąć mi na kolanka – do potulenia i pokokoszenia…jakby był co najmniej postury wspominanego ratlerka a nie smoka:) Mało co wtedy płuc nie wypluwam, ale …czułe spojrzenie prosto w oczy, pysk wpychany pod pachę, merdający ogon…..Hrabia mnie zawsze zmiękcza  – i to tak na amen:)
No co ja będę się rozpisywała dłużej – bardzo, bardzo, ale to bardzo lubię duże psy:) Średnie też…. a małe darzę…dyplomatycznie powiem: sympatią:)….oprócz oczywiście ratlerków – i nawet nie próbujcie mnie przekonywać:):) Wspomnienie Ramba i Lulusia są wciąż żywe:)
HAU, HAU – jak zwykł mawiać na pożegnanie Hrabia.
hau, hau – jak dopowiada w takich sytuacjach Wałeczek:)
i moje – Dobranoc:)

Podziel się...Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterEmail this to someone

Dziękuję za Twój komentarz.

101 komentarzy

  • comment-avatar
    Sarrah 15 kwietnia 2016 (09:36)

    Wspaniała szczęśliwa rodzinka. super zwierzaczki miło poczytać, że ktoś tak kocha zwierzęta i tworzy z nimi taką harmonię. Każdy pies ma inną osobowość i to jest piękne w tych zwierzakach. Każdy tworzy oddzielną historię a kocha się je równie mocno

  • comment-avatar
    i love nature 11 czerwca 2011 (22:11)

    psiara psiarę zawsze zrozumie :) i również nie przepadam za tymi małymi szczekaczami (może dlatego że nie lubię wszelakich małych gryzoni) ;)
    Ja mam 4 psy ( z czego 3 wyciągnięte ze schroniska bo groziła im śmierć ) . Rasa duża , niby ta "bojowa" (z rodziny bullowatych)Piszę niby bo każdy mój znajomy dziwi się jakie z nich tulaki i przemiłe psiaki mimo że ważą każdy z ok.30 kg i mają szczęki jak rekin . Rasa cierpi bo ludzie źle takimi rasami kierują. Ale wracając do tematu -nie ma jak miłość wielkiej przytulanki !

  • comment-avatar
    Natalinka 21 marca 2011 (22:06)

    Temat psów to rzeka. Fajnie, że został tu poruszony, bo także należę do wiernych psiar. :)

    Żeby zrozumieć różnicę pomiędzy rasami o różnych gabarytach, warto sięgnąć do historii i dowiedzieć się, po co konkretna rasa została stworzona. W uogólnieniu, pies jako pies miał być kompanem człowieka – duży, solidnie zbudowany, służyć jako pomoc łowcza lub ratownicza, no i oczywiście chronić. Takie psy poprzez wieki tresury swych pokoleń mają w genach bardziej wyważoną, spokojną inteligencję. Są bardziej świadome siebie i swojego otoczenia. Oczywiście geny to nie wszystko, liczy się także środowisko, w którym żyje dany pies i sposób tresury, jednakże w zdecydowanej mierze rządzą geny.
    Małe psiaki zostały "stworzone" na potrzeby arystokratek, które mogłyby takiego futrzaka trzymać w pokoju i szpanować przed koleżankami. :) Pies, który nie ma nic do roboty, jeno zabawę, wygłupy, a z racji swojego ślicznego mini wyglądu wiele uchodziło mu na sucho, plus jeszcze brak tresury… to wszystko i inne sprawiło, że wiele małych ras ma w sobie wrodzoną nadpobudliwość i złośliwość. Oczywiście istnieją wyjątki, ale jak powszechnie wiadomo, wyjątki potwierdzają regułę.
    Tu niestety trzeba przyrównać psy do dzieci, bowiem jak każde niewychowane dziecko, pies może stać się krnąbrny i niegrzeczny, a geny już tylko to potem podkreślają albo maskują. Także niezależnie od rasy psa, należy zawsze go sobie w jakiś sposób wychować, aby realizował się w swoim psim życiu tak, jak zostało to już dawno temu ustalone dla jego gatunku. :) Zgrozą jest dla mnie np. trzymanie psa myśliwskiego w bloku, choćby wychodził na spacery kilka razy dziennie. Zanim kupimy psy naszym pociechom, warto dobrze zastanowić się, w jakich warunkach będzie on żył i dobrać takiego, który będzie w pełni do takich warunków przystosowany. To bardzo ważne: robić w życiu to, do czego zostało się stworzonym. Wtedy wszystko jest na swoim miejscu i każdy się cieszy. :)

    Osobiście też bardziej przepadam za większymi psami, właśnie z powodów charakterologicznych. :)

  • comment-avatar
    GreenCanoe 20 marca 2011 (16:58)

    No cóż, niestety nie poradzę nic na to, że poczuła się anonimowa Pani urażona. Nie ufam ratlerkom i tyle, ani małym jazgoczącym ciągle psiakom. O powodach napisałam w poście bardzo wyraźnie. To niemożliwe, bym każdemu z państwa się podobała, bym każdego zadowalała, byście zawsze się ze mną zgadzali. Każdy z nas ma swoje zdanie i każdy ma inne spojrzenie na dany temat. Czy powinniśmy udawać, że wszystko i wszystkich lubimy tylko dlatego, żeby uzyskać aprobatę??? Pani twierdzi, że pies powinien oznajmiać , że "coś się dzieje" – ja jestem np. odmiennego zdania. Nie lubię non stop z byle powodu szczekających psów. Uważam, że pies powinien reagować gdy jest niebezpieczna sytuacja. A nie wtedy, gdy idzie kura, poruszył się liść, lub za ogrodzeniem idzie sobie sobie człowiek. A są psy, które niestety jazgoczą non stop. My tak staramy się wychowywać nasze psiaki – by reagowały wtedy, gdy jest naprawdę potrzeba. Zaś psy ujadające non stop w blokach – to już w ogóle inna historia. Ostatnio pokazało się coraz więcej orzeczeń sądowych, które uwzględniają naruszanie miru domowego – i stosunków międzysąsiedzkich właśnie burzonych owym uciążliwym szczekaniem.
    Nie wiem czemu poczuła się Pani urażona – bo nie pisałam ani o Pani ani o Pani psie. Nie pisałam także o wszystkich ratlerkach świata. Pisałam za to wyraźnie o podłych ratlerkach z którymi miałam styczność jako dziecko i które gryzły głównie dzieci. "Dzięki" czemu mam traumę do dziś. Wymieniłam je nawet z imion. Czemu odniosła Pani to do siebie? Tylko dlatego, że Pani ma ratlerka…
    nie rozumiem szczerze mówiąc.

  • comment-avatar
    Anonimowy 18 marca 2011 (09:50)

    Akurat mam to szczęście i nie mieszkam w blokowisku, także mój pies w niczym nikomu nie przeszkadza:(
    Tak właśnie postrzegam rolę psa i nie tylko, pies ma bronic domostwa, a swoim szczekaniem oznajmiac, że coś się dzieje, tak jest od wieków moja miła niestety. Mam prawo wyrazic sowją opinię i czuc się urażona takimi wpisami:( radzę poczytac wiecej na temat tych psów a nie obrażac ich a tym samym włascicieli:(
    Mój pies nie jest dla nikogo koszmarem:(:(:( zapewniem Ciebie…….

  • comment-avatar
    Anonimowy 17 marca 2011 (14:14)

    Chciałabym spytać anonimowe panie, które poczuły się obruszone tym, że można nie lubić ujadających małych psów o to, czy ich sąsiedzi są równie tak jak one szczęśliwi, gdy ich pupil ujada jak dziki.Małe psy najczęściej szczekają ze strachu, każdy szelest czy kroki na klatce to pretekst do ujadania.Z pozycji sąsiada wysłuchującego ujadania, szczekania, warczenia z byle powodu ośmielam się tym paniom powiedzieć że dla nas o koszmar. Dziwi mnie stwierdzenie jednej z pań, że rola psa to ujadanie na widok każdego idącego? Tak Pani postrzega rolę psa?

  • comment-avatar
    Anonimowy 17 marca 2011 (13:18)

    Witam, zaczęłam bywać na Twoim blogu śledząc wyniki tegorocznego konkursu:) Zaczęłam i pozostałam a ostatni tydzień spędzam na stronach Werandy i jestem oszołomiona. Jako stały "czytacz" magazynów wnętrzarskich, forum Wnętrza itp. dałam się wciągnąć w świat wnętrz Werandy i aż "paruję" z nadmiaru piękna:)
    Co do Twojego ostatniego wpisu, faktycznie pierwsze otwieram wnętrza "pod psem".
    Pozdrawiam serdecznie, korall.

  • comment-avatar
    czytacze 17 marca 2011 (11:50)

    Awi pisze…
    ależ on piekny i jak pasuje kolorem do waszego wnetrza:)

  • comment-avatar
    słodko- słony blog 17 marca 2011 (10:46)

    witaj Asiu , zostawiałam komentarze pod twoimi postami dotąd jako anonimowy , w końcu nabrałam odwagi i założyłam bloga i zapraszam serdecznie :)

  • comment-avatar
    kasiexa 16 marca 2011 (21:30)

    niesamowity wielkolud..ja mam ciut mniejszego 2 miesiecznego sweterka( seterka) kochany jest nie wiem jak go zaakceptuje nasz kot jesliwróci z wlóki….ja tez nie lubie maych jazgotów , teraz jest moda na yorki , które są równie wredne…

  • comment-avatar
    Anonimowy 16 marca 2011 (13:39)

    Zgadzam się w 100% z Mariolą, podczytuję Ciebie od dawien dawna,ale teraz po tym co przeczytałam o niby to sarence to zastanawiam się czy robić to dalej:(
    Jak można było tak napisać:(masakra:(
    Mam akurat tego ratlerka,owszem szczeka dużo ale to najkochańsza sunia na świecie,wierny kompan zabaw mojego synka i wiesz co cieszę się,że go mam, bo przynajmniej jak ktoś idzie to ujada niesamowicie-taka rola psa, a nie cieszy się na widok każdego obcego:(
    Owszem masz prawo wyrażać opinię, ale chyba nie w ten sposób:(
    Poczułam się naprawdę urażona:(:(:(:(

  • comment-avatar
    Anonimowy 14 marca 2011 (22:00)

    Jak zawsze u Ciebie Asiu ciekawe i bliskie memu sercu tematy. A o psach w szczegolności. Bo ja też psiara jestem. Może już nie będę opisywać jak to cierpiałam po zaginięciu mojego psa ( normalny okres żałoby 1-1,5r. przeżywałam), który jak i Wam się to zdarzyło = zaginął. Poszukiwania nie dały rezultatu, więc poza jakimś komentarzu na Twoim blogu o podobnym temacie-chyba jak poszukiwałaś pieska- wiem pomimo iż starałam się być odpowiedzialnym właścicielem , że pewne rzeczy są nie do przewidzenia, i psy czasem giną- może Twój i mój zyją gdzieś szczęśliwi. I ja popieram – dbanie o swojego psa, zbieranie kupek ( no może w lesie to nie zbieram;)),trzymanie na smyczy zwłaszcza w miastach i tam gdzie na ludzi w dużej iliści pies się może natknąć-natomiast po lesie i polach daję mu się wybiegać. No i pomimo iż każdy pies jest bliski memu sercu , to i ja wolę te większe psiury a grzebanie psom w genetyce by wyhodować rózne udziwnione rasy uważam za znęcanie się nad zwierzętami. Coć poznałam wczoraj uroczego yorka, który podbił serce moje. No to pozdrawiam Cię i wszystkie tu fajne babki!! – w końcu się muszę tu zalogować na dłużej – ata:)))

  • comment-avatar
    Anonimowy 14 marca 2011 (19:31)

    Ja tez nie cierpie tych malych paskudztw pt. nie widac a slychac. Rowniez zaobserwowalam,ze wlasciciele takich psow sa najczesciej niesympatycznymi osobami. Takie wredne babsztyle.Tez zostalam uzarta przez takiego wstretnego psa o wygladzie nietoperza. Slad na nodze mam do dzis,a bylo to baaardzo dawno temu. Cala rodzina uwielbiamy duze psy. Ulubiona rasa to owczarek niemiecki. Niestety za duzy na nasze warunki mieszkaniowe.Przymierzamy sie do wziecia psiaka ze schroniska juz niedlugo .
    Twoj pies jest cudny, ale gdyby takowy zamieszkal w naszym domu to dla nas nie byloby miejsca:)Kasia z Bristolu

  • comment-avatar
    JOASIA 14 marca 2011 (10:46)

    zaczarowany dom :)

  • comment-avatar
    Ania 14 marca 2011 (08:30)

    No właśnie – przy okazji pojawił się jeszcze jeden ważny temat – kochajmy swoje psiaki, ale sprzątajmy po nich! Jestem "psiarą" niepoprawną, ale do szału doprowadza mnie, gdy prowadzę swoje dzieci do przedszkola niczym przez pole minowe. Kończy się zima, a topniejący śnieg odkrywa co i rusz "niespodzianki". Najwyraźniej niektórzy uważają, że ich poczucie godności ucierpi, gdy sprzątną po swoim pupilu. Przydałoby się może więcej akcji promujących i uświadamiających (choć dbanie o czystość wydaje się takie oczywiste). Na razie faktycznie widok osoby sprzątającej po swoim psiaku nie należy do powszechnych,a taki "odważny" naraża się na niewybredne komentarze zamiast na pochwałę.

  • comment-avatar
    Ola_83 13 marca 2011 (16:13)

    Widzę, że dyskusja trwa:) i dobrze! oj tak, beagle to bardzo trudne psy, uparte, charakterne i ciężkie do ułożenia. Zazwyczaj nie słuchają:( ale są bardzo przyjacielskie i wierne! Nigdy wcześniej nie miałam tak trudnego psa, przez pierwsze dwa lata nie mogłam go w domu spuścić z oka, teraz powiedzmy,że jest ok, choć zdarzają mu się "wpadki":)ale i tak go kocham najbardziej na świecie!

    Asiu, czuję się ok, dziś nawet krótki spacer zaliczyłam:))i mam nadzieję,że Ty również już doszłaś do formy:)

    pozdrawiam ciepło!

  • comment-avatar
    Anonimowy 12 marca 2011 (21:51)

    Czesc Dziewczyny,
    ja tez jestem psiara. Wiem, ze ludzie potrafia byc dla zwierzakow okrutni i zawsze mnie to ciezko zasmuca kiedy slysze i czytam o tym. Posiadamy owczarka niemieckiego, ktory ma na imie Bruno, wazy 35 kg i jest takim pieszczochem, ze moj malzonek zastanawia sie, czy to aby napewno jest ten tak zwany pies obronny. Jest obronny, ostrozny wobec obcych, a ja zawsze prowadze go na smyczy, bo mimo cieplusnego zachowania wobec nas moglby pogryzc obcych, tudziez innego psa. Jest duzy, ciezki i ma powaznie brzmiacy ucisk szczeki na cm kw. Nie wyobrazam sobie nie pozbierac po nim kupy, bo wali normalne piramidy i nie uwazam zeby to bylo ok wystawiac innych na takie widoki i zapachy. Uwazam, ze psiaki trzeba kochac i kochac madrze i brac odpowiedzialnosc za nie. Pies po sobie nie sprzatnie, sam sie na smycz nie przyczepi. To nasza odpowiedzialnosc. Bru jest kochany, ale wiem, ze dla obcego moglby byc bardzo niebezpieczny poniewaz uwaza to za swoj obowiazek obronic mnie przed obcymi. Stad to zachowanie psa wobec innych. Dziwie sie, ze sa ludzie ktorzy psy maja i tego nie wiedza. Hrabia jest cudny, slodkosci kochane. A na chamstwo ( pani z miasta, itp )i igonrancje jeszcze niestety lekarstwa nie wymyslono, czego pietrzace sie dowody zobaczylam dzis wlasnie podczas porannego spaceru obok placu zabaw tuz po stopnieniu sniegu…. Usmiechu i sloneczka z pozrowieniami ze swego upstrzonego piaskiem hall'u przesyla Izabela.

  • comment-avatar
    Magda 12 marca 2011 (19:53)

    A ja to nawet i te 'sarenki' lubie (swoja droga, skad ta nazwa?!). Pies to dla mnie najwspanialsze stworzenie. Nie wiem jak bardzo moge byc smutna czy zla, pies (szczegolnie moj) zawsze wywola u mnie usmiech.

    W Birmingham wlasnie swieto psa i najwieksza wystawa psow rasowych – Crufts, na ktora jutro sie wybieram. Juhuuuu!!

    Pozdrawiam cieplo.

  • comment-avatar
    Konstancja 12 marca 2011 (16:01)

    pozdrowienia od naszej 5cio miesięcznej damy … Tequilla też robi hau hau :):):) … i muszę się przyznać Asiu, że jak pojawiły się pierwsze roztopy to zatęskniłam za mrozem :) było czyściej … pociesza mnie perspektywa ciepła i suszy … lato … a jak lato to kwiaty … no właśnie chyba w tym roku bez kwiatów … nie wiem co wyczuwa swymi nozdrzami pod ziemą na terenie naszego podwórka ale drąży dzielnie … przewróciła mi dom do góry nogami … ba nie mogę oduczyć jej skakania z radości więc przewróciła już nie raz i mnie … miałam śliczniutki … szaro bielutki wiatrołam … nie mam … za to mam te czarne ślepia wpatrzone we mnie jak w najlepszą kość … wiatrołap muszę pomalować tym razem czymś trwalszym bo Tequilla już się zameldowała :) … pozdrawiam :) …

  • comment-avatar
    Anonimowy 12 marca 2011 (15:28)

    …ja też mam w domu pieska,a na podwórku jeszcze trzy,wszystkie rasy"kundel";)ale je kocham nad życie i nie pozwolę nikomu im zrobić krzywdy …..a marze jeszcze o yorku…szczerzę pisząc wolę psy o ludzi…
    co dzień rano ten "domowy"wita mnie buziakiem przynosi pantofle ….Pani "zwierzyniec"jest wspaniały,ja nie chcę mieć tylko kota w domu ale wszystkie"sąsiedzkie"witam szczerze,bo bardziej od kotów brzydzę się myszami…proszę mi napisać,jak Pani nauczyła swoje koty,że nie wchodzą na meble,szczególnie te kuchenne i nie pchają pyszczka do jedzenia?

    ….chyba mogę wyrazić swoja opinie,bo na
    innych blogach,choć moje opinie zawsze były pochlebne,to niestety po kilku moich komentarzach właścicielka zablokowała mi dostęp do wyrażania opinii…ok .ja rozumiem,gdy ktoś "obrzuca błotem"osobę i jej blog,ale ja pisząc "pochlebstwa"nie miałam zamiaru z WAMI DROGIE BLOGOWICZKI SIĘ SPOUFALAĆ….Jesteście inspiracją dla wielu z Nas….oglądając Wasze blogi i czytając Wasze "perypetie"czuło się ,że jesteście SUPER BABKI…opowiadałam o WAS moim koleżankom,zachęcałam ażeby brały z WAS przykład…a teraz pozostał mi niesmak….

  • comment-avatar
    folkmyself 12 marca 2011 (12:13)

    Ja też wychodzę z założenia że psa musi być taki kaliber by było co poklepać bez uszczerbku na jego zdrowiu. Nie kręcą mnie ratlerki i "joreczki" z kokardami. Zdecydowanie wolę wpiąć śwince spinacz w szczecinę nad oczami;]
    I też bardziej z psami mi po drodze, choć nie koniecznie na kanapie;]

  • comment-avatar
    Ewa z przytulnego domu 11 marca 2011 (21:55)

    Poczytałam sobie, komentarze też… Niezłe zamieszanie się zrobiło. Ale to dobrze bo choć mamy różne zdania na temat małych i dużych psów to z każdego prawie komentarza wynika, że kochamy te futrzaki. To prawda, że małe częściej ujadają w myśl zasady "nie widać mnie to słychać" Jak mieszkałam w bloku to miałam 80 % jamniczkę. Była umiarkowanie szczekliwa i bardzo przytulaśna no i mieściła się w małym mieszkaniu. Po latach przeprowadzka do domu pozwoliła nam na powiększenie zwierzyńca – mamy 2 psy i 2 koty.
    Goldenka Frajda i Flat Coated Retriever – Chaos (choć wydaje się że nie jest do końca czystej rasy)Razem ważą
    ponad 80 kg. Wnoszą tony piachu i błota do domu, leżą na kanapie i nie ma już na niej miejsca dla nas ale nie zamieniła bym ich na sterylne pokoje i wolne miejsce na kanapie.
    Nasze psy kochają nas bezinteresowną miłością (no może za ciasteczka też trochę)okazują tyle uczuć i psiej radości na nasz widok. Obcowanie z nimi to prawdziwe szczęście.
    Więc kochajmy psiule te małe i te duże, swoje własne i te bezpańskie bo każdy pies zasługuje na ciepły dom, pełna miskę i odrobinę uczucia i uwagi.
    A co do rzeczonych Latlerków i innych szczekusiów to bardziej jest skomplikowane. Psy małych ras zazwyczaj jest trudniej wychować, choć wiele zależy od cech rasy, socjalizacji i opiekuna. Są bardziej pobudliwe i bojaźliwe z racji swoich gabarytów.

    Mam propozycję,skoro wśród nas jest tak wiele wielbicieli zwierząt , to może napiszmy o nich na swoich blogach. Za co je kochamy, jakie są, skąd się u Nas wzięły. Proponuję taka zabawę w stylu dowolnym…

  • comment-avatar
    Pinel 11 marca 2011 (20:52)

    Asiu, twoj post mnie do łez rozbawił, jako dumna posiadaczka dużego psa (choc nie tak dużego jak twój, ale Goldeny równiez słuszna posture mają)podpisuję się z czystym sercem że duży pies to taki faktycznie pies do kochana, przytulanie, i włażenia na kolana a im większy tym słodszy. A Hrabia kolorystyką idealnie wpisuje sie w twój domowy klimat. Pozdrawiam

  • comment-avatar
    GreenCanoe 11 marca 2011 (19:30)

    Problemu nie ma, gdy tak, jak w przypadku właścicieli mamy hrabiego są nimi ludzie na poziomie i o dobrym sercu. Owszem nie upilnowali suki,ale wszystkim dzieciaczkom znaleźli dobre domy a psy oddawali uczciwie informując jaka jest sytuacja. Ale ile takich pseudohodowców sprzedających mieszańce jest na rynkach, ile ogłoszeń znajdziecie na gratce? Bardzo dużo. Na forum dogomani – co i rusz słychać oburzające historie o tym, jak bezduszni ludzie kupują sobie rasowego molosa za 200 zł ( bez rodowodu, ale niby taniej), a potem go porzucają jak śmiecia. Od razu postanowiliśmy z Pawłem że i Wałek i Hrabia będą wysterylizowani. Po 1 – nie chcemy my mieć więcej psów, po drugie wokoło jest tyle wiejskich suczek nie pilnowanych przez właścicieli, że jak chcielibyśmy być w porządku to np. w kwietniu czy marcu non stop musielibyśmy pilnować psów, po trzecie wreszcie – wystarczy pójść do schroniska i popatrzeć ile niechcianych psów czeka na człowieka…Wałka geny jakie są każdy wie – kto go widział:):):) Hrabia jest rzeczywiście piękny, ale taka prawda że nie jest rasowym psem.A bezpańskich psów – które kiedyś były nieplanowanymi i niechcianymi przez nikogo miotami jest tyle, że nie chcemy dokładać do tej tragedii jeszcze swojej cegiełki.

    Pieknościdnia bardzo dziękuję za otagowanie:)

    Ivalio – w Wałku na bank nie ma wielkiego ducha, jest strachliwy bardzo i ujada ze strachu. To jest akurat pies po przejściach – pisałam już o tym jak był przywiązany do drzewa gdy go uratowaliśmy – właśnie jako niechciany pies – pewnie miał być labradorem… a się nie okazał..ech….

  • comment-avatar
    Viollet 11 marca 2011 (19:21)

    Szczerze się uśmiałam czytając ten post, już biegnę dodać Twojego bloga do obserwowanych! :))) Masz przepięknego psa!

  • comment-avatar
    Pieknoscdniablog 11 marca 2011 (19:05)

    Zostałaś otagowana :)

    http://pieknoscdnia.blogspot.com/2011/03/otagowana.html

    podziwiam Twoje fotografie. Piękne światło.

  • comment-avatar
    Anonimowy 11 marca 2011 (18:28)

    Zgadzam sie w 100procentach.

  • comment-avatar
    GreenCanoe 11 marca 2011 (17:15)

    Martucho – Hrabia nie jest 100% Leonbergerem.Ale mamy wrażenie, że jednak 90% genów dostał właśnie po mamie:):):) – wygląda bowiem identycznie jak rasowe leośki i tak tez się zachowuje. Jego ojcem był czarny wilczur, mama leonbergerem. Hrabia będzie na pewno sterylizowany.Bo choć wygląda jak rasowy pies – nie chcemy by dalej rozsiewał pomieszane geny. Na świecie jest dość pseudo rasowych psów.

  • comment-avatar
    martucha 11 marca 2011 (16:38)

    jenyyyyyyyyyyy kocham leonbergery to właśnie rasa którą wybraliśmy, takiego i tylko takiego psiaka chcemy, będę z uwagą śledzić więc wątki o psiaku :-)

  • comment-avatar
    Anonimowy 11 marca 2011 (16:17)

    Uśmiałam się:). dużo ludzi nie przepada za ratlerkami z powodu ich złośliwości. Zawsze pewnie są i wyjątki, ale co prawda to prawda. Nie przepadam za małymi psami, bo bardzo szczekają. Nigdy tego nie rozumiałam, czemu duże szczekają mniej. Może dlatego że nie muszą.?

  • comment-avatar
    Anonimowy 11 marca 2011 (14:48)

    Ciesze sie ze opublikowalas moj post,choc prawde mowiac nie liczylam na to.
    Wbrew pozorom nie jestem histeryczka za ktora mnie wzielas,ale poprostu czasami rece opadaja.
    Poprostu non stop piszesz jaki to cudowny jest Twoj Hrabia,a te male to badziewia.Oczywiscie,wszystko jest kwestia gustu,komus niekoniecznie moze sie Twoj pies podobac,choc niekoniecznie bedzie o tym sie rozpisywal.Dokladnie zgadzam sie z Toba ze i nie kazdego czlowieka lubimy:) Nas ludzi kazdego-przynajmniej wiekszosc wychowywali rodzice i co???Tez nie wszyscy sa idealni kazdydy ma swoj charakter i nie postepuje wedlug kanonow i przykazan.Chodzi mi tylko o to abys nie generalizowala.Ludzie posiadaja o wiele wieksza inteligencje od psow i innych zwierzat,a czasami postepuja poprostu skandalicznie.
    Uwazam ze zawsze trzeba zastanowic sie nad pomyslem posiadania zwierzaka.Nie sztuka poczytac i posluchac o danej rasie jaka to cudowna,bo znam goldenka ktory gryzie-mojej przyjaciolki:)Trzeba popatrzec pod swoim katem co kto chce i jak dlugo moge poswiecic czas temu zwierzakowi.
    Co do biednych rolnikow na wsi-tez takich znam,porzadnych,naprawde dobrych ludzi-jednak mieszkajac tutaj widze o wiele wiecej i patrze na ta innosc,na tych biedakow ktorzy tacy biedni,a krowa za przeproszeniem w gownach stoi i nie chce im sie jej umyc,bo po co????Przeciez za wode trzeba zaplacic!A pies ma szczekac,a jak nie to duren.
    Ach,szkoda gadc,temat goni temat i nie chce mi sie o tym rozpisywac.
    Mysle Asiu ze jestes mila,fajna osoba,mysle ze i ja tez taka jestem,jednak prosze nie zaczynaj takich tematow,poniewaz nie wrozy to nic dobrego.
    Mysle ze Twoj Hrabia i te pinczerki,latrelki i inne duperelki to w sumie zyjace istoty,ktore bez nas ludzi nie bardzo sobie poradza.Bramasole uwazam ze powinnas zglosic ta sprawe anonimowo na policje,lub do lokalnej gazety.Zaobserwowalam podobna sytuacje i wlasnie tak zrobilam.Poskutkowalo.Nie mozna patrzec na tak razace zaniedbania i nie reagowac.
    Nawiasem mowiac to w szkole i w kosciele powinni uczyc dzieci ze pies jest najwiekszym przyjacielem czlowieka,poniewaz chyba o tym zapomniano.Poza tym dyskusja ze pies gryzie,a ja przeciez daje mu jesc jest niedojrzala.Dzieciom takze dajemy jesc i nie zawsze sa nam za to i za nasze oddanie dozgonnie wdzieczne:)
    Mariola.

  • comment-avatar
    smutne_misie 11 marca 2011 (13:30)

    bramasole, bardzo Cie prosze – zgłoś do TOZu to, co sie dzieje u Twoich sąsiadów. można to zrobić nawet anonimowo. jesli nie Ty, nikt inny nie pomoże tym psiakom.

    :(

  • comment-avatar
    Bramasole 11 marca 2011 (13:14)

    Oj temat zwierząt i ludzi to temat rzeka..
    Osobiście nie przepadam za małymi psami, ale to nie znaczy, ze mogałbym je np. skrzywdzić, o nie. Po prostu nie chciałabym mieć takiego psiaka w domu. Mamy małego kundelka na podwórku, bo duże psisko zdechło nam w zeszłą zimę.Chcieliśmy wziąć dużego psa, ale sąsiedzi rozmnażają swoje pieski na potęgę, mają ich 5. Są agresywne i robią tyle hałasu, ze w nocy nie daje się spać. Po za tym ich kojec znajduje się przy naszym ogrodzeniu w miejscu gdzie mamy altanę. Mieszkają tam na górze swoich kup! Smród latem jest nieziemski. Nie mają zadaszenia i osłony przed słońcem. Biedne są jak cholera.
    Już nie raz chciałam to gdzieś zgłosić jednak moi teściowie przyjaźnią się z tymi sąsiadami i traktują ich jak rodzinę i jak tylko zaczynam ten temat zaraz wszyscy się oburzają jak ja mogę ich pouczać…Nic nie mogę zrobić bo nie chcę ich skłócać. Tak samo jak ich kot rozerwał sobie gdzieś brzuch to sami go opatrywali bo przecież "normalni" ludzie nie będą do weterynarza jeździć! Ach szkoda gadać.
    Po prostu niektórzy ludzie nie powinni mieć zwierząt, a niekiedy i dzieci.
    Pozdrawiam Asiu jeszcze raz i pokarz nam zdjęcia Hrabiego za jakiś czas, jak znów troszku podrośnie:)
    Aga

  • comment-avatar
    smutne_misie 11 marca 2011 (12:54)

    tylko dobry humor moze nas uratować:)

    zapraszam czasami na moje bloga!;)

  • comment-avatar
    GreenCanoe 11 marca 2011 (12:30)

    Na naszym osiedlu był jeden mały zielony trawniczek – teoretycznie jedynie miejsce zresztą idealne, by rozłożyć kocyk i się właśnie z z dzieckiem pobawić.Teoretycznie – bo w rzeczywistości był to teren ZAMINOWANY – załatwiały się tam dosłownie wszystkie psy z blokowisk – i kto zdrów na umyśle, w życiu na owej trawie stopy nie postawił. Wyglądało to tak, że wokół na chodnikach stali właściciele ze smyczami w dłoniach, a na trawce ileś tam psów w pozycji wiadomo jakiej załatwiało swoje sprawy….Nie pomagała ani straż miejska, ani tabliczka że nie wolno wyprowadzać psów – nic po prostu. U nas tutaj – uczymy zwierzaki, że na działce w jednym kącie w lesie mają swoją toaletę – raz na kilka dni Paweł ją im sprząta. Teren to dość spory, więc psy maja luz, a my spokój – że nie robią do ogrodu. Gdy wychodzimy na spacer – nawet do lasu – mam torebkę. Kilka razy znalazłam na wprost naszej furtki duże kupy psie…Takie akurat by wdepnąć wychodząc z domu. " Miastowa elita na wywczasach" wyprowadzała na wsi swoje psy na kupkę – na własnej działce przecież załatwiać się nie będą. :):):) Ej, dobrze że ja jeszcze w miarę do tego z humorem podchodzę.
    Też pozdrawiam:)

  • comment-avatar
    smutne_misie 11 marca 2011 (12:18)

    dokładnie. mnie też wytykali palcami, jak sie po psia kupe schylałam.
    ale czemu sie dziwic, na moim osiedlu psy załatwiaja sie do piaskownic, a wlaściciele obok na ławce siedzą.

    ja nadal jestm zdania, ze co złego to ludzie, nie psy.

    pozdrawiam:)

  • comment-avatar
    GreenCanoe 11 marca 2011 (12:11)

    Tak – też tak myślę. I masz rację, że właściciele dużych ras, które wzbudzają respekt a nawet strach bez dyskusji powinni chodzić z psami na smyczy – zwłaszcza w terenach gdzie są inni ludzie, lub co ważne – małe dzieci. W zeszłym roku zostałam wyzwana w naszej wsi właśnie za to, że zwróciłam pewnej pani uwagę -iż chodzi po drodze z dużym psem bez smyczy. W tym czasie było akurat dużo weekendowych gości wokoło – dużo dzieci bardzo. Pani wyzwała mnie od pieprzonych hrabiń – i że ona w jest do cholery w końcu na wsi a nie w mieście – czytaj na wsi nie obowiązuje prawo, psy mogą latać luzem po drodze, i w ogóle nie obowiązują jakiekolwiek zasady, nie mówiąc o kulturze osobistej. Np. nastoletnie dzieci owej pani po jednej z weekendowych libacji próbowały po cichu wyrzucić cztery 100 kg wory pełne butelek po alkoholach – do pobliskiego lasu. Tak się bawi "miastowa elita" jak przyjeżdża na wywczasy. A gdy my chodziliśmy z Chabrangiem na smyczy i sprzątaliśmy po nim kupy do torebek – to wytykano nas palcami – "wieśniaki" przecież z nas i głupki. Oj długo by gadać. Jestem zdecydowanie za smyczami. I za sprzątaniem odchodów po swoich pupilach, jeśli tylko jest taka możliwość.

  • comment-avatar
    smutne_misie 11 marca 2011 (11:57)

    jesli pozwolisz podeślę link do allerowej aukcji na rzecz tinki: http://allegro.pl/show_item.php?item=1499585611

    cegiełka to tylko 5 zł.

    musisz sie jednak zgodzic z tym, ze agresywnego psa, nie ważne – duzego, czy małego, trzeba trzymac na smyczy. jak nie potrafi sie psiaka wychować, trzeba zrobic wszystko, zeby nie był uciążliwy dla innych.

    ja niestety mam duzo złych doświadczeń z właścicielami duzych psiaków, które puszczone są luzem. nawet jeśli nie są agresywne (a bardzo często niestety są), to swoja masa moga zrobić krzywde mojej mikroskopijnej frani. to tez jest kwestia do dyskusji…

  • comment-avatar
    GreenCanoe 11 marca 2011 (11:50)

    Nie sądzę Smutna misiu, że zawsze jest tak, że tylko od właściciela zależy jedynie jaki jest pies. I nie ważne czy mały czy duży. Psy mają także swoje charaktery jak to już napisał ktoś powyżej, wyznaczone często genami. Owszem pewne tendencje można zminimalizować lub podbić – np. agresję., strachliwośc itd… Zgodzę się również z tym co napisałaś, że ludzie bardzo często nie postrzegają swoich psiaków( zwłaszcza malutkich) jak zwierzęta tylko jak maskotki właśnie – uwalniając w nich wszelkie złe cechy tym samym. Ale to już akurat temat rzeka. Nie potrafię otworzyć pliku, który podesłałaś – domyślam się, że są tam tragiczne zdjęcia. Podli ludzi nie traktują źle tylko zwierząt – są tacy sami w stosunku do drugiego człowieka. Nie umiem ani tego wytłumaczyć a na pewno już nie zrozumiem.

  • comment-avatar
    smutne_misie 11 marca 2011 (11:28)

    pisałaś, że nie widziałas ratlerka na łańcuchu. niesttey podłośc ludzka nie zna granic i 1,5 kgramowa mrówke potrafia uwiazac do budy. oto watek cięzko chorej suni, która bardzo potrzebuje wsparcia finansowego. zabrana była właścicielowi własnie z łańcucha: http://www.dogomania.pl/threads/196448-1-5kg-z-łańcucha-UMRZE-W-CIERPIENIACH-BEZ-OPERACJI!-CEWNIK-DO-MÓZGU

    1,5 kg!:(

  • comment-avatar
    smutne_misie 11 marca 2011 (11:19)

    a ja uwielbiam wszytskie psy, ale posiadam mikrusy (10 i 4,5 kg):)
    kazde złe zachowanie psa wynika tylko i wyłacznie z błędów człowieka. nie dziwota, ze te maluchy gryzły wszytskich jak popadnie, jesli po takim incydencie były zagłaskiwane przez właściciela.
    często małe pieski, właśnie z racji ich mikroskopijności, nie sa traktowane jak psy, na wszytsko im sie pozwala i terroryzują otaczajacy ich świat. ale czy to ich wina?
    zerknij na mojego mikroskopa: http://smutnemisie.blogspot.com/2011/03/poranek-franciszki.html
    frania kocha wszystkich i wszystko, mimo, że poprzedni właściciele wyrzucili ją z domu na ulicę.
    pozdrawiam serdecznie i zyczę ciut wiecej sympatii do mikrusów, bo mimo małych rozmiarów, tez maja wielkie serca:)

  • comment-avatar
    GreenCanoe 11 marca 2011 (11:15)

    Ola – bardzo się ciesze, że jesteś już w domu i mam nadzieję, że w mig wrócisz w pełni do zdrowia. Twojego ratlerka wpisuję zatem jako nr 2 – na listę fajnych ratlerków – zaraz po Laurowym:):):)( powoli zaczynam się oswajać z ratlerkami tym samym:):):) A beagla miała nasza sąsiadka i mają nasi dobrzy znajomi – z tego co mówili to bardzo, ale to bardzo charakterne psy:)
    Asica – goldeny są przepiękne i cenię ich łagodne usposobienie. Wierzę, że dzieciaki znajdują w nich prawdziwych przyjaciół.Popatrz na Magodę i Maćka, też są zakochani w swoich dziewczynach:) Hrabia ma taki trochę goldenowy charakter właśnie:) No i kolor sierści:)I jak na razie przekopał już z pół pieczołowicie organizowanego ogrodu:)

    Mariolu – myślę, iż się trochę za bardzo uniosłaś i za daleko poszłaś w interpretacji mojego wpisu. W życiu co prawda nie widziałam ratlerka na łańcuchu – ale masz rację w tym, że na wsiach ludzie nie traktują dobrze zwierząt – ale także nie wszyscy. Nie uogólniajmy.My mamy sąsiadów, którzy są rolnikami – i mają 3 psy ( 2 sunie, jeden pies) i te psy dostają dużo czułości, pełną michę i nie widziały na oczy łańcucha. A co do małych psów, no wyobraź sobie, że Wałek sięga Hrabiemu do łokcia ledwie, jest karakanem o udokumentowanej brzydocie, ujada jak rasowy burek:) i ma plebejsko wsiowe maniery:) A jest z nami bagatelka 4 rok – obok dużego Hrabiego. Co wcale nie zmienia faktu, że nie przepadam za obcymi małymi ujadającymi psami. Z powodu doświadczeń, o których pisałam, więc nie będę się powtarzać. Porównywanie dzieci – chyba odnośnie całej sytuacji i tego wpisu jest mało trafione i z lekka histeryczne. Nie popadajmy w paranoję Mariolu – każdy człowiek ma prawo lubić bardziej zwierzęta mniejsze lub większe z bardzo rożnych powodów. Za niektórymi typami ludzi także nie przepadamy, prawda?

  • comment-avatar
    Ivalia 11 marca 2011 (10:59)

    A ja myślę że w takim małym psinku, zwyczajnie jak u ludzi – WIELKI DUCH :)) Wystarczy wspomnieć imć Pana Michała ;)
    Sama jako dziecko miałam ratlerki, pierwsza była rzeczywiście wredna,i niewyuczalna. Za to druga miłościwa i przytulaśna okrutnie, uwielbiająca ludzi i dzieci :)
    Potem przyszła pora na kundelki, średniej postury, choć raczej z tych "wyższych" gabarytowo. Nieziemsko szczekające na wszystko i wszystkich :>
    Fakt, małe częściej szczekliwe bywa, jednak to nie reguła. Na szczęście:)))))
    A ja z kolei byłam kilkakrotnie atakowana przez duże psy. Mam respekt, co nie zmieniło mojej miłości do nich:)Kwestia wyrozumiałości może ? Z psem jak z ludziem, każden inny ;))))
    Pozdrawiam ciepło

  • comment-avatar
    pasjasylwi 11 marca 2011 (10:53)

    Nam ale przede wszystkim mojej starszej córci marzy się goldenek. Też wolimy większe psy, co nie oznacza, że te małe są gorsze. Oczywiście ujadające, zaczepliwe są, ale też mają swój urok :)
    PS. Hrabia jest piękny, ależ bym go wyściskała za ten słodki "pyszczek" :)

  • comment-avatar
    basja 11 marca 2011 (10:52)

    czasem mam wrażenie, że po prostu małe psy nadrabiają swój brak wielkości hałaśliwością i czasem nawet agresywnością.. jakoś musza sobie radzić :))

    pozdrawiam serdecznie
    Basia

  • comment-avatar
    Ola_83 11 marca 2011 (10:10)

    Asiu, dziękuję za komentarz u mnie:) ja już w domku, dogorywam po operacji, jakoś próbuję dojść do ładu ze sobą:)) Tobie również życzę dużo zdrowia:)

    A co do psów…jestem psiarą aż do przesady. Zawsze miałam psy, i ratlerki i duże rasy, np. dobermana. Teraz mam beagla, czyli średniak:) Kocham wszystkie psy, bez względu na rasę i wielkość:) ale najmądrzejszym psem jakiego miałam był właśnie ratlerek. Robił takie rzeczy…ale to długa historia. Teraz niestety nie ma go z nami, a drugiego takiego psa nie znam niestety:(
    Doceniam posiadanie małego psa z racji wygody, tzn. ułatwionych spacerów, mniejszej ilości sierści w domu itd, ale tak jak wspomniałam kocham wszystkie psy, a najbardziej mojego Cerbera, choć nieźle daje mi w kość:)

    pozdrawiam ciepło!

  • comment-avatar
    Anonimowy 11 marca 2011 (09:56)

    Małe psy typu ratlerki gryzą czy nie gryzą, ale z moich obserwacji wynika, że nie mają spokojnych charakterów oraz że bez uprzedzenia się rzucają. Wiadomo, że goldeny to są np. bardzo pocieszne i miłe psy dobre dla dzieci a wilczury to obronne. Każdy typ psa ma swoje cechy. Są oczywiście wyjątki, ale piszę tak ogółem. Zgadzam się z tym, że dużo małych jazgoczących psów jest agresywnych. Trzymanie psów na łańcuchach we wsiach to problem od wielu lat. Trwa do dziś, myślę, że uświadamianie dzieci by najbardziej pomogło a nie nachodzenie z kamerą prostych rolników.
    Nieprawda, że pies jest durny jak właściciel jest durny. Jedno nie ma nic wspólnego z drugim. Czasami trafi się osobnik nie do ułożenia, kto miał więcej psów wie o czym piszę. Żadna tresura ani dobre intencje nie pomogą. Pamiętać warto o tym, że zwierzęta tez mają swoje charaktery i osobowości.

  • comment-avatar
    Anonimowy 11 marca 2011 (07:08)

    Czytam twoj blog i z wiekszoscia Twoich stwierdzen sie zgadzam,ale…..
    Uwazam ze niepotrzebnie rozpetalas burze w szklance wody.Co to za stwierdzenie ze te duze i Twoj jest super,a te male to wredniaki????
    Pomysl dziewczyno troche.Zwierzeta sa jak ludzie-czuja.To taka akcja w tvn-uwazam ze super!W koncu tym wredniakom ludziom cos uswiadomia!Wszystko zalezy od wlasciciela-jak durny-to i pies durny!Ja akurat mam dwa i duzego i malego ico???Owszem,sa wielkie roznice,ale nie polegaja na tym ze jeden madry,a drugi wredny,wcale nie tak!Obie suczki sa kochane i bardzo rozne,to tak jakbys powiedziala o dzieciach,ze te czarnule to sa super,a te rude to wredne,blondynki to debilki!
    Chyba podobnie jak Ania skoncze w tym miejszcu,bo szkoda slow.
    Prowadzac bloga pomysl czasem o tych durnych ludziach ktorzy trzymaja malutkie sarenki na lancuchach-bo gryzie -i to biedactwo widzi tylko sciane przez cale swoje zycie!
    Mieszkalam cale zycie w miescie,teraz mieszkam na wsi-tez mam piekny dom i ogrod,ale patrzac jaki jest tutaj stosunek do psow,ogolnie do zwierzat to wstydze sie ze jestem czlowiekiem!Mieszkaja tu ludzie niby inteligentni,kilkoro nauczycieli i po innych studiach,a wilczury tez w kojcach trzymaja!Nie moge na to patrzec i nic zrobic,bo maja synow budrysow i wiem co by bylo.
    A te dziewczyny ktore Ci tak slodza i popieraja Twoje uprzedzenie do malych psow,to tez troche zastanowienia poprosze.
    Mariola

  • comment-avatar
    Asica 10 marca 2011 (23:55)

    Witam :) Piękny jest Twój blog, już od dawna tu zaglądam. Co do piesów, to popieram, duże są najfajniejsze i najsłodsze :) Wiem, co piszę, bo jestem "paniusia" goldena a wdzięcznym imieniu Gustlik :) Moja córeczka jest co prawda młodsza od Twojego Leosia, ale trzyma z psem już sztamę (podkarmianie, zabieranie psich zabawek) I te wycieranie dużego, długowłosego psa po spacerze… no ale czego się nie robi dla tej ponad 30sto kilowej słodyczy ;-))
    Zapraszam do siebie :-) http://www.scrap-art.net/

  • comment-avatar
    GreenCanoe 10 marca 2011 (17:47)

    Aga – właśnie teraz przechodzimy ten czas – Hrabi jest caluśki w błocie – za oknem roztopy, więc mały szaleje. Mam ogromną robotę przed każdorazowym wpuszczeniem go do domu – najpierw otrzepywanie z piachu, potem wycieranie , potem znów wytrzepywanie z piachu i tak kilka razy dziennie. I fakt – duże psy , albo raczej takie okudłaczone śmierdzą jak diabli jak tylko sierść zwilgotnieje….Nieziemski smród:)

  • comment-avatar
    Anonimowy 10 marca 2011 (17:34)

    ja mam spaniela i wredota z niego nieziemska :) i mimo, że liczy już 6 lat to zachowuje się jak nieopierzony szczeniak. Głupol to mało powiedziane. Biega po krzakach za ptaszkami, po bagnach, rowach a potem wygląda jak mop !

    Hrabia jest sliczny, ale nie chce nawet pytac jak wygląda po deszczowej aurze :)

    Pozdrawiam serdecznie i pieszczotliwe miziania posyłam dla sierściuchów :)

    Agnieszka z Mierzei Wiślanej

  • comment-avatar
    GreenCanoe 10 marca 2011 (16:19)

    Po Waszych wypowiedziach tylko się upewniłam, że jednak ratlerkowe osobniki nie upatrzyły sobie jedynie moją skromna osobę do kąsania:) Jakoś teraz bardzo mało takich psinków widać – ludzie w mieszkaniach decydują się na inne rasy – yorki np. Znam kilka miłych yorków,dobrze ułozonych i bardzo przyjaznych, aczkolwiek wszystkie mi znane – tez głośno ujadają:)
    Być może mój stosunek do ratlerków wynika z bardzo przykrych doświadczeń, ale jednak spowodowały one, że naprawdę czuję dystans do takich malutkich piesków…jakoś im nie ufam:)No chyba, że widzę ewidentne gesty zachęcające do zaprzyjaźnienia.

    Rozumiem, że ludzie do małych mieszkań decydują się na małe pieski…logicznie to brzmi. Mieszkaliśmy kiedyś z Pawłem na osiedlu, gdzie na 1 pietrze w kawalerce mieszkało małżeństwo z małym dzieckiem i Owczarkiem niemieckim. Rano Oni wychodzili, pies zostawał- zimą zamknięty w domu, latem na balkonie, z którego WYŁ na całe osiedle. Wracali do domu po 17.00. Sąsiedzi jednak nie wytrzymali – zadzwonili na policję i do Towarzystwa ochrony zwierząt. I czegoś takiego np. nie jestem w stanie sobie wytłumaczyć.

  • comment-avatar
    Betelgeze 10 marca 2011 (14:03)

    Ha ha a to sie uśmiałam, w końcu ktoś kto nie lubi koto-psow , tak je zawsze nazywałam jak byłam mała. Miały one zawsze jeden cel – atakować bez wyjątku. W pewnym sensie być może trzeba im przyznać wyrazy ‘uznania’ że takie oto małe chuchro porywa się na giganta :D, albo raczej uznać je za wyjątkowo mało inteligentne. To ja wybieram to drugie!
    Może z tymi dużymi psami to jest tak, że im większy tym większy mózg ma :-).
    W duzych psach jest coś takiego mądrego, poczciwego … dostojnego.
    Hrabia jest uroczy! Ale to przecież wszyscy już dawno wiedzą!

    Ja poproszę o zdjęcie z Hrabią, który wskakuje na Pani kolana :-) to będzie prawie jak z National Geographic :-)

  • comment-avatar
    zasada 10 marca 2011 (13:51)

    Ja też zawsze kochałam psy i im większy tym lepszy, niestety mieszkanie z rodzicami w bloku w mieszkaniu dwupokojowym do tego zajmowałam pokój razem z siostrą długo nie pozwalało na trzymanie psa bo by się biedak męczył aż w końcu na swoje 18 urodziny uprosiłam psa od chłopaka, rodzice postawili jeden warunek ma być mały i jest jest mieszanką sarenki z czymś więc wzrost i wygląd sarenki kolor lisa a sierść wyjątkowo kudłata :) I wiesz co jest wredna jak mało jaki pies, zdarzy się jej ugryźć nawet moją mamę a ona ją karmi… teraz pies został z rodzicami bo ja poszłam na swoje jeszcze mniejsze a siostra wyprowadziła się do innego miasta. Mój pies to typowy przykład psa rozpuszczonego śpi w łóżku, wolno jej wszystko za co odpłaca się warczeniem, nie lubi małych dzieci więc ostatnio częściej słyszy nie wolno niż przez ostatnie 8 lat swojego życia bo siostra urodziła dziecko i akurat jest z małą u rodziców na co mój pies jest oburzony i warczy tu i tam… ech te małe psy :)

  • comment-avatar
    katesz 10 marca 2011 (13:06)

    Też jestem psiarą, ale lubię wszystkie psy bez wyjątku :) A Hrabia jednak zapowiada się na potężnego 'mężczyznę'.

  • comment-avatar
    agnieszka3079 10 marca 2011 (11:46)

    Moja teściowa miała takie małe paskudstwo wredne krzykliwe stworzenie na samą myśl dostaje ciarki ale gdy byłam przy nadzieji tak mnie obdarzyła uczuciem że mnie ciągle pilnowała nie dawała nikomu ( nawet moim rodzico) podejść na metr odrazu atakowała . Raz jeden nasz osiedlowy żulik klęknoł żeby poprosić na winko i co sie stało Perełka (bo tak gadzina miała na imie ) zawisła żulkowi na nosie . Wiec powiem jedno one nie tylko łytki atakują :) a Twój Hrabia to boski :*

  • comment-avatar
    Anonimowy 10 marca 2011 (11:19)

    "Mali" ludzie także atakują ze strachu. Bo nic innego nie przychodzi im do głowy. Nie mają żadnych atutów wobec tych dużych, ładniejszych, bardziej lubianych, więc atakują na ślepo. Zwierzęta mają wiele ludzkich zachowań.

  • comment-avatar
    Ana 10 marca 2011 (10:11)

    Hrabia rozmiarow imponujących jest już w tej chwili, a będzie jeszcze większy! Jest tak uroczy i tak kofffany:) sama bym się do niego poprzytulała i podzielam Twoje zdanie – też nie znoszę ratlerków, a wszelkie rekordy zjadliwości i jazgotu bije osiedlowa Zuzia, wrrr…..Pies to ma być pies, a nie nędzna wychudzona podróbka:P

  • comment-avatar
    agnesha 10 marca 2011 (09:37)

    cholera a co to jest ratlerek ??? nie ma takiej rasy ! ja rozumiem ,ze masz na mysli wszystkie te ,,male cosie,, z wylupiastymi oczetami i glowka w ksztalcie gruszki, na cienkich, trzesocych sie nozkach ;) rozmnazane chyba niechcacy i przypadkiem… wiekszosc z nich pochodzi od Pinczera, ale droga do takiego tworka musiala byc dluga a niestety kiedys byly szalenie modne i pelno tych malych szczekaczy biegalo po osiedlach. Uwazam Twojego za bardzo opiniotworczego , jak juz cos piszesz to zwykle widac doskonala znajomosc tematu , bardzo podobalo mi sie jak pisalas wczesniej o psie jakiego chcielibyscie miec i jaki Was opuscil,znajomosc ras widac nie byla Ci obca a dzis …. ratlerek…. Gwarantuje ,ze prawdziwy pinczer z krwi i kosci ;) ma gdzies ujadanie bez sensu i kasanie po lydkach, nie drze paszczy bez sensu jedyne co mozna przyznac to to, ze pinczer miniaturowy jest rzeczywiscie maly bo ma az 25 cm w klebie :) taki kieszonkowiec. To pisalam ja :) agnesha wlascicielka pinczera miniaturowego;)

  • comment-avatar
    ankaskakanka 10 marca 2011 (09:04)

    Dziesięcioma palcami podpisuję się za stwierdzeniem o wredności ratlerków, sznaucerów a nawet jamników. Ba teraz mamy istne oblężenie yorków, westów, shitsu. Nigdy nie chapnął mnie doberman ani wilczur, a jamnik i ratlerek tak. Wszyscy sąsiedzi, znajomi pukali się w czoło, kiedy do naszego mieszkania wprowadziła się Kasta- owczarek belgijski. Fakt, pilnuje klatki i nie lubi obcych. Ale to dobrze, bo pełno elementu się tu kręci. Najbardziej mnie wkurza, że łagodne ratlerki, jamniki, itp mogą wszędzie latać bez smyczy a ja muszę uważać żeby moja suka niechcący nie pożarła któregoś z nich. Pozdrawiam

  • comment-avatar
    Balbina 10 marca 2011 (08:42)

    fanka psów ja nigdy nie byłam, psa bym mogła mieć ale w budzie, na pewno nie w chacie. Nie lubię tego zapachu psa jak wraca ze spaceru i sierści. Jedno jest też pewno pies może skraść serce człowieka, mojej córce skradł serce czarny labrador wujka o miłym imieniu Gnat. Gnat zawsze podjada Tośce słodycze i łazi za nią jak kot. Jak mieć psa to fakt większego a nie takie przekarmione chomiki

  • comment-avatar
    Ania 10 marca 2011 (08:33)

    Hrabia piękny. W moim domu, z racji metrażu, królowały zawsze pieski małe, ewentualnie średnie. Uwielbiam wszystkie psy, niezależnie od wielkości, muszę jednak przyznać, że akurat do ratlerków moja sympatia nie jest tak duża jak do innych. Trudno mi też przekonać się do pitbulli i reszty tych "bojowo-świnkowatych":-) Odkąd sięgam pamięcią, w domu był zawsze psi przyjaciel i teraz nie może być inaczej. Zawsze kundelek, w tym dwa z naprawdę ciężką przeszłością. I ja akurat jestem przypadkiem, który śmiało może potwierdzić tezę o inteligencji nierasowców. A jak potrafiły okazać swą miłość:-)Książkę mogłabym napisać o tych doświadczeniach, więc lepiej w tym miejscu skończę tego posta:-)

  • comment-avatar
    Kamila 10 marca 2011 (08:10)

    ,,O ile z kotami- bywamy OBOK siebie, o tyle z psami zdecydowanie bywamy ze sobą,, -o jak ten cytat trafnie pasuje do mnie.
    Myślę ,że wynika to z wychowania w podwórkowym, psim stadzie (kotów nigdy nie miałam, nielicząc dachowców które czasem gdzieś przemykały).
    A co do ratlerków…miałam Ci ja takiego zwierza ni to pies, kot, nietoperz… gdyby piskliwie nie szczekał, trudno byłoby odgadnąć.
    Napisze tylko że te psy są po prostu ,,głupie,,
    albo mi trafił się jakiś wyjątkowy okaz, który przez 15 lat nie nauczył się podawać łapy.

    Strasznie mnie ciekawi jakie gabaryty osiągnie Hrabia za kilka miesięcy(liczę na sukcesywna relację)

  • comment-avatar
    reni 10 marca 2011 (08:00)

    Witaj,już od dawna podglądam twój blog ..pięknie mieszkasz,cudny ogród,super psiaki..a możesz zdradzić jak sobie radzisz z psami w ogrodzie.Ja mam "karelskiego psa na niedzwiedzie" ot tak rasa pochodzi z Finlandii kopie dziury i załatwia się gdzie popadnie,masz jakąś radę?Pozdrawiam

  • comment-avatar
    Agata 10 marca 2011 (07:47)

    Ja wlasnie tez naleze do wielbicielek duzych ras. Mialam boksera i rottweilera i byly przekochane.U mnie na osiedlu byl ratlerek co sie Killer zwal i byl tak samo stukniety jak ten oslawiony juz Lulus czy Rambo.Ale pokasal mnie za to dosc dotkliwie kurduplowaty sznaucer.Do tej pory wzdrygam sie na widok malych psow z krecona sierscia.

  • comment-avatar
    Klaus 10 marca 2011 (07:44)

    Ja kocham koty… wszelakie, najlepiej te najbardziej pospolite zakapiory:) co to znikają niewiadomo gdzie i pjawiają sie po paru dniach ze zwichnietym ogonem:) kocham kocią niezależność, nieukładność, 'charakterność':) psów sie boję, bardzo, cierpię na kynofobię:( pies niezależnie od rozmiaru mnie przeraża. Podziwiam z daleka, potrafię docenić ich piękno, ale patrząc na zdjęcie czy psa za ogrodzeniem, na bezpiecznej smyczy… a z tą zależnością rozmiaru co do złośliwości… to chyba jest tak jak z ludźmi:) im mniejszy tym większe kompleksy więc trzeba odreagować agresją. Mój pradziadek mawiał że nie ufa niskim mężczyznom:) według niego tacy mają dupę za blisko mózgu i źle wyglądają na koniu:))) coś w tym jest:) natomiast moja babcia (że sobie pozwolę odbiec troche od tematu:)dokłada jeszcze do tej teori że prawdziwemu mężczyźnie nie mogą 'leżeć włosy na karku':) czyli facet musi być wysoki, krótko ostrzyżony i jeżdżący konno – taki przedwojenny ideał:))) 'mądrościom ludowym' należy nieraz zaufać… ja włąśnie takiego męża sobie sprawiłam:)))

  • comment-avatar
    polinne 10 marca 2011 (07:41)

    piękny pies
    podzielam Twoją miłość do psów
    mój też jest pieszczoch
    pozdrawiam ciepło

  • comment-avatar
    Jaga 10 marca 2011 (07:32)

    ja również nie lubię tych małych ujadających trzęsących się psiaków oraz pekińczyków..
    Natomiast wszystkie kundelki przygarniam z wielka miłościa, sa bardzo kochane.
    Hrabia jak przystało na tytuł jest bardzo dystyngowany

  • comment-avatar
    Qra Domowa 10 marca 2011 (07:02)

    asińko ja tez zawsze mówie ,że to nie psy tylko szczurki przebrane za takowe..jestem kociarą..ale uwielbiam też psy…psy a nie psianki….dlatego Hrabia no boski jest!!

  • comment-avatar
    Asia i Wojtek 10 marca 2011 (06:12)

    Asiu, Miłość do dużych psów rozumiem doskonale! Nasz Niuś też znienacka wskakuje na kolanka moszcząc z upodobaniem swoje 55 kilogramów i wpychając łepuś pod szyję! Chwilami mamy wrażenie, że on po prostu cały jest miłością! Milunia nieco delikatniej okazuje swoje uczucia, ale to wiadomo – arystokratyczna dama! Pogłaskaj od nas całe towarzystwo!
    Buziaki!
    Asia

  • comment-avatar
    Anonimowy 9 marca 2011 (22:47)

    Hrabia jest….Wieeelki:)(choc jeszcze maly).
    Co do malych psow, aboslutnie ie zgadzam.
    Zwalscza po tym, jak jeden taki, zupelnie bez powodu dziabnal mnie w lydke.
    Nie byl,wsciekly na szczescie;)

    Pozdrawiam,
    Kasia z A.

  • comment-avatar
    PATI 9 marca 2011 (22:44)

    Asia piekny jest niema co.Cała uroda w olbrzymie o wielkim sercu.Malenki to on nie bedzie.Zapomnij o tym;;)))
    Buziole sle.

  • comment-avatar
    Kobiece Pasje 9 marca 2011 (22:43)

    Piesek przesliczny puchaty my lubimy wszystkie zwierzaki i te duże i te małe

    http://www.kobiecepasje.pl

  • comment-avatar
    Jaddis 9 marca 2011 (22:41)

    Alez ten Hrabia rosnie.A jeszcze nie tak dawno wygladal jak puchata kuleczka.Jako wlascicielka kurduplastego psa o gabarytach nieco wiekszych niz chomik nie jestem na Ciebie zla.Ze wzgledow mieszkaniowych i regulaminu spoldzielni mieszkaniowej nie moglismy sobie pozwolic na psa normalnych rozmiarow.Aby zostac wlacicielem dwukilogramowego psa musialam zlozyc podanie do kierownictwa spoldzieni mieszkaniowej o pozwolenia na posiadanie psa.Co kraj to obyczaj.A pies?Rasa tak ostatnio popularna w Polsce jak kot dachowiec czyli york.Nasz w wersji "polnej" a nie kanapowo-kokardkowej.Dosc ekonomiczny w utrzymaniu.Nie widac a slychac.Samym ujadaniem skutecznie odstraszy zlodzieja :D

  • comment-avatar
    Wika 9 marca 2011 (22:25)

    Duży śliczny piesek

    Pozdrawiam
    Wika

  • comment-avatar
    Anonimowy 9 marca 2011 (22:01)

    wow kamień z serca, tak się cieszę, że to nie tylko ja tak wydziwiam z tymi psami (jak mi zawsze wmawiano), ja też nie przepadam za małymi psami wręcz ich niewnawidze, małe to takie, lata między nogami, az strach gdzieś stopę postawić nie mówiąc już o posadzeniu tyłka ;)
    miałam kiedyś psa duużego (mieszaniec boksera i pointera), kochanego i takiego pociesznego, czasami wspominam jak polował w domu na muchy (i nawet kilkakrotne urządlenie przez osy nie oduczyło go tego ;)) lub zjadał mrówki na balkonie :)
    pozdrawiam Ciebie i wszystkich mieszkańców Twojego pięknego domku

  • comment-avatar
    Sylla Q Madam 9 marca 2011 (21:57)

    Zapraszam do siebie po wyróżnienie jakim obdarowuję Twój Blog
    http://syllaqmadam.blogspot.com/2011/03/wyroznienia.html

  • comment-avatar
    Anonimowy 9 marca 2011 (21:48)

    Hrabia wspaniały cudny,,,,,,,,,,, ach,,,,, od razu bym się w niego wtuliła… dobranoc… olka

  • comment-avatar
    GreenCanoe 9 marca 2011 (21:46)

    Lewkoniu kochana – opisałaś właśnie naszego Wałka:):):) Ja już przestałam go uczyć czegokolwiek – oporny na wszelką wiedzę straszliwie, no i karakan nad karakany:) i uczy Hrabiego samych złych nawyków…ręce nam opadają. To się nazywa siła genów – dziadowie gonili samochody, to i on też będzie gonił i na wszystko szczekał:)I non stop ucieka na drogę – ostatnio wykopał 50 cm podkop pod siatką żeby wyjść….Myśleliśmy z Pawłem, że po wykastrowaniu trochę się uspokoi, wyszlachetnieje – a gdzieeee tam:)

  • comment-avatar
    Bramasole 9 marca 2011 (21:28)

    Hrabia jest cudny:) Uwielbiam takie duże psiska, ale jak zobaczyłam jakie są ogromne jak już są dorosłe to w szoku jestem:)
    Ja nie lubię yorków, wszyscy wokół je mają a to są dopiero upierdliwe psiaki.
    Zdecydowanie lepiej dogaduję się z kotami:)
    Pozdrawiam serdecznie:)
    Aga

  • comment-avatar
    lewkonia 9 marca 2011 (21:22)

    Mam takie same skojarzenia z małymi podskakującymi mi co najwyżej na wysokość kolan podgryzaczami. Jak ktoś ma kompleksy, to zwykle tak się kończy i u ludzi – atak, zanim będzie za późno, tak na wszelki wypadek :)))
    Mamy tu na naszej wsiowej uliczce parę podobnie funkcjonujących karakaników. Nie dość,że nie pilnuje się ich i wyłażą na drogę, to w dodatku ujadają za wszystkim, co się rusza. Ale niech kto tylko tupnie nogą…
    Ujadają wtedy w zupełnie przeciwnym kierunku, głosikiem cieńszym a rozpaczliwym i z ogonem podkulonym. Niestety, owe dwa kurduple nauczyły naszego Czesia obszczekiwania pojazdów mechanicznych i wózków z dziećmi. Małe takie, a wredne i tak manipulować i namącić ludziom, … tfu… innym psom potrafią :)Skąd ja to znam…

    Obśmiałam się okrutnie i z wielkim uśmiechem podążę do łoża :)))
    Pozdrawiam przede wszystkim Wasz zwierzyniec, a w następnej kolejności Wasza Trójkę :)))

  • comment-avatar
    Senirian 9 marca 2011 (21:18)

    piękne i majestatyczne
    ja również mam bliżej do psów… zwłaszcza Husky a najbardziej Wilków:) chociaż jest jeden kot, który zdobył moje wilcze serce:) ale ciiii:)

    Pozdrawiam wieczornie

  • comment-avatar
    Kasia 9 marca 2011 (21:15)

    Też nie lubię małych, psopodobnych zwierzątek. Takie duże są piękne :-)

  • comment-avatar
    Myszka 9 marca 2011 (21:08)

    Toż to post – odpowiedź na mój ostatni komentarz:) Dziękuję!!!!
    Czy i ja mogę kochać Twojego psa? Jaki on jest cudny! Bydlądko kochane na podusi lubi leżeć:) Piękny jest!!!!!

  • comment-avatar
    GreenCanoe 9 marca 2011 (21:05)

    Lauro – wierzę Ci na słowo i twego ratlerka wpisuję na listę: fajne ratlerki:). Wierze Ci, że kundle potrafią być bardzo agresywne. Tu na wsi często to widać – niestety wynika to często z tego powodu, że są głodne, zastraszane, bite. agresja rodzi agresję. Mamy tu tez sąsiadów, którzy maja kundelki – ale chowane beż łańcuchów, karmione, głaskane – super psy.
    A ratlerki z dzieciństwa niestety zostawiły mi w psychice – traumę. Tyle razy byłam gryziona właśnie przez nie( nie ja jedna w naszej szkole, jak się potem okazało), że naprawdę na widok małego ujadającego psa się spinam – i to jako dorosły człowiek. Ludzie boja się dużych psów – ja mam dystans do małych:):)

    Tak – oj tak dziewczyny. Hrabia rośnie w zastraszającym tempie…Taki facet się już zaczyna z niego robić:)
    Pozdrawiamy Was również:)

  • comment-avatar
    Madlinka 9 marca 2011 (21:02)

    Jaki on wielgachny już o matulu!
    Też lubię duże psiaki,ale z racji że mieszkam z rodzicami w małym mieszkaniu mam wymarzoną spanielkę od 11 lat:)Wspaniały psiak,choć uparty;)
    Na szczęście w mojej okolicy nie ma ratlerków,ale twierdzę z całą odpowiedzialnością za swoje słowa,że ratlerki mają ADHD;)

  • comment-avatar
    KORONKA 9 marca 2011 (21:01)

    A wiesz, że dziś podobno jest Dzień Psa? A pro po małych… Obok nas mieszka chihuahua. To jest dopiero przypadek! Szczeka na wszystko, na trawę, na płot, na wiatr… Brrr…

  • comment-avatar
    Kasia 9 marca 2011 (20:49)

    o ja pikole, jaki on jest już duży…przecież niedawno to taka maleńka kulunia była…;-OOOO

    Głaski i miziajki dla Hrabiego…
    Z chęcią bym się do takiego utuliła…;-)))
    upss.
    Pozdrawiam serdecznie ;-)))

  • comment-avatar
    ewkiki 9 marca 2011 (20:46)

    Niemożliwy klocek! Prześliczny, ale rzeczywiście, jak się taki "uwali" na człowieka, to pełna pacyfikacja:)))))))))

  • comment-avatar
    Cognac 9 marca 2011 (20:46)

    To się nazywa psisko!!! Sliczny jest!

  • comment-avatar
    Anonimowy 9 marca 2011 (20:37)

    Małe jazgoty zazwyczaj atakują ze strachu. Są nieprzewidywalne. Też nie przepadałam za ratlerkami.

  • comment-avatar
    Anonimowy 9 marca 2011 (20:31)

    Ratlerek Rambo :):):)

  • comment-avatar
    ArsDecoria 9 marca 2011 (20:29)

    o tak, Leonbergery są ogromne! :) moi znajomi mają hodowlę więc miałam z nimi troszkę do czynienia ;) ale mimo tych gabarytów są ta naprawdę kochane psiaki! :)
    my z kolei, w październiku adoptowaliśmy basseta :) teraz ma rok, waży jakieś 30kg. na szczęście dużo już nie urośnie! :)
    mamy też takiego małego charczka :))) z totalnym ADHD! za każdym razem gdy mamy gości, kogokolwiek, śmiejemy się, że to do niej przychodzą, bo na krok nie odstępuje odwiedzających :))

    Hrabia jest przepiękny! niech rośnie zdrowo :)
    Pozdrawiam cieplutko! :)
    Mariola

  • comment-avatar
    OLQA 9 marca 2011 (20:26)

    ja raczej z tych zdystansowanych- ale potwierdzam,ze im mniejszy tym groźniejszy:)i dlatego skłaniam się ku kotom

  • comment-avatar
    Laura 9 marca 2011 (20:23)

    Mój pierwszy psiak był ratlerkiem,bo nic większego mi sie w pokoju nie mieściło. Był miły,grzeczny,nie darł ryja i wyglądał jak sarenka >:-/ Ja tez jestem miła. Bywam nie,ale rzadko :P
    Podobne doświadczenia jak Ty z ratlerkami ja mam z małymi kundlami. Jakoś całe życie nie przekonał mnie żaden o swojej rzekomej wybujałej inteligencji. Pogryziona przez bukiety zostałam raz dotkliwie i mi uraz został. Zwłaszcza,ze do zwierząt uczona byłam szacunku,takowym je darzyłam,a te cholery pogryzły mnie chyba z nudów,spacerując na podwójnej smyczy z właścicielką. Zrobiły to znienacka.
    Duze psy kocham namiętnie ,aczkolwiek zachowuję dystans który zmniejszyć może tylko i wyłacznie pies,bo ja mam słabe zęby :)). Jak sie zgadza -jest komitywa,jak nie to szacun ;)
    Hrabiego jeszcze nie pytałabym o zdanie. Jest to zagłaskania :D

  • comment-avatar
    Annavilma 9 marca 2011 (20:23)

    Miłość do dużych psów podzielam całkowicie :) Pozdrowienia dla Hrabiego od moich "maluchów" Aronka i Misia!

  • comment-avatar
    Czarownica 9 marca 2011 (20:22)

    Idealny pies do przytulania:) moze kiedys odwaze sie na takiego psa, jak na razie mam malego kundelka (mieszka z mama) jest dopiero w srednim wieku wiec troche latek jeszcze przed nim… a nie chcialabym go zdradzac;)

  • comment-avatar
    Anonimowy 9 marca 2011 (20:13)

    i widzę, że długo pierwsza nie będę – ale co tam :P dobrej nocy! :D Lidia

  • comment-avatar
    Anonimowy 9 marca 2011 (20:12)

    jeszcze nigdy nie byłam pierwsza z komentarzem :D słodziak niesamowity! Pozdrawiam słonecznie i ciepło;) Lidia

  • comment-avatar
    Malgoska 9 marca 2011 (20:06)

    Hrabia rosnie jak na drozdzach :D Sama z checia bym sie do niego poprzytulala :D Pozdrawiam :)

Skomentuj

Szanuję Twoją prywatność, Twój adres mailowy nie będzie widoczny.