„Przy stole” – moja książka.

„Przy stole” to dla mnie nie tylko książka, ale również swojego rodzaju kropka nad „i”. Takie bardzo symboliczne podsumowanie kilku lat razem z Wami, otwierające kolejne etapy tego naszego randkowania:) „Przy stole” to nie jest podsumowanie bloga -bo to nierealne… Po pierwsze dlatego, że jak tu nagle raptem na 200 stronach zawrzeć 8 wspólnych lat? No nie da się.. Jak tu nagle, w jakimś małym ułamku choćby przekazać moje uczucia i poglądy? No nie da się… Jak podzielić się z Wami wszystkimi smakami, które goszczą w naszym domu?…To także nierealne. Jak i pokazanie wszystkich pięknych dekoracji, które mogłabym pokazać. I najtrudniejsze – jak napisać książkę dla wszystkich? Dla moich kochanych, stałych czytelników, ale również dla tych nowych, którzy być może swoją podróż czółnem dopiero rozpoczną.

Nawet nie wiecie jak trudne było to dla mnie zadanie. Stali czytelnicy bloga znajdą w książce znajome przepisy, czy moje przemyślenia, o których być może kiedyś przeczytali. Znajdą znajome kadry, stylizacje, moje pomysły na dekoracje stołu. Ale ta książka nie traktuje o meblu. Pozwólcie, że przytoczę wstęp do niej, tzw. słowo od autorki:


” Jeżeli przypuszczacie, że trzymacie w dłoniach książkę o meblu, to jesteście w błędzie. Stół posłuży nam jedynie jako symbol, bo tak naprawdę, chciałabym porozmawiać z Wami o miłości. O drugim człowieku, o apetycie na życie, emocje i piękno. O tym, że każdy dom i każda rodzina zasługuje na swój jedyny wyjątkowy stół. I że tylko od nas zależy, jak on będzie wyglądał, co się będzie wokół niego działo i co się na nim znajdzie. Jedzenie? Owszem, to najprostsze, co przychodzi na myśl. Na pewno zresztą Wam tu o nim opowiem. Ale co powiecie na to, że dla mnie stół to także dotyk? To spojrzenie najczulsze, to śmiech perlisty osoby z naprzeciwka, to świetna okazja do przemycania zasad kultury życia naszym dzieciom… Co powiecie na zapach, który błąka się gdzieś obok? Na zwierzenia, jakich nie usłyszymy nigdzie indziej i na wyznanie, na które czeka się całe życie? Na stole znajdziemy także siedemdziesięcioletnią łyżeczkę – pamiątkę po ukochanej babci, książkę czytaną jednym tchem, rysunki dziecka, rozlaną w porannym pośpiechu kawę, grę planszową oraz kłótnię przychodzącą znienacka i równie szybko czmychającą. Bo stół to kraina, w której często wszystko się zaczyna. W tej książce opowiem Wam o smakach, o ludziach i emocjach. Podzielę się moimi sposobami na piękniejsze przeżywanie posiłków, i sprawienie, by czas spędzony przy stole stał się dla nas i naszych bliskich wyjątkowymi chwilami. Mam nadzieję, że po przeczytaniu mojej opowieści zechcecie stworzyć własną, jedyną w swoim rodzaju, historię Waszego stołu.”


ODDAJĘ W WASZE RĘCE moją pierwszą książkę. Z bijącym sercem, … z obawą – by Was nie zawieść. Głęboko liczę na to, że zrozumiecie, iż 220 stron nie daje zbyt dużej możliwości by napisać i pokazać szeroko to, o czym sobie rozmawialiśmy przez ostatnie lata.  To dzięki WAM, moi kochani odważyłam się na napisanie tej osobistej książki – dziękuję Wam za to.

Dokładnie W TYM MIEJSCU możecie ją w tej chwili kupić w promocyjnej cenie w przedsprzedaży przed drukiem – tylko internetowo, bo w sklepach będzie dopiero dostępna pod koniec września, już w cenie regularnej.
Jeżeli macie więc ochotę poczytać Green Canoe w końcu na papierze:):):) – to nareszcie jest ku temu okazja.

Z najserdeczniejszymi uściskami,

Wasza, ciągle ta sama Asia.

Podziel się...Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterEmail this to someone

Dziękuję za Twój komentarz.

19 komentarzy

  • comment-avatar
    Ania 19 września 2017 (17:28)

    Ogromnie się cieszę. Czytam Cię od samego początku. Mój dom (ten materialny) dopiero się tworzy – wybudowaliśmy się, przeprowadziliśmy, kończymy się urządzać. Lubię tutaj zaglądać, chociaż czasami gubię się w odnajdywaniu najnowszych wpisów ;) i bardzo Ci kibicuję. Dobrze widzieć, jak ktoś własną pracą osiąga sukces. Książkę z ciekawością przeczytam. Pozdrawiam

  • comment-avatar
    kasia 14 września 2017 (11:41)

    Też zamówiłam i nie mogę się doczekać,nie ma to jak ,,szelest kartek,,.Cieplutko pozdrawiam!!!

  • comment-avatar
    Paulina 8 września 2017 (13:36)

    Kupiłam :-) i czekam. Gratulacje, że w końcu papierowo będzie. Nie mogę się doczekać dostawy :-)

  • comment-avatar
    Jola 1 września 2017 (10:18)

    Zamówiłam, cierpliwie poczekam… Stół to podstawa domu, fakt… Bardzo chętnie zanurzę się w lekturze i już cieszę się, że nie jest to kolejna książka kucharska na rynku, bo kuchnia to nie moja działka tylko… mojego męża. Nie będę wchodzić na Jego terytorium 😀
    Zawsze lubiłam wydania Green canoe ukazujące się wraz z panującymi porami roku i brakowało mi wydania ” papierowego” , a blog śledzę od czasów kiedy miał mniej medialną formę, a bardziej osobiste wynurzenia.
    Absolutnie to nie zarzut – po prostu nastąpił ” rozwój” blogu i zakreślił większe koło …
    Pozdrawiam goræco

    • comment-avatar
      Green Canoe 1 września 2017 (11:16)

      Jolu – w książce jest także strefa przepisów:) Bo stół to także jedzenie jednak, no ale najwyżej ten rozdział przekażesz do zrealizowania mężowi:) Pozdrawiam najserdeczniej!

  • comment-avatar
    Iza 29 sierpnia 2017 (22:32)

    Asiu,pozwolę sobie tak powiedzieć…jestem z Tobą od zawsze,ale teraz odwagi nabrałam i piszę… jesteś dla mnie kimś więcej niż Asią z Green canoe,ja nie zasnę jeśli nie zajrzę do Ciebie…) To już rytuał…)tyle od Ciebie wiem,tyle się uczę,tak wiele bym chciała opowiedzieć,a nie wiem jak…) jesteś tak silną osobą,że jednocześnie dajesz siłę i odbierasz…zachwyt tym co robisz i niemoc moja, że nie mogę robić tak wiele jak Ty odbiera mi czasami siłę do czegokolwiek…)wiem, że piszę chaotycznie i możesz mnie nie rozumieć,ale mam z tym problem,komuś bym chciała się wygadać dlatego teraz w przypływie tak głębokich emocji związanych z Twoją książka (bo już tym przeszłaś sama siebie,nie spodziewałam się, że do tego wszystkiego co robisz,napiszesz jeszcze książkę) postanowiłam się odezwać….zawsze chcialam być podziwiana,perfekcyjnie wykonane prace wokół domu i w domu,(niektóre dzięki Tobie) pchały mnie w jeszcze większą perfekcję,idealny świat,wszystko na czas i ze starannością wykonane,już myślałam, że jestem równa Tobie,a tu masz- Moja Joasia znów lepsza,nigdy jej nie dościgne…) Już prawie mi się udało,już ogród piękny,dom prawie jak u Ciebie…to nowotwór mnie zaatakował i musiał wszystko popsuć….jestem na dobrej drodze,ale kto wie co dalej?Asiu, życzę Ci z całego serca zdrowia do dalszych sukcesów, byłam,jestem i chcę być jak najdłużej z Tobą,pozdrawiam gorąco,Iza.

    • comment-avatar
      Green Canoe 30 sierpnia 2017 (00:23)

      Iza….być może pamiętasz jak kilka lat temu zniknęłam na jakiś czas z bloga?, pisząc, że musze zawalczyć o własne zdrowie? Zdiagnozowano mi nowotwór kości szczeki. TAK – dobrze czytasz…Nigdy o tym wam tu nie pisałam, bo nie uznałam , że powinnam. Dziś robię TO DLA CIEBIE. Bo pamiętam doskonale ten strach, który czułam w sercu, to poczucie że zapadł jakiś cholerny wyrok. Pamiętam ten czas wyjęty z życia…A potem decyzje – NIE, nie poddam się.!Za jasną cholerę się nie poddam. Mój nowotwór po czasie okazał się niezłośliwy – ale jednak mnóstwo przeszłam…mam wymieniona całą dolną szczękę, przeszłam bardzo ciężką operację….Cały czas uważam,…

      ROZUMIEM co teraz czujesz. IZA NIE PODDAWAJ SIE!!!!! Dziewczyno kochana , choroba to przeszkoda do pokonania. Jeżeli teraz czujesz w sercu taki straszny ból i żal i boisz się – to wiedz, że czułyśmy to obie. Bardzo poruszył mnie Twój wpis – i dlatego publicznie Ci odpisałam. być może, moje wyznanie Ci pomoże, doda sił.

      Nie wiem jak mogłabym Ci jeszcze pomóc – …będę się na pewno za Ciebie modlić, bo to mogę zrobić na pewno.
      Iza…pamiętaj, nie ma idealnych światów, idealnych rodzin i domów. Idealnych dekoracji ani ogrodów. Za każdym ładnym obrazkiem kryje się także normalne rodzinne życie, Niewyprasowane pranie, sprzeczki rodzinne, naczynia nieumyte w zlewach. To – dlaczego właśnie warto walczyć z chorobą.
      BARDZO W CIEBIE WIERZĘ!

      • comment-avatar
        Izabela 30 sierpnia 2017 (19:26)

        Asia,

        Ten wpis rozjasnil dzis moj dzien i dodal wiary – tez wlacze, tez sie boje, tez sie nie poddam.
        Latwo nie jest, ale walcze i juz, a ten Twoj wpis dodal mi poteznego kopa, takiego wlasnie, ktory ratuje te „gorsze ” dni.
        I na Twoja ksiazke bede czekala bardzo bardzo niecierpliwie, az doleci do mnie z Polski :),

        Pozdrawiam i Ciebie i Ize,

        Iza

  • comment-avatar
    Be Happy 29 sierpnia 2017 (11:58)

    Jak już pisalam jestem zachwycona okładką, a słowo od autorki jeszcze bardziej przekonało mnie ze ta książka jest dla mnie, ze chce ja mieć! Że chce Ciebie gościć u siebie w domu:) Stół to wyjątkowe miejsce w Domu, cieszę sie ze piszesz o tym… Zobaczyć Cię, poznać i mieć twój autograf marzenie-ktore kto wie może kiedyś sie spełni:) Tyle lat juz płyne razem z zielonym czółnem i z wielka chęcią powspominam:)
    Uściski i gratuluje:*
    Patrycja. F

  • comment-avatar
    Agnieszka z Mierzei Wiślanej 27 sierpnia 2017 (19:59)

    serdecznie gratuluję raz jeszcze :)

  • comment-avatar
    Urszula 27 sierpnia 2017 (16:44)

    Asiu ogromne gratulacje …Jesteś wielka i strasznie pracowita…Podziwiam Cię od wielu lat…Byłaś moją inspiracja blogową, tak jak Ci wspominałam w Warszawie. Jestem dumna, że Cię poznałam osobiście ….Tak trzymaj…Koniecznie muszę kupić Twoją książkę, ale oczywiście muszę mieć Twój autograf….Pozdrawiam gorąco i całuję…Pa….

  • comment-avatar
    Anna 27 sierpnia 2017 (16:20)

    Zrobiłam sobie pierwszy jesienny prezent :) Gratuluję Pani Asiu.

    • comment-avatar
      Anna 27 sierpnia 2017 (16:34)

      A druga idzie do mojej przyjaciółki – teraz obie nie możemy się doczekać ale ona jeszcze o tym nie wie – psst taka niespodzianka :)

  • comment-avatar
    Ala 27 sierpnia 2017 (12:50)

    Właśnie kupiłam i nie mogę się doczekać.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Ala

  • comment-avatar
    Alicja 27 sierpnia 2017 (11:33)

    Zamówiłam książkę w empiku i już się cieszę z Twojej obecności w moim świecie… Dzień będę zaczynać od lektury Twojej książki przy aromatycznej kawie – to wprawi mnie w dobry nastrój :)

  • comment-avatar
    Sylwia 26 sierpnia 2017 (23:49)

    … Taka… elegancka okładka… Gratuluję! :):):)

  • comment-avatar
    Mariola 26 sierpnia 2017 (21:47)

    Moje gratulacje : ) Wstęp zachęca do czytania, jest jak list do przyjaciela. Spodziewam się pięknych zdjęć i wielu inspiracji.

  • comment-avatar
    Iwona 26 sierpnia 2017 (21:12)

    Pani Asiu,
    jestem bardzo ciekawa Pani książki, jak cudownie będzie mieć Panią w swoim domu – w wersji papierowej. Zamówiłam szybciutko.
    Myślę, że to początek kolejnej przygody i ukażą się w przyszłości następne egzemplarze. Bardzo bym sobie tego życzyła.
    Dziękuję.

Skomentuj

Szanuję Twoją prywatność, Twój adres mailowy nie będzie widoczny.