CLEMATISY – podpory do pnączy, pytania i …trzeba marzyć:)

Zostałam zalana dosłownie…MILIONAMI pytań:):):) Odkąd napisałam oficjalnie, że jestem powojnikowo ześwirowana:) i pokazałam kilka zaledwie z naszych clematisów, notorycznie pytacie o to samo… o podpory. Skąd wzięłam nasze kute stożki oraz czym podpieramy powojniki, bo Wy nic nie możecie znaleźć w sklepach. I wiem, że ten problem dotyczy bardzo wielu ogrodziarzy, który zakochani w pnączach wszelkiej maści nagle stanęli przed BIDĄ na naszym runku jeśli chodzi o techniczne rozwiązania dotyczące wspierania ulubieńców. Pewnie, że można zrobić samemu -ale jeśli ktoś nie ma takich zdolności, albo po prostu nie chce robić sam? I ja przebyłam ową wyboistą drogę:) I ja napalona na pseudo metalowe „made in China” kolumny za 30 zł., wyrzucałam je w następnym sezonie połamane i zardzewiałe, i ja wertowałam allegro, fora ogrodnicze i znane mi sklepy. W końcu, zdesperowana sama zaprojektowałam swoje metalowe kute stożki, potem kupiłam drewniane kraty, by w końcu, w tym roku, po tylu latach poszukiwań!!!  odetchnąć z ulgą :) Znalazłam firmę, która robi metalowe „niewidoczne” cudne ciemno zielone trejaże:) i kolumny – a gdy dotarły do nas i je zamontowałam, to chciało mi się skakać z radości. WRESZCIE!!!! Wreszcie jest w Polsce firma, która produkuje przemyślane, rewelacyjne jakościowo i na szeroką skalę kraty, kolumny, podpory – do moich ukochanych powojników. Bardzo ładne i co dla mnie najważniejsze – MOCNE, TRWAŁE, DOPIESZCZONE:) Także moi kochani szaleńcy z powojnikowej frakcji:):) – w końcu mogę Wam polecić z czystym sumieniem „ścianki” i kolumny, które sama już sprawdziłam. Najpierw wizualizacja :) – oto nasze, zamontowane dosłownie kilka dni temu trejaże, kolumny i wsporniki do róż czy dużych bylin:
Te oraz inne rozwiązania dla pnączy znajdziecie w ZIELONYM FRONCIE. Bez zbędnego babulenia – to co oferują, to KLASA po prostu:). Mam nadzieję, że będziecie ze swoich trejaży tak samo zadowoleni jak my z naszych. Mają je w dwóch kolorach – ciemno zielonym, praktycznie niewidocznym na tle ogrodu i bardziej nowoczesnym w wyglądzie – srebrnym. Zielony Front ze szczerego serca pozdrawiam!! I dziękuję – za JAKOŚĆ przede wszystkim, bo po tylu bublach zakupowych, które mnie rozczarowały, okazaliście się bardzo, bardzo miłą niespodzianką!
Drugim najczęściej zadawanym pytaniem jest oczywiście pytanie o same rośliny – skąd ja je biorę?:):):) NO ZE SKLEPU kochani :):):)  Pisałam już tu nie raz, ale powtórzę z uporem maniaka – clematisy trzeba kupować tylko Z DOBRYCH źródeł. Roślinki niewiadomego pochodzenia, ze słabo  rozwiniętym systemem korzeniowym – najczęściej padają po sezonie albo nawet w tym samym sezonie. Ileż to już maili odebrałam o treści – „Asiu ratuj!”, mój powojnik jest: zwiędnięty, albo: zeschnięty, albo: nagle nam padł. Pytam – skąd powojnik, słyszę z hipermarketu…..Ale z jakiej szkółki –  drążę dalej….Słyszę:….nie wiem, coś po niemiecku było napisane…Pytam dalej – jakie opakowanie. Okazuje się , że wielkości – jak po jogurcie:):):):) Moi drodzy, jeśli chcecie mieć większeprawdopodobieństwo, że clematisy, które kupicie przetrwają zimę i będą Wam pięknie kwitły również w następnym sezonie – zwróćcie uwagę na system korzeniowy!!!! Czasami, gdy roślina zaczyna w oczach podupadać, możemy szybko zareagować – np. sprawdzonym przez mnie nawozem INTERWENCYJNYM do powojników Substrala. TUTAJ sobie o nim poczytacie. Często jednak jest już za póżno, bo przysyłacie mi zdjęcia uwiędniętych maleństw. Jeśli roślinka jest w maleńkiej plastikowej doniczce z maleńkim systemem korzeniowym – to jest to jeszcze DZIDZIUŚ:):):), o którego będziecie musieli dbać o wiele bardziej niż o zahartowaną, kilkuletnią roślinę. Naprawdę warto czasami dołożyć te kilka złotych i kupić rosły okaz. Wszystkie nasze clematisy pochodzą z najlepszej na świecie:):):), najbardziej cenionej w środowisku,  polskiej szkółki CLEMATIS Sz. Marczyński, W.PiotrowskiJestem wierną fanką samej szkółki, ale też  i osoby Pana Marczyńskiego – niesamowitego człowieka, o ogromnej wiedzy,  budzącego mój najszczerszy podziw i szacunek. Wejdźcie sobie proszę ma stronę szkółki – znajdziecie tam WSZYSTKIE :) odpowiedzi na powojnikowe tematy, opisy samych roślin i całą resztę przydatnych informacji.  Ich rośliny zaś znajdziecie we wszystkich liczących się sklepach ogrodniczych i to nie tylko w Polsce – i że pozwolę sobie zacytować ostatnio zasłyszaną, najlepszą opinię:) –  „idą jak ciepłe bułeczki”. Wcale się zresztą nie dziwię. Są dorodne, ZDROWE, przyzwyczajone do polskich warunków. Nawet nasze – srogie kaszubskie zimy ich się nie imają:) Sama szkółka oczywiście nie prowadzi sprzedaży indywidualnej. Moje clematisy kupuję u zaprzyjaźnionej już p.Ani – w www.e-clematis.pl  To sklep internetowy, w którym znajdziecie nie tylko pnącza, ale także mnóstwo bylin. NIGDY, ale to nigdy się na nich nie zawiodłam – i to od tylu lat. W tym roku razem obsadziłyśmy bylinowo nowe, kwitnące rabaty – które w późniejszym czasie Wam pokażę. Lubię sklepy, w których mogę od razu kupić wiekszośc roślin do zaplanowanych nasadzeń – np. powojniki właśnie i lawendę, ostróżki, szałwię, bodziszki :):):) Żeby było romantycznie i pachnąco:) U pani Ani znajdziecie wszystko:) Obiecuję, że roślinki, które pochodzą od ogrodniczych i sprawdzonych partnerów Green Canoe – już niedługo zostaną Wam bliżej przedstawione. Postaram się również odpowiedzieć na najczęściej zadawanie pytania dotyczące chorób, dbania o rośliny i tworzenia barwnych rabat. Również w samym magazynie GCStyle  nie zabraknie ciekawych ogrodniczych tematów. I oczywiście pokażemy relacje z ogrodowych prac w ramach Zielonego pociągu.
Gdy napisałam kilka dni temu na Facebooku, że mamy piękną pogodę ( szczęśliwe dwa dni:), od razu z różnych zakątków Polski błyskawicznie napisaliście o deszczach. Spokojnie, spokojnie – DOSZŁY i do nas:) Jedno pocieszenie, że zleje porządnie warzywniak i nowo zasadzone….clematisy oczywiście:) Już kwitną! Na zdjęciu zapierający dech Blue Light. Lampię się na niego z niedowierzaniem od kilku dni. Słowo „patrzę” nie oddaje mocy z jaką obdarzam te kwiaty mym rozanielonym spojrzeniem:):):)
No i doczekaliśmy się wreszcie OWOCÓW, przynajmniej są na dobrej drodze do dojrzenia:). I to zarówno na drzewach jak i na krzaczkach. Co prawda czarne porzeczki ( jeszcze zielone oczywiście) bez zbędnej żenady wyżarły sobie leśne ptaki:):), ale za to – TFU TFU, żeby nie zapeszyć, nie zabrały się nasi skrzydlaci przyjaciele ani za czereśnie, ani za jabłoń, ani za morelę. Drzewka posadziliśmy 3 lata temu – i jak w zegarku  – w 3cim roku po zasadzeniu – dają owoce. MAGIA:). A w warzywniku – świeżutkie rzodkiewki, rukola, młodziutkie sałaty, koper, pietrucha…JUPI !!!!! LATO!!!!
 
 W naszym podwyższonym warzywniku na końcu mamy ustawiony duży, długi trejaż – obsadzony clematisami oraz fasolką pnącą:) Już od lipca tworzą barwną ścianę – powojniki (Abundance, Krakowiak, Anita, Minuet, Tentel) cudnie kwitną, zaś kolorowe strąki fasolki ( żółte , fioletowe, zielone) dodatkowo zachwycają:)  Pomiędzy powojnikami mam wysiany koper oraz posadzone mieczyki:) Dopiero potem- różne sałaty, fasolkę niską, cykorię i ogórki:) Posadzenie na ostatnim planie roślin kwitnących zamyka nam ładnie ogród. I sprawia, że warzywniak staje się równie atrakcyjny, co reszta rabat. Jest 2 stopniowy: pierwsza rabata na wysokości 30 cm, druga – 70 cm)  Oto wczorajszy widok:), jeszcze bez kwitnących roślin w tle:
Ale, żeby nie było, że dziś jedynie o zielonych przyjaciołach. :) Mam nowy osobisty zachwyt – nad SOLARAMI:) Jakiś czas temu pisałam Wam o pierwszych lampkach solarnych z Tchibo:) Zakochałam się w efekcie, który dają już po zapadnięciu zmroku. Ubraliśmy więc i taras i ogród w większą ilość lampek…i chodzę co wieczór zachwycona czując się trochę jak w Alicja w  krainie czarów:):):)
 
O zaletach lamp solarnych nie muszę chyba nikogo przekonywać. Ich światło, delikatne i nienachalne to świetna alternatywa do zwykłego, żarówkowego oświetlenia np. tarasów. Sznury pełne malutkich kuleczek solarnych wpletliśmy w pnącza KIWI ( Actinidii) oraz położylismy delikatnie na petunie. W ciągu dnia praktycznie ich nie widać, ale wieczorem….uwierzcie mi, że to zaczarowany widok:) Solarne latarenki wyznaczają nocny szlak do furtki, a czerwone klimaciarskie otulają mój kącik letniego czytelnika. Co prawda już nie poczytam przy takim świetle…ale można się opatulić w pled, sączyć dobre winko, poleżeć na leżaku i słuchać żab – nasze mają chyba jakieś zawody w kumkaniu:)….Lampki solarne dają na tyle intymne i ciepłe oświetlnie – że cudnie rozświetlają zmrok i bardzo miło sobie można po prostu pobyć… nawet kilka chwil wieczorem ze sobą samym w takim właśnie otoczeniu pozwala mi się wyciszyć:):)
Chciałabym w tym momencie publicznie i wyraźnie odpowiedzieć tym wszystkim osobom, które piszą liczne maile narzekając na brak funduszy – i tym samym brak możliwości aranżacyjnych ogrodu. Moi drodzy – 99% naszych ogrodowych aranżacji zrobilismy SAMI. Sami tachaliśmy kamienie, sami budowliśmy konstrukcje drewniane, nie było tu panów budowniczych Górali, kamieniarzy, murarzy itd., którzy by nas wyręczali. Swój azyl, z którego jestem tak dumna – zbudowałam SAMA. Układałam osobiście wszystkie kamienie. Paweł zrobił i wyrównał pod nie ziemię. Sama zaprojektowałam nasz tunel na dzikie wino, własnoręcznie malowałam wszystkie belki, montowaliśmy je również z Pawłem sami. To samo z warzywnikiem, który przed chwilą pokazywałam i każdą inną częścią ogrodu. Jeśli naprawdę tak PPRAWDZIWIE o czymś marzycie – to zakasujcie rękawy i weźcie się po prostu do pracy:):):):) Wiele rzeczy można naprawdę wykonać osobiście. I zamiast narzekać na brak niebotycznych sum, które to niby są potrzebne na ekipy budowlane do wykonania wymarzonej konstrukcji –  po prostu sobie ją zróbcie.
Mój ukochany kąt w ogrodzie nie wyglądał na początku powalająco:):) Było dość łysawo:). Rośliny potrzebowały 2 lat by się rozrosnąć i zachwycać…ale dziś…uwielbiam właśnie tu odpoczywać. WARTO marzyć i potem po prostu ZROBIĆ to, o czym się marzy!!!
Jako, że sezon w pełni, zasypujecie mnie również pytaniami o kwiaty i tworzenie rabat. Istotny problem dla wielu z Was –  którzy dopiero tworzą swoje ogrody, jak się okazuje stanowi  tzw „goła rabata”. Wiadomo – na początku sadzimy roślinki, które są młode i małe. Sadzimy je w wymaganych odległościach od siebie – i co z powierzchnią pomiędzy? Gdy rośliny są jeszcze małe, rabata sprawia wrażenie gołej. Osobiście, rozwiązałam to w ten sposób, żę w tych pustych miejscach posadziłam ozdobne rośliny dobrze znoszące przesadzanie w późniejszym czasie – np. swojski łubin. Pięknie kwitnie ( w wielu kolorach), ładnie się rozrasta, po przekwitnięciu gdy go przytniemy – za jakis czas odrasta i zakwita ponownie. Idealna roślinka dla laików nawet – nie wymaga zbyt wielu zachodu.
Nasze łubiny znajdziecie w Świecie Cebul – moim ulubionym sklepie z cebulami i kłączami. ( Od razu zaopatrzcie się też w lilie – można je sadzić nawet na pocz. lipca jeszcze  – powinny zdążyc nawet w tym roku zakwitnąć)  Można również w takich „pustych” rabatowych miejscach ustawić duże donice obsadzone zwisającymi petuniami np. czy pelargoniami. Przy dobrej opiece – będą nam kwitły przez okrągły sezon. Moje poniższe łubiny są już ostatni rok na tych rabatach. W przyszłym roku zawędrują na docelowe miejsce:) Ale przez te 4 lata, gdy pełniły role wypełniacza – sprawiały się bez zarzutu:)
a tu już wspomniana wyżej donica:
Wraz z nadejściem ciepłych dni, nachodzi mnie zawsze dzika ochota na lekkie sery – mozarellę, fetę albo najróżniste – kozie. Ot, taki odruch:) Dzięki weekendowym gościom sezon serowo sałatkowy został otwarty…a ja sobie skubię a to zióło, a to kawałeczek koziego sera…nawet w tej chwili – jako przekąskę. Sadzonek naszej mięty porozdawałam już tyle, że możnaby z niej stworzyć kilka niezłych miętowych zaułków:):) A ona i tak ciągle rośnie i rośnie. Nachał normalnie:)  No to ją pijemy i pijemy:)
Na koniec mam dla Was zagadki:):):) Aż dwie:) Po pierwsze – gdzie przeniosłam SALON? w ramach programu żyć pod chmurką:):):) I co stanowi jego serce? Po drugie – jaki zawód związany jest z pewnymi zdjęciami???? Dla ułatwienia podpowiedzi. Najpierw dotyczące salonu:
Oraz tajemnicze ujęcia dotyczące pewnego zawodu:) Bardzo jestem ciekawa czy zgadniecie:)
Kochani, zmykam już. Ostro pracujemy nad letnim wydaniem magazynu. Jest mi o tyle trudno, że od ponad tygodnia mam zapalnie spojówek. Krótko powiem – mało fajnie jest. Nie wyglądam dobrze:), mało co widzę. I jak tu robić zdjęcia??? :):)
Pozdrawiam wszystkich ciepło – i trzymajmy kciuki, żeby te „urocze”deszcze przestały się tak panoszyć.
Do szybkiego usłyszenia!!!
Widoczne na zdjęciach:
Rośliny
Powojniki, actinidia – CLEMATIS SZ. Marczyński, W.Piotrowski  www.clematis.com.pl
Byliny, clematisy: E-clematis www.e-clematis.pl
Kłącza, łubiny, lilie: ŚWIAT CEBUL www.swtacebul.pl
Podpory metalowe do pnączy:
trejaże, kolumny , podpory – ZIELONY FRONT www.zielonyfront.pl
Wieszak/wspornik ogrodowy na lampkę solarną biały:
VILLA NOSTALGIA www.villanostalgia.pl
Wieszak z porcelanowymi gałkami – na apaszki DECOROLKA www.decorolka.pl
Oświetlenie solarne:
Lampki kuleczki na sznurze, latarenki, lampiony czarne TCHIBO www.tchibo.pl
Lampeczki wiszące czerwone w kwiatki –

Lisbeth Dahl/ LIVEBEAUTIFULLY www.livebeautifully.pl

DZBAN turkusowy 2 l. na letnie napoje MINTY HOUSE www.sklep.mintyhouse.pl
LEŻAK drewniany tekowy WESTWING www.westwing.pl
Poduchy pastelowe DEKORIA www.dekoria.pl

Podziel się...Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterEmail this to someone

Dziękuję za Twój komentarz.

125 komentarzy

  • comment-avatar
    Daga 19 października 2016 (10:47)

    Bez Brata Stefana Franczaka i Pana Szczepana Marczyńskiego słabo byśmy wyglądali na arenie międzynarodowej w powojnikach. Wystarczy poczytać o pochodzeniu odmian, wiele odmian jest wyhodowanych w Polsce, nadano im polskie nazwy np. Jan Paweł II, Warszawska Nike, Generał Sikorski, Błękitny Anioł, Polish Spirit. Dzięki tym osobom na forach zagranicznych widać, że ludzie poszukują naszych rodzimych powojników, są one doceniane na całym świecie. Dla mnie to fantastyczne.
    Ogrodnicy wiedzą, że mamy się czym chwalić, ale ci, którzy kupują do ogrodu „kwiatki” często pytają czy clematisy sprowadzane są do Polski z Holandii. Dlaczego z Holandii? Z Holandii to można storczyki kupić. Tutaj mamy naszych polskich producentów clematisów.

  • comment-avatar
    Olga 4 marca 2016 (08:21)

    Ogród przepiękny. Aby osiągnąć taki efekt tonie tylko potrzeba ciężkiej pracy, ale najważniejszy jest pomysł. Ja szukam od pewnego czasu inspiracji i myślę że właśnie ją znalazłam… :) Pozdrawaim

    • comment-avatar
      Green Canoe 4 marca 2016 (09:09)

      Olu – bardzo nam miło:) Dużo radości Ci życzę przy tworzeniu własnej przestrzeni:)

  • comment-avatar
    Biały Domek 19 czerwca 2013 (12:55)

    Potwierdzam w 100 % ,że większość rzeczy w ogrodzie można zrobić samemu, trzeba tylko się ruszyć a nie narzekać, sama sie dziwie ze to pisze bo jeszcze niedawno tylko narzekałam :)
    przepiękny ogród, kopalnia pomysłów i inspiracji
    jest świeżo, kolorowo, a nowe łóżeczka na tarasie przepiękne. Pozdrawiam Gorąco :)

  • comment-avatar
    Beti House 7 czerwca 2013 (15:40)

    Piękny masz ten ogród,taki bajkowy,tajemniczy trochę zaczarowany…
    A mam takie pytanko…gdzie kupujesz rośliny i te metalowe podpórki? hihi ;P (taki żarcik,wybacz) ;))) Nie mogłam się powstrzymać :) Jakbym miała taki ogród to bym z niego nie wychodziła i podziwiam za trud i serce jakie w niego wkładasz.
    Pięknego weekendu!

  • comment-avatar
    Inez 7 czerwca 2013 (11:42)

    Pięknie tam u Ciebie. Mnóstwo inspiracji dla mnie. Ogród każdy ma taki na jaki go stać i zależny od jego pomysłów i możliwość nie koniecznie finansowych. Więc co mówię bo sama od kilku lat próbuję w swoim małym świecie coś wyczarować – no oczywiście nie wszytko na raz. Ale są jeszcze znajomi – my roślinkami sadzonkami wymieniamy się między sobą. Jak ktoś ma coś ciekawego to choćby malutką sadzonkę daje – za rok dwa i w moim ogrodzie oko cieszy. Pozdrawiam a ja w weekend robię przetwory różana wg informacji z Twojego Asiu bloga. Miłego weekendu i oby pogoda dopisała.

  • comment-avatar
    Anonimowy 7 czerwca 2013 (11:21)

    Niestety nigdzie nie widzę tego oświetlenia na stronie tchibo. Już ich nie ma? Czy może ja jakaś niedowidząca? :)

  • comment-avatar
    Edyta 6 czerwca 2013 (15:51)

    Asiu, jaką wysokość ma pergola w Twoim ulubionym kąciku ogrodowym ? Tak +/-.

  • comment-avatar
    Katarzyna 5 czerwca 2013 (21:46)

    A "wyplatacz" byl?
    Ogrod zjawiskowy.
    I wiem, ze by osiagnac taki efekt, trzeba sie duzo napracowac.
    My tez startowalismy od zera, nie raz plakalam z bolu.A to pecherze na dloniach, a to lumbago;)Wyrwalam tony perzu, wywiozlam kilogramy kamieni. Wygrabilam chwasciorow bez liku. Teraz rosliny wysiewaja sie same, szalwie, kosmosy, bratki, rosna, jak szalone.
    Trzeba te robote lubic a z roslinami pogadac;) A dekoracje naprawde moga byc tanie, u mnie stoja sobie np. nieuzywane dzieciece kalosze, sluza, jako dzbanek na kwitnace galezie.Pozdrawiam Asiu goraco . Wylecz t zapaleni spojowek -starannie.
    Kasia z Alzacji

  • comment-avatar
    Doranmaa 5 czerwca 2013 (20:40)

    O, jest! przycupnął pod sosenką koło jagodnika – oczywiście wiklinowy stożek ;) To też efekt ciężkiej pracy :) Zgadzam się z Tobą, że kluczem do pięknego ogrodu wcale nie są pieniądze. Na pewno ułatwiają – tak jak w wielu dziedzinach – życie. Dzięki nim można szybciej spełniać ogrodowe marzenia, można ułatwić sobie pracę stosując techniczne udogodnienia itp. Lecz i tak najważniejszy jest talent, miłość do roślin i praca, praca, praca… Nie wyobrażam sobie ogrodu, w którym bym nie pracowała, jedynie przychodziła na gotowe, żeby odpocząć – czułabym się wówczas jak w hotelu, nie u siebie. Dochodzę do wniosku, że w ogrodzie najbardziej lubię to grzebanie się w ziemi, pielenie, przesadzanie. Kiedy zbyt długo siedzę, to mnie nosi, podrywam się i dalej coś wyrywam, wycinam, doglądam – to już uzależnienie ;) Twój ogród naprawdę pięknieje z posta na post – gratuluję :) A mój ciągle w wodzie :( Pozdrawiam ciepło z mokrego Mazowsza

  • comment-avatar
    PATI 5 czerwca 2013 (13:36)

    Ciężka praca popłaca:) Jest efekt:)Pozdrawiam

  • comment-avatar
    Lamia 5 czerwca 2013 (13:03)

    a ja będę bronić kwestii chcieć to móc.. np. 50 sztobrów winobluszczu kupiłam w marcu na allegro za 14,- z przesyłką.. przyjęły się pięknie, za rok-dwa będę mieć cudny tunel, podobny do tego Asi.. podpory powstały z stempli pozostałych z budowy (tych co to strop trzymały przy zalewaniu betonem) zresztą altanę też mam z nich.. a podłogę w tejże ułożoną z cegłówki porozbiórkowej i kamieni polnych (ułożone w mozaikę) .. dalie za radą [url=http://katarzynabellingham.blogspot.com/search/label/Dalie]Katarzyny Bellingham[/url] rozmnażam już wczesną wiosną.. i tak z 5 bulw różnych odmian kupionych dwa lata temu za 20,- mam teraz 3 kartony :) .. mam na działce świerki, choinki, dęba, orzecha.. wszystko z akcji prasy bałtyckiej, drzewko za makulaturę (czyt. za darmo)..jak dostawałam je były tycie..teraz są wyższe od mojego dziecka..a w tym samym wieku ;) ..w ogóle hołduję zasadzie, że kupuję jedną roślinę i co roku dzielę… oświetlenia solarnego nie mam, bo zamocował mi żon słoiczki nieduże na altanie i zapalam w nich co wieczór tealight'y itd.. za to naczynia mam też śliczne.. w ogromnej większości to prezenty (przyjaciółka sama przyznała, że ze mną nie ma kłopotu, zajrzy na konkretną stronę i kupi mi filiżankę za 30,- i wie, że ja będę szczęśliwa a ona nie będzie się bała czy trafiła), bo samej mi zawsze szkoda.. chociaż na cudny bieluśki dzbanek z ikei się szarpnęłam sama-całe 29,90
    hamak mój żon dostał na 40 urodziny, że niby ma już na laurach spocząć..itd..

    Asia pisze bloga od 5 lat .. pisze, ze ogród powstaje od 6 ..przez tyle lat naprawdę wiele da się sprawić..tylko trzeba chcieć..

    ja przepraszam, że tak o pieniądzach.. ale nie lubię w nas: tego nie da się, nie warto, za co.. i ciągnięcia w dół tych, którym chce się :(

    buu…

    • comment-avatar
      GreenCanoe 5 czerwca 2013 (13:58)

      Lamia – nasze dzikie wino pochodzi z ziemi mojej babci. Wyrosło z kawałeczka patyka, który trzymałam na 7 piętrze na balkonie – w wilgotnej ziemi, w donicy:):):) Jak sie rozrosło – urwałam nastepną zdrewniałą część i tym sposobem mam teraz gąszcz.

      Podłogę układaliście na zaprawę cementewą czy tak po prostu- w piach?

    • comment-avatar
      Lamia 5 czerwca 2013 (14:38)

      pełna "profeska" z szalunkiem i na zaprawę cementową i potraktowana jakąś chemią, żeby cegły się nie kruszyły.. sprawdza się :) .. dach z oplisów

      [img]https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc1/316241_146552942197709_291440416_n.jpg[/img]

  • comment-avatar
    MagdaM. 5 czerwca 2013 (12:33)

    Nacieszyłam oczy! Wielkie dzięki za tą cudowną podróż! Pozdrawiam;)

  • comment-avatar
    SentiMenti 5 czerwca 2013 (12:06)

    Asiu, masz naprawdę piękny ogród :)

  • comment-avatar
    katrin.deco 5 czerwca 2013 (12:03)

    Kochana Leno uważam ,że masz częściowo rację ale nie do końca. Ja mam bardzo duży ogród i większość kwiatów sama zaszczepiłam. Chodziłam z sekatorem w torebce i podkradałam gałązki, potem ukorzeniacz i cierpliwość. Dziś mam większą satysfakcję z roślinek które sama wyhodowałam. Wszystkie ścieżki w ogrodzie zrobiliśmy sami z przyniesionych z nad rzeki otoczaków. Piasek na podsypkę też pochodzi z rzeki. Zamiast drogich murków mam podkłady kolejowe, fakt większość kupiłam po okazyjnej cenie ale dużo znalazłam na spacerach przy torach. Zamiast lampionów mam słoiki ze świeczkami i metalowe puszki podziurkowane w różne wzorki. Bajkowo wyglądają. Z kawałków materiałów szyję wszystko do mojego domu. Dużo dostaję od obcych ludzi bo wiedzą,że taka zakręcona jestem i lubię oryginalne dekoracje. Podpory pod pnącza to brony ze złomowiska zabezpieczone olejem. Więcej wiary we własne możliwości. Dla chcącego nic trudnego.
    Pozdrawiam serdecznie
    Kaśka

    • comment-avatar
      GreenCanoe 5 czerwca 2013 (13:47)

      Kasia – jesteście dla mnie MAGIKAMI :):):):)ABRY KADABRY:)pozytywnie zakręcone:)

  • comment-avatar
    Anonimowy 5 czerwca 2013 (09:57)

    nie do konca zgodzę się, że wystarczy zapał i praca własna jeśli chodzi o aranżację ogrodu (czy czegokolwiek) i to załatwia w większości sprawę. Owszem, operając się na własnych pomysłach i sile roboczej na pewno można dużo zaoszczędzić, ale te wszystkie lampki, lampiony, stoły ogrodowe, metalowe podpórki (czy częsci do wykonania ich samemu) i przerózne gadżety robiące efekt za darmo nie są. Gorzej, one tanie nie są :/ U Pani jest to w ogromnej ilości i dzieki temu jest tez uzyskany konkretny efekt. Mnie stać na jeden lampion (średnioduży to koszt ok. 100 zł)i np. 2 inne rzeczy, ale nie mam mozliwości wydania 1000 zł na tego typu gadżety, więc trudno tu się porównywać…
    pozdrawiam
    lena

    • comment-avatar
      GreenCanoe 5 czerwca 2013 (13:47)

      Leno, porównywanie się do kogokolwiek – to droga do nikąd. Trzeba doceniać to co się ma i wierzyć w to, że się osiągnie to -o czym się marzy.
      Zawsze się znajdą od nas bogatsi, ładniejsi, zdolniejsi mądrzejsi…i co z tego?
      Czy muszą mieć wpływ na nasze życie???

  • comment-avatar
    Anonimowy 5 czerwca 2013 (08:36)

    Po prostu …. Rozkosz :-)) Jest cudnie,u Ciebie moglabym spedzic kilka dni wakacji.. :-))

    pozdrawiam Ania z cieplego Mediolanu

    • comment-avatar
      GreenCanoe 5 czerwca 2013 (13:43)

      Aniu – nie denerwuj nawet tym "ciepłym Mediolanem" :):):):)
      chodze w skarpeciochach i grubym swetrze.

  • comment-avatar
    WEAfabric 5 czerwca 2013 (07:48)

    Przejrzałam na razie tylko zdjęcia, od razu rzuciło mi się w oczy, że wybierasz solarne lampki z ciepłym światłem :) I takie są najpiękniejsze.
    Ogłaszam protest: STOP TRUPIO-BLADYM LAMPKOM SOLARNYM! ;););)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 5 czerwca 2013 (08:01)

      Olu – no własnie zależało mi, żeby to było światło zbliżone do ciepłego światła świec np:)
      I tak jest.
      Równiez nie przepdama za tymi świecącymi na trupio – niebiesko…ale może to kwestia gustu po prostu. Na pewno są osoby, które wolą zimne oświetlenie.

    • comment-avatar
      WEAfabric 5 czerwca 2013 (08:24)

      Prawda Asiu, każdy ma swoje poczucie piękna :)

  • comment-avatar
    ANA 5 czerwca 2013 (07:27)

    Cudnie :)
    A za stronkę z podpórkami i clematisami to ślę wirtualne cmokusie.

    • comment-avatar
      GreenCanoe 5 czerwca 2013 (07:59)

      PROSZĘ:) Fajnie, że się przydadzą:)

  • comment-avatar
    Jola Kowalkowska 5 czerwca 2013 (06:58)

    Asiu, bajecznie jest u Ciebie. Dobrze, że pogoda pozwoliła Ci na sesje zdjęciwą ogrodu. U nas ciągle pada, działka mi zarasta , nawet nie mam kiedy zciąć trawy…
    A jeśli chodzi o pytania konkursowe… Salon przeniosłaś w tym sezonie na taras, a jego sercem jest chyba to wygodne legowisko. A zawód, to chyba będzie koszykarz (tak mi się skojarzyło).
    Na zapalenie spojówek i zmęczone oczy pracą przy kompurerze proponuję Ci STARAZOLIN : 2 razy dziennie po dwie krople. Buziaczki
    Jola

    • comment-avatar
      GreenCanoe 5 czerwca 2013 (07:20)

      No własnie Paweł kupił:)
      KOSZYKARZ – :):):):)
      ale z salonem trafiłaś!:)

  • comment-avatar
    Lamia 5 czerwca 2013 (06:19)

    a ja tak po cichutku rano :) – widziałam już wczoraj posta, ale zostawiłam sobie jako smakołyk do porannej kawy, gdy latorośl w przedszkolu, szanowny żon w pracy a ja mam oddech dla siebie :)

    Asiu dziękuję Ci, że dzielisz się z nami swoim miejscem na ziemi w tak piękny sposób..zawsze inspirująco i motywująco :)

    oczywiście jadalnię przeniosłaś na taras a zawód kojarzy mi się niepoprawnie wyłącznie z żeglarstwem po dużymi żaglami ;)

    ktoś wcześniej utyskiwał na brak funduszy (to fakt, czerwonych lampek solarnych za 50,- sztuka sobie nie kupię) ale to nie wymówka.. z roślin co roku kupuję zaledwie kilka a po paru sezonach mam już rozsady, część sama się rozsiewa, sporo nadrabiam kwiatami jednorocznymi, gdzie paczka nasion to często kwota od 1,- ..więc nie płakać i do dzieła ;)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 5 czerwca 2013 (07:19)

      Dziękuję:)
      I masz rację – to co możemy zróbmy!
      Oczywiście, że każdy człowiek ma różne mozliwości finansowe –
      ale skupić się trzeba na tym co możemy zrobic, a nie na tym czego nie możemy…
      prawda???

      Pozdrawiam ciepło!

  • comment-avatar
    nabiegunachArt Sylwia 5 czerwca 2013 (05:50)

    Masz wspaniały ogród, marzenie które mam nadzieję, że szybko :) i u mnie się spełni. Stan ogrodu u mnie "przed" był koszmarny; zamiast trawy chwasty, chaszcze, cegły złom i inne odpady, a ogród jest dość spory bo zmieściłby się w nim spokojnie nowy domek z małym ogródkiem. A wszystko wyglądało jak ogromne wysypisko. Po wprowadzeniu się do tego domu patrzyłam na to przez dwa lata, więcej nie dałam rady :) Nikt nie uwierzył w powodzenie dlatego nikt też nie chciał pomóc, tak sobie to tłumaczę. Więc własnymi siłami zabrałam się za to i zaczęłam oczyszczać a następnie kopać, było bardzo ciężko… bardzo. Ale minął rok, chwila zwątpienia zamieniła się w nadzieję: tam gdzie przekopałam rośnie trawa, prawdziwa ślicznie zielona trawa :) I w tym roku będzie jakaś część zrobiona, teraz obiecał pomóc mi mąż, więc będzie mi nie tylko lżej ale szybciej. Marzenia są po to aby je spełniać przecież :)
    Dobrze, że przeczytałam o firmie Zielony Front, miałam w tym miesiącu zrobić większe zakupy w większym markecie…. a ta są raczej patyczki a nie podpory
    Pozdrawiam:)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 5 czerwca 2013 (07:17)

      Sylwia – no to scenariusz mamy bardzo podobny:):):):)
      U nas też wyglądało tu wszystko mało ciekawie.
      I masz racje – oczyszczanie tereny, wyrównywanie go, przekopywanie…to bardzo żmudna praca.
      Trzymam kciuki mocno za Twój kawałek raju:)

  • comment-avatar
    Ameli 5 czerwca 2013 (04:30)

    Cudowny ogrod- dopracowany w kazdym szczegole! Widac, ze macie dobra reke i serce do roslin. Gratulacje:-)

  • comment-avatar
    migotka.30 4 czerwca 2013 (21:40)

    Sękju werry much za e-clematis:) Muszę tylko kolejne zaskórniaki wygrzebać, bo na różach się spłukałam :D:D Oczywiście ofertę przejrzałam i naprawdę dziękuję – czasem diabeł ogonem nakrywa klawiaturę i ciężko znaleźć coś ciekawego w tym ogromie informacji, którymi potrafi nas zasypać internet ;) Jestem tak jak Ty, taka Zosia – Samosia (tylko jeśli chodzi o ogród :D) lubię kamień, starą cegłę i drewno, więc wykorzystuję to jako materiał budulcowy. Stale mnie zadziwia, jak ludzie marnotrawią coś, z czego można wykonać ciekawe rzeczy i tylko potrafią narzekać,że wszystko kosztuje.Wystarczy tylko chcieć i zakasać rękawy!

    Ps. Salon na tarasie,ale śpiochanko chyba jego sercem – po zdjęciach wnioskuję :D
    W plecionkach stawiam na rybaka, bo kto może sieci pięknie robić, no chyba że makramiarz ;)

    Pozdrawiam cieplutko,
    Kasia

    • comment-avatar
      GreenCanoe 5 czerwca 2013 (07:15)

      Alez proszę bardzo. Warto się dzieliś sprawdzonymi namiarami. Na tyle zakupów, które zrobiłam ogrodniczych, E-Clematis jawi mi się jako perełka – są niezawodni po prostu. Mam nadzieję, że też będziesz zadowolona:)

  • comment-avatar
    GreenCanoe 4 czerwca 2013 (21:00)

    A ja równie serdeczne uściski- odsyłam!:):):) Dla Ciebie:)
    I dziekuje za tyle słów ciepłych Ewelinka – ale prawda jest taka, że bajki to są w bajkach:):):)
    I za ogrodami stoi zawsze cięzka harówa…no chyba, że się ma ogrodników krasnoludków, którzy Ci pielą itd…:):):)

    BUZIAKI!!!

  • comment-avatar
    decomarrys 4 czerwca 2013 (20:56)

    Cudny ogród!!! Moje marzenie które od ubiegłego roku powoli spełniam :-)
    Większość rzeczy robimy sami, mąż nawet stół sam zrobił, może nie jest najpiękniejszy ale narazie wystarczy :-)
    Myślę że salon przeniesiony jest do altany a zawód, nie mam pojęcia.
    Zdrówka życzę :-)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 5 czerwca 2013 (07:14)

      Marys, nasz stół ogrodowy tez zrobiłam sama – jako nogi maszyny singera, blat – to dechy 3,5 metrowe.:):):)
      To najpiekniejszy stół świata:):):) oczywiście:)

  • comment-avatar
    Kama Oleszczuk 4 czerwca 2013 (20:51)

    Kochana, jak u ciebie pięknie. Jak w raju! Nie wiem, czy można sobie wyobrazić piękniejszy dom, ogród…

    • comment-avatar
      GreenCanoe 5 czerwca 2013 (07:13)

      Kama – zdecydowanie MOŻNA:):):)

  • comment-avatar
    Ola_83 4 czerwca 2013 (20:15)

    Asiu, masz tam prawdziwy raj na ziemi…!Pięknie, naprawdę pięknie!!Rozmarzyłam się, chyba muszę szybko do Mamy jechać, bo teraz to już mnie skręca! Po prostu potrzebuje ogrodu jak powietrza!Nienawidzę bloków!!!
    Buziaki!!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 5 czerwca 2013 (07:12)

      :):):):):):)
      Ty moja ogrodowa duszo:):)

  • comment-avatar
    ewelajna 4 czerwca 2013 (20:14)

    Asieńka, bo Ty mieszkasz w BAJCE…:) Inaczej nie da się wytłumaczyć tego piękna które wylewa się z Twoich zdjęć, słów i emocji, które słyszę w Twoim głosie…,a ten na szczęście znam:):)
    Marzę.., marzę, że jak będę "duża", to zamieszkam w takim pięknym domu i będę tworzyć taki cudny ogród. Tymczasem kocham klematisy mojej mamy:):):)
    Salon przeniosłaś na taras – jak to musi być cudnie….!
    A zawód to wyplatacz hamaków;)
    Uściski Droga Pani Czółniasta!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 5 czerwca 2013 (07:12)

      Ewelinka – bajki to są w bajkach tylko:):):)
      Ta nasza bajka kosztuje nas czasami tyle wyrzeczeń i ciężkiej pracy, że raczej bajka nie jest:)
      Ale masz rację – ogród, natura – to jest bajką:)

      Także Cię bardzo ciepło wyściskuję!

  • comment-avatar
    Kama 4 czerwca 2013 (20:11)

    Śliczny ogród :-) Taki… "przykładny". Mój ogródek dopiero się zaczyna robić. I wiem, ile wysiłku mnie kosztuje. Powoli i cierpliwie realizuję swoje plany i pomysły, a do pomocy mam męża. W tym roku nasza lawenda została przesadzona na stałe miejsce i niestety … odchorowała. Na szczęścia żadna nie uschła i za chwilkę będą cieszyć oko kwiatami :-)
    Hamaki zrobiłam sama – na szydełku. A osoba, która się zajmuje takim rękodziełem to makramiarz? (bo w końcu technika, którą wykonuje to makrama). Twój salon jest oczywiście na tarasie :-)
    Pozdrawiam cieplutko i słonecznie. U nas już nie pada…

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (20:57)

      Szydełkowe hamaki????
      alez musiałas sie napracować!!!
      Szacunek kobieto!:)

  • comment-avatar
    Anonimowy 4 czerwca 2013 (19:59)

    Ogród uroczy i sprawia wrażenie "buszu": tak gęsto i ładnie jest. Masz rację – ogród uczy cierpliwości, której czasami początkującym ogrodnikom brakuje. Potem są przykre efekty: rośliny za gęsto posadzone nie upiększają już… Ty świetnie poradziłaś sobie z wypełniaczami. I w moim przypadku były to roślinki rabatowe, jednoroczne.
    Uwielbiam powojniki, mam zaledwie sześć ( w tym jednego bidulka z Netto – ładnie się przyjął :)) Ostatnio trochę chorowały, ale powtykany w pobliże korzeni czosnek jakby zrobił swoje – roślinki kwitną.
    Życie letnie na tarasie…niezapomniane chwile :)))
    Pozdrawiam baaardzo milutko
    Aneta B.

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (20:56)

      Aneta – ależ ja mam za sobą mnóstwo skuch ogrodowych:) Właśnie za gęsto posadzone rośliny np:):)
      Ale grunt to uczyć się na własnych błedach, a nie je powielać, prawda?
      pozdrawiam Cie serdecznie i dziekuje za komplementy:)

    • comment-avatar
      Anonimowy 6 czerwca 2013 (20:24)

      Właśnie dziś przesadzałam takie rośliny, które jakoś zbyt szybko wyrosły i się za bardzo zagęściło na rabacie ;)))

  • comment-avatar
    GreenCanoe 4 czerwca 2013 (18:26)

    Ewa – nie mogę się nie zgodzić:):):)
    Pieniądze są bardzo potrzebne i ważne przy realizacji planów. Ale z moich obserwacji wynika, że czesto brakuje nam wiary we własne mozliwości i zapału do pracy. po prostu do pracy. Łatwiej jest ponarzekac na brak funduszy, niz zakasać rękawy i część pracy zrobić samodzielnie. Staram się bardzo do tego drugiego namawiać:)

  • comment-avatar
    monifactura 4 czerwca 2013 (18:23)

    Witaj Asiu! Od dwóch lat mam działeczkę, tak na oko 10x mniejszą od Twojego zaczarowanego ogrodu ;) Ale ogarnąć jej nijak nie mogę. Wiem więc ile Wy pracy włożyliście w swój! Szacun i podziw dla Was dziewczyno!
    Ale jedna rzecz mi podpadła: dlaczego Twoja sałata nie ma dziur po ślimakach?! ;):) U nas jest istna inwazja tych bez domku. A, i powojnik też jednen mam i dzięki Tobie wiem, jak się obchodzić. :) Pozdrawiam, Monika
    PS. Zdrówka życzę!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (18:32)

      Bo u nas przed rabatą z sałatami wisi tabliczka:
      Z MUSZELEK ROBIĘ NASZYJNIKI, a czarne ciała zjadam na śniadanie !!!:):):):)
      Powieście sobie taką, to też Was wszystkie slimaczki będa omijały:):):)

      A tak na serio – wiesz, że u nas nigdy nie było slimakowego ataku…widocznie mało atrakcyjne odmiany sałat mamy:)

  • comment-avatar
    Ania 4 czerwca 2013 (18:22)

    Co do deszczu, to życzę jednak, aby nie padało tak jak u nas, chociażby nie wiadomo jak miało podlać warzywniak ;) ściskam serdecznie

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (18:29)

      Wiem – sama sobie tego nie życzę. Mam nadzieję, że u Was wszystko dobrze? jak sytuacja?

  • comment-avatar
    Marzeniami malowane 4 czerwca 2013 (18:06)

    Asiu, czytam Cię od początku i pamiętam dobrze ile pracy oboje wkładaliście, aby dom i ogród wyglądał tak, jak wygląda (pamiętam np. zwisającego na linach Twojego męża malującego elewację) :))
    Niezmiennie podziwiam zapał do realizacji swoich marzeń. Wiadomo, że bez pieniędzy nic się nie zdziała, ale nikt nie może Ci zarzucić, że to tylko pieniądze – ile pracy własnych rąk włozyliście, to Wy sami najlepiej wiecie.
    Życzę Ci, aby ogród piękniał z każdym rokiem i odwdzięczał się za troskę wyjątkową urodą. :)
    Pozdrowienia ślę…
    Ewa
    PS No właśnie, co z tym deszczem? A było tak pięknie jak w lecie! ;)

  • comment-avatar
    Aśko 4 czerwca 2013 (17:33)

    bosssskie te lampki,ale już ich nie widzę w tchibo:(
    salon na tarasie -coś pięknego! ale musisz mieć turbodoładowanie, gdy zbierasz te poduchy, gdy nadciąga burza czy deszcz :D:D
    zawód? hamakowy pleciciel przecież! :))
    pozdrawiam, nadal deszczowo… ale ciepło i z uśmiechem, A.

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (18:24)

      Asia, przypuszczam, że za jakiś czas znów sie pokażą. trzeba pilnować.

      Nic z tarasu nie zabieram:):):):)
      w nastepnym mailu odłonie rabka tajemnicy:)

      PLECICIEL:):):):)

  • comment-avatar
    Anonimowy 4 czerwca 2013 (17:08)

    Cudownie- jak zawsze :) Cudowny masz ogród, dom, tarasy :)A na lampki to się chyba skuszę- cudownie wyglądają!! Pozdrawiam i życzę dużo zdrówka!!!
    Nadia

  • comment-avatar
    marida 4 czerwca 2013 (16:04)

    Asiu, ogródeczek przepiękny, istne cudooooooooooo:)))), a te lampeczki dodają takiego sielsko- anielskiego klimatu. Aż zazdroszczę Tobie, ale tak zdrowo:). Dziękuję za tak dużo porad w sprawie ogrodu, są to super wskazówki, zwłaszcza dla takich laików jak ja, ale też nie mam zamiaru zrzędzić tylko ostro brać się do ROBOTY:)))Podzielam również Twoje zdanie, co do funduszy na spełnienie marzeń:)Sama jestem zwolenniczką swojskiej pracy, bo to przecież sama radość dla duszy i ciała, jak cosik się samemu zmajstruje i można później cieszyć się z takiego sukcesu:))) Czekam z niecierpliwością na letnie wydanie GC:)))
    POzdrawiam z lubuskiej pięknej mieściny:)))
    Mariola

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (17:11)

      Odsyłam również serdeczne pozdrowienia :):):) I dziękuję za tyle słów miłych. Ciesze, sie, że porady malutkie i namiary się przydadzą.

  • comment-avatar
    Ulencja 4 czerwca 2013 (15:19)

    Asiu masz rację na wszystko trzeba poczekać…Zarośnie na pewno i będzie pięknie jak u Ciebie….Olbrzymi masz ten ogród… Jesteś taka bardzo operatywna….Buziaki pa….

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (17:09)

      Kiedys mojej znajomej córeczka powiedziała, że jej mamusia jest najładniejsza i taka OPEROWANA :):):):):)

      Ulu – serdeczności slę!

  • comment-avatar
    Anonimowy 4 czerwca 2013 (15:13)

    Asiczko! bardzo dziękuję jak zawsze za doładowanie akumulatorów
    i podpowiedzi co? gdzie? i kiedy, popieram zasadę ,że lepiej dopłacić i kupić coś co posłuży na dłużej i nacieszy oczy. A właśnie odnośnie oczu bardzo współczuję i zdrówka życzę. Na deszcz jestem obrażona i nie
    wiem kiedy się odbrażę. U nas już od tygodnia leje i jest bardzo zimno. Marylka

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (17:09)

      Marylko – wyzanejmy tą sama zasadę:):):)
      Sciskam serdecznie i przeganiam od Was deszcz:)

  • comment-avatar
    paula pearls 4 czerwca 2013 (14:51)

    śliczny! cudny ! wspaniały! piękny masz ogród! zazdroszczę jak nie wiem co!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (17:08)

      :):):):):):):)
      toz tej zazdrości proszę sobie np. na balkonie zrobić kącik osobisty:) z solarkami:)

  • comment-avatar
    jaga 4 czerwca 2013 (14:43)

    Piękny masz Asiu ogród, od ubiegłego roku dużo się zmieniło.
    Mięta faktycznie rośnie jak szalona, nie straszne jej ani mrozy ani powodzie/jak w moim przypadku/
    Lampki solarowe muszą wyglądać wieczorem czarodziejsko.
    Makrama ,to hamak wiązany splotami makramy.Czy zgadłam?
    buziaki jaga

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (17:06)

      Jaguś – masz racje, ogród przez jeden rok potrafi się bardzo, ale to bardzo zmienić:)
      Tak na zdjęciu jest owszem część hamaka….
      :):):):)

  • comment-avatar
    Wiola N 4 czerwca 2013 (13:51)

    Popieram Cię kochana Asiu! Ja też staram się wiele rzeczy robić sama, trzeba tylko chcieć. No i mieć jeszcze trochę czasu a o to u większości pewnie ciężko.
    U mnie w tym roku, za sprawą deszczy zapewne, wszystko też rośnie jak szalone aż miło :)
    Lampki w petuniach to kapitalny pomysł, cudowny nastrój :)

    Uściski :)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (17:05)

      Tak, te lampki robia furorę:) są naprawde klimaciarskie:0
      pozdrawiam serdecznie !!!

  • comment-avatar
    Agnieszka z Mierzei Wislanej 4 czerwca 2013 (13:47)

    Kochana Asieńko od godziny czytam i przegladam strony z kwiatami przez Ciebie polecane :) chora juz jestem i chciałabym wszystko :) Póki co budżet bardzoooooooooo okrojony niestety, ale ale ale mam dobre duszyczki sąsiadki i każda zawsze cos od siebie daje. A to lilie, a to kalinę, funkię, piwonię…. Zbiór w ogródku rośnie, wszystko to jeszcze malutkie, ale liczę, że za 2-3 lata będę miała busz :)

    Pięknie macie, widac OGROM pracy jaką włożyliście :) zastanawiam się kiedy Ty na to wszystko masz czas, bo samo skoszenie trawnika zajmuje z 2 dni :)
    Oczywiście mówię otwarcie, ze kradnę Wasz pomysł ze skrzyniami na warzywa (w tym roku nie, ale mam nadzieję, ze za rok).

    pozdrawiam ceiplutko z zimnej jak czort Mierzei. deszczu u nas jak na lekarstwo, ale wieje jak na Uralu :O

    Agnieszka

    ps salon masz na tarasiku Twoim, a zawód ? plotkarz :p (bo dla mnie to pleciony hamak)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (17:04)

      Agu – no oczywiście, że za kilka lat będziesz miała gąśżćż w ogrodzie. Cierpliwości:):)
      a PLOTKARZ mnie rozbawił wielce:):):)

      Życzę w takim razie troszkę więcej deszczu i mniej wiatru!:):) no i bujnej roslinności w ogrodzie!!!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (17:04)

      Acha – i napisz mi proszę swój adres:)

    • comment-avatar
      Agnieszka z Mierzei Wislanej 5 czerwca 2013 (08:59)

      Ten plotkarz to oczywiście żart, ale pierwsza moja myśl, więc poszło :))))
      Asiu juz pisze maila :)

      pozdrawiam
      Aga

  • comment-avatar
    Anonimowy 4 czerwca 2013 (13:44)

    A jaka masz gwarancje,ze te podporki nie rozwala sie po roku jak chinskie???

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (17:02)

      Gwarancję producenta:):):):)

    • comment-avatar
      Anonimowy 4 czerwca 2013 (18:10)

      A chinskie byly bez gwarancji???

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (18:21)

      :):):):):):) ależ owszem, oczywiście że miały gwarancje – że się bardzo szybciutko rozpadną.:):)
      Ale trzeba takie doświadczenie zaliczyć, by go nie powtórzyć.

  • comment-avatar
    Renata 4 czerwca 2013 (13:26)

    Te wszystkie wsporniki, podpórki, trejaże to świetna sprawa. Należy tylko pamiętać, żeby nie obsadzać nimi roślin w pełnym słońcu, bo nagrzewający się metal może poważnie poparzyć rośliny (sama przerabiałam).
    Uwielbiam pnącza, obsadzone nimi tarasy, zakątki, zakamarki ogrodu a przy okazji można je świetnie wykorzystać do zasłaniania niektórych niezbyt pięknych miejsc (śmietników itp.) albo po prostu odizolować się od sąsiadów.

    Super ten Twój ogród, zresztą co tu dużo gadać, gdy się coś robi zawsze widać efekty i całkowicie zgadzam się z Tobą, że wiele można samemu, trzeba tylko chcieć. Mięta…. tak, po dobrym ogrodowym obiedzie, wspaniała.

    Lampki solarowe to rewelacyjny pomysł. Kupiłam już w ikei, ale jeśli w Tchibo są takie malutkie to zaraz gnam, bo też chciałabym oświetlić taras.

    Zagadka? Salon na tarasie, a jakże w tym roku nie może być inaczej. A zawód? 'Plecionkarz' ;-)

    Pozdrawiam

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (17:01)

      Jak są podpory porządnie zarośniete – to metal raczej mało ma sie jak nagrzać. Przy młodziutkich pędach – masz rację, rzeczywiśćie może byc szansa na poparzenie. Zobaczymty – po tym sezonie.
      Zielony front ujął mnie bardzo jakościa – naprawde porządna robota:):):) I tak dokładnie wszystko wykończone. No super po prostu.

      Nie wiem czy jeszcze te lampki sa w Tchibo – ale oni czesto powtarzają konkretne oferty, więc mam nadzieję, że solarki tez jeszcze będą – bo mam zakusy na nastepne łańcuchy:):):)
      Uściski wielkie.
      I plecionkarz znów mnie rozbroił!!:):):)

  • comment-avatar
    Anonimowy 4 czerwca 2013 (13:21)

    to makramy pewnie

  • comment-avatar
    lovingit.pl 4 czerwca 2013 (13:04)

    jak zwykle piękne, słoneczne ujęcia :) W Tchibo jest mnóstwo świetnych rzeczy, które chętnie bym sobie sprawiła – do ogrodu i do kuchni – ale na razie muszą ustawić się w kolejce ;) Salon obstawiam przeniosłaś na werandę, a zawód – hmm, tkacz? Z misterną pajęczą pracą jeszcze mi się skojarzyło, ale to chyba nie chodzi o zwierzątka :P

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (16:57)

      :):):):) jedno obstawienie – trafione:)

  • comment-avatar
    SABRINAM 4 czerwca 2013 (12:56)

    witaj podczytuje twój blog od jakiegoś czasu,a dziś tematem mocno pod pasowałaś mi gdyż od tego roku jestem właścicielka własnego ogródka, zdaje sobie sprawę ,ze początki bywają gołe i na zadowalający efekt potrzeba czasu:) dziękuje za sprawdzony namiar na sklep internetowy z roślinami:) nie ma większej radości jak patrzenie jak rosną nasze dzieci i rośliny o które dbamy. także z mężem robi wszystko sami, tanim kosztem a i tak niezła sumka w ciągu ostatniego miesiąca się uzbierała:) pozdrawiam

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (16:51)

      Pozdrowienia serdeczne i sukcesów wielkich w dalszych pracach!:)

  • comment-avatar
    corofini 4 czerwca 2013 (12:50)

    Aaa jeszcze zagadki…salon oczywiście na tarasie :) a zawód ? hmmm – marynarz – jakoś tak mi sie skojarzyło :)

  • comment-avatar
    corofini 4 czerwca 2013 (12:44)

    Boże jak u Ciebie pięknie, cudownie, idealnie !!! Dom Marzenie ! zazdroszcze ale tak pozytywnie … wierze że moje marzenia też się spełnia i będę miała taki piękny dom i będę robiła to co kocham :)

    Pozdrawiam
    Dorota

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (16:49)

      :):):) jak przeczytałam: "idealnie" to się uśmiałam:):):):):)
      Z całego serducha życzę Ci spełnienia wszystkich marzeń.
      Masz cudne psiaki!!!!!!

  • comment-avatar
    Anna Poreda 4 czerwca 2013 (12:30)

    Coś mi się chyba wcześniej nie udało komentarza wysłać poprawnie… Zatem raz jeszcze, Joanno Droga, życzę Ci aby jak najszybciej oczy Twoje ozdrowiały, żebyś mogła bez bólu na ten rajski ogród spoglądać. Pięknie po prostu! A te promyki słońca u Ciebie tak zachęcająco wyglądają, że nic tylko się spakować i w drogę do ogrodu Alicji-Joanny-Czarodziejki domu i zieleni :)

  • comment-avatar
    Iwona Hatlaś 4 czerwca 2013 (12:26)

    Jak zwykle cudnie.. Zapraszam na mój blog do wygrania poszeweczka w róże i nie tylko iwonahat.blogspot.com!, Byłabym zachwycona, gdyby Pani miała ochotę wziąć udział w moim candy :) pozdrawiam serdecznie

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (16:48)

      Iwonko – dziękuję za zaproszenie.
      I nie "paniuj" mi proszę:):):):)

  • comment-avatar
    dobrze zorganizowana 4 czerwca 2013 (12:24)

    Im więcej tak pięknych ogrodów oglądam, tym coraz bardziej mnie nachodzi ochota na zagospodarowanie moich dwóch balkonów. Jak tylko się przeprowadzimy, to zaczynam działać. Fobii owadowej mówię precz ;)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (16:47)

      Aeljot, zorganizowana – bardzo dziękuję:)

  • comment-avatar
    aeljot 4 czerwca 2013 (12:24)

    Cudnie. Bajkowy ogród. Można bez przerwy patrzeć na Twoje zdjęcia i chce się jeszcze :)

  • comment-avatar
    deqrante 4 czerwca 2013 (12:19)

    Zachwycające zdjęcia. Jeśli chodzi o podpory, to ja stawiam na własnoręczne wykonanie ;) ale oczywiście, każdy robi to jak woli. Hmmm.. A te rzodkieweczki cudne.. Zwracam uwagę, bo mi w tym roku się wyjątkowo udały :D i strasznie się z tego cieszę ;)

    Pozdrawiam w przerwie w plewieniu ogródka :D

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (15:14)

      my mamy tak dużo pnączy, że nie dałabym rady do wszystkich roślinek ubić tych podpór. Zielony front jest wybawieniem:):)

      SMACZNEGO!!!:)

  • comment-avatar
    Ivalia 4 czerwca 2013 (12:11)

    Salon stanowczo przeniesiony na taras:) A zawód to albo marynarz/żeglarz bądź osoba zajmująca się wyplataniem hamaków :))) Co do ogrodu – kolejny raz uświadamiam sobie że prezentowane pomysły są jak żywcem wyjęte z mojego ogrodu (który stale się"robi"), bądź z mojej głowy. Trudno w to uwierzyć, ale wciąż realizujesz moje marzenia:)) Powodzenia, z ciekawością będę obserwowała dalsze Twoje poczynania, jestem ciekawa w czym jeszcze się "zgodzimy" :)))

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (15:10)

      :):):):)::)
      widzisz:):) – podobno wiekszośc ludzi marzy o tym samym, tylko swoje marzenia ubiera w inne słowa:):):)

      uściski wielgaśne!!!

  • comment-avatar
    Karolina 4 czerwca 2013 (11:57)

    Kochana, nie da się ukryć, że mimo ogromu pracy własnej, takie projekty wymagają również funduszy. W moim domu jest duży taras, który w marzeniach zagospodarowuje podobnie jak ty twój letni salon. Ale na marzeniach się kończy, bo niestety plastikowe zielone krzesła i stół nie dadzą takiego efektu, a na coś lepszego pieniędzy brak. Do tego masa pięknych dodatków, poduszek, naczyń. Asiu, jesteś szczęściarą.

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (15:09)

      Karolina – gdy miałam plastikowe krzesła, to uszyłam na nie pokrowce do ziemi i siedziska, a na stół obrus.
      Oczywiście, że nie można samemu zrobic sobie mebli ( choc znam i takich wariatów:):) – ale nie od razu Kraków zbudowano.
      To co możmey- zróbmy sami, lepsze to niż czekanie z załozonymi rękoma na mannę z nieba:):).
      Powolutku. Nasz ogród "się" robi juz 6 lat.
      Czasami trzeba po prostu poczekać.

  • comment-avatar
    http://bzuziolandia.blogspot.com/ 4 czerwca 2013 (11:57)

    Temat z podpórkami jak dla mnie trafiony w dyszkę :) Wystarczy, że o tym pomyślałam a tu bach, jest :)))
    Solary też urocze!
    Pozdrawiam ciepło

  • comment-avatar
    katrin.deco 4 czerwca 2013 (11:57)

    Możemy sobie podać ręce w uprawie clematisów. Mam ich bardzo dużo ze sklepu eclematis. Przez dwa lata pięknie się rozrosły.W zeszłym roku powołałam się na Twojego bloga i dostałam rabat.
    Podpory zrobiliśmy ze starych bron ale nasz dom ma być bardziej wiejski.Na angielskiej rabacie królują własnoręcznie zrobione obeliksy podpatrzone w Anglii.
    Pięknie u Ciebie. Te lampki w kwiatach bardzo mi się spodobały.
    Już od kilku dni zaglądam na Twojego bloga i już nie mogłam się doczekać nowego posta. I jest. A najlepsze jest w nim to,że lada moment cała Polska będzie kolorowa od pięknych clematisów. Bo ty kobieto masz ten dar,że potrafisz zaczarować dom, ogród i czytelniczki.
    Dzięki
    pozdrawiam
    Kaśka

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (15:05)

      Kasia – super pomysł z bronami!!
      Obelisków na Kaszubach jest sporo -też mi się podobają w ogrodach.
      Kasiu, a jak Ty się czujesz????:):):):)
      Co u Was?
      uściski wielkie

  • comment-avatar
    My white home 4 czerwca 2013 (11:52)

    Ogród jest przepiękny. Wieczorem z całym pewnością wygląda jak z bajki. To prawda, że to o czym marzymy zrobimy najlepiej sami, czasem się uda, a czasem nie, ale próbować jak najbardziej trzeba ;) Dużo zdrówka życzę. Zapraszam w odwiedziny do siebie.
    Pozdrawiam serdecznie
    Monika

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (15:03)

      Monia, wielu rzeczy sie nie uda – ale to co można, warto zrobić samemu. Dziekuję za zaproszenie i pozdrawiam serdecznie,

  • comment-avatar
    scraperka 4 czerwca 2013 (11:48)

    Asiu przepięknie tam masz! :))))))) nie mogę się napatrzeć:) lampy rzeczywiście wyglądają niesamowicie po zmroku! :) chyba kupię takie rodzicom w prezencie:) dzięki za info dotyczące sklepu!

    salon pod chmurką jest chyba na twoim tarasie jak dobrze widzę…;)
    dziedzina zawodu to pewnie plecionkarstwo, a zawód?;) hmmm…. plecionkarz?;) haha
    dobrego dnia
    z niecierpliwością czekam na nowy numer GC:)

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (15:02)

      Plecionkarz:):):):):):):):):):):)
      Tworzymy nowe green canoe'we nazewnictwa:):):):)
      ależ urocza nazwa:)

  • comment-avatar
    Anutek 4 czerwca 2013 (11:24)

    Asiu cudny jest ten Twój ogród i myślę, że każdy kto dłuższy czas czyta Twojego bloga, dobrze wie jak dużo pracy i miłości w niego włożyłaś. Ja co prawda, zdrowo zazdroszczę tak magicznego miejsca, ale choć nie jestem posiadaczką ogrodu to mam balkon i to całkiem spory. A na nim jest i miejsce do relaksu i kwiaty oraz inne rośliny a także całkiem spory zielnik z panoszącą się wszędzie miętą, bazylią, melisą, lubczykiem i rukolą. Zgadzam się z Tobą, nie ma co narzekać, tylko wykorzystać ro co się ma, choćby to był tylko parapet w kuchni. Buziaki i szybkiego powrotu do zdrowia!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (15:01)

      Aniu – ale my tez przecież balkonowo żeśmy przedtem szaleli z kwieciem. Wbrew pozorom – na balkonie o wiele trudniej utrzymac piękny busz niż w ogrodzie. Bo rosliny w donicach jedynie – i trzeba pamiętać o systematycznej opiece:)
      pozdrawiam Cię ciepło.

    • comment-avatar
      Anonimowy 4 czerwca 2013 (18:11)

      he he stchorzylas?gdzie moj komentarz?falszywy blog

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (18:18)

      Tam, gdzie jego miejsce – W ŚMIECIACH:):):):),
      Anonimie – jako gospodyni, grzecznie proszę – wyjdż stąd na zawsze i dokładnie zamknij za sobą drzi.
      I tak na koniec – istnieje coś takiego jak IP.
      ….Twoja anonimowośc to tylko teoria…

  • comment-avatar
    Iwona 4 czerwca 2013 (11:20)

    Zaczerpnęłam wiedzy i nasyciłam oczy i natchnęłam się :-) Dziękuję :-)
    Żeby tylko deszcz już przestał :-(
    Pozdrawiam ciepło!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (15:00)

      oj tak….tu zimno, pada, az sie by chciało wejśc pod kocyk.

  • comment-avatar
    gabi 4 czerwca 2013 (11:19)

    Twój post to ogrodowa bajka. Z zaciekawieniem przeczytałam o tych wszystkich przygodach. Ja ograniczam się do balkonu, ale dla mnie to wystarczająca przygoda na moją miarę :-). W tym roku mam silne postanowienie przezimowania kilku roslinek i cieszenia się nimi również za rok. W tym udało mi się tylko z jedną na trzy – lawendą. I to mnie cieszy. Śliczne są trejaże gotyckie na poleconej przez Ciebie stronce. Czekam oczywiście na nowy numer i nowe pomysły :-). Z radością ciągle zaglądam do starych – szczególnie tego letniego. Mam też pytanie o kursy o których kiedyś pisałaś: czy będą jakieś? i gdzie szukac informacji? pozdrawiam

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (14:59)

      To duży sukces – nam lawendy niestety co rok wymarzają. Zawsze jakas roslinka po zimie niestety sie nie budzi.
      Nastepne kursy będą juz nidlugo.
      Pozdrawiam ciepło:)

    • comment-avatar
      katrin.deco 4 czerwca 2013 (16:52)

      U mnie lawenda wymarzała co roku, aż wreszcie kupiłam lawendę wąskolistną i ta pięknie rośnie. Jest bardziej odporna na mrozy.
      Pozdrawiam

    • comment-avatar
      multanka 6 czerwca 2013 (09:54)

      U mnie przemarzają hortensje :( i potem nie dają kwiatów bo podobno kwiaty wydają tylko dwuletnie pędy … nie wiem czy sie doczekam – może ktoś mógłby zrobić krótki kurs hodowania hortensji? :)
      pozdrowienia!
      Asia

  • comment-avatar
    Anonimowy 4 czerwca 2013 (11:04)

    No po prostu brak słów, PRZEPIĘKNIE pozdrawiam i życzę zdrówka Zojka

  • comment-avatar
    Weranda Eulalii 4 czerwca 2013 (11:00)

    Kochana zachwyciłam się Waszym ogrodem. Chciałam posadzić Clematisy u nas na balkonie, ale chyba nie utrzymają się. Jest bardzo ostro oświetlony do południa i większość kwiató pada. Pięknie wszystko skomponowaliście. A warzywniak – rewelacja! To będzie mój number one, kiedy dorobimy się domu z ogródkiem. Uściski ogromne!!!

    • comment-avatar
      GreenCanoe 4 czerwca 2013 (14:52)

      Jest taki powojnik, który uwielbia światło – i kwitnie bardzo obficie – Anita. Ale musiałby miec bardzo dużą donicę – z podwójnymi ściankami, by się nie nagrzewała w upału – powojniki bardzo nie lubia gdy grzeja im sie "nóżki" :):) czyli korzenie.

Skomentuj

Szanuję Twoją prywatność, Twój adres mailowy nie będzie widoczny.